Mentionsy
Weto ustawy cyfrowej. Smoliński: poszliśmy za daleko
Prezydent RP zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych. - Trzeba to zmienić. Musi być możliwość odwołania się do sądu cywilnego czy też administracyjnego - tłumaczył w Polskim Radiu 24 poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Smoliński.
Szukaj w treści odcinka
24 pytania.
Rozmowa polityczna.
Kazimierz Smoliński, Prawo i Sprawiedliwość.
Dzień dobry, panie pośle.
Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
Pozdrawiam ze Śnieżnego Pomorza Szkociewia.
Pozdrawiamy również Pomorze Śnieżne.
Proszę korzystać z tej zimowej aury.
A czy prezydent nie nazbyt wykorzystał swoich kompetencji?
Czy to nie był błąd, że zablokował ustawę wprowadzającą dyrektywę akt o usługach cyfrowych?
No, według prezydenta nie.
Myśmy mieli jakieś tam wątpliwości w Sejmie, ale generalnie Sejm był za, natomiast pan prezydent chyba jednak słusznie, biorąc pod uwagę to, znaczy uwagi też, które do niego wpłynęły,
Bardzo wiele organizacji i obywateli te uwagi składało.
Prezydent apelował o to, żeby takie uwagi składać i z tego co wiem, to nawet Sąd Najwyższy czy Konfederacja Leviathan złożyły uwagi, że poszliśmy za daleko, że wprowadzenie takiego urzędniczego, urzędniczej kontroli, tak, poza sądowej internetu i decyzji urzędników w zakresie
treści w internecie, no narusza naszą konstytucję i pan prezydent stwierdził, że nie podpisze tego, że trzeba to zmienić.
Musi być możliwość odwołania się do sądu cywilnego.
Czy też administracyjnego, jeżeli będzie decyzja tutaj urzędnika, to możliwość odwołania się, a według pana prezydenta takiej możliwości nie ma.
I chyba pan prezydent moim zdaniem ma rację, że rzeczywiście poszliśmy za daleko.
Myślę, że tutaj mamy taką, już niezależnie od opcji politycznej, taką tendencję, że my te dyrektywy unijne różnego rodzaju wprowadzimy zawsze z taką opcją zero plus, czy wprowadzamy to, co Unia ma i zawsze chcemy coś dodać.
Panie pośle, się pojawia pytanie, czy w tych okolicznościach, bo krytyka ze strony rządu jest bardzo ostra.
Ja tylko zacytuję wicepremiera Gawkowskiego.
To cios wymierzony w Polskę i Polaków.
Karol Nawrocki wetując ustawę o usługach cyfrowych, wystawił polskie dzieci na żer internetowym predatorom.
To weto to nie jest obrona wolności słowa, to klauzula bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów.
Którzy mogą się czuć w polskiej sieci bezkarni.
Czy konieczne było weto do całej ustawy?
Czy prezydent nie mógł części tych, jak pan mówi, tych dodatkowych przepisów po prostu skierować do Trybunału Konstytucyjnego na przykład?
Pewnie mógł, ale z prawnego punktu widzenia mógł.
Natomiast zdecydował o wecie, czyli o odesłaniu do Sejmu ponownie.
Bardzo apeluje prezydent, żeby szybko zmienić w tym zakresie przepisy, bo rzeczywiście
Brak definicji mowy nienawiści moim zdaniem jest problemem, bo niestety, ale może być nadużywane w drugą stronę i jako konserwatywny polityk mam obawy, że na przykład w stosunku do pewnych treści, które ja będę zamieszczał, mogą być, że tak powiem, decyzje podejmowane, że one wyczerpują pojęcie mowy nienawiści, więc sprecydujmy te kwestie.
Dajmy drogę sądową, nawet krótką, tak, bo przecież można, jeżeli można w prawie administracyjnym w zakresie wyborów robić coś 24 godziny, to myślę, że i w zakresie internetu.
Pewnie tego będzie więcej, tak, ale wprowadzić jakąś szybką ścieżkę.
Z jednej strony urzędnicy mają rację, z drugiej strony pan prezydent ma rację, że brak definicji mowy nienawiści niestety może być nadużywane.
To jest moja refleksja osobista, że jest tyle innych sytuacji i innych procedur w państwie polskim, gdzie urzędnicy często nawet w bardziej ważnych kwestiach podejmują jednoosobowo decyzje, od których to dopiero decyzji przysługuje prawo do odwołania, że nie wiem czy akurat w tym aspekcie jest to najbardziej niebezpieczny precedens.
Panie redaktorze, no to są odczucia pana czy moje, tak?
A prezydent ma własne podejście i stwierdził, że nie akceptuje, tak?
Nie akceptuje tego typu rozwiązanie.
Ja bym tutaj nie wylewał krokodylich łzy przez pana ministra czy przez pana wicepremiera, tylko szybko się wziął do roboty i na następnym posiedzeniu sejmu można już dokonać pewnych zmian.
Jak nie, to pan prezydent...
Powiedział, że takie rozwiązanie może przedłożyć, więc rząd nie został postawiony, że tak powiem, tutaj pod ścianą, że nie ma nie ma wyjścia, tylko niech szybko dokona pewnych zmian, tak jak to robią Niemcy czy Francuzi, którzy z reguły nawet idą z taką opcją albo zero w ogóle w stosunku do albo nawet próbują coś urwać.
Wiemy, że mają przewagę nad nami, bo ilość zatrudnionych urzędników w Brukseli ze strony Niemiec czy Francji jest wielokrotnie większa niż naszych i to jeszcze na wysokich stanowiskach, więc ta przychylność jest większa dla nich niż dla nas.
To jest moje podejście czy ocena, myślę, że nie tylko moja, ale powinniśmy też spróbować coś takiego robić, że jeżeli jest możliwość, to trzeba maksymalnie, dosłownie wprowadzać rozwiązania unijne albo też coś urywać z tych rozwiązań.
Panie pośle, to jeszcze poproszę pana o komentarz do wizyty, czy też do uczestnictwa prezydenta Karola Nawrockiego w pielgrzymce kibiców na Jasną Górę.
Po pierwsze wątpliwości budzą hasła, które się pojawiały w trakcie tej pielgrzymki, a po drugie
Po drugie, może są trzy argumenty.
Po drugie, także hasło, które prezydent Karol Nawrocki wzniósł do kibiców.
Kibice zakrzyknęli takim, zgodnie z wojskowym porządkiem, czołem panie prezydencie, a pan prezydent odkrzyknął im w podobny sposób czołem kibice.
I wątpliwość trzecia, prezydent serdecznie przywitał się z Tomaszem P., pseudonim Dragon, prawomocnie skazanym na 6 lat więzienia, między innymi za propagowanie nazizmu, kierowanie gangiem i pobicia.
Pan prezydent nie pierwszy raz, od wielu lat jako prezydent pierwszy raz, ale wcześniej wielokrotnie jako prezes IPN-u, jeszcze wcześniej pracując w Muzeum II Wojny Światowej, czyli w IPN-ie wcześniej brał udział w pielgrzymkach kibiców.
Uważam, że nic złego w tym nie widzę, że kibice są na jasnej górze.
Myślę, że coś z tego dobrego może wyniknąć.
I pewnie wynika dla wielu ludzi tam obecnych.
Tylko to chyba nie tu jest problem właśnie.
W samym uczestnictwie w tej pielgrzymce to nie.
Samo przywitanie też nie widzę w tym nic złego, że prezydent się wita tak czy inaczej z kibicami.
Kancelaria prezydenta usunęła ten film z sieci, więc chyba sama widziała coś w tym złego jednak.
Ale mówię, to się stało, tak?
No to już tego nikt nie odwróci, czy to będzie usunięte z internetu, czy nie, to już Pan Prezydent to zrobił.
Ja nic złego w tym nie widzę.
Kwestia przywitania się z takim czy innym kibicem, nie wiem, czy Pan Prezydent, czy jego otoczenie akurat miało wiedzę, kim jest ten kibic, a poza tym...
Jest stara zasada, tak, ktoś jeżeli został ukarany, to nie znaczy, że można go drugi raz karać i wykluczać z życia publicznego, czy spotykać się z tą osobą.
Ta osoba została ukarana i to już to jest najważniejsze, tak, że została ukarana, że nie jest bezkarna za swoje działania.
Ja widzę różnicę, to znaczy, jeśli, jak Karol Nawrocki był prezesem IPN-u, czy osobą, która przynajmniej, no...
No nie była głową państwa.
To jego udział w tego rodzaju imprezach miał zupełnie inną wartość symboliczną.
Teraz dobrze pan wie, że chodzi o symbol tego, o symbol z kim się prezydent wita, w jaki sposób się wita.
To znaczy gdzie widzi po pierwsze swoich sympatyków, a po drugie jakie zachowania w przestrzeni publicznej jako głowa państwa premiuje.
Dlatego o tym rozmawiamy.
Myślę, że nie premiuje, że właśnie ma taki wpływ na nich tonujący, że potrafi wpłynąć, żeby nie robili rzeczy, które są nieakceptowane czy to społecznie, czy też prawnie, więc myślę, że nic złego.
Ja w tym nie widzę nic złego, że prezydent spotyka się i ma dobre kontakty z tym środowiskiem, bo te środowiska na całym świecie
stwarzają jakieś tam problemy władzom, a myślę, że te kontakty prezydenta mogą spowodować, że tych problemów będzie mniej.
No ja rozumiem, że hasła, które kibice na stadionie prezentują władze się nie podobają, ale w Polsce mamy na szczęście wolność słowa.
Między innymi prezydent zawetował to DSA, więc nie można ograniczać wolności słowa i tej grupie społecznej też wolności słowa nie można ograniczać.
Akurat z tymi hasłami na stadionach to jest tak, że zawsze rządowi, niezależnie od tego, kto by rządził, te hasła na stadionach się raczej nie podobają.
Ale jak jesteśmy przy spotkaniach prezydenta Karola Nawrockiego, to porozmawiajmy jeszcze o spotkaniach, które przed nami i o spotkaniu, które za nami.
Przed nami, czyli w czwartek, spotkanie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i z ministrem Tomaszem Szymoniakiem, a za nami w piątek spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem.
Czy rzeczywiście widzi pan nadzieję na poprawę relacji pomiędzy rządem a pałacem prezydenckim?
No myślę, że spotkanie szczególnie ministrów powinno i szefów służb powinno rozwiązać problem awansów tych oficerskich i tak dalej, bo to jest problem, z którym już od dłuższego czasu, że tak powiem... Czyli będą te awanse, tak?
Mam nadzieję tak.
To jest moja ocena, ale tak to oceniam, że one zostaną odblokowane, że ta rozmowa powinna to przynieść.
I dobrze, że takie spotkania się zaczęły odbywać, bo pan prezydent ma prawo rozmawiać nie tylko z...
Z najwyższymi urzędnikami, czyli z premierem, czy z wicepremierami, czy z ministrami, ale także z szefami służb.
I dobrze, że pan premier i Donald Tusk tego nie blokuje i sam zresztą rozmawiał z prezydentem.
Pewnie ta treść była trochę inna, bo tam wchodziło przynajmniej z przekazu publicznego o kwestie bezpieczeństwa i tu jest z obu stron zapewnienie,
I to bardzo ważne, że panowie się wymienili doświadczeniami z rozmów międzynarodowych, które prowadzą, żeby ten przekaz był jednolity i wiedza była jednolita.
Z tego się bardzo cieszę.
Natomiast nie przypuszczam, żeby nagle coś się stało, że prezydent nie będzie wetował ustaw, jeżeli one będą źle przygotowane.
Natomiast może jakaś refleksja już była, bo premier zablokował te zmiany w zakresie Państwowej Inspekcji Pracy.
Bo myślę, że gdyby w tej treści zaproponowanej one trafiły do prezydenta, to prezydent też by je zablokował.
Wiele środowisk z zakresu przedsiębiorców było przeciwnych tym zmianom i dobrze, że premier się zreflektował.
Kryzys wewnętrzny w koalicji to jest odrębna sprawa, ale dobrze, że premier powiedział, że... Jest jakiś kryzys wewnętrzny w koalicji?
Wokół tej sprawy... Wokół tej sprawy, rozumiem, rozumiem.
Wokół tej sprawy, tak, no przecież to była, delikatnie mówiąc, jakaś tam mała kompromitacja, tak, że premier najpierw akceptuje jego prawa ręka.
Tak, tak, zrozumiałem, przepraszam, to mój błąd, tak.
Tak, tak doszło do rozdźwięku w rządzie.
Czyli mogę podsumować pańską wypowiedź.
Możemy liczyć na jakąś poprawę, ale bez znaczącego przełomu w tych relacjach.
Tak bym to określił, że jakoś przełomu wielkiego nie będzie, natomiast poprawa będzie i uważam nawet jakakolwiek poprawa to już jest dobry sygnał, a im więcej tych spotkań będzie, to myślę, że tej poprawy może być więcej.
Powinny być takie regularne spotkania prezydenta z premierem?
No to w zależności od okoliczności, bo nie uważam, że muszą być.
Tylko dlatego, że mamy co miesiąc się spotykać, czy co kwartał, czy co pół roku.
Nie ustawiałbym tu żadnego kalendarza.
Natomiast w zależności od tego, czy sytuacja międzynarodowa, a nawet jakieś sprawy wewnętrzne będą wymagały, to takie spotkania powinny być, żeby one nie były jakoś tam wymuszane specjalnie, tylko strony same na podstawie okoliczności, które występują.
Czy to bardziej międzynarodowe, bo myślę, że tu jest więcej tych problemów niż krajowe,
87,1% Polaków w dzisiejszym badaniu dla Rzeczpospolitej opowiada się, twierdzi, że powinno dojść do lepszej współpracy prezydenta i premiera w kwestii polityki zagranicznej.
Zgadzamy się pod tym względem.
Myślę, że to spotkanie jest krokiem w kierunku tej poprawy.
To ostatnia kwestia, chociaż dla Pana, Panie pośle, to pewnie kwestia nieco Michałkowa.
Za kogo trzyma Pan kciuki dzisiaj w konkursie, przepraszam, w wyborach przewodniczącej Polski 2050?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czy Paulina Henning-Kloska?
Nie wiem, która tam... Zobaczymy, co zrobi kandydat, który się wycofał, czyli pan Koboszko.
Myślę, że on kogoś tam wspiera i myślę, że jego zdanie może być tutaj bardziej istotne niż tam moja jakaś ocena czy ocena dziennikarzy.
Patrzę na to spokojnie, nie widzę żadnego jakiegoś tam wielkiego przełomu.
Rozumiem, że dla was to w ogóle nie jest istotne, bo to nie jest żaden partner do współpracy Polska 2050?
Znaczy nie, zdecydowanie poszli w lewo, chociaż tam znam polityków, którzy mają konserwatywne poglądy, ciekawe jak długo tam będą.
Bo wiem, że no tutaj żadnego nazwiska oczywiście nie zdradzę, ale są tacy, którzy się nie podoba, to pójście bardzo w lewo Polski 2050.
Kazimierz Smoliński, Prawo i Sprawiedliwość.
Dziękuję za rozmowę.
Dobrego dnia.
Dziękuję bardzo.
Dobrego dnia.
Ostatnie odcinki
-
Kontrwywiad zatrzymał pracownika MON. "To jest ...
04.02.2026 08:07
-
Afera Epsteina. "Trzeba sprawdzić, kogo w szach...
04.02.2026 07:15
-
Zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy. "Nie popad...
03.02.2026 08:07
-
Rosja uderza w energetykę. Andrzej Grzyb: bez p...
03.02.2026 07:15
-
Przyszłość Polski 2050. "Nie wydaje mi się, żeb...
02.02.2026 08:07
-
Trump chce Nobla. "W obecnej sytuacji nagroda m...
02.02.2026 07:17
-
Wybory w Polsce 2050. "Teraz mamy innego dostaw...
30.01.2026 08:07
-
Seria spotkań w Pałacu. "Prezydent nie powinien...
30.01.2026 07:17
-
Prezydent zaprasza posłów. Rzepa: nie wiemy, o ...
29.01.2026 08:17
-
Zaproszenie do prezydenta. Żywno: z dużym zaint...
29.01.2026 07:17