Mentionsy

8:10
12.02.2025 05:00

Co zamach stanu ma wspólnego z kampanią prezydencką

Roman Imielski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", rozmawia z Agatą Kondzińską, dziennikarką polityczną "Wyborczej". Dlaczego pomysł Bogdana Święczkowskiego na wprowadzenie tematu zamachu stanu nie wpisał się w plan kampanii prezydenckiej Prawa i Sprawiedliwości? Co o Karolu Nawrockim mówi się wewnątrz PiS-u? Jakie są plany sztabu Nawrockiego na najbliższe tygodnie? I jakie znaczenie dla partii Kaczyńskiego ma wynik wyborów prezydenckich? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 218 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

To jest ósma dziesięć.

W dzisiejszym odcinku.

Porozmawiamy o kampanii prezydenckiej, ale przede wszystkim porozmawiamy o zamachu stanu.

Ósma dziesięć.

Ja nazywam się Roman Imielski, a ze mną jest Agata Kondzińska, specjalistka od Prawa i Sprawiedliwości, od tych wszystkich tajemnic, planów, projektów i ukrytych pomysłów, które rodzą się na ulicy Nowogrodzkiej, ale nie tylko tam.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Napisałeś taki artykuł w Gazecie Wyborczej, że zamach stanu był autorskim pomysłem Bogdana Święczkowskiego, dziś stojącego na czele Trybunału Konstytucyjnego, który jest de facto przybudówką partyjną Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ podejmuje decyzje, tak się składa, tylko i wyłącznie po myśli Prawa i Sprawiedliwości i wszystkie...

Te decyzje podejmuje wtedy, kiedy akurat Prawo i Sprawiedliwość tego chce.

Może nie wszyscy czytali zapewne ten artykuł.

Skąd taka teza, że to był autorski pomysł Święczkowskiego, który zaskoczył Prawo i Sprawiedliwość?

To jest opowieść, którą słyszałam i na Nowogrodzkiej, ale również w środowisku ludzi Zbigniewa Ziobry, ponieważ Nowogrodzka twierdzi, że cała historia związana z zamachem stanu jest taką akcją a la Ziobryści.

No to jest takie środowisko... Bo tu trzeba podkreślić, Bogdan Święczkowski jest zaufany człowiekiem od lat Zbigniewa Ziobry.

To jest środowisko, które harcuje znacznie bardziej niż politycy PiSu.

Pamiętamy, kiedy oni toczyli boje z Mateuszem Morawieckim.

No teraz wchłonięci po fuzji z Prawem i Sprawiedliwością już nie toczą tych bojów z Mateuszem Morawieckim wewnątrz jednej partii, ale koncentrują się na tym, żeby atakować obecnie rządzących.

Więc Nowogrodzka miała podejrzenia, że za zamachem stoi to środowisko razem z Bogdanem Święczkowskim.

No środowisko mówi, to nie my, no Bogdanem Święczkowskim trudno jest sterować, on właściwie jest niesterowalny, tak przekonują.

Ale myślę, że to jest jakby najmniej istotne, a ważniejsze jest chyba to, że nawet Prawo i Sprawiedliwość stwierdziło, że ten taki obrazowy zamach stanu...

był aż tak bardzo groźny dla ich elektoratu i przestraszył nawet ich elektorat, że dzisiaj częściej słyszymy chyba, że mówią o tym, że władza popełnia przestępstwa, że są delikty konstytucyjne, że prawo jest nieprzestrzegane, niż ta opowieść o zamachu stanu.

Gdzieś oni zaczynają się z tego wycofywać.

Ja widzę to również nie tylko wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości, bo akurat kiedy Bogdan Świeczkowski ogłosił ten zamach stanu, włączyłem telewizję Republika i to było szaleństwo.

To było naprawdę szaleństwo tego wieczora.

Natomiast w kolejnych dniach ta temperatura bardzo wygasała również w samej TV Republika.

Wiem, że to jest stacja kontrolowana przez partię, więc pewnie ten sygnał też poszedł z Nowogrodzkiej, bo też w tym artykule, który cytowałem, stwierdziłem, że plan Prawa i Sprawiedliwości był inny.

Oni chcieli odpalić wtedy tą akcję, nazwijmy ją drożyzna.

No tak, wszystkie badania pokazują, że te umowne rozliczenia, które są jakimś symbolem końca władzy Prawa i Sprawiedliwości, a początkiem zwycięstwa właściwie, symbolem zwycięstwa rządu Donalda Tuska i tej szeroko rozumianej koalicji XV wieku,

nie są priorytetem dla Polaków.

One są symbolem, ale nie są priorytetem.

I drożyzna, czyli to, co mamy w portfelach, a potem to, co możemy kupić, wyciągając pieniądze z tego portfela, żeby do gara przysłowiowego włożyć, jest ważniejsze dla Polaków.

Według badań ta gradacja jest taka, że bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, nie, dostęp do służby zdrowia.

Później bezpieczeństwo i później właśnie finanse.

Więc gdzieś dalej, dalej dopiero rozliczenia.

I oczywiście, że sztabowcy Karola Nawrockiego, jak wiadomo, kandydata obywatelskiego, który sztab swój ma w partii politycznej.

Oni wolą przekierowywać dyskusję jednak na wysokie ceny niż na zamach stanu.

I to może być na poparcie tej tezy, że jednak to nie było tak do końca uzgodnione z Kaczyńskim.

Trudno, żeby Kaczyński nie poparł Bogdana Święczkowskiego, który mówi coś, o czym Kaczyński też już od dawna opowiada, tylko nigdy nie napisał doniesienia do prokuratury i nie zaniósł go do swojego kolegi i nie poprosił o wszczęcie postępowania.

Mówimy tutaj o zastępcy prokuratora generalnego Michale Ostrowskim, który zeszł z poprzedniego nadania Zbigniewa Ziobry.

No tak, on jest tym prokuratorem, który awansował w tak zwanych awansach last minute, czyli już po upadku, już po przegranych wyborach przez Prawo i Sprawiedliwość, oczywiście jest prokuratorem od lat, ale po przegranych wyborach wszedł do tego grona zastępców prokuratora generalnego.

No i tak się akurat złożyło, że tuż po ukazaniu się twojego artykułu Karol Nawrocki i PiS odpalają pierwszą odsłonę tego spektaklu Drożyzna, czyli że Karol Nawrocki zgłasza projekt, że jak tylko zostanie prezydentem, to obniży o 33% ceny za energię, które wiadomo, że dzisiaj są bolączką dla dużej części Polek i Polaków.

No tam jest więcej fajnych pomysłów, bo też Karol Nawrocki obiecuje nam, kandydat, że skróci kolegi do specjalistów i ekspertów.

Czyli punkt pierwszy, bolączek Polaków.

Tak jest, więc moim zdaniem, nawet jeśli on by się nie dostał do pałacu i nie zamieszkał tam jako główny lokator, może powinien zostać ministrem zdrowia.

No bo jeśli ma dzisiaj pan Nawrocki pomysły na to, jak usprawnić to, a tyle... Kolejki ministerstwo zdrowia, energetyka, to ministerstwo, teraz już nie pamiętam, infrastruktury, czy aktywów państwowych?

No Prawo i Sprawiedliwość rządziło 8 lat i naprawdę ekspertów sobie wykształciło po 8 latach.

Także tutaj ja bym tak nie kpiła z tego, ani nie drwiła.

Ja może jednak uściśle, że była to ironia.

Tak, ja czekam na szczegóły, bo wiesz co, jak w każdej zresztą kampanii, taka licytacja na pomysły, powiedziałabym populistyczne, niekoniecznie związane z prerogatywami prezydenckimi.

Prezydent ma jednak ograniczone możliwości w naszym ustroju.

To, że Karol Nawrockiego, szef IPN-u, robił międzynarodową, intensywną politykę zagraniczną, to przecież to nie znaczy, że wyręczał Ministerstwo Sprawiedliwości.

Znaczy on tak twierdzi, na razie to się skupiło na tym, że jeździł bardzo dużo po świecie, w dziwne miejsca, od Argentyny, Hawaje, Republika Południowej Afryki, też w wiele innych krajów, nawet w Instytucie Pamięci Narodowej, któremu obecnie szefuje.

Jego pracownicy tam zatrudnieniem żartują, że to jest Instytut Podróży Nawrockiego.

No więc właśnie, ale podróże gdzieś tam w tę politykę pałacu, funkcję reprezentacyjną się wpisują, więc tutaj rozumiem, że Karol Nawrocki czułby się dobrze.

Natomiast oczywiście prezydent też ma inicjatywę ustawodawczą, może zgłosić jakiś projekt, ale jednak...

Wciąż nie ma większości parlamentarnej.

Jedyną większość, jaką ma obecny prezydent wciąż dzisiaj, to jest ta blokująca czy utrzymująca jego weto w Sejmie, ponieważ koalicja rządząca nie ma większości, żeby weto prezydenta odrzucić.

Tu każdy kij ma dwa końce i w zależności od tego, z czyjej perspektywy spojrzymy, to będzie narzędzie groźne albo narzędzie niebezpieczne.

ułatwiające politykę, w zależności kto zostanie lokatorem.

Przez ostatnie trzydzieści parę lat bardzo rzadko się ukazywały, znaczy bardzo rzadko wchodziły w życie pomysły prezydenta zgłaszane jako ustawodawczy.

To są naprawdę pojedyncze sprawy, taką najbardziej chyba głośną i taką najbardziej dewastującą dla nas jako państwa.

To są ustawy sądowe Andrzeja Dudy z roku... To jest końcówka 2018 albo 2018 rok, już dokładnie nie pamiętam.

To jest tworzenie tej właśnie...

Politycznej Krajowej Rady Sandownictwa między innymi.

No bo to rzeczywiście rzadko się zdarza.

Ale już abstrahując od takiej codziennej kampanii wyborczej, to powiedz mi, co w ogóle się mówi o Karolu Nawrockim w Prawie i Sprawiedliwości, tak jak rozmawiasz z politykami PiS?

Wielu z nich poznało, myślę, że tak jak opinia publiczna nosi słuchacze, słuchaczki, poznało niedawno Karola Nawrockiego.

Stąd też tak wiele jest publikacji różnych mediów, które próbują nam tę postać przybliżyć.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości, jedni znają go bardziej, inni mniej.

Może trochę lepiej, ale na ile to wszystko, co chcieli usłyszeć było wiarygodne, albo pewnie wiedzą tyle, co im kandydat powiedział.

Oni twierdzą, że Nawrocki jest przede wszystkim energetyczny, że jest mocno zdeterminowany, że ma tę wolę walki.

że w przeciwieństwie na przykład do Rafała Trzaskowskiego on może wszystko, a Rafał Trzaskowski musi wygrać, bo raz już kandydował i przegrał z Andrzejem Dudą.

Aczkolwiek starcie nie było równe, to nie miejmy złudzeń.

No wiesz, to sprawiedliwość za chwilę ci powie, że starcie nie jest równe, bo nie mają pieniędzy z PKW.

Więc tutaj każda opowieść będzie taka.

Natomiast chodzi tylko o to, że psychologicznie dla Rafała Trzaskowskiego to jest trudne, bo Nawrocki jest nowy, on startuje po raz pierwszy w takich wyborach, jeszcze z takim wielkim mandatem, jaki ma prezydent, więc on może wszystko.

On może wszystko, on goni, a Rafał Trzaskowski musi utrzymywać miejsce pierwsze w rankingu i jemu jest trudniej, na pewno.

Ale ja mam już takiego wrażenia, że porównując Karola Nawrockiego rok 2025 i Andrzeja Dudę 2015, trochę w podobnej sytuacji byli, aczkolwiek Andrzej Duda jednak był i posłem, i europarlamentarzystą, rzecznikiem Klubu Prawa i Sprawiedliwości.

to jednak, jakkolwiek mam złe zdanie Andrzeju Dudzie jako prezydencie, to jednak w 2015 roku, zanim objął urząd, była w nim jakaś świeżość, taka bardziej nawet powiedziałbym energia.

Natomiast tutaj w przypadku Karola Nawrockiego widzę taki dramatyczny schemat, poza który on nie wychodzi.

I czy to nie jest dostrzegane też w prawie i sprawiedliwości, że to jest jednak mniej plastyczny taki człowiek, prawda?

Ja nie słyszałam jeszcze takich opinii na ile jest sztabowcom trudno z nim pracować, bo to jest kwestia, wiadomo, że każdy sztab pracuje ze swoim kandydatem i tak się robi politykę i nie ma się co na to obrażać, ale ja myślę, że w ogóle też te sytuacje są nieporównywalne z jednego powodu tego tła, które towarzyszyło obu kampaniom, bo jednak rok 2015 to był ten wiatr zmian, nie było Tuska w kraju.

Oczywiście, 8 lat rządów PO i PSL.

Nie było Donalda Tuska w kraju.

Premierem rządu była Ewa Kopacz.

Platforma była w defensywie, a nie pofensywie.

Sondaże już pokazywały, że Wajcha może się przechylić na korzyść Prawa i Sprawiedliwości.

Andrzej Duda jednak miał doświadczenie polityczne.

To jest coś naprawdę ważnego w polityce, kiedy jesteś oswojony z mediami, kiedy umiesz z nimi rozmawiać, kiedy

Nie zaskakują cię sytuacje, które zaskoczyć cię powinny i tak dalej, i tak dalej.

To pamiętam taką wypowiedź Karola Nawrockiego na temat prawa aborcyjnego.

W telewizji Polsat.

Tak, w telewizji Polsat i Prawo i Sprawiedliwość ma świadomość, że koniec ich rządów tak naprawdę zaczął się od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który tak zaostrzył prawo antyaborcyjne w Polsce, że praktycznie te zabiegi są dzisiaj niewykonywalne.

Ale oni wiedzą, że to był ich koniec, więc dla nich to jest stąpanie po lodzie, kiedy ten temat się w jakikolwiek sposób wkrada w dyskusję.

I Nawrocki popełnił błąd.

I sztabowcy to wiedzieli, ja z nimi rozmawiałam i oni twierdzili, że powinien po prostu zasłonić się.

Jakkolwiek by to brutalnie nie zabrzmiało, ale nie odpowiadać wprost.

Mówić, że jest Trybunał, no to jest przeciich Trybunał, on może się do niego odwoływać.

w tym będzie wiarygodny.

Jest wyrok, prawo nie pozwala tak od razu tego, nawet gdyby on chciał to zmienić, gdyby była ustawa, to co z tym wyrokiem?

Z jego ust byłoby to opowieść wiarygodna, tak?

Z ust kogoś, kto nie szanuje Trybunału Konstytucyjnego.

z którego właściwie już nic nie zostało po tych deformach Prawa i Sprawiedliwości, no nie mógłby sobie tak poradzić, prawda, z tym tematem.

Więc oni dostrzegają to, że jemu brakuje tego obycia politycznego i tego, że on nie jest politykiem i jeszcze w tej mętnej wodzie tak nie umie się do końca odnaleźć.

I stąd też ta wypowiedź ja nie uważam nic?

No dobrze, a to w takim razie, jakie są plany na najbliższe tygodnie Prawa i Sprawiedliwości, bo wiemy, że Karol Nawrocki jak ognia unika właśnie deklaracji dotyczących podstawowych też rzeczy dotyczących jego poglądu na sprawy międzynarodowe.

On o tym oczywiście jakoś punktowo mówi, ale nie ma takiego jakiegoś programu opracowanego, bo ma być ten wielki, wielka konwencja.

Tak, ale Karol Nowrocki chyba też o tych sprawach międzynarodowych, to się pewnie ze mną zgodzisz, tak mówi, zawsze w odniesieniu do polityki historycznej.

Tak jakby nic innego nie istniało i nie liczyła się geopolityka, tylko liczyła się wyłącznie polityka historyczna.

z rzezią wołyńską i z Ukraii jakby nie bacząc na to, gdzie my leżymy, co się dzieje u naszych wschodnich granic i granic Unii Europejskiej i tej flanki NATO, więc tutaj to są takie wypowiedzi dla mnie niepełne.

Nie ma poglądu na żadne inne sprawy, a to też jest jakiś ukłon w kierunku jednak tych wyborców, nazwijmy to, narodowych, konfederackich, bez ich poparcia w drugiej turze, no w ogóle nie ma co liczyć Karol Nawrocki na jakąś walkę w ogóle z Rafałem Trzaskowskim.

To prawda, że tutaj ta gra idzie o głosy konfederatów.

Zobaczymy, jakie będą wyglądały te przepływy i jak to ostatecznie wyjdzie.

Jest szykowana rzeczywiście przez sztab taka konwencja programowa, to jest chyba początek marca, na której Karol Nawrocki z rodziną ma taki trochę reset kampanii.

Oni robili już coś takiego w 2000...

W 2015 roku w kampanii Andrzeja Dudy.

Czyli najpierw ten pierwszy etap budowy rozpoznawalności.

Tam było trochę łatwiej, bo tak jak wymieniłeś te wszystkie wcześniejsze funkcje, obecny prezydent już pełnił.

Ale zawsze jest ten etap rozpoznawalności, budowy tego kandydata, osadzania go w elektoracie i rozwożenia go po tych wszystkich gminach.

A potem przechodzą na ten format prezydencki.

Tutaj robię taki cudzysłów, którego nie widać, ale

Ja pamiętam takie zdanie jednego ze sztabowców kiedyś, który powiedział mi, że no tak, Andrzej wygrał, ale wiesz, zobaczymy.

Albo go funkcja wyniesie, albo on tej funkcji nie dźwignie.

To już każdy może sobie ocenić, jak się to skończyło.

Nie no, PiS jest przekonany, że jak najbardziej udźwignął.

Może czasami prezes Jarosław Kaczyński wysyła takie niezbyt korzystne dla Andrzeja Dudy sygnały, że jednak nie za bardzo.

No trochę tu właśnie też myślę, że tak, ale więc oni będą tutaj teraz pewnie szyć mu ten mundurek, najpierw uszyli tego chłopaka z boiska, znaczy z bloku, tego boksera fajnego, takiego jak my, ale jednak ambitnego, bo z tytułem naukowym i tak dalej, i tak dalej.

A teraz będą mu ubierać ten garnitur prezydencki, pewnie tak go formatować, tak?

Zobaczymy jak to wyjdzie.

Gra będzie naprawdę zacięta i tutaj wszystkie chwyty będą dozwalone.

Nie, no na pewno, że będzie to bardzo brutalna kampania, to jesteśmy o tym wszyscy przekonani.

Dla Prawa i Sprawiedliwości to też jest trochę być albo nie być, no bo prezydent ma jednak bardzo dużą prerogatywę ułaskawienia.

A wiemy, że pętla prawna wokół wielu z ważnych osób w tym gronie Zjednoczonej Prawicy się zaciska.

Jakie to ma znaczenie też dla tych wyborów?

Chociażby to, że na przykład kolejni współpracownicy Mateusza Morawieckiego mają stawiane zarzuty.

To samo dotyczy Zbigniewa Ziobry i całego szeregu innych osób z PiS.

Ja się boję, że po tych wszystkich doświadczeniach z próbą reformy przez Zbigniewa Ziobrę wymiaru sprawiedliwości, a dzisiaj z próbą przywracania praworządności w wymiarze sprawiedliwości, to nie ten prezydent, który właśnie nadchodzi, a dopiero następny będzie mógł ewentualnie sięgnąć po... Czyli mówisz, że Ziobro był tak...

był tak przewidujący, że rzeczywiście za jego czasów wydłużyły się znacząco te postępowania.

Postępowania, no tak.

Postępowania w sądach, aczkolwiek karne idą najszybciej.

To prawda, ale też chociaż zobacz, że przecież prezydent może, jak już wyłom zrobił Andrzej Duda i kierunek wskazał,

ułaskawiać nieprawomocnie, tak?

Więc po nieprawomocnych wyrokach pierwszych instancji... Ale jednak ostatecznie zostali skazani i sądy jednak po latach dopiero, bo po latach, ale jednak im i Mariusz Kamiński i pan Wójcik, bo o nich mówimy, trafili.

Wąsik.

Wąsik, przepraszam, Boże.

Przepraszam pana Wąsika, bo przecież to nie pan Wójcik był w więzieniu.

Pana Wójcika, no bo teraz chwalił się bardzo.

Ale pana Wójcika też trzeba prosić, bo go wsadziłeś do więzienia.

Pana Wójcika też, Michała, przepraszam bardzo.

To się tak nie da.

Słuchaj, no ale to była jednak sprawa z 2005 czy 2006 roku? 2015.

A, chodzi ci o nadużycie władzy przy tak zwanej aferze gruntowej, kiedy Kamiński z wąsikiem był szefami CBA i chcieli wyrobić Andrzeja Leppera.

Ale dzięki właśnie tej interwencji Andrzeja Dudy, jeszcze na etapie nieprawomocnego roku.

No właśnie, ale to jest... Tak, ale tutaj...

Jasne, że myślę, że dla, nie wiem na ile dla rozliczeń, tak już całkowicie poważnie mówiąc, ten wybór prezydenta ma dla Prawa i Sprawiedliwości znaczenie, ale myślę też, że dla utrzymania jedności całej formacji, bo Kaczyński wybrał Nawrockiego nie bez przypadku i jeśli on przegra, to też będzie miało konsekwencje.

Te konsekwencje oczywiście byłyby większe, gdyby na przykład kandydatem był Mateusz Morawiecki.

I on by przegrał ten wyścig do pałacu, bo ziobryści już by tam wisieli u klamki i mówili, że kampania była nie taka, kandydat nie taki.

I rozliczaliby tam, że aż byłoby miło i wióry by leciały.

Nawiązkowo trochę trudniej będzie tutaj tak szturchać, bo jednak w sztabie są właściwie reprezentanci wszystkich środowisk Prawa i Sprawiedliwości.

A zatem każdy może dzisiaj na tym etapie już się wypowiadać i tam słyszałam, że niektórzy swoje gorzkie żale nawet spoza sztabu zgłaszają, że nie tak, a może powinno być inaczej, a może ostrzej, a może bardziej wyraziście i tak dalej, i tak dalej.

Natomiast Jarosław Kaczyński to będzie kolejna przegrana tego obozu, tak?

Nawet jeśli nominalnie oni coś wygrywają i można powiedzieć, że zdobywają najwięcej tych głosów, to jednak nie

przekłada się to na realną politykę, czyli na skuteczność, na sprawowanie władzy.

Więc tutaj wybory samorządowe też pokazały, jak bardzo ta partia buzuje oddolnie.

Jak długo, mimo większości w sejmiku małopolskim, przecież nie udało się wyłonić władzy i to wbrew rozkazom.

Przez infrakcyjne walki.

Dokładnie.

I to wbrew rozkazom centrali, prezesa, tutaj jego emisariusze jeździli do Krakowa i pilnowali interesów w dołach partyjnych.

Ale to trwało, trwało i trwało.

Więc to będą byłyby kolejne przegrane wybory.

Czekaj, ja zapytam wprost w takim razie.

Chcesz powiedzieć, że po przegranych w prezydenckich wyborach, mając w perspektywie, że wybory wtedy parlamentarne są w roku 2027, długie dwa lata jeszcze, dwa i pół roku nawet, bo będą jesienią, PiS może dojść do dezintegracji?

Nie aż tak daleko się nie posunę, bo uważam, że każda partia w opozycji przechodzi jakieś turbulencje i Kaczyński na razie utrzymuje te partie całkiem sprawnie, bo odszedł Ardanowski i o Jezu, jakie były tam tytuły, jakie będą rozłamy, no i odszedł Ardanowski.

I na tym się skończyło.

Ziobryści mogli utworzyć własny klub.

Bo mieli tyle szabel, stanąć z boku, załatwić sobie te przywileje związane z posiadaniem po prostu klubu w Sejmie.

Ale tego nie zrobili, bo zachorował ich lider.

I też impet stracili, wyhamowali tam.

Więc Kaczyński, co zrobił Kaczyński?

No bardzo szybko zaczął negocjacje o fuzji suwerennej Polski i Prawa i Sprawiedliwości.

Kaczyński umie w politykę i pamiętaj, że on jednak właśnie...

Wypadł już kiedyś na margines polityczny jego partii w latach 90-tych.

Nie było w parlamencie tej pierwszej partii, czyli porozumienia centrum i on już ćwiczył takie scenariusze, kiedy tracisz władzę i przekonujesz się, kto przy tobie zostaje i jak niewielu ludzi przy tobie zostaje.

Wydaje mi się też, że czasy się jednak zmieniły.

Wtedy było straszne rozdrobnienie na prawicy.

A teraz jednak, no cóż, się może wydarzyć, że Bryści pójdą do Konfederacji.

Wszystko zależy też od tego trzeciego, wbrew pozorom, wyniku, prawda?

Które kandydat nie stanie, stanie na podium, ale medalu nie odbierze, natomiast będzie miał, będzie miał znaczenie dla pierwszej tury wyborów prezydenckich, tak?

Do drugiej.

Do pierwszej, do drugiej.

Do drugiej.

No nie.

Ja tak się nie założę.

No będzie, moim zdaniem będzie to bardzo trudna walka i zwycięzca na razie raczej w sondaży wskazują, że będzie to Rafał Trzaskowski, ale to nie będzie jakieś wielkie zwycięstwo.

Ja bym chciała przede wszystkim, żeby zwycięstwo było wyraźne, bo obawiam się histerii, którą rozpęta Prawo i Sprawiedliwość.

Już rozpętuje wokół Izby Kontroli Nadzwyczajnych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, czyli tej, którą zakwestionowały i Trybunały Międzynarodowe i niektóre polskie sądy.

Tak, ale oni kiedyś już... Która ma niby stwierdzić ważność wyborów.

No tak, i to jest inaczej trochę niż w przypadku wyborów parlamentarnych, bo tutaj jest wyraźne wskazanie, że ogłoszenie tej Izby powinno być opublikowane w Monitorze, czy w Monitorze chyba Polski.

Więc jest ten akt końcowy, to nie wystarczy domniemanie wyborów

Tu znowu pewnie będziemy, zamiast rozmawiać o czystej polityce, oglądać się na głosy ekspertów prawnych, którzy będą próbowali przeciąć ten węzeł kordyjski.

Bo Prawo i Sprawiedliwość rozpęta naprawdę histerię.

Pamiętasz wybory samorządowe Joachima Brudzińskiego, który pokazywał swoje kciuki, jak tam można było fałszować krzyżyki, nie krzyżyki i inne historie.

Rzekomo fałszować, bo wszystkie sądy odrzuciły te skargi.

Oczywiście.

Prawa i Sprawiedliwości.

No tak, ale wtedy właśnie też Sąd Najwyższy, jeszcze Sąd Najwyższy miał swój autorytet.

Ale zdaje się, że wtedy rozstrzygały sądy, bo to są wojewódzkie, więc to rozstrzygały sądy na poziomie... Bo to były wyroby samorządowe z 2014 roku.

Ale to wcześniejsze te... Generalnie protesty wyborcze to na wybory parlamentarne i prezydenckie.

Więc tutaj wolałabym, żeby ten był znaczący jednak, tak żeby można było... Mandat społeczny, który by jasno przekreślił, że żadnych fałszerstw nie było.

No chyba, że cud się zdarzy i przejdzie jakaś ustawa naprawcza przez Sejm, a prezydent Andrzej Duda ją podpisze.

Stawiasz jeden krzyżyk, jednego x-tra zakreślasz i wychodzisz.

Zachęcamy do głosowania w pierwszej i drugiej turze wyborów prezydenckich.

W ogóle do głosowania w wyborach, bo to po pierwsze jest obywatelski obowiązek.

Zachęcamy do głosowania w pierwszej turze, to wtedy nie będzie drugiej.

Jak mobilizacja będzie taka, jak jeszcze nie było.

Ja bardzo dziękuję.

Agata Kondzińska, Gazeta Wyborcza.

No i ja, Roman Imielski, również Gazeta Wyborcza.

Dziękujemy Państwu.