Mentionsy

8:10
31.10.2024 05:00

Czy apostrof może zadecydować o wyniku wyborów w USA?

Michał Olszewski, szef działu zagranicznego "Gazety Wyborczej", rozmawia z Maciejem Czarneckim, który dla czytelników "Wyborczej" relacjonuje wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Jak na naszego korespondenta reagują Amerykanie? Czy są zainteresowani Polską? Jakie podobieństwa i jakie różnice można zauważyć między wiecami Kamali Harris i Donalda Trumpa. Kim jest Tony Hinchcliffe? Jaką rolę w tej kampanii odgrywa tematyka zagraniczna? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "Trump"

Chciałem cię zapytać, jako dziennikarza, który odwiedza wiece zarówno Donalda Trumpa, jak i Kamali Harris, jak reagują na ciebie zwolennicy obu stron?

Oglądałeś jako dziennikarz wiec Trumpa w Madison Square Garden i wiec Kamali Harris w Waszyngtonie.

Na wiecu Trumpa na przykład okrzyki 1776, czyli odwołanie do tej debaty historycznej wielkiej, kiedy tak naprawdę narodziły się współczesne Stany Zjednoczone.

Ja to widzę i na wiecach Donalda Trumpa, i na wiecach Kamali Harris i to zresztą widać też we frekwencji już w wcześniejszym głosowaniu, bo przecież mimo, że data wyborów to jest 5 listopada, no to już zaczęło się w wielu stanach...

To jest komik, który wystąpił w Madison Square Garden w niedzielę jako jeden z wielu z całej plejady zwolenników Donalda Trumpa.

Nic dziwnego, że Donald Trump od razu jego kampania odcięła się od słów komika.

Ale generalnie była to na tyle niefortunna wypowiedź Joe'ego Bidena, że przez chwilę mogło się wydawać, że on powiedział, że to wyborcy Trumpa są śmieciami.

Ona wtedy określiła część zwolenników Trumpa, zaczynając wymieniać, że to rasiści, mizoginii itd.,

No i Trumpiści od razu to podchwycili, bo ten elektorat jest bardzo jakby czuły też na te zarzuty, że to są jakieś hilibili, zwieśniaki i tak dalej.

Sztab Donalda Trumpa od razu zaczął to wykorzystywać.

Donald Trump dowiedział się o tym na wiecu, więc na żywo też zaczął komentować.

No ale żeby nie było tak, że tu po jednej stronie mamy nieokrzesanego Donalda Trumpa, a po drugiej stronie wyważoną i zmoderowaną Kamal Harris, to wspomnijmy, że uciekła się ona do czegoś, co...

Przypomnę, że podczas kampanii wyborczej podchwyciła historię byłego szefa sztabu Trumpa.

Johna Kelly, według której republikanin poczynił kilka pozytywnych komentarzy na temat Hitlera podczas swojego urzędowania w Białym Domu i Harris nazwała Trumpa szaleńcem i faszystą, który dąży do nieograniczonej władzy.

że trzeba troszeczkę też postraszyć Trumpem, czyli wrócić do tego, co robił Joe Biden.

I od pewnego czasu widać, że Harris rzeczywiście mocniej, relatywnie mocniej ostrzega przed tymi zagrożeniami dla demokracji, które stwarza Donald Trump.

Szczerze mówiąc, ja nie wiem, czy to jest akurat... Oczywiście trzeba to robić, trzeba ostrzegać przed Trumpem, natomiast nie wiem, czy to jest taki świetny pomysł, żeby aż tak mocno to akcentować na finiszu kampanii.

Sam ten fakt, że Kamala Harris zdecydowała się zamknąć symbolicznie kampanię, będzie jeszcze kilka wieców, ale w zasadzie zamknęła symbolicznie kampanię tydzień przed wyborami tym wiecem w The Ellipse, czyli w parku przed Białym Domem, w którym w 2021 roku Donald Trump przemawiał do swoich zwolenników przed ich szturmem na Capitol.

Wyborcy demokratów świetnie sobie zdają sprawę z tego, kim jest Trump i jakie zagrożenia tworzy.

Natomiast nie wydaje mi się, że, jak to powiedzieć, jeżeli ktoś do tej pory nie jest pewny, czy zagłosować na Trumpa, czy zagłosować na Harris, czy zostać w domu, czy zagłosować na Harris...

Jeżeli nie jest przekonany co do tego po tym wszystkim, co widział po ataku na Capitol, po tych impeachmentach Trumpa, po zarzutach karnych dla niego, że po tym, co on mówi, po projekcie 2025, czyli tej radykalnej agendzie, którą przygotowali jego zwolennicy, od której on się odcina.

Jeżeli przy tym wszystkim ktoś dalej nie jest pewny, że Donald Trump może zagrozić amerykańskiej demokracji, to nie sądzę, żeby kilka ostrzeżeń Kamali Harris na ostatniej prostej go przekonała.

Zwłaszcza Trumpiści o tym mówią, zwłaszcza Trumpiści to akcentują.

Przypomnijmy, że w 2022 roku Sąd Najwyższy z nominatami Donalda Trumpa odkręcił konstytucyjne gwarancje prawa do aborcji.

I on powiedział wprost, że pojawienie się Donalda Trumpa w polityce bardzo skomplikowało im pracę.

W dwóch poprzednich cyklach wyborczych w 2016 i 2020 roku Donald Trump był niedoszacowany w sondażach.

Być może rzadziej odbierają telefony ankieterów, być może rzadziej się przyznają do głosowania na Donalda Trumpa.

Zdaniem tego mojego rozmówcy całkiem możliwe jest, że Donald Trump w tym momencie jest nawet przeszacowany.

Bo tak się pisze, często widzę w polskich mediach, że w zasadzie Trump już jest zdecydowanym faworytem teraz, bo jest przecież remis w sondażach, on zawsze jest niedoszacowany, czyli pewnie tam prowadzi...

5 listopada poznamy już pewne wyniki w wieczór wyborczy, na przykład pamiętajmy, że w 2020 roku Floryda w zasadzie już po trzech godzinach chyba od zamknięci lokali było wiadomo, że pójdzie za Trumpem.

Donald Trump po pierwsze wykorzystuje zwłaszcza temat wojny w Ukrainie do jakby podkreślania priorytetów swojej polityki zagranicznej i tego, że on się będzie troszczył Amerykanów, to America first, najpierw zadbajmy o granice południowe, a później dopiero pomagajmy.

Ale też dlatego, że Trump generalnie tworzy taką atmosferę strachu.

Dlatego, że co się dzieje w tych miastach, gdzie ci imigranci szaleją, co się dzieje na naszej południowej granicy, co się dzieje na świecie, te wszystkie wojny wybuchają, za Trumpa nie było wojen, za Trumpa było spokojnie, on chce zaprowadzić pokój.

I to jest ważna część retoryki Donalda Trumpa.

Widać, że mimo wszystko to Amerykanie to nazywają momentum, czyli ten taki wiatr w żagle to troszeczkę złapał Donald Trump w ostatnich tygodniach.

Przypomnijmy, że bywało tak, że w 2016 roku Donald Trump wygrał w Michigan o 11 tysięcy głosów.