Mentionsy
Kto będzie się nami opiekował na starość
Polska zmaga się z wyzwaniami demograficznymi, takimi jak starzejące się społeczeństwo i niski wskaźnik urodzeń, co prowadzi do wzrostu zapotrzebowania na usługi opieki długoterminowej (ODT). W podcaście Patrycja Maciejewicz-Wołowik rozmawia o raporcie dotyczącym systemu ODT w Polsce, w którym Michał Rutkowski, ekonomista i dyrektor ds. edukacji, zdrowia i zabezpieczenia społecznego w regionie Europy i Azji Środkowej Banku Światowego, omawia kluczowe wyzwania, w tym potrzebę wprowadzenia reform w zakresie definicji ODT, zwiększenia finansowania oraz opracowania ram, które mogą poprawić dostępność i jakość usług opiekuńczych w kraju. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
Szukaj w treści odcinka
To jest ósma dziesięć.
Podcast Gazety Wyborczej.
W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o tym, kto będzie się nami opiekował na starość.
Ósma dziesięć.
Podcast Gazety Wyborczej.
Dzień dobry w nowym roku.
Ja nazywam się Patrycja Maciejewicz, jestem dziennikarką i redaktorką w dziale gospodarczym Gazety Wyborczej i w serwisie Wyborcza BIS.
Rozmawiam dziś z panem Michałem Rutkowskim, regionalnym dyrektorem do spraw edukacji, zdrowia i zabezpieczenia społecznego w Banku Światowym.
Dzień dobry.
Panie dyrektorze, dowiedziałam się właśnie, że prawie 70% dorosłych Polaków oczekuje, że to rodzina zapewni im opiekę, gdy będzie taka potrzeba wynikająca ze stanu zdrowia bądź innych okoliczności.
Czy wiemy w ogóle, jakiego rodzaju to jest wyzwanie?
Ja jestem nawet zaskoczony, że to jest tylko 70%, dlatego że jedną z niekorzystnych cech polskiej opieki długoterminowej jest to, że 80% osób pośród tych, którzy udzielają tej opieki, to jest opieka nieformalna, głównie w ramach rodziny.
Także tylko 70% oczekuje, aż 80% otrzymuje w sposób nieformalny od członków rodziny.
I to jest jedna z przyczyn, dla której jest niezwykle ważne ten system zreformować, bo nie jest to system podtrzymywalny przy starzeniu się ludności.
Po prostu nie będzie komu opiekować się ludźmi, którzy wymagają opieki długoterminowej.
Do tych wątków demograficznych za chwilkę przejdziemy, natomiast na początek chciałabym pana zapytać, co to dokładnie jest opieka długoterminowa?
Co nazywamy takim pojęciem i do jakiego rodzaju usług, czy też jakiego standardu opieki się to odnosi?
Opieka długoterminowa dotyczy osób, które nie potrafią same zadbać o siebie i oczywiście nie jest to termin jednorodny.
Japonia na przykład stosuje klasyfikację pięciu poziomów, z których każdy potrzebuje opieki długoterminowej, ale ta opieka długoterminowa jest różna.
Są osoby, które mogą się poruszać, ale to poruszanie musi być za pomocą wózka inwalidzkiego.
Są osoby, które nie mogą się poruszać, ale mogą wykonywać bez asysty podstawowe funkcje.
Są osoby, które nie mogą w ogóle wstawać i wtedy potrzebują asysty prawie do wszystkich czynności.
Każda z tych sytuacji z różną intensywnością wymaga opieki długoterminowej i ta opieka, żeby to tak ująć może prosto, to jest opieka, która jest kombinacją opieki zdrowotnej i pomocy społecznej.
Opieki zdrowotnej w sensie
lekarskim, czy też w sensie pielęgniarskim, a pomocy społecznej z punktu widzenia dostarczania środków do życia, z punktu widzenia, jeśli osoba jest obłożnie, w sytuacji obłożnej dostarczenia miejsca, w którym osoba przebywa i leży.
Także to wszystko wchodzi w zakres opieki długoterminowej.
Ważne jest tu słowo długoterminowa, czyli nie obejmujemy tym pojęciem osób, które z jakichś powodów czasowo utraciły zdolność do wykonywania pracy z powodu tego, że nie są pełnosprawne, uległy wypadkowi.
To nie jest opieka długoterminowa, tylko to wchodzi w zakres niepełnosprawności albo wchodzi w zakres ubezpieczenia od wypadków przy pracy.
Czyli możemy sobie wyobrazić, że to jest taka sytuacja, w której my stopniowo, posuwając się w coraz bardziej zaawansowany wiek, potrzebujemy coraz większego poziomu tej opieki.
Czyli na przykład na początek potrzebujemy jakiegoś rodzaju usprawnienia, rehabilitacji, opieki domowej, wizyty opiekuna raz czy dwa razy w tygodniu, potem jakiejś większej pomocy do sytuacji, w których na przykład potrzebujemy pielęgnacji i opieki geriatrycznej także?
Konsekwencją starzenia się ludności jest jeszcze poważniejsza, dlatego że jest i będzie coraz więcej osób wymagających opieki długoterminowej, a coraz mniej osób, które będą mogły tę opiekę dostarczyć.
Dlatego, że maleje liczba ludzi w wieku produkcyjnym, którzy tu ludzie tę opiekę dostarczają.
Także to jest rodzaj, tak bym powiedział, podwójnego uderzenia.
Coraz więcej osób potrzebuje, coraz mniej osób może jej udzielić.
Jest to troszeczkę podobne do dylematów systemu emerytalnego, w którym to systemie mamy coraz więcej emerytów i coraz mniej osób płacących składki.
Także można na to popatrzeć w ten sposób.
No właśnie, wspomniał pan tą demografię i starzenie się.
O starzeniu się społeczeństwa mówimy bardzo często i głośno, identyfikując to jako jeden z poważnych problemów takich cywilizacyjnych także dla społeczeństwa, dla gospodarki.
Natomiast o samej opiece długoterminowej chyba jakoś głośno się nie mówi.
Może między innymi dlatego, że do tej pory ciężar wykonywania tych usług spoczywa na barkach rodzin.
Ale rozumiem, że ponieważ beneficjentów opieki będzie przybywało bardzo szybko, a tych, którzy będą ją wykonać, czyli na przykład dzieci, ponieważ mamy mniej dzieci, więc ta pomoc będzie coraz mniej wykonalna, to rozumiem, że też oczekujemy, że jakąś część tej opieki będzie mogło, czy też będzie musiało przejmować na siebie państwo.
Ma pani redaktor zupełnie całkowitą rację, że zmiana jest zarówno zmianą, jeżeli chodzi o sposób udzielania, ale jest także potrzebna zmiana świadomościowa polskiego społeczeństwa.
Wspomniała pani to starzenie się, żeby to oddać jako pewną liczbę.
W tej chwili 20% społeczeństwa to są ludzie powyżej 65. roku życia.
W roku 2060 to będzie ponad 40%.
To jest dosyć dramatyczny wzrost.
Liczba osób...
powyżej 85 roku życia wzrośnie prawie dziesięciokrotnie do 2060 roku.
Także ta demografia pokazuje skalę wyzwania.
I teraz samo wyzwanie ma co najmniej dwa aspekty.
Pierwszy aspekt to jest taki, że nie ma dostatecznie dobrze zorganizowanej opieki długoterminowej, czy to zinstytucjonalizowanej, czy to środowiskowej.
W związku z tym wszystko to się opiera na barkach rodziny,
Ale też jest oczekiwanie społeczne, że to rodzina się zajmie tymi ludźmi, którzy tej opieki wymagają.
Więc jakby zgodność pomiędzy stanem świadomości społecznej, a sytuacją, jeśli chodzi o opiekę długoterminową.
Problem polega na tym, że rosnąco widać, że rodziny sobie nie radzą.
że rodziny sobie nie radzą, że nie potrafią tej opieki dostarczyć.
Oboje prawdopodobnie czytaliśmy w różnych reportażach dramatyczne historie o tym, jak rodzina robiła wszystko, żeby utrzymać osobę wymagającą tej opieki w domu, ale ponieważ ta opieka okazywała się coraz bardziej skomplikowana od strony medycznej, oddawały te osoby rodziców czy starsze osoby, które otrzymywały tę opiekę do szpitala.
W sytuacji, kiedy już dramatycznej, bo nie potrafiły udzielić tej opieki w domu, a w ogóle nie powinny oddawać do szpitala, bo te osoby nie potrzebowały hospitalizacji.
Potrzebowały akurat zinstytucjonalizowanej opieki długoterminowej.
Potrzebowały bycia w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, których jest ogromny niedostatek w Polsce i są ogromne kolejki do nich.
No właśnie, to co pan powiedział brzmi jako olbrzymie pieniądze, których wymaga system, by zasilić go.
Czy możemy w ogóle powiedzieć o kwotach, jakiego rzędu pieniądze teraz wydajemy na opiekę długoterminową i z jakim rodzajem wyzwania zwiększenia tych wydatków się musimy skonfrontować?
Myślę, że najlepsze liczby do zrozumienia i trzymania w świadomości, to może zaczniemy od tego, że w tej chwili na opiekę długoterminową wydajemy 0,5% produktu krajowego brutto.
Średnia w Unii Europejskiej wynosi 1,7%.
Zatrzymam tu na chwilkę.
Te pół procenta dotyczy wydatków tylko na to, co pokrywamy w opiekę społeczną?
Wydatki publiczne na opiekę długoterminową.
Publiczne, czyli nie uwzględnia to pracy nieodpłatnej opiekunów domowych albo opiekunek zatrudnionych prywatnych?
Nie uwzględnia.
To jest wyłącznie to, co jest wydawane z budżetu państwa centralnego lub z budżetów lokalnych.
Proszę zwrócić uwagę, że to jest ponad trzykrotnie mniej niż średnia w Unii Europejskiej, a ta średnia w Unii...
Do Unii także wliczamy w tym momencie wiele kraje, które mają niższe PKB niż Polska na głowę, więc to jest ogromna różnica.
Drugi element, jeśli chodzi o te wydatki, są bardzo duże regionalne dysproporcje.
To jest 0,5% PKB średnio, ale w niektórych województwach, tych zamożniejszych, mazowieckim, śląskim, dolnośląskim, to będzie prawie 1%, ale w województwach biedniejszych to będzie zaledwie 0,2%.
W związku z czym w różnych miejscach Polski ma się różny dostęp do opieki długoterminowej z punktu widzenia państwowo finansowanej opieki długoterminowej.
Jest bardzo raptownie rosnący popyt właśnie związany z tym procesem, że rodziny sobie uświadamiają, że nie potrafią udźwignąć ciężaru opieki długoterminowej i w związku z tym ten popyt raptownie rośnie i norma społeczna się zmienia.
Więc kwestia jest taka, żeby państwo mogło odpowiednio szybko na to zapotrzebowanie odpowiedzieć.
Ile by musiały wynosić wydatki publiczne w tej mierze procenta PKB, by było to adekwatne do naszych potrzeb?
Czy możemy to teraz określić, albo czy możemy sobie powiedzieć, ile one będą wynosiły w jakiejś perspektywie 10 lat na przykład?
Wydaje mi się, że najlepszym takim predyktorem wydatków są proporcje ludnościowe, dlatego że potrzeba opieki długoterminowej główną determinantą jest średni wiek społeczeństwa.
Posuwając się w przyszłość, wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym i Polska, będą musiały stopniowo osiągać 2,5-3% PKB wydawanych na opiekę długoterminową i...
W Polsce będą musiały być zmienione proporcje, jeżeli chodzi o to, kto jej udziela.
Jak powiedziałem, 80% teraz jest w ramach rodziny, jest to opieka nieformalna członków rodziny.
Jeżeli byśmy popatrzyli na Japonię, która ma najbardziej, można powiedzieć, stare społeczeństwo na świecie, tam mamy sytuację, w której...
80% to jest połączenie opieki instytucjonalnej i opieki środowiskowej, a ta opieka w ramach rodziny jest zdecydowaną mniejszością.
I to przesunięcie w Polsce będzie musiało wiązać się ze wzrostem wydatków publicznych, wydatków z budżetu państwa.
To w takim razie, gdyby mógł pan powiedzieć z perspektywy takiej obserwacji międzynarodowych, jakiego rodzaju lekcje mamy do odrobienia?
Jakie jest nasze największe wyzwanie?
Ja bym powiedział, że takie najpilniejsze zadania dla nas w świetle doświadczenia międzynarodowego i w świetle tego, jak kraje, które są liderami w zakresie jakości opieki długoterminowej, jak Japonia czy Niemcy, to są trzy takie najpilniejsze kroki, które muszą mieć miejsce.
Pierwsze, to jest w ogóle sprawne zdefiniowanie opieki długoterminowej.
Pani redaktor zapytała mnie, czym ona jest.
Ona nie jest nigdzie zdefiniowana.
Jeżeli by wejść w polską legislację, tam nie ma nigdzie tego terminu.
Tak jak emerytura, renta inwalidzka, czy nawet pomoc społeczna.
Są nazwane, opisane, istnieje ich definicja.
Tak nie ma definicji opieki długoterminowej, ale ta prawna definicja, w tym momencie prace już są na ukończeniu i lada chwila...
Będzie to miało miejsce.
To jest pierwsza kwestia.
Druga kwestia to jest kombinacja zwiększenia finansowania opieki długoterminowej, o czym mówiliśmy wcześniej, ale to zwiększenie finansowania powinno i musi mieć miejsce razem z przeglądem wydatków.
Dlatego, że jak w każdym sektorze publicznym jest kwestia nieefektywności wydatków.
Wydatków, które idą nie we właściwe miejsca.
I to jest jakby drugi element.
Trzeba połączyć przegląd wydatków ze zwiększeniem wydatków na opiekę długoterminową.
I trzeci element, niesłychanie ważny, to jest opracowanie ram jakości i regulacji tych, którzy tej opieki długoterminowej dostarczają.
O co tutaj chodzi?
Chodzi o to, że obecnie opieka, jak już mówiliśmy, jest nieformalna.
Ona jest dominująco wewnątrz rodziny, ale nie tylko.
Istnieje czarny rynek, nazwijmy to, że można zapłacić pieniądze na tym czarnym rynku i ktoś będzie przychodził i się mamą zajmował.
To jest wyjątkowo nieefektywny system i wyjątkowo drogi.
dla tej osoby, która musi za to zapłacić, jeśli w ramach rodziny nie może osiągnąć.
Idea polega na tym, żeby ci, nazwijmy to, prywatni dostarczyciele opieki długoterminowej ujawnili się, byli zarejestrowani i działali w pełnym świetle, ale pod kontrolą jakościową państwa.
Ze standardami, z regulacją, z tym co należy, co można zrobić, żeby to był w ogóle sektor objęty państwowymi regulacjami.
I odpowiedzialnością.
Także to chodzi wśród instytucji dostarczających opieki długoterminowej powinny być zarówno instytucje publiczne, ale też instytucje prywatne.
Ale te instytucje prywatne nie powinny działać na czarnym rynku, tylko powinny działać na rynku oficjalnym, być przedmiotem kontroli jakości i regulacji.
I to jest kwestia kolejna.
I powinno być to tak uczynione, aby opłata za opiekę długoterminową nie była opłatą, która w danym momencie bezpośrednio pochodzi z kieszeni danej rodziny.
Bo jeżeli nagle ktoś potrzebuje opieki długoterminowej, to może być katastrofalny wydatek dla tej rodziny.
Stąd powinniśmy zacząć myśleć, tak jak to jest w Japonii, o systemie...
Nazwijmy to współpłacenia za opiekę długoterminową, ale ja to ujmę inaczej.
Objęcie jej ubezpieczeniem społecznym.
Jest to bardzo klasyczne ryzyko, które można objąć ubezpieczeniem społecznym, czyli opłacaniem jakiejś składki przez pewien okres i ta składka skutkuje prawem do otrzymania opieki długoterminowej.
być może dostarczanej przez prywatnego dostawcę, ale pod kontrolą i regulacją, kontrolą jakości państwa.
To jest ewolucja systemu, w którym możemy pójść.
Ja wymieniłem te trzy najpilniejsze kroki, czyli prawna definicja, zwiększenie finansowania, przegląd wydatków i opracowanie ram jakości, ale to jest początek długiej drogi reformy finansowania w kierunku ubezpieczeniowym, której jeszcze nie zaczęliśmy, ale którą powinniśmy zacząć, ponieważ opieka długoterminowa jest klasycznym przykładem ubezpieczenia społecznego.
Powiem, o co mi chodzi.
Emerytura nie jest.
My często nazywamy emeryturę ubezpieczenie społeczne.
To nie jest żadne ubezpieczenie społeczne.
Jeżeli z siedmiu osób pracujących sześć pobiera emeryturę, to tu nie ma żadnej niepewności, tu nie ma żadnego ubezpieczania się od ryzyka.
Wiadomo, że emerytura musi być wypłacona, więc jest to jakby realokacja konsumpcji w ramach życia.
Zamiast konsumować teraz, konsumuję, kiedy jestem emerytem.
Więc tego nie nazywam nawet ubezpieczeniem.
Natomiast w wypadku opieki długoterminowej my nie wiemy, kto będzie jej wymagał i w gruncie rzeczy mniejszość ludzi, rosnąca, ale mniejszość tej opieki wymaga, więc można objąć to ubezpieczeniem, ustalić składkę na poziomie, która wynika z aktuarialnej, czyli robionej przez aktuariuszy analizy ryzyka tego, że ilu ludzi będzie tej opieki długoterminowej potrzebować.
Także jesteśmy na początku niezwykle skomplikowanej drogi instytucjonalnej, ponieważ ja jestem optymistą i lubię optymizm.
Ja powiem, ja jestem bardzo zadowolony, że na tą drogę weszliśmy.
Ja jestem bardzo zadowolony, że wreszcie powołaliśmy stanowisko ministra, ministry w tym konkretnym wypadku pani Okły-Drewnowicz, czyli ministry do spraw polityki senioralnej, która także obejmuje opiekę długoterminową.
Dlaczego to jest takie ważne?
Dlatego, że opieka długoterminowa, jak jedna z niewielu rzeczy, wymaga wyjątkowo dobrej współpracy międzyresortowej.
Dlatego, że ma tą część związaną ze zdrowiem, więc to jest Ministerstwo Zdrowia, i ma tą część związaną z zabezpieczeniem społecznym, czyli cała kwestia związana z środkami do życia, związana z, nazwijmy to, tą hotelową częścią.
Jeśli ktoś leży, to musi gdzieś leżeć, także to nie jest kwestia zdrowia, to jest kwestia zabezpieczenia społecznego.
Więc te dwa ministerstwa muszą ze sobą współpracować.
To wymaga współpracy z Ministerstwem Funduszy, ponieważ Unia Europejska, oczekujemy od Komisji Europejskiej, że nam pomoże w finansowaniu tego.
To jest także kwestia Ministerstwa Finansów.
Więc to jest bardzo kompleksowa mapa, która wymaga koordynacji.
Żadny z tych ministerstw samo w sobie nie nadaje się też do koordynacji.
Trzeba właśnie powołać kogoś, kto będzie miał te zadania koordynacyjne i rozumiem, że właśnie pani ministra polityki senioralnej jest tą osobą koordynującą i rozpoczęła tą trudną i długą
ścieżka, o której mówiłem.
To wszystko brzmi troszeczkę technokratycznie, ale o ile już wyobrażam sobie kształt tego systemu, to trochę zastanawiam się, na ile jesteśmy gotowi od drugiej strony, czyli od strony kadr, bo to, że będzie trzeba ileś pieniędzy zainwestować, to jest oczywiste.
Pytanie, czy będziemy mieli na kogo te pieniądze wydać.
Bo opieka długoterminowa w takim kształcie, w jakim pan powiedział, wymaga oczywiście bardzo wielkiej przebudowy także zasobów kadrowych, żeby była odpowiednia ilość opiekunów, opiekunek, lekarzy, geriatrów, pielęgniarzy.
Ludzi, którzy po prostu będą fachowi i w dostatecznej liczebności obecni na rynku pracy, by tej opieki dokonywać.
I teraz moje pytanie brzmi, jak zaspokojenie tej potrzeby, jak wielkim jest wyzwanie?
Myślę, że dobrze zacząć od tego, co Polacy myślą o jakości opieki długoterminowej.
43% oceniają negatywnie.
To jest bardzo wysoka liczba, ta negatywna ocena.
I to wiąże się bezpośrednio z faktem braku profesjonalizacji, braku odpowiednio wykształconych, przygotowanych kadr, zarówno jeśli chodzi o ich liczbę, jak i jeśli chodzi o ich jakość.
I to rozkłada się pomiędzy te zakłady opiekuńczo-lecznicze i domy pomocy społecznej.
Jednym z problemów, jakie mamy w Polsce, jest to rozproszenie, że mamy działające w zupełnie innym systemie zakłady opiekuńczo-lecznicze, nazwijmy to bardziej w systemie związanym ze zdrowiem.
I mamy zupełnie niezależny system nadzorowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Domów Pomocy Społecznej.
Natomiast jeżeli by się popatrzyło na ludzi w tych placówkach, to oni się jakby niczym nie różnią, ponieważ nie ma żadnych kryteriów, które by kwalifikowały osoby bardziej do jednego typu niż do drugiego.
Nie istnieje żadna kontrola jakości.
I w tym kontekście jakiś czas temu mieliśmy seminarium w Warszawie niedawno, w którym to seminarium ja z przyjemnością dowiedziałem się z ust pani wiceminister rodziny polityki społecznej i pracy, że następuje...
Mobilizacja poprawy jakości domów pomocy społecznej poprzez stworzenie zespołu do spraw reformy pomocy społecznej, ale także zrobienia audytu w każdej placówce całodobowej domów pomocy społecznej i rozpoczęcia kształcenia kadr, które poprawiłyby jej jakość.
To oczywiście zajmuje czas i wymaga dostępu do najlepszych praktyk.
Dlatego też właśnie w ramach tego projektu, na którym jako Bank Światowy współpracujemy z polskim rządem, mieliśmy wycieczkę studyjną dla przedstawicieli ze wszystkich tych resortów, o których mówiłem, do Japonii, która jest czymś w rodzaju najlepszej praktyki na świecie, jeżeli chodzi o opiekę długoterminową.
Główny wniosek z tej japońskiej wizyty studyjnej jest taki, że to, czego najbardziej w Polsce brakuje, to koordynacji pomiędzy różnymi resortami.
W opiece długoterminowej ciągle mamy Polskę resortową.
Nie mamy sytuacji, w której istnieją nawyki współpracy i w której jest ujednolicony system współpracujący ze sobą.
No właśnie mówię o tych zakładach opieką czuleczniczych i domach pomocy społecznej.
To powinien być jeden system, system oceny, system jakości i system kierowania do jednego albo drugiego.
I w związku z czym nadzorowanie ich nie powinno być rozdzielone na zupełnie oddzielne przez Ministerstwo Zdrowia z jednej strony, a Ministerstwo Rodziny z drugiej strony.
Jeszcze dodałbym do tego, że nie ma też nawet żadnej kontroli jakości i regulacji w sektorze prywatnym.
I to jest niebezpieczne dla życia ludzi, można powiedzieć.
Dlatego, że dotyczy osób, które bezpośrednio...
wpływają na życie i zdrowie ludzkie, bo opieka długoterminowa wiąże się z różnymi elementami ryzyka.
Także ścieżka jest długa i kształcenie kadr jest kilkuletnim co najmniej procesem, ale w dodatku wymaga środków samo w sobie.
No właśnie, bo ja dowiedziałam się, że Polska jest jednym z najgorzej wypadających krajów w Europie, jeśli chodzi o dostęp do kadr, nazwijmy to, pielęgniarskich.
O tym, że trudno jest o pielęgniarki w Polsce, to wiemy.
Natomiast zazwyczaj utożsamiamy ten zawód jako z osobami pracującymi w szpitalach, na oddziałach, przychodniach.
Natomiast to jest też ta kadra, która sprawuje opiekę nad osobami starszymi bądź długotrwale chorującymi.
A na przykład Norwegia jest mniej więcej 14 razy lepsza od Polski w ilości pielęgniarek, pielęgniarzy przypadających na tysiąc czy jakąś określoną ilość osób w społeczeństwie.
Mediana wieku polskich pielęgniarek to 52 lata, czyli one lada chwila będą wychodzić z rynku pracy i pozostawiają za sobą olbrzymią lukę, więc myślę, że tutaj to jest olbrzymie wyzwanie.
Natomiast moje pytanie do pana ostatnie brzmi, gdybyśmy taką rozmowę
przeprowadzali za powiedzmy 10 lat, to jakiego rodzaju efektu by Pan się spodziewał?
Co powinniśmy w tym momencie móc odnotować i o czym powiedzieć?
Gdybyśmy rozmawiali za 10 lat, to ja miałbym nadzieję, że w Polsce istnieje system opieki długoterminowej, w którym dominuje opieka środowiskowa i instytucjonalna i tylko w sytuacjach, w których rzeczywiście rodzina może i ma preferencje do tego, żeby się odbywało w ramach rodziny i ma na to środki, ta pozostałość odbywa się w ramach rodziny.
chciałbym, żeby to był system, który przede wszystkim, i tu to jest bardzo ważny element, który uwalnia...
Osoby, które obecnie w ramach rodziny udzielają tej opieki długoterminowej, od tego obowiązku także te osoby mogą uczestniczyć w rynku pracy.
Mogą aktywnie uczestniczyć w rynku pracy.
To dotyczy głównie kobiet.
Ta opieka w ramach rodziny to są kobiety w wieku pełno i zdolności do pracy, które nie mogą pracować, ponieważ udzielają opieki swoim rodzicom.
To spada na barki kobiety z uwagi na nasze normy kulturowe.
Dobra opieka długoterminowa może uwolnić te kobiety, umożliwić im uczestnictwo w rynku pracy i to może zwiększyć stopę aktywizacji zawodowej kobiet o wiele punktów procentowych, nawet 7-8-10.
I to jest moje marzenie, to bym chciał, żeby było za 10 lat, żeby o wiele więcej kobiet pracowało, bo mogą polegać na systemie opieki długoterminowej.
I tu muszę jeszcze powiedzieć, nie myśląc o tych dziesięciu latach, aczkolwiek może nawet myśląc.
Jednym z pomysłów na właśnie to, o czym mówiłem, jest tak zwany bon senioralny.
To jest pomysł, do którego bardzo przywiązana jest pani ministra Okła-Drewnowicz.
I ten bon senioralny miałby właśnie polegać, że to byłby bon dla rodzin aktywnych zawodowo.
polegający na tym, że pozwala im to sfinansować opiekę długoterminową, tak że w tej rodzinie kobiety mogą pracować dzięki temu bonowi senioralnemu.
To jest jakby zastrzyk finansowy umożliwiający zakup opieki długoterminowej i pójście do pracy.
Mam nadzieję, że ten system oparty na tym bonie senioralnym za 10 lat będzie super rozwinięty, kobiety będą pracować.
I za ten bon będą mogły nabyć opiekę długoterminową wysokiej jakości, odpowiednio finansowaną, z odpowiednią kontrolą jakości i regulacjami.
Tak jest moje marzenie w istocie.
I za to może nie trzymamy kciuki.
Dziękuję serdecznie.
Państwa i moim gościem był pan Michał Rutkowski, Regionalny Dyrektor ds.
Edukacji, Zdrowia i Zabezpieczenia Społecznego w Banku Światowym.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Rozmawiamy z posłem PiS Andrzejem Śliwką
04.02.2026 05:00
-
Słowacja, Czechy, Węgry. Jest szansa na zwrot k...
03.02.2026 05:00
-
Czy Bieszczady to polska Okinawa?
02.02.2026 05:00
-
Afganistan to najlepszy czas mojego wojskowego ...
31.01.2026 05:00
-
Dawid Krawczyk: Dobrze, że możemy się ze sobą n...
30.01.2026 05:00
-
Jak dostać pracę w branży kosmicznej?
29.01.2026 05:00
-
Spór o ambasadorów szkodzi Polsce. Zagraniczni ...
28.01.2026 05:00
-
„Ciepło z Polski dla Kijowa”. Pierwsze agregaty...
27.01.2026 05:00
-
Duży Format: Czy kura niemiecka jest szczęśliws...
26.01.2026 07:40
-
Min. Gawkowski: Na wojnie cyfrowej trzeba patrz...
24.01.2026 05:00