Mentionsy

8:10
21.10.2025 04:00

Kulisy spotkania Trump-Zełenski w USA. Co przyniesie szczyt Trump-Putin w Budapeszcie?

Bartosz T. Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej", rozmawia z Piotrem Andrusieczką, korespondentem "Wyborczej" w Ukrainie, o spotkaniach Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim i Władimirem Putinem. Czy Ukraina odda Rosji swoje terytoria? Czy w Budapeszcie dostaniemy pokój? Dlaczego Trump ulega Putinowi? Jak wygląda sytuacja na froncie? Czy Ukraina jest w stanie włączyć do walki z Rosją swoje pociski manewrujące dalekiego zasięgu - Flamingo? Czego Ukraina potrzebuje od Europy? I czy zasoby Rosji wyczerpały się na tyle, by zmusić ją do prawdziwych rozmów pokojowych? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Rosja"

co do Rosji, co do tego, jak tę wojnę można zakończyć, czyli że potrzebna jest jednak siła w stosunku do Rosji, to co od samego początku powtarza nie tylko Ukraina, ale właśnie również partnerzy europejscy, że jednak to Rosja rozumie siłę, no ale z drugiej strony wydaje się, że chyba jakiś skutek przyniosły te wypowiedzi amerykańskie, no i że jednak chyba Kreml i może sam Putin zaniepokoi się właśnie możliwością jakby tutaj

Ewidentnie to Rosja, Kreml, Putin to czują.

Widać, że Rosja cały czas próbuje tak naprawdę dokonać takich manewrów oskrzydlających, które w ostatecznym takim rozrachunku mogłyby zagrozić całemu temu ukraińskiemu grupowaniu, które jest

każdy zdobyty kilometr, no to to jest taka druga strona tej toczącej się wojny i ona pokazuje, że rzeczywiście Rosja z tym całym ogromnym potencjałem nie jest w stanie tak naprawdę dokonać takiego zdecydowanego wyrwy, przełomu na tym froncie, który mógłby zagrozić rzeczywiście całości tego frontu, znaczy dokonać czegoś, takiej wyrwy, która by spowodowała, że

To jest tak, jakbyśmy mieli oddać kawałek Galicji, czy Warmii Rosjanom.

I oczywiście bez żadnych gwarancji tego, że Rosja nie będzie atakować dalej, nie będzie atakowała w innych miejscach, to jest właśnie osłabienie swoich możliwości obronnych.

Czy to nie jest też jakaś taka właśnie fantasmagoria, zabieg PR-owy, żeby pokazać coś społeczeństwu, nastraszyć Rosjan, a tak naprawdę to nie do końca istnieje, to nie odgrywa żadnej wojskowej roli?

Teraz widzę, że celem tych ataków właśnie dronowych są podstacje energetyczne, będą pewne elektrownie, czyli wynika z tego, że Ukraińcy chcą na zimę zrobić Rosjanom to, co Rosjanie robili im przez ostatnie dwa lata, czyli po prostu wyłączyć zasilanie, wyłączyć to ciepłownie, tak żeby Rosjanie mieli po prostu ciemne i

Wydaje mi się, że tutaj trzeba podkreślić, że Ukraina przez te wszystkie lata nie atakowała obiektów energetycznych rosyjskich, mimo tego, że właśnie Rosjanie to robili.

Wydaje się, że w tym roku poszła na ten krok ze względu na to, co robi Rosja, na kolejną kampanię rosyjską atakowania właśnie tych obiektów energetycznych służących ludności cywilnej, czyli właśnie elektrowni, tych podstancji transformatorów, też obiektów wydobycia gazu, który ten gaz jest używany po prostu do ogrzewania budynków w Ukrainie.

I to trochę jest taki krok wymuszony, być może taki pokazujący też Rosjanom, że słuchajcie właśnie, jeżeli wy będziecie kontynuować te ataki na naszą infrastrukturę, to my też zrobimy to, czego do tej pory właśnie nie robiliśmy.

a może jeszcze bardziej w Czernichowie, w Charkowie, w wielu innych miastach, że rzeczywiście Rosja może po prostu doprowadzić do takiej sytuacji wręcz jakiejś takiej katastrofy humanitarnej na zimę, no bo jedną sprawą jest to, do czego się Ukraińcy przyzwyczaili, czyli do brak po prostu energii elektrycznej, do brak prądu, światła.

w 1994 roku, którym jakby też stroną była i Rosja i Stany Zjednoczone, to znaczy miały gwarantować to, że nic złego się Ukrainii nie stanie.

To jest ten czynnik, który pokazuje, że jednak w Rosji nie jest najlepiej, że być może to też stoi za tym, że Rosja chce rozmawiać z Trumpem, że właśnie ta sytuacja gospodarcza jest coraz gorsza.

Tak, psychologizm z jednej strony, albo no właśnie takie spiskowe już teorie, jakby mówiące o tym, że coś tam Rosja ma na tego, ma na prezydenta Stanów Zjednoczonych.