Mentionsy
Bęc Radio: Laboratorium badań nad szczęściem / Maszyny do ciszy —> Dymiter
Marcin Dymiter uczy nas uważnego słuchania – zarówno otaczających nas dźwięków, jak i ciszy pomiędzy nimi. Autor książki "Maszyny do ciszy" jest nie tylko wykonawcą i kompozytorem muzyki elektroakustycznej, ale przede wszystkim uznanym artystą posługującym się techniką field recordingu, czyli zbierania z audiosfery tego, co charakterystyczne dla danego miejsca, a co zazwyczaj umyka naszym uszom. Rozmawiamy o naturze miejskiej ciszy i o komforcie, którego wszyscy potrzebujemy, a który tak trudno osiągnąć w zgiełku i hałasie. Marcin Dymiter, nominowany w 2022 roku do Nagrody Literackiej Gdynina w kategorii esej za debiut „Notatki z terenu” (wyd. Części Proste), w swojej najnowszej książce opowiada o przestrzeniach zarówno fizycznych, jak i kulturowych, które służą ciszy. Przygląda się założeniom urbanistycznym i architektonicznym, kompozycjom muzycznym, tekstom i obrazom, dzięki którym możemy się wyrwać ze wszechogarniającego dźwiękowego przebodźcowania i pobyć w ciszy lub cieszyć się jej głęboką iluzją. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Zamów książki Marcina Dymitera: https://sklep.beczmiana.pl/pl/searchquery/dymiter/1/phot/5?url=dymiter Rozmowa ukazuje się jako część cyklu "Laboratorium badań nad szczęściem. Życie po komfortocenie", projektu o charakterze artystyczno-badawczym, którego celem jest poszukiwanie nowych rodzajów komfortu. www.postkomfortocen.info Projekt Instytutu Goethego w Warszawie, Fundacji Bęc Zmiana, Zentrum für Kunst und Urbanistik (Berlin), wspierany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, realizowany jest we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych Katowice, BWA Wrocław Galerie Sztuki Współczesnej, Instytutem Kultury Miejskiej w Gdańsku, Stowarzyszeniem Media Dizajn (Szczeciński Inkubator Kultury), Galerią Arsenał w Białymstoku.
Szukaj w treści odcinka
Efekty technologii postępu są być może najbardziej dojmującymi dźwiękami, które nas otaczają w audiosferze miejskiej.
Natomiast dla mnie interesujące było to, żeby na mapach miejskich odnaleźć drogi do takich miejsc, które umownie można nazwać strefami ciszy lub galenosferami miejskimi, które otwierają inny rodzaj spojrzenia i słyszenia miasta.
Jestem muzykiem, zajmuję się również nagraniami terenowymi, pracuję nad takim długofalowym projektem, który się nazywa Field Notes.
Są to serie nagrań z różnych ciekawych dźwiękowo miejsc.
Poza tym prowadzę warsztaty, można powiedzieć, że jestem edukatorem spoza systemu edukacji.
Jestem również autorem książek o field recordingu, czy szeroko pojętym sound studies, a więc książka
Notatki z terenu, maszyny do ciszy oraz książka dla młodszych odbiorców, przewodnik dla audiokulturalnych.
I ten ostatni powód sprowadza Cię do Bęc Księgarni.
Rozmawiamy dzisiaj przed Twoim dyżurem z autografem i bardzo się cieszę, że udało się tak połączyć wszystkie Twoje terminy, żebyś nas odwiedził.
A to z tego powodu, że Twoje książki w naszej księgarni cieszą się ogromnym zainteresowaniem osób, które się już dały
Wkręcić w temat audiosfera.
Przestrzeni, w których przebywamy, w których realizuje się nasza miejskość i też przestrzeni, w których poszukujemy ciszy.
Zacznijmy od tej twojej ostatniej książki, a to z tego powodu, że wtedy, kiedy rozmawiamy o jakości życia w mieście,
Bardzo ważny zmysł oczywiście jest ten, który odbiera hałas, ponieważ hałas jest źródłem wielkiego dyskomfortu i ma wpływ na to, jak w ogóle funkcjonuje nasze ciało.
Powiedz proszę, jak w Twojej książce podchodzisz do tematu ciszy?
Zacznijmy od tego, że rzeczywiście jeśli chodzi o intensywność dźwięków, no to właściwie efekty technologii postępu są być może najbardziej dojmującymi dźwiękami, które nas otaczają w audiosferze miejskiej.
Natomiast dla mnie interesujące było, odwołując się do maszyn, do ciszy.
To, żeby na mapach miejskich odnaleźć, wykopać, odkopać tunele i drogi do takich miejsc, które umownie można nazwać strefami ciszy lub galenosferami miejskimi, które otwierają zupełnie inny rodzaj spojrzenia i słyszenia miasta, czyli te miejsca, które w pewnym sensie kumulują
Rezonans architektury z miasta, z tych dźwięków związanych z życiem, z tempem w danym miejscu na ziemi i one w pewnym sensie opowiadają jakiś rodzaj historii, prawdy o danym miejscu, same będąc w pewnym sensie milczące.
To jest taki paradoks, bo oczywiście możemy zagłębiać się bardziej, czy w ogóle cisza jako pojęcie kulturowe jest zupełnie
Próba znalezienia, dotknięcia bezpośredniej audiosfery i próba zweryfikowania, jak bardzo ta kondycja audiosfery, pejzażu jest związana z niedoborami, w pewnym sensie z niedostatkami komfortu związanymi
I to mnie w pewnym sensie interesowało, intrygowało i zakładam tutaj zarówno obecność nazwijmy to takich dzikich terenów w mieście, które mnie w sumie najbardziej pociągają i interesują, czy obecność trzeciego krajobrazu w przestrzeni, który tak naprawdę z mojej perspektywy otwiera zupełnie
Nowy rozdział daje szansę na inny sposób myślenia, czyli nie kumulacja projektowania, a raczej pozostawienie pewnych przestrzeni, terytoriów po to, żeby one w pewnym sensie w jakimś swoim czasie rozwojowym dawały takie znaki życia, które nie są kontrolowalne.
Czyli mamy tutaj do czynienia z pewnym takim fenomenem, ale czasami to mogą być na przykład też skromne podwórka, to mogą być czasami oddalone, odizolowane niczym kotara, kiedy się przechodzi przez kolejne budynki, budynki wchodzi się do jakiegoś...
To może być miejsce spotkań, to może być spotkanie pod dużym starym drzewem albo w krzakach, ale to są te punkty, które w pewnym sensie sygnalizują o tym, że istnieje potrzeba innej jakości niż tylko hałas.
Bo z tym jest trochę skomplikowana sytuacja.
Czy jest brakiem dźwięku?
Czy jest taką jakością audialną, która jest nieinwazyjna?
Jak to zdefiniować?
To jest takie pytanie, które ma przynajmniej kilka prawidłowych odpowiedzi.
Odpowiadam niczym zawodowy symetrysta.
Ale trochę tak jest, bo gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko i wyłącznie takie naukowe definicje, no to rzeczywiście trzeba byłoby wymyślić sztuczną przestrzeń, w której rzeczywiście cisza będzie oznaczała brak dźwięku.
Ale wydaje mi się, że w wymiarze humanistycznym, antropologicznym jednak to bardziej jest predyspozycja, umiejętność wyłapywania takich przestrzeni i generalnie chyba przebywanie w przestrzeniach, gdzie skok decybeli, ale także jakość dźwięku jest przyjazna, pozwala naszemu organizmowi zestroić się, odpocząć od pewnego rodzaju, nazwijmy to, zakłócenia.
A może cisza to jest miejsce, w którym przez dłuższy czas nic nie wywołuje nas do neurologicznej odpowiedzi, do przechwytywania komunikatów.
Czyli w pewnym sensie jakiś rodzaj stabilności środowiskowej.
I to może być powiązane nawet z dźwiękami o niskich częstotliwościach, o niskim skoku dynamiki.
A więc takie trochę...
Przesmyki do innej rzeczywistości w gęstej siatce miejskiej, tak bym powiedział.
Pytałam cię dlatego, że brak dźwięków też potrafi być źródłem wielkiego dyskomfortu.
Tam, gdzie spodziewamy się życia, nagle okazuje się, że nic nie brzmi.
To są elementy, wydaje mi się, też związane z silnymi konotacjami kulturowymi związanymi z definiowaniem ciszy.
Jeżeli cisza rzeczywiście jest takim symbolem, znakiem, że oto za chwilę coś nadejdzie niezaplanowanego, niepokojącego.
Sporo jest związków frazeologicznych z ciszą, które jednak wywołują wątpliwości, obawy, a nawet strach.
Jest też kilka, oczywiście,
Też dobrych, pozytywnych, więc mamy tutaj też ciekawy balans w języku, bo mamy i błogą ciszę, i ponurą ciszę, i jakąś złowieszczą ciszę.
Dużo jest tych elementów w języku.
Wydaje mi się, że to jest w ogóle ciekawy wątek, zacząć od analizy danego języka, żeby zobaczyć, czy w związkach frazeologicznych, jak funkcjonuje w ogóle to zjawisko, jak jest opisywane.
I wydaje mi się, że tak, oczywiście masz rację, że cisza, ale nie o to w maszynach do ciszy chodzi, że cisza może być właśnie takim zestrojeniem nerwowym i wcale nie prowadzi nas do happy-endu, że może wręcz odwrotnie wygenerować rodzaj stresu, frustracji albo wręcz otworzyć jakby taką samowiedzę o tym, że niestety w ciszy przebywać nie potrafimy.
I reszta to już jest jakby feedback wewnętrzny, rozmowa ze sobą albo z kimś innym na ten temat.
Natomiast maszyny jako książka opowiadają o różnych bardzo przypadkach i są taką próbą odnalezienia pewnej metody, spersonalizowanej techniki,
Jak przez sztukę, przez różne media ludzie interpretowali, poszerzali granice definicji tego, co nazywamy ciszą.
I to od wątków wizualnych, przez aktywność w świecie literatury, szczególnie poezji, architektury,
Aż przez nagrania, które ja w pewnym sensie traktuję i piszę trochę o tym.
Wybrane nagrania z historii muzyki XX wieku.
Niektóre z nich reprezentują symbolicznie, ale może nie tylko, coś na kształt wehikułu, do którego się wsiada i on rzeczywiście jest tym wehikułem ciszy.
Jednym z przykładów, oczywiście i to nie można powiedzieć, że nie, jest Empty Words, John Cage, 4.33, są prace Alvina Lussiera, m.in.
I'm Sitting in the Room, który tak naprawdę de facto nie jest to o ciszy, ale o znikaniu słów.
I tu też trochę komplikuje się pewien rodzaj mojego spojrzenia w książce, ponieważ
Czasami ciszę można również definiować w taki sposób, że cisza oznacza brak czegoś, jakiegoś impulsu.
I to jest też bardzo intrygujące, co wtedy, kiedy odcinamy na przykład z tego węzła kulturowego, z pojęcia muzyki, odcinamy wszystko to, co przyzwyczaja nas do definiowania, co to jest utwór, co to jest utwór muzyczny itd.
Raptem mamy szereg takich utworów, które bardzo idą pod prąd.
Choćby ta praca Albina Lussiera na kwartet, który używa tylko jednej ręki prawej, a więc cała siła artykulacji klasycznych instrumentów zostaje zawieszona.
Zostaje coś na kształt zestrojenia dronowego w przestrzeni muzycznej i właściwie to jest...
Zupełnie inna jakość, której moglibyśmy się spodziewać po kwartecie smyczkowym.
I takich rzeczy jest więcej, bo tak trochę są to takie przeskoki.
Jest cały szereg choćby Krystyny Kubisz prac, czy ten Electromagnetic Fields, czyli co w momencie kiedy podsłuchujemy
Przestrzeń, rodzaj audiosfery, która na co dzień jest niemożliwa, czyli przez technologię, przez możliwość przekonwertowania, oddziaływania pola elektromagnetycznego doświadczamy, poznajemy zupełnie inny, urokliwy rodzaj warstwy niewidzialnej, niesłyszalnej warstwy miasta.
I to też wydaje mi się bardzo interesujące, że w tych sferach miejskości, w tych sferach dźwiękowych
Istnieją również te zapisane gdzieś głęboko rzeczy, których na co dzień nie słyszymy, do którego nie mamy dostępu.
Jak rezonans w ścianach, jak to, co wywołuje ruch miejski, czyli używanie np.
geofonu, czyli taki rodzaj podsłuchiwania.
A więc tutaj znowu powiedziałbym kolejna warstwa definicji.
Cisza na pewno w Maszynach do Ciszy nie mam ambicji, aby doprowadzić do jednej finalnej gremialnej definicji, która dotyczy wszystkich obligatoryjnej.
Wręcz odwrotnie.
Szukam właśnie tych indywidualnych warstw, indywidualnych sfer i realizacji i tego specyficznego języka, który powoduje, że na chwilę przechwytujemy pewien rodzaj myślenia, koncepcji, ale i wrażliwości innych artystów, innych twórców.
Powiedziałeś też przed chwilą rzecz niezwykle interesującą, to znaczy rozszerzenia naszej świadomości tego, że słyszeć można inaczej niż to, jak na to pozwala aparat ludzki.
Wydaje mi się to szalenie interesujące, dlatego że w badaniu naszej audiosfery odejście od antropocentryzmu prowadzi nas w jakieś bardzo ciekawe rejony.
Powiedz, co tam można znaleźć?
Przede wszystkim można spojrzeć i ostatnio jest mi to taka dość bliska droga, ścieżka myślenia, że field recording jest też w pewnym sensie, z jednej strony oczywiście powstał przez technologię.
Gdybyśmy się cofnęli do dawnych czasów, do Edisonowskich czasów, przed wynalezieniem fonografu, wydaje mi się, że bardzo długo opowieści o dźwięku to były sagi, eposy, przekazy, tradycja oralna oraz literatura, poezja.
Od momentu wynalezienia i możliwości zapisania tego dźwięku, w pewnym sensie zaczynamy zupełnie inaczej nasłuchiwać, a ja bym wręcz powiedział podsłuchiwać naturę, otoczenie, miasto.
I to poszerzenie możliwości technologicznych o kolejne zdobycze, najpierw mikrofon, który wzmacniał, później magnetofon, który zapisuje, Edison, możliwość zapisu dźwięku, odtwarzania w różnych sytuacjach, w różnych okolicznościach,
Następne elementy, czyli mam na myśli właśnie technologię podwodną, czyli hydrofon, później geofon, następnie kolejne urządzenia do wykrywania pól, aż do spojrzenia w niebo i na słuchy NASA i tak dalej.
Wszystko to są z drugiej strony, i to jest ciekawe, że są to technologie postmilitarne, czyli w pewnym sensie kultura słuchania
Otrzymuje jakieś okruchy postmilitarne, które pozwalają w pewnym sensie na wzmacnianie informacji, na poszukiwanie, na słuchanie.
Ale to, co słyszymy w tym świecie poza językiem, poza komunikacją werbalną, że miasto ma jakiś puls, że miasto ma jakiś rytm, że są to jednak...
Nie typowe, klasyczne dźwięki, że reklamy, witryny, światła, że wszystkie te elementy splendoru i konsumpcyjnej energii w mieście, że one też generują energię w postaci niskich, średnich, wysokich częstotliwości, że prąd definiuje nam w pewnym sensie to, co później słyszymy.
I to jest moim zdaniem szalenie ciekawe, bo oglądamy w pewnym sensie się w takim lustrze już nie antropocentrycznym, ale to odbicie i technologia, jest to wszystko związane, jest śladem aktywności, działalności technologicznej, kulturalnej i wszelkich innych aktywności, że zostawiamy w tej sferze bardzo dużo śladów po prostu.
Ale w tym co powiedziałeś też są ślady czujności, czyli że nasłuchiwanie jest związane z takim byciem czujnym, z poczuciem bezpieczeństwa i tu jest wyjście w rozmaite rejony, które bezpośrednio nie łączą się ani z zapisem dźwiękowym, ani z muzyką, eksperymentami muzycznymi, raczej idą w stronę neurologii,
I to jest taki obszar, który bardzo ciekawie wychodzi, mimo wolnie nawet, z tego, co piszesz, no bo pojawiają się o to pytania.
Czy ty idziesz w tym kierunku?
Czy dla ciebie ta wiedza dotycząca właśnie tego, w jaki sposób pracuje mózg, jak odbiera bodźce, czy to jest też ciekawy obszar?
Jesteś także przecież twórcą, także robisz muzykę, zestawiasz ze sobą dźwięki.
Czy to jest dla Ciebie interesujący punkt widzenia, ten właśnie bardzo biologiczny?
Oczywiście to jest szalenie intrygujące na poziomie nauki tekstów, natomiast nie jest tak, że przy każdej pracy najpierw robię spektrogram, którymi częstotliwościami będę się zajmował i dlaczego.
Byłoby to jakiś, no nie byłby to mój język, o tak powiem.
Natomiast rzeczywiście
Interesujące są pewne złożenia.
Szalenie ciekawe jest to, jeżeli jest możliwość, bo to też nie jest takie oczywiste, żeby na przykład zacząć pracę w jakiejś przestrzeni od pomiaru akustycznego, który nam powie wiele o rezonansie, o przestrzeni, co jest najbardziej nośne, nazwijmy to.
I rzeczywiście niesamowitą frajdą jest to, kiedy rzeczywiście się to realizuje i okazuje się, że przestrzeń nie kłamie.
że architektura zostawia w pewnym sensie też taki rodzaj rezonatora, wzmocnienia, który powoduje, że oto raptem jakiś dźwięk rozchodzi się w przestrzeni dokładnie tak, jak wcześniej mikrofon pomiarowy to wskazuje.
To jest niesamowite, natomiast ja jeszcze dodam, tak oczywiście, słuchanie, wyostrzenie słuchu, ale związane jest to być może też z tym, że uświadamiamy sobie też to, że jesteśmy też ssakami, że mamy jakiś rodzaj zmysłu, który nas przez wiele setek lat, tysięcy być może ratował przed pożarciem przez zwierza i w gąszczu dźwięków ten słuch
Zmysł nie jest prymarny, staje się zmysłem, który uzupełnia nam jakby obraz, odbicie otoczenia, w którym jesteśmy.
Natomiast jeżeli znajdujemy się w nietypowej sytuacji, jesteśmy w obcej przestrzeni, w nocy, w zupełnie innych warunkach, od razu widać, jak ten zmysł metaforycznie, ale też czysto fizycznie wraca, jak on jest absolutnie gotowy do pracy.
I to w pewnym sensie jest też... ten moment jest właśnie wskaźnikiem, jak bardzo wiele dźwięków w ciągu normalnej, regularnej pory czy życia, w którym przebywamy w jakiejś przestrzeni, mamy jakąś regularność, jak wiele dźwięków zostaje z nami, zostaje zassanych przez nasz umysł, a nie mamy nawet świadomości tego, ponieważ nie ma możliwości...
Aby cały czas dekodować tak dużą ilość sygnałów.
I to też jest ciekawe, te umiejętności, ten trening mózgu, który nam odcina pewne pasma, który zostawia nam jednak przestrzeń, bo inaczej ten nasz symboliczny twardy dysk zostałby całkowicie zapchany, ten humanistyczny, analogowy, nie zero-jedynkowy dysk.
To jest jakiś znak czasów, że też poprzez odcinanie się od otoczenia, dźwiękowe odcinanie się od otoczenia, słuchawki, słuchanie muzyki, takie bardzo ścisłe kontrolowanie tego co słyszymy, jakiego rodzaju dźwięki do nas docierają,
powoduje taką degradację naturalnego oswojenia się z dźwiękami otoczenia, że w tej chwili prowadzone są szkolenia czy warsztaty, które ponownie uczą rozpoznawania np.
Kroków bliskich osób, odróżniania ich od innych dźwięków z otoczenia.
Taki powrót do tego, żeby uznawać tę przestrzeń audialną jako jeszcze jedną, w której możemy nawiązywać też relacje między sobą.
I to jest super ciekawe.
To jest cały obszar, który wywołujesz Bogna teraz, bo właściwie można sobie wyobrazić taką sytuację o to, że z powodu hałasu ktoś pracuje we własnym domu w słuchawkach.
Zysk jest taki, że być może jego koncentracja jest trochę lepsza albo inaczej, jest bardziej wydajny w tej pracy.
To znaczy, że można przeżyć ileś lat w jakiejś przestrzeni, która jest domem i nie rozpoznać wewnętrznej akustyki tego miejsca.
A tak jak opowiadałaś o tych relacjach związanych z krokami, z dźwiękiem, z głosem bliskich,
To w pewnym sensie buduje, kształtuje też rodzaj naszej emocjonalnej wrażliwości związanej z dźwiękami i buduje też przez otoczenie, przez kontakt tożsamość.
Ma też sporo, moim zdaniem, bardzo ważnych konotacji społecznych.
Jako przykład, może już taki ikoniczny bym powiedział, może trochę żartobliwy, ale
Grupa ludzi słuchających swoich prywatnych playlist nie zbuduje społeczeństwa audialnego odpowiedzialnego, które na przykład spowoduje jakąś zmianę na plus albo na minus, ponieważ nie ma kontaktu z audiosferą lub limituje ją bardzo.
Czyli te zmiany w obszarze miejskości, zarówno te korzystne jak i te negatywne, nie będą odnotowywane.
Na tej prywatnej mapie miejskiej trudno będzie nanieść te punkty, co się zmieniło.
Więc rzeczywiście powrót do kontaktu z dźwiękami, nawet tymi niekorzystnymi, moim zdaniem w perspektywie takiego rozwoju bycia w ogóle w dźwiękach, komunikowania się z innymi, wydaje mi się, że przynosi jednak więcej plusów.
Ten przewodnik dla audiokulturalnych podbija ciekawość całą tą sferą, ale twoja pierwsza książka też jest absolutnie fascynująca dla tych wszystkich, których interesuje taka swoistość dźwiękowa miast.
I to, że one jednak przez swoją sferę audio pokazują nam swój charakter.
To wszystko jest w tych twoich tekstach, one są szalenie przyjazne też, także zachęcam naprawdę bardzo wszystkich do tego, żeby po te twoje książki sięgnęli.
Field Notes właśnie to jest takie wyjście, dodatkowy zaczep dla architektów czy tych, którzy projektują też miasta, żeby się uwrażliwili na tę sferę i faktycznie w naszej księgarni sporo osób studiujących architekturę po tę twoją książkę sięga, co jest chyba dobrą wiadomością.
Tak, ale wiesz, chcę Cię zapytać właśnie o to, dla kogo Ty piszesz.
Te Twoje książki, one powstają tak jakby z takiej chęci szczodrego dzielenia się Twoją wiedzą i spostrzeżeniami.
No, do kogo chciałbyś mówić?
Nie ma na pewno, zanim przygotowuję te teksty, nie ma żadnego researchu, o czym warto mówić w danym momencie.
Nie wiem tak naprawdę.
W momencie, kiedy pierwsza książka Notatki z terenu była rzeczywiście takim rodzajem podsumowania, tak powiem w skrócie, że w pewnym sensie przez dźwięki, przez komentowanie ich krótkimi tekstami, czasami dłuższymi, coraz dłuższymi, dotarłem do takiego punktu.
Dzięki też podniesieniu mnie na duchu i zaangażowaniu i dodaniu otuchy, że okej, a może przygotujesz większą ilość tekstów.
Mówię tu o wydawnictwie Części Proste.
No i tak się trochę zaczęło to, natomiast rzeczywiście tam jest takie podsumowanie kilkunastu lat bycia w terenie nagrywania, jeżdżenia.
Natomiast w momencie, kiedy kończyłem, to bardziej czułem, że to jest taki rodzaj wewnętrznej misji, po której coś może nastąpić.
Ale nie wyobrażałem sobie w ogóle do kogo.
Zawsze mam takie wrażenie, w ogóle w takich relacjach związanych z komunikacją też, przez dźwięk, przez inne media, przez muzykę, że sięgają po to ci, którzy chcą sięgnąć, którzy z jakiegoś powodu dzielą rodzaj zainteresowania, a może jakiegoś rodzaju wrażliwości, spojrzenia.
No i chyba to tak jest, że znajdujemy się w świecie przesyconym totalnie tak dużą ilością treści, że sam fakt, że ktoś znalazł jakąś książkę już jest moim zdaniem cudownym elementem w ogóle tych relacji.
Bo wydaje mi się, że to jest cykl jakiegoś twojego opisywania takiego świata, który trzeba mieć świadomość jego skomplikowania.
I te twoje książki dobrze to pokazują.
Za wcześnie, jak dla mnie, żeby o tym mówić.
Są jakieś szkice, ale należę do tej grupy ludzi, którzy nie chwalą dnia przed zachodem słońca, a więc pracuję, notuję.
W najbliższym czasie to na pewno
Opublikuję taki tekst, który będzie dotyczył różnych aspektów wybrzeża, nabrzeża, technologicznych również, takiego znikania przestrzeni, którą bardzo dobrze znam, z którą się gdzieś tam łączy moje życie, a więc wybrzeża.
No i to będzie kolejna praca z serii Field Notes i na pewno temu będzie towarzyszył tekst.
Jest jeszcze inny tekst, który jest pozostałością po moim pobycie w ramach rezydencji Fundusz Wyszehradzki w Krakowie.
I ja napisałem tam taki tekst, taki rodzaj notatnika z Woli Justowskiej, obserwując po prostu bardzo mikro taki świat w trakcie przebudowy, remontów, budowy drogi,
A nad takim tekstem, który nazwałaś kolejną częścią, na razie nie powiem nic, bo to jest za wcześnie dla mnie.
No ale czekamy i w takim razie mamy nadzieję, że już wkrótce pojawi się ta książka także w naszej księgarni.
Ja ci bardzo dziękuję za rozmowę i musisz już biec, bo chyba twój dyżur, tak przynajmniej zegarowo, to już trwa.
No to bardzo dziękuję ci za rozmowę.
Wszystkich serdecznie pozdrawiam i zapraszam do księgarni Bęc.
Nagranie powstało jako część Laboratorium badań nad szczęściem, projektu o charakterze artystyczno-badawczym, sieciującego środowisko sztuki, nauki, designu, technologii i przedsiębiorczości.
Realizowany jest we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych Katowice, Galerią Design BWA Wrocław, Instytutem Kultury Miejskiej w Gdańsku, Stowarzyszeniem Media Design ze Szczecina oraz Galerią Arsenał w Białymstoku.
Ostatnie odcinki
-
Bęc Radio: Sekcja, czyli 100 lat polskiej miesz...
03.02.2026 20:41
-
Bęc Radio: Dźwiękowy pejzaż współczesności —> M...
31.12.2025 10:27
-
Bęc Radio: Dźwiękowy pejzaż współczesności —> M...
31.12.2025 08:44
-
Bęc Radio: Miejsce partnerskich połączeń —> Jab...
30.12.2025 08:00
-
Bęc Radio: Żyjnia. Instytucja jako sytuacja —> Roj
29.12.2025 08:00
-
Bęc Radio: Miejska wiejskość —> Gomółka
28.12.2025 08:00
-
Bęc Radio: Kurator/ka? Czyli kto? —> Czyż, Wielgus
27.12.2025 08:00
-
Bęc Radio: Luksusowa niewygoda —> Szczęsny
26.12.2025 08:22
-
Bęc Radio: Oczy obrazu —> Kiedrowicz, Szostak
25.12.2025 08:01
-
Bęc Radio: Marszałkowska dzielnica marzeń —> Mo...
24.12.2025 08:00