Mentionsy
Czy del Toro stworzył najlepszego Frankensteina?
W dzisiejszym odcinku bierzemy na warsztat najnowszy film Guillermo del Toro – „Frankenstein”, czyli świeżą i bardzo osobistą interpretację klasycznej powieści Mary Shelley. Jak wypada ta adaptacja w rękach reżysera, który od lat kocha potwory bardziej niż ludzie chcieliby przyznać? Czy to kolejny wizualny majstersztyk, czy raczej eksperyment, który nie każdemu podejdzie? O tym, i nie tylko, pogadamy dziś bez owijania w bawełnę.Zanim jednak przejdziemy do głównego dania, jak zawsze zahaczamy o kilka tematów pobocznych – od anegdot z podróży, przez muzykę z Wiedźmina 3, aż po filmowe ciekawostki, które wpadły mi ostatnio w oko.🕒 Rozpiska czasowa(00:00) Przywitanie(00:23) Podróż do Brazylii i Mały sklepik z horrorami(05:29) Goodboy(08:53) Strefa Interesów(15:33) Buntownik z wyboru(19:20) Gra karciana Gwint(23:04) Koncert muzyki z Wiedźmina 3(30:03) Frankenstein (bez spoilerów)(35:16) Frankenstein (spoilery)
Szukaj w treści odcinka
To jest bliżej nieokreślony podcast popkulturowy, w którym będziemy dzisiaj rozmawiać o filmie Frankenstein Guillerma del Toro, ale to tak naprawdę później, bo najpierw klasycznie zaczniemy, co tam, jak tam, co ciekawego, jak tam żyjesz.
Mówiłem na początku dużo o Frankensteinie.
Więc tak, dzisiaj rozmawiamy o Frankensteinie.
Nie wiem czy oglądałeś tego Frankensteina?
Więc nie byłem za bardzo fanem tej adaptacji, a tutaj od del Toro dostajemy naprawdę fajnie przedstawionego tego Frankensteina a propos jego designu.
Super, a dodatkowo jeżeli chodzi o naszego Wiktora Frankensteina,
Tam Wiktor w Frankensteinie też pochodzi z innego miejsca.
W ogóle Wiktor nie miał rodziny.
A tutaj dostajemy całą relację rodzinną Wiktora.
Jak dla mnie właśnie one poprawiają, w sensie Wiktor jako postać tutaj dostaje jeszcze więcej i to mi się bardzo podobało w tym wszystkim, do tego stopnia nawet, że jak przechodzimy do wątku potwora, to miałem momentami takie choć wróćmy trochę Wiktora pooglądać.
Wiesz, że po prostu idzie za Wiktorem i tyle.
Zwłaszcza też kojarząc jakoś postać i historię Frankensteina, potwora Frankensteina.
Oczywiście będziemy tutaj często tego potwora nazywać Frankensteinem, bo to jest wygodne i to się przyjęło.
No nie, no się nie nazywa, chyba że uznaniemy, że to jest syn, no to przyjmuje nazwisko i wtedy jest Frankensteinem.
Mniejsza, ale on powinien być nazwany potwór Frankensteina, a będziemy mówić Frankenstein, ale jeżeli będziemy mówić o Wiktorze Frankensteinie, to będziemy mówić Wiktor.
Więc Wiktor jest człowiekiem, Frankenstein jest potworem, ale finalnie Wiktor też staje się potworem, a Frankenstein bardziej człowiekiem.
Po tym wstępie przechodzimy do tego, jak Wiktor opowiada o swoim życiu.
Charakter i emocje Wiktora jest podbudowany przeżyciami, które miał.
Tak i w ogóle też zauważaliśmy to jak Wiktor tak naprawdę przejmuje te zachowania ojcowskie.
Ta zmiana jest dla mnie totalnie na plus, bo postać Wiktora jest bardzo fajnie rozbudowana w tym wszystkim.
Że ty później patrzysz jak on traktuje tego Frankensteina i masz takie
Ale ogólnie takie traktowanie totalnie przejmuje z ojca na syna i zaczyna traktować Frankensteina w ten sposób i go tak naprawdę też emocjonalnie ranić tak jak został zraniony w dzieciństwie.
Ale jest duży plus, że w ogóle przez to zachowanie Wiktora dostajemy ciekawe pytanie takie filozoficzne.
Oskar Ajzak gra tutaj tak dobrze, bo w tym Wiktorze cały czas widać ten zapał, który on ma w sobie, że on za wszelką cenę po prostu pragnie udowodnić, że jest w stanie osiągnąć to, co obiecał sobie, co obiecał ojcu, że chce po prostu udowodnić się jako człowiek.
Tak, ale nie był znowu z tego powodu, że zobacz, jakby ten potwór gadał więcej, nie tylko Wiktor na początku, to on by go zaakceptował.
I ona w ogóle kompletnie inaczej traktuje właśnie tego potwora, którego stworzył Wiktor.
Wiktor jednak potrzebował czegoś więcej, żeby pokazać, że może stworzyć życie po prostu z niczego.
Pierwszy opowiadał nam Wiktor, a drugi opowiadał nam sam potwór.
To było w ogóle to samo w książce, że była część Wiktora właśnie stricte, a potem mieliśmy perspektywę potwora i to jak on poszedł do tego domku i tak dalej.
czy wasz Wiktor Frankenstein właśnie, czy kto jest tutaj prawdziwym potworem, kto jak go traktuje.
Lubię tą koncepcję taką właśnie, że jakby w alternatywnym świecie ten potwór został zaakceptowany przez Wiktora, nie wiem, ludzie dali mu szansę pogadać z taką agresją i tak dalej.
Tak, ale to jest też ciekawe, co mnie zastanawiało, bo on opanował słowo Wiktor, później był przez Wiktora wychowywany.
Wiadomo, Wiktor reagował czasami ze złością, ale nauczył się drugiego słowa i to była druga osoba, która dała mu jakiekolwiek ciepło, bo Wiktor na początku dawał mu ciepło, dzięki czemu on nauczył się jego słowa.
W ogóle w tym filmie przez jakiś czas pojawia się taki romans między Wiktorem a Elisabeth, ale on dosyć szybko znika w momencie, gdy potwór się pojawia.
I zastanawiam się, czy po prostu to jest kwestia braku miejsca, czy kwestia, żeby pokazać, że po prostu Wiktora już nic wtedy nie obchodziło.
dzieją się rzeczy i od tego momentu już trochę miałem takie, że wprowadźmy coś jeszcze trochę Wiktora wróćmy, bo
Wiadomo, tu nie można było, ponieważ był akt dla Wiktora i był akt dla potwora.
Ale przez to, jak ten Wiktor był dobrze napisany w tym filmie i to, jak dobrze śledziło się jego postać, miałem taki trochę niedosyt w tej części filmu potworowej, że trochę chciałbym jeszcze zobaczyć Wiktora.
Nie wiemy, co później było między Williamem, Elizabetha, Wiktorem.
Znaczy to też ma uzasadnienie fabularne przez to, że najpierw jest perspektywa Wiktora, bo on mu powie swoją historię, a potem powiedz, że ty, on ci to nagada, to słuchaj, jak było z mojej perspektywy.
Później Wiktor poluje na potwora i starzeje się.
W sensie, że on już ma na tyle dość, że on wie, że Wiktor nie chce zrobić jemu kompana albo kompanki, ale chce też umrzeć.
A na końcu, gdy jest naprzeciwko Wiktora, który jest na swoim łożu śmierci,
to Wiktor pozwala mu zrozumieć, że życie jest warte więcej niż myślał dotychczas i że warto jest żyć, mimo tego, że tego kompana można by powiedzieć, że w jego stylu nie ma, to tyle.
Tak, ale wiesz co, Wiktor też według mnie zrozumiał swoje błędy w tym wszystkim, co zrobił.
Tak i ostatni raz mówi imię Wiktor.
Bo jednak na samym początku Wiktor opowiadając o swoim przemowem odkryciu mówi o tym, że trzeba ten prąd włożyć we wszystkie te organy, które razem działają i pozwalają żyć.
Chociaż dziwię się, że Wiktor nie zrobił tego, aby go zabić.
Więc Wiktor mógł powiedzieć, chodźmy na gilotynę.
To prawda, to był film, który chciał przedstawić konkretną historię, miał pomysł na to, nie bez powodu wykrywał Frankensteina.
Jeżeli lubicie te tematy, lubicie Frankensteina i horror i del Toro, to dostajecie po prostu cudowny film, który warto obejrzeć.
Ostatnie odcinki
-
Czy Surfer to ukryta perełka z Nicolasem Cagem?
23.01.2026 05:30
-
Hit zeszłego roku? Sprawdzamy One Battle After ...
16.01.2026 05:30
-
Czy magia Harry’ego Pottera jeszcze działa? | K...
09.01.2026 05:30
-
Świąteczna alternatywa dla Kevina
23.12.2025 22:24
-
Film, który z(a)bije Cię z tropu!: Wake Up Dead...
19.12.2025 05:30
-
Czy Ghost Rider to ZMARNOWANY potencjał Marvela...
18.12.2025 18:04
-
Najbardziej niepokojące anime? Perfect Blue
05.12.2025 05:30
-
Coś tu się posypało… Hazbin Hotel sezon 2
28.11.2025 05:30
-
Czy del Toro stworzył najlepszego Frankensteina?
27.11.2025 19:08
-
Predator na terapii - Predator: Badlands
14.11.2025 05:30