Mentionsy

Crazy Nauka
28.01.2026 21:57

151. 72 sekundy promu Challenger: 40. rocznica katastrofy

Dziś mija dokładnie 40. rocznica katastrofy Challengera. 28 stycznia 1986 roku wahadłowiec rozpadł się 72 sekundy po starcie, zabijając siedmioro astronautów na oczach milionów widzów. 
Krok po kroku pokazujemy, jak techniczne usterki, ignorowanie ostrzeżeń, rosnąca zgoda na “akceptowalne ryzyko” i presja polityczno-wizerunkowa doprowadziły do katastrofy, której można było uniknąć.

Polecajka: książka “Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu” Adama Higginbotham. Wyd. Sine Qua Non. 

Zachęcamy też do posłuchania dwóch cykli naszych podcastów, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem: 
1) serii kryminalno-naukowej “Laboratorium zbrodni”:
https://open.spotify.com/show/5Sw33l0P1o2vDOErG6VGL2?si=b3068c6d99a34dac

2) serii dociekliwie analizującej “Sekcja teorii spiskowych”:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLZTuUgCmeGG6cRigivWs3HvsZBIr2ZdRv 

Jeśli podobają Wam się nasze podcasty, rozważcie wsparcie nas na Patronite - dzięki Waszym wpłatom będziemy mogli utrzymać cotygodniowy rytm ukazywania się nowych odcinków: 
https://patronite.pl/crazynauka

Jeśli wolisz jednorazowo postawić nam kawę, to super. Dzięki! 😊
https://buycoffee.to/crazynauka 

A tu znajdziecie nasze koszulki 😊
https://kreatorium.com/pl/c/Crazy-Nauka/109  

Zapraszamy do posłuchania naszego podcastu! 

Przygotowując ten odcinek podcastu, korzystaliśmy m.in. z tych źródeł:

Książka “Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu” Adama Higginbotham. Wyd. Sine Qua Non
https://sma.nasa.gov/SignificantIncidents/assets/rogers_commission_report.pdf
https://en.wikipedia.org/wiki/Rogers_Commission_Report
https://www.nasa.gov/challenger-sts-51l-accident/
https://www.youtube.com/watch?v=91jwHj6P8Q0
https://www.youtube.com/watch?v=hD1JEu27koI
https://en.wikipedia.org/wiki/Space_Shuttle_Challenger_disaster
https://forum.nasaspaceflight.com/index.php?topic=28260.80
https://futurism.com/space/experts-warn-moon-rocket-nasa-heat-shield

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 49 wyników dla "NASA"

No bo na jego pokładzie, poza normalnym składem astronautów z NASA, znalazła się uwielbiana już naprawdę wtedy WSA nauczycielka, czyli wspomniana Krista McAuliffe oraz Gregory Jervis, z kolei inżynier z firmy przygotowującej sprzęt do lotów kosmicznych.

Bardzo zależało na niej samej NASA, bo agencja borykała się wówczas z problemami polegającymi na cięciu kosztów.

Agencja NASA wiedziała, że jeśli nie zaproponuje w tej sytuacji nowej, atrakcyjnej wizji, to może stracić znaczną część finansowania, a być może nawet stracić sam sens istnienia w dotychczasowej skali, w tej skali, do której już zdążyła się przyzwyczaić.

No i tam się stał jednym z głównych twórców sukcesów NASA.

To wszystko, co udało się osiągnąć i NASA, i w ogóle w technologiach rakietowych, wojskowych, no to była w dużym stopniu zasługa Wendera von Brauna.

przy wsparciu Biura Zarządzania i Budżetu, a stwierdziła ona, że NASA musi zmieścić się w znacznie niższym budżecie.

I z punktu widzenia NASA to rozwiązanie miało kilka zalet.

Oznaczało to też miejsca pracy i poparcie ze strony kongresmenów właśnie z konkretnych stanów i szanse na to, że budżet zostanie zatwierdzony, budżet na kolejne przedsięwzięcia NASA, gwałtownie rosły.

I dopiero tam w halach montażowych NASA były składane w całość w jedną gotową do lotu rakietę.

Nakładany był już w hangarach NASA, a nie w fabryce w Utah.

No a razem z nim nadeszły naprawdę duże zmiany dla NASA.

No bo w wyobraźni mnóstwa ludzi postronnych NASA była wciąż tą samą agencją, która wygrała wyścig na Księżyc, wygrała z Rosjanami, miała na koncie ogromne sukcesy.

W tym wszystkim NASA narazło się w takiej sytuacji, w której...

NASA musiała udowadniać, że jest potrzebna, że jest stale potrzebna, nie, że jednorazowo, nie, że po prostu ma wylądować na Księżycu, a potem to już dowidzę.

NASA przedstawiała go jako taki system niemal do codziennego użytku, jako normalizację lotów w kosmos.

W ogóle szczegóły tych misji mało kto znał, nawet w NASA.

No i teraz właściwie najważniejsze, żeby ta cała opowieść o kosmicznych liniach lotniczych się w ogóle spinała, no to NASA musiała latać w kosmos często, bardzo często.

Zmieniało okna startowe, no i w końcu też wkurzało polityków, którzy patrzyli na NASA jak na agencję, która powinna służyć do dostarczaniu usług.

Tak i to był ten czas, kiedy w ogóle NASA coraz bardziej czuła presję, że musi spełnić tę obietnicę, którą dała dawno, dawno temu, czyli dekadę temu to była naprawdę prehistoria już jak na warunki.

No nie astronautów z korpusu NASA, nie ludzi, którzy latami szkolą do takich procedur awaryjnych, tylko...

Ale to była po prostu strategia przetrwania NASA.

No w każdym razie, żeby to wszystko jakoś naprawić, powstał program znany pod nazwą Nauczyciel w Kosmosie, tak, to była część tego szerszego pomysłu NASA na to, żeby właśnie do tych lotów dołączać osoby spoza tego ścisłego korpusu astronautów.

Wysyłamy nauczyciela, nauczyciel wraca, inspiruje dzieciaki, dzieciaki się fascynują, rośnie poparcie społeczne, politycy widzą ten entuzjazm, budżet dzięki temu robi się pewniejszy, a dzieciaki z czasem zaczynają się kształcić na inżynierów i kolejnych specjalistów dla NASA.

Oni się zaczęli bać, bo w tym czasie NASA rozważało zabranie im wyłączności na produkcję tego elementu, a to dla nich oznaczało jakieś finansowe ograniczenia.

Dla coraz bardziej napiętego kalendarza startów, no bo NASA bardzo chciało udowodnić, że rzeczywiście mogą latać co chwilę, więc cisnęli, cisnęli.

Wróciło to, na czym NASA zależało, czyli emocje.

A z kolei drugą postacią spoza standardowego korpusu NASA, tą postacią, która miała również przyciągnąć uwagę szerokiej publiczności, był Gregory Jarvis, czyli inżynier z Hughes Space and Communications, firmy, która pracowała dla NASA nad budową satelitów.

W praktyce rok 1986 to był rok, w który NASA wchodziła z ogromnym napięciem.

Dla NASA było upokarzające.

NASA mówi mediom coś w rodzaju, słuchajcie, nie będziemy ryzykować tylko dlatego, że goni nasz harmonogram, tak?

On był takim kolejnym wielkim wow, na którym bardzo, bardzo NASA zależało.

No i wieczorem 27 stycznia, poniedziałek, doszło do dramatycznej, można powiedzieć, telekonferencji między NASA a znaną już nam firmą Morton Tyocall.

W skrócie, najpierw przez wiele miesięcy Tyocall w ogóle ukrywał prawdę o tym wpływie temperatury na uszczelki, ukrywał ją przed NASA.

Potem jak się NASA dowiedziała, to z kolei niższe stopnie zarządzania w agencji ukrywały to przed wyższymi władzami.

No tak czy inaczej, 27 stycznia 1986 roku, po południu, NASA już wiedziała, że z uszczelkami, czyli tymi naszymi O-ringami, mogą być problemy.

No tak, ale oczywiście jak już wiemy NASA straszliwie zależało na starcie, już było kolejne odłożenie tego startu i w tej rozmowie naciskano na takie twarde dowody, ignorując właściwie ostrożność.

Natomiast tu w tym wypadku kierownictwo NASA nie tylko ignorowało ostrzeżenia, ale wręcz żądało właściwie dowodu, że coś się stanie.

Kierownictwo Taya Cola zarządziło wewnętrzną przerwę, w tym czasie wyciszyło połączenie z NASA, a po tej przerwie firma zmieniła stanowisko.

I co też jest nietypowe i świadczy o tym, że NASA dobrze wiedziało, że coś jest nie tak, oni zażądali faksu, gdzie to lecieć miało się pojawić z podpisami tych ludzi, którzy o tym zdecydowali.

NASA dostała to, czego potrzebowała, czyli taką właśnie dupochron, to zielone światło od podwykonawcy.

No i tu pojawił się kolejny głos spoza NASA.

Ale znowu NASA zachowywała się tak, jakby to wykonawca musiał udowodnić, że start jest niebezpieczny, zamiast po prostu przyjąć ostrzeżenia i wstrzymać start.

No i to, co postanowili zignorować ich szefowie, oczywiście pod presją NASA.

Komisja miała bardzo szerokie uprawnienia, dostała dostęp do dokumentów NASA, możliwość przesłuchiwania pracowników agencji, podwykonawców, wgląd w procedury techniczne i w procedury decyzyjne.

Pojawiła się też w tym końcowym raporcie krytyka NASA jako organizacji.

Feynman napisał wprost, że NASA stworzyła iluzję niezawodności, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością inżynierską.

NASA owszem ustaliła przyczynę, otóż okazuje się, że gazy, które powstają podczas nagrzewania tego materiału, gromadzą się pod powierzchnią i nie mają jak się wydostać, powodując to pękanie.

No i w tym artykule, w futurism.com pojawiają się wypowiedzi byłych astronautów, inżynierów NASA i one mówią wprost, to nie jest usunięcie problemu, tylko jego obejście.

No i oczywiście NASA podkreśla, że sytuacja jest pod kontrolą, że osłona ma owszem warstwy zapasowe, że to ryzyko jest dobrze skalkulowane.

0:00
0:00