Mentionsy
KACZYŃSKI KONTRA KONFEDERACJA. BITWA GABINETOWA, WETA , POBICIE i ANEKS WSI | DUDEK o polityce
Kto prowadzi w gabinetowych potyczkach między rządem a prezydentem? Jak Jarosław Kaczyński próbuje rozgrywać Konfederację? A może to Konfederacja rozgrywa Kaczyńskiego? Zapraszamy na polityczne podsumowanie mijającego tygodnia.
Szukaj w treści odcinka
Ja to nazywam biegunką legislacyjną.
Każda najbardziej duperelna sprawa w Polsce musiała być, bo tak sobie wyobrażali urzędnicy, uregulowana ustawą.
Otóż nie.
Tak naprawdę być może rząd w tej chwili przejdzie na rządzenie krajem drogą rozporządzeń.
Czy chcemy, żeby relacje Polski z Ukrainą zbliżały się w kierunku relacji polsko-rosyjskich?
No bo ku temu taka zmiana w ustawie będzie zmierzała.
Formułowali różne bardzo daleko idące oskarżenia, a nigdy ich nie potrafili udowodnić.
Więc bardzo się cieszę, że obecnie już profesor Cenckiewicz jako minister szef BBN zachowuje taką troszkę bardziej powściągliwą postawę.
Mówi, że to nie jest żaden święty graal, że nie należy wierzyć w to.
Bardzo się cieszę, że trzeźwieje, bo takich trzeźwych polityków dzisiaj na czele państwa polskiego nam potrzeba.
Ta rada gabinetowa pokazała...
że nie da się zrealizować, jak to kiedyś Sławomir Mence w tym studium mnie przekonywał, rządzenia Polską przy pomocy permanentnych rad gabinetowych.
Ponieważ Konfederacja nie rzuca się PiS-owi na szyję co tydzień i liderzy nie mówią Jarosławie kochany, marzymy o wspólnym rządzie z tobą, to już są źli.
Dzień dobry, witam państwa w kolejnym programie Dudeka o polityce na kanale Super Expressu.
Artur Jarząbek, kłaniam się jak co piątek.
Będziemy dzisiaj podsumowywać to, co działo się w minionym tygodniu w polityce.
Działo się dużo.
No i oczywiście kto to będzie robił?
To będzie robił oczywiście pan profesor Antoni Dudek.
Dzień dobry panie profesorze.
Dzień dobry, witam wszystkich.
Państwa ulubiony komentator, wiemy to chociażby z komentarzy, wiemy to z ilości odtwarzanych filmów na kanale Super Expressu.
Dziękujemy za każde kliknięcie, za każdą łapkę czy tam kciuk w górę, za każdą nową subskrypcję i oczywiście za każdy komentarz.
Często Państwo myślicie i nie wierzycie, że my te komentarze czytamy.
My te komentarze czytamy, czasami nawet nie.
Odpowiadamy.
Drodzy Państwo, więc zachęcam do tego, żebyście wchodzili z nami w interakcje, żebyście komentowali te wszystkie sprawy, o których za chwilę powiemy, o których za chwilę powie profesor Antoni Dudek.
To tyle, jeżeli chodzi o autopromocję.
Panie profesorze, przechodzimy do meritum naszego dzisiejszego spotkania, do tego głównego dania, czyli do podsumowania tego tygodnia minionego.
W weekend rozpętała się burza.
Burza o to, czym jeździ Karol Nawrocki.
Chodzi oczywiście o limuzynę Karola Nawrockiego, nowe BMW, takie, jak to się mówi, wypasione, opancerzone, pełen luksus.
Platforma Obywatelska więc wyprodukowała spot, który zaczął krążyć po internecie.
On jeździ luksusem.
Ty płacisz więcej przez jego veto.
I poza anteną ja już zadałem to pytanie panu profesorowi.
Czekam teraz na odpowiedź już na antenie.
Dlaczego oni sobie to robią?
Bo przecież każdy doskonale wie, panie profesorze, że to nie prezydent kupił sobie tę limuzynę, tylko kupił rząd.
To rząd odpowiada za te opancerzone samochody.
Służba ochrony państwa, która podlega rządowi.
Dlatego właśnie Karol Nawrocki nie kontroluje swojej własnej ochrony osobistej.
To w przyszłości może pewną rolę odegrać.
Ale można wypunktować Karola Nawrockiego we wszystkim, ale dlaczego tak naprawdę?
Dokładnie tak.
I tutaj ja całkowicie uważam, że to jest przykład kompletnie nieskutecznego ataku na Karola Nawrockiego.
Oczywiście chodzi o weto w sprawie ustawy wiatrakowej, gdzie rząd nieudolnie zaszł kwestię zamrożenia cen prądu i liczył, że Nawrocki jakoś to kupi.
No więc okazało się oczywiście, i to było to jedno z pierwszych wet prezydenta Nawrockiego, że Nawrocki oczywiście nie dał się w ten sposób podejść, no bo musiałby być ślepy i głuchy, żeby się dać w ten sposób podejść.
I to jest pierwszy sygnał tego, jak rząd zaczyna przegrywać wojnę wizerunkową z prezydentem.
To jeszcze nie jest przesądzone, bo ta wojna się dopiero zaczyna.
Ale oczywiście ten tydzień był bogaty w kolejne wydarzenia, o których zaraz będziemy mówili.
Ale ten jeden spot jest świetnym przykładem, jak nie powinno się uderzać w przeciwnika politycznego, bo sobie samemu robi krzywdę.
I to jest taki mały granat, który wybuchł tym propagandistom Platformy Obywatelskiej w rękach.
I żadnego dla nich pozytywnego efektu nie odniósł, nie zaszkodził prezydentowi w żaden sposób.
Natomiast pytanie, czy nie zaszkodził autorom, no to zobaczymy za czas jakiś.
Jedno jest pewne, jeżeli będą powtarzać tego typu nieudolne uderzenia, to będą sobie szkodzili i tyle.
Także odnotujmy to i myślę, że tutaj... Przejdźmy dalej.
No dobrze, to przejdźmy dalej w takim razie.
Poniedziałek.
W poniedziałek, panie profesorze...
W Zabrzu doszło do wyborów, znaczy do wyborów były wcześniej, ale w poniedziałek już było wiadomo, że Zabrze będzie miało białonowego włodarza.
Nowym prezydentem Zabrza został Kamil Żbikowski, który zwyciężył w drugiej turze z odwołaną prezydent Agnieszką Rupniewską.
Pani Agnieszka była popierana przez Koalicję Obywatelską i niektórzy już wieszczą, że ten jeden...
To jest taki jeden wyłom, który będzie prowadził do kolejnych porażek w dużych miastach przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej.
Doprecyzujmy, ta pani Rupniewska to była nowa kandydatka, bo odwołano inną panią.
Natomiast nie zmienia to faktu, że niektórzy wyciągają moim zdaniem zbyt daleko idące wnioski z wydarzenia w Zabrzu, że proszę bardzo, skoro kandydatka popierana przez Platformę Koalicję Obywatelską przegrała, no to już koalicja idzie pod wodę.
Nie należy budować tego typu ocen, zwłaszcza, że ta przegrana była minimalną większością, stu kilkudziesięcioma głosami to po pierwsze.
Po drugie, bynajmniej jej przeciwnik nie jest zwolennikiem PiSu, tylko jest człowiekiem takim, jak rozumiem, lokalnym działaczem, raczej o sympatiach bardziej centrowo-liberalnych, bo podobno popierał Rafała Trzaskowskiego w czasie wyborów prezydencji.
Ale partyjny nie.
Więc partyjny nie jest i po prostu mnie nie dziwi, że w wielu samorządach w Polsce może się tak zdarzać, że będą wygrywali lokalni działacze, a nie przedstawiciele partii i nie kryje, że mnie to bardzo cieszy.
Bo ja uważam, że partie polityczne w Polsce i tak mają bardzo dużo władzy.
Niech się te igrzyska urządzają sobie w Warszawie, w Sejmie, to jest dla nich naturalne środowisko.
A w samorządach im więcej będzie takich lokalnych komitetów, lokalnych działaczy niezwiązanych wyraźnie z jakąś konkretną partią, choć oczywiście mających prawo do swoich ogólnopolitycznych sympatii, tym lepiej dla rozwoju polskiej samorządności.
Bo to, co najbardziej zagraża polskiej samorządności, to przeniesienie tych sporów warszawskich, takich właśnie tych...
tej wojny plemiennej partyjnej na samorządy.
Bo prawda jest taka, że w bardzo wielu polskich samorządach istnieją zaskakujące z perspektywy warszawskiej koalicje i bardzo dobrze, że one tam istnieją, bo one moim zdaniem powodują, że to państwo nie jest jeszcze tak sparaliżowane, jak może być, jeżeli się te plemienne podziały ogólnopolskiej polityki przeniosą w teren.
Natomiast jeśli chodzi o te kwestie, powiedziałbym, wpływu takich lokalnych bitew na politykę ogólnopolską, to chcę powiedzieć, że dla mnie najciekawszy będzie Kraków, bo to jest w końcu drugie co do wielkości miasto Polski, gdzie rządzi prezydent, wyraźnie były poseł, pan Miszalski, Platformy Obywatelskiej, a więc człowiek jest bardzo wyraźnie związany.
Będzie, zdaje się z tego co słyszałem, próba podjęcia, próba jego odwołania, znaczy są zbierane podpisy pod referendum.
Jeżeli tam by doszło do odwołania pana Miszalskiego w referendum, to to byłaby ogromna porażka Platformy Obywatelskiej, zwłaszcza jeśli później doszłoby do wyborów, w których wybrano by kogoś niezwiązanego z tą partią, dlatego że Platforma walczyła o kraku z Majchrowskim, długoletnim prezydentem przez długie lata i ciągle jej kandydaci przegrywali, w końcu Majchrowski się wycofał na emeryturę i wtedy Miszalskiemu udało się wygrać wybory prezydenckie te w ubiegłym roku.
Więc zobaczymy, poczekajmy, ale ja bym z samorządów nie czynił barometru, pomijając właśnie takie miasta jak Kraków, dla ogólnopolskiej polityki.
Bo jednak z całym szacunkiem dla mniejszych ośrodków, no to one nie wpływają aż tak mocno na świadomość wyborców w innych częściach Polski.
Dobrze, przechodzimy dalej w takim razie.
To dwa krótkie tematy na takie rozbiegowe, ale przechodzimy teraz do czegoś poważniejszego.
Karol Nawrocki w poniedziałek zawetował kolejne ustawy.
Po ustawie, która skracała odległość tych wiatraków z 700 do 500 metrów, tam była też zaszyta ta wstawka o mrożeniu cen energii.
To była pierwsza ustawa.
Uspokojmy tą emerytkę, która podejrzewam nie jest Polką z tego spotu.
Niech się pani nie martwi, będą dalej mrożone, ponieważ rząd już przedstawia swój projekt ustawy.
Prezydent zresztą swój ten wycięty przecież przedstawił.
Jakieś decyzje w sprawie mrożenia cen prądu Sejm we wrześniu podejmie, bo nie wierzę, żeby obecny rząd i prezydent ryzykowali faktycznie podwyżkę cen prądu.
Ja tylko szybko wytłumaczę, dlaczego pan profesor powiedział, że nie jest Polką.
Internauci dość szybko wychwycili, że właśnie ta pani z tego spotu, który widzieliśmy na samym początku, to jest tak zwana pani Stokowa, czyli pojawiająca się w wielu reklamach na świecie.
Ona była chyba i w Stanach w jakiejś reklamie.
Można sobie ją wykupić, prawda, jeżeli się chce.
Dokładnie tak.
No dobrze, to pierwsza ustawa dotyczyła energii.
Kolejne trzy zawetowane w poniedziałek to ustawa o Krajowym Kodeksie Skarbowym oraz Ordynacji Podatkowej, która obniżała kary za przestępstwa finansowe skarbowe, które nie powodują bezpośrednich strat w podatkach.
Druga ustawa to była ustawa o deregulacji w zakresie energetyki.
Ale tak naprawdę największe poruszenie i najwięcej kontrowersji wzbudziło zawrotowanie ustawy w sprawie pomocy obywatelom Ukrainy.
Jak tłumaczył to prezydent Karol Nawrocki, jemu głównie chodziło o to, aby zatrzymać finansowanie czy dotowanie programem 800+, tych gości z Ukrainy, którzy do nas przyjechali, którzy nie pracują.
A zresztą posłuchajmy, jak tłumaczył to dokładnie prezydent Nawrocki.
że wszystkie w Polsce większe środowiska polityczne, a także mój główny kontrkandydat w wyścigu prezydenckim, pan Rafał Trzaskowski, że wszystkie środowiska deklarują jasno, iż 800 plus powinno przynależeć się tylko tym obywatelom, tym uchodźcom z Ukrainy, którzy podejmują się obowiązku pracy.
Tak się jednak nie stało, bowiem ustawa, którą dostałem na swoje biurko, drodzy państwo, o pomocy obywatelom Ukrainy, nie dokonuje tej korekty, wokół której toczyła się przez długi czas debata publiczna.
Przecież pan dobrze wie, panie prezydencie, że projekt ustawy w tej kwestii jest praktycznie gotowy.
My się nie pokłócimy, bo nie mamy zamiaru się kłócić, bo sami zaproponowaliśmy zmiany dotyczące wypłacania 800+.
I zlikwidowania nadużyć, jakie pojawiły się dzięki beztroskiej polityce naszych poprzedników, to znaczy, że uchodźcy, imigranci otrzymywali absolutnie wszystko bez żadnej kontroli.
To myśmy wprowadzili realną kontrolę i to my zaproponowaliśmy realną egzekucję polskich interesów.
Ale zawetowanie ustawy, która regulowała dużo więcej kwestii, oczywiście może być dewastujące na przykład dla polskich firm.
No i właśnie, czy prezydent przestrzelił z tym wetem?
No bo jak słyszeliśmy, premier Donald Tusk powiedział, że sprawa 800 plus zostanie załatwiona inną ustawą.
No więc nie przestrzelił z punktu widzenia budowy dla siebie poparcia i szkodzenia rządowi, dlatego że widać po sondażach, które przeprowadzono, że o ile w przypadku...
Ustawy wiatrakowej, weta w sprawie ustawy wiatrakowej, zdania są mocno podzielone.
Jedni byli za tym wetem, inni przeciw.
To w przypadku tej ustawy dotyczącej pomocy dla Ukraińców ponad 60% badanych Polaków, pytanych o to Polaków powiedziało, że to słuszne weto.
Co pokazuje, że Nawrocki się wpisuje w tą, powiedziałbym, coraz większą niechęć do Ukraińców w Polsce.
I z tego punktu widzenia w bieżącej walce politycznej na pewno Nawrocki się zachował racjonalnie.
Natomiast jeśli się na to patrzy z punktu widzenia długofalowego interesu Polski, no to wiadomo, że to zostało bardzo źle odebrane w Kijowie i jest wstępem do moim zdaniem coraz, moim zdaniem, głębszego kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, który najprawdopodobniej będzie narastał.
Teraz jest pytanie, czy to leży w długofalowym interesie Polski?
Ja uważam, że nie.
Oczywiście zgadzam się, że te nadużycia dotyczące 800 plus powinny być ograniczone i to zresztą Tusk powiedział, że będzie kolejny projekt ustawy, który ma to ograniczyć.
Szkoda, że nie było go w tym.
To tak nawiasowo nie rozumiem, dlaczego wszystkie te kwestie nie mogą być w jednej ustawie.
skoro tam było cały szereg innych spraw, jak na przykład kwestia Starlinków, prawda?
Czyli tego finansowania przez Polskę łączności satelitarnej, internetowej, współfinansowania, bo przecież nie jesteśmy jedynymi, którzy to finansują, ale w znaczącym stopniu to finansowaliśmy.
I tu dochodzimy do sedna spraw.
Istoty sporu, który się dzisiaj w Polsce toczy i który będzie w następnych miesiącach i latach zapewne, jeśli ten konflikt na wschodzie będzie trwał dalej, a niestety to tak trochę wygląda, że to się tak szybko jednak nie skończy, jak niektórym się wydaje.
Otóż, czy leży w interesie polskim wspieranie Ukrainy?
Tak jak to miało miejsce dotąd, czy trzeba już tym skończyć?
Tak jak mówi Sławomir Mencen, zwłaszcza Konfederacja, ale część PiS-u właściwie to mówi.
W moim przekonaniu leży w polskim interesie dalsze wspieranie Ukrainy.
Oni uważają, że nie, bo nasza chata z kraja, właściwie wyłączmy się, może zacznijmy z Putinem rozmawiać, tak jak Orban, bo jeszcze nikt tego głośno tu nie mówił, że poza Banem Braunem, ale przecież Orban nam tu na przykład inaczej opowiadał.
Putin może nam tu wzorem węgierskim zaproponować może jakąś inwestycję, może nam jakąś elektrownię jądrową zbuduje, tak jak buduje na Węgrzech, może nam przyśle trochę tańszej ropy i gazu.
To jest kwestia wyboru geopolitycznego i to trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że tu nie chodzi o te pieniądze konkretne, które można przeznaczyć na inny cel, bo zawsze można, tylko chodzi o interes geopolityczny Polski.
Ja uważam, że w interesie geopolitycznym Polski leży, żeby Ukraina stawiała czoło
Rosji jak najdłużej, ponieważ uważam, że rosyjski nacjonalizm, jeśli podbije Ukrainę, jest bardzo prawdopodobne, że pójdzie dalej.
I w związku z tym my wydajemy ogromne pieniądze na obronę, bo gdybyśmy poszli dalej tym tokiem myślenia, który prezentują ci ukrainosceptycy, tak to nazwijmy, to najpierw obetnijmy wszystko Ukraińcom, bo po co, co nas to obchodzi,
A później właśnie wyślemy delegację do Putina.
Niech Putin nam powie, że nas nie chce zaatakować.
On to właściwie cały czas mówi.
Nawiasem mówię, że on tu jest przez NATO zagrożony, a on nie ma żadnych agresywnych planów.
No to właśnie po co my wydajemy te ogromne pieniądze na obronę narodową, skoro Putin nam tak naprawdę nie zagraża.
I to jest ta istota sprawiedliwości.
Trzeba się przestać oszukiwać w tej sprawie.
Albo traktujemy Putina i Rosję dzisiaj jako potencjalnego agresora i staramy się temu przeciwdziałać i dlatego inwestujemy także w Ukrainę, albo nie, dokonujemy innego wyboru.
I to jest ta zasadnicza sprawa, wokół której się będzie toczył spór polityczny.
Mam wrażenie, że Karol Nawrocki jasno się w tej sprawie nie określił.
O ile rząd Tuska się w tej sprawie jasno określił i niegdyś Prawo i Sprawiedliwość się też jasno w tej sprawie określało, nawet za jasno, bo moim zdaniem w pierwszej fazie to szło za daleko, powiedziałbym, to rzucanie się Ukraińcom na szyję przez premiera Morawieckiego, przez prezydenta Dudę, to później PiS zmieniło 180 stopni do swoją politykę, jak zobaczył, że to zagraża interesom wyborczym tej partii, prawda, to chodziło oczywiście o zborze z Ukrainy, czy generalnie żywność, która zalała ukraińska, polski rynek.
To teraz po prostu trzeba rozsądnie na to patrzeć i moim zdaniem leży w interesie polskim dalsze wspieranie Ukrainy, co nie znaczy, że musimy się na wszystkie żądania ukraińskie zgadzać i wszystkie życzenia ukraińskie realizować.
Natomiast jest oczywiste, że jeżeli wybierzemy drogę węgierską, to to będzie droga do tak naprawdę osłabiania więzi Polski z Europą Zachodnią.
A co się może stać z końcem września w takim razie?
Bo niektórzy wieszczą, że Ukraińcy będą w takim razie od nas uciekali.
Stąd też to, co powiedział pan premier, który mówi, że to może rzutować na polskie firmy.
Tak, dokładnie tak.
Ja mam nadzieję, że to zostanie w jakiś sposób uregulowane.
Że po pierwsze jeszcze cały wrzesień, kiedy Sejm ma dwa posiedzenia, można pewnie szybko uchwalić.
Jeśli prezydent Nawrocki, to będzie też test dla Nawrockiego, podpisze te nowe przepisy.
No to jakby pobyt tych wielu Ukraińców nie zostanie zdelegalizowany.
Ale powiedzmy też jasno, co to znaczy nielegalny.
To jest kwestia egzekwowania przez rząd.
Bo tu wchodzimy w sferę, o której też będę mówił pewnie nie tylko w tym programie, a mianowicie jak sobie rząd będzie radził z kolejnymi wetami pana prezydenta.
Nie kryję, że dostrzegam pewną zaletę tego, że Nawrocki zaczął tak dużo wet dawać, bo to spowoduje pewne otrzeźwienie w administracji rządowej, gdzie powiem tak, w Polsce to narastało nie od czasu rządów Tuska, nie od czasu rządów PiSu, ale mniej więcej zaczęło się to wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej, a niektórzy twierdzą, że nawet wcześniej.
Ja to nazywam biegunką legislacyjną.
Każda najbardziej duperelna sprawa w Polsce musiała być, bo tak sobie wyobrażali urzędnicy, uregulowana ustawą.
Otóż nie.
Tak naprawdę być może rząd w tej chwili przejdzie na rządzenie krajem drogą rozporządzeń, rady ministrów, bądź poszczególnych ministrów, bądź samego premiera, do czego ma uprawnienia konstytucyjne.
I nie będziemy mieli zalewu Polski gigantyczną, stale rosnącą z roku na rok ilością ustaw w każdej możliwej sprawie i kolejnych nowelizacji ustaw uzgodnieniowych itd.
Może to jest właśnie...
Jedyne dobre, co może z tej wojny prezydenta z rządem wyniknąć.
Oczywiście są takie sprawy, o nich dzisiaj też powiemy, których żadną miarą się rozporządzeniem nie da uregulować i zmienić, ale to są rzeczy naprawdę ważne.
Takie, powiedziałbym, fundamentalne.
Natomiast być może wiele spraw, które dzisiaj... Zresztą to właśnie jest odpowiedź rządu w sprawie np.
ustawy wiatrakowej.
Nagle się okazuje, że słyszę od ministra Motyki, no to my i tak będziemy rozwijać energetykę wiatrakową, tylko znajdziemy metodę rozporządzeniami, żeby ułatwić te inwestycje.
Ja bym oczekiwał od rządu takiej refleksji, od urzędników administracji rządowej, że może co druga sprawa, którą im się wydaje, że trzeba absolutnie uregulować drogą ustawową, w istocie rzeczy wcale nie musi być regulowana drogą ustawą.
I w tym momencie się okaże, że pan prezydent z tymi swoimi wetami już nie będzie tak groźny dla rządu.
Ale to czas pokaże, to będzie wszystko zależało od tego, czy rząd sobie zatrudni dobrych prawników.
Jeszcze proszę o ocenę dwóch propozycji prezydenta Nawrockiego.
Pierwsza to jest, aby wydłużyć ten okres obiegania się o polskie obywatelstwo z 3 do 10 lat.
No i właśnie, tutaj ja nie jestem specjalistą od tego, ja słyszałem kontry, że tak naprawdę wcale nikt po trzech latach nie dostawał obywatelstwa, że realnie w tej chwili to było około ośmiu lat.
Więc ja tego nie potrafię zweryfikować, natomiast między ośmioma, dziesięcioma latami różnica nie jest duża.
Ale tu wrócę znowu do tego, co leży w polskim interesie.
Bo ja uważam, że w polskim interesie leży, żeby...
Obywatelami Polski zostawali ludzie bliscy nam kulturowo, którzy tu jakiś czas spędzili niczym się, że tak powiem, negatywnym nie objawili, to znaczy, nie wiem, jakimiś skłonnościami do zachowań przestępczych czy czymś takim.
I ci ludzie powinni dostawać obywatelstwo polskie z prostego powodu.
Jeśli się nie rozumie, o co między innymi jest wojna na wschodzie, to informuję.
Ta wojna jest też o ludzi.
Chodzi o to, stąd to porywanie dzieci ukraińskich.
Mówiąc wprost, światowi zachodniemu zaczyna dramatycznie brakować ludzi z powodu tej zapaści demograficznej, która jest w całym świecie zachodnim.
Nie tylko w Europie Zachodniej, nie tylko w Polsce, w Rosji też.
Po prostu zaczyna rządzącym brakować ludzi i w naszym interesie jest to, i dlatego wracam do tej kwestii, o której też tu nieraz mówiłem, kwestii polityki migracyjnej.
My musimy zrozumieć, że z powodu katastrofy migracyjnej
Nam będzie brakowało ludzi, już zaczyna brakować, do wykonywania mnóstwa prac, których sami Polacy albo się nie chcą podejmować, albo wręcz nie będzie ich wystarczającej ilości.
I to jest jeden aspekt, ale jest też aspekt produkcyjny.
Mianowicie nam też będziemy potrzebować konsumentów.
Wielkość gospodarki zależy też od liczby mieszkańców, no bo o ile nie każdy pracuje, to każdy konsumuje.
A więc jako nabywca pewnych dóbr rozwija gospodarkę.
Więc mówiąc wprost, zaczyna się, już się zaczęła wielka walka o ludzi.
To zrobiła nieudolnie bardzo, czy próbowała 10 lat temu, dostrzegając problemy, Angela Merkel w Niemczech zrobić, bo tego nie można puścić na żywioł.
Natomiast ja uważam, że w sprawach takich, jak właśnie nadawanie obywatelstwa, potrzebna jest przemyślana polityka i może zamiast 8 lat jest potrzebne 10.
To jest do dyskusji.
Ważne, żeby nie zamykać kompletnie tego, przed przybyszami do Polski, tego horyzontu możliwości uzyskania polskiego obywatelstwa.
Bo to byłoby moim zdaniem przeciwskuteczne, błędne i to by nam zrodziło ogromne problemy, bo mielibyśmy tutaj za 10 czy 20 lat całą armię takich ludzi, którzy są de facto spolonizowanymi Ukraińcami czy innymi przybyszami, ale bez żadnych szans na obywatelstwo.
To byłoby bardzo niedobre rozwiązanie i to na dłuższą metę by spowodowało jeszcze większe problemy, które i tak będziemy mieli, może by była jasność.
Ja rozumiem tych wszystkich, którzy mówią, że no tak, ale przecież oni tutaj będą ci migranci z różnych kultur, najgorzej ci wyznawcy islamu, różne problemy sprawiali.
Tak, będą robili te problemy, ale musimy się na to przygotować, a nie możemy tego uniknąć.
Naprawdę wiara niektórych, że jak zbudujemy jeszcze wyższe mury i jeszcze większe zasieki,
i nikogo tu nie wpuścimy, to przetrwamy, to ja im proponuję, żeby przeanalizowali prognozy demograficzne, które mówią o Polsce poniżej 20 milionów mieszkańców pod koniec tego stulecia, które się właśnie rozwija.
W związku z tym naprawdę najwyższa pora zacząć z tego wyciągać wnioski.
Druga sprawa to jest kolejna propozycja prezydenta, no bo ta linia podziałów między Polską a Ukrainą to jest też linia podziałów na symbole tak naprawdę.
Karol Nawrocki zaproponował, aby zrównać banderowskie symbole z symbolami komunistycznymi i nazistowskimi, czyli chce po prostu zakazu propagowania.
tej symboliki banderowskiej w przestrzeni publicznej.
Co ciekawe, takiemu pomysłowi przyklasną chociażby były premier Leszek Miller, chyba daleki od panu prezydentowi Nawrockiemu, ale pan premier Miller napisał, prezydent Nawrocki zapowiedział zrównanie w kodeksie karnym symboli banderowskich z nazistowskimi i komunistycznymi, a także dokonanie korekt w ustawie o IPN w odniesieniu do zbrodni UON-UPA.
Nareszcie bandera w Polsce persona non grata.
Taki tweet od pana premiera Millera.
I jeszcze jeden cytat.
Bo władze w Kijowie uprzedziły Polskę, że zareagują, jeśli Sejm zrówna czerwono-czarną symbolikę z nazistowską.
Tak napisał w poniedziałek dobrze poinformowany ukraiński portal Europejska Prawda, powołując się na źródła w ukraińskiej dyplomacji.
I to jest kolejna odsłona tego, o czym mówiłem.
Ja się zgadzam z Leszkiem Millerem w jednym.
Bandera był, jest i pozostanie w polskiej historiografii, w polskiej narracji historycznej persona non grata.
To jest oczywista oczywistość.
Z powodu tego, co zrobiła organizacja ukraińskich nacjonalistów i jej ramię zbrojne UPA na Wołyniu i nie tylko na Wołyniu.
Tylko musimy zrozumieć, że dla Ukraińców Bandera nie jest wyłącznie, a nawet nie jest głównie zbrodniarzem, którego ludzie dopuścili się mordów na Polaka.
Dla Ukraińców to jest człowiek, który próbował odbudować ukraińską niepodległość w momencie jak Hitler napadł na Związek Sowiecki, co mu się nie udało.
Dość szybko Niemcy go izolowali i zamknęli.
Natomiast jego ludzie wierzyli ciągle w odbudowę samostyjnej Ukrainy.
Naiwna to była wiara, ale ofiarą tego padło koło 100 tysięcy Polaków na Wołyniu.
I tych zbrodni absolutnie nie wolno nam zapomnieć.
Natomiast trzeba powiedzieć jasno, że cały ten projekt ukraiński runął i nie powstało nigdy totalitarne ukraińskie państwo, tak jak powstała totalitarna i dokonała jeszcze większych zbrodni na Polakach III Rzesza, czy istniał totalitarny Związek Sowiecki, który dokonał jeszcze większych zbrodni na Polakach.
I trzeba powiedzieć jasno, liczba ofiar...
Polaków z rąk nacjonalistów ukraińskich jest wielokrotnie mniejsza niż z rąk nazistów Niemców pod przewodem Hitlera czy Sowietów pod przewodem Stalina.
I to są twarde fakty.
I teraz oczywiście można powiedzieć, no to co z tego?
Przecież każda ofiara jest... Ale to w takim razie jeszcze musimy się zająć nacjonalistami np.
litewskimi.
Ich skala zbrodni wobec Polaków jest oczywiście dużo mniejsza niż Ukraińców, ale też, no w końcu każde życie jest ważne.
Przyjrzyjmy się zbrodniom słowackim i czeskim.
I nagle się okaże, i Białorusini też coś się im tam zdarzało, nagle się okaże, że wszyscy nasi sąsiedzi jakoś tam na pewnym etapie mordowali Polaków.
I to jest prawda.
I my powinniśmy o tym mówić i pamiętać.
Tylko czy to musi rzutować na naszą bieżącą politykę?
No więc właśnie to jest to zasadnicze pytanie.
Moim zdaniem nie.
I dlatego jestem przeciwny zrównywaniu symboliki banderowskiej z nazistowską i komunistyczną.
Niemcy się kompletnie rozliczyli, nie kompletnie, ale w bardzo dużym stopniu się rozliczyli z nazistowską przeszłością i się nie obrażą i nie obrazili się nigdy o to, że ta symbolika nazistowska jest w Polsce zakazana.
Ale już Rosjanie bronią symboliki komunistycznej i dzisiaj polskie relacje polsko-rosyjskie są między innymi dlatego tak złe, że Moskwa absolutnie nie akceptuje tego, że w Polsce się likwiduje pomniki wdzięczności armii sowieckiej, że się nie dopuszcza do przestrzeni publicznej sierpa, młota i tak dalej.
Ale czy chcemy, żeby relacje Polski z Ukrainą zbliżały się w kierunku relacji polsko-rosyjskich?
No bo ku temu taka zmiana w ustawie będzie zmierzała.
Otóż ja uważam, że to nie leży w bieżącym interesie Polski.
Trzeba tu po prostu odrobiny zdrowego rozsądku, a nie takiego hurra patriotyzmu, takiego licytowania, że nam się należy i my tu pokażemy, a reszta ma się z tym podporządkować.
My musimy kalkulować, co się nam opłaca, a co nie.
Tylko, że to jest apel powiedzmy do naszej strony, a co powiedzieć tej drugiej stronie, która obnosi się z tymi symbolami dla nas bolesnymi tak naprawdę, bo prawda, jeżeli nie ma młodych Ukraińsków na Stadionie Narodowym z czarno-czerwoną flagą.
Więc właśnie do tego jest potrzebna praca edukacyjna, ale właśnie to jest ta fundamentalna różnica między postrzeganiem między mną, a panem prezydentem Nawrockim i całą tą szkołą w IPN-ie.
Jak powinna wyglądać polska, powiedziałbym, polityka historyczna?
Prezes, prezydent Nawrocki i PiS uważa, że wystarczy wpisać w ustawę, wysłać prokuratorów, egzekwować i załatwimy sprawę.
Tylko, że to jest złudzenie.
To jest złudzenie, że da się świadomość historyczną wykształtować przy pomocy narzędzi prawnych.
Otóż świadomość historyczną to jest mozolny proces, buduje się poprzez edukację, poprzez szeroką kampanię informacyjną.
I teraz co jest w naszym interesie?
No na przykład organizowanie z Ukraińcami dyskusji po pokazie filmu Wołyń.
To jest na przykład coś smażowskiego, co powinniśmy robić.
Nie, nie jest prowadzona.
Czy my podejmujemy pewne działania na Ukrainie, czy działa tam Instytut Polski, który by prowadził szeroką kampanię informacyjną, bo podobno jest wojna.
No ale tam inne instytuty działają, innych krajów i jakoś sobie radzą.
My powinniśmy, mówiąc wprost, edukować Ukraińców.
żeby zrozumieli, jak wygląda historia naszych relacji z naszej strony.
Natomiast oczekiwanie, że my coś wyegzekwujemy, wymusimy na Ukraińcach, w sytuacji, gdzie ten kraj buduje teraz swoją tożsamość w walce z Rosją w oparciu o takie postacie jak Bandera, jest beznadziejną sprawą.
My po prostu popsujemy bieżące relacje polsko-ukraińskie, nic nie osiągniemy w ten sposób, poza...
pustą satysfakcją jakiegoś jednego czy drugiego oszalałego polskiego nacjonalisty, który gdzieś tam wytropi jakiegoś Ukraińca z banderowską flagą i powie łapcie go policji, łapcie go, zamknijcie go.
Tyle osiągniemy w tej sprawie.
To jest, powiedziałbym, kompletnie przeciwskuteczne działanie.
Fala wzbiera, więc ja mogę tylko przestrzegać.
Przed tym zobaczymy, co będzie z tą propozycją pana prezydenta w Sejmie.
Przy tym skali, powiedziałbym, terroru pseudopatriotycznego, który mamy w Polsce, jest bardzo prawdopodobne, że to zostanie uchwalone.
Ale też powiem tak, obiektywnie rzecz biorąc, Polska i Ukraina mają za dużo wspólnych interesów, żeby ta sprawa jakoś dramatycznie te relacje zniszczyła.
Drodzy Państwo, od jakiegoś czasu trwają prace w Ministerstwie Cyfryzacji nad wprowadzeniem tzw.
Ten podatek miałby być nałożony na te big techy, duże firmy technologiczne, duże firmy, które stoją za tymi najsłynniejszymi chociażby portalami internetowymi.
One powinny według np.
ministra wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego zostawiać pieniądze również w Polsce.
Natomiast we wtorek odezwał się w tej sprawie Donald Trump.
Donald Trump zagroził krajom, które chcą wprowadzić podatek cyfrowy i jednym z takich krajów jest właśnie Polska.
Jako prezydent Stanów Zjednoczonych przeciwstawię się krajom, które atakują nasze wspaniałe amerykańskie firmy technologiczne.
Tak oświadczył amerykański prezydent w PiS-ie na True Social, czyli na tym swoim portalu.
Prezydent zapowiedział wprowadzenie dodatkowych ceł na kraje posiadające podatek cyfrowy, nazywając go dyskryminującym środkiem.
No i teraz pytanie, czy my nie jesteśmy za mali, jeżeli chodzi o taką wojnę z dużym partnerem.
Dokładnie tak.
Dokładnie taka miała być moja odpowiedź.
My jesteśmy za mali.
I jednym z największych błędów Unii Europejskiej jest właśnie sprawa, że ta negocjowana niedawno umowa między Unią Europejską a Stanami, umowa handlowa, nie dotyczyła podatku cyfrowego.
Bo ja uważam, że podatek cyfrowy powinien być jak najbardziej wprowadzony, ale powinien być wprowadzony jednolicie w skali całej Unii Europejskiej, a ponieważ głównie płaciłyby go amerykańskie big techy.
to te pieniądze, które by płynęły, że tak powiem, od nich do Unii Europejskiej, moglibyśmy sobie, poszczególne kraje mogłyby sobie część odliczać od swojej składki.
Czyli płacilibyśmy mniejszą składkę, bo Unia Europejska miałaby nowy podatek, który byłby wspólnym dochodem całej Unii Europejskiej i szedłby do unijnej kasy.
To, że tego się nie udało zrobić jest dla mnie jednym z dowodów słabości Unii, bo powiedzmy jasno, nawet najsilniejsze kraje Unii, czyli Niemcy i Francja, mają mniejszą siłę przebicia w negocjacjach z Amerykanami niż Unia Europejska w całości.
Skoro zatem Unia Europejska już tworzy jednolity rynek, to powinna także włączyć kwestie cyfrowe do tego i wtedy jest szansa, że Trump musiałby troszkę zmięknąć, bo jednak to nie jest tak, że Unia wyłącznie uległa.
Oczywiście,
W tej fazie, mówiliśmy o tym w jednym z poprzednich programów, uzależnienia militarnego Europy od Stanów.
My jesteśmy w tej chwili w gorszych pozycjach negocjacyjnych, ale za 3, 4, 5 lat sytuacja się może zmienić, wtedy można renegocjować różne rzeczy, być może z następcą prezydenta Trumpa.
Jedno jest pewne, coś takiego jak podatek cyfrowy...
Ma szansę, ale moim zdaniem działać w ramach całej Unii Europejskiej, bo wtedy będziemy w stanie wygrać konflikt z amerykańskimi potężnymi koncernami.
Natomiast pojedyncze kraje są za słabe.
A niech wtedy wicepremier Gawkowski pracuje nad tym podatkiem.
Ja nie mam nic przeciwko temu.
Zobaczymy, co się stanie, jak przyjdzie do uchwalania jego, bo pamiętamy, jak już kiedyś były takie pomysły i pani ambasador Mosbacher wtedy bardzo mocno zadziałała i nagle się ta sprawa pod rządami PiSu rozmyła.
Wtedy chodziło o te Ubery, tak?
Nie tylko, tam był cały szereg tego.
Zobaczymy, bo teraz nowy ambasador, który ciągle jeszcze do Warszawy nie przyjechał, amerykański, zdaje się, że jest panem, pan Rose jest jeszcze bardziej ekspansywny od pani Mosbacher.
Zbytno się tu różne ciekawe rzeczy działy.
I mówię o tym nie dlatego, że jestem przeciwnikiem
Sojuszu Polsko-Amerykańskiego, co chcę podkreślić, tylko dlatego, że my musimy się nauczyć grać na różnych poziomach i w tej konkretnej sprawie starcia z amerykańskimi big techami, których niektóre mają budżet porównywalny z Polską, a nawet większy, wygramy tylko w ramach Unii Europejskiej.
To jest właśnie jeden z powodów, dla których ja jestem zwolennikiem bycia w Unii Europejskiej.
Żeby Unia Europejska w tego typu sprawach występowała także i w naszym interesie.
A niestety tego nie robi.
I nad tym ubolewam.
I o to mam pretensje do premiera Tuska i polskich polityków, że myśmy nie próbowali włączyć tej sprawy podatku cyfrowego na agendę Unii Europejskiej, żeby to był element negocjacji z Waszyngtonem.
To z Ministerstwa Cyfryzacji.
Przejdźmy do Ministerstwa Sprawiedliwości.
W Ministerstwie Sprawiedliwości pojawiła się nowa twarz.
Pani prokurator znana za swojego krytycznego podejścia do poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości, do tych zmian, które Prawo i Sprawiedliwość wprowadzało.
w wymiarze sprawiedliwości, ale co ciekawe, pani Ewa Wrzosek zasłynęła też jako jeden z głównych krytyków byłego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, czyli już ta nowa koalicja rządząca, ten nowy minister sprawiedliwości również nie był jakby faworytem w oczach pani prokurator.
No i teraz po zmianie na stanowisku prokuratury ministra sprawiedliwości pani Ewa Wrzosek do tego ministerstwa się dostała z nominacji
Czy to jest w pewnym sensie jakby odwdzięczenie się pana ministra za to poparcie pani prokurator?
Ja myślę, że to nie jest odwdzięczenie, tylko Waldemar Żurek dramatycznie potrzebuje współpracowników myślących podobnie jak on o rozliczaniach rządów pisowskich.
I tutaj jedną z czołowych postaci jest pani prokurator Wrzosek.
I ja nie mam nic przeciwko temu, żeby ona nie tylko już pracowała w Ministerstwie Sprawiedliwości,
ale nawet została nowym prokuratorem krajowym, były już takie plotki, w miejsce prokuratora Korneluka, bo wtedy się przekonamy, czy rzeczywiście ten duet Wrzosek-Żurek jest w stanie zdynamizować pracę polskiej prokuratury.
Dlatego, że ja powtórzę to, co mówiłem dziesiątki razy w tym programie.
Ja czekam na akty oskarżenia.
Czekam na akty oskarżniowe z tych wszystkich przekrętów pisowskich, o których Platforma krzyczy od prawie już dwóch lat.
Znaczy się krzyczy wcześniej, ale od prawie dwóch lat niedługo będzie, można powiedzieć, że przejęła władzę i ma szansę, żeby te procesy ruszyły.
Dlatego, że ja niestety mam marną nadzieję, że do następnych wyborów parlamentarnych zapadną jakiekolwiek wyroki,
w pierwszej instancji, no ale cień nadziei jest, gdyby się te procesy zaczęły jeszcze w tym roku, czy na początku przyszłego, no to jest szansa, że usłyszymy zweryfikowanie tych różnych spraw, na czele ze sprawą Pegasusa, która, jak powiem, jest z nich wszystkich dla mnie najważniejsza.
Ja naprawdę chciałbym wyroku sądu w tej sprawie, żeby sąd wniknął w te dokumenty i spierdził, czy panowie Kamiński i Wąsik używali Pegasusa do walki politycznej, czy nie używali.
Choć jak mówię, jestem sceptyczny, że to się da.
Tłumaczyłem to w jednym z poprzednich programów.
Nie chcę do tego wracać, ale jedno jest pewne.
Polska prokuratura musi się wziąć do roboty, żeby w końcu to, co jest w kodeksie postępowania karnego, czyli te legendarne trzy miesiące na przeciętne śledztwo, zaczęło być, materializować się.
Te śledztwa wszystkie trwają już w tej chwili od grubo powyżej roku.
Dlaczego nie ma aktów oskarżenia?
Ja za chwilę będę publicznie o to pytał pana ministra Żurka i panią Wrzosek, jeśli zajmie miejsce prokuratora Korneluka.
Ponieważ oni nie potrafią tego racjonalnie wyjaśnić.
Te wszystkie opowieści, że są skomplikowane sprawy, dotyczą tylko niektórych spraw, bo niektóre rzeczywiście są skomplikowanymi gospodarczymi sprawami.
Natomiast niektóre wcale nie są tak skomplikowane, jak się niektórym wydaje.
Tylko z jakiegoś tajemniczego powodu prokuratorzy...
mozolnie piszą tak te oskarżenia, tak jakby już zakładali, że za chwilę ta władza się zmieni, no to lepiej przetrwać, bo szkoła przetrwania, czy moim zdaniem prokuratura zamieniła się w szkołę przetrwania w Polsce.
A czy może pani prokurator Ewa Brzosek może zostanie prokuratorem generalnym?
Ale może zostanie prokuratorem generalnym, jeżeli oczywiście uda się rozdzielić te dwie funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
Według ministra sprawiedliwości i Waldemara Żurka jest to oczywiście jak najbardziej możliwe, ale nie teraz, bo jak mówi pan minister, prokuratura jest zabetonowana ludźmi ministra Ziobry, których nie można kontrolować ani...
nie może kontrolować ani prokurator generalny, ani krajowy, jest instytucją do naprawy.
Tak więc pan minister sprawiedliwości chce jakby rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, ale mówi, że no na razie się nie da.
Ja też byłbym zwolennikiem rozdzielenia tych dwóch funkcji, tylko że to jest jedno z pisowskich takich najważniejszych rozwiązań w wymiarze sprawiedliwości, połączenie tych dwóch funkcji.
To jest przykład sprawy, której żadnym rozporządzeniem nawet całej Rady Ministrów się zmienić nie da.
To wymaga zmiany ustawy,
o prokuraturze, a tutaj absolutnie na to się Karol Nawrocki nigdy nie zgodzi, ponieważ to byłoby ciężka obraza prezesa Kaczyńskiego i całej ideologii PiSu, która mówi, że minister sprawiedliwości powinien być równocześnie prokuratorem generalnym.
To przed laty Platforma właśnie rozdzieliła to, próbując ustanowić niezależnego prokuratura, tyle tylko, że niestety, jak to w Polsce zawsze była, spartoliła sprawę w szczegółach, bo uczyniła formalnie prokuratora generalnego niezależnym od rządu,
nie do pilnowania kwestii formalnych i finansowych, w istocie, że go UBS własnowolniła.
Więc w Polsce ja się zgadzam z tym, że prokurator generalny powinien być wyodrębniony, odrębny od ministra sprawiedliwości, tylko że na to się absolutnie nie zanosi.
Nie zanosi się dlatego, że Nawrocki w tej chwili nie podpisze żadnej ustawy tego rodzaju, która by to rozdzielała, a później najprawdopodobniej po ewentualnej zmianie władzy tym bardziej nie będzie tego typu, no chyba, że...
Ale to, że popuszczam tu wodze fantazji, w przyszłej, że tak powiem, rozgrywce między Karolem Nawrockim a prezesem Kaczyńskim zacznie się budowanie systemu prezydenckiego, w tym Nawrockiego projekcie konstytucji.
I tam na przykład wpadnie pomysł, żeby to prezydent osobiście powołał prokuratora generalnego, była jego osobista decyzja i on był całkowicie tylko podległy prezydentowi.
Bo tego typu pomysły budowy w istocie rzeczy silnych rządów prezydenckich myślę, że w otoczeniu Nawrockiego już w tej chwili będą tworzone.
Natomiast to jest...
Oczywiście dziś nierealne, bo żaden Sejm obecny nie uchwali tego typu projektu.
To by wymagało już zmiany konstytucji.
Więc na razie zostanie tak jak jest, z jednym wyjątkiem.
Być może Waldemar Żurek i prokurator Wrzosek mają lepsze pomysły od Adama Bodnara, żeby nakłonić prokuratorów w tych konkretnych sprawach do szybszej pracy.
Trzymam za nich kciuki.
Zobaczymy jakie będą efekty za parę miesięcy.
Jak przypominam, jesteśmy przy środzie, drodzy Państwo.
No i właśnie, Amerykanie mają swoje tajne akta odnośnie zabójstwa Kennedy'ego, lądowania na Księżycu czy zabójstwa Pastora Kinga.
A my w Polsce również mamy tajne akta, które budzą wiele kontrowersji, budzą jakieś domysły i cały czas się o nich mówi, ale nikt tak naprawdę nie wie, co w tych aktach jest.
Takim oto dokumentem jest aneks do raportu o WSI i być może, drodzy Państwo, w tym roku poznamy treść i zawartość tego aneksu.
A zapowiedział to szef BBN-u Sławomir Cenckiewicz.
Muszę to z przykrością powiedzieć, ale prawica w Polsce, która rządziła 8 lat, uczyniła z tego, a nawet wcześniej, uczyniła z aneksu, który moim zdaniem ma już dzisiaj tylko wartość historyczną, no jakiś rodzaj świętego grala.
Opowiadano o tym, że tam jest prawda i tylko prawda, która nas wyzwoli i wszystko... Jak to poznamy, to w ogóle tak.
Tak, to już będziemy wiedzieli jakby w jakim kraju żyjemy.
Nigdy tak nie jest.
Nawet w przypadku tych rzeczy, które wychodziły spod mojej ręki.
Ale po prostu my musimy to przeciąć.
To znaczy my nie możemy żyć w dalszym ciągu właśnie z takim przekonaniem, że mamy jakiegoś świętego grala i każdy prezydent, który zostaje prezydentem od Lecha Kaczyńskiego przez Andrzeja Dudę,
i Karola Nawrockiego.
Ma tego świętego grala u siebie gdzieś tam pod tapczanem i jak tylko zobaczy, to się po prostu go boi i nie chce go publikować.
Zaspektywa czasowa, jakiś horyzont to jest ten rok ewentualnie, czy to jest jeszcze... Myślę, że to nie jest jakaś zbyt skomplikowana sprawa, ale tutaj mówię tylko za siebie.
Panie profesorze, co to jest za dokument, że się go boją prezydenci?
No więc właśnie, zacznijmy od tego, o co tutaj chodzi.
W 2006 roku Sejm głosami wtedy jeszcze PiSu i Platformy, rządził PiS, to był pierwszy rząd Kaczyńskiego, Platforma w opozycji, ale w tej sprawie byli zgodni, przegłosowali likwidację wojskowych służb informacyjnych.
Została uruchomiona komisja weryfikacyjna na czele z Antonim Macierewiczem, oficerów WSI, komisja likwidacyjna na czele z tym panem, którego przed chwilą widzieliśmy, czyli profesorem Sławomirem Cenckiewiczem, który kierował komisją likwidacyjną WSI.
Po czym został sporządzony raport o procesie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, taki rozległy, mniej więcej 400-stronicowy dokument, który sobie można w internecie obejrzeć.
On został ogłoszony, upubliczniony, wtedy się podniosły głosy, że to zaszkodziło
polskim służbom specjalnym, ja się zgadzam, ogłoszenie, że zaszkodziło, dlatego że tam się między innymi pojawiły nazwiska ludzi, którzy podjęli współpracę z wojskowymi służbami informacyjnymi i to był moim zdaniem bardzo duży błąd, że to ujawniono, ale ujawniono to i chcę powiedzieć, że głównym autorem w moim przekonaniu, bo on ma bardzo charakterystyczny, niepowtarzalny styl, jak ktoś jest zawodowym historykiem, jak ja to warsztatowo różnych kolegów rozpoznaję, był właśnie pan profesor Cenckiewicz.
No ale obok tego powstał jeszcze aneks do raportu, kolejnych, jak rozumiem, kilkaset stron, których ujawnienie zależało od decyzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
I prezydent Lech Kaczyński, parokrotnie pytany, czemu tego aneksu nie ujawnia, powiedział w praktyce mniej więcej coś takiego, że to jest rodzaj słabo udokumentowanej publicystyki.
Czyli mówiąc go, są tam sformułowane daleko idące oskarżenia różnych osób, zaraz powiem prawdopodobnie o co, ale ze słabym materiałem dowodowym.
Mianowicie chodzi tutaj o związki różnych ludzi ze świata polityki i biznesu, z WSI, a także kwestie finansowania różnych biznesów na początku lat 90. z pieniędzy pochodzących z tzw.
Nawiasem mówiąc, jest odcinek na kanale Dudek o historii afery Fozu, gdzie o tym opowiadam bliżej.
Kto nie wie, to jest afera Fozu, to tam to opowiadam.
I najkrócej mówiąc, autor tego raportu, o którego podejrzewam, że to, tak jak główną część, profesor Cenckiewicz napisał tak zapewne, aneks do raportu jest w dużym stopniu jego dziełem, choć jak mówię, będę w stanie w pełni stwierdzić, jak to przeczytam.
Otóż podejrzewam, że on tam snuł różne dywagacje na temat, kto od kogo dostał za co pieniądze i co w jaki sposób powstało.
No ale jak sam profesor Cyckiewicz przed chwilą powiedział, po kilkunastu latach, a przypomnę to powstanie aneksu do raportu jest więcej rok 2007, mamy rok 2025, to już jest dokument w dużym stopniu historyczny, a może całkowicie historyczny i bardzo dobrze, że zostanie ogłoszony, ponieważ wystawi świadectwo, moim zdaniem, różnego rodzaju obsesji jego autorów.
I tyle.
Którzy formułowali różne bardzo daleko idące oskarżenia, a nigdy ich nie potrafili udowodnić.
Więc bardzo się cieszę, że obecnie już profesor Cenckiewicz jako minister szef BBN-u zachowuje taką troszkę bardziej powściągliwą postawę.
Mówi, że to nie jest żaden święty graal, że nie należy wierzyć w to.
Bardzo się cieszę, że trzeźwieje, bo takich trzeźwych polityków dzisiaj na czele państwa polskiego nam potrzeba.
A już powiem, Andrzej Duda uważał to za... Andrzej Duda się uważał zawsze za wychowanka ucznia Lecha Kaczyńskiego i uważał, że skoro prezydent Lech Kaczyński tego nie zrobił, to on też tego nie zrobi.
Karol Nawrocki nie będzie miał takich skrupułów, rzuci ten święty graal miłośnikom i nastąpi takie wielkie, podejrzewam, uczucie pewnego rozczarowania.
A Bronisław Komorowski?
A Bronisław Komorowski najprawdopodobniej jest jednym z bohaterów tego raportu, więc nie był zainteresowany tego aneksu, żeby tego ujawniać.
Więc tak podejrzewam, bo zobaczymy jak to zostanie ujawnione.
W związku z tym podsumowując, ja się
bardzo cieszę, że dzisiaj Sławomir Sęckiewicz patrzy na to troszkę trzeźwie i mam nadzieję, że na sprawy inne bezpieczeństwa Polski będzie też patrzył trzeźwie i natomiast będzie to moim zdaniem tak samo jak ze zbiorem zastrzeżonym w IPN-ie, który był systematycznie likwidowany jeszcze w czasach prezesury Łukasza Kamińskiego, ale ten proces został dokończony już za
prezesury jego następcy i bardzo dobrze, że po przejęciu przez PiS władzy po 2015 roku ten zbiór zastrzeżony został całkowicie zlikwidowany, wszystkie jego dokumenty zostały udostępnione tym, którzy mają prawo dostępu do dokumentów IPN-u i nagle się okazało, że ci wszyscy prawicowi dziennikarze, którzy się tam spodziewali właśnie tego świętego Graala, byli potwornie rozczarowani, że tam nie ma tych takich właśnie dowodów na tych, którzy oni by chcieli, żeby tam były dowody, że oni byli agentami bezpieki, prawda, i robili jakieś przekręty.
Właśnie na tym polega problem, że w bardzo wielu kręgach w Polsce, zwłaszcza na prawicy, ale nie tylko, bo na lewicy się też tacy zdarzają, jest takie spiskowe myślenie życzeniowe, że gdzieś są te tajne dokumenty, tylko jak je wyciągniemy, to zniszczymy naszych wrogów.
No więc informuję wszystkich, że moje doświadczenie historyka już bardzo długie jest takie o to, że najważniejsze sprawy nigdy nie były i nie będą dokumentowane na piśmie.
W związku z tym nie da się po latach
znaleźć dokumentów o tym świadczącym.
Można co najwyżej znajdować marne poszlaki, jakieś tego typu ślady w dokumentach, natomiast twardych dowodów na papierze nigdy nie będzie.
Panie profesorze, no to dochodzimy do takiego wydarzenia głównego, jeżeli chodzi o środę.
W środę odbyła się, drodzy Państwo, Rada Kabinetowa, czyli posiedzenie rządu pod kierownictwem prezydenta.
Kto nie oglądał?
i nie słuchał początku tej Rady Gabinetowej, bo ona się składała z dwóch części.
Najpierw ta oficjalna, później ta zamknięta dla mediów.
To mamy taki dwu i pół minutowy skrót tak naprawdę tego, co jest kluczowe, co było kluczowe podczas tej Rady Gabinetowej, co też przedostało się do opinii publicznej.
Reprezentujecie różne środowiska polityczne, ale myślę, że zaktualizowanie naszych zobowiązań i programów działania na najbliższe lata byłoby tym, co bardzo by nam pomogło.
To znaczy mój Plan 21, program dla Polski, z którym szedłem do wyborów
prezydenckich jest wciąż aktualny, ale ze względów formalnych mogę panu premierowi go jeszcze raz wysłać, jeśli pan premier sobie tego życzy.
Ja byłbym też zobowiązany, jakby państwo ministrowie zaktualizowali swoje 100 konkretów koalicji obywatelskiej, 12 gwarancji trzeciej drogi czy programu lewicy.
opinii sformułowanych w tych celach dzisiejszego spotkania, czy w pytaniach, jakie Pan już Pan Prezydent zdołał zadać, że zawarte są pewne nieścisłości i one mogą wynikać albo z braku informacji, albo czasami z intencji politycznych osób zaangażowanych w różne procesy.
Bardzo się cieszę, że jest z nami pan minister Domański.
Myślę, że będziemy kiedyś na tej samej stronie z panem ministrem Domańskim w podręcznikach o kampaniach wyborczych.
Pan minister Domański, ja byłem tylko kandydatem, ale pan minister Domański uruchomił ten proces obywatelskiego zaangażowania wielu Polaków, którzy sprawili, że mogłem prowadzić moją kampanię wyborczą, której nie mogłem prowadzić w związku z środkami finansowymi, które nie zostały wbrew prawu
przewidziane na moją kampanię wyborczą.
To sprawiło, że miliony Polaków i Polek, drodzy Państwo, sfinansowały moją kampanię wyborczą, za co mam okazję podziękować.
Przyznam, drodzy Państwo, że jestem, Panie Ministrze, Panie Premierze, bardzo zaniepokojony tym, co widzę w danych z budżetu w tym roku.
Mówił Pan o zobowiązaniach wyborczych.
Jeśli chodzi o najważniejsze zobowiązanie wyborcze, czyli odejście od tej upiornej pisowskiej drożyzny przez lata rujnującej porcele polskich rodzin, to dzisiaj mamy jedną z najniższych inflacji.
Rządzimy niecałe dwa lata i mamy najwyższy wzrost gospodarczy w Europie.
W półtora roku, jak wiemy, projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego, to już jest drugi punkt naszego spotkania, złapał półtora roku opóźnienia.
mimo że znacząco ograniczony jest zakres Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Patrzę na ministra Chorałę, to jest dla mnie personalny symbol tej sytuacji.
Chciałbym tak umieć opowiadać o CPK jak pan minister Chorała.
Ale my nie opowiadamy, tylko my robimy.
Taki trochę mecz bokserski, prawda?
Tutaj cios za cios, prawda?
Jeden zaatakował ministra, to i drugi się odwinął.
Dokładnie tak.
I tak to mniej więcej będzie wyglądało, jeśli dojdzie do kolejnych rad gabinetowych, a zapewne dojdzie.
Pytanie, jak często?
Natomiast z całą pewnością można powiedzieć, że tutaj strony się podzieliły.
Jedni uznali, że lepiej wypadł Tusk, inni, że lepiej wypadł Nawrocki.
To zależy od tego, kto kogo popiera.
Ale powiedzmy jasno, ta rada gabinetowa pokazała,
że nie da się zrealizować, jak to kiedyś Sławomir Męcen w tym studium mnie przekonywał, rządzenia Polską przy pomocy permanentnych rad gabinetowych.
Oczywiście Męcen będzie je co tydzień zwoływał, Nawrocki i jego sztab powiedzieli, że jeszcze w tym roku będzie przynajmniej jedna, czyli nie będzie co tydzień zwoływał, a nawet co dwa.
Karol Nawrocki, dobrze, bo pewnie się to nam szybko znudziło z prostego powodu.
W Konstytucji w artykule 141 jest wyraźnie napisane,
Jeden punkt jest o tym, że w szczególnie ważnych sprawach Rada Gabinetowa może być zwołana przez prezydenta, który przewodzi Radzie Ministrów i to jest właśnie ta Rada Gabinetowa.
W punkcie drugim jest wyraźnie napisane Konstytucji, że Rada Gabinetowa nie ma uprawnień Rady Ministrów, kropka.
Czyli inaczej mówiąc, jest to w istocie rzeczy forum informowania i to Tusk powiedział prawdę Nawrockiemu, że to jest forum informowania rządu, inaczej prezydenta przez rząd o tym, co rząd robi.
I w tym sensie to ma pewien sens.
To był taki plasterek, który twórcy Konstytucji przyłożyli na moim zdaniem ropiejącą ranę dwugłowej egzekutywy w Polsce.
Wyprodukowali nam system, który już tu wielokrotnie krytykowałem, z prezydentem w roli wielkiego hamulcowego i z rządem, który ma realnie wszystkie narzędzia rządzenia i przykleili na to plasterek pod nazwą Rada Gabinetowa.
Wy się tam dogadajcie.
Tak, bo dla dobra Polski i tużysty podkreślali, że dobro Polski jest najważniejsze.
Rzecz w tym, że panowie Tusk i pan prezydent Nawrocki kompletnie inaczej to dobro Polski rozumieją i nic ten mechanizm w istocie rzeczy nie naprawi.
To będą od czasu do czasu urządzane przedstawienia, jeśli prezydent Nawrocki uzna, że może wbić kolejne ostre szpilki rządowi Tuska.
Natomiast oczywiste realne...
Co rząd boli, to są prezydenckie weta.
I tu rady gabinetowe niczego nie zmienią.
Oczywiście, gdybyśmy mówili o racjonalnym pewnym rządzeniu Polską, na co nie ma szans, to oczywiście rady gabinetowe służyłyby pewnym uzgadnianiu stanowiska.
Natomiast trzeba powiedzieć też, że naiwną wiarą jest, a właśnie udawaną, bo Karol Nawrocki zdaje sobie sprawę, że to tak nie działa, kiedy on mówi, że on tu będzie się interesował, jak poszczególne partie realizują swoje programy wyborcze.
Zacznijmy od tego, że ten obecny rząd jest rządem koalicyjnym, a więc rządem kompromisu.
I to nie 100 konkretów jest podstawą do rozliczania tego rządu, tylko umowa koalicyjna.
To po pierwsze.
W związku z tym odwoływanie się przez prezydenta Nawrockiego do programu lewicy, czy programu koalicji obywatelskiej, czy programu wyborczego trzeciej drogi jest kompletnie bez sensu, ponieważ te partie jednak ustąpiły z wielu swoich pomysłów na rzecz tego, co jest w umowie koalicyjnej.
Tylko, że problem polega na tym, że nie
jest w ogóle rolą prezydenta rozliczanie rządu z tego, czy on dotrzymuje swoich obietnic wyborczych, czy nie.
Rolą prezydenta jest ocena tego, jak działa rząd z punktu widzenia interesu państwa, tak jak go prezydent rozumie i prezydent go rozumie w bardzo określony sposób, z którą będą kolejne weta.
Czyli inaczej podsumowując cały ten mój dłuższy wywód, rady gabinetowe będą niczym innym jak tylko teatrem, który będzie wystawiał spektakl, ja to nazwałem, w interii jest mój komentarz do tej rady gabinetowej, bitwa gabinetowa numer jeden, takich bitew gabinetowych będzie jeszcze, mniej czy więcej to będzie zależało od prezydenta Nawrockiego, ale to nie one przesądzą o kierunku rozwoju Polski.
To jest rodzaj przedstawień teatralnych, które będą przynosiły zyski czasem jednej, czasem drugiej strony, w zależności od tego, kto tam lepiej retorycznie wypadnie w tej części jawnej, bo co się dzieje w części tajnej, tego już się dowiadujemy tylko z przecieków i to już nie ma takiego medialnego znaczenia jak ta część jawna, którą tu widzieliśmy.
Tam po tej razie gabinetowej pojawiły się kolejne dwa weta prezydenta.
Dokładnie, tego samego dnia, żeby rząd nie miał złudzeń, że prezydent tutaj odpuszcza.
Z tego co pamiętam, to chyba podczas dwóch kadencji Andrzej Duda zawetował 19 ustaw.
Karol Nawrocki podczas pierwszych trzech tygodni to już jest jego...
Ale w każdym bądź razie będzie ich na pewno więcej.
Ja myślę, że dojdziemy do stanu, w którym prezydent będzie częściej wetował niż podpisywał.
Tylko to jest jeszcze nie ten etap, bo na razie Karol Nawrocki się dopiero rozkręca.
Pomiędzy wetem a wetem jest też czas na spotkania w czwartek na zaproszenie właśnie prezydenta Karola Nawrockiego do Warszawy.
Zjechali się przedstawiciele państw, przywódcy państw naszego regionu.
Mieli jakby porozmawiać przed wylotem prezydenta Polski do Stanów Zjednoczonych.
Ta wizyta już na początku września.
Pojawił się na tym spotkaniu również Włodymir Załęski.
Co można by było ustalić, jak pan uważa, z czym prezydent Nawrocki w takim razie poleci do Stanów Zjednoczonych?
Ja zakładam, że tam jeszcze zabrakło kogoś z Finlandii i Szwecji niestety, no ale są na przywódcy państw bałtyckich i Danii, a więc mamy tutaj generalnie wschodnią flankę NATO.
I jak rozumiem, oni uzgodnili, co prezydent Nawrocki zamierza powiedzieć prezydentowi Trumpowi w kontekście konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.
No i zakładam, że jednak Karol Nawrocki będzie przekonywał prezydenta Trumpa, że warto wspierać Ukrainę.
Zobaczymy, jaki przebieg będzie miała ta wizyta.
Natomiast
Ten szczyt ma inny aspekt, nie związany z Ukrainą, o który chciałbym zwrócić uwagę, bo prawdopodobnie go nie miał, a powinien mieć.
Otóż wracamy jeszcze do Rady Gabinetowej, a zwłaszcza do tej części tajnej, w której doszło do spięcia między doradcą czołowym prezydenta Nawrockiego, panem Sariuszem Wolskim, a wicepremierem Kosiniakiem Kamyszem.
Chodziło o jeden z tematów umowa z Mercosur.
Przypomnę, Mercosur to jest to porozumienie handlowe krajów europejskich.
Ameryki Łacińskiej, które podpisało umowę z Unią Europejską na temat dostaw żywności z Ameryki Południowej.
To jest umowa, która ciągle nie została zatwierdzona i to jest przedmiotem ogromnej kontrowersji, ponieważ budzi ona protesty w wielu krajach, zwłaszcza w Polsce i we Francji, rolników, którzy obawiają się, że Europę zaleje tania żywność z Ameryki Południowej.
I tutaj ten wątek podniósł już w czasie jawnej części obrad prezydent Nawrocki, apelując do rządu Tuska, żeby zorganizował koalicję blokującą w Unii Europejskiej umowę właśnie z Mercosur.
I na to mu odpowiedział Donald Tusk, że ta sprawa wygląda bardzo słabo, bo poza Polską właściwie tylko Francja ma w tej sprawie wątpliwości, a reszta w domyśle jest za.
I tu się pojawia dla Karola Nawrockiego fantastyczna okazja, żeby w końcu...
w końcu pokazać temu nieudolnemu jego zdaniem rządowi Tuska, że on jest znacznie zdolniejszy w dyplomacji międzynarodowej i zacząć budować koalicję przeciwko Mercosur w oparciu o takie właśnie spotkanie, jak to ostatnie.
Więc ja bym na miejscu dziennikarzy pytał pana prezydenta, czy z tym przywódcami krajów bałtyckich i z premierem Gdanii, która ma potężne rolnictwo, rozmawiał, znalazł chwilę czasu, żeby o sprawie blokowania Mercosur, umowy z Mercosur porozmawiać.
Za chwilę prezydent będzie w kilku innych krajach poza Waszyngtonem, poza Stanami Zjednoczonymi, europejskich.
Niech tam zacznie rozmawiać.
Jeżeli Karolowi Nawrockiemu uda się zbudować rzeczywiście, mimo sceptycyzmu rządu, koalicję blokującą, a tam trzeba zebrać, jeśli dobrze pamiętam, dwie piąte głosów w Radzie Unii, no to proszę bardzo, będzie mógł to pokazać.
Zobaczcie, ja coś potrafię załatwić.
Także to będzie dla mnie jeden z pierwszych testów skuteczności prezydenta, który zapowiadał, że jest fantastycznie skuteczny w relacjach międzynarodowych.
Pamiętamy te jego słynne działania w apartamentach II wojny światowej w czasie covidu, gdzie uprawiał aktywną politykę międzynarodową.
Teraz będzie mógł już w oparciu o bardziej, powiedziałbym, lepsze narzędzia, jakie ma prezydent w porównaniu do dyrektora Muzeum II wojny światowej, pokazać, czy jest w stanie dla Polski załatwić pewną konkretną sprawę.
Ja nie kryję, że oczywiście jak pieso jest prezydenta Nawrockiego,
Ale ja bardzo bym chciał, żeby to załatwił.
Bo rzeczywiście najprawdopodobniej ta umowa jest dla polskiego rolnictwa niekorzystna.
Tylko zobaczymy, czy rzeczywiście nie jest trochę tak, że obóz polityczny, który Nawrocki reprezentuje, obiecuje Niderlandy, Polakom, że oni tu załatwią na arenie międzynarodowej wszystko, a ten zdradziecki Tusk nic nie potrafi.
To teraz prezydent Nawrocki ma okazję pokazać w tej konkretnej sprawie.
Niechże rozmawia w sprawie zablokowania tej umowy, bo może się okazać, że to nie jest takie proste.
Bo jak ja pamiętam 8 lat dyplomacji PiSu, to tam sukcesów było bardzo niewiele.
Bo czym innym jest prężyć muskuły w studiu telewizyjnym w Polsce, a czym innym jest pojechać na szczyt do Brukseli i przekonać tam odpowiednio wielu przywódców innych krajów.
To są dwie różne sprawy.
Budżet na przyszły rok będzie korzystny czy niekorzystny, to o tym teraz porozmawiamy, bo rząd przyjął rzeczywiście budżet na przyszły rok.
Te najważniejsze dane to na przykład deficyt budżetowy, który w przyszłym roku ma wynieść 271 miliardów 700 milionów złotych.
To może nie dziwić, bo 200 miliardów idzie na bezpieczeństwo.
Programy socjalne, one zostaną utrzymane, czyli będą pieniądze na in vitro, na 800+, na aktywnego rodzica, na 13-14 emeryturę, na rentę wdowią, na waloryzację emerytur i tak dalej i tak dalej.
Dużo pieniędzy ma też pójść na przykład na zdrowie, bo to aż 247, prawie 8 miliardów złotych.
Panie profesorze, no i...
Jak można ocenić ten budżet?
Jesteśmy zadłużeni po same uszy.
Ale będziemy jeszcze bardziej zadłużeni i tego nikt nie zatrzyma, ponieważ żaden rząd nie będzie miał odwagi powiedzieć Polakom, że nas nie stać na pewne rzeczy, bo będzie się bał, że zaraz przegra wybory.
To jest, ja to nazywam dżinem oczekiwań społecznych, który został wypuszczony w czasach rządów PiSu po 2015.
Jak nie umiecie rządzić, zarobić pieniędzy, to oddajcie władzę, my to zrobimy.
Powiada PiS i będzie to krzyczał coraz mocniej.
A ten rząd ma w tej chwili już nóż na gardle w postaci prezydenta Nawrockiego, który jasno zapowiedział i dał tego dowód, nie podpisując ustawy podnoszącej akcyzę na alkohol i tej tzw.
opłaty cukrowej, że nie podpisze już żadnej ustawy, która pozwoli zwiększyć rządowi dochody w postaci podatków czy innych danit.
I to jest jasno powiedziane.
W związku z tym rządowi pozostaje tylko liczyć na to, że gdzieś ktoś za granicą nam pożyczy.
Albo obywatele kupią więcej rządowych obligacji i w ten sposób rząd uzyska pieniądze na finansowanie tych wszystkich bardzo ambitnych celów.
Moim zdaniem to się niestety może nie udać.
Ja bym chciał, żeby się udało, bo ja nie chciałbym, żeby Polsce się załamały finanse publiczne.
Natomiast jest jasne, że rząd ma jeszcze bardziej pod górkę, czy będzie miał z tym budżetem niż miał dotąd, bo Andrzej Duda jednak podpisywał cały szereg przepisów, które pozwalały budżetowi zwiększać dochody.
Karol Nawrocki tego nie zrobi z bardzo prostego powodu.
On będzie mówił, nie potraficie rządzić, nie potraficie uszczelnić ten słynny jego pancerz budżetowy, kolejny wirtualny byt, to oddajcie władzę.
I tak to będzie w tej chwili wyglądało.
Także moim zdaniem rząd czekają naprawdę duże tarapaty i nie wiem, jak to ostatecznie się skończy.
Być może tym, że po prostu pewne cele nie zostaną zrealizowane w budżecie założone, nie uda się nam wydać tyle na obronę narodową, na służbę zdrowia, na inne rzeczy.
Budżet jak wiadomo zakłada, że można wydać określone kwoty, ale skąd się trzeba wziąć?
Jeżeli nie będzie tego z podatków i innych danin, no to można pożyczyć, a jeżeli się okaże, że już nie da pożyczyć, no to po prostu tych pieniędzy nie wydamy.
A na pewno na razie rząd będzie robił wszystko, żeby te pieniądze skądś pożyczyć, czyli mówiąc inaczej najprawdopodobniej kolejny...
że budżet na kolejny jeszcze rok będzie jeszcze większy deficyt zakładał.
No bo trzeba te stare długi spłacać.
Mówiłem o tych obligacjach, no ale przecież nam trzeba dawać te odsetki, prawda?
Więc w tej chwili... Wydajemy na obsługę zadłużenia.
Już pojawiły się reklamy, teraz wracałem, słuchałem radia, już pojawiły się reklamy, że żeby nie sprzedawać obligacji, tylko żeby wydłużać ich... Ja powiem tak, ja powiem tak.
Ja nie apeluję o to, żeby się wycofywać z obligacji, obywatele mogą tutaj pomóc rządowi, tylko powtarzam raz jeszcze, na dłuższą metę, ja nie wierzę w możliwość nieograniczonego zadłużania, stąd te ekonomiści, oni tam często mnie atakują w różnych komentarzach, że to ja reprezentuję jakieś takie archaiczną ekonomię, że przeciwnie, państwo się może zadłużać w sposób nieograniczony, a inne kraje są jeszcze bardziej zadłużone.
Ja im wszystkim po raz kolejny mówię.
Te inne, bardziej zadłużone kraje, rekordzisto jest tu Japonia, rzeczywiście, która ma kilkakrotnie większy dług niż Polska, mają dużo zamożniejsze społeczeństwa, nawiasem mówiąc też większe.
I mówiąc krótko, to nie jest tak, że to zadłużanie wewnętrzne można tak sobie bezpiecznie w nieskończoność rozwiać, bo oni mówią ci krytycy, że tylko dług zagraniczny jest groźny, a ten wewnętrzny nie, bo zawsze można wy...
wydrukować więcej pieniądza.
Teoretycznie tak, jak się zniszczy niezależność banku centralnego, można mu kazać wydrukować jeszcze więcej pieniądza, pożyczyć to niby rządowi, a de facto dać rządowi, rząd to rozda, tylko wtedy się pojawia to zjawisko, które niedawno przerabialiśmy w wersji lajtowej, z którą się chwalił, żeśmy właśnie uciekli, to się nazywa inflacja.
Więc nic nie jest za darmo.
Ci, którzy wierzą w ekonomię polegającą na tym, że rząd po prostu sobie drukuje pieniądze, rozdaje i na wszystko starcza, są po prostu troglodytami ekonomicznymi i wpuszczą nas do jaskiniowej gospodarki.
Jest jeszcze akcyza na papierosy i na alkohol.
No to właśnie to zawetowana przez... Zapowiedź weta, bo jeszcze chyba się nie pojawia.
Nie, już chyba to zdążył zawetować, wydaje mi się.
No tak czy inaczej to chyba nie wejdzie w życie.
Dobrze, panie profesorze, to kończymy nasz program Jarosławem Kaczyńskim, dawno niewidzianym w naszym programie, ale jest również miejsce dla pana prezesa.
Wczoraj Jarosław Kaczyński miał spotkanie z sympatykami PiSu w Białymstoku, ale tak naprawdę dzisiaj, w piątek, jego słowa zaczęły rezonować.
No poszło o to, że Jarosław Kaczyński chyba zaczął
oddalać się od koalicji z Konfederacją.
Jeszcze jej nie zawiązał, a już chyba się do niej zniechęcił.
A dobry rząd, proszę Państwa, to oznacza, że to jest rząd, który będzie miał mocne poparcie, a takim poparciem i uwierzcie mi Państwo dzisiaj, bo być może tutaj jest tak, że niejeden zwolennik Konfederacji może powstać tylko wtedy, jeżeli to będzie rząd Prawa i Sprawiedliwości.
No bo Konfederacja, proszę Państwa, nieustannie deklaruje...
I myśmy przez długi czas milczeli.
No nie chcieliśmy tego podnosić, ale już w tej chwili za dużo tego jest.
Jeszcze do tego są te obraźliwe wystąpienia.
Więc proszę Państwa, deklaruję, że ona jest gotowa z Platformą Obywatelską.
Jak jest gotowa z Platformą Obywatelską, to znaczy, że wszystkie jej deklaracje o patriotyzmie i tak dalej, to są... No już nie chcę tutaj brzydkich...
Okresie nie używać, co z nimi można zrobić.
To jest także skrajnie niebezpieczne dla społeczeństwa, jeżeli te nożyce dochodów się tak bardzo rozwierają, jeżeli powstaje ta grupa o gigantycznych dochodach, a inni z kolei żyją w biedzie.
My takiej Polski nie chcemy.
To pan Męcen takiej Polski chce.
Partia, która nie ma absolutnie żadnej zdolności koalicyjnej chyba zamierza się umacniać na tej pozycji.
Tutaj trzeba powiedzieć, że prezes Kaczyński jest rozdarty między tym, że chciałby tak naprawdę rządzić samodzielnie.
Jest tu bardzo szczery, bo kiedy mówi, że jedyny prawdziwy, dobry rząd dla Polski to jest rząd czysto pisowski.
I to jest jedyny patriotyczny rząd, bo jak ktoś dopuszcza w ogóle możliwość, że mógłby zbudować inną koalicję, to już nie jest patriotą i w ogóle jest antypolakiem.
I w związku z tym, ponieważ Konfederacja nie rzuca się PiS-owi na szyję co tydzień i liderzy nie mówią Jarosławie, kochany, marzymy o wspólnym rządzie z tobą, to już są źli.
I w związku z tym ewidentnie Kaczyński odpycha od siebie, ale teraz uwaga, część Konfederacji, czyli Sławomira Mencena.
Bo trzeba powiedzieć jasno, PiS zaczyna grać na rozbicie Konfederacji i moim zdaniem to będzie bardzo wyraźne.
Dlatego, że rzeczywiście Kaczyński piętnuje ten liberalizm gospodarczy Mencena, który mówi, że no właśnie bogaci mają pewne prawa, że bogaci są potrzebni.
Nie, dla Kaczyńskiego wszyscy są potrzebni, bogaci są podejrzani.
Ja jestem, z wyjątkiem Mateusza Morawieckiego, który jest dyspense prezesa,
Ale ja czekam tylko, aż prezes Kaczyński przestudiuje oświadczenie majątkowe Sławomira Męcena, dostępne dla nas wszystkich, bo Męcen jako poseł je złożył i odkryje, że Męcen też jest bardzo bogaty i zacznie się zastanawiać, jak taki młody człowiek mógł w nim wieku dojść do takich pieniędzy.
Niemożliwe, żeby to było uczciwe, bo prezes generalnie uważa, że z wyjątkiem Mateusza Morawieckiego nikt uczciwie do dużych pieniędzy w Polsce nie mógł dojść.
I to może być problem rzeczywiście w przyszłości w sojuszu PiSu z częścią Konfederacji, ale nie z całą.
Bo moim zdaniem część narodowa nie jest przypadkiem, że prezes atakuje Mencena, nie mówię nic o Bosaku.
PiS będzie grał na rozbicie Konfederacji, co nawiasem pozwoliłoby też osłabić jej wyniki wyborcze.
Bo co prezesa niepokoi?
Konfederacja ma konsekwentnie kilkanaście procent i jasno z nich wynika, że jak Konfederacja ma kilkanaście procent, to PiS ma około trzydziestu, a to go kompletnie przekreśla szansę na samodzielną większość, która się zaczyna od czterdziestu procent.
W związku z tym prezes będzie teraz nieustannie podgryzał liberalną część Konfederacji.
Pytanie, czy mu się uda.
Tego nie wiem, natomiast jedno jest pewne, Konfederacja czeka ciężka walka między Mencedem a Bosakiem o przywództwo, bo dwugłowe przywództwa się nigdy w polskiej polityce nie udawały i to się też nie uda.
Ale będzie ciekawa walka.
Drodzy Państwo, tutaj stawiamy kropkę.
Taka informacja dla Państwa.
Z Panem Profesorem widzimy się dopiero po nowym roku szkolnym.
Czyli za tydzień i tak jest.
Ale jak ktoś mnie chce koniecznie obejrzeć, to informuję, że jutro na moim kanale Dudek o historii będzie odcinek premierowy o partii, o której już nikt dawno nie pamięta, o Unii Demokratycznej, a więc bardzo ważnej partii z początku lat 90.
Partii radykalnie innej od tych, które dzisiaj na polskiej scenie politycznej dominują.
Jednym się to będzie bardzo podobało, innym bardzo nie podobało, ale na pewno warto zobaczyć.
Zapraszamy też w takim razie na kanał Dudak o historii.
Drodzy Państwo, czyli widzimy się za tydzień, Panie Profesorze, oczywiście za tydzień, czyli nowy rok szkolny.
Pewnie o tej szkole troszkę porozmawiamy, bo tam też trochę zmian zajdzie, tak mi się wydaje.
Na dzisiaj to wszystko.
Bardzo dziękuję za to podsumowanie.
Dziękuję.
Do zobaczenia.
Państwa oczywiście zachęcam do tego, żebyście jak zawsze zostawili subskrypcję, zostawili komentarz, dali nam ten kciuk w górę motywujący, to nas zawsze motywuje.
do tej lepszej pracy dla Państwa oczywiście.
I widzimy się w przyszły piątek o tej samej porze.
Dziękujemy bardzo.
Do widzenia.
Do widzenia.
Kliknij w jeden z polecanych materiałów, aby odkryć najbardziej interesujące i wartościowe treści przygotowane specjalnie dla ciebie.
Zasubskrybuj kanał i nie przegap najlepszych produkcji.
Bądź na bieżąco z tym, co naprawdę ważne.
Ostatnie odcinki
-
NAWROCKI LEPSZY OD DUDY! WYROK KACZYŃSKIEGO I Ż...
30.01.2026 19:01
-
SKANDALICZNE SŁOWA TRUMPA, RADA POKOJU Z NAWROC...
24.01.2026 07:14
-
SPOTKANIE U NAWROCKIEGO, MASA UPADŁOŚCIOWA HOŁO...
16.01.2026 21:34
-
TRUMP PORWAŁ MADURO, TRAGEDIA NA KOMISARIACIE I...
09.01.2026 19:46
-
ADRIAN ZANDBERG I PROF. DUDEK "CHCIELI NAS KUPI...
02.01.2026 19:00
-
PROF. DUDEK PODSUMOWUJE 2025! NAJWIĘKSI PRZEGRA...
26.12.2025 19:00
-
PIS SIĘ ROZPADA! NAWROCKI WYRZUCA OKRĄGŁY STÓŁ,...
19.12.2025 18:55
-
WIELKI POWRÓT PO-PiS? BAŁAGAN U NAWROCKIEGO, PR...
12.12.2025 18:59
-
PROF. DUDEK UDERZA W BRAUNA! KACZYŃSKI KAPITULU...
05.12.2025 19:00
-
TAJNE SPOTKANIE NAWROCKIEGO, WOJNA W PIS I WIEL...
30.11.2025 19:39