Mentionsy

DUDEK o polityce
31.10.2025 18:55

ZIOBRO PÓJDZIE SIEDZIEĆ? AFERA DZIAŁKI CPK I BERKOWICZ W IKEI | DUDEK o polityce

Więzienie czy Węgry? Zbigniew Ziobro na celowniku ministra Żurka, afera z działkami CPK i zakupy Berkowicza w IKEA - to tylko niektóre z tematów, jakie prof. Antoni Dudek poruszy w dzisiejszym politycznym podsumowaniu tygodnia. Zapraszamy do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 66 wyników dla "PiS"

Pierwsza część tej afery z całą pewnością obciąża PiS i z tego PiS się absolutnie nie wykręci.

Dlatego, że to była ich sztandarowa, jest ciągle inwestycja, oczko w głowie prezesa Kaczyńskiego i wszystkich PiS-owców.

Podczas gdy Bogdan Klich nie będzie, sądząc po stanowisku prezydenta Nawrockiego, przez najbliższe dwa lata, a zatem także i później, ambasadorem, ponieważ prezydent Nawrocki, podobnie jak prezydent Duda, odmawia podpisania tej nominacji, a Polska potrzebuje ambasadora w Stanach Zjednoczonych, zresztą nie tylko tam, w wielu innych krajach, ale mówimy tu o Stanach Zjednoczonych.

Więc tak, zacznijmy od tego, że ja nie przez przypadek wybrałem ten materiał, bo on był najważniejszym, który się przebił do mediów niepisowskich z tej konwencji programowej, co pokazuje, jak ona delikatnie mówiąc była mało efektywna programowo, bo tak naprawdę poza tym przekazem właśnie, że się tam Jacek Kurski lekko ściął z posłanką Lichocką, bo to jej głos słyszeliśmy tam,

To właśnie to były dwie informacje, które się przebiły i to jest, muszę powiedzieć, porażka PiSu.

Dlatego, że gdyby naprawdę PiS miał pomysł porównywalny z tym 500 plus sprzed laty, to media by o tym trąbiły.

PiS nie ma już odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące przyszłości Polski.

Jeśli PiS wróci do władzy, to prezes Kaczyński z racji tej słabości, którą ma do Jacek Kurskiego, gdzieś go będzie próbował ulokować.

Wiadomo, że w PiS-ie jest bardzo wielu ludzi, którzy absolutnie nie chcą powrotu Kurskiego, a już zwłaszcza Kurskiego do mediów publicznych.

W związku z tym ja się nie dziwię, że wielu ludzi w PiS-ie ma poczucie, że Kurski nie pomógł, tylko bardzo zaszkodził PiS-owi w okresie jego rządów i mają absolutnie rację.

My dzisiaj z ogromnym trudem jesteśmy w stanie realizować dotychczasowe zobowiązania socjalne państwa, z których większość pochodzi z czasów rządów PiSu.

W związku z tym ja mam wrażenie, że to jest przykład takiej prymitywnej demagogii socjalnej, którą oczywiście PiS będzie próbował użyć przy następnych wyborach, tylko może to się okazać niewystarczające.

Natomiast tutaj Tusk się nam odsłonił i powiedział, proszę bardzo, ja jestem dobrem, a zło jest po tej drugiej stronie i to zło uosabia prezes Kaczyński i PiS.

W każdej sprawie, której dotyczy dzisiaj spór między PiS-em a Platformą, można prześledzić bardzo na spokojnie, uważnie, że każda ze stron ma pewne argumenty.

No a te nieco większe próbują zwalczyć i zmajoryzować, co będziemy widzieli w odniesieniu, jak będzie za chwilę Koalicja Obywatelska wyszarpywała resztki partii pana Hołowni, a z drugiej strony jak będzie PiS wyszarpywał kawałki Konfederacji.

I przeprowadziliśmy taki sposób likwidacji partii, że po prostu te dwa podmioty, z żalem to mówię, będą musiały sobie zapisać resztę tych zobowiązań po stronie.

Zostały sprzedane w ostatnich dniach istnienia rządu PiS-u, tzn.

Pierwsza część tej afery z całą pewnością obciąża PiS i z tego PiS się absolutnie nie wykręci.

Dlatego, że to była ich sztandarowa, jest ciągle inwestycja, oczko w głowie prezesa Kaczyńskiego i wszystkich PiS-owców.

Wzór wszelkich możliwych idealnych inwestycji, jakie PiS chciałby Polsce realizować.

I oto u schyłku rządów PiSu, ale jednak pod ich rządami, jest pytanie, w jakim zakresie za to odpowiada minister Telius, bo on jest tu głównym podejrzany, rzeczywiście został zawieszony.

Na ile on o tym wiedział, na ile nie, to będzie kwestią, jak rozumiem, śledztwa prokuratury i dochodzeń wewnątrz PiSu.

I tu się ewidentnie PiS musi z tego wytłumaczyć, jak do tego doszło.

Natomiast rzeczywiście później teraz politycy PiS-u, broniąc się z tą aferą, podnoszą rzeczywiście sprawę, z której będzie się z kolei musiała wytłumaczyć druga strona, czyli strona, która przejęła władzę po grudniu 23, czyli Koalicja Obywatelska.

Ja jeszcze tylko dodam, że z drugiej strony wypowiedź pana premiera skontrował autor artykułu Szymon Jarczak z Wirtualnej Polski, który napisał, że tak, prokuratura czekała trzy miesiące ze wszczęciem śledztwa.

Chociaż minister sprawiedliwości Waldemar Żurek pisał o spokojnym zbieraniu materiału przez prokuraturę, kluczowych dla wyjaśnienia sprawy dokumentów nie zabezpieczono do dziś.

Teraz jest pytanie, co się przez te półtora roku w tej sprawie działo, bo mnie się wydaje, że tutaj politycy PiSu, którzy mówią, że zainteresowany w tej sprawie pan Wielgomas najprawdopodobniej próbował się jakoś dogadać z nowymi władzami, żeby jednak tego dealu dokonać, bo w końcu dla niego nie jest istotne, dzięki komu on zarobi te kilkaset milionów złotych.

Dzięki PiS-owcom, dzięki platform

W związku z tym teraz obie strony, to znaczy i PiS i Platforma, a właściwie bardziej PiS, mówi, no to sprawy nie ma, no bo przecież odkupy

Tu myślę, że możemy zobaczyć taki lansowany przez niego właśnie fantastyczny plakaci, który ma mniej więcej przekonać widzów o właśnie, że PiS ukradł, a PO zatuszowało.

Oczywiście tak naprawdę PiS-owi trzeba udowodnić, czy ministrowi Telusowi, że on rzeczywiście wziął jakieś pieniądze.

Nie dotyczy tylko strony PiS-owskiej, dotyczy też strony platformowej i będzie bardzo trudno z tego smrodu wyjść.

I to by nas sugerowało, że, bo powiedzmy jasno, jest pewna grupa ludzi w Polsce, bardzo zamożnych, która już jakoś próbuje funkcjonować w tej Polsce popisowej, gdzie naprzemiennie się, że tak powiem, ścierają dwie grupy.

Dlatego, że no naprawdę powiedzmy sobie jasno, gdyby poseł Berkowicz chciał zarobić ogromne pieniądze, to najprawdopodobniej zapisałby się do którejś z głównych partii rządzących i zajęłby się tam aktywnym lobbingiem na rzecz właśnie jakiegoś poważnego biznesu, za co dostałby gdzieś tam w ukryciu potężne pieniądze, a nie kradł jakąś patelnię z Ikei.

To będą kolejni czołowi politycy PiSu, których premier Tusk ma nadzieję zobaczyć być może nawet za kratkami w ciągu tych dwóch lat.

Dlatego, że rzeczywiście część Polaków oczekuje rozliczeń PiSu i one rzeczywiście idą za wolno i za słabo.

Dlatego, że Polacy oczekują czegoś znacznie więcej niż tylko rozliczania PiSu.

Tym, którzy są dzisiaj zwolennikami obozu rządzącego w większości się spodoba, pisowcom się nie spodoba, ale jest jeszcze cała reszta.

W tym tweecie właśnie pisze, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziabro jest w Budapeszcie, że polski rząd próbuje go aresztować, że dzieje się to w sercu Europy, a Bruksela tak naprawdę milczy.

Ten wpis Wiktora Orbana to jest takie zaproszenie?

Ja mam wrażenie, że w ogóle Wiktor Orban buduje sobie być może szalupę ratunkową dla siebie, bo nie można wykluczyć, że historia lubi takie paradoksy, że za dwa lata PiS może przejąć władzę w Polsce, ale pan Orban może ją stracić na Węgrzech, bo tam idą wybory już niedługo.

Rzekomo, żeby walczyć z patologią swego czasu, to było dawno temu, PiS odszedł od wielokadencyjności w polskich samorządach, ale ta sprawa wróciła do nas we wtorek za sprawą Rafała Trzaskowskiego, który w programie telewizyjnym zapostulował od odejścia od dwukadencyjności w samorządach.

Przecież wszyscy wiemy, że PiS prowadził ten zapis na złość, dlatego że nie lubi samorządowców.

Pyta w takim kpiącym wpisie Adrian Zandberg.

I w związku z tym jest pytanie, czy uda się rzeczywiście to przez Sejm przeprowadzić, ale później zaczynają się i Senat, jeszcze większe schody, bo ja bym się bardzo, ale to bardzo zdziwił, gdyby prezydent Nawrocki jednak wyraźnie zdezawuował to dokonanie PiSu, za jakie oni ciągle uważają dwukadencyjność i taką ustawę podpisał.

Kolejnej nie może wedle tych przepisów.

Dużo tych afer z członkami właśnie byłej władzy w tym tygodniu nam wysypało, bo w środę doszło do zatrzymania kolejnego ministra w rządzie PiS.

Jeżeli rzeczywiście się w końcu zacznie ten proces i rzeczywiście przed wyborami w 1927 roku zapadną wyroki, choćby w pierwszej instancji w tej sprawie, które skażą tych ludzi rzeczywiście za nadużycia, no to rzeczywiście wtedy PiSowi to zaszkodzi.

Napisała takiego tweeta, właśnie sąd operacyjny wysadza w kosmos wyrok w sprawie potrójnego morderstwa w Poznaniu ze względu na niewłaściwą obsadę sądu.

A ta fala odpowiednio wzrośnie, jeżeli w miejsce żurka pojawi się jakiś polityk PiSu w roli kolejnego ministra sprawiedliwości.

Mianowicie ja już słyszę od polityków PiSu nieustannie, że trzeba usunąć z sądownictwa tych sędziów, którzy się zajęli polityką.

I w tej chwili tak naprawdę myślę, że ekipa pisowska będzie usankcjonować status neosędziów, których nie uważa za neosędziów.

Proszę zwrócić uwagę, jeżeli PiS-owi uda się wrócić do władzy, to ja sobie mogę doskonale wyobrazić, że zostanie uchwalona ustawa o przywróceniu czegoś tam porządku, prawda, konstytucyjnego w wymiarze sprawiedliwości, która da nowemu ministrowi uprawnienia kontrolne w stosunku do sędziów.

Prezydent Nawrocki na pewno to z radością podpisuje.

No właśnie, to jest kolejna odsłona rywalizacji między Konfederacją a PiS-em, ale już taka o tyle ciekawa, że dotycząca konkretnych personaliów.

Nie mówi tego głośno, ale tak naprawdę my się boimy z PiS-em koalicji, w której oni będą mieli resorty siłowe.

I to jest bardzo znamienne, bo to pokazuje jak bardzo Konfederaci obawiają się tych starych graczy z PiSu i już teraz Koalicji Obywatelskiej, dawniej Platformy.

Wojny między PiS-em a Konfederacją, która się nasila, jest informacja z dnia dzisiejszego.

W razie ataków Konfederacji warto podkreślać różnicę między PiS a Konfederacją oraz przypominać ich propozycje programowe, takie jak prywatyzacja służby zdrowia, prywatyzacja edukacji, prywatyzacja lasów państwowych, wspieranie banderyzmu przez Męcena, popieranie lockdownów.

PiS chce wszystko upaństwawiać i jakby etatyzm jest fundamentem myślenia tej partii o państwie.

Więc ja myślę, że prezes Kaczyński powinien czujniej jednak te przekazy dnia nadzorować, bo jest oczywiste, że to nie on to osobiście pisał, tylko nie wiem, któryś z jego pomocników on to co najwyżej zatwierdził.

Powinien w tym zatwierdzeniu jednak trochę bardziej realnie stąpać po ziemi, bo równie dobrze można by zarzucić PiSowi, że oni są antyamerykańscy.

Byłoby to równie wiarygodne jak zarzucanie, a zwłaszcza antytrampistowscy, jak zarzucanie politykom Konfederacji, zwłaszcza Mencenowi, że on jest propagatorem banderyzmu w Polsce.

A to się wzięło stąd, że tak jak jest w tej instrukcji, bo nie poparł poprawki PiS do ustawy w sprawie Ukraińców.

No tak, no bo oczywiście, bo monopol na antyukraińskość, walkę z bandaryzmem ma PiS i jak ktoś nie popiera ich poprawki, to musi być banderowcem.

Jedno jest pewne, ta wypowiedź posła Wiplera, a zwłaszcza ta instrukcja antykonfederacka skierowana do polityków PiSu na pewno nie pomoże relacjom między obu tymi partiami, którym oczywiście będziemy się uważnie przyglądać w kolejnych wydaniach programu.

0:00
0:00