Mentionsy
Najlepsze trasy rowerowe w Polsce i Europie (odc. 153)
Jakie są najlepsze trasy rowerowe w Polsce i Europie?
Co to w ogóle znaczy że jakaś trasa jest „dobra”? Szymon Nitka, autor bloga "Znaj Kraj" przejechał wszystkie najważniejsze trasy na naszym kontynencie i ma wiele do powiedzenia o jakości dróg, bezpieczeństwie i filozofii jazdy rowerem. I mocno marudzi.
⭕️ WYCIECZKA DO UZBEKISTANU Z KUBĄ: https://bit.ly/uzbekistanzkuba
⭕️ BLOG SZYMONA: https://www.znajkraj.pl/
⭕️ ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM: https://patronite.pl/dobrapodroz
⭕️ LUB POSTAW KAWUSIĘ:
https://buycoffee.to/dobrapodroz
⭕️ YouTube: Subskrybuj nasz kanał: http://bit.ly/subskrybuj_dobrapodroz
Szukaj w treści odcinka
Porozmawiamy więc dziś o najlepszych trasach rowerowych w Polsce i w Europie, powiemy czego brakuje polskim szlakom i trochę sobie pomarzymy.
A ja Kuba.
W tej jesieni wspólnie z Kubą możecie wybrać się do Uzbekistanu.
Jesień w Uzbekistanie to najlepszy moment na odkrywanie Jedwabnego Szlaku.
Podczas wyjazdu z Kubą zobaczycie surrealistyczne cmentarzysko statków w Mojnaku, dawne nabrzeże Morza Aralskiego z porozrzucanymi kutrami na piasku.
To nie jest zwykły wyjazd, tym bardziej, że specjalnością Kuby są właśnie kraje byłego ZSRR.
Zostały ostatnie miejsca, więc jeśli marzysz o zapachu plowu, zakupach na bazarze w centralnej Azji i zachodzie słońca na Registanie w Samarkandzie, to koniecznie dołącz.
Wejdź na bit.ly łamane przez Uzbekistan z Kubą i zaklep sobie miejsce.
I tak po ludzku jest mi miło.
Dziękuję za zaproszenie, bardzo mi miło.
Pojęcie dobrego szlaku rowerowego dla każdego może być, tak podejrzewam, inne.
Jest dużo takich szlaków, które zostały przygotowane w taki sposób, którego warto żałować, gdzie albo nie zostały wykorzystane właściwie fundusze, które były przeznaczone na taki projekt, albo samo wykonanie techniczne szlaku jest dalekie od tego, czego właśnie jako turyści rowerowi moglibyśmy oczekiwać.
o tym, który jest najbardziej znany, czyli o szlaku Green Velo, który z jednej strony jest ogromnie popularny, ale z drugiej strony w kręgach rowerowych jednak trochę jest uznawany za taki szlak, który zmarnował pewną szansę, który z jednej strony rozpropagował turystykę rowerową w Polsce bez wątpienia i to jest świetna rzecz, za którą powinniśmy być wdzięczni, ale z drugiej strony Green Velo jest jednak szlakiem o dość ograniczonej dostępności i przez to, że prowadzi bardzo często zwykłymi szosami,
Tam na początku były problemy, ale mam nadzieję, że zostały rozwiązane.
I ludzie też wracają zadowoleni z tego szlaku, więc czy naprawdę jest sens narzekać?
Bardzo ci dziękuję, że użyłeś tego słowa, bo ja często słyszę, że ja narzekam.
Green Velo zdecydowanie poszło na ilość, to znaczy na długość szlaku.
I fakt, że na tak ogromnej długości szlaku jest zaledwie około 100 z jakimś hakiem kilometrów infrastruktury rowerowej.
I ty Kuba, ja jeszcze też, jesteśmy w takim wieku, że sobie ze wszystkim poradzimy.
Jak mamy dziury na szlaku, jak mamy piach, to my go przejedziemy, trochę tam ponarzekamy, ale generalnie go przejedziemy.
Natomiast jeśli na taki szlak z tego typu brakami pojedzie osoba, dla której jest to jedyny urlop w roku i ona sobie wybierze właśnie Green Velo, pojedzie tam z dzieckiem w przyczepce,
To jeśli na tym potencjalnie przez kogoś tak określonym szlaku ktoś zobaczy, jak wiele potrafi być niedoróbek i niewłaściwie poprowadzonych fragmentów szlaku, to rzeczywiście nie pojedzie na te szlaki w Polsce, które rzeczywiście mamy dobre i które są rzeczywiście wykonane w takim, w cudzysłowie, europejskim stylu.
I rzeczywiście to są takie trasy, gdzie każdy w wieku od, powiedzmy, chyba taki bezpieczny wiek dla dziecka w przyczepce to chyba jest około dwóch, trzech lat, coś takiego?
I teraz obydwie te rzeczy, czyli aktywność fizyczną oraz poznawanie świata, ja mam potrzebę uprawiania w takich warunkach, które mi przynoszą jakiś relaks, które są dla mnie formą odpoczynku.
Jasne, ale wiesz, nawet tutaj właśnie na tej konferencji rozmawialiśmy w czasie twojej prezentacji w Małym Gronie o tym, jak dla turystyki rowerowej bardzo ważna jest kultura danego narodu, danego społeczeństwa i jak bardzo ma to też przełożenie na warunki, w jakich podróżuje się rowerem.
Bo w Niemczech, kiedy jeździmy na rowerach, to generalnie nie mamy problemu z czuciem się w miarę bezpiecznie na drogach publicznych, jeśli akurat prowadzi nią fragment szlaku.
Natomiast we Francji jeżdżąc, zdarzało nam się, że kierowcy, którzy akurat ustępowali nam pierwszeństwo na drogach publicznych, gdzieś w miasteczkach, potrafili do nas z zamkniętego samochodu powiedzieć dzień dobry.
I teraz ta kultura to jest ten szacunek na drodze, którego my niestety jako rowerzyści bardzo rzadko doświadczamy w Polsce.
Być może to trochę w zakręcony sposób przedstawiłem, ale nawiązuje do tej sytuacji, z którą mamy do czynienia w tych ostatnich miesiącach, a może latach w Polsce i do tego, że właściwie co chwilę słyszymy o kolejnym wypadku z udziałem rowerzysty.
I być może, gdybyśmy mieszkali w Niemczech, może we Francji albo w Holandii, to rzeczywiście w tym, co ja robię i w moich słowach, w moich relacjach ze szlaków rowerowych, być może nie byłoby takiego nacisku na potrzebę budowania infrastruktury rowerowej.
Ja, żeby dodać coś pozytywnego do tego obrazu, powiem, że jest dużo lepiej niż było i że moim zdaniem ta kultura kierowców się podnosi, a wynika to chociażby z tego, że jest tych rowerzystów coraz więcej i więcej rowerzystów, w tym jest bezpieczniej, również w miastach.
Ja jestem jednym z tego małego procenta rowerzystów, którzy poruszają się w każdej sytuacji, w każdej porze roku po mieście i na każdym rodzaju drogi.
a liczba zabitych spadła prawie o połowę, bo w 2015 było to 300 osób, w roku 2024 169 osób.
Chociaż trzeba uczciwie dodać, że w 2023 było dużo lepiej, bo tylko 154 zabitych, i to w ogóle jest najniższa liczba w XXI wieku, a wypadków 3600.
Na pewno dużą rolę w tym miejscu numer jeden odgrywa fakt, że wykorzystuje on na tych 60 kilometrach dawną linię kolejową i jest to na tyle spektakularny odcinek, że on na pewno daje tak dużo punktów temu szlakowi, że on na tym pierwszym miejscu myślę, że jeszcze długo się utrzyma.
Zobacz, ja w ogóle bardzo często słyszę i też od takich ludzi z naszego takiego rowerowego środowiska podróżniczego, słyszę narzekania na tłok na tych popularnych szlakach rowerowych, ale przecież to nie jest tak, żeby na szlaku rowerowym rzeczywiście przebywało zbyt wielu ludzi, to musiałyby być to absolutne tysiące osób, które w jednym czasie musiałyby na trasę wyruszyć.
Z jednej strony masz rację, rzeczywiście obłożenie w takich najpopularniejszych okresach w roku może być duże, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że to są jednak regiony o dość rozwiniętej infrastrukturze i bazie turystycznej.
Jeśli zrobimy to z dnia na dzień, no to rzeczywiście możemy się spodziewać tego, że gdzieś akurat tam, gdzie nas złapie koniec trasy i wyciągniemy aplikację popularnego serwisu rezerwacyjnego o godzinie na przykład 18 czy o 19, to może się okazać rzeczywiście, że ten nocleg będzie nas sporo kosztował.
Jeszcze to chyba zaraz na początku w Austrii przede wszystkim jedzie się dużo po jezdniach.
I to super trasa, bo z jednej strony biegnąca cały czas przez Alpy, ale to jeszcze nie są takie wysokie Alpy, w związku z czym pokonanie tego szlaku nie wiąże się z jakimś ogromnym wysiłkiem.
Przewyższenia są odrobinę większe niż na przykład po tradycyjnej przelotowej szosie, która zwykle biegnie drugim brzegiem doliny, no ale jedzie się komfortowo, spokojnie, po cichutku i można cieszyć się rzeczywiście taką podróżą rowerową.
Szwajcarzy z jednej strony mają bardzo drogą kolej, ale na wszystkie pociągi kupując bilet odpowiednio wcześniej, bilety potrafią być znowu dużo tańsze.
W zeszłym roku przecinaliśmy całą Szwajcarię pociągiem jadąc na początek szlaku rowerowego północ-południe.
No też można kupić, jeżeli więcej chcemy po Szwajcarii podróżować, no to kartę na wszystkie po prostu przejazdy i autobusy i pociągi.
W związku z tym dla nas Polaków dojazd może być, korzystając z grupowych biletów niemieckich, czy też tych weekendowych, czy takich ogólnoniemieckich biletów, dojazd może być w bardzo atrakcyjnej cenie.
No i właściwie lądujemy na początku chyba trzech czy czterech takich ważnych szwajcarskich szlaków rowerowych.
Dokładnie z takiego rozwiązania korzystaliśmy w Szwajcarii, właśnie jadąc po wspomnianym szlaku północ-południe.
z wyjazdu na szlak Loary w postaci takiej dawki francuskiej kultury, historii, tego wszystkiego, co Loara przez te wieki niosła ze sobą.
No Lara zrobiła na nas ogromne wrażenie, to ta kultura wokół tego wszystkiego.
To rzeczywiście jest ikona i wokół Lary cała ta kultura turystyki rowerowej, która jest zbudowana, cała ta oferta, ten produkt, który składa się z przeróżnych elementów już nawet nie tylko infrastruktury rowerowej takiej twardej, czyli dróg rowerowych.
Ale też te wszystkie pensjonaty rowerowe, to, że szlak ma swój pociąg, który wozi rowerzystów z końca szlaku na początek.
Akurat szczęśliwie trafiliśmy na przykład takich rzeczy, które wtedy działy się i Francuzi je podtrzymali do teraz.
I teraz droga, która miała po dwa pasy w każdym kierunku, taka droga wlotowa do Lyonu od północy wzdłuż Saony, to doskonale widać po zamazanych pasach na jezdni, które pokazują tę dawną organizację ruchu.
Właśnie w Gdańsku jesteśmy na etapie budowy pierwszej, chyba nawet w tym tygodniu została uruchomiona.
I na dawnej ulicy przelotowej, na dawnej siódemce, czy dawnej, to nadal jest droga numer 7 w Gdańsku, ale już nie pełni takiej roli jak kiedyś.
Przeznaczyło go na drogę rowerową w kierunku dużego gdańskiego osiedla, dużej sypialni, jaką jest Chełm.
Jeździ się na tyle spokojnie, grzecznie, z dużym szacunkiem dla rowerzystów, że tam wyjeżdżając z tego obszaru miejskiego Kopenhagi, właściwie zjeżdża się na zwykłe szosy i dookoła Bałtyku, tym wschodnim wybrzeżem Danii, jedzie się po najzwyklejszych drogach publicznych.
Park Narodowy, przepiękny, holenderski, no dużo takiej Holandii, której my nie znamy, bo chyba ten obraz Holandii taki główny dla nas to jest właśnie Amsterdam, drogi rowerowe, ten szybki ruch na ulicach, stare rowery, a tu na tym szlaku w Aterlinie Holandia się pokazuje tak turystycznie i też tak bardziej prowincjonalnie, no bardzo ciekawie, fajna trasa.
Tak, w tej chwili to jest na mojej liście numer jeden, co jest może trochę zaskakujące, bo za taki najlepszy polski szlak rowerowy uznaje się Velo Dunajec.
takie rzeczy jak łatwy dojazd do szlaku, do różnych miejsc szlaku, koleją.
absolutnie zmieniły obraz tego szlaku w porównaniu do tego, co pamiętamy pewnie z naszych początków rowerowania sprzed 10, 15 albo 20 lat.
No właśnie, bo tutaj warto powiedzieć, że Velo Baltica to jest szlak wzdłuż Bałtyku, jak nie trudno się domyślić, prowadzący z Niemiec do, myślę, kończy w Gdańsku, czy idzie dalej?
No tu jeszcze mamy pewien taki niuans, bo tak naprawdę Velo Baltica to jest nazwa szlaku rowerowego, która używana wyłącznie przez województwo zachodniopomorskie.
Szlak na Bałtyku to przecież jest jedna z europejskich tras Eurovelo.
Trochę ze względów, co jest może zaskakujące, krajobrazowych.
Ale sposób poprowadzenia szlaku między Nowym Targiem a Szczawnicą, no to jest bezdyskusyjnie europejski top i ta zmienność, ta atrakcyjność krajobrazowa na szlaku nad Jeziorem Czorsztyńskim, potem przejazd przez Przełom Dunajca, to są naprawdę rzeczy, których europejski turysta rowerowy nie doświadcza często.
Jeśli też zostanie wykonany ten brakujący odcinek za Nowym Sączem, tam brakuje 25 kilometrów, które trzeba pokonywać dość sporymi podjazdami i w ruchu ogólnym.
I to szlak taki, który podobał nam się z wielu różnych względów i kwestie krajobrazowe, bo dość dużo kilometrów, chyba około 70 kilometrów w tej chwili na szlaku pokonuje się albo po niemieckiej, albo po polskiej stronie, ale na wałach biegnących właściwie w bezpośrednim towarzystwie wody.
Dość duży udział w szlaku ma właśnie odizolowana infrastruktura, chociaż nie jest to zawsze infrastruktura asfaltowa, bo dość dużo dróg jest szutrowych, co też ma oczywiście swoje wytłumaczenie.
To, co mi się podobało w szlaku dookoła Zalewu Szczecińskiego, to po stronie niemieckiej droga asfaltowa po lesie.
Czyli nie droga, która idzie wzdłuż drogi samochodowej, tylko zupełnie gdzieś pośrodku lasu poprowadzona oddzielna infrastruktura w oddali od całej reszty.
w województwie, bardzo często pod tymi postami pojawiają się narzekania, że o, znowu ktoś leje asfalt, ale właśnie to jest to, o czym mówiliśmy na początku, że położenie drogi asfaltowej w środku lasu to jest otwarcie tego lasu dokładnie dla wszystkich.
Tylko o jednym powiem, bo było to dla mnie bardzo ciekawe, gdy się dowiedziałem o tym, że są badania, które udowadniają, że na przestrzeni kilku metrów, może nie 7, 8, chyba 1,5 czy 2 metrów bezpośrednio od takiej szutrowej drogi jest zaburzona wegetacja roślin, które rosną wokół tej drogi, bo po prostu są zasypane żwirem, piachem, pyłem z tej drogi.
Więcej korzyści dla przyrody paradoksalnie jest z wąskiego asfaltowego dywanika niż z drogi szutrowej, która w praktyce oddziaływuje na obszar leśny czy inny naturalny obszar na szerokości kilku albo kilkunastu metrów.
Tego mi brakuje w Polsce, tym bardziej, że jak sobie pomyślę, że przecież Kuba przyjechałeś z Wielkopolski...
Poznań rzeczywiście i ja tobie bardzo życzę, żeby powstały w samorządach takie mechanizmy jak w korporacjach, że może kiedyś województwo wykupi tych ludzi, którzy potrafili zbudować taki rowerowe w mieście, to może kiedyś ci ludzie przejdą w ramach jakiegoś kontraktu do województwa i zaczną to robić na skalę wojewódzką.
Że nie ma na tyle dobrze rokujących projektów.
Nie wiem, czy pamiętasz sytuację, jaka miała miejsca Dunajcem w Małopolsce, koło Nowego Targu, gdzie Małopolska budowała doskonały, elegancki, asfaltowy dywanik wzdłuż rzeki i wybudowała go na całym odcinku między Nowym Targiem, a najbliższą miejscowością, czyli chyba Waksmundem, jeśli dobrze pamiętam.
Na całym odcinku, za wyjątkiem kilkudziesięciu metrów.
Nie dzieje się nikomu krzywda, nie jest to po to, żeby komukolwiek cokolwiek odbierać, ale po to, żeby skutecznie przeprowadzać tego typu projekty.
No i niektóre są zupełnie kuriozalne, bo często niestety samorządy natykają się na takie problemy we współpracy nawet nie tylko z prywatnymi osobami, ale także we współpracy chociażby z lasami państwowymi czy z innymi zarządcami dróg.
No i ja właśnie jako ten niepoprawny optymista mam nadzieję, że za 10 lat nie będziemy mówić, że rowerzyści są jakąś grupą społeczną, tylko że są po prostu najnormalniejszymi Polakami, ludźmi, którzy użytkują drogi i należą im się takie same prawa i obowiązki obowiązują ich jak innych użytkowników dróg.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Miejski dizajn od Traffic Design, czyli Gdynia ...
31.01.2026 12:14
-
Ikona światowego streetartu ze Stoczni Gdańskie...
24.01.2026 08:13
-
Sztuka jako narzędzie protestu, czyli artywizm ...
18.01.2026 07:09
-
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie - Thomas ...
11.01.2026 12:44
-
Kiedy budynki ożywają - największy mapping na ś...
03.01.2026 14:49
-
Czy Banksy przechytrzył świat sztuki? | Sztuka ...
23.12.2025 08:58
-
Przewodnik po polskim streetarcie - Paweł Kwiat...
04.12.2025 17:18
-
Chiny trzymają nas mocno (odc. 157)
16.11.2025 13:13
-
Bracia Grimm w Wielkopolsce, czyli baśnie dla d...
29.10.2025 09:45
-
UPA, diabły i świnki morskie - Łemkowie i Bojko...
13.10.2025 10:44