Mentionsy

Ekonomia i cała reszta
21.01.2026 05:00

Piguła 113: Czy niska dzietność jest przez psieci? Nie, ale...

- Patronite: https://patronite.pl/EICR

- Wirtualna kawka: https://buycoffee.to/eicr

- Nasza książka "Ile trzeba zarabiać, żeby być szczęśliwym": https://bonito.pl/produkt/ile-trzeba-zarabiac-zeby-byc-szczesliwym-oraz-12-innych-pytan-o-ekon?srsltid=AfmBOoqBQY9Hf8mMy28w5Lc23inbtB9203ouRlmYqyqNMjB3z7lutwjJ


Od zeszłorocznego Marszu Niepodległości nie ustaje spór na temat tego czy współczesne kobiety rodzą mniej dzieci, ponieważ zamieniły je na "psieci" i "kocórki".


Niedawno przez naszą bańkę przemknęło badanie z Tajwanu, które było wskazywane jako dowód na tezę odwrotną - adopcja psa wiązała się z większym prawdopodobieństwem tego, że para w kolejnych latach będzie miała dziecko. Pies był swego rodzaju "treningiem", testem dla przyszłych rodziców.


Sprawa jednak nie została wyczerpana, ponieważ inne badania wskazują na istnienie podgrupy osób, dla których zwierzęta rzeczywiście substytuują obiekt opieki, którymi tradycyjnie były dzieci.


Bibliografia:

Gillet, L., & Kubinyi, E. (2025). Redefining parenting and family—The child-like role of dogs in Western societies. European Psychologist, https://psycnet.apa.org/record/2026-22905-001

Chen, K.-M., Lin, M.-J., Yang, H.-H., Yen, S. Y.-H., Cats, Dogs, and Babies: Quasi-Experimental Evidence on Substitutes or Complements from Linked Administrative Records, SSRN, https://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=5656231

Marta Alicja Trzeciak, W Polsce jest obecnie więcej domostw z psami niż z dziećmi, Miesięcznik ZNAK, https://www.onet.pl/kultura/miesiecznik-znak/w-polsce-jest-obecnie-wiecej-domostw-z-psami-niz-z-dziecmi/glrwtp7,30bc1058

Instytut Pokolenia, Co powstrzymuje kobiety? Przyczyny bezdzietności i niskiej dzietności w Polsce, https://www.instytutpokolenia.org/

Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "Eni Kubini"

Tylko, czyli chłopcy są w takim razie tutaj postawieni poza nawiasem.

Zacznijmy od tego, że oczywiście to, z czym zaczynaliśmy ten odcinek, czyli właśnie teksty o psiecku i tak dalej, jest dużo różnych haseł, jest dużo artykułów, jest dużo treści w mediach społecznościowych, które sugerują, że następuje zjawisko masowego przechodzenia z rozszerzania rodziny na adopcję zwierząt.

Natomiast... Ja nie wiem, czy ta aberracja to jest odpowiednie określenie.

Na pewno coś się w kulturze zmienia.

Na pewno coś się w kulturze zmienia, jeśli chodzi o zwierzęta.

Jest to jasne do momentu, w którym lewica i osoby o liberalnym usposobieniu nie zaczynają dyskutować z prawicą.

To znaczy przyszedł do nas pies o imieniu Tadzik i zmieniliśmy mu imię na Miodek.

Myślałem, że przyszło dziecko i zaczęliście zmienić dziecko na Burek.

Albo nic się nie zmienia i psy zdychają i są burkami na łańcuchach, albo coś się zmienia, psy są Kaziami i Stefanami.

Więc tak jak mówię, albo coś się zmienia, albo się nic nie zmienia.

Moim zdaniem coś się zmienia i moim zdaniem też jest coś w tej narracji prawicowej, że...

Ja zauważam zmianę pewną i ona następuje i rzeczywiście trudno jest zamykać oczy, znaczy głupotą jest zamykanie oczu na to, że świat się zmienia.

Dlatego, że w Tajwanie mamy do czynienia z obowiązkiem rejestrowania psów i chipowaniem tych psów i kotów.

To znaczy w takich gospodarstwach domowych pojawienie się zwierzęcia oznaczało, że to prawdopodobieństwo pojawienia się kolejnego potomka było mniejsze.

Pojawiło się też zjawisko, które może nie powinno aż tak bardzo zaskakiwać, ale że pojawienie się dziecka zmniejsza prawdopodobieństwo adopcji psa, więc to trochę się kłóci z tą komplementarną pewnością.

No właśnie, mi się wydawało, bo to wiadomo też, że inny kontekst kulturowy, że raczej pojawienie się dziecka zwiększa prawdopodobieństwo

Natomiast, no nie wiem, tu można na przykład szukać wyjaśnienia w tym, że kwestie ekonomiczne, tak?

Następuje jakby przelanie uczuć, jakby zapewnienie potrzeb związanych z obecnością kogoś w domu na przykład.

Więc te badania nie są takie znowu jednoznaczne, nie wskazują jakby jednoznacznego trendu, natomiast ewidentnie najsilniejszy statystycznie był ten związek z pojawieniem się psa i zwiększeniem dzietności właśnie między trzecim a siódmym rokiem od pojawienia się psa.

Czyli pies był po prostu takim narzędziem treningowym do posiadania dziecka.

I jak to idzie, no to wtedy możemy się zdecydować na dziecko, że to pole treningowe jest czymś nowym w kulturze.

Takie mam wrażenie.

I ten pies jest takim sposobem sprawdzenia, czy jest się na tyle dojrzałym, żeby podołać temu, czyli podołać rutynie wyprowadzania, kupowania jedzenia.

Karmienia, chodzenia do weterynarza, szczepienia.

Nie sprowadzenia na tego psa traumy.

Tak, Instytut Pokolenia zrobił takie obszerne badania dotyczące w ogóle rodzicielstwa, a w szczególności macierzyństwa.

W naszym kraju były tam bardzo różne zagadnienia ekonomiczne i społeczne rozpatrywane, ale dotknięto też kwestii posiadania zwierząt.

Laura Gillet i Eniko Kubini, bo to dwie Węgierki.

Ok, Eni Kubini, które mówiły, że psy przez zmianę warunków środowiskowych, psy w pewien sposób substytuują dziecko jako takie, nie wiem jak to ładnie nazwać, naczynie na...

świadomie rezygnują z rodzicielstwa i przelewiają te uczucia, nie zmienia faktu, że dla niektórych zwierzę może być takim treningiem, przygotowaniem, przestawieniem myślenia na to, że trzeba się o kogoś troszczyć, trenujemy to i będziemy potem podejmować decyzję o tym, żeby powiększać rodzinę.

Do zobaczenia i do usłyszenia.

0:00
0:00