Mentionsy
Dlaczego nie wierzymy w niską inflację?
🔴 Zapisz się na ekonomicznie LIVE: https://luma.com/ejawn2tc
Jeszcze niedawno inflacja w Polsce zbliżała się do 20%, dziś zeszła do poziomu poniżej 3%. Czy to już powrót do normalności, czy tylko cisza przed kolejną burzą?
W tym odcinku podcastu Ekonomicznie Jarosław Kuźniar i Rafał Hirsch rozkładają inflację na czynniki pierwsze. Dlaczego nasze portfele „czują” inflację inaczej niż wskazują oficjalne dane? Skąd GUS wie, co naprawdę drożeje? I czy powinniśmy się bać powrotu inflacyjnej presji?
Z tego odcinka dowiesz się:
- Dlaczego inflacja spadła tak szybko i co za tym stoi?
- Jak działa koszyk inflacyjny i dlaczego GUS co roku go zmienia?
- Co to znaczy, że „w Polsce nie ma już inflacji” – i czy to dobrze?
- Jak przedsiębiorcy kształtują ceny i co wpływa na ich decyzje?
- Dlaczego niska inflacja nie zawsze oznacza korzyści dla budżetu państwa?
Słuchaj i oglądaj wszędzie tam, gdzie lubisz.Masz pytanie do ekspertów? Możesz je zadać tutaj: https://tally.so/r/npJBAV
W aplikacji Voice House Club m.in.:
✔️ Wszystkie formaty w jednym miejscu
✔️ Codziennie krótkie newsy, w tym Ekonomicznie in Brief
✔️ Transkrypcje odcinków Serii in Brief z dodatkowymi materiałami wideo
Dołącz: https://voicehouse.co/sluchasz-i-wiesz/?utm_source=youtube&utm_medium=social
Znajdziesz nas też:
🍏 Apple Podcasts: https://bit.ly/EkonomicznieApple
Instagram: https://www.instagram.com/voicehousepodcast/
LinkedIn: https://www.linkedin.com/company/voicehouse
Facebook: https://www.facebook.com/voicehousepodcast
X: https://x.com/voice_house
Strona WWW: https://voicehouse.co
📩 Chcesz nagrać z nami podcast lub nawiązać współpracę?
Napisz: [email protected]
#ekonomicznie #ekonomia #współpracapłatna
Szukaj w treści odcinka
Tego w ekonomicznie jeszcze nie było, ale czas spróbować.
We wtorek, 9 grudnia od 13.30 do pewnie 15, jak się rozgadamy, tylko dla zapisanych słuchaczy.
Dzięki temu macie szansę zadać pytanie, zobaczyć jak naprawdę zachowujemy się w studio i wpłynąć na to, jak ten odcinek będzie wyglądał.
Live ekonomicznie, a w studiu, jak zawsze na koniec roku, Jan Niedziałek, Marek Teichman, Rafał Kirsz i Jarosław Kuźniar.
Bardzo się polecamy.
Puka pani z GUS-u i ma taki zeszycik i mówi, nie chce pan wypełniać wszystkich swoich wydatków przez miesiąc?
Nasze mózgi w ten sposób funkcjonują, że jesteśmy nauczeni wyłapywać zagrożenie z otoczenia.
Więc jak coś drożeje, to od razu masz fokus na tym.
I potem ci się wydaje, że ciągle coś gdzieś drożeje.
Bo to prawda, czyli 2,8 w skali roku, to jest zupełnie normalne.
To nie jest niska inflacja, to jest zupełnie normalna.
Dzisiaj mówimy o inflacji, która historycznie biorąc będzie jedną z najniższych, czy jest jedną z najniższych w historii Polski.
Pytanie, czy to jest nowa norma?
Czy właściwie te obniżki stuprocentowe, które widzieliśmy ostatnio, które fajnie wpłynęły na akcję kredytową, na obniżki kredytów, które miały zmienne oprocentowanie, czy to już koniec?
Na pewno większa część spadku inflacji już jest za nami, bo rzeczywiście już za bardzo nie ma gdzie spadać, ale prognozy wielu ekonomistów są takie, że jeszcze trochę może spaść.
Poczekaj, no bo deflacja też miło widziana dla niektórych, prawda?
Deflacji też nie da się wykluczyć, chociaż na razie takich prognozy nie widziałem, ale faktycznie, jak sobie popatrzysz na te ostatnie dane, 2,8 w ciągu roku średni wzrost cen wszystkich towarów konsumpcyjnych i usług.
Wiem, że dużo ludzi mówi, jakie 2,8, jak tam masło podrożało, albo jajka teraz drożeją.
Jesteśmy podatni na takie złudzenia, że wybieramy sobie te rzeczy, które drożeją, pomijamy te, które tanieją, bo słyszałem gdzieś taką rozmowę, że w ogóle nasze mózgi w ten sposób funkcjonują, że jesteśmy nauczeni wyłapywać zagrożenie.
Więc jak coś drożeje, to od razu masz fokus na to.
I potem ci się wydaje, że ciągle coś gdzieś drożeje.
Bo to prawda, ciągle coś gdzieś drożeje, ale jednocześnie też wiele rzeczy tanieje w tym samym czasie, tylko tego już nie zauważasz.
Druga jeszcze rzecz, przepraszam, znowu wyjdę z bok.
Dlaczego ludziom się wydaje, że jest wysoka inflacja ciągle i nie wierzą w to, że jest 2,8%.
Po włączeniu telewizora tam politycy mówią zobaczcie, przecież... To też, to też, tak, to też, to prawda.
Natomiast ludzie nie mają takiego kompasu w głowie, że wiedzą, co było dokładnie rok temu.
Jak dzisiaj idziesz do sklepu i widzisz, że są, nie wiem, jajka po 15 zł, a pamiętasz, że były po 6...
to mówisz, kurde, podrożało.
Tylko, że po 6 one były 5 lat, to już 5 lat minęło, nie?
A rok temu też były po 13.
A ludzie, mam wrażenie, że biorą pod uwagę zmiany cen w dłuższym okresie czasu.
Czasami biorą pod uwagę zmianę cen w całym dorosłym życiu tak naprawdę, bo pamiętają, że kiedyś był bilet na tramwaj po 50 groszy, a dzisiaj jest po 4,50, nie?
No kurczę, dziewięć razy drożej jest, ale w skali ostatniego roku niekoniecznie była jakaś zmiana.
Aż korci mnie, żeby odesłać naszych słuchaczy, widzów także do odcinka, w którym o inflacji, o i wtedy, kiedy ona taka była, jak Rafał wspomina, to mówiliśmy właściwie tydzień w tydzień, ale tam pojawiło się coś, co mnie samego wtedy oświeciło trochę, dzięki tutaj koledze redaktorowi Rafałowi.
Że żeby w ogóle stwierdzić, że jest 2,8, to ten GUS, któremu ufamy, musi skądś to wiedzieć i on sobie tam ten koszyk cały czas trochę modyfikuje, żeby mieć z czego się odbić.
No tak, ale ważne jest to, że nie bierze tego z sufitu, tych modyfikacji, tylko robi badania na ludziach.
Czyli puka pani z GUS-u i ma taki zeszycik i mówi, nie chce pan wypełniać z wszystkich swoich wydatków przez miesiąc?
Wiem jak to jest, bo do mnie też kiedyś pani zapukała.
Jesteś pracownikiem GUS-u po prostu.
Nie pracownikiem, dostałem, pamiętam, do dzisiaj nagrodę.
Pracujesz na mowa zlecenie w GUS-ie, powiedz co.
Pamiętam do dzisiaj, że w nagrodę dostałem patelnię.
Wypełniałem przez miesiąc wszystkie swoje wydatki konsumpcyjne.
Pani powiedziała, że jak mam ratę kredytu, to ratę kredytu nie, bo to nie jest konsumpcja.
Cukier, masło.
Tak, warto też o tym pamiętać, bo tutaj też widziałem, że było dużo kontrowersji w tym roku, jak się zmieniał ten koszyk inflacyjny na początku roku i tam zwolennicy teorii, że rząd manipuluje, że tak naprawdę inflacja jest większa, a wychodzi mniejsza, bo rząd manipuluje, to mówili, że to dlatego, że zmieniono koszyk.
Ten koszyk się co roku zmienia.
Teraz w styczniu też się znowu zmieni.
A to by się potwierdzało, że rząd co roku manipuluje jako różny rząd.
Ale to dobrze, że on się zmienia, no bo zmienia się życie wokół nas.
Gdyby się nie zmieniał, to dalej mielibyśmy w inflacji kasety magnetofonowe i magnetowidy, których chyba już... To by wpływało na obniżenie inflacji.
Ale wiesz, i przejażdżki Dilijansa też by były w koszyku inflacyjnym, więc trzeba go aktualizować co roku, bo pojawiają się nowe rzeczy i nowe produkty.
Jeszcze, nie wiem, 10 lat temu nie było subskrypcji kanałów typu Netflix.
Poczekaj, no to skoro ceny rosną tak powolutku, tam 0,3 mniej więcej, prawda?
W jakimś tam... 2,8.
Chciałem powiedzieć, że 2,8 jest w skali ostatnich 12 miesięcy.
Ale jak te 12 miesięcy sobie podzielisz na krótsze odcinki, GUS podaje, jaki jest rok do roku i jaki jest w stosunku do poprzedniego miesiąca, czyli jaka jest zmiana cen miesiąc do miesiąca.
To w ogóle przez wakacje, przez trzy miesiące ceny w ogóle w Polsce nie rosły, bo żywność taniała i paliwa taniały.
Natomiast jak popatrzysz na zmianę cen od lutego do...
września czy października teraz już, czyli ponad pół roku, to w tym okresie czasu ten średni poziom cen się podniósł o 0,3%.
W ogóle nie ma żadnej inflacji w tej chwili w polskiej gospodarce.
Nie ma czegoś takiego jak inflacja w polskiej gospodarce dzisiaj.
Teraz będzie też styczeń i będzie odmrożenie cen energii elektrycznej.
Nie jestem do końca pewien, czy się to uda.
Poza tym opłata mocowa tak zwana idzie w górę o parę złotych, więc faktycznie mogą, jakiś tam impulsik inflacyjny znowu może być.
Narodowy Bank Polski ostatnio, prezes Glapiński wskazywał, że się trochę boją w Radzie tego, że ma wejść tak zwany ETS-2 od 2027 roku, ale mają to przesuwać.
Na kolejne lata, więc może będzie później.
W każdym razie ten ETS2 to oznacza, że prawdopodobnie podrożeje paliwo i podrożeje ogrzewanie, ponieważ... Chodziło o emisję dwutlenku węgla.
Trzeba będzie płacić za emisję dwutlenku węgla nie tylko w energetyce, tak jak jest dzisiaj, ale także w transporcie i w budownictwie.
Transport, czyli paliwo może podrożeć budownictwo, czyli różne rzeczy związane z mieszkaniem, na przykład ogrzewaniem.
Bo koszyk inflacyjny ogarniam, a presja inflacyjna to co?
To jest takie jakby oddolne ciśnienie w gospodarce, które odczuwają przedsiębiorcy, bo de facto to oni decydują o tym, jaka jest inflacja, bo oni podnoszą ceny, oni są masterami cen, tak?
Z produktów, którymi handlują, które sprzedają.
Wtedy, jak już nie może wytrzymać tej presji.
Mhm.
Właśnie, a na tą presję składa się po pierwsze wzrost kosztów jakichś tam różnych, a zwłaszcza najczęściej wzrost kosztów pracy, wynagrodzeń.
Ludzie mu męczą, daj podwyżkę, dobry prezesie, bo nie mam za co żyć, muszę więcej zarabiać, daj mi tego więcej.
I są takie okresy, kiedy takich zjawisk jest więcej i wtedy się mówi, że presja inflacyjna narasta, a są takie okresy, kiedy tego jest mniej i wtedy mówi się, że presja inflacyjna znika.
Jesteśmy na etapie, na którym tej presji prawie w ogóle nie ma.
Pyta ich o całą masę różnych rzeczy.
Ci pracownicy na to zasługiwali, żeby im wyrównać właśnie te straty związane z inflacją.
A w tych badaniach na kolejny rok, 2026, tych firm, które deklarują, że będą podnosić płace, jest już znacznie mniej.
Nie chcę oczywiście mówić, że zarabiamy tak dużo, że nam się nie należy, ale były okresy, miesiące ostatnie, bardzo długie, gdzie tak naprawdę...
To, co ja z kolei widzę, jak rozmawiam sobie z firmami i teraz przepraszam za uogólnienie, ale był taki moment i też wspominaliśmy o tym sobie w audycji, że nawet jak inflacja nam spadła w Polsce z tych prawie 20 powiedzmy do poniżej 10, to tego w cenach jeszcze nie było widać, że wykorzystywało się ten mit, no wtedy już mit, o tej wysokiej inflacji do tego, żeby trzymać wysokie ceny.
I to powodowało też, że w takim razie przychody mieliśmy większe.
To, co widzę dzisiaj w firmach, to jest już takie szukanie miejsca na wzrost przychodów inny niż krycie się pod parasolem wysokiej inflacji, bo jeśli ona jest taka, jaka jest i to się już stanie standardem, ludzie oswoją się z tym, że hej, spadło, no to nie będzie to argument.
No tak, bo przychody możesz zwiększać na dwa sposoby.
Albo sprzedajesz tyle towaru, co zawsze, ale podnosisz ceny, albo sprzedajesz więcej towaru, wolumen ci rośnie i wtedy możesz nie podnosić cen i tak zarabiasz więcej.
W związku z tym, że gospodarka kręci się coraz szybciej, to jak rozumiem, rosną nadzieje wśród firm, że da się osiągnąć wzrost przychodów przez większy wolumen właśnie i wtedy nie musisz podnosić cen, prawda?
coraz większa w polskiej gospodarce i prognozy też są takie, że będziemy, jeśli chodzi o tempo wzrostu, coraz bliżej 4% PKB, realnie 4%, tak?
Skoro inflacja jest tak niska, a my generalnie patrząc po budżecie i patrząc po naszym zadłużeniu w tym budżecie, potrzebujemy wzrostu gospodarczego dużego, dużego, to czy ona będzie mu sprzyjała, czy nie?
Niestety to jest to jedno miejsce, w którym nie ma korzyści z niskiej inflacji.
W budżecie korzyści są z wyższej inflacji, bo jak jest wyższa inflacja, ceny rosną szybciej, no to VAT też szybciej rośnie, bo VAT jest od cen.
Zresztą minister finansów, jak mu zarzucają, że ten deficyt tak bardzo urósł i że jest większy niż miał być, to się tłumaczy właśnie tym, że inflacja spadła szybciej niż oczekiwano, bo ona spada bardzo szybko.
szybciej niż oczekiwano i dlatego to wpłynęło na to, że dochody w budżecie są mniejsze.
Wydaje mi się, że można też przy okazji dotknąć dwóch rzeczy, które ja przynajmniej dość często widzę w różnych mediach społecznościowych.
Ludzie też nie do końca wierzą w to, że ta inflacja jest tak mała, ponieważ sporo ludzi wierzy w to, że inflacja bierze się z dwóch rzeczy.
W przypadku deficytu to teoretycznie rzecz biorąc może być prawda, w przypadku podaży pieniądza to nie jest prawda.
No ale zobacz, jak żeśmy drukowali pieniądze, bo trzeba było ratować świat po covidowo i tak dalej, no to efektem była wysoka inflacja koniec końców, więc to jest to moje proste myślenie, być może za proste.
Tak, to była wyjątkowa sytuacja, natomiast wiele ekonomistów też wskazywało na to, że inflacja po COVID-zie pojawiła się nie do końca ze względu na drukowanie pieniądza, co ze względu na problemy z podażą, z logistyką, porty się zatkały, towaru nie było po prostu.
Chciałeś kupić samochód, nie było samochodu w Polsce u dillera żadnego.
Trzeba było czekać kilka miesięcy na przykład.
Przykład pierwszy z brzegu, te samochody.
Wtedy rzeczywiście ta podaż pieniądza rosła szybciej niż zwykle, ale ona generalnie rośnie przez cały czas.
I w tej chwili też rośnie, jest 11% więcej niż rok temu.
I wcześniej przed pandemią też mieliśmy
I nie tylko w Polsce, ale też w wielu miejscach najlepszym przykładem były Stany Zjednoczone, gdzie w ogóle drukowano tego pieniądza znacznie więcej i tam też nie było.
Było dużo różnych innych problemów, ale akurat problemu inflacji nie było.
To przekonanie wynika z uproszczenia takiego, ponieważ jest taki wzór w ekonomii.
Mogę powiedzieć, jaki jest wzór ekonomii?
Że MV równa się PQ.
I M to jest to, ile jest pieniądza w obiegu.
P to jest PQ, tylko mi brzydko wyszło.
M równa się cash.
I możesz w uproszczeniu... A V?
A V to jest tak zwany velocity of money, czyli to, w jakim tempie pieniądz krąży po gospodarce.
Z jednej strony masz M, a z drugiej strony masz P, więc możesz uprościć i powiedzieć, że jak urośnie P, to urośnie też V. Tylko jak patrzysz na ten wzór, to widzisz, że to nie jest prawda.
Czasami może tak być, ale to nie jest jednoznaczny wzór, bo może być tak, że urośnie M, ale urośnie Q, a nie P. Więc wzrost P... Czyli price...
jest następstwem wzrostu podaży pieniądza, tylko wtedy, kiedy Q już nie może urosnąć.
Czyli jeśli gospodarka jest tak bardzo rozkręcona, że ma możliwości wykorzystane w 100% tak właściwie, już się zaczyna zatykać cały ten system i wtedy faktycznie ceny... Ale taką sytuację mamy rzadko, tak naprawdę.
I taką sytuację mieliśmy po pandemii.
Nie dlatego, że mieliśmy tak bardzo rozkręconą gospodarkę, tylko dlatego, że były problemy logistyczne i to...
Q nie mogło właśnie wtedy rosnąć, bo było ograniczenie.
A drugi problem jest z tym V, którego... Czyli tempo krążenia pieniędzy.
I w związku z tym, że się tego nie da wyliczyć w żaden sposób, to niektórzy ekonomiści kiedyś przyjmowali...
Takie założenie, że to V jest stałe, że to się nie zmienia, że pieniądz zawsze krąży tak samo mniej więcej.
W ostatnich latach się okazało, wtedy kiedy podaż pieniądza rosła bardzo mocno, a inflacji nie było, że to założenie nie jest prawdziwe.
Że jeśli M rośnie...
Znaczy, że V musi spadać.
Jak M rośnie, V spada, to się nic nie zmienia wtedy.
Czyli dlaczego spada tempo obiegu pieniądza w gospodarce?
I jednym z wytłumaczeń jest to, że rosną nierówności finansowe w społeczeństwie i ci najbogatsi mają coraz więcej pieniędzy.
I faktycznie ilość pieniądza w gospodarce jest coraz większa, ale coraz... Ale jest nierównomiernie rozłożona.
Jest nierównomiernie rozłożona i coraz większa część tego pieniądza, który teoretycznie niby jest w obiegu, jest tak jakby wyjęta z obiegu tak naprawdę.
I wtedy nie ma inflacji w związku z tym.
Chciałem cię zapytać o jedną rzecz, z którą czekam.
Powinienem zadać to pytanie na początku audycji, ale myślę, że to jest dobry moment, bo mówisz o tym, że ta inflacja naprawdę bardzo szybko spada.
Co się stało takiego, że dzisiaj mamy właśnie te 2,8?
Trzeba pamiętać, że inflacja nam wystrzeliła po części też przez wybuch wojny w Ukrainie.
Więc bardzo duża część kosztów po stronie firm poszła w górę.
A potem to się uspokoiło i zaczęło tanieć.
Na rynkach żywnościowych to samo było.
Pszenica przecież bardzo mocno podrożała w momencie, w którym wybuchła wojna, bo i Rosja, i Ukraina to są duzi producenci zboża.
Potem się okazało, że te dostawy jednak funkcjonują i pszenica zaczęła tanieć.
I tak właściwie tanieje do dzisiaj, tak można powiedzieć.
Więc zdecydowanie się zmieniła sytuacja, jeśli chodzi o dynamikę zmiany cen na rynkach hurtowych, na rynkach finansowych.
I to automatycznie przeniosło się na zmniejszenie tej presji po stronie kosztów w firmach.
To była właśnie presja płacowa, o której już mówiliśmy.
W jednym roku się ludzie domagali więcej pieniędzy, w drugim roku domagali się więcej pieniędzy, w trzecim roku już się domagają mniej, bo też dostają sygnał z drugiej strony, że w tym roku już nie będzie żadnych podwyżek.
Tak bym słyszał siebie.
To samo jest z polityką państwa.
W jednym roku była podwyżka płacy minimalnej o 20%, w drugim roku była podwyżka płacy minimalnej o 20%, no to w trzecim roku już jest podwyżka płacy minimalnej o 3%, a nie o 20%.
Ile można podnosić?
No tak, do pewnego stopnia tak, ale w czasach rządu Mateusza Morawieckiego mam wrażenie, że tam czasami było tak, że podnoszono tą płacę minimalną powyżej tego, co było zapisane w ustawie.
Więc patrząc po tych mechanizmach, zgodnie z którymi funkcjonuje państwo w tej dziedzinie, tutaj też nastąpiło uspokojenie jakby.
Do pewnego stopnia ta inflacja się po prostu rozeszła po kościach z biegiem czasu.
Kluczowe jest tutaj to, o czym już dzisiaj mówiliśmy, że to jest tylko ostatnie 12 miesięcy.
Bo ten poziom cen, ceny nie spadły.
Po czym...
tempo wzrostu spowolniło i one są mniej więcej na tym samym poziomie od pewnego czasu, ale to jest cały czas poziom wyraźnie wyższy niż w 2020 roku przed wybuchem wojny.
No tyle, że nasze dochody też w międzyczasie nadgoniły.
Był taki moment, w którym ceny rosły znacznie szybciej niż wynagrodzenia, ale potem żeśmy to dogonili i teraz to się wszystko powinno...
wiesz, 2,8 w skali roku, to jest zupełnie normalne.
To nie jest niska inflacja, to jest zupełnie normalna.
Uśmiecham się dlatego, że to nie było tak dawno, kiedy rozmawialiśmy sobie tutaj w tym studiu o inflacji tak wysokiej i że w ogóle ekonomiści i w ogóle całe dawo schuczy, że w ogóle przestańmy mówić, bo niska inflacja to mit.
Trzeba pamiętać, że ona już będzie taka wysoka.
I teraz dobrze, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, chociaż słowo dobrze wiem, że używam w swoim kontekście.
Bo gdybym był bankiem, to chyba bym inaczej śpiewał.
I teraz jak popatrzymy na banki i na ich przychody w ostatnich latach właściwie, mają się doskonale.
Wspominaliśmy o tym, jak się ma polska giełda.
Banki na niej odegrały ogromną rolę w kontekście wzrostu WIG-u i WIG-u 20.
Już nie chodź do mnie po lokatę, ale chodź do mnie po kredyt.
Bo to jest to, co sprawia, że przy niższych stepach procentowych z uwagi na niską inflację można to kręcić.
Zyski w bankach cały czas są bardzo wysokie, ale pewnie będą spadać i ratunkiem na to, jak jesteś bankiem, jest to, żeby mieć więcej klientów po prostu.
Więc zaczyna się faktycznie, i ostatnie raporty na to pokazują, zaczyna się konkurencja między bankami.
Czyli to oznacza, że będą niższe marże kredytowe, to oznacza, że będzie można dostać kredyt przy niższym wkładzie własnym niż do tej pory albo na dłuższy okres.
I to samo też ma dotyczyć, tak przynajmniej banki twierdzą, to samo ma też dotyczyć kredytów dla przedsiębiorstw, że tam też warunki mają być lepsze.
Bo rzeczywiście nie da się już tak dobrze jak do tej pory zarabiać na samej marży kredytowej, czyli różnicy pomiędzy oprocentowaniem kredytów a depozytów.
Chociaż ta różnica cały czas oczywiście się utrzymuje i banki dalej oczywiście na niej zarabiają, ale pewnie w przyszłym roku tak rekordowych zysków jak w tym roku i w ubiegłym to już nie będzie.
A, przepraszam, jeszcze podatek będzie przecież.
No właśnie, tego nie wiadomo.
To miałoby być CIT tylko dla banków, ale taka jest nadzieja.
Natomiast myślę o jednej rzeczy jeszcze i tu akurat chciałbym puścić oko do Narodowego Banku Polskiego.
co uczyniłem, bo ten odcinek nagrywamy akurat w dniu, w którym państwo siadają i będą dyskutować co dalej z tymi stopami procentowymi.
Czy to jest ostatnia obniżka w tym roku?
Czy generalnie w ogóle zapomnijmy o obniżkach w ogóle, także w perspektywie prosześci?
Nie, w przyszłym roku jeszcze mają być, ale w tym roku ma być ostatnia, bo w grudniu raczej się stóp nie obniża, chyba, że jest jakaś katastrofa.
ale nie przewidujemy katastrofy, więc teraz myślę, że to, jak tego słuchacie, to już wszyscy wiemy, że była obniżka w listopadzie o 25 punktów bazowych i następne w przyszłym roku.
Ale czy w styczniu, czy tam luty, marze, co trudno powiedzieć.
Bo to w Ameryce tak się ładnie mówi, że w tym roku planujemy tak ze cztery, powiedzmy, i ty nigdy nie wiesz kiedy, bo jest ileś szans.
U nas nie ma takich sformalizowanych prognoz członków Rady Polityki Pieniężnej.
Takiego wykresu z kropkami.
W Stanach jest wykres z kropkami.
I te prognozy mówią, że tam może jeszcze dwie.
Bo rozumiem, że to jest właśnie... Większość obniżek jest za nami raczej już.
I ta większość obniżek jest za nami też dlatego, że kierunek inflacji jest właśnie taki, prawda?
Ponieważ ona spada, mamy powód do tego, żeby obniżać stopy procentowe.
Nie ma większego głównego powodu, prawda?
Właśnie dzisiaj na tym posiedzeniu Rady Polityki Mniejszej członkowie Rady dostają do ręki nową projekcję.
Więc teraz ta listopadowa ma pokazywać wyraźnie niższą inflację aż do 2027 roku, bo ona jest na dwa lata do przodu.
Jeśli taką ścieżkę to pokazuje, to nie ma powodu, żeby utrzymywać stopy procentowe wyżej.
Trzeba pamiętać, że mamy stopy procentowe 4,25 główna, a inflacja 2,8, więc stopa jest wyraźnie powyżej inflacji.
Z tego powodu też można z nią trochę zjechać.
Aż mnie korci, choć kończymy ten odcinek, żeby zaprosić na kolejny, w którym pamiętają widzowie i słuchacze, jak chwaliliśmy rynek obligacji, że jest tak świetnie, a teraz przy tych stopach procentowych rynek obligacji też będzie widział to, prawda?
Tak, ale jak ktoś kupił wcześniej, no to na tym zarobi, bo jak stopy procentowe spadają, to obligacje drożeją.
Ja mówię o tych obligacjach, które są na rynku, na giełdzie i których cena się zmienia.
Natomiast jeśli chodzi o te detaliczne, najpopularniejsze w Polsce dla ludzi, no to tutaj rzeczywiście oprocentowanie zostało zmniejszone przez ministra.
Ja po prostu chłonę tą wiedzę, że później wychodzę na miasto i udaję mądrzejszego niż jestem, więc dziękuję ci za to.
No to ja też bym nie przesadał z tą taką moją rolą jako nauczyciela.
No ale tak ludzie mówią, słuchacze, cytuję widzowie.
No, ludzie mówią różne rzeczy.
Różne rzeczy ludzie mówią.
No, żebyś ty wiedział, jakie różne rzeczy mówią.
Uwaga, jak zwykle mówimy o inwestowaniu, to zawsze dodajemy taki disclaimer, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem.
Słuchać Rafała możecie na własną odpowiedzialność.
Jeśli ktoś chce, to proszę bardzo, ale ostrzegaliśmy.
Ostatnie odcinki
-
Gospodarki Czech i Słowacji. Czy EURO pomaga?
03.02.2026 23:01
-
Czy Bank Centralny USA przetrwa polityczny atak?
27.01.2026 23:01
-
Zadłużony jak Niemiec? Historyczna zmiana podej...
20.01.2026 23:01
-
Ropa z Wenezueli jest dobra na asfalt. Nie zbaw...
13.01.2026 23:01
-
2026. Europa na rozdrożu, Chiny w deflacji, Pol...
06.01.2026 23:01
-
Polskie firmy na zakupach za granicą
30.12.2025 23:01
-
Deflacja. Dlaczego jest groźniejsza od inflacji?
23.12.2025 23:01
-
2025: Rok, który zburzył ekonomiczny porządek
16.12.2025 23:01
-
Jak budować swoją prywatną emeryturę?
12.12.2025 23:01
-
Historia bańki internetowej. Czy to się powtórzy?
09.12.2025 23:01