Mentionsy

Elektryfikacja - podcast Jakuba Wiecha
08.10.2025 05:00

Czy OZE obniżają cenę energii?

Czy im więcej wiatraków i paneli fotowoltaicznych, tym droższy prąd? To teza, którą często słyszymy w debacie publicznej, a niedawno powtórzył ją Sławomir Mentzen, twierdząc, że tania energia z OZE to nieprawda. No to sprawdźmy, ile jest w tym prawdy, a ile manipulacji.


To nie jest prosta historia. Z jednej strony mamy Danię i Niemcy z wysokim udziałem OZE i wysokimi cenami, z drugiej Hiszpanię, gdzie zielona energia idzie w parze z niższymi rachunkami. Rozłóżmy więc na czynniki pierwsze to, co naprawdę składa się na Twój rachunek za energię. Bo proste porównania prowadzą do błędnych wniosków.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 203 wyników dla "Ministerstwa Klimatu i Środowiska"

Czy to prawda, że im więcej źródeł odnawialnych, tym droższa jest energia?

Dzisiaj proszę Państwa weźmiemy na warsztat to hasło, hasło, którym często posługują się politycy przeciwni transformacji energetycznej i zobaczymy ile jest w nim prawdy.

Będziemy po prostu zastanawiać się, czy energia odnawialna faktycznie obniża ceny prądu w systemie, jeżeli tak to w jaki sposób, a jeżeli nie,

Nazywam się Jakub Wiech, to jest podcast Elektryfikacja i w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut opowiem właśnie o tym, jak źródła odnawialne wpływają albo nie wpływają na ceny energii elektrycznej.

Ale zanim do tego przejdziemy, najpierw serdeczne dzięki dla wszystkich moich patronek i patronów, a zwłaszcza dla mecenasów, dla pana Maćka, dla Kancelarii Structure oraz dla Budros Gruntowych Pomp Ciepła.

To dzięki wam elektryfikacja ukazuje się regularnie już od prawie trzech lat.

Jeżeli chcielibyście dołączyć do tego grona, zapraszam na jego Patronite'a.

Link widzicie teraz na ekranie.

Jest on także w opisie dzisiejszego odcinka.

A teraz, żeby nie zabierać już czasu, przechodzimy do analizy, jak to jest z tymi źródłami jednowialnymi.

Elektryfikacja.

Podcast Jakuba Wiecha o energetyce.

Mili Państwo, do nagrania tego odcinka zachęcił mnie de facto, tak pośrednio, pan posłew Sławomir Menzen, który jakiś czas temu nagrał taką rolkę o transformacji energetycznej, gdzie, jak to on, przedstawił sprawy bardzo prosto, bardzo klarownie, tak tik tokowo, no tylko, że daleko odszedł od prawdy, bo powiedział coś takiego.

Oni wmawiają nam, że im więcej energii z wiatraków i z paneli fotowoltaicznych, tym będziemy mieli tańszy prąd.

To jest nieprawda.

I to mnie bardzo strigerowało i chciałbym proszę Państwa w tym odcinku trochę zabawić się w takiego detektywa, który rozłoży po kolei te wszystkie zawiłe czynniki wpływające na cenę energii i pokaże jaki wpływ w rzeczywistości mają źródła odnawialne na to ile płacimy za prąd.

Natomiast, żeby nie gadać po próżnicy, osadzimy to wszystko w twardych danych.

I tak, proszę Państwa, spójrzcie sobie teraz na ekran.

Widzicie tam mapkę, która przedstawia ceny energii w Unii Europejskiej według stanu za drugą połowę 2024 roku.

To są ceny dla gospodarstw domowych wyrażone w wartościach bezwzględnych, czyli po prostu w kwotach, jaką widać na rachunkach w poszczególnych krajach za jedną kilowatogodzinę.

I teraz proszę Państwa, patrząc tak powierzchownie, mogłoby się wydawać, że ten wykres potwierdza to, co mówi pan poseł Menzen.

To znaczy, tam gdzie mamy bardzo dużo źródeł odnawialnych, tam cena energii jest wysoka.

Na przykład właśnie w Danii, a tam gdzie jest ich mniej, no to jest ona trochę niższa.

No tylko, że to nie jest właściwe wnioskowanie, bo to jest wnioskowanie oparte właśnie na powierzchownym zerknięciu na ten wykres, gdzie umyka pewien realny sens tego, co ten wykres pokazuje, a czego nie pokazuje.

a oparciu o ten zestaw danych, bardzo prosto konstruować taką narrację, jaką stworzył pan Mencen, bo wystarczy wskazać, że tutaj w Danii mamy 83% OZE w systemie, a cena za kWh to 38 eurocentów.

Z kolei w Niemczech aż 57% OZE w systemie, no a cena 39 centów za kWh.

Ale jeżeli się już poskrobię trochę bliżej, trochę głębiej, trochę mocniej, to widać, że tutaj na przykład nie pasuje do tej układanki Irlandia.

Irlandia, która ma tylko 46% OZE w systemie, a ma według tego wykresu najdroższą cenę energii, bo 40 eurocentów za kWh.

Więc skąd się tutaj to wzięło?

I teraz, proszę Państwa, dochodzimy do kluczowego stwierdzenia, jeżeli chodzi o analizę tych danych.

Otóż nie ma tak naprawdę...

bardzo prostego przełożenia, polegającego na tym, że im więcej danych mocy, tym energia będzie tańsza lub droższa.

Tak naprawdę, jak to mówią autorzy jednego z podcastów historycznych, energetyka to system.

I to, ile płacimy finalnie za energię elektryczną, zależy właśnie od tego, jak sprawuje się ten system.

Nie tylko jeżeli chodzi o źródła wytwórcze i tego, jak one są skomponowane, z jakich technologii, jak one pracują, te technologie, ale też na przykład z tego, jak wygląda infrastruktura przesyłowa, jak wygląda infrastruktura dystrybucyjna, jak też wygląda osadzenie energetyki w krajowej gospodarce.

I tutaj pierwsze ważne zastrzeżenie, które wykoleja w ogóle narrację pana posła Mencena.

Otóż, żeby dobrze zrozumieć, ile się płaci za energię, trzeba osadzić te kwoty, o których mówiłem wcześniej, te kwoty z grafiki, którą państwo widzieliście, w pewne

czynniku, który lepiej pozwala zobrazować, ile tak naprawdę znaczy dla tego Duńczyka zapłata tych 38 eurocentów za kWh.

Otóż proszę Państwa, trzeba dopasować te ceny energii do współczynnika siły nabywczej, bo on jest różny dla różnych państw Unii Europejskiej i pomiędzy nimi, pomiędzy tą 27 zachodzą istotne rozbieżności w tym zakresie.

I teraz proszę Państwa, rzućcie jeszcze raz okiem na tę mapę.

Ona operuje na tym samym zestawie danych, tylko że został on właśnie w pewien sposób dostosowany do możliwości nabywczych poszczególnych obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej.

I co się tutaj, proszę Państwa, okazuje?

Ano okazuje się na przykład, że w Irlandii czy w Danii prąd jest tańszy niż w Polsce, właśnie dzięki uwzględnieniu tej siły nabywczej.

Po prostu przeciętny Irlandczyk czy Duńczyk jest bogatszy od przeciętnego Polaka.

Więc możesz sobie pozwolić na zakup większej liczby kWh, nawet po droższej cenie.

I dzięki temu w takim jego budżecie domowym mniej odciska się koszt nawet droższej energii.

Tutaj też warto zauważyć, że bardzo tani prąd w Unii Europejskiej mają Hiszpanie.

Tak, ci sami Hiszpanie, którzy przecież niedawno chwalili się tym, że ich system elektroenergetyczny przez pewien czas był oparty wyłącznie...

na źródłach odnawialnych.

Ci sami Hiszpanie, którzy mają bardzo wysoką generację ze źródeł całkowicie bezemisyjnych.

Tam prąd jest po prostu tani, tak na standardy europejskie.

Więc tutaj już widzimy rozjazd pomiędzy prostą tezą pana posła Mencena, a tym jak wygląda to w rzeczywistości.

Z kolei, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, kto ma najdroższy, według przelicznika siły nabywczej, prąd w Europie, to wychodzi na to, że są to...

Czesi.

I to jest, proszę Państwa, ogromne zaskoczenie, bowiem w Czechach największym źródłem energii bezemisyjnej jest atom.

Atom, który odpowiada tam za 40% miksu elektroenergetycznego.

Czesi mają tylko 20% OZE w miksie wytwórczym, więc mniej niż w Polsce.

A mimo to ich ceny energii są najwyższe, właśnie jeżeli się uwzględni ich możliwości nabywcze.

No i tutaj już mamy też bardzo solidny rozdźwięk, rozdźwięk, który też podkopuje tak na pierwszy rzut oka tezę o tym, że potrzebujemy atomu, bo atom obniży nam cenę energii.

No gdyby stosować logikę pana posła Mencena, to można byłoby przykład czeski zastosować do właśnie stawiania tezy przeciwnej.

Tylko, że znowu tutaj kłania się to, o czym wspominałem wcześniej.

I tutaj pozostając w kręgu tych rozważań systemowych, one właśnie tłumaczą, dlaczego ceny energii w Czechach są takie wysokie, jeżeli chodzi o ten rachunek końcowy.

Bowiem, proszę Państwa, za bardzo dużą część czeskiego miksu elektroenergetycznego odpowiada węgiel brunatny.

Węgiel brunatny to jest po doliczeniu ETS-u najdroższe paliwo elektroenergetyczne w Europie.

jest po prostu bardzo drogi.

Tam jest narzut wynikający z kolosalnych emisji węgla brunatnego sięgających nawet kilograma dwustu gramów CO2 na kilowatogodzinę.

Ten narzut wynikający właśnie z konieczności wykupu ETS-u jest potężny.

I to sprawia,

że ten segment generacji energii elektrycznej w Czechach, pomimo tego, że w dużej części jest już bezemisyjny, to mimo wszystko ciąży finansowo ze względów właśnie na aktywa węglowe.

Ta Irlandia, która się wybiła na prowadzenie, jeżeli chodzi o najwyższą cenę energii,

w tych bezwzględnych wartościach w Unii Europejskiej, no to tutaj ta sytuacja bierze się z tych samych powodów.

To znaczy system irlandzki zużywa bardzo dużo gazu.

Gaz w ciągu ostatnich lat jest paliwem ekstremalnie drogim.

To oczywiście wynika z zaburzeń politycznych rzutujących na cenę tego nośnika energii i tam po prostu jest tak, że ten gaz będąc ekstremalnie drogim i skacząc do niebotycznych wartości podbija cenę energii elektrycznej bardzo prosto.

w krajach, które muszą uzupełniać swój miks właśnie tym surowcem.

Irlandia jest takim państwem.

Irlandia jest państwem, które po prostu cierpi z tego powodu, że ma dużo gazu w miksie energetycznym, co nie jest dobrym pomysłem w sytuacji kryzysu gazowego.

I tutaj można postawić tezę, że gdyby Irlandczycy mieli więcej OZE...

i więcej też innych mocy, jeżeli chodzi o bezemisyjne wytwarzanie energii, to ich ceny energii mogłyby być mniejsze, mogliby płacić mniej, a przynajmniej zużywaliby mniej gazu i to jest też warte rozważenia w tym kontekście.

I teraz, proszę Państwa, to jeszcze nie koniec, idziemy dalej.

Tak jak mówiłem, energetyka to system i też gospodarka jest pewnym systemem.

Elektroenergetyka jest wkomponowana w szerszą machinę gospodarczą, która...

ma m.in.

pewne możliwości redystrybucyjne w postaci chociażby podatków czy innych danin, w oparciu o które państwa po prostu, że tak to ujmę, dokonują redystrybucji, napędzając swoje budżety, potem wydając na swoje wydatki itd., itd.

To o tym jest generalnie ekonomia.

Natomiast warto zauważyć, że jeżeli weźmiemy pod lupę cenę, tą wymierzoną właśnie w wartościach bezwzględnych energii elektrycznej, którą widzieliśmy na przykład w Danii, w Danii tej jednej z najwyższych, jeżeli chodzi właśnie o tę wyrażoną w eurocentach,

No to tam około połowa tej stawki, którą płacą Duńczycy za energię elektryczną, to są rozmaite podatki i opłaty.

Przede wszystkim podatek VAT.

I to stąd wynika tak wysoka cena energii dla duńskich gospodarstw domowych.

Bowiem, proszę Państwa, gdyby usunąć ten narzut podatkowy...

to ta cena energii byłaby znacznie niższa.

To znaczy Duńczycy płaciliby około połowę mniej za energię elektryczną.

Więc nagle by się okazało, że ci bogaci Duńczycy już w ogóle mają tak tanią energię, znacznie tańszą, jeżeli chodzi o parytet siły nabywczej, niż w Polsce.

Natomiast proszę Państwa, to, że płacą akurat tyle, to wynika z tego, że ustawodawca krajowy tak sobie to ustanowił, że też pewnie operator miał trochę do powiedzenia, jeżeli chodzi o opłaty związane z finansowaniem systemu elektroenergetycznego.

Bowiem normalną praktyką w Unii Europejskiej jest to, że pewne narzuty cenowe, jeżeli chodzi o energię elektryczną, służą do podtrzymywania tempa transformacji energetycznej albo do pewnego mitygowania jej konsekwencji.

Tak samo mamy w Polsce, proszę Państwa, gdzie na przykład mamy opłatę mocową.

która służy do tego, żeby sobie rynek mocy funkcjonował i żeby na przykład dopłacać elektrowniom węglowym za to, że pracują, ale mamy też opłatę wynikającą z dystrybucji, z przesyłu energii elektrycznej, czyli po prostu pieniądze, które przeznaczamy na to, żeby funkcjonowały te systemy.

Natomiast tutaj to warto zaznaczyć, że to nie źródła odnawialne podbiły tę stawkę, którą płacą Duńczycy za energię elektryczną, tylko po prostu krajowy ustawodawca, który uznał, że tak będzie dobrze, tak to będzie wypełniało pewne założenia finansowe, jeżeli chodzi o szerzej pojętą gospodarkę i że to się wpasowuje w poziom, na który żyją obywatele, w poziom, który...

na które mogą sobie pozwolić, jeżeli chodzi o wydatki na energię, więc tak to działa.

Tutaj też jest odrębna dyskusja o tym, czy można obniżać ceny energii np.

w czasach kryzysu energetycznego, rezygnując z tych obciążeń.

To jest myślę, że istotne z punktu widzenia Polski, gdyż tak się składa, że jednym ze sposobów na to, żebyśmy mieli tańszy prąd,

jako odbiorcy indywidualnie, jako gospodarstwa domowe, jest to właśnie, żeby zrezygnować z części obciążeń wynikających na przykład z taryf za dystrybucję.

Ja jestem wielkim zwolennikiem tego, żeby na przykład obniżyć stawkę VAT na wycenie energii elektrycznej oraz żeby właśnie obniżyć stawki dystrybucyjne, bo tutaj jest pewna przestrzeń do manewru.

Tutaj jest możliwość, żeby po prostu przynieść ulgę gospodarstwom domowym bez wymyślania jakichś w ogóle abstrakcyjnych konstrukcji

wypowiemy ETS, odejdziemy od zielonego ładu węgiel.

Nie, proszę Państwa, nie trzeba tego robić, wystarczy, że obniżymy za pomocą właśnie Krajowego Ustawodawcy te komponenty, które w tym momencie widzimy na rachunku, bo w Polsce jest podobnie tak jak w Danii, że połowa naszego rachunku za prąd to są te narzuty wynikające np.

z podatków i z Danii, a połowa to są

koszty związane z samą generacją energii elektrycznej, więc tej połowy, która jest tworzona na podstawie rozmaitych podatków, wystarczy troszeczkę wyciąć i już mamy tańszą energię elektryczną.

To oczywiście się będzie wiązało z koniecznością skompensowania budżetowi tych utraconych dochodów, natomiast to można zrobić na przykład cenąc dopłaty dla górnictwa.

Natomiast tutaj warto zasygnalizować, że proszę Państwa, tak modelowo patrząc, w Europie rachunki za prąd się dzielą na dwie części.

Rozmaite, niekoniecznie równe, ale czasami tak się zdarza np.

w Polsce czy w Danii, że są prawie równe.

Część związana z generacją energii elektrycznej i część związana z opłatami i zdaninami.

I teraz płynnie przechodzimy do tej części związanej z generacją energii elektrycznej.

Bo jeżeli spojrzymy tylko na to, to widać, że wszędzie tam, gdzie działają źródła odnawialne, ta część jest przez te źródła odnawialne obniżana.

Po prostu OZE wywierają presję konkurencyjną.

OZE w tym momencie, zwłaszcza lądowa energetyka wiatrowa, a także fotowoltaika, to są najtańsze źródła generacji energii elektrycznej.

One są tak tanie, że właśnie pozwalają wywrzeć pewną presję na inne nośniki, na inne źródła generacyjne i dzięki temu ta część związana z generacją energii elektrycznej jest po prostu niższa, jest tańsza.

I to dlatego, proszę Państwa, na przykład w takim Teksasie, który ma mnóstwo paliw kopalnych i mógłby oprzeć swoją energetykę tylko na gazie, na ropie, być może też na węglu.

Dlatego tam buduje się teraz hurtowo źródło odnawialne.

Tam, proszę Państwa, działa już ponad 40 GW mocy w wiatrakach i 20 GW mocy w ortovoltaice.

To jest tyle, ile Polska ma w ogóle w systemie, wszystkich mocy.

No to teksańczycy nie zrobili tego, bo się zaczadzili zielonym komunizmem, tylko zrobili to dlatego, że źródła odnawialne, które funkcjonują w systemie,

po prostu obniżają cenę energii.

Tą, którą mamy na rynku energii i potem to się może przekładać na przykład na ceny dla gospodarstw domowych.

Więc to działa.

W sensie źródła odnawialne naprawdę obniżają tę cenę generacyjną.

Tylko, i tutaj znowu wracamy do tego, że energetyka to system, inne elementy składowe tego systemu mogą cenę energii elektrycznej podwyższać.

Bo na przykład okazuje się,

że infrastruktura przesyłowa czy dystrybucyjna jest przestarzała i nie można wkomponować w nią dostatecznie dużo źródeł odnawialnych, więc trzeba sfinansować jej rozwój, a to się robi poprzez podniesienie stawek, jeżeli chodzi o przesył czy dystrybucję.

Albo państwo potrzebuje pieniędzy, więc dokłada nie 8%, tylko 23% podatek VAT na energię elektryczną, że do tego dokłada akcyzę i jeszcze coś i dzięki temu ta przestrzeń powiedzmy fiskalna w rachunku za energię

się powiększa i w ten sposób pozytywny wpływ, który mają na rynku energii elektrycznej takie źródła jak np.

wiatraki, może być skompensowany przez wzrosty w innej części rachunku za energię.

Natomiast proszę Państwa, tezę o tym, że źródła odnawialne obniżają koszt generacyjny energii elektrycznej na rynku, na którym funkcjonują,

bronią przykłady takich miejsc na świecie, jak właśnie Teksas, jak Chiny, które są największym inwestorem w źródła odnawialne.

Tam to po prostu działa, tam to funkcjonuje.

Dlatego właśnie Chińczycy między innymi, ale w dużej mierze dlatego inwestują tak w wodze, bo to po prostu się opłaca, to jest po prostu tanie.

Jeżeli sobie porównamy, nawet te dane...

Z Ministerstwa Klimatu i Środowiska za rok 2024, jeżeli chodzi o koszty generacji energii elektrycznej bez uwzględnienia ETS-u, to widać, że wiatraki są najtańszą w Polsce skalowalną, dostępną szeroko opcją wytwarzania energii elektrycznej.

Te wiatraki na lądzie.

One są tańsze niż węgiel kamienny, około dwukrotnie, bez doliczenia ETS-u.

One są tańsze niż węgla i brunatny o kilkadziesiąt złotych.

Więc to faktycznie się spina.

To są oficjalne dane polskiego rządu.

I proszę Państwa, znowu, poparciem na to, że ta teza jest prawdziwa, są przykłady takich właśnie miejsc jak Teksas, czy jak Chiny, gdzie Teksańczyków to chyba naprawdę nie będziemy posądzać o to, że chcą w jakiś sposób przypodobać się Ursuli von der Leyen, budując swoje ogromne parki energetyki, wiatrowej energetyki.

Natomiast jeżeli już mówimy właśnie o Ursuli von der Leyen i Unii Europejskiej, warto zwrócić uwagę na jeden specyficzny mechanizm, który odpowiada za to, że w Unii rachunki wyglądają tak, a nie inaczej.

Otóż proszę Państwa, tak mówiąc modelowo, mówiąc szeroko, w Unii Europejskiej ceny, które widzimy na rachunkach jako gospodarstwa domowe, jako odbiorcy indywidualni,

są pochodną szerszej sytuacji rynkowej.

One nie są może taką od razu bezpośrednią pochodną tej sytuacji, ale generalnie wynikają z tego, jaka jest sytuacja na rynku energii.

A ta sytuacja na rynku energii, jeżeli chodzi o ceny samej energii, wynika stąd, jakie najdroższe jednostki wchodzą do systemu elektroenergetycznego w danym momencie w czasie.

Jest to tak zwany system merit order, który generalnie sprawdza się w czasach niekryzysowych.

To jest taki, można powiedzieć, system kolejkonowania źródeł wchodzących do systemu po to, żeby priorytet miały te źródła najtańsze.

Natomiast cenę dla całego rynku ustala źródło najdroższe, bo wtedy operatorzy źródeł najtańszych zarabiają najwięcej, więc...

jest bardzo duży impuls do tego, żeby powstawało jak najwięcej tych źródeł najtańszych, czyli przede wszystkim źródeł odnawialnych, bo wtedy po prostu jest na tym zarobek.

No i tak to funkcjonuje.

Natomiast w sytuacjach kryzysowych, w których na przykład mamy kryzys gazowy, no to ceny szaleją, bo zazwyczaj w dużej części państw Unii Europejskiej, na przykład właśnie w Niemczech, w Irlandii, tą najdroższą jednostką, która bardzo często wchodzi do systemu, to jest właśnie elektronia gazowa.

W ostatnich kilku latach to hasło najdroższa nabrało zupełnie nowego znaczenia, bo na przykład gaz handlowany w Unii Europejskiej w sierpniu 2022 roku był mniej więcej 35 razy droższy niż gaz handlowany na hubach eksportowych Stanów Zjednoczonych.

Więc to pokazuje rozdźwięk między sytuacją energetyczną Unii Europejskiej a Stanów Zjednoczonych.

Ten rozdźwięk wynikał tylko z działań politycznych Rosji i był po prostu powodowany tym, że Rosjanie nas podcinali od danego paliwa.

Nas jako Europejczyków, tutaj głównie mówię o zachodzie Europy.

Natomiast to właśnie też rzutuje na ceny energii dla gospodarstw domowych.

Więc...

Tutaj mamy tę sytuację, że jeżeli chodzi o rachunki, to one są kształtowane na tej poziomie sytuacji rynkowej.

Natomiast widzimy teraz, że wychodzimy powoli z kryzysu energetycznego, więc np.

w Polsce w przyszłym roku prawdopodobnie nie będziemy mieli mrożenia ceny energii, bo sytuacja rynkowa jest już na tyle korzystna, że po prostu nie będzie się to opłacać.

Natomiast widzimy też, że państwa, które mają najwięcej źródeł bezemisyjnych, potrafią bardzo szybko z tego kryzysu energetycznego wejść.

Francja, która w ubiegłym roku miała 95% produkcji energii tylko ze źródeł bezemisyjnych OZE i atom, w odwrotnej kolejności 70% atomu i 25% OZE,

Francja w lutym tego roku obniżyła gospodarstwom domowym rachunki za energię o 15%, po prostu mogła, bo tam się już ten kryzys energetyczny skończył trochę wcześniej niż w innych krajach, więc teraz jeżeli chodzi o te wartości bezwzględne, Francuzi płacą za kWh mniej więcej tyle samo co Polacy, przy czym oczywiście Francuzi cały czas lepiej zarabiają.

Więc prąd we Francji jest tańszy niż w Polsce, jeżeli chodzi o gospodarstwa domowe w tym ujęciu właśnie siły nabywczej.

Natomiast proszę Państwa, jeżeli już mówimy właśnie o cenie rynkowej, to tutaj pojawia się ciekawy aspekt, bowiem to, o czym mówiliśmy do tej pory, to były ceny oferowane gospodarstwom domowym, czyli specjalnej grupie klientów, która często jest otoczona pewną dodatkową ochroną polegającą na taryfowaniu itd., itd.

Tutaj nie będziemy w to wchodzić, ale...

Jeżeli spojrzymy na ceny energii dla odbiorców, którzy nie są gospodarstwami domowymi w Unii Europejskiej, no to nagle się okazuje, że ta tabela, którą pokazywałem na początku, się odwraca.

I w Danii są jedne z najtańszych cen energii, na przykład właśnie dla przemysłu.

Myślę, że dużą część odpowiedzi jest to, że właśnie tam mają własne, niezależne źródła produkcji energii elektrycznej, no a też cena dla przemysłu jest troszeczkę inaczej kalkulowana niż ceny dla gospodarstw domowych.

Natomiast proszę Państwa, tak podsumowując, cena, którą widzimy na rachunku jest konsekwencją pracy systemu elektroenergetycznego.

To nie jest tak, że mamy jedną mityczną technologię, która się pojawia i nagle rozwiązuje nasze problemy elektroenergetyczne.

To tak nie działa.

Żeby zobaczyć ten pozytywny wpływ takich rozwiązań jak wiatraki, panele, wiatraki też na morzu, na lądzie itd., elektrownie jądrowe, cały system musi być skomponowany pod to.

System też w rozumieniu naszych własnych systemów, jakie pracują w naszych domach, bo często może się okazać, że osoby, które mogą sobie pozwolić np.

na magazyn energii i na własne źródło wytwórcze w postaci paneli fotowoltaicznych i na przejście na tzw.

ceny dynamiczne, mogą znacznie szybciej wyjść z kryzysu niż reszta odbiorców, którzy muszą polegać na taryfowanych cenach energii, które są powiedzmy niezmienne w ciągu roku.

Więc tutaj jest całe mnóstwo rozmaitych dróg do tego, żeby wychodzić z tego typu tąpnięć energetycznych wcześniej.

I też proszę Państwa warto zwrócić uwagę, tak nie chcę tutaj nikomu robić krypciochy, ale jak sobie Państwo porównacie za ostatni rok, za rok 2024, ceny energii oferowane przez poszczególnych sprzedawców tej energii,

to widać, że ci, którzy się chwalą dużym zasobem energii wyprodukowanej z źródeł odnawialnych, dosyć szybko zaczęli oferować ceny energii niższe nawet niż te pułapy mrożone.

Więc to też jest pewien argument w tej dyskusji.

Natomiast myślę, że dobrym podsumowaniem tych rozważań będzie to, że cena energii jest pochodną pracy całego systemu elektroenergetycznego.

I czasami może się zdarzyć tak, że jeżeli chodzi o płaszczyznę wytwórczą, mamy super wszystko poustawiane, ale system dystrybucyjny jest tak kosztochłonny i tak samo system przesyłowy albo inne elementy stabilizacji tego systemu są tak kosztochłonne, że psuje się nam ten element związany z presją cenową wychodzącą z OZE, albo że właśnie źródła odnawialne w ramach nieskoordynowanej polityki energetycznej zostały niezbilansowane i trzeba...

bardzo dużo środków przeznaczać na to, żeby był bilans w systemie, bo po prostu tutaj w grę wchodzi takie twarde bezpieczeństwo energetyczne, że nawet mimo tego, iż one generują niskie energię po niskim koszcie, to i tak trzeba do tego dopłacać jeszcze więcej cenem stabilizacji całego systemu i ten rachunek się psuje.

Dlatego, proszę Państwa, tak często mówię o tym, że polska transformacja energetyczna musi być konsekwentna i kompleksowa.

Bo my nie rozwiążemy tych problemów tak, jak to ma miejsce na przykład w grach RTS typu Empire Earth czy inne Age of Empires, że zbudujemy sytuację elektrownię i już, śmiga, działa, wszystko jest rozwiązane.

Nie, tak nie będzie.

To musi być właśnie działanie na poziomie systemowym, dobrze skalibrowane, dobrze policzone, oparte o realne do osiągnięcia cele i możliwości naszego własnego systemu elektroenergetycznego, naszej gospodarki.

Jeżeli tego nie zrobimy...

no to będziemy mieć wysokie ceny energii.

No i trochę już mamy.

I z tym, proszę Państwa, zostawiam Was do rozważenia.

Jeżeli macie jakieś pytania, wątpliwości, zachęcam do dyskusji.

A teraz skłaniam się już nisko.

Dziękuję moim patronkom, patronom, zwłaszcza mecenasom, panu Maćkowi, Kancelarii Structure oraz Budros Gruntowym Pompom Ciepła.

Jeżeli chcielibyście dołączyć do tego grona i być wyczytywanym, zapraszam na jego Patronite'a.

Link...

Widzicie teraz na ekranie, jest on także w opisie tego odcinka, a ja już teraz kłaniam się nisko i do usłyszenia.