Mentionsy

Elektryfikacja - podcast Jakuba Wiecha
30.07.2025 05:00

Węglowy mit. Tak lobby węglowe wyciąga publiczną kasę

Czy mit polskiego "czarnego złota" to największe oszustwo w naszej najnowszej historii? W tym odcinku podcastu Elektryfikacja zdekonstruujemy legendę, którą od lat karmi nas potężne lobby górnicze, aby drenować kieszenie polskich podatników. To dogłębna analiza patologicznego układu, w którym co roku przeznaczamy miliardy złotych na dotacje dla górnictwa – sektora, który jest nierentowny, niekonkurencyjny i systematycznie traci na znaczeniu.

Narracja o węglu jako gwarancie bezpieczeństwa energetycznego i filarze gospodarki jest fałszywa. Służy ona jedynie utrzymaniu przywilejów i astronomicznych pensji wąskiej grupy społecznej kosztem nas wszystkich.

Dlaczego Polska, rzekomo "śpiąc na węglu", musi importować węgiel na masową skalę? Ile realnie kosztuje wydobycie jednej tony polskiego węgla i dlaczego jest on droższy od surowca z Kolumbii czy USA? Jak wyglądają prawdziwe zarobki w górnictwie i jaką część kosztów stanowią pensje górników w porównaniu do podatków? Czy węgiel faktycznie zapewnia nam bezpieczeństwo energetyczne w dobie globalnych rynków, czy jest to tylko wygodny slogan?

Wreszcie - ile prawdy jest w micie o "węglowym złocie", a ile to propaganda służąca do wyciągania publicznych pieniędzy na podtrzymanie nierentownego sektora?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 194 wyników dla "PO"

Pływowe lobby górnicze od wielu lat wciska Polakom kit czarnego złota po to, żeby drenować kieszenie podatników kolejnymi subwencjami.

I nikt nie jest w stanie postawić temu tamy.

Nazywam się Jakub Wiech i w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut opowiem wam jak pewna...

Bardzo wpływowa, ale też bardzo niewielka już grupa społeczna ukuła cały mit, całą legendę, całą narrację węgla jako naszego czarnego złota po to właśnie, żeby robić na tym gigantyczne pieniądze.

Pieniądze, które są publiczne, pieniądze, które wykładamy na stół my wszyscy, czyli polscy podatnicy.

Natomiast zanim do tego przejdziemy, najpierw serdeczne dzięki dla wszystkich tych, którzy sprawiają, że ten podcast może się ukazywać.

Link do niego pojawia się właśnie na ekranie.

A teraz już nie przedłużamy i chodźcie opowiem Wam o tym, jak przez lata wciska nam nieprawdę na temat polskiego węgla po to tylko, żeby podtrzymywać pewien naprawdę patologiczny układ gigantycznych transferów do bardzo wąskiej grupy osób.

Podcast Jakuba Wiecha o energetyce.

Mili Państwo, temat polskiego węgla kamiennego był poruszany w moim podcaście już nie raz.

Zestawienie bardzo wielu różnych perspektyw poparte solidnymi danymi liczbowymi, które pokazuje, jak bardzo narracja,

o polskim węglu, która jest obecna na przykład w polityce, a także w dyskusjach na forach internetowych, odbiega od rzeczywistości, odbiega od rzeczywistego stanu tej branży, jego wpływu na naszą gospodarkę i tego, ile realnie my jako Polska, my jako Polacy wyciągamy z sektora górniczego.

Mowa tu po prostu o tym, jak ważny jest ten sektor, a raczej jak nieważny on się stał z punktu widzenia geopolitycznego, czy gospodarczego, czy też energetycznego w ciągu ostatnich kilku czy kilkunastu lat.

Dzisiaj, proszę Państwa, zaprezentuję taką dekonstrukcję mitu o polskim węglu.

I robię to, proszę Państwa, po to, żebyśmy wreszcie przerwali ten taki chocholi taniec, przerwali ten chory cykl, w którym ładujemy co roku grube miliardy w sektor, z którego praktycznie już nic nie ma.

To jest absolutnie ważne dla naszej gospodarki, żebyśmy umieli odciąć te sektory, z których już naprawdę nic nie będzie.

Chodzi o to, żeby zaprzestać ładowania miliardów złotych publicznej kasy na gałęzie gospodarki, które już nie są rozwojowe, które nie napędzają wzrostu Polski.

z których już nie będzie konkretnych materialnych korzyści, a których pozycja wynika raczej z takiej tradycji i właśnie takiego mitologicznego, wręcz propagandowego przedstawiania ich realnego obrazu.

Polski węgiel kamienny to nasze krajowe czarne złoto i kluczowy surowiec polskiej gospodarki, który zapewnia nam bezpieczeństwo energetyczne i bez którego to bezpieczeństwo energetyczne istnieć nie może.

Natomiast proszę Państwa, na początek oddajmy węglowi to, co jego.

Otóż surowiec ten po II wojnie światowej faktycznie budował polską gospodarkę.

Eksport węgla kamiennego zapewniał bowiem dopływ dewiz, czyli obcych walut, które pozwalały podnosić kraj po zniszczeniach wojennych.

Potem w czasach realnego socjalizmu węgiel był naprawdę istotną częścią naszej gospodarki, odpowiadał za lwią część miksu energetycznego i wtedy faktycznie opłacało się go wydobywać.

Potem jeszcze już w latach schyłku reżimu PRL-owskiego doszły do tego takiego powiedzmy społecznego odbioru węgla, takie kwestie jak chociażby udział górników w Solidarności i w ogóle w walce o niepodległość.

kopalnia Wujek, więc nic dziwnego, że polskie społeczeństwo patrzy na węgiel w specyficzny sposób.

Patrzy na węgiel właśnie przez pryzmat tej takiej historyczno-kulturowej figury górnika, która owszem miała swoje ulokowanie i umocowanie w latach XX wieku, natomiast w tym momencie rzeczywistość już pobiegła zupełnie innymi torami.

A takim punktem zwrotnym dla historii węgla był rok 2011, czyli moment, w którym polskie górnictwo węgla kamiennego po prostu przestało być rentowne.

z polityki China, także z ogólnej kondycji światowej gospodarki.

Natomiast było to miażdżące dla polskiego górnictwa węgla kamiennego, bo ten sektor był rentowny, zwłaszcza podczas takiej węglowej hossy 2002-2011 właśnie ze względu na fakt, że cena węgla na rynku międzynarodowym była stosunkowo wysoka.

Była wyższa niż polskie koszty wydobycia, które też do niskich nie należały.

Obecnie, proszę Państwa, jesteśmy jako Polska jednym z dwóch ostatnich producentów węgla kamiennego w Unii Europejskiej.

Drugim są wspomniani ci Czesi.

którzy w przyszłym roku, a prawdopodobnie już za kilka miesięcy, kończą wydobycie.

O powodach tej decyzji jeszcze będę tutaj mówił.

Natomiast chciałbym, proszę Państwa, żebyśmy już na wstępie zauważyli, że Polska tak naprawdę zaraz zostanie jako jedyny, ostatni gracz na placu boju, jeżeli chodzi o przemysł węgla kamiennego w Europie.

To wynika po prostu z faktu, że nasze złoża, nasze możliwości produkcyjne są już bardzo ograniczone i wyczerpane.

Natomiast proszę Państwa, od 2011 roku polscy rządzący, bo górnictwo w Polsce jest tak naprawdę państwowe, oni stanęli przed takim wyborem.

Natomiast rządzący, zarówno ci z PO, ci z PiSu, wybrali tę drugą opcję.

Wybrali otworzenie gigantycznego strumienia środków, które polały się dla górnictwa.

Na przykład w latach 90. były też takie dosyć bardzo odważne inicjatywy, jak na przykład program pana premiera Janusza Steinhofa, który pozwolił polskim kopalniom być rentownymi.

Natomiast tutaj kluczowe problemy zaczęły się jednak po roku 2011.

I od tego momentu zaczniemy dekonstruować mit o polskim węglu.

Proszę Państwa, ile prawdy jest w stwierdzeniu, że polski węgiel kamienny to jest nasze krajowe czarne złoto?

Bowiem proszę Państwa, kraje, które wydobywają złoto, zazwyczaj, czy prawie zawsze, ten surowiec eksportują.

Po prostu sprzedają go dla innych, bo to jest zyskowne, bo robi się na tym dobry pieniądz.

Tymczasem Polska nie jest w stanie eksportować węgla kamiennego.

Mało tego, Polska jest importerem węgla kamiennego.

Więc to pokazuje, że nawet taki kraj jak Polska, który rzekomo śpi na tym węglu, musi importować

transportować węgla i to w ogromnych ilościach.

Do tego trzeba jeszcze doliczyć transport, jego ubezpieczenie, składowanie i tak dalej, więc do tego dochodzi jeszcze

No a tymczasem, jeżeli spojrzymy na rynek węgla na świecie, to koszt importowanego węgla, w sensie cena importowanego węgla, razem z transportem, z dowozem, z wydobyciem, ze wszystkim, ona wynosi obecnie około 550 do 600 złotych.

Więc ten importowany węgiel np.

z Australii, z Kolumbii, z RPA, z USA, on jest o mniej więcej 400-300 zł tańszy niż polski węgiel na kopalni, na tym punkcie wydobywczym.

I teraz, żeby dać Państwu posmak tej różnicy, to koszty wydobycia w takiej kopalni odkrywkowej np.

w USA, jeżeli chodzi o tonę węgla, wynoszą mniej więcej 140-160 zł, czyli są jakieś 6-7 razy niższe niż koszty wydobycia w polskich kopalniach głębinowych.

To znaczy nasz węgiel nigdy nie będzie w stanie konkurować z surowcem, który jest wydobywany po koszcie kilka razy niższym.

Z tego względu, że my żeby zarobić w ogóle na tym surowcu, musielibyśmy go sprzedawać powyżej kwoty 920 zł za tonę.

Amerykanie wystarczy, że sprzedadzą go za kwotę powiedzmy 200 zł i już zarabiają.

Proszę Państwa, ja już teraz słyszę te komentarze, że no tak, ale to wynika z tego, że na polski węgiel nałożono wielkie podatki i w ogóle ETS dobija polski węgiel.

Jeżeli zobaczymy na strukturę kosztów, jaką ma taka chociażby Polska Grupa Górnicza, to widzimy, że połowa kosztu działania tej spółki, mniej więcej połowa, to jest koszt płacy.

karcie górnika, czyli takim dokumencie wydanym w roku 1981, żeby ostudzić emocje wśród górników po stanie wojennym.

który przewidywał olbrzymie przywileje dla tej grupy społecznej, m.in.

I górnicy cieszą się tym, czym w zasadzie nie cieszą się żadni inni pracownicy w Polsce, bo np.

Tylko dlaczego oni to muszą robić kosztem nas wszystkich, czyli polskich podatników?

O płacach sobie jeszcze później porozmawiamy, natomiast teraz tylko zadam takie pytanie.

Teraz wróćmy jeszcze do kosztów, jakie ma Polska Grupa Górnicza i szerzej sektor węglowy.

Bo proszę Państwa, jak wynika z szacunków, no to właśnie połowa kosztów to są koszty płacy.

Do tego też dochodzą inne koszty, tak na przykład koszty energii, koszty, no powiedzmy, działania całych zakładów, czyli tam materiałów, potrzebnych maszyn i tak dalej.

Natomiast często słyszę taki argument, że no właśnie te podatki, że gdzieś tam są ulokowane jakieś super podatki węglowe, które drenują polskie górnictwo.

Otóż, proszę Państwa, nic bardziej mylnego, bo w strukturze kosztów dla takiej PGG podatki to jest około 5%.

I to jest też ważne, bo często słyszę taki argument, że no dobra, no tutaj tak faktycznie finansujemy działanie spółek górniczych, ale potem te pieniądze wracają do państwa.

Otóż moi drodzy, no nie, bo po pierwsze, jaki my mamy wpływ na to, co sobie ci górnicy kupią za swoje pieniądze?

Bo jeżeli sobie taki górnik weźmie i zamówi przez internet na chińskiej platformie zakupowej milion sztuk takich małych plastikowych bobasków do rozkładania po domu, no to czy te pieniądze zostaną w polskiej gospodarce?

Po drugie, proszę Państwa, jeżeli tak ma wyglądać nasze czarne złoto, że my dajemy pieniądze tylko żeby było zatrudnienie, obojętnie od wyników ekonomicznych...

to ja mam taki pomysł na wykreowanie jeszcze jednego polskiego złota.

Przecież będziemy mieć wielkie, pasiaste, polskie złoto.

Ja rozumiem, że czasami trzeba wspierać publicznymi pieniędzmi poszczególne branże, takie jak na przykład policja czy opieka zdrowotna, bo dla nich po prostu nie ma alternatywy.

W sensie nie ma alternatywy dla służb policyjnych, które dbają o nasze bezpieczeństwo.

Natomiast są też branże, które po prostu potrzebują finansów na rozwój, bo są dopiero powiedzmy wschodzącymi branżami.

I nie mam proszę Państwa problemu z tym, żeby ładować miliardy złotych na przykład w rozwój polskiej sztucznej inteligencji.

W sensie, że ta branża ma naprawdę szansę zrewolucjonizować bardzo dużą część naszej gospodarki.

Mówię tu o gospodarce światowej, więc fajnie by było, gdyby polskie spółki w tym uczestniczyły.

Mało tego, my nawet naszego krajowego rynku węgla nie jesteśmy w stanie zawojować, bo polskie spółki są na nim wypierane przez podmioty zewnętrzne, przez podmioty zagraniczne i ich tańszy i często lepszy węgiel.

Mało tego, proszę Państwa, jeżeli chodzi o nasz potencjał eksportowy, no to polski węgiel nie jest sprzedawany nawet do Niemiec.

Z prostego powodu nie opłacało się, po prostu trzeba było te kopalnie dotować, a Niemcy tego nie chcieli robić.

a tymczasem importują go z krajów takich jak właśnie RPA, USA czy też inni dostawcy, no bo nie chcą z jakiegoś powodu czerpać węgla z Polski.

Dlatego o czym mówiłem wcześniej, bo cena jeżeli chodzi o polski węgiel oferowana na rynku jest tak wysoka, że nie wiem co się po prostu to nie opłaca.

bardziej im się opłaca kupić węgiel z Ameryki, czy z południowej Afryki, bo to jest lepsze, w sensie to jest ekonomicznie bardziej sensowne.

I jeszcze jedna rzecz, proszę Państwa, jeżeli napotykamy jakiś surowiec, który jest takim hitem eksportowym i w ogóle wszyscy chcą go mieć i to wszystko sprawia, że nazywamy go właśnie naszym

czarnym złotem, no to chyba powinniśmy zwiększać wydobycie i starać się, żebyśmy jak najwięcej go mogli wydobywać i sprzedawać, bo jest takim hitem.

Tymczasem, proszę Państwa, wydobycie węgla w Polsce, jeżeli chodzi o wartości miesięczne, spadło z 8,5 miliona ton na początku roku 2007 do wartości poniżej 3 milionów ton w maju roku 2025.

W sensie w maju 2025 roku zrobiliśmy absolutny rekord, jeżeli chodzi o minimalny poziom wydobycia węgla kamiennego w Polsce.

o których mówiłem wcześniej, to wynika z faktu, że tego węgla to już po prostu niedługo nie będziemy wydobywać, bo to się zupełnie nie będzie kalkulować.

No ale dobrze, kolejna kwestia o tym, że to jest super surowiec dla polskiej gospodarki, że to jest taki kamień węgielny, he he, pan intendent, dla polskiej gospodarki.

Węgiel kamienny w tym momencie jest kulą u nogi polskiej gospodarki.

Powiem po pierwsze, proszę Państwa, zatrudnienie w polskim sektorze węglowym wynoszące 72 tysiące osób jest absolutnie przestrzelone.

Zatrudniamy ludzi, których nie powinniśmy zatrudniać.

No, bo trzeba po prostu ich utrzymywać i de facto o to chodzi w pomocy publicznej.

Tutaj sama pani minister przemysłu, już była minister przemysłu, Marzena Czarneska, powiedziała, że w umowie społecznej podpisanej z górnikami chodzi o to, żeby utrzymywać zatrudnienie, w zasadzie bez względu na wyniki ekonomiczne.

My, polscy podatnicy, płacimy za to, żeby, proszę państwa, polski górnik miał etat.

Obojętnie od tego, czy polskie kopalnie sobie radzą, czy sobie nie radzą, a one sobie nie radzą.

Proszę Państwa, polskie górnictwo, przypomnę, wydobywa rocznie 35 milionów ton węgla energetycznego, zatrudnia 72 tysiące osób, czyli zatrudniamy 2 tysiące osób, mniej więcej na 1 milion ton wydobytego węgla energetycznego, tymczasem Amerykanie w tym samym momencie zatrudniają 80 osób.

Polskie górnictwo wydobywa mniej więcej tyle, ile brytyjskie górnictwo, też głębinowe, żeby tutaj porównywać jabłka do jabłek, wydobywało w roku 1999, tylko że Brytyjczycy zatrudniali wtedy 10 tysięcy osób, czyli 7 razy mniej niż Polacy.

Jak ustalił portal wysokie napięcie?

Średnia pensja w górnictwie obecnie, jeżeli to przeliczymy na 12 miesięcy, to jest 14 tysięcy, ponad 14 tysięcy złotych brutto.

Tutaj mowa o średnich zarobkach, proszę Państwa, nie o jakimś piku zarobkowym w tej kaście najlepiej zarabiających, tylko średnia pensja w górnictwie węgla kamiennego w Polsce.

Ponad 14 tysięcy złotych brutto.

Co też pokazuje, gdzie jest tutaj ten sektor.

Jak Wam się to podoba?

W sensie, serio, jak się Wam to podoba, że sektor, który w zeszłym roku zrobił prawie 12 miliardów złotych straty, jest kompletnie nieekonomiczny i żyje tylko na państwowej kroplówce, ma takie warunki płacowe.

Zwłaszcza, że jak zaraz udowodnię, my tego węgla naprawdę już praktycznie nie potrzebujemy.

I teraz jeszcze jeden argument, bo zawsze jak rozpoczynam te dyskusje o zatrudnieniu w górnictwie, to słyszę, no dobrze, ale co ty chcesz zrobić z tymi ludźmi?

Mógłbym na to odpowiedzieć tak libertariańsko i powiedzieć, że no dobrze, a kto się przejmował na przykład woźnicami, którzy tracili pracę ze względu na...

Bo o to też chodzi, moim zdaniem, w tym też moim poglądzie na konserwatyzm.

Natomiast ta transformacja powinna się zacząć od stanięcia w prawdzie, w sensie i powiedzenia górnikom, że no nie, no to już tak nie będzie, że będziecie tyle zarabiać i w zasadzie będziecie mieć nieskrępowane możliwości zarobkowe do nie wiadomo kiedy.

tylko trzeba to w jakiś sposób urealnić.

Sytuację tego sektora trzeba po prostu urealnić.

Na przykład w górnictwie pracuje mniej osób niż w największych sieciach polskich marketów, więc to już też nie jest grupa, której nie jesteśmy w stanie rozdysponować.

Bezrobocie w Polsce to jest około 5%, plus, minus, pół czy jeden punkt procentowy.

Więc to też nie jest sytuacja, że na rynku po prostu nie ma roboty.

Bez problemu da się znaleźć dla nich miejsce na rynku pracy, zwłaszcza w rozwijających się sektorach takich jak szydła odnawialne czy energetyka jądrowa, które za chwilę będą potrzebować, a w zasadzie już potrzebują setek tysięcy pracowników.

Więc to też nie jest tak, że ci ludzie po prostu nie znajdą pracy.

Ale proszę Państwa, brutalna prawda wygląda w ten sposób, że oni bronią tych zarobków, o których mówiłem.

W sensie chodzi o te ponad 14 tysięcy złotych brutto.

Natomiast znowu wrócę do takich, powiedzmy, racjonalnych podstaw naszej gospodarki.

Proszę Państwa, na początku lat 90. polskie górnictwo zatrudniało pół miliona osób.

Więc dało się w zasadzie przygniatającą część tej, powiedzmy, ogółu górników w jakiś sposób przelokować do innych fragmentów gospodarki.

Ci ludzie albo poszli na emerytury, albo się przekwalifikowali i znaleźli sobie inne życie.

Zwłaszcza, że mamy najlepsze w historii Polski warunki do tego, żeby tym ludziom zagwarantować sprawiedliwą, uczciwą transformację, która nie będzie dla nich oznaczała właśnie wyrzucenia przez burtę.

Powiem proszę Państwa, jak mówiłem, Czesi zaraz zamykają swoją ostatnią kopalnię.

Czesi mają jeszcze jeden zakład wydobywczy węgla kamiennego i on w zeszłym roku przyniósł im około miliard koron czeskich zysków, czyli tam około 180 milionów złotych i oni mówią w ten sposób, no tak, zamykamy tę kopalnię.

W sensie, zanim ona straci rentowność, bo jest taka perspektywa, że po prostu na ten węgiel czeski nie będzie już zbytu i tutaj nie będzie sensu utrzymywać tego zakładu, no to zanim do tego dojdziemy, to trzeba po prostu pożegnać się z pracownikami tego miejsca, zapewnić...

taką właśnie sprawiedliwą transformację i to jest uczciwe podejście.

Na to w Polsce jest już za późno, bo nasze górnictwo od dawna jest nierentowne.

Więc proszę Państwa, skoro wiemy, że w przyszłym roku Polska zostanie ostatnim producentem węgla kamiennego w Unii Europejskiej, no to może sobie zadamy pytanie, w sensie skąd to się wzięło, dlaczego tak się stało?

No i odpowiedź jest prosta, po prostu dzieje się tak dlatego, że tylko my ładujemy tak duże pieniądze w ten sektor.

Bardzo powszechny, bardzo popularny, że węgiel to daje nam bezpieczeństwo energetyczne.

do konfliktu zbrojnego w Europie i ktoś zablokuje ciśliny duńskie, będzie Bałtyk zblokowany i nie będziemy w stanie importować surowców np.

To prawdopodobieństwo na razie jest moim zdaniem bardzo niskie, ale jest to realne.

Pierwsza podstawowa rzecz.

Proszę Państwa, węgiel to jest najprostszy surowiec energetyczny, jeżeli chodzi o transport i składowanie z tych wszystkich głównych surowców energetycznych.

To znaczy, węgiel możemy dostarczyć do praktycznie każdego większego portu.

Nie musi to być specjalny port, tak jak na przykład w przypadku gazu.

To może być w zasadzie dowolny port.

Po prostu podpływamy statkiem, wyjmujemy stamtąd węgiel, wyładowujemy, wkładamy go do na przykład pociągów i tyle.

W przypadku takiego LNG my potrzebujemy specjalnych statków, potrzebujemy specjalnych miejsc odbioru morskiego tego LNG, potrzebujemy terminali albo nabrzeży, które potem najpierw go po prostu prześlą, potem go zregazyfikują.

Potrzebujemy też specjalnej infrastruktury do przewozu tego gazu, tak nazwijmy, przewozu czy przesyłu raczej, bo chodzi tu o gazociągi.

W Polsce są to magazyny kawernowe, w takich miejscach, które mają złoża soli na przykład.

Gaz ziemny to jest bardzo trudny surowiec do transportu, do przechowywania węgiel.

Tymczasem po prostu bierzemy, kładziemy, on sobie tam leży.

Jeżeli tylko go specjalnie nie będziemy jakoś poddawać na działanie ekstremalnych zjawisk pogodowych, to będzie git.

Natomiast to sprawia, proszę Państwa, że żeby zakłócić dostawy węgla do na przykład Polski, trzeba byłoby w zasadzie nałożyć na Europę blokadę kontynentalną.

W sensie wszystkie porty w Europie musiałyby zostać zablokowane, co jest moim zdaniem cholernie trudne, żeby nie powiedzieć niemożliwe.

A jeżeli nawet z jakiegoś powodu doszłoby do takiej sytuacji, abstrahując już od tego, że nie do końca przychodzi, w sensie to musiała być raczej taka opcja, że zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone wypowiedziałyby wojnę Europie, nie wiem dlaczego miałoby to zrobić, może tutaj chodziłoby o takie kwestie sporne jak na przykład Labubu, natomiast jeżeli tak by się stało, no to wtedy wykańcza nas znacznie szybciej coś innego.

Są to Polska i Niemcy.

Reszta krajów się już tym węglem pożegnała.

Nawet poza Europą.

To właśnie tylko w Niemczech i w Polsce.

a propos kryzysu energetycznego, w tym absolutnie tragicznym roku 2022 i 2023, kiedy ceny węgla poszybowały w górę, kiedy był problem z dostępnością węgla na rynku światowym, myśmy zdołali sprowadzić do Polski 30 milionów ton tego surowca.

Zresztą nawet kiedy w Europie zakręcono kurek z gazem, mówię Rosja zakręciła, to myśmy też sobie jakoś poradzili.

Natomiast proszę Państwa, naprawdę węgiel kamienny w sytuacji takiej blokady będzie najmniejszym z naszych zmartwień, bo znacznie szybciej nas uderzą właśnie niedobory ropy, gazu, które wytną nam przemysł, wytną nam transport i jeszcze też takie rzeczy jak dostawy leków, które też pewnie zostaną przerwane wtedy, to nas naprawdę wtedy wykończy.

to nas dojadą braki innych surowców, a też innych dóbr, które importujemy, od których jesteśmy uzależnieni.

Życzyłbym sobie, żebyśmy w Polsce przeprowadzili taką dyskusję na temat uzależnienia od importu leków, jaką przeprowadzamy na temat hipotetycznego uzależnienia od importu węgla.

Wiemy, że od wydobycia węgla w Polsce nie odejdziemy z dnia na dzień.

Mało tego, są kopalnie, które jesteśmy w stanie wyciągnąć na poziom względnej rentowności, tak jak na przykład Bogdanka.

I z nich możemy korzystać dłużej, korzystać po prostu na zasadach rynkowych, bez istotnego, albo czasem bez w ogóle jakiegokolwiek wsparcia państwa.

Notabene te kopalnie tracą na tym, że są wrzucane do jednego wora z kopalniami zupełnie nierentownymi, które są po prostu ekonomicznymi wrakami, które trzeba zamknąć.

Natomiast te dwa albo trzy wystarczą na nasze potrzeby w ciągu najbliższych lat.

W czerwcu tego roku, w czerwcu roku 2025, źródła odnawialne po raz pierwszy przeskoczyły węgiel, jeżeli chodzi o udział w miksie elektroenergetycznym.

Węgiel spadł po raz pierwszy do tak niskiego udziału, to było tam czterdzieści kilka procent, więc bardzo, bardzo mało.

Dotychczas, do momentu nagrywania tego podcastu, w 2025 roku węgiel odpowiadał za 51,9% produkcji energii elektrycznej w naszym kraju.

to on w tym okresie, czyli do powiedzmy końca lipca bieżącego roku odpowiadał za 31% produkcji energii elektrycznej, czyli za niecałą 1 trzecią naszego miksu elektroenergetycznego.

Więc proszę Państwa, to już też nie jest tak, że my potrzebujemy jakichś ogromnych ilości tego węgla.

Nie, potrzebujemy go bardzo, bardzo mało, a niedługo będziemy go potrzebować jeszcze mniej, bo istnieje spora szansa na to, że do roku 2030 nasze zapotrzebowanie na węgiel spadnie poniżej 20 milionów ton.

Jeżeli tak będzie, a prawdopodobnie tak będzie, to my ten wolumen będziemy w stanie obsłużyć właśnie dwiema kopalniami, czyli taką Bogdanką i czymś tam jeszcze innym.

I więcej nam już nie będzie potrzebne.

Po prostu tego węgla nie będziemy już spalać w energetyce.

Więc skończy się zapotrzebowanie na te pozostałe 15 kopalń węgla, które mamy.

Tak więc to, o czym mówię, to nie jest jakieś tam wyssane z palca gadanie, że no tutaj pozbędziemy się węgla i tak będziemy mieć ogromne zapotrzebowanie.

Będziemy mieć cały czas spadające, schodzące zapotrzebowanie

I tutaj jeszcze warto przytoczyć, że według szacunków McKinsey do roku 2035 nasze zapotrzebowanie na węgiel w ogóle brunatny i kamienny spadnie do poziomu 10 milionów ton rocznie, z czego węgla kamiennego to będzie pewnie jakieś 7, może 8 milionów ton.

Tutaj proszę Państwa jedna bardzo ważna uwaga, jeżeli chodzi o te środki z pomocy publicznej przekazywane na węgiel.

A za tą kasę, którą mamy zamiar wydać na węgiel w ciągu najbliższych pięciu lat, to można byłoby je wygasić, ponownie otworzyć i jeszcze raz wygasić.

To są środki, tak jak to minister Czarnecka powiedziała, na podtrzymywanie zatrudnienia.

I tak to trzeba nazywać, tak to wprost trzeba nazywać, obojętnie od tego, co tam nam suflują politycy, że no, to jest na wygaszanie kopalń.

Nie, to jest na podtrzymywanie zatrudnienia.

Tak więc, proszę Państwa, jak widać, ten nasz węgiel to ani nie jest czarne złoto, to ani nie jest jakaś szansa dla gospodarki, ani to nie jest nasze bezpieczeństwo energetyczne.

Więc możemy w tym momencie w zasadzie przestawić się na importowany, tańszy węgiel, zamknąć górnictwo, uwolnić gigantyczne środki, które ładujemy na wystrzelone w kosmos pensje i na zatrudnienie znacznie większej liczby osób niż realnie potrzebujemy i po prostu zracjonalizować, znormalizować ten sektor tak, żeby on przestał blokować na przykład te gigantyczne środki, które możemy przeznaczyć na...

To naprawdę pokazuje, jak chore pieniądze wydajemy na sektor, z którego po prostu już nic

Więc ja nakłaniam Państwa do zrewidowania swoich poglądów na górnictwo, jeżeli Państwo hołdowaliście temu mitowi, o którym dzisiaj mówiłem.

No i mam nadzieję, że wspólnie dojdziemy do jednakowych wniosków, że węgiel, bardzo ważny w polskiej historii i w polskiej tradycji, zasługuje na szybką, chociaż sprawiedliwą transformację w kierunku jego wygaszenia.

O to powinniśmy dbać, o wydobycie tego surowca powinniśmy dbać.

Każde najdrobniejsze nawet wsparcie będzie dla mnie wielką pomocą.

A ja już teraz kłaniam się nisko i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu Elektryfikacja.