Mentionsy

Express Biedrzyckiej
09.09.2025 14:58

Bosacki: Współpraca MSZ-PREZYDENT lepsza niż się wydaje! Komentarze otoczenia Nawrockiego INFANTYLNE! Co z UKRAINĄ i REPARACJAMI? EXPRESS...

— Współpraca na linii MSZ-prezydent wygląda w rzeczywistości lepiej niż na zewnątrz — mówił w Expressie Biedrzyckiej wiceszef MSZ Marcin Bosacki przed jutrzejszym spotkaniem z prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem. Komentarze pojawiające się po stronie środowiska prezydenta Nawrockiego minister nazwał „infantylnymi”. O roli Polski w negocjacjach pokojowych ws. Ukrainy, reparacjach wojennych i nie tylko – w najnowszym odcinku! Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 236 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Ja mam nadzieję, że się uda wreszcie ustalić modus operandi tego, jak kancelaria będzie współpracować z MSZ-em, który jest w imieniu rządu odpowiedzialny za prowadzenie polityki zagranicznej.

My na pewno nie zgodzimy się na to, żeby prezydent uprawiał alternatywną politykę zagraniczną.

Dużo gorzej to wygląda na zewnątrz, głównie moim zdaniem z powodu wojowniczej retoryki ludzi prezydenta.

My mówimy Niemcom tak, że powinni w jakiś sposób tę sprawę rozwiązać, jakimś szczodrym, jak najbardziej szczodrym gestem.

Państwa gościem, gościem Ekspresu Biedrzyckiej, wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, Koalicja Obywatelska.

Dzień dobry.

Dzień dobry Panie Redaktorze, dzień dobry Państwu.

Przed spotkaniem jutro z Marcinem Przydaczem ma Pan poczucie, że cokolwiek na tym spotkaniu uda się ustalić?

Relacje między MSZ-em a Pałacem Prezydenckim naprawić?

Czy to jest tylko teatr polityczny kreowany przez współpracowników Karola Nawrockiego?

Ja mam nadzieję, że się uda wreszcie ustalić modus operandi tego, jak kancelaria będzie współpracować z MSZ, który jest w imieniu rządu odpowiedzialny za prowadzenie polityki zagranicznej.

Myśmy o takie...

spotkanie występowali jeszcze przed zaprzysiężeniem pana prezydenta Nawrockiego, czyli ponad miesiąc temu.

Mieliśmy nawet pewne obietnice, że dojdzie do tego spotkania w pierwszym tygodniu po zaprzysiężeniu pana prezydenta.

No dochodzi teraz.

Lepiej później niż wcale.

lepiej późno niż wcale, ale mam nadzieję, że ono będzie rzeczywiście zmierzało do konkretnych ustaleń, w jaki sposób ustalić tą, nawet z natury konstytucyjnej, niełatwą współpracę.

Trzymam kciuki, żeby tak się stało.

Natomiast jak analizujemy wszystko to, co dzieje się na linii MSZ i w ogóle Kancelaria Premiera Pałac Prezydencki, to raczej te nadzieje są płonne, panie ministrze, bo chociażby wczoraj, co prawda nie przedstawiciel Pałacu Prezydenckiego, ale jednak blisko współpracujący były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, mówił, że to wy...

musicie zmienić swoje postępowanie, a nie Pałac Prezydencki.

Ja pytam o szereg różnych sytuacji, które miały miejsce ostatnio.

Na przykład pan Adam Bielan, nazywany persona non grata, nazywający premiera w ten sposób, czy ten kontrolowany chyba wyciek notatki, którą państwo przesłali przed wizytą.

No to on nie widzi żadnej przewiny po stronie Pałacu Prezydenckiego, ale wyłącznie po waszej stronie.

nazywając politykę prowadzoną przez MSZ i samego ministra Sikorskiego emocjonalną i osobistą.

Kilka uwag.

Pierwsza.

MSZ przysłał wiele materiałów panu prezydentowi, tak jak zawsze, na tę wizytę, podobnie jak na wizytę w Watykanie, podobnie jak na wczorajsze wizyty w krajach bałtyckich czy w Finlandii, na Litwie i Finlandii.

Natomiast to, co niestety ktoś po stronie pana prezydenta ujawnił, to było stanowisko rządu na niezwykle ważne spotkanie, rozmowy, negocjacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Ujawnienie tego było sądząc się szkodliwe, a takie stanowiska rządu na przykład powstają też na spotkania premiera, zwłaszcza na Rady Europejskie.

Po to, żeby prezydent albo premier mógł w tych rozmowach powołać się na to, że to co mówi to nie jest jego prywatne zdanie, tylko

To jest stanowisko rządu polskiego.

Rzeczywiście traktowanie z lekceważeniem tego stanowiska oficjalnego rządu absolutnie skandaliczne i takie, które nie powinno miało mieć miejsca.

Druga uwaga, z całą pewnością rząd, wbrew temu co się pewnie niektórym prezydenckim albo ministrom, albo towarzyszom podróży, jak pan Bielan wydaje, nie będzie łamał konstytucji i nie zrezygnuje z tego, że to rząd Rzeczypospolitej prowadzi politykę wewnętrzną i zewnętrzną kraju.

Ale na ten argument, pan Jabłoński, bo ja użyłam tego argumentu wczoraj, powiedział, że jednocześnie w przepisach konstytucji jest zapis o współdziałaniu i to są zapisy równorzędne.

Zgodnie z artykułem 133 Konstytucji to prezydent ma współdziałać z rządem w zakresie swoich działań zagranicznych.

Natomiast jest jasno powiedziane, że prezydent reprezentuje Rzeczypospoli

w stosunkach zewnętrznych, zwłaszcza w niektórych forach.

Proszę pamiętać na przykład w 2009 roku taki wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zakończył spór o krzesło na Radach Europejskich, czyli na najwyższych gremiach decyzyjnych Unii Europejskiej.

Wtedy pan prezydent Kaczyński po prostu...

Zgodnie z dobrym zwyczajem i z literą prawa uznał to, co Trybunał Konstytucyjny powiedzii z tych rad europejskich się wycofał.

My na pewno nie zgodzimy się na to, żeby prezydent uprawiał alternatywną politykę zagraniczną.

A ma pan poczucie, że tak dzisiaj się dzieje?

Nie, na szczęście na razie w sprawach zasadniczych tak się nie dzieje.

Jeszcze jedno, pani redaktor.

Prezydency, ministrowie mają takie tendencje do podkreślania tych różnic, takie walenie w werble wojenne.

Tymczasem prezydencki minister podziękował zarówno ambasadorowi Klichowi,

jak i ambasadorowi Schnepfowi za organizację tych wizyt.

Oni nie mają statusu ambasadorów.

No owszem, ale my ich tak nazywamy, no bo są szefami już wielomiesięcznymi placówek.

Więc tam, gdzie rzeczywiście prezydent i jego wizyty zagraniczne zależą od MSZ-u, to ta współpraca jest, a na zewnątrz jest cały czas dosyć infantylne

krytykowanie i atakowanie samego ministra spraw zagranicznych.

Tamta strona mówi, że państwo zachowują się infantylnie i powołuje się na przykład na ten ostatni filmik pana ministra wicepremiera Radosława Sikorskiego sprzed Białego Domu.

Mówi, że to jest zaczepne, że to jest niepotrzebne, że tak samo zaczepna i niepotrzebna była konferencja prasowa po Radzie Gabinetowej, kiedy pan minister...

według przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości próbował narzucać i mówić, co prezydentowi wolno mówić, a co nie.

I że to wy jesteście za infantylizm całej tej sytuacji odpowiedzialni.

No i mówię, to drepczemy w miejscu tak naprawdę.

Oni mówią jedno, państwo mówią drugie.

Nie, my robimy poważną politykę.

Na przykład z całą pewnością to, co przed rozmowami jeszcze z prezydentem Polski ogłosił Donald Trump, czyli to, że nie będą redukowane wojska amerykańskie w Polsce, w przeciwieństwie do prawdopodobnie, niestety,

innych miejsc w Europie.

To jest wynik pracy dyplomacji, w tym rozmów Sikorski-Rubio dwa dni wcześniej na Florydzie.

Ale my nie chcemy zawłaszczać sukcesów.

To niestety robią, czy próbują robić ludzie prezydenta, mam nadzieję na pewne otrzeźwienie po takim uderzeniu wody sodowej po wygranych wyborach.

Ma Pan wrażenie, że to jest efekt wody słodowej?

Myślę, że jeśli chodzi o niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości, takich jak Pan Bielan, to z całą pewnością.

Też pytanie, w jakiej roli w ogóle pan Bielan był w Białym Domu, ale to już nie pana problem, panie ministrze.

Natomiast wspomniał pan o tym spotkaniu pana wicepremiera Sikorskiego z sekretarzem Marko Rubio.

Tam bardzo ciepłe słowa ze strony sekretarza padły pod adresem polskiego rządu.

I znów zapytałam o to polityków Prawa i Sprawiedliwości.

I wie pan co odpowiedzieli?

Że Rubio użył sformułowania Polish Government, co oznacza władzę wykonawczą.

I że w rozumieniu Amerykanów władza wykonawcza to jest także prezydent.

Więc te słowa nie były kierowane pod adresami gabinetu premiera Tuska, tylko prezydenta także.

Nie.

Tego typu rozdzielanie włosa na czwory jest niepotrzebne.

Wstrzymam się od silniejszych przymiotników.

Zgodnie z niewyrażonym apelem pani redaktor, nawet jeśli tak było, to dobrze.

To dobrze, jeśli rządzący w Stanach Zjednoczonych ktokolwiek

tymi rządzącymi jest, czy to był Biden, czy to jest ekipa Trumpa, cenią relacje z Polską i z polskim governmentem, czyli zarówno rządem, jak i prezydentem.

Panie ministrze, teraz tak punktowo, czego tak naprawdę pan oczekuje po tym jutrzejszym spotkaniu?

Z jaką agendą, oczywiście ja nie mówię o argumentach, których pan będzie używał, bo siłą rzeczy nie może pan publicznie dzisiaj już tego powiedzieć, ale kiedy uznałby pan to spotkanie za udane?

W jakiej sytuacji?

Kiedy wyjdzie pan z jaką dawką wiedzy czy zapewnień ze strony ministra przydacza?

Nie powiem Pani o poszczególnych rozwiązaniach, bo to by było niepoważne.

Czy po to się spotykamy, żeby normalnie, konkretnie porozmawii ustalić pewne rzeczy?

Powiem ogólniej, że chcielibyśmy ustalić ramy i sposoby

bieżącej także w sytuacjach nagłych.

Kryzysowych, ale niekoniecznie kryzysowych.

Na przykład powiem pani, że powiem pani i państwu jeden przykład.

ich było wiele, nie wiem, 8, 10 narad przed szczytem na Alasce, Trump-Putin, które odbywały się zarówno przez Atlantyk, jak i wewnątrz

gremiów europejskich.

Na większości z nich, zdecydowanej większości uczestniczyli albo premier Tusk, albo wicepremier Sikorski.

Na dwóch uczestniczył, we dwóch uczestniczył z prezydentem Trumpem prezydent Nawrocki.

Czasem między tymi wideokonferencjami jeden przypadek był taki, że było 10 minut.

żeby ewentualnie sobie ustalić, co na jednej powiedziano, żeby ta druga strona, czyli Pałac Prezydencki, wiedziała, co się będzie działo na tej drugiej.

Chciałbym ustalić tego typu mechanizmy, w jaki sposób wówczas się normalnie, rzeczowo i konkretnie komunikujemy.

wszystko, co działo się wokół wizyty prezydenta w Białym Domu raczej chluby Polsce nie przynosi i takiej powagi ogólnie nam wszystkim, jako krajowi.

Powiem tak, dużo gorzej to wygląda z jednym wyjątkiem, o którym zaraz powiem.

Dużo gorzej to wygląda na zewnątrz, głównie z moim zdaniem z powodu wojowniczej retoryki ludzi prezydenta, niż rzeczywiście współpraca z jednym wyjątkiem

Notatkę po spotkaniu prezydenta Nawrockiego w Białym Domu z prezydentem Trumpem dostaliśmy trzydzieści parę godzin po tym wydarzeniu.

Na przykład na szczycie w Paryżu premier Tusk nie znał jej, no bo nie mógł znać, bo ona jeszcze nie powstała.

Panie Ministrze, a propos tej notatki po spotkaniu Trump-Nawrocki.

Dzisiaj Gazeta Wyborcza pisze o tym, że notatka miała zastrzeżenie i została przesłana tym systemem przetwarzania informacji niejawnych poufnych.

Tak naprawdę, jeśli chodzi o notatki tajne,

Zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych nawet ich tytuły albo treść nie może być podawana do powszechnej wiadomości, więc ja muszę odmówić odpowiedzi na to pytanie.

No dobrze, to inaczej spytam, bo dzisiaj dziennikarze stawiają tezę, że to świadczy o tym, że rozmowa miała charakter tajny, a brał w niej udział szef BBN-u Sławomir Cenckiewicz, który jest pozbawiony dostępu do informacji niejawnych.

No i klops.

I co teraz?

Okej, no to pozwolę sobie mówić o sytuacji teoretycznej.

Zupełnie teoretycznej.

Tak, zupełnie teoretycznej.

Nie ma czegoś takiego jak spotkania całkowicie tajne.

Dokumenty, które po nich powstają, mogą i tak zazwyczaj jest, są tajne.

Gdyby ktoś pozbawiony dostępu do informacji niejawnych brał udział w powstawaniu takich dokumentów,

nazwijmy to dyktował je, albo widział je, albo przesyłał je, no to wtedy mielibyśmy do czynienia z przestępstwem.

Natomiast ja uważam, że prezydent, podobnie jak premier czy minister, mają prawo zapraszać takie grono do swojego...

towarzystwa na spotkania międzynarodowe, jakie chcą, chociaż oczywiście obecność pozbawionego dostępu do informacji niejawnych urzędnika z całą pewnością może wywoływać kontrowersje.

Ale jakieś wielkie afery pan tutaj nie widzi, nie dostrzega?

Mówimy o sytuacji teoretycznej.

Widziałbym z całą pewnością aferę, gdyby urzędnik pozbawiony dostępu do informacji niejawnych wytwarzał informacje niejawnych.

Ale nie mamy pewności, że nie wytwarzał.

Ani, że wytwarzał.

A tego będzie pan się chciał dowiedzieć w przyszłym spotkaniu?

Tego naprawdę nie wiem.

Myślę, że tak doświadczonemu urzędnikowi jak prezydencki minister do spraw międzynarodowych nie trzeba mówić o tego typu oczywistościach, że ktoś pozbawiony dostępu do informacji niejawnych nie może ich wytwarzać.

Nie wiem, pan Cyckiewicz jest oskarżony o zdradę tajemnic polskiej armii, no ale dobrze, zostawimy, bo widzę, że nie bardzo chce pan na ten temat rozmawiać, natomiast...

Nie, ja po prostu zgodnie z prawem nie mogę mówić o konkretnych, niejawnych notatkach.

Rozumiem.

Natomiast bardzo oficjalnie... Nawet jeśli je widziałem.

Czyli widział pan tę notatkę?

Pan minister Sikorski napisał, otrzymałem od prezydenta notatkę z rozmów z prezydentem Trumpem i świadczy ona, że w sprawie bezpieczeństwa Polski i sprawy Ukrainy mówimy jednym głosem.

Czy aby na pewno, panie ministrze, czy pan ma takie przekonanie, że w sprawie Ukrainy z prezydentem mówicie jednym głosem?

Nie chcę, żeby pan podważał słowa swojego szefa, ale zastanawiające jest to, bo te wypowiedzi pana prezydenta o Ukrainie chyba nie są tożsame z linią rządu.

Z całą pewnością działanie przedwyborcze, kampanijne pana prezydenta, który podpisał taką deklarację pana Mencena, że Ukraina nie powinna znaleźć się w NATO, w mojej ocenie nie jest zgodne z interesem Rzeczypospolitej.

No, a nie z przekazem rządu, jak rozumiem.

Oczywiście.

Celem rządu jest wciągnięcie w struktury Zachodu państwa ukraińskiego i pomoc w tym państwu ukraińskiemu z dwóch powodów.

Po pierwsze, to pozwoliłoby być pewnym, że po ewentualnym pokoju Rosja powtórnie nie rozpocznie wojny tuż przy naszych granicach.

Ale po drugie, wzmacnia struktury Zachodu, w związku z czym bezpieczeństwo Polski, bo z całą pewnością to,

Gdyby Ukraina znalazła się w Unii Europejskiej i w NATO, wzmacniałoby bezpieczeństwo i dobrobyt całego Zachodu, w tym Polski.

I nie obawia się pan, że prezydent na przykład podczas spotkania z Donaldem Trumpem raczej właśnie ciągnie w stronę Ukrainy poza strukturami NATO?

Jestem przekonany, że tego typu test pan prezydent nie wygłosił.

Wedle dostępnej mi wiedzy tak.

A propos spotkania koalicji chętnych z prezydentem Trumpem.

On znowu mówi, że będą przywódcy.

Miał być wczoraj, dzisiaj.

Nie wiem, czy jakoś niewiele się o tym mówi, więc chyba nie doszło ostatecznie do tych rozmów, albo jest o nich bardzo cicho.

Ale gdyby ta kolejna tura w jakimś takim bardziej zorganizowanym systemie miała się odbyć, to kto powinien Polskę reprezentować?

Czy w ogóle ktokolwiek będzie reprezentował, bo podczas, pamiętamy, tego pierwszego spotkania znów mieliśmy do czynienia z przepychanką.

Państwo twierdzili, że powinien być Nawrocki, ludzie Nawrockiego twierdzili, że powinien być premier Tusk.

Znów ze szkodą chyba dla nas, że nikogo nie było.

Ja rozumiem, że po pewnym okresie kluczenia stanowisko ludzi prezydenta się wykrestalizowało, że oni dlatego zrezygnowali z możliwości, czy ze starania się o ten udział, bo bali się, że to może ewentualnie zniweczyć wtedy jeszcze...

niepewne plany wizyty 3 września w Białym Domu.

My będziemy zawsze zachęcać prezydenta, ponieważ to Amerykanie od kilkunastu lat, od prezydentury Obamy, konsekwentnie jako swojego partnera w Polsce, podobnie jak w innych krajach,

Przypominam tu Finlandię, gdzie też jest rząd, który ma większe kompetencje niż prezydent, ale w Finlandii także Amerykanie rozmawiają z prezydentem sztubem, a nie z premierem.

To Amerykanie tutaj chcą rozmawiać z prezydentem i my zachęcamy prezydenta, żeby we wszystkich formatach międzynarodowych, w których Europejczycy spotykają się z prezydentem Sądu Zjednoczonych brał udział.

No dobrze, to teraz jeszcze kwestia takiej ofesywy międzynarodowej prezydenta Nawrockiego.

Wiemy, że 16 września w przyszłym tygodniu ma spotkać się z prezydentem Republiki Federalnej Niemiec, Frankiem Walterem Steinmayerem i wiemy, że na tym spotkaniu w sposób bardzo stanowczy ma domagać się reparacji, oddania dóbr kultury i odszkodowań od rządu niemieckiego dla Polski.

Pan minister Sikorski w ubiegłym tygodniu napisał, że z prawnego punktu widzenia ta sytuacja jest beznadziejna, a teraz mamy słowa rzecznika, pana Nawrockiego, że trudno przejść do porządku dziennego nad wyrzeczeniem się reparacji ze strony rządzących.

Państwo się wyrzekli reparacji?

Nikt w Rzeczpospolitej się nie wyrzekł reparacji, natomiast prawda jest taka, że rządy PiSu, dwóch premierów, czterech bodaj ministrów spraw zagranicznych w sprawie reparacji nie uzyskały dokładnie nic.

Ponieważ rzeczywiście, tak jak mówi pan minister wicepremier Sikorski, prawnie jest to niezwykle trudne, żeby nie powiedzieć, niemal niemożliwe do uzyskania.

Jeśli panu prezydentowi Nawrockiemu za tydzień w Berlinie uda się przełom, będziemy tylko i wyłącznie klaskać.

No właśnie, tylko ja nie pytam polityków PiS o to, na jakiej podstawie można się domagać tych reparacji.

No bo oczywiście mówić można wszystko.

Papier zniesie wszystko, przestrzeń, eter też zniesie wszystko.

To nie potrafią odpowiedzieć ani jaki konkretny sąd miałby o tym orzekać, ani jakie są podstawy prawne do roszczenia bez wątpienia reparacji, które nam się należą, ale to nie wiem czy...

86 lat po wybuchu II wojny światowej to jest ten idealny moment, w którym się uda to załatwić.

My mówimy Niemcom tak, że powinni w jakiś sposób tę sprawę rozwiązać, jakimś szczodrym, jak najbardziej szczodrym gestem, zwłaszcza wobec tych, którzy jeszcze żyją, a są ofiarami bestialstwa nazistowskich Niemiec.

Natomiast niestety, i mówię to z pełną, zresztą mówię to od wielu lat, od kiedy sprawa reparacji została poruszona.

Niestety, prawnie to wygląda tak, że w imieniu PRL-u

Te reparacje wziął Związek Sowiecki i się nimi nie podzielił.

Żeby to zakwestionować prawnie, musielibyśmy całą spuściznę prawną PRL-u zanegować, co jest z kolei dla nas zabójcze, bo wtedy negujemy np.

traktaty polsko-niemieckie o granicach.

Kilkadziesiąt lat historii, jakby nie było tylko...

Nie dokończyłam pytania pan Leśkiewicz na pytanie, jakie konkretne działania ma prezydent Karol Nawrocki podjąć.

To mówi, że konkretnym działaniem jest upominanie się i twarde mówienie o tym, że Niemcy są winni, Polscy odszkodowani.

W wysokości 6 bilionów złotych.

Ja mam wrażenie, podobnie jak w niektórych innych aspektach retoryki międzynarodowej otoczenia prezydenta, czy innych polityków PiSu, że bardziej chodzi o zaganianie i nagarnianie własnego, mobilizowanie własnego elektoratu, niż o realne działania na zewnątrz.

Panie ministrze, a kończąc już ten wątek, jeżeli nie reparacje, to ten hojny gest, jak pan to nazwał, ale na czym by ten hojny gest mógł polegać?

To znaczy, jak mamy rozumieć, nie chodzi mi o konkretne kwoty, czy ludzi, którzy mają być odbiorcą tego hojnego gestu, ale chodzi o konkretne pieniądze, czy jak to rozumieć?

Nic więcej pani pozwoli, że nie powiem, bo to dotyczy trwających rozmów z partnerami zagranicznymi.

Ale reparacjami tego nazywać nie możemy, tylko raczej jakimś zadośćuczynieniem.

Prawie byłoby to bardzo trudno osiągnąć.

Myślę, że łatwiej będzie osiągnąć coś realnego, co się będzie inaczej nazywało.

Panie ministrze, czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych przygotuje jakoś Karola Nawrockiego, czy jakąś notatkę, czy dokumenty prześle przed spotkaniem z premierem Wiktorem Orbanem?

Bo okazuje się, że Karol Nawrocki chce odbudowywać te relacje.

Cytuję, relacje polsko-węgierskie są dla nas niezwykle ważne, mówi rzecznik prezydenta.

Relacje polsko-węgierskie są niezwykle ważne w sensie negatywnym.

To znaczy Węgry są krajem, który na przykład ponad miliard złotych blokuje dla Polski w takim funduszu europejskim, który z pieniędzy europejskich ma nam oddać środki za sprzęt, który daliśmy wojskowi Ukrainie za rządów PiSu w 22-23 roku.

To znaczy wszelkie kontakty z Węgrami powinny się od tego zaczynać, żeby oni po pierwsze przestali popierać Rosję kupując np.

od nich gaz i ropę.

Po drugie przestali mieć stanowisko antyukraińskie i po trzecie odblokowali ogromne pieniądze unijne, które Polsce się po prostu należą.

Nie mam przekonania, że ta odbudowa stosunków z Węgrami właśnie na tym ma polegać zdaniem Pałacu Prezydenckiego.

Jeśli nie, no to wtedy będziemy rekomendować, żeby pan prezydent się z Urbanem nie spotykał.

Jeżeli nie przedstawiłby właśnie takich sugestii, tak?

O to chodzi.

To nie są sugestie, to są jasne oczekiwania państwa polskiego co do zmiany polityki antypolskiej, gąsącej w polskie interesy, zarówno finansowe, jak i bezpieczeństwa, w polityki Orbana i to niestety polityki dość konsekwentnej.

Macie o czym rozmawiać jutro z ministrem Przydaczem, bez wątpienia.

Tym bardziej, że kwestia ambasadorów na pewno się pojawi na tapecie.

Tak, jest to jedna z kwestii, które powinniśmy omówić.

Państwo w stanie zrezygnować z nominacji dla pana ambasadora Sznapfa i Klicha, bo to jest główna kość niezgody.

To jest jedna z rzeczy, które chciałbym pozostawić poza naszą rozmową, bo chciałbym je zostawić na rozmowę jutrzejszą.

Natomiast... Bo tam tylko 10 osób czeka na podpis, ale przez te dwie nominacje tych podpisów nie ma.

Tak twierdzi pałac.

To jest dosyć absurdalne stawianie i nielogiczne w tej sytuacji.

Zresztą nie ma ich, bo prezydent Duda ich nie podpisywał.

Jeśli tylko dwie nominacje nie pasują temu czy tamtemu pałacowi prezydenckiemu, to dlaczego 30 innych w zdecydowanej większości?

Jak rozumiem, to ma być taka karta przetargowa.

Z tych 30, 25 albo 6 to są profesjonalni dyplomaci, z którymi wielokrotnie prezydent Duda współpracował i ich też nie podpisywał.

To są naprawdę ludzie 40, 50, 60-letni, którzy przepracowali 2030,

40 lat w polskiej dyplomacji i nawet 40 nie, bo tam już nie ma nikogo, kto zaczynał służbę za czasów PRL-u.

Więc powiedzmy, że zaczynał 33 czy 34 lata temu i im też, a nawet głównie prezydent Duda nie podpisał nominacji, co jest działaniem antypaństwowym.

No dobrze, ale jak sądzę część naszych widzów, która interesuje się tym tematem,

Chętnie by Pana zapytała, no ale dlaczego na przykład tak bardzo upieracie się przy klichu?

To co Pan im odpowie?

Odpowiem tak, jak już to pani powiedziałem.

Znaczy zarówno ambasador Klich jak i ambasador Schnepp są profesjonalistami i otoczenie prezydenta dziękowało im za przygotowanie wizyt odpowiednio w Waszyngtonie i w Rzymie.

Więc znowu kolejna z tych rzeczy, gdzie co innego się tak naprawdę robi, a co innego się krzyczy.

Ale liczy pan naprawdę, ma pan...

się krzyczy na użytek wewnętrzny.

Nadzieja na jakiś kompromis w sprawie tych nominacji ambasadorstw?

My jesteśmy skłonni do poważnych rozmów.

Oczywiście ja ich nie będę konkludował.

To muszą skonkludować nasi szefowie, czyli wicepremier Sikorski i prezydent Nawrocki.

I ostatnia sprawa, panie ministrze, już nie związana z dyplomacją, aczkolwiek jest to na tyle mocny temat, że nie mogę nie poprosić pana o komentarz.

Nazwiska byłego premiera Morawieckiego, ministra sprawiedliwości Ziobry, pana Święczkowskiego, pana Marka Chrzanowskiego, czyli byłego szefa KNF-u, znalazły się w zawiadomieniu NIK-u w sprawie get-backu.

Prezes Banaś rozmawiał na temat afery Get Backu i kontroli NIK-u w tej sprawie z ministrem Waldemarem Żurkiem.

Mówi o tym, że są absolutnie wstrząsające te informacje i że określa aferę Get Backu jako największą po fozie.

I dzisiaj stawiamy pytanie, czy afera Get Backu zostanie rozliczona?

Czy my jako obywatele możemy mieć taką pewność?

No najważniejsze, jeden z najważniejszych nazwisk w polskiej polityce, które przy aferze Getbeku zdaniem kontrolerów nikt się pojawiają.

Jeśli się potwierdzi to, co mówi prezes Niku, pan Banaś, że najwyżsi urzędnicy państwowi przekazywali polecenia swoim podwładnym, żeby w rozwiązywaniu tej afery

mataczyć, opóźniać działania, przeszkadzać, no to wtedy mamy do czynienia z mega aferą, która i tutaj powiem zupełnie szczerze, jestem przekonany, że prokuratura pod przywództwem pana ministra, prokuratora generalnego Żurka bardzo wnikliwie i ze skutkiem przyjrzy się tym zarzutom NIK-u.

Marcin Bosacki, wiceminister spraw zagranicznych, Koalicja Obywatelska Państwa gościem.

Dziękuję bardzo panie ministrze za to spotkanie.