Mentionsy
Bugucki: Komisja ds. Pegasusa jak GANG OLSENA. Kto jest PRAWDZIWYM liderem prawicy? EXPRESS BIEDRZYCKIEJ
Komisja śledcza ds. Pegasusa działa jak gang Olsena - mówił w "Expressie Biedrzyckiej" Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Kamila Biedrzycka zapytała ministra, kto obecnie jest liderem prawicy. - Prawica ma dziś dwóch liderów: prezesa Kaczyńskiego i prezydenta Nawrockiego - odpowiedział polityk. Czy można ufać słowom Trump, kiedy spotkanie Nawrocki-Sikorski i co ze sportem ws. ambasadorów? O tym w najnowszym odcinku!
Szukaj w treści odcinka
Pan marszałek Hołownia przynajmniej w tym ostatnim czasie pokazał, że potrafi być państwowcem, że potrafi działać zgodnie z konstytucją, kiedy były te wszystkie szaleńcze pomysły na przykład pana Giertycha.
Na miły Bóg, czy my mamy ze sobą nie rozmawiać, czy mamy sobie nie podawać rejtu?
Rozmawiać, ale kto dzisiaj według pana jest liderem prawnicy w Polsce?
Z jednej strony mamy oczywiście prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który jest liderem największej partii w Polsce, nie tylko partii opozycyjnej, największego środowiska, a z drugiej strony mamy prezydenta Rzeczypospolitej, który ma olbrzymie poparcie.
Taki dwugłowy smok?
Został doprowadzony do komisji.
Co się stało?
Państwa gościem, gościem Ekspresu Biedrzyckiej jest Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Karola Nawrockiego.
Dzień dobry.
Dzień dobry Pani redaktor, kłaniam się Państwu.
Panie Ministrze, premier Donald Tusk bardzo mocno, no i właściwie trudno się dziwić, jako szef rządu zirytował się na głosowanie części swoich koalicjantów w sprawie prezydenckiego projektu dotyczącego Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Tak szczerze i z ręką na sercu, dlaczego prezydent zdecydował się złożyć swój projekt, jeżeli rząd od miesięcy już ten projekt realizuje?
To znaczy nie prezydencki, ale projekt CPK.
Dlatego, że ten projekt, który realizuje rząd nie jest projektem centralnego portu komunikacyjnego, tylko jest pewnego rodzaju kadłubem ograniczonym do tego Y, czyli Warszawa, Łódź, Wrocław, Poznań.
To nie jest centralny port komunikacyjny, którego chcą setki tysięcy Polaków, którzy stanęli po stronie tak dla CPK z różną wrażliwością społeczną, z różnymi, że tak powiem, poglądami.
Politycznymi.
Oni podpisali się w liczbie ponad 200 tysięcy pod projektem obywatelskim.
Ten projekt został zamrożony, zlekceważony przez rządzących i przez rząd.
W związku z tym pan prezydent postanowi ten projekt dopracować i w oparciu o najważniejsze założenia tego projektu obywatelskiego skierować inicjatywę prezydencką.
Premier przekonuje, że projekt CPK jest kontynuowany łącznie z siecią kolejową, z kolejami dużych prędkości.
Przedstawiciele koalicji 15 października mówią o tym, że na przykład w projekcie prezydenckim koleje jeżdżą wolniej niż w projekcie realizowanym przez koalicję.
No więc jak to jest?
A to ciekawy wątek, dlatego że ten projekt, który był zakładany przez Prawo i Sprawiedliwość, ale także przez projekt obywatelski i projekt prezydencki zakłada racjonalne rozwiązanie, jeżeli chodzi o szybkość kolei.
Szanowni Państwo,
Pan premier mówi, że ma ambicje, żeby te koleje jeździły ponad 300 km na godzinę.
Natomiast odległości pomiędzy największymi miastami w naszym kraju powodują, że różnica między koleją jadącą ponad 300 km na godzinę, a 250 km na godzinę, uwzględniając rozpędzenie się tego pociągu, ale także uwzględniając sieć połączeń, na przykład tych średnich miast, jak ten przysłowiowy Kalisz, powoduje, że różnica będzie kilku minut.
Natomiast co tracimy w sytuacji takiej realizacji?
Tak, no właśnie, ale czas, ale jeszcze ważniejsze to dobre decyzje to pieniądz, dlatego że w ten sposób wykluczamy polskich producentów taboru kolejowego, dlatego że oni dzisiaj mogą produkować tabor, który porusza się z prędkością 200 km na godzinę, gdyby miały ten kontrakt polskie firmy, na przykład PESA.
to wtedy mogłyby zwiększyć swoje zdolności, możliwości produkcyjne do 250 kilometrów, czyli rozwijalibyśmy przy okazji CPQ polski biznes, polskie innowacje, polską myśl techniczną, a nic właściwej byśmy nie tracili, bo myślę, że każdy z Państwa nie obraziłby się, gdyby jechał na przykład 5 czy 4 minuty krócej.
Panie ministrze, a co pan odpowie marszałkowi Hołowni, który stwierdził, że zagłosował za przekazaniem tego projektu do dalszych prac w Komisji Infrastruktury, tylko po to, żeby ukazać absurdalność tego projektu i jego złe rozwiązania?
Ale mnie jakby to średnio zajmuje.
Ja byłem wtedy jako przedstawiciel pana prezydenta i miałem honor i godność prezentować ten projekt dzień wcześniej i byłem podczas głosowania.
Ja się bardzo cieszę.
Ale proszę pana, jednakże to dość specyficzne.
Powinniście głosować za czymś, żeby pokazać absurdalność tych przepisów.
Ale to było głosowanie proceduralne, o charakterze proceduralnym.
To było polityczne.
Również polityczne.
I ono pokazało, że pan prezydent potrafił zbudować większość tak dla CPK i w opozycji do tej większości jest premier Tusk ze swoim rządem, czyli jest w mniejszości.
To ciekawa sytuacja polityczna rzeczywiście, więc patrząc na tę nerwowość pana premiera Tuska po tym, jak wyszedł i jak mówił rzeczy też...
mówiąc głęboko nieprawdziwe, to się nie dziwię temu zdenerwowaniu.
Co nieprawdziwego powiedział premier w tym temacie?
Na przykład pan premier w tym zapętleniu po tym, jak był zszokowany, jak rozumiem, wynikami głosowania nad Centralnym Portem Komunikacyjnym, ale także głosowania w sprawie religii i etyki, powiedział, że prezydent wszystko wytuje i prezydent to w ogóle nie ma prawa tutaj przedstawiać projektów, bo przecież to rząd będzie rządził.
Nie powiedział, że nie ma prawa przedstawiać projektów, panie ministrze, teraz pan...
Generalnie do tego to się sprawdzało.
Premier będzie wyznaczał prezydentowi... Nie, to bądźmy precyzyjni.
Nie powiedział, że nie ma prawa zgłaszać projektów ustaw pan prezydent.
Prezydent wręcz składając projekt dotyczący Centralnego Portu Komunikacyjnego właściwie łamie konstytucję.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zgodnie z konstytucją ma inicjatywę ustawodawczą w każdej sprawie.
W każdej sprawie, gdzie będzie uznawał to za słuszne, z tego będzie korzystał.
Zwłaszcza w sprawach, gdzie rząd sobie ewidentnie nie radzi albo nie chce sobie radzić.
Bo ja przypomnę słowa Donalda Tuska, który mówi, że w ogóle ten projekt jest Polsce niepotrzebny.
Że on ma ekspertyzę, które wykazują, że CPK jest niepotrzebny i jest z punktu widzenia komunikacyjnego kraju w ogóle absurdalny.
Ale pan wie, że ten rząd kontynuuje projekt CPK w innym wymiarze być może niż państwo by sobie życzyli.
Ale premier właśnie zwraca uwagę na to.
Polacy by sobie życzyli innego wymiaru.
Ta część, która podpisała projekt ustawy jako projekt obywatelski.
Natomiast premier zwraca uwagę na to, że przez wiele, wiele lat jeszcze rządów Prawa i Sprawiedliwości właściwie, jeżeli chodzi o CPK, nic się nie stało.
To była ta umowna łąka zarządzana przez pana Chorałę, suto wypłacane pensje i nic tam się de facto nie wydarzyło.
To są argumenty premiera.
To są argumenty premiera, które są argumentami jak kulą w płot.
Powstały założenia.
Wtedy były wszystkie programy przygotowane.
Wtedy cały projekt, wielki projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego się rozpoczął.
Ja przypomnę, że ten, który przegrał wybory prezydenckie, dobrze tak zdecydowali Polacy.
Mówili, po co nam lotnisko w Baranowie, a więc Centralny Port Komunikacyjny, będąc wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej, skoro mamy nowe lotnisko w Berlinie.
Oni w ten sposób myśleli.
I to, kiedy mówili, że nie będzie CPQ, to nie była rozmowa o kwestii kształtu tego portu, tylko po prostu jego nie chcieli.
I wtedy, kiedy m.in.
pan minister Chorała podejmował te wysiłki, wtedy rozpoczął się ten wielki projekt, wtedy rozpoczęły się założenia projektowe.
I nawet demagog wytykał politykom Platformy Obywatelskiej, że kłamią w tej sprawie.
Pozdrawiamy ekipę Demagogo.
Oni rzeczywiście robią świetną robotę, choć dla Państwa, wszystkich polityków, często niewygodną.
Ja się w ogóle nie obawiam, proszę mojej wypowiedzi sprawdzać.
Do tego, co powiedział Pan, Panie Ministrze, słusznie zresztą, że Karolowi Nawrockiemu udało się gdzieś tam zbudować większość w Sejmie, jeżeli chodzi o projekt CPK.
Czy na ten temat była jakaś rozmowa wcześniej z Szymonem Hołownią?
To są kuluary polityki, a nie przyszedłem tutaj do studia, żeby mówić o kuluarach polityki.
Jeżeli są takie rozmowy, to są rozmowy między najważniejszymi osobami w państwie.
Nie wiem, czy takie rozmowy się odbyły.
I mówi pan to z ręką na sercu?
Czy po prostu nie chce pan powiedzieć, że takie rozmowy się odbyły?
Nie mam takiej wiedzy.
Na pewno pan ma taką wiedzę, tylko może nie chcieć się nią dzielić po prostu.
To też jest kwestia pewnej kuchni politycznej.
Ja takiej wiedzy nie mam.
No dobrze, panie ministrze, a jeśli chodzi o kwestie związane z przyszłością marszałka Hołowni, nie chcę, żeby pan ją tutaj rysował w jakiś sposób, bo to nie jest pana zadanie, ale dzisiaj Onet pisze o tym, że Szymon Hołownia stara się o stanowisko wysokiego komisarza ONZ do spraw uchodźców.
Wiemy, że żeby mógł to stanowisko pełnić, potrzebna jest zgoda najważniejszych polskich władz, w tym oczywiście prezydenta Karola Nawrockiego.
Czy panowie, czy pan prezydent Karol Nawrocki, no bo to ostatecznie jego podpis, wesprze Szymona Hołownię w staraniach o to stanowisko?
Na razie tego nie ma na stole.
To nie jest, jak rozumiem, oficjalna informacja.
To są pewne, tak powiem, plotki, mówiąc tak bardzo kolokwialnie.
sprawa stanie na wakandzie, ta sprawa będzie na agendzie takiej dyskusji publicznej, dyskusji dotyczących najważniejszych osób w państwie, to na pewno pan prezydent się wypowiada.
Natomiast nie jest rzeczą, jeszcze wracając do poprzedniego wątku, nie jest niczym nadzwyczajnym, że pan prezydent rozmawia ze wszystkimi najważniejszymi osobami w tym kraju.
Rozmawia z panem marszałkiem Hołownią, pamiętam takie spotkanie w Sejmie, kiedy poprosił o to pan premier Tusk, to też się z nim spotkał.
Rozmawia z Władysławem Kosiniakiem-Komyszem.
Przerwę, panie ministrze, dlatego, że mamy najnowsze oświadczenie pana Szymona Hołowni
które tutaj bardzo porządkuje całą sprawę, z tym co umiem.
Chcę się przydać jakoś i Polsce i światu.
Przedwczoraj poinformowałem naszą Radę Krajową, że w ten piątek złożyłem aplikację w publicznym naborze ogłoszonym przez sekretarza generalnego ONZ na funkcję wysokiego komisarza ONZ do spraw uchodźców.
Nigdy wcześniej Polaka nie było w takim miejscu w strukturach ONZ-u, a temat wsparcia humanitarnego znam lepiej niż politykę, bo zajmowałem się nim dwa razy dłużej.
Bardzo długie jest to oświadczenie, więc pozwolą państwo, że jednak poświęcę czas ministrowi.
No ale wiemy, że to już jest oficjalne.
Ponawiam więc pytanie.
Czy będzie poparcie pana prezydenta?
Muszą być rozmowy między panem prezydentem a panem marszałkiem.
Ja uważam, że każdy przedstawiciel Polski, który potrafi reprezentować interesy Polski, również zajmując się tymi sprawami szerzej, no bo w wymiarze, jak rozumiem, problemu o charakterze światowym, jeżeli chodzi o migrację,
Natomiast czy tutaj dojdzie do porozumienia, jak będą wyglądały te rozmowy, kiedy one się odbędą, to wszystko przed nami.
Ale będziecie rozmawiać.
Rozumiem, że ta kartka jeszcze jest ciepła z drukarki.
Nie widział pan, jak moja wydawczyni tutaj biegnie.
Ona zawsze trzyma rękę na pulsie.
Ale pana zdaniem to byłby dobry kandydat na to stanowisko?
Będzie pan namawiał pana prezydenta podczas tych rozmów, żeby dla Hołowni...
Jeszcze trzeba zobaczyć, co pan marszałek Hołownia chce zrobić, jaki przedstawi swój plan pracy, jakie przedstawi swoje horyzonty działania.
Myślę, że to jest niezwykle ważne, bo to nie jest sytuacja zero-jeden, czarno-białe.
Pan marszałek Hołownia przynajmniej w tym ostatnim czasie pokazał, że potrafi być państwowcem, że potrafi działać zgodnie z konstytucją.
Kiedy były te wszystkie szaleńcze pomysły na przykład pana Giertycha, który galopował w kolejne obszary absurdu, żeby nie dokonać zaprzeczenia prezydenta Rzeczypospolitej wybranego w wolnych, demokratycznych wyborach przez naród.
Pan marszałek Hołownia stanął na straży konstytucji.
Nic nadzwyczajnego, żeby było jasność.
To nie jest jakiś wielki heroizm, ale w dobie demokracji walczącej Donalda Tuska należy to z uwagą odnotować.
Panie ministrze, czy ta sytuacja tłumaczy, bo jak sądzę wielu się dzisiaj nad tym zastanawia, naszych widzów, no takie zbliżenie Szymona Hołowni z tą prawą stroną polskiej sceny politycznej.
Najpierw spotkania z Jarosławem Kaczyńskim,
Ciepłe słowa pod adresem Karola Nawrockiego.
Czy to nie jest także trochę kosztem pana prezydenta Nawrockiego?
Szymon Hałownia próbuje sobie zapewnić dalszą karierę.
W jaki sposób kosztem?
No w tym sensie, że wykorzystuje pana prezydenta, zbliżył się do niego, żeby otrzymać podpis i iść do Genewy.
Pan prezydent nie jest osobą, która dałaby się wykorzystywać.
Pan prezydent jest twardym politykiem, a wiąże go kontrakt z Polakami, który zawał w czasie kampanii prezydenckiej, w czasie przedstawiania tego programu.
I tutaj bez względu na to, jaki polityk będzie chciał wpływać na pana prezydenta, no większych szans nie ma.
Natomiast trzeba rozmawiać.
No i te rozmowy powinny się toczyć między...
najważniejszymi graczami polskiej sceny politycznej i dobrze, jeżeli one się odbywają.
Natomiast myślę, że to nie jest kwestia zbliżenia się pana marszałka Hołowni do prawej strony sceny politycznej, tylko wypychania pana marszałka Hołowni po tym, jak podjął... Nie, no nikt go na to spotkanie nie wypychał, panie ministrze, chyba, że ja o czymś nie wiem.
Potem jak podjął panie redaktor, szanowni państwo, suwerenną i zgodną z konstytucją decyzję o tym, że będzie za przysiężenie prezydenta Rzeczypospolitej.
I to było poczytywane za jego wielki grzech.
A to jest jego zasługa, ale właściwie obowiązek, podstawowy obowiązek jako marszałka.
Ja pamiętam takie nagranie, kiedy ktoś sfilmował
że pan marszałek Hołownia wtedy, kiedy byłem posłem, przywitał się ze mną, bo podał mi dłoń.
I w Telewizji Polskiej w likwidacji była mowa o tym, że Hołownia spotyka się z posłami PiSu, rozmawia z nimi.
Na miły Bóg, czy my mamy ze sobą nie rozmawiać, czy mamy sobie nie podawać ręki?
Rozmawiać, ale przecież panie minister, znowu pan trochę manipuluje, bo doskonale pan wierzy, cała dyskusja nie dotyczyła rozmów jako takich, spotkań w gabinecie marszałka.
Ja jestem jak najbardziej i wielu naszych widzów za tym, żeby...
Wszystkie zwaśnione strony polskiej sceny politycznej ze sobą rozmawiały, ale jeżeli to jest uczciwe, to nie musi odbywać się pod osłoną nocy, nie musi odbywać się w prywatnych mieszkaniach i tego ta dyskusja dotyczyła i doskonale pan pamięta, że to o to chodziło, a nie sam fakt rozmowy.
Ale dobrze, idziemy dalej.
Jedno zdanie, te ataki, które odebrał marszałek Hołownia w ciągu kilku czy kilkunastu dni po tym spotkaniu czy kolacji z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim, myślę, że były dla niego dużo bardziej dolegliwe niż cała krytyka.
Ale pan wie, że w polityce trzeba mieć twardą skórę, żeby nie powiedzieć...
ze strony na przykład Prawa i Sprawiedliwości.
I ostatnie zdanie w tym temacie, ale to pokazuje niezwykłą moc i siłę prezesa Prawa i Sprawiedliwości, pana premiera Jarosława Kaczyńskiego.
Jedna czy dwie kolacje spowodowały, że my o tym rozmawiamy po, nie wiem, już kilku czy kilkunastu tygodniach i dopatruje się w tym źródła problemów koalicyjnych.
Nie, no bo rozmawiamy o Szymonie Hałownie, w ogóle nie o Jarosławie Kaczyńskim w tym momencie, ale skoro pan już Jarosława Kaczyńskiego wziął na tapet, to ja spytam, kto dzisiaj według pana jest liderem prawnicy w Polsce?
Z jednej strony mamy oczywiście prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który jest liderem największej partii w Polsce, nie tylko partii opozycyjnej, największego środowiska, a z drugiej strony mamy prezydenta Rzeczypospolitej, który ma olbrzymie poparcie.
Taki dwugłowy smok?
Nie, ja bym raczej porównał to do sprawowania władzy w Rzymie.
Było też tak, że byli dwaj konsulowie, którzy ze sobą współpracowali, działali i budowali siłę ówczesnego Imperium Romanum.
Będziemy mieli w Polsce imperium Romanu?
Nie, ale podaję pewien przykład.
Pani doskonale wie, że skoro pani mnie pyta, jak to wygląda.
Czyli dwóch liderów.
Niekwestionowanym liderem Prawa i Sprawiedliwości jest pan prezes Jarosław Kaczyński.
To nie budzi wątpliwości.
Natomiast dzisiaj prezydentem Rzeczypospolitej jest Karol Nawrocki z wielkim zaufaniem społecznym.
57% poparcia ma wirtualna Polska, 73% wśród młodych ludzi.
I najlepsze, co może Polsce się wydarzyć, to żeby te dwa ośrodki po prostu pracowały na dobro Polski.
Myślę, że tak się dzieje.
Dość oczywistym pytaniem, gdzieś publicystycznym rzecz jasna, trochę na tym też te nasze spotkania polegają, jest to, czy Jarosław Kaczyński powinien traktować Karola Nawrockiego jako konkurencję.
Ale tak się nie dzieje.
Nie traktuję go jako konkurencję.
Ale oczywiście, że nie.
A Karol Nawrocki nie ma ambicji być konkurencją dla prezesa, jak rozumiem.
Ale myślę, że inna jest rola szefa partii, wielkiego stronnictwa, które uzyskało 7 milionów 600 tysięcy głosów w wyborach parlamentarnych, jakim jest Prawo i Sprawiedliwość, 8 lat doskonale rządziło Polską i zmieniło Polskę na lepsze.
Ale w 2023 roku straciło władzę, panie ministrze.
Ale dalej wygrywało bezwzględnie, wygrywało wybory.
Nie byliśmy w stanie stworzyć koalicji.
A to też warto się zastanowić, dlaczego?
No tak, ale myślę, że sobie poradzimy z tym.
A z drugiej strony mamy prezydenta, który ma olbrzymią popularność.
No właśnie, poradzimy sobie z tym.
Mówi pan jako polityk PiSu, czy mówi pan jako szef kancelarii prezydenta?
Bo zastanawiam się, czy normalną sytuacją, bez złośliwości, czy normalną sytuacją jest to, że pan jako szef prezydenta, który powinien być prezydentem wszystkich Polaków, mówi, poradzimy sobie z tym partyjnie, jak rozumiem, przed wyborami w XXVII wieku.
Ale pan prezydent chce być prezydentem wszystkich Polaków.
Rozmawia ze wszystkimi stronnictwami.
Rozmawia ze wszystkimi stronnictwami.
Natomiast pan prezydent nie ukrywa, mówi to bardzo otwarcie i mówi to dalej otwarcie i twardo, konsekwentnie, że program, który prezentuje Polska
prawa strona sceny politycznej jest programem dobrym dla Polski.
To, co robi dzisiejszy rząd, jest złe dla Polski.
Mówił pan prezydent, że wybory prezydenckie są referendum nad rządem Donalda Tuska.
Czy jesteś za tym rządem, czy przeciwko?
No musi być tylko konsekwentny.
I jest tylko konsekwentny.
Nie ludzie głosować, bo jest świetny kandydat na prezydenta, a nie dlatego, że się rząd nie podoba.
Ale pani redaktor, to ja już pokazuję.
Jeżeli była mniejsza... Nie, ale to nie, tylko do wyborów, tylko do tego sondażu z zeszłego tygodnia.
Proszę zauważyć, że te 57% poparcia dla prezydenta Nawrockiego to znaczy, że ta wizja Polski, to działanie pana prezydenta, które w istocie jest takim przedstawianiem programu prawicowego, przyciąga Polaków i przekonuje Polaków.
Czyli pan jako szef kancelarii prezydenta nie ukrywa, że będzie działał w tej kancelarii na rzecz Prawa i Sprawiedliwości?
Będę działał na rzecz Polski.
Panie ministrze.
Panie redaktor.
Ale 300 tysięcy głosów mniej zaburał Trzaskowski.
Proszę nie bagatelizować tej części polskiego społeczeństwa.
Ale ja w ogóle nie bagatelizuję, dlatego podchodzę z wielkim szacunkiem.
Natomiast uważam, że racja jest po stronie tych, którzy przedstawiali program o charakterze konserwatywnym, prawicowym, a nie tym, którzy przedstawiali program o charakterze liberalnym czy lewicowym.
Demokracja polega na tym, że wybiera większość.
Tak to już jest w demokracji.
Oczywiście, absolutnie.
Nikt nie dyskutuje, chociaż oczywiście duża część podaje wątpliwość, a właściwie może nie podaje wątpliwość, tylko cały czas się zastanawiają.
73% młodych, 18-24% popiera prezydenta Nawrockiego.
Te włosy zostały dobrze policzone.
Panie redaktorze, naprawdę?
Przecież chyba pan czyta internet, widzi pan, że część ludzi ma w dalszym ciągu wątpliwości.
No tak, jeżeli Giertych z całą tą ekipą, wspierany w jakiejś mierze przez premiera Tuska, wspierany przez Bonara, chcieli przekonać ludzi, że prezydent nie został wybrany, to tych najtwardszych w tym utwardzili, że tak, nie został wybrany.
Tych spod soku z buraka, silniczki Giertycha i tak dalej, i tak dalej.
Racjonalnie Polacy uznają... O, widzi pan, i to pan ocenia.
No ale dlaczego mam nie oceniać?
Ale państwo też mają część swojego elektoratu, która jest nieracjonalna.
Dlaczego pan o jednych mówi silniczki, a o drugich... A dlaczego pani teraz ocenia?
Ja nie oceniam.
Przed chwilą pani powiedziała, że część naszego elektoratu jest nieracjonalna.
Ja tak nie twierdzę.
No ale o innych pan mówi, że to są silniczki.
Ale to są ludzie...
Pokazać Pani, jakie rzeczy wypisują do mnie?
Pokazać Panu, co wypisują do mnie czy do innych?
Dzisiaj niestety w internecie tak to wygląda, co nie znaczy, że powinniśmy się z tym godzić.
Dobrze, Panie Ministrze, bo to nie o tym powinniśmy dziś rozmawiać.
Nie o to, nie o to.
46 dni zostało Panu Prezydentowi, żeby o jedną trzecią obniżyć ceny prądu.
Kiedy się tego doczekamy w ciągu tych 40 dni?
Na pewno to będzie w tym terminie.
Chciałbym, żeby też Pani Redaktor, ale także wszystkie inne ośrodki medialne z taką gorliwością dopytywały, gdzie jest to konkretów na 100 dni.
My jesteśmy przed terminem i nas państwo... Ale to nie chodzi o przykrość, nic osobistego.
Ale jest mi przykro.
Ale nie, no bo pan mówi, że jak ogląda, widać nie ogląda pan moich programów.
No rzadko muszę powiedzieć.
No właśnie.
Ale ostatnio oglądałem dwóch dziennikarzy tu siedziało i ilość nieprawdy.
Ale to ja odpowiadam wyłącznie za siebie, panie ministrze.
Ja odpowiadam wyłącznie za siebie i pytam o to przedstawicieli koalicji.
Pytam o konkrety, pytam o kolejne priorytety.
Ale my nie będziemy teraz rozmawiać na ich temat, bo ja zaprosiłam pana po to, żeby rozmawiać na wasz temat.
A wie pani jaka jest fundamentalna różnica między nami, czyli obozem pana prezydenta.
Będą w takim terminie, w którym pan prezydent zapowiedział, na pewno taka inicjatywa w tym terminie wpłynie.
A to jest tylko 46 dni do końca.
A prezydent nie zapowiadał, że inicjatywa wpłynie w ciągu 100 dni, tylko że w ciągu 100 dni obniży te ceny prądu.
Pani redaktor, jeżeli w polskim Sejmie znajdą się ludzie, którzy nie będą chcieli obniżenia cen prądu dla Polaków, to znaczy, że działają w sposób antypolski.
To czemu nie zrobił tego od razu pan prezydent?
Antypolski, bo chcemy, żeby to było znakomicie, doskonale przygotowane.
Ale wie pan, że tego się nie da zrobić.
Żeby nawet jeżeli będzie pan premier Tusk, wyjdzie i nawet przegra kolejne głosowanie, to żeby nie był w takim stuporze i amok.
A kiedy będzie referendum w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa?
To też będzie w swoim czasie.
Nie jesteśmy nigdzie w niedoczasie.
Gdzieś żeśmy zawalili.
Nie, ja tylko pytam o konkret.
Wszędzie jesteśmy albo przed czasem, albo w idealnym timingu.
Jest w tych terminach.
Ja rozumiem, że pan prezydent narzucił takie tempo, że państwo by chcieli, żeby wszystko załatwione było w ciągu jednego dnia.
I to jest też wielki sukces pana prezydenta Nawrockiego.
Ale jeżeli patrzymy na ten kalendarz, który rozpisywał pan prezydent Nawrocki, to jesteśmy w tym kalendarzu i przyzna pani,
Czy zna Pani?
Czy jesteście w kalendarzu?
Czy dotrzymujemy tych terminów, o których mówiliśmy?
Za 46 dni Panu to powiem, bo jeśli nie będę miała rachunku niższego o 1 trzecią, to może nie dotrzymaliście.
Ale mówimy na przykład o tych inicjatywach, które zostały złożone.
No tam pierwszego dnia nie były złożone, były złożone później.
Ale to są tam małe różnice.
Rzeczywiście nie czepiajmy się.
Rozumiem, że w ciągu 46 dni te ceny będą niższe o 1 trzecią.
Jeżeli tylko większość rządowa zrozumie, że trzeba pomagać Polakom.
Czyli to jest wina rządu, znaczy odpowiedzialność rządu, żeby realizować obietnicę pana prezydenta.
Ja podam przykład ustawy wiatrakowej.
Próbowali szantażować prezydenta, mówić będą lobbystyczne zapisy wiatrakowe.
Dokleili w drugim czytaniu mrożenie cen energii.
Krzyczeli strasznie, nie chce niższych cen dla Polaków.
Prezydent to twardo zawetował, zmusił ich do pracy.
Przedstawili projekt bez wiatrakowego lobbingu.
I Polacy od 1 października będą mieli zamrożone ceny energii.
Nie wiem jakie tanie głowy to wymyślały, ale to jest świetne, że jest kandydat, który w kampanii wyborczej składa obietnicę, kiedy zostaje już wybrany na stanowisko, to uzależnia powodzenie realizacji swoich obietnic od rządu.
Ale pani, przed chwilą zaczęliśmy tę rozmowę od tego, że pan prezydent wygrał głosowanie w sprawie CPK.
I w religii.
I w religii.
No ale religia to była prawa i sprawiedliwość.
No to obywatelskie, ale pan prezydent popiera jak rozumie.
Nie martwi się pan prezydent po piątkowych głosowach, jako premier się martwi.
Panie ministrze, jeszcze o jedną rzecz w kontekście ustawowym chciałam zapytać.
Nie wiem, szczerze jakby stan emocjonalny polskich polityków niespecjalnie mnie interesuje, bardziej interesuje mnie to, co robią.
Bardzo pogodnie dzisiaj tutaj.
A czy pan mnie zna od jakiejś innej strony?
No nie, ale ja mówię o tym, że bardzo pogodnie.
Musi pan częściej przychodzić, oglądać program, wtedy pan będzie wiedział, że wszyscy są rozliczani.
Nie dlatego, że pani, tylko ograniczona ilość czasu.
Cieszę się.
Tak, to wiem, że pan teraz ma dużo na głowie, natomiast teraz już zupełnie na poważnie, bo szczerze...
A mogę jeszcze tylko jedno zdanie, że duże na głowie.
Proszę zauważyć, że kancelaria pana prezydenta dysponuje zasobem kadrowym, właściwie mniejszym niż najmniejsze ministerstwo.
A w ciągu 50 dni pan prezydent narzucił nam takie tempo, że zrobiliśmy kilka projektów ustaw, zmusiliśmy trzema wytami rząd do wycofania.
Nie, ale to są trzy projekty.
Ostatni projekt przeszedł do kolejnego czytania.
Jakieś zarzuty?
Po to, żeby według tych, którzy głosowali za, pokazać jak jest absurdalny
Kilkanaście wizyt pana prezydenta.
O tym za chwilę porozmawiamy.
Musi pani przyznać, że jest dynamicznie.
Nawet najwięksi oponenci prezydenta mówią, że takiego rozpoczęcia prezydentury jeszcze nigdy nie było.
Super, że się zgadzamy.
Panie ministrze, powiedział pan w piątek, mówiąc o ustawie o pomocy obywatelom Ukrainy, że de facto to kończy turystykę ukraińską.
Medyczną turystykę ukraińską.
Nie tylko medyczną chyba pan powiedział.
Nie, medyczną turystykę ukraińską.
Być może zabrakło słowa medyczną, ale później to tłumaczyłem.
Bo to było pierwsze zdanie.
Czyli za szybko troszkę po prostu.
Medyczną turystykę ukraińską.
Co to znaczy medyczna turystyka ukraińska?
Ukrainy, którzy w Polsce nie mieszkali właściwie, tylko przyjechali tutaj na chwilę, nie płacili tutaj podatków, nie pracowali i właściwie w żaden sposób nie dokładali się do tego, żeby te świadczenia były udzielane.
Przyjeżdżali szczególnie do województw zachodnich na zachodzie, przepraszam, wschodnich na wschodzie naszego kraju i tam korzystali ze świadczeń, bo mogli.
Bo to jest niesprawiedliwe.
To, do czego zmusił pan prezydent rząd, to wpisanie zakresu świadczeń, z których niepracujący Ukraińcy nie będą mogli korzystać w Polsce.
Na przykład zabiegi zaćmi, na przykład programy lekowe, na przykład programy zdrowotne, na przykład stomatologia, na przykład leki na receptę i wielu, wielu i rehabilitacja i wiele, wiele innych.
Mówił pan, tutaj mam dokładny cytat, koniec turystyki z Ukrainy na koszt polskiego podatnika, ale rozumiem, że chodziło o turystykę medyczną.
Ale czy nadal używanie...
Takiego sformułowania przystoi szefowi kancelarii prezydenta, bo to trochę szczuje znowu na Ukraińców.
Nie no, a wie pani, jeżeli ktoś nas wykorzystuje, a w tym wypadku mieliśmy do czynienia z wykorzystywaniem luki prawnej, z którą polskie państwo nie radziło sobie od wielu, wielu miesięcy, na przykład przez półtora roku ten rząd nie przygotował stosownych zmian, chociaż widział to, że polskie pieniądze ciężko zapracowane przez polskiego podatnika idą na leczenie obywateli innego kraju, którzy tutaj nie pracują, to nie ma na to zgody pana prezydenta i mojej zgody nie ma.
lutego dwudziestego drugiego roku.
Tak, tylko proszę zauważyć, że ta sytuacja zaraz po wojnie była zupełnie inna.
Natomiast mamy od blisko dwóch lat rząd, który dostaje określone poprawki i nie chce ich przyjmować.
Dopiero weto prezydenta ich do tego zmusiło.
I dobrze.
Panie ministrze, dzisiaj
Zbigniew Ziobro ma zostać po raz kolejny doprowadzony przed oblicze Sejmowej Komisji Śledczej do spraw Pegasusa.
I nie chcę, żebyśmy tracili czas na rozmowy dotyczące tego, czy to jest legalna komisja, czy nielegalna, bo tutaj mamy znów na pół podzielony kraj.
Jedni twierdzą, że jest legalna, inni twierdzą, że jest nielegalna.
Ja akurat byłem przed Trybunałem Konstytucyjnym wtedy, kiedy zapadał wyrok.
Reprezentowałem grupę posłów 10 września zeszłego roku.
Samolot z tego, co mi podpowiada moja wydawczyni się opóźnia.
10.30 ma wylądować ze Zbigniewem Ziobrą.
Oprzeć się wrażeniu, że pan Zbigniew Ziobro czegoś się boi w tej sprawie.
Niczego się nie boi.
I nie chce rozmawiać na ten temat.
Pan minister Ziobro niczego się nie boi.
Po prostu twardo przestrzega jako były minister sprawiedliwości prawa.
Jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który jednoznacznie wskazuje, że ta komisja... Wyrok, który nie ma skutków prawnych według wielu.
Bo państwo tak mówią?
Dlatego, że wyroki Trybunału zgodnie z polską konstytucją są ostateczne i powszechnie obowiązujące wszystkich.
Czy one się podobają, czy nie.
Natomiast ja przypomnę te...
Takie komiczne sceny z momentu, kiedy pan minister Ziobro mówi, jeżeli będę doprowadzony, to nie będę stawiał oporu.
Został doprowadzony do komisji.
Co się stało?
Ten gang Olsena, tytuł można powiedzieć ucieczka.
Zaczęli uciekać przed człowiekiem, który tam był.
Później wystąpili z wnioskiem.
o tymczasowy areszt dla pana ministra Ziobry i ten wniosek został starty w pył przez niezawisły i niezależny sąd.
To znaczy, że nie ma żadnych podstaw do tego, żeby tymczasowo aresztować człowieka, który był doprowadzony, a ludzie, którzy mieli go przesłuchiwać, którzy dostają publiczne pieniądze zarabiane przez Polaków, uciekają, żeby ministra Ziobry nie przesłuchać.
I ostatni wątek, pani redaktor.
Nie, czy nie wątek, bo ja jeszcze mam jeden.
Jasne, bardzo chętnie odpowiem, ale ostatni, nie wiem, czy w tym temacie.
Pan minister Ziobro nie ma żadnego zarzutu prokuratorskiego.
I te wszystkie opowieści, mchuj, paproci, bajki, baśnie, które roztacza pan Trela i ci wszyscy, którzy próbują upolować ministra z bardzo prostego powodu.
Jest w Polsce prawo, które nie jest przestrzegane w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Panie ministrze, to teraz ten mój wątek, dobra?
Nie będzie tego legalizował.
Problem polega na tym, jak wspomniałam, że...
Część tylko polskiej opinii publicznej i część polskich polityków twierdzi, że Trybunał Konstytucyjny miał prawo orzekać w tej sprawie i że ten wyrok ma, czy to orzeczenie właściwie, tak powinniśmy mówić, ma jakieś skutki prawne.
Według wielu nie ma skutków prawnych, ale to zostawmy.
Ja zastanawiam się nad jednym.
Czy panu nie przeszkadza fakt,
że w tej sprawie orzekał pan Stanisław Piotrowicz, który jako poseł Prawa i Sprawiedliwości jeszcze brał udział w procedowaniu nowelizacji kodeksu karnego wykonawczego, który pozwolił na to, żeby można było zakupić Pegadusa ze środków Funduszu Sprawiedliwości.
Czyli najpierw głosował za tym, a później jako sędzia Trybunału miał w tej sprawie orzekać, czy komisja się może tym zajmować, czy nie, czy jest legalna, czy nie.
Pan tu nie widzi konfliktu interesów?
Ja widzę, że to jest legalnie wybrany sędzia Trybunału Konstytucyjnego i do wewnętrznych spraw Trybunału Konstytucyjnego należy dobieranie składu.
I tyle mogę w tej sprawie powiedzieć.
Natomiast jeżeli chodzi o samego Pegasusa, pani doskonale wie, że mimo tego szumnego rozbuchania tej sprawy, komisja pracuje, wniosków nie ma, zarzutów nie ma.
A ja mogę zapytać, a wie pani, kogo tak bardzo ten Pegasus inwigilował, ilu to polityków było inwigilowanych Pegasusem?
Chyba państwo nie chcą, żebyśmy się o tym dowiedzieli.
Ale my nie chcemy, przecież oni rządzą od dwóch lat.
Mają wszystko, służby, prokuraturę, czasami nawet sądy, bo tak mówili, że sądy to robią tak, jak oni chcą.
I co?
Gdzie jest ta prawda?
To jest wielkie kłamstwo, które było nadmuchane na czasach kampanii wyborczej.
Czy są państwa usatysfakcjonowani wynikiem wyborów w Mołdawii?
Siły proeuropejskie zyskały tam większość, ponad 50% Mołdawian zdecydowało się...
poprzeć kierunek na Europę, tak to nazwę roboczo, a patriotyczny blok wyborczy komunistów, socjalistów i sił prorosyjskich 24%.
Rozumiem, że są państwo zadowoleni z tego.
Musimy pani pytać, jakie jest moje zdanie, kiedy komuniści nie wygrywają?
To oczywiście, że dobrze, że są siły w państwach, które nie należą jeszcze do Unii Europejskiej, a takim jest Mołdawia, które ciążą w stronę zachodu cywilizacji, wolnego świata, a nie w stronę Kremla,
czyli cywilizacji tak naprawdę, która jest cywilizacją w jakiejś mierze śmierci i zniszczenia, no i tego terroru, który Rosja uskutecznia co jakiś czas.
Ja pytam dlatego, że na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych pan prezydent Nawrocki bardzo mocno uderzył ostatnio w Europę, mówiąc o ideologicznym szale, o tym, że ona się kończy w kontekście... A właśnie to słuchałem w tym ostatnim jednym wywiadzie, który pani przeprowadzała bodajże w piątek, właśnie z dwójką dziennikarzy, pani mówiła, że prezydent Nawrocki atakuje Europę.
A mówienie, że Europa wpadła w ideologiczny szał w sytuacji, w której na takim forum... Czyli jak pani widzi kogoś, kto się źle zachowuje, kto nie wyciąga z miasta... Proszę, to dajmy skończyć, bo pan tutaj pod moim adresem uczynił uwagę.
Oczywiście ma pan do tego prawo, natomiast ja panu tłumaczę, dlaczego tak powiedziałam.
Po pierwsze była to forma ataku, ale oczywiście do atakowania Pan Prezydent ma prawo, jeżeli chce to robić.
Natomiast pytanie, czy to był odpowiedni czas i odpowiednie miejsce, kiedy mieliśmy rozmawiać o bezpieczeństwie, o obronności i w sytuacji, kiedy po ogromnym kryzysie, którego akurat Panu nie muszę tłumaczyć, z 9 na 10 września, to Europejczycy, to europejscy sojusznicy nam pomogli najbardziej.
Dwa wątki.
Jeżeli jest rozmowa o bezpieczeństwie, bezpieczeństwie militarnym, żywnościowym, to odpowiedzialny lider, a takim jest pan prezydent Nawrocki, musi mówić, jak sprawy się mają.
I jest rzeczą oczywistą, to nie jest kwestia ataku, tylko postawienia bardzo jasno sprawy, że państwa Europy Zachodniej w zakresie migracji pomyliły się, prowadziły fatalną politykę, rząd Prawa i Sprawiedliwości temu przeciwdziałał.
Jeżeli chodzi o kwestię Zielonego Ładu, jesteśmy bardzo niedobre... Sekundkę, nie o tym jest rozmowa.
Tak samo w wymiarze militarnym państwa zachodu, np.
Niemcy, przez wiele, wiele lat nie wywiązywały się ze swoich zobowiązań sojuszniczych.
Pani się nie obrazi, ale to jest takie myślenie pańszczyźniane, że my nie możemy powiedzieć, bo ktoś się na nas obrazi.
My musimy stawiać nasze sprawy bardzo jasno.
I miejsce, jakim jest Nowy Jork i Organizacja Narodów Zjednoczonych, to jest to miejsce, gdzie polski lider kraju, który miał rację we wszystkich tych sprawach pod rządami Prawa i Sprawiedliwości... I który szczycił się Zielonym Ładem i którego komisarz nagrywał filmy w tej sprawie.
Ale to nie politycy Prawa i Sprawiedliwości w Europarlamencie głosowali za Zielonym Ładem, tylko politycy PSL i Platformy Obywatelskiej.
Ale mamy jedynego ministra, ale to jest...
To jest program, który jest programem Europejskiej Partii Ludowej.
Pani doskonale o tym wie.
Więc trzeba o tym mówić, trzeba to podnosić.
I ten wątek, bo on się też przejawiał w tej wcześniejszej rozmowie, Pani redaktor, że teraz nam sojusznicy pomogli.
Znakomicie.
Tylko ci sojusznicy latają na amerykańskich F-ach 16, używają amerykańskiego sprzętu, latają na amerykańskich F-ach 35.
A w Polsce od wielu lat, m.in.
za sprawą Donalda Trumpa, rządu Prawa i Sprawiedliwości, prezydenta Bidena, w Polsce stacjonuje blisko 10 tys.
żołnierzy US Army.
I to jest wyraz tego sojuszniczego wsparcia, który jest aktywny.
Ale to, że Europa się obudziła w tym newralgicznym momencie, to dobrze, ale wcześniej bardzo długo Europa spała w tym zakresie.
Więc dzisiaj budujmy odpowiedzialność zarówno w Europie, jak i poza oceanem.
I na koniec krótkie pytanie, bo już mi wydawczyni zaraz urwie głowę, dotyczące terminu spotkania pana prezydenta Nawrockiego z panem ministrem Sikorskim.
że pan minister Sikorski przemyśli te sprawy, które zajmują mu bardzo długo.
Ale wczoraj pan minister Poborzy mówił mi, że będzie to spotkanie.
Ja nawet pamiętam taką wypowiedź pana prezydenta.
Mówił o październiku.
Ale pan prezydent wcześniej już komunikował bardzo jasno, że jest gotowy do tej rozmowy.
Rozmawiał też z panem premierem na temat kwestii ambasadorskich, jak to powinno być ułożone.
Nie dla Klicha, nie dla Sznepfa, a cała reszta?
Jesteście w stanie pójść na jakiś kontakt?
Ale panie redaktor, ani poprzedni prezydent Rzeczypospolitej, ani obecny prezydent Rzeczypospolitej nie zaakceptuje tych dwóch nazwisk.
A jeżeli chodzi o wyłonienie ambasadorów, to muszą się zgodzić trzy ważne podmioty.
Premier, minister spraw zagranicznych i prezydent Rzeczypospolitej, który podpisuje listy uwierzytelniające.
Jeżeli chcą, żeby te listy były podpisane, to trzeba rozmawiać i wypracować listę ambasadorów, co do których będzie zgoda pana prezydenta Nawrockiego.
Już na koniec naprawdę w kontekście, w obliczu zmieniających się stanowisk i opinii pana prezydenta Donalda Trumpa w sprawie Rosji, odpowiedzialności za wybuch tej wojny, pomocy takiej, innej, tego czy coś było pomyłką, czy nie było pomyłką.
Czy kancelaria prezydenta ufa słowom Donalda Trumpa, czy bierze je z dystansem i czeka na bardzo konkretne decyzje?
Mówiłem o tym przed chwilą.
Blisko 10 tysięcy żołnierzy USA stacjonuje na terytorium Polski i obok silnej, liczernej polskiej armii to jest jedna z najważniejszych gwarancji polskiego bezpieczeństwa.
Bo tam, gdzie są amerykańscy żołnierze, tam jest amerykański interes.
Tam, gdzie jest amerykański interes, tam są amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa.
Zresztą ostatnie słowa... Tam, gdzie jest amerykański interes jest do nocy.
Prezydenta Trumpa o tym, że tak powiem, przesądzają.
Ja nie rozumiem, powiem zupełnie szczerze, takiego rozgrywania i próby powiedzenia, że Trump jest zły, Europa jest dobra.
Ale Pan upraszcza, nikt tak nie mówi.
Panie redaktor, słyszałam, że znowu wrócę.
Ja się zastanawiam, dlaczego Państwo nie zajęli stanowiska w sytuacji, kiedy on mówił o pomyłce, jeżeli chodzi o ruskie drony.
Nie zajęli Państwo stanowiska.
Ale Panie redaktor, słowa są ważne, ale ważniejsze są jeszcze bardziej czyny.
A czyny są po stronie Stanów Zjednoczonych.
Jeżeli chcemy odpowiedzialnie rozmawiać, ostatnie zdanie, o polskim bezpieczeństwie, to Ameryka stanowi 60% siły militarnej Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Później jest jeszcze Turcja i dopiero później są kraje europejskie.
Jeżeli chcemy poważnie rozmawiać o odparciu ruskiego zagrożenia, to tego bez Ameryki zrobić się nie da.
I każdy racjonalny polityk wojskowy musi to kalkulować.
Rękami amerykańskich żołnierzy rozpościera czerwony dywan, panie ministrze.
A jak Macron rozmawiał kilkanaście razy z Putinem w czasie, kiedy ten bombardował Kijów, to było dobrze.
Bardzo dziękuję.
Nikt nie powiedział, że było dobrze.
Zbigniew Bogucki, szef kancelarii prezydenta Rzeczypospolitej, pana Karola Nawrockiego.
Dziękuję za to spotkanie.
Dziękuje za oglądanie.
Ostatnie odcinki
-
Afera Epsteina pokazuje DEGENERACJĘ elit Zachod...
03.02.2026 14:54
-
Borowski OSTRO: Putin BAWI SIĘ Trumpem! PiS jes...
03.02.2026 14:50
-
Prof. Markowski MOCNO: To już nie Ameryka, tylk...
02.02.2026 13:26
-
HOŁOWNIA GRZMI: To NIE JEST Sejm szlachecki, to...
29.01.2026 12:46
-
Rosja pokoju NIE CHCE! Czarna wizja Sikoskiego....
24.01.2026 07:20
-
Trump UTKNĄŁ w latach 80. Europa gra dalej. Sik...
22.01.2026 15:36
-
Motyka: SPOKÓJ I DYSTANS wobec Trumpa! ROSNĄCE ...
22.01.2026 13:06
-
Kobosko szczerze: NIE ZDRADZIŁEM go! Szymon MNI...
20.01.2026 12:42
-
TO KOLEJNY CEL TRUMPA? NOWE CŁA I GROŹBY! Prof....
19.01.2026 13:16
-
ZIOBRO STRACI TYSIĄCE ZŁOTYCH! Scheuring-Wielgu...
19.01.2026 13:12