Mentionsy

Express Biedrzyckiej
28.10.2025 13:06

"PiS SPRZEDAŁO PAŃSTWO ZA BEZCEN" - Leo uderza w Telusa i CPK. EXPRESS BIEDRZYCKIEJ

Aleksandra Leo z Polski 2050 odniosła się do kwestii sprzedaży działekpod CPK, krytykując decyzje poprzedniego rządu PiS, wskazując na stratydla budżetu państwa oraz chaos wokół narracji dotyczącej projektu.Podkreśliła, że odpowiedzialność za obecną sytuację spoczywa napolitykach PiS, nie na zagranicy. Leo odniosła się też do sprawy posłaBerkowicza oraz sytuacji ministra Telusa, sugerując, że PiS nie będziego politycznie bronić. W rozmowie pojawił się również wątek obietnicyprezydenta Nawrockiego dotyczącej obniżenia cen prądu oraz kwestiaprzyszłości Szymona Hołowni w partii.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 346 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwość"

Sprzedali kluczową, strategiczną działkę pod CPK za bezcen.

Jak taki poseł Terus, jak taki poseł Romanowski, na co oni liczyli?

Że to nie wypłynie?

Że to nigdy nie ujrzy światła dziennego?

Ja tego nie rozumiem.

Ciekawe jest to, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie umierać, to już widać, za swoich posłów.

Przyjęcie tego mandatu jest przyznaniem się do winy.

Dla mnie takie tłumaczenie, z którego korzysta pan poseł, że nie zrobiłby, nie ukradłby patelni,

Na oczach całej Polski, będąc posłem, no do mnie to niestety nie strafia.

W naszym studiu jest już Aleksandra Leo, posłanka Polski 2050.

Dzień dobry.

Pani posłanko, co pani rozumie z całej tej historii dotyczącej Centralnego Portu Komunikacyjnego?

Dlatego, że mamy tutaj pana Telusa, który był wtedy ministrem rolnictwa w dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego.

Mówi, że on jest niewinny, że o niczym nie wiedział, ale decyzję o zawieszeniu rozumie, bo jest dla dobra partii.

Pan Gliński mówi, że sprzedał działkę jakiś głupek i tak naprawdę w piach idzie cały wysiłek Prawa i Sprawiedliwości, obrony Polski przed Donaldem Tuskiem.

Jedni mówią, że to dziwne, że sprawa wychodzi dopiero teraz.

Pan minister Żurek przekonuje, że już w ubiegłym miesiącu sprawą zaczęła zajmować się prokuratura.

Bardzo wiele wątków, ale jaki jest główny z tego wniosek, pani zdaniem?

Główny wniosek jest taki, że pan poseł Telus, pan poseł Romanowski sprzedali kluczową strategiczną działkę.

Nie ten Romanowski, tamten jest w Budapeszcie.

Nazwisko zobowiązuje, jak widać.

Sprzedali kluczową, strategiczną działkę pod CPK za bezcen, bo wiem, że działka została sprzedana za bodajże 23 miliony, teraz jest warta około 400, z ogromną szkodą dla budżetu państwa, z ogromną szkodą dla realizacji całego projektu.

Dwa dni przed odejściem tak naprawdę, nie tylko podważając, i tu zgodzę się z profesorem Glińskim, całe CPK, ale również...

też teraz, wsadzając na minę prezydenta Nawrockiego, który dopiero co napisał, przecież została złożona w Sejmie, no mówi się, jego ustawa o CPK.

A tymczasem okazuje się, że politycy Zjednoczonej Prawicy zrobili wszystko, żeby do tego CPK nie doszło.

Tylko co teraz z tą narracją pani posła?

No właśnie, to rozjeżdża się kompletnie, bo tak, pan poseł Teles mówi, ja o niczym nie wiedziałam.

Poseł Chorała mówi, nie wiedziałam, ale się okazuje, że pisał pisma, żeby tej działki jednak nie sprzedawać.

No więc niestety nie ustalili jakiejś jednej narracji.

To wszystko kompletnie się rozjeżdża.

Jest bardzo niepoważne.

Dopiero co w weekend Jarosław Kaczyński mówił o tym, że zagrożenie to są Niemcy, zagrożenie to jest Francja.

No już abstrahując od tego, że zagrożenie to jest Rosja dla nas, no to okazuje się, że zagrożeniem są posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy sprzedają ziemię, szkodząc tym samym najważniejszym projektom.

wyprowadzają tak naprawdę prawdopodobnie pieniądze z budżetu państwa.

Nie pierwsza tego typu sytuacja.

Pan premier Borowiecki miał swój RARS, Ziobro miał swój Fundusz Sprawiedliwości.

Każdy miał swoją aferę.

A tu się okazuje, że CPK też była czyjąś aferą i takim...

Ciekawe dzisiaj, pani posłanko, jest taka sytuacja, że Marcin Chorała, pytany o to wszystko, umywa ręce, a przecież on był odpowiedzialny też za projekt CPK.

I mało tego, spółka zarządzająca CPK absolutnie sprzeciwiała się tej sprzedaży.

Czyli było o niej wiadomo wcześniej.

Mimo, że się sprzeciwiała, doprowadzono do niej na ostatniej prostej przed oddaniem władzy.

Pan Telus, jako minister rolnictwa, przecież mówimy tutaj o KOWRZE, który jest Ministerstwu Rolnictwa podległy, mówi, że on też absolutnie nic nie wiedział.

Niejednokrotnie odwiedzając firmę, której ta działka została sprzedana.

Znaczy wiceprezesowi tej firmy została sprzedana, bo to chyba indywidualna sprzedaż była.

Tak, ale to też warto podkreślić, że tam się odbywały wizyty.

W kampanii wyborczej rzecz jasna.

W kampanii wyborczej, tak.

Więc sprawa absolutnie skandaliczna.

Pani posłanko, ja nie chciałabym namawiać tutaj pani do stawiania jakichś daleko idących tez, ale czy ta sytuacja pokazuje nam w jakiś sposób, jeżeli tak, to w jaki?

Po co ten dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego był powołany?

Ja też tutaj nie chcę stawiać daleko idących tez, natomiast no widzimy, że to nie pierwsza tego typu sytuacja, tez na ogromną skalę, no ale mieliśmy też sytuację, ja już nie wspomnę o tych odprawach, które przysługiwały tym posłom po dwutygodniowym urzędowaniu, co jest po prostu niemoralne moim zdaniem.

No to tutaj mamy do czynienia z bardzo poważną sytuacją, bardzo poważną sprawą.

Ja zastanawiam się nad czymś innym.

Jak taki poseł Terus, jak taki poseł Romanowski, na co oni liczyli?

Że to nie wypłynie?

Że to nigdy nie ujrzy światła dziennego?

Ja tego nie rozumiem.

Ciekawe jest to, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie umierać, to już widać, za swoich posłów.

Tak jak czasami to robią, mówiąc, że to jest chucpa polityczna, cyrk polityczny, zemsta.

To tutaj ewidentnie nie, no panowie zostali zawieszeni.

No to też jest tak, że gdyby, nie wiem, rozumiem, że jak ktoś zostaje zawieszony za coś kompletnie nie, nie jest związany z nimi i nie miał świadomości, to mówi, nie, to jest niesprawiedliwe, a nie, że przyjmuje z pełną pokorą i zrozumieniem.

No właśnie.

Tym bardziej, że tak, mamy dość niespójną narrację dotyczącą tego, co zostało opublikowane przez Wirtualną Polskę, ale też mamy dość niespójną narrację, jeżeli chodzi o CPK.

I to chyba jest potężny problem dla Prawa i Sprawiedliwości, dlatego że według PiSu to była kluczowa, dziejowa właściwie inwestycja dla Polski.

Bardzo wspierana, tak co pani wspomniała słusznie, przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Bardzo krytykowano politykę obecnego rządu wobec CPK.

Wytykano, że pan Lasek się tym zajmuje, że pan Donald Tusk w ogóle odpuszcza te inwestycje, bo Niemcy nas bii w ogóle byłaby to konkurencja dla Berlina.

No i nagle się okazuje, że najbardziej projektowi CPK

chciało zaszkodzić Prawo i Sprawiedliwość.

Dokładnie.

I przez 8 lat, nie dość, że głównie mówili o tym, a mało robili, bo wiem, że nie została wbita nawet w ziemię łopata, to jeszcze na ostatniej prostej próbowali storpedować ten projekt, bo wiemy już, że ta działka miała strategiczne znaczenie dla całego projektu.

I teraz pytanie, co dalej?

I czy na przykład Panią interesuje, dlaczego ta sprawa rzeczywiście wypłynęła dopiero teraz?

Bo jest druga strona i w to próbuje iść chociażby premier Mateusz Morawiecki, że z jakiegoś powodu obecna władza o tej sprawie nie informowała wcześniej.

Że dopiero zaczęło być o tym głośno, kiedy dziennikarze sprawą się zainteresowali.

A przecież do tej sprzedaży, do tego kupna jednocześnie doszło w grudniu roku 2023, czyli za chwilę będą dwa lata.

Teraz się o tym dowiadujemy.

Czy panią to zaskakuje i zadziwia?

Wiem, że postępowanie toczy się od września tego roku, więc stosunkowo niedawno.

Dlaczego dziennikarze, a nie na przykład minister Żurek czy rzecznik?

No właśnie dlatego, że zbierany jest cały czas materiał dowodowy.

Ja słyszałam wywiad pana ministra, w którym mówił, że on nie ma w zwyczaju opowiadaniu o konkretnych sprawach, dopóki właśnie nie zostanie zebrany cały materiał dowodowy.

Jest ostatnią osobą, żeby mówić na przykład, że zostaną postawione zarzuty takiej i takiej osobie.

Śledztwo trwa w tej sprawie.

Musimy poczekać.

Sama jestem żywo zainteresowana.

No tak, tylko oczywiście ta narracja PiSu, który w tej chwili broni się przez atak, jest taka, że rząd nie mówi o tym, że tę działkę można odkupić po pierwotnej cenie.

Jedni mówią, że jest taka możliwość, inni zaprzeczają, że absolutnie takiej możliwości nie ma, że nabywca tej działki odsprzedać nie chce.

Więc mamy tutaj znów chaos komunikacyjny, z którego, jak sądzę, wielu wyborców niewiele zrozumie.

Więc tak a propos

po komunikacji, na którą wszyscy narzekają, jeżeli chodzi o rząd, no to może warto by było jednak dokładnie tę sytuację opowiedzieć, żeby był pełen jej obraz.

Każdą transakcję można cofnąć, ale najpierw musi zostać ustalony ten materiał dowodowy.

To znaczy, czy na przykład doszło tu do korupcji, czy ktoś na tej transakcji skorzystał.

Dopóki nie zostanie to ustalone, nie ma możliwości cofnięcia tej transakcji, także za mało wiemy.

Rozumiem, że śledztwo trwa.

Natomiast zdecydowanie tak, każdą transakcję, każdą umowę można wypowiedzieć.

No dobrze, to czekamy na dalszy rozwój wypadków i jakiś komunikat pewnie również ze strony prokuratury, gdyby sytuacja się zmieniła.

Ale wczoraj nie tylko informacja w sprawie CPK do nas dotarła, dotarła też informacja o pewnej właściwie, nie wiem jak to nazwać, może pani mi pomoże, wpadce, wykroczeniu?

Miał wadze pana Konrada Berkowicza z Konfederacji.

Wiemy, że wieczorem przyszła do nas informacja, że został przyłapany na próbie kradzieży w Ikei, że robił zakupy i że poza kasę wyniósł...

Towar o wartości prawie 400 zł.

On sam tłumaczy, że miał słuchawki na uszach, że był przy kasie samoobsługowej, że nie usłyszał, że część cen się z kodów kreskowych nie sczytała.

No i stąd ten klops.

Została wezwana policja.

Pan poseł przyjął mandat w wysokości 500 zł i nie zasłaniał się imunitetem, co akurat jest miłą odmianą chyba w przypadku rozmaitych wykroczeń.

Natomiast czy pani uważa, że Berkowicz chciał ukraść te towary, czy to rzeczywiście jakaś wpadka jest?

Znaczy przyjmując mandat przyznał się do winy, więc albo nie zna prawa, bardzo możliwe.

To jest kradzież, wszystko jedno, czy wykroczeniowa, taka do 800 zł, zawsze jest przestępstwem, czy wykroczeniem umyślnym.

Czyli przyjęcie tego mandatu jest przyznaniem się do winy.

Dla mnie takie tłumaczenie, z którego korzystała pan poseł, że nie zrobiłby, nie ukradłby patelni na oczach całej Polski, będąc posłem, no do mnie to niestety nie strafia.

Inni posłowie chodzą po dachach w nocy, przychodzą pijani na sanę plenarną albo jeżdżą 200 km na godzii robią to na oczach całej Polski.

Ale z drugiej strony ukradzenie talerzy i patelni celowo...

Zadziwiające, to prawda, ale przecież osoby niedosłyszące też robią zakupy i też korzystają z kas samoobsługowych.

Tu nie wystarczy tylko słyszeć.

Mógł też zobaczyć, czy wszystko się zgadza.

Mógł też na przykład zareagować, że rzeczywiście to była pomyłka i że chciałby, żeby na monitoringu, który na pewno jest w IKI, zobaczyć, czy rzeczywiście skanował te produkty i one na przykład nie weszły.

A nie przyjmować mandat, tym samym przyznając się do winy.

Dla mnie to jest w ogóle zadziwiające,

Akurat w Konfederacji mamy osoby, które próbują oszukiwać na podatkach, wynoszą patelnię z Ikei, albo nie są w stanie rozliczyć sprawozdania finansowego i dlatego partia nie otrzymuje subwencji.

I takie osoby chcą rządzić Polską?

To jest zadziwiające.

Poza tym, pani poseł, bez zbędnej złośliwości, ale robić zakupy w Ikei, będąc członkiem Konfederacji?

W Ikei szwedzkiej, skandynawskiej, która w dodatku sprawdzała certyfikaty covidowe czas jakiś temu i był bojkot Ikei.

No tutaj coś z narracją także i przekazem się nie zgadza, ale wracając już do spraw poważnych, nie do mojego komentarza.

Donald Tusk napisał, że jeden z liderów Konfederacji Berkowicz przyłapany na próbie kradzieży w Ikei.

Mało w położaniu spis, ale od czegoś przecież trzeba zacząć.

Przesadził trochę pan premier, czy nie?

Ja akurat lubię tego typu złośliwości, natomiast też mam takie poczucie, że w skali afer.

Jedna, o jednej usłyszeliśmy wczoraj, Prawa i Sprawiedliwości.

No to jest nic, to jest tak jak... Ale od czegoś trzeba zacząć, czyli sugeruje tak, jakby Konfederacja też miała plan okradać państwo.

Ja czytałam wpisy, że to jest wprawianie się do przyszłej koalicji z Prawem i Sprawiedliwością.

To są oczywiście takie złośliwostki, tak?

Nie przywiązywałam do tego jakiejś szczególnej wagi.

Tak czy owak ja uważam, że posłowie akurat powinni, jeżeli chodzi o prowadzenie samochodu, nawet o przechodzenie na pasach czy na czerwonym świetle.

Wszystkim to się zdarza, ale ja na przykład bardzo zwracam na to uwagę.

No właśnie tak jak poseł Berkowicz mówi, bo jesteśmy na oczach całej Polski.

Powinniśmy dawać ten przykład w górę.

Trzeba to wziąć na klatę, mówiąc krótko.

No dobrze, a Sławomir Męcen odpowiada premierowi, że Tusk wypominający tę pomyłkę Berkowiczowi, gdy ma u siebie Giertycha, Nowaka, Gawłowskiego i innych jest jeszcze śmieszniejszy niż zwykle.

No nie, to już jest jakiś polityczny ping-pong, rozumiem, twitterowy czy x-owy ping-pong.

W ogóle takie tłumaczenie pana Męcena, że przecież się przyznał i że miał słuchawki i tak dalej, naprawdę to już lepiej zostawić.

Sądzi pani, że będą z tego jakieś polityczne konsekwencje?

Męcen już widać, że go broni, więc na pewno z klubu ani z partii usunięty nie zostanie.

Ale czy wśród wyborców to może spotkać się z jakimś krytycznym podejściem, już kończąc wątek tego pana?

Nie sądzę.

Wydaje mi się, że to jest za mały kaliber, żeby przeważyło i miało jakiś wpływ na sondaże dotyczące Konfederacji, ale zobaczymy, bo polityka jest o emocjach, więc tak naprawdę ciężko przewidzieć.

Dobrze, to teraz Pani Poseł trochę o tym, co dziś Pan, przepraszam, Minister Energii powiedział.

Pytanie, czy Panią to zaskoczyło, czy nie, że jest zapowiedziany koniec zmrożeniem cen energii.

Tak zapowiada Pan Minister.

Mówi, że dopłacanie do cen energii to mniej środków, m.in.

na ochronę zdrowia.

a przedsiębiorstwa energetyczne są zakontraktowane na kolejny rok, w związku z tym nie ma przestrzeni do podwyżek prądu, cen prądu rzecz jasna, zapewnia pan minister, ale jednocześnie dodaje, że już nie będzie mrożenia, które do tej pory było, więc pytanie, czy to znów nie uderzy w notowania rządu, pani zdaniem.

I czy jest Pani zaskoczona w ogóle tą deklaracją?

Ja przede wszystkim czekam z utęsknieniem na obietnicę prezydenta Nawrockiego, który obiecał w 100 dni obniżyć.

Właśnie, to się kończy chyba ten czas.

No 6 listopada moim zdaniem od zaprzysiężenia 6 sierpnia.

To będzie 100 dni?

To zaraz poprosimy, żeby ktoś tam nam w wyrzutce policzył.

Policzył kiedy mija.

Moim zdaniem kwestia...

kilku, kilkunastu dni.

Więc czekamy z utęsknieniem na obniżenie cen o 30-33%.

Więc bardzo dużo.

No prezydent w ogóle naobiecywał, naobiecywał tą obniżenie cen prądu.

Obiecał CPK, a tu już widać, że łatwo nie będzie, bo posłowie Zjednoczonej Prawicy sprzedali mu działkę.

Przydali działkę i torpedują cały projekt.

Ale też obiecywał w kampanii, że podpisze ustawę o związkach partnerskich, jeśli te nie będą przypominać instytucji małżeństwa.

O statusie osoby bliskiej w związku i wspólnym pożyciu.

W wspólnym pożyciu, tak.

Obiecał, ale jak widać to była kampania.

W kampanii prezydent naobiecywał dużo, a teraz tego nie mamy, bo już chyba pan minister Bogucki potwierdził, że prezydent tej ustawy nie podpisze, ponieważ według niego... Ale nawet nie zna projektu przejść jeszcze tej ustawy.

Ale już zakłada, że ten status osoby bliskiej, czyli te określenia związki partnerskie, godzi w instytucję małżeństwa.

Więc od razu to zakłada, no nie godzi.

Ten projekt jest bardzo okrojony, z kompromisem.

I wielu wyborców koalicji 15 października jest niezadowolonych z tego projektu.

Oczywiście, że tak.

Natomiast ja też bym wolała, żeby on inaczej wyglądał w idealnym świecie.

No ale taką mamy rzeczywistość.

Mamy konserwatywnego, demokratycznego naszego koalicjanta, czyli PSL.

I ten projekt to jest po prostu to, co udało się właśnie z kolegami z PSL-u wspólnie wypracować.

To jest pierwszy krok.

Natomiast jeśli słyszymy, że to nie zostanie podpisane, no to jest kolejna niezrealizowana obietnica przez prezydenta Nawrockiego.

No właśnie, tylko tutaj łatwo odbić piłeczkę, dlatego że ta strona konkurencyjna, jeżeli chodzi o politykę, czyli czy Pałac Prezydencki, czy Prawo i Sprawiedliwość, bardzo często mówi, to Tusk, to koalicja, nie dowozi takie słowo, nie lubię go, ale ono jest często teraz używane.

To tam było 100 konkretów na 100 dni.

Nie ma nawet jednej trzeciej zrealizowanych przez dłużej niż 100 dni.

W związku z tym, jak sobie wzajemnie wszyscy wypominacie niespełnianie obietnic, no to z punktu widzenia wyborcy, a także mnie jako dziennikarki politycznej, no jest trochę takie zabawne.

Ja też uważam, że politycy powinni potrafić się kajać i uderzyć w piersi i mówić, że to się po prostu nie udało.

My akurat mieliśmy 12 gwarancji.

Bardzo mnie to cieszy, że to nie było 100 bitnic.

Też nie wszystkie udało się zrealizować, ale mamy jeszcze dwa lata.

Dużo z tych gwarancji udało się.

No prezydentowi nie chcę mówić na razie, chyba żadna z jego obietnic, wiem, że to jest bardzo krótko na razie urzęduje prezydent, żadnej nie udało się zrealizować.

A my teraz mieliśmy za sobą, mamy za sobą dwa lata naszego funkcjonowania jako koalicja 15 października.

Oczywiście część rzeczy nie udało się zrobić, ale bardzo wiele udało.

zwiększenie pieniędzy na obronność, in vitro, mieszkaniówka, podwyżka dla nauczycieli.

Długo by wymieniać.

Oczywiście trzeba powiedzieć, nie wszystko się udało.

Będziemy to teraz robić, ale też dużo się udało.

A propos obietnic pana prezydenta Karola Nawrockiego i tych cen energii, bo to miało być 100 dni, 83 mijają.

Czyli zostało panu prezydentowi z pełną ponad dwa tygodnie, bo dni 17.

Czekamy z niecierpliwością.

Pani posłanko, nie wiem, czy pani słyszała słowa Bartosza Argukowicza, tuż przed pani wejściem na naszą antenę.

On mówił, że bardzo ceni posłów i posłanki z Polski 2050 i nie zazdrości im obecnej sytuacji, bo rzeczywiście...

Nie użył takiego określenia, to jest moja interpretacja, na lodzie przez lidera w takim momencie.

Jest rzeczą dość niespotykaną i że właściwie po tym zjednoczeniu Koalicja Obywatelska ma szeroko otwarte drzwi dla wszystkich, którzy będą w ramach demokratycznego serca i idei chcieli w ramach jakiejś szerszej...

czy także partyjnej koalicji współpracować.

Czy pani zastanawia się tak szczerze, na ile się da, rzecz jasna, nad swoją przyszłością w Polsce 2050?

Na razie, moje posłowie, posłanki, walczymy i ciężko pracujemy na to, żeby odzyskać zaufanie naszych wyborców.

Te sondaże są, delikatnie mówiąc, dalekie od tego, jak byśmy chcieli, żeby wyglądały.

Tutaj nie ma co się odczarować.

Ciężko pracujemy nad tym, żeby nasi wyborcy wrócili.

Analizujemy badania, które zleciliśmy.

Wiemy, gdzie są ci wyborcy.

Chcemy do nich dotrzeć, chcemy ich przekonać w domach.

Zostali głównie w domach, tak.

Czyli to nie jest tak, że Wasza elektorat przejęła koalicja, która ma coraz lepsze wyniki?

Niektórzy trafili, ale bardzo mało do koalicji, więcej do konfederacji.

Zdecydowanie ta największa grupa została w domach i po prostu do tych wyborów nie poszła.

To jest dobra wiadomość, tylko musimy teraz do nich dotrzeć i odpowiedziim na pytanie, dlaczego mają na nas...

Ja wiem, że pani nie może jakichś wiążących deklaracji teraz, że jeszcze jest czas, że do tych wyborów są jeszcze trzy miesiące, że te decyzje jeszcze będą zapadać przez najbliższe tygodnie.

W związku z tym składanie jakichś deklaracji w studiu dzisiaj po prostu nie jest w pani politycznym interesie.

Ale z drugiej strony w moim interesie też nie jest słuchać jakichś takich bardzo okrągłych zdań, bo pani doskonale wie, że pani jest bardzo dobrze ocenianą posłanką, osobą przygotowaną merytorycznie do bycia w polityce.

I zastanawiam się, czy pani się tam nie marnuje w tej Polsce 2050 zwyczajnie, bo doskonale pani wie jaka jest perspektywa.

Nie jest łatwa, to prawda.

Natomiast... Czyli nie wyklucza pani niczego po prostu na dziś?

Nie, na razie nie mam żadnych planów.

W ekspolityce można nie mieć planów.

Nie, no to jest właśnie nasz plan.

Można mieć kilka scenariuszy, ale... Naszym planem jest właśnie próba postawienia na nogi Polski 2050, co nie jest łatwe, ponieważ do tej pory to była partia, która opierała się jednak na osobie naszego lidera Szymona Hołową.

I to był błąd może.

To była Szymon Hołownia, charyzmatyczna osoba, która przyciągnęła bardzo wiele osób, zarówno do partii, do struktury.

Ale rozczarował gdzieś tam panią tak głęboko, czy nie?

Swoją postawą i swoją decyzją.

Rozczarowanie to nie jest dobre słowo.

Ja po prostu wolałabym, żeby Szymon Hołownia został w naszej partii.

I wolałabym, żeby był wicepremierem, wolałabym, żeby był przewodniczącym w styczniu.

I oczywiście to jest prawda.

Marszałek wielokrotnie o tym mówił, że nie będzie z nami do końca.

I że w pewnym momencie, że on nie chce w ogóle, żeby to była właśnie partia liderska, oparta na jednej osobie.

No ale zostawiam was w trudnej sytuacji.

Prawdziwy lider tak nie robi.

Przejść przez kryzys, wyjść z tego ostrego zakrętu i dopiero się pożegnać.

To prawda, byliśmy zaskoczeni, że to następuje już teraz, ale już nie możemy się zastanawiać nad tym.

Trzeba iść do przodu.

Moim zdaniem najważniejsze jest, żeby iść do przodu, żeby próbować odbudować Polskę 2050 w taki sposób, żeby nie zaważyło to na koalicji 15 października.

Czemu on nie chciał wziąć odpowiedzialności za stanowisko w rządzie?

Jaką pani ma teorię na ten temat?

Rozmawiałam może z nim pani na ten temat?

Nie, nie rozmawiałam z panem Marszałkiem.

Sama pani mówi, że powinien był zostać wicepremierem.

Nie chciał.

Ani ministrem, ani wicepremierem.

Zastanawiam się czemu.

Ja uważam, że Polska 2050 powinna mieć wicepremiera.

Uważam, że każdy koalicjant powinien mieć.

Ale przyzna pani, że rozgrywanie tej sprawy jest dość nieszczęśliwe.

Tutaj jeżeli chodzi o komunikację, to akurat można to przeprowadzić inaczej.

Pani by to rozegrała inaczej, jak...

Natomiast tak, wicepremier, bardzo ważna, Polska powinna mieć 2050 swojego wicepremiera.

Powinna być to towarzysza na połączeniu z kanałem?

Czyli ktoś, kto zostanie liderem partii.

Ja w ogóle nie chcę tutaj na razie mówić o nazwiskach, o stołkach.

Ja uważam, że wicepremier jest potrzebny.

To będzie solidny filar dla całej koalicji 15 października.

Kto to będzie?

Na razie w styczniu mamy wybory na przewodniczącego.

I ja bym się skupiła na razie na tym.

Na kogo pani będzie głosować?

Czy pani już wie?

No nie wiem, bo nie wiem, jacy będą kandydaci.

Na razie mamy Ryszarda Petru, który już od kilku tygodni jeździ po Polsce, spotyka się ze strukturami, rozmawia z naszymi działaczami.

Nie wiemy, kto będzie, jaka osoba się jeszcze zgłosi.

Nie.

Na razie tylko... Nie zgłosiła akcji?

Nie zgłosiła.

Nie, nie.

Na razie mamy tylko... I pani zdaniem może nie wystartować?

Na razie mamy tylko Ryszarda Petru.

Nic nie słyszałam, żeby miała się zgłosić.

Do stycznia jest jeszcze trochę czasu.

Na giełdzie nazwisk są różne nazwiska, ale to jest tylko taka giełda na razie w tej sferze medialnej.

Pani, rozumiem, wyklucza chęć startu?

Nie mam takich planów.

No dobrze, to tylko jeszcze jedno pytanie dotyczące tej układanki koalicyjnej, pani posłanko.

Ja się nie chcę wyzłośliwiać, ale wielokrotnie czytałam komentarze wyborców, którzy zastanawiają się...

W czym stanowisko wicepremiera tak naprawdę ma pomóc, oprócz tego, że będzie łechtać czyjeś polityczne i osobiste ego?

W czym stanowisko wicepremiera daje przewagę nad byciem merytorycznym ministrem?

Bo nie ma w prawie ani w pracach rządu żadnych, proszę poprawić mnie, jeżeli się mylę, żadnych prerogatyw, żadnych konkretnych narzędzi, które wicepremierowi pozwalają w sposób bardziej skuteczny walczyć o kwestie związane z realizacją programu.

To jest tylko nazewnictwo, czy nie?

Ale też kwestia tego, znaczy dla mnie ważne jest, żeby każde ugrupowanie koalicji 15 października miało tego wicepremiera.

Taki solidny fundament, taki solidny filar całej koalicji.

Pani akurat, pani Połczyńska jest świetną ministrą.

Merytoryczną, pracowitą, bardzo dobrze sobie radzi.

Jeżeli chodzi o wicepremiera,

Pan minister Sikorski też jest świetnym ministrem spraw zagranicznych, bardzo go cenię.

Teraz został wicepremierem.

Czy to jest tylko kwestia łechtania jego?

Nie, nie sądzę.

To jest również kwestia tego, że inny kontakt z premierem, to jest zaciśnienie...

Na koniec już.

Proszę sobie teraz wyobrazić sytuację, że pani jest premierką, że pani szefuje pracą rządu i nagle jest koalicjant, który spada, jeżeli chodzi o poparcie pod próg wyborczy, ale bez którego rzecz jasna 30 szabel nie ma szansy na utrzymanie... 31.

1 już w tej chwili, bo po powrocie.

Nie ma szansy na utrzymanie większości.

Macie tutaj rzeczywiście w negocjacjach bardzo potężny argument.

Natomiast proszę sobie wyobrazić, że ten koalicjant bez zapisów w umowie koalicyjnej nagle mówi, ja chcę wicepremiera i ja tobie wskażę, kto tym wicepremierem będzie.

Czy to nie jest tak, że to szef rządu dobiera sobie współpracowników?

Czy to się odbyło tak, jak powinno?

Nie było tak w przypadku innych koalicjantów, no bo to nie premier Tusk wskazywał premiera Gawkowskiego.

To Lewica decydowała, kto będzie wicepremierem Lewicy.

W zapisie umowy koalicyjnej nie było też zapisu o tym, że minister Sikorski zostanie wicepremierem.

Ależ prawo zostało akceptowane przez przewodniczącego.

Także rozumiem, że... Bo nawet nie macie wsparcia w tej kwestii, jeżeli chodzi o PSL.

No to też PSL wskazywał, kto będzie wicepremierem.

Czyli nie ma pani żadnych uwag do całego załatwiania tej sprawy?

Nie, ale ja myślę też, że premier

premier Tusk, on nie chce wskazywać konkretnej osoby.

Ja myślę, że on to zostawia nam.

Ale tak jak powiedziałam, no najważniejsze w tej chwili jest to, żeby w styczniu wybrać przewodniczącego.

Osobę, która zastąpi naszego lidera, marszałka Hołownię.

I która przedstawi wizję, która jest niezbędna do tego, żeby postawić naszą partię na nogi.

Żeby te sondaże, te słupki wreszcie drgnęły i ruszyły do góry.

A z tych waszych badań co wynika, jeżeli chodzi o największy powód spadku po

To jest kwestia realizacji obietnic.

Nie wszystkie zostały zrealizowane.

Koalicja Obywatelska też nie zrealizowała wszystkich, a jest po prawie 40% oparcia w tej chwili.

To jest też kwestia odróżniania się od koalicjantów.

A to nie jest utrata zaufania wyborców do lidera?

Nie, zdecydowanie nie.

Czyli te spotkania z PiS-em i te wszystkie historie nie miały wpływu, Pani zdanie?

To nie pomogło, natomiast z badań bardziej nam wychodzi, że... bo ten spadek był wcześniej.

To spotkanie było przecież chyba na koniec czerwca, a wybory prezydenckie mieliśmy 2 czerwca, czyli to było zdecydowanie przed tym spotkaniem.

Już wtedy był widoczny ten spadek i ten wynik marszałka w wyborach prezydenckich nie był taki, jakiego oczekiwaliśmy.

Delikatnie rzecz ujmując, jak sądzę, a propos wyników i oczekiwań.

Ja wiem, że przez dwa lata może się wydarzyć bardzo wiele, ale na dziś?

Na 28 października 2025 roku, jak Pani obstawia, czy Polska 2050 wystartuje samodzielnie w tych wyborach i czy przekroczy próg wyborczy?

Czy na dziś jest ciężko rysować jakiekolwiek scenariusze i żadnych Pani nie wyklucza?

Żadnych nie wykluczam.

Tak samo jak w 2023 roku, mieliśmy startować sami, wystartowaliśmy w koalicji z PSL-em jako trzecia droga.

Dzięki trzeciej drodze nie było trzeciej kadencji PiSu.

Ja nie wykluczam, że w jakiejś innej koalicji Polska 2050 pójdzie.

Czy to będzie z PSL?

Ten projekt już się wyczerpał, ale w jakiejś innej odsłonie bardzo możliwe, że tak będzie.

Kliknij w jeden z polecanych materiałów, aby odkryć najbardziej interesujące i wartościowe treści przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Zasubskrybuj kanał i nie przegap najlepszych produkcji.

Bądź na bieżąco z tym, co naprawdę ważne.

0:00
0:00