Mentionsy
Premier jak ZOSIA-SAMOSIA. Prof. Pietrzyk-Zieniewicz: To się nie może udać. EXPRESS BIEDRZYCKIEJ
Za nami dwa lata rządów Koalicji 15 X. Co udało się osiągnąć, a co jest piętą achillesową rządu? Którzy ministrowie się spisali, a którzy wręcz przeciwnie? O tym Kamila Biedrzycka rozmawiała z politolożką, prof. Ewą Pietrzyk-Zieniewicz.
Szukaj w treści odcinka
Znacznie mniej zostało niż mogło, bo pamięć ludzka, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę, jest dobra, ale krótka.
Po prostu premier jest jak Zosia Samusia.
I politykę informacyjną przeprowadzić sam, no to się nie uda, to się nie może udać.
Zwłaszcza, że naprzeciwko stoi to pisowskie, przepraszam, że tak to nazwę, pyskatę i bezwzględne wojsko.
Polityka to może i jest bagno, ale gdyby dzisiaj pan Czarzasty powiedział, że jednak nie zgłosi się,
po ten fotel marszałkowski, to bagno nie bagno, mam wrażenie.
Zostałby w fotelu marszałka, żeby się w bagnie pluskać.
I zgodnie z obietnicą, u nas w studiu już pani profesor Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, Uniwersytet Warszawski.
Dzień dobry.
Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.
Pani profesor, pamięta pani, co pani czuła i z jakim nastrojem szła do lokalu wyborczego dwa lata temu?
Podobnie jak bardzo duże grupy Polaków, myślałam, że przewiduję wynik, chociaż nawet tu u pani mówiłam, że może być różnie.
I okazuje się, że w złą godzinę to powiedziałam, bo tak mi wychodziło, jak przeglądałam badania, że może być różnie.
Ale pamiętam, że to było, że to jednak będziemy mieli prezydenta, nie tego, którego mamy już, tak się wyrażę.
i że ostatecznie wszystko będzie dobrze, jak to mówi.
No i co, jest dobrze po tych dwóch latach od wyborów?
A przynajmniej lepiej?
Jest tak, jak musi być.
Ale czy jest lepiej?
No tam pewnie w pewnych dziedzinach, tak w innych nie, ale tak jak żeśmy tu mówiły, pani redaktor, nie raz i nie dziesięć i nie tylko my, to znaczy nie tylko ja, jak tutaj byłam zapraszana, ale też różnie moi koledzy,
Niestety polityka informacyjna tego rządu, który mamy, jest samobójcza.
Jest po prostu samobójcza i jest... Jak to ładnie nazwać?
Bez koncepcji zupełnie, jest nieprogramowana.
Już mówię o co mi chodzi, nawet przez porównanie.
Proszę zauważyć, że w swoim czasie Prawo i Sprawiedliwość, stąd ich sukcesy, tak sobie założyła, że najpierw trzeba takie widowiskowe ruchy wykonywać w polityce, no i walnęli 500+, ludzie dostali pieniądze, jak z rządem słupki poszły w górę.
Potem walnęli jeszcze trochę socjalów, wszystko było dobrze.
Natomiast Platforma, czyli koalicja obecnie rządząca, już niech będzie, ale de facto Platforma, bo tak to jest postrzegane,
nie umie sprzedać własnych sukcesów, które przecież ma.
To nie jest tak, że ten rząd nic kompletnie nie robił, że tak to było obrzydliwie.
Sporo rzeczy udało się zrobić.
Ale oczywiście.
Wiele się nie udało.
To ja podkreślam bardzo uczciwie.
To pewnie będzie i o tym.
I tutaj proszę zobaczyć, że oni na przykład dali to babciowe.
Oni dali tę rentę wdowię, która była potrzebna jak powietrze, bo naprawdę kobiety na takich głodowych, zupełnie głodowych warunkach były po odejściu swoich partnerów.
Ale to nie ogólno...
Społeczne było przecież, to tylko adresowane do tych grup, do których było adresowane.
I nie taki w związku z tym wydźwięk, jak te 500 plus i różne pisowskie posunięcia.
Przecież to trzeba widzieć, słyszeć i czuć, że dobrze, ale musicie jeszcze umieć opowiadać o tym.
co się zmieniło, co się zmieniło na korzyść od na przykład inny przykład, że to przecież ten rząd wyhamował, to znaczy zabronił de facto sprowadzenia zboża ukraińskiego do nas, do kraju.
To powinno rolnikom się podobać, prawda?
I pewnie się podoba.
Omówione, sprzedane właściwie nie zostało, że ludzie o tym nie wiedzą.
No i PiS przykrywa dzisiaj temat Merkosurem rolniczy i rzeczywiście tym, że rolnicy są w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ dla wielu...
Ta uprawa, chociażby warzyw na przykład, głośno było o papryce ostatnio, czy o śliwkach, nie opłaca się zwyczajnie, bo ceny są tak niskie na rynku, że to się tak, dokładnie, i później w mediach społecznościowych, Make Life Harder, czy jakieś inne miejsca robią akcje, żeby pojechać i jakoś tym rolnikom pomóc.
Tak też nie powinno być.
A no nie powinno, zwłaszcza, że to też można zorganizować, bo wcale nie jest tak, że wszędzie jest nadmiar tej żywności.
Są okręgi, są ludzie, są całe wioski, tam by to się przydało.
Tylko, że to jeszcze trzeba jakoś organizacyjnie... No dobrze, pani profesor, a bo my tutaj już tak w szczegóły weszłyśmy, a ja jeszcze chciałam o tym, co dwa lata temu.
Czy pani zdaniem cokolwiek z tej emocji 15 października 2023 roku zostało?
No mówiąc szczerze, znacznie mniej niż mogło.
Co jest nawiązaniem, to co w tej chwili mówię, do tego co mówiłam przed chwilą.
Znacznie mniej zostało niż mogło, bo pamięć ludzka, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę, jest dobra, ale krótka.
I pewne rzeczy, trzeba pewne narracje przygotować sobie i powtarzać jak mantrę.
I od tego jest rzecznik rządu i od tego jest jego sztab, jego ludzie.
Dzisiaj podobno próbować wskrzesić te emocje, będzie próbował premier Donald Tusk.
Nieoficjalnie mówi się, że w Piotrkowie Trybunalskim o 17.30 spotka się z wyborcami, co zresztą...
Obiecywał, że chyba raz w miesiącu, o ile się nie mylę, z wyborcami spotykać się będzie.
No i z tego też nic nie wyszło.
To się nie spotyka.
No, wierzę, że premier jest jednak zajęty, że dużo ma na głowie.
Po co było to obiecywać?
A to właśnie jest tak.
Z tym rządem to jest kolejny taki... No, kolejna niedoróbka, że...
Za dużo bierze na siebie od na przykład premier.
Po co obiecuje?
Od tego marzecznika, który może opowiadać o różnych rzeczach, planach i potem zawsze powiedzieć, no były takie plany, ale tam z jakichś powodów nie wyszło.
Po prostu premier jest jak Zosia Samusia i...
Politykę informacyjną prowadzić sam, no to się nie uda.
To się nie może udać.
Zwłaszcza, że naprzeciwko stoi to pisowskie, przepraszam, że tak to nazwę, pyskate i bezwzględne wojsko, któremu punktuje i to, co obiecał, i to, czego de facto nie obiecał, ale tam można było z kontekstu coś tam wyłonić, że może jednak było.
No powtarzam, to porozumiewanie się z Polakami leży.
I jak tak dalej pójdzie, to naprawdę te słupki zaufania.
No właśnie, ja pytałam wcześniej pana ministra Karnowskiego, teraz przytoczę raz jeszcze te badania w rozmowie z panią.
Onet na podstawie średniej sondażowej policzył, jak wyglądają szanse koalicji rządowej na większość w parlamencie.
Nie wiem, czy pani słyszała, ile dzisiaj wynoszą?
Właśnie nie.
Gdyby pani miała strzelać, to ile?
No ja wiem.
Nawet mniej niż 20%.
No to przecież oprzytomnijcie ludzie.
No i to są te same błędy, pani redaktor.
Będę się upierać, jak mantrę powtarzać.
Tak jak nie wolno było założyć, że pan Rafał Trzaskowski wygra wybory...
Nie wolno było tego przyjąć za pewnik, a przecież tak ta kampania, a właściwie jej brak, tak to chodziło.
Też trochę metodą przyjechali kowboje, każdy twierdzi co swoje.
I cheese.
To tak się wyborów nie wgrywa.
a naprzeciwko stał przygotowany i rzeczywiście pracujący jak maszyna, sztab wyborczy PiSu, to im trzeba przyznać.
Byli przygotowani, byli nauczeni, mieli podstawy, badania i różne inne piękne rzeczy.
Więc tutaj jeśli ta komunikacja będzie.
No i jeszcze jedno, wie pani, bo to się o tym niewiele mówi, ale jednak się mówi.
Z obietnic rządu.
Spółki Skarbu Państwa miały być odpolitycznione.
Figa.
Jedna wielka figa.
Jeżeli to się już powiedziało, to trudno.
Przyjaciele i znajomi Królika muszą sobie znaleźć posady gdzie indziej.
Sami to poruszyli.
Nikt nie zmuszał.
Ani pana...
premiera ani nikogo.
Właśnie tak ja się zastanawiam, pani profesor, z czego to wynika?
Bo rozumiem, z czego wynika fakt, że nie udało się zliberalizować prawa aborcyjnego.
Rozumiem te wieczne bijatyki z konserwatystami z PSL-u i Polski 2050 w sprawie wprowadzenia związków partnerskich.
Jestem w stanie wytłumaczyć wiele rzeczy.
sprzeciw prezydentów wobec zmian w wymiarze sprawiedliwości.
Ale kwestia odpartyjnienia spółek Skarbu Państwa to już tylko zależy od premiera, od rządu, od decyzji wewnątrz.
To jak pani to tłumaczy?
Czym pani to tłumaczy?
Wie pani, tak troszkę.
No tak miało już nie być.
No dobrze, wprowadźmy termin lesaferyzm.
Że to nie, no nic tutaj systemowo nie będzie robione, ale może jednak tam i Ksiński z Y-kowskim.
Nie tylko brak koncepcji, ale też brak wytrwałości w tych założeniach, które się przyjęło.
I za to będą bici, bo przecież chyba nikt nie liczy na to, że druga strona tego nie wypunktuje.
Chociaż PiS punktujący kwestie związane z wizami czy partyjnością spółek Skarbu Państwa to... PiS jest tak uroczo, bezczelny,
ustami swoich przedstawicieli, że oczywiście już punktują i dalej będą to czynić.
Przecież już w tej chwili oni są antymigracyjni, a kto tutaj nawpuszczał i zresztą słusznie, bo rąk do pracy nie było.
I to znowu jest taki motyw, taka mantra dla rzecznika.
Przecież już starożytni uczyli.
No, pani redaktor, ja już o tym wspominałam.
Katon każde przemówienie, nawet jak to było.
na okoliczność, ile braci od tak zwanego wychodu, czyli za szalet miejski, kończył, a Kartagina powinna zostać zburzona.
Muszą być takie mantry, inaczej nie miejcie pretensji, że ludzie nie pamiętają.
Pani profesor, dwa lata temu ugrupowania tworzące dzisiejszą koalicję 15 października zdobyły 53,7% głosów.
To jest możliwe, stało się to możliwe głównie dzięki bardzo dobremu, zaskakująco dobremu wynikowi trzeciej drogi, która zdobyła niemal 14,5%, bo to było 14,4 chyba, o ile się nie mylę.
I pamiętamy wszyscy, jak podczas tego gigantycznego marszu,
miliona serc, Donald Tusk zaapelował, głosujcie przede wszystkim na trzecią drogę, na Polskę 2050, na PSL.
Czy Donald Tusk z dzisiejszej perspektywy, no bo oczywiście mądry Polak po szkodzie, my sobie możemy pewne rzeczy oceniać już po latach, no ale po tych latach, czy on sobie popełnił błąd?
Czy trzeba było grać tylko na siebie?
No trudno to jest dzisiaj ocenić.
Zwłaszcza, że rzadko jest tak, że lider konkurencji apeluje głosujcie na tych, którzy nie są nami.
No bo dzisiaj efekt jest taki, że cała trzecia droga jest poniżej progu wyborczego i mimo, że Koalicja Obywatelska utrzymuje prowadzenie w sondażach, nie ma szans na stworzenie rządu w przyszłej kadencji.
Jakby tak się przyjrzeć bliżej tym wszystkim rozdaniom, to wcale nie było tak dobrze, jeśli chodzi o koalicjantów.
No a w tej chwili jest zupełnie źle, przy czym proszę zauważyć, jakie lanie zbiera PSL, który tam zawsze jakoś się na te kilka procent pentolił.
Ja też mam wrażenie, no ale też przyzwyczaiłam się, że PSL da sobie radę, a oni przejdą próg.
No w tej chwili wcale, ale niekoniecznie, tak.
Pani profesor, bo powiedziała pani kilka minut temu, że właściwie ten rząd jest postrzegany jako platforma, jako koalicja obywatelska.
A może właśnie nie, no bo gdyby tak było, to koalicja by traciła w sondażach.
A koalicja jest przedpisem, traci trzecia droga, bo lewica jest na swoim poziomie, delikatnie ostatnio zyskuje, ale to są tam jakieś promile.
To najbardziej jednak po głowie dostała Polska 2050 i PSL, więc ludzie może widzą, kto był hamulcowym wielu zmian, które były do wprowadzenia, a nie udało się ich wprowadzić.
Pani redaktor, trochę widzą, a trochę się złaszczą.
Po prostu te ostatnie ruchy na scenie politycznej pana Szymona Hołowni, to tu była właśnie ta deska z gwoździem i tylko młotkiem przywalić i był to gwóźdź do, no może jeszcze nie do trumny, ale w każdym razie do jej zrębów na pewno.
Więc tu ludzie zdumieni i wściekli, bo jednak każdy ma takie, no ja wiem...
takie maciczne poczucie przyzwoitości, tak to nazwę.
I że jakieś rozmowy kuluarowe i to właśnie o stołki, o fotela, że to się dzieje, musiało być zaskoczeniem i musiało być zaskoczeniem niemiłym.
Więcej takich zaskoczeń zresztą nam ta trzecia droga zaserwowała.
Bo przecież teraz ten...
Te awantury, które wyłażą już nie tylko w fanagłosie, ale poważni dziennikarze mówią, wewnątrz trzeciej drogi, już samej jako takiej, trzeciej drogi już nie ma.
PSL już się wycofał i chapeau bas.
I ci, którzy zostali, no resztówka naprawdę, żeby oni jeszcze ze sobą tak się brali za łby, jak biorą się na okoliczność, czy pani Połczyńska, czy kto inny.
I proszę zauważyć, ledwo, ledwo ich to zostało.
Klub jeszcze ciągle duży, dobra, niech będzie, ale to przecież sam klub na siebie, jak zagłosuje, to będzie za mało.
A tutaj proszę zobaczyć, ilu liderów na tą schedę po hołowni reflektuje.
No bo to pokazuje, że tam się nie wytworzył żaden lider poza hołownią.
No może i pan Hołownia jakoś tego dopilnował, dobra, niech będzie.
Nie sądzę, że to przypadek raczej.
Pan Hołownia grał cały czas na siebie, on jest bardzo narcystyczny, mimo że utalentowany, tylko tyle, że jak tak dalej będzie grał w polityce, obawiam się, że kariery nie zrobi, zresztą już jest chyba... On chyba poza polityką chce być, no jeżeli mówi, że polityka to bagno, to ja się zastanawiam, czy...
W tym bagnie będzie chciał się taplać, no tylko... Pani, to jest tak, pani redaktor, że polityka to może i jest bagno, ale gdyby dzisiaj pan Czarzasty powiedział, że jednak nie zgłosi się po ten fotel marszałkowski, to bagno nie bagno mamy.
Zostałby w fotelu marszałka, żeby się zbadnie pluskę.
Pani profesor, znów dwa lata temu wiemy, że kluczowe były głosy nie tylko kobiet, ale też tej najmłodszej grupy wiekowej wyborców 18-29.
Tych samych, którzy prawie dwa lata później dali zwycięstwo Karolowi Nawrockiemu.
Co poszło nie tak?
Co poszło nie tak?
Ja mam wrażenie, bo tam jacyś analitycy dziwaczni przy panu Tusku siedzą, że on ich nie słucha.
To jest następna sprawa, że jakby źle przeanalizowano, że ponieważ ta grupa młodych to jest kilkanaście procent, nawet niecałe dwadzieścia, to zlekceważono ich zwyczajnie.
w jakichś takich rozpatrywaniach, gdzie do kogo i jak trzeba by zaapelować.
A nie wolno w taki sposób lekceważyć żadnej grupy, zwłaszcza jak się idzie do wyboru.
A w czym to lekceważenie młodych ludzi przez obecną koalicję się przejawiało?
I przejawia, jeżeli nadal są lekceważeni, pani Zani?
No tym, że jakby tak się przyjrzeć rzeczywiście wnikliwie i z bliska, to w intencji tych młodych nie robi się
Prawie nic, a jednocześnie się ich demoralizuje.
Naprawdę demoralizuje.
Znaczy wiem, co znaczy demoralizować, ale w jakim kontekście o demoralizacji pani mówi?
To znaczy, że obiecuje się i nie donosi.
To po pierwsze, a po drugie to, co się wyprawia w szkołach, bo póki co to oni są jeszcze przecież w systemie edukacyjnym, prawda?
Bo chodzi o tych, którzy będą za te dwa lata już mieli prawo głosować, dzisiaj go jeszcze nie mają.
Pani redaktor, no to to muszę powiedzieć.
Jak usłyszałam o ostatnim wynalazku naszego menu, kochanego, że to już nie będzie ocen, tylko jakaś tam jedna na koniec semestru.
Natomiast nauczyciele nie będą stawiali ocen, tylko oceny opisowe wprowadzą.
Pani tak, tylko ja chciałam zapytać, dobra, ale czy to każdy nauczyciel sam za siebie?
No to jakie dosie tego ucznia by było?
Książki niemalże.
I dlaczego tak?
Jak świat światem można było wypunktować, ocenić i było okej.
No i ta papierologia.
Przecież zanim ktoś zostanie sensowny, kto ma szansę na pracę gdzie indziej, zanim przyjmie posady nauczyciela, to się pięć razy zastanowi.
Jak się dowie, ile on tam będzie sprawozdawał.
Ja zresztą już od dawna mówiłam, że w wielu dziedzinach trzeba by otworzyć taki specjalny fakultet, jak sprawozdawać, bo nieważne jakie są czyny, ważne jest, czy to jest dobrze i ładnie sprawozdane.
Więc tutaj to jest naprawdę... Pani profesor, to teraz trochę o plusach, które się przez te dwa lata wydarzyły.
Bo one się wydarzyły bez wątpienia.
I wiele rzeczy udało się zrobić, o których, jak to pani już podkreśliła, rząd mówi za mało.
Ale według pani, co jest takim największym przełomem?
Bo rzeczywiście jest tak trochę, że wszyscy jako wyborcy mamy pamięć Złotej Rybki i już nie pamiętamy, jak to było w latach 2015-2023.
Co, jeżeli chodzi o demokrację, jeżeli chodzi o swobody obywatelskie, jeżeli chodzi o gotówkę taką realną dla budżetu państwa się zmieniło, co dla pani jest takim największym osiągnięciem tych dwóch lat?
Bo jakieś osiągnięcia były, o czym pani już wspomniała.
Ale oczywiście.
Na pewno to, że dowieźli KPO.
Bo to są pieniądze realne, które... Ale znowu nie sprzedali tego.
Jakby dzisiaj zrobić takie badania uliczne, co to jest KPO, to zobaczyłaby pani... Ile pieniędzy i na co na przykład można je przeznaczyć.
Więc to jest bardzo odległe od tego krwioobiegu codzienności Polaka, naprawdę.
Więc tego nie sprzedano, a przecież aż prosiło, prawda?
To, że temu rządowi udało się jednak wyhamować inflację.
Bardzo ważne sprawy, ale znowu inflacja to jest gdzieś tam daleko.
A nasze codzienne, przyziemne sprawy blisko.
Więc jak tak porównać?
Ale co jest bardziej przyziemnego dla nas i bliższego sercu niż wysokie ceny?
No chyba nic.
No tak, tylko że właśnie to tutaj.
wyhamowali inflację, to jest jedno, a wszystko drożeje.
Przecież to jest alogiczne, że papryka jest droga we wszystkich tych bazarkach, kremikach, a jednocześnie jedź do rolnika i weź sobie, bo tam będzie gniło.
To przecież to jest naprawdę alogiczne i byle jakie.
Więc to jest z tą inflacją ważna sprawa.
Znalazłoby się ich więcej.
Natomiast też nie potrafi ten rząd ładnie sprzedać.
Ja będę się upierać tutaj, że to jest jak 2 do 8.
Że nie da rady w dwa lata...
Naprawić wszystkiego, co się spaprało przez 8 lat.
Tym bardziej, że wiemy doskonale, że Prawo i Sprawiedliwość zaminowało wiele rzeczy.
Pozostawiło sobie wiele furtek, bezpieczników.
Ten wymiar niesprawiedliwości.
Ja już nazywam to wymiarem niesprawiedliwości, bo naprawdę jesteśmy w sytuacji, kiedy człowiek jak już musi tam mieć do czynienia z naszymi sądami, to się zastanawia, czy dożyje wyroku.
Naprawdę to już tak zaczęło się dziać i co?
I przecież trzeba by to opowiedzieć przy całym szacunku do pana ministra Żurka, który się mota i obawiam się, że przegrywa tę wojnę o reformę wymiaru danego.
Że opowiedzieć, ale nie tak.
Trzeba by zmienić troszkę retorykę.
Trzeba by ludziom objaśnić, co oni z tego mają, albo czego oni nie mają realnie, a mogliby mieć, gdyby pewne sprawy potraktować inaczej.
Pani profesor, zapominamy jeszcze o jednej bardzo ważnej kwestii, czyli in vitro.
Przywrócenie finansowania in vitro, dzięki któremu urodziło się już kilkadziesiąt tysięcy dzieci, jest gigantycznym sukcesem.
I ja będę to podkreślać w każdym możliwym wymiarze.
No i cóż, nie?
I tak właśnie jest.
I tak trzymać.
I spamiętamy, zlikwidowało dofinansowanie Invitro.
Tak pamiętam, bo przecież to tam szedł w szpicy prezydent Częstochowy.
I to w Częstochowie, dlatego się pamięta, że ten pan Matyjaszczyk pierwszy chyba przeznaczył te pieniądze.
samorządowe na tę właśnie akcję.
I chwała mu za to, bo wtedy to jeszcze wymagało odwagi.
Zresztą przypominam, lewicowy prezydent.
No i potem jakoś poszło.
To jest, wie pani...
Znowu ta narracja, ta komunikacja, że ludzie, no nie pozwólmy, żeby nas cofać do XIX wieku.
Mamy XXI.
I trochę by o tym można poopowiadać.
Trzeba, bo przecież naprzeciwko ambony.
Jeżeli nie będzie się przypominać, że to jest sukces, to jest zaleta to in vitro, to jest dla wielu ludzi szczęście, a generalnie w naszej sytuacji demograficznej, to to powinien być absolutny priorytet.
Tym bardziej, że to jest naprawdę droga sprawa.
W związku z tym wielu ludzi, którzy mogą mieć dzieci dzięki in vitro właśnie, nawet do tego nie podchodziło, bo nie było ich na to stać zwyczajnie.
Ale oczywiście.
To jest nieludzkie.
To jest nieludzkie, bo to jest zabieranie ludziom szansy na szczęście.
No i może tak by to trzeba nazywać w tej komunikacji rządu ze społeczeństwem.
Opowiadać to nie jako in vitro, ale właśnie w takim ludzkim wymiarze naszej codzienności.
Że jednak taka rodzina to jest szczęście dla człowieka, a społeczeństwo szczęśliwe to jest społeczeństwo bardziej wydajne, lepiej pracujące i co tam jeszcze chcecie, przecież to naprawdę można by opowiedzieć.
Ale do tego rzecznik, który zna się na robocie i jakiś sztab przyrzecznikowy, a tego to już kompletnie nie widzę.
I od czasu do czasu pan premier, który wyskakuje, przepraszam pana premiera, ale trochę jak diabełek z pudełka i zaczyna wszystko do kupy opowiadać.
Nie da się, za dużo słów, zawieje form.
Pani profesor, czy...
Sądzi pani, że my jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie za dwa lata, jeżeli chodzi o wybory parlamentarne?
Czy te dwa lata dziś w tak zmieniającej się rzeczywistości to jest cała wieczność i właściwie nie jesteśmy w stanie ani przesądzić porażki obecnej koalicji, ani zwycięstwa PiSu, ani na odwrót, że na pewno ludzie nie pozwolą na powrót PiSu?
Jak pani widzi perspektywę roku 27?
Pani redaktor, najgorsze jest to, że będziemy czekać na to, co się wydarzy.
To jest najgorsze, że nic tutaj planować nie można i jeśli ktoś coś planuje, to oj, niech to czyni ostrożnie, bo przecież my jeszcze jesteśmy warunkowani naszymi kontaktami z zagranicą.
Przecież nikt nie wie dzisiaj, co wykona Donald Trump, ale też nikt nie wie, co wykona Mesję Putin.
co on tam zarządzi, a w zależności od tego różne sprawy u nas będą przybierały różny obrót.
Druga sprawa to człowiek jest istotą biologiczną i czasami ludzie odchodzą na tak zwaną wieczną wartę, ponieważ nasza klasa polityczna jest jednak z ludzi powiedzmy nienajmłodszych, jeśli chodzi o liderów, złożona, to też nie wiadomo, jak to będzie.
Bo stan zdrowia też może zaważyć na tym, że się nagle coś zmieni w konfiguracji przywódców.
No dalej, no bardzo możliwe, że jakieś pakty zaczepno-odporne będą zawierane, będą musiały być zawierane.
No i jeszcze jedna sprawa nasza, lokalna.
Co zrobi pan prezydent?
Dlatego, że my wprawdzie...
Wydaje nam się, że potrafimy przewidzieć, że to będzie prezydent bardziej konfederacki niż pisowski i że tutaj właśnie na konfederację będzie popatrywał, ale nie ma jednej konfederacji.
Są co najmniej dwie duże, czyli ta bosakowa i ta męcenowa.
A w odwrocie jeszcze pan Brown, pan Korwin-Mikke.
Pan Braun, jak słyszy pani założę.
No i bardzo, że tak powiem, szorstka przyjaźń na razie na linii Męcen-Kaczyński, Kaczyński-Męcen, bo te słowa, które panowie wypowiadają pod swoim adresem, no delikatnie rzecz ujmując, mało entuzjastyczne.
No wie pani, jeżeli ktoś kogoś nazywa gangsterem politycznym, to ja nie wiem, czy trzeba wiedzieć.
A tak Męcen powiedział o Kaczyńskim.
A Kaczyńskiego męcenie, że jest nieporozumieniem w polityce?
Że jest nieporozumieniem w polityce, no to jest wspaniałe zaproszenie do dialogu, ale może nie ma być dialogu z tym, że on w którymś momencie nastąpi.
W tej chwili zarysować tylko możemy przyszłość tak, że najwyraźniej pan prezydent zbiera się, a to jest twardy.
Człowiek i taki idący do przodu, nie rozglądający się na boki, że pan prezydent zbiera się do tego, żeby stanąć na czele całej jakoś Zjednoczonej Prawicy.
Jeśli to się uda, no to przepraszam, ale nie mogę powiedzieć niczego innego.
To platforma z przystawkami przerżnie wybory.
Jeśli to się uda, to nie jest... Jeśli Konfederacja straci instynkt samozachowawczy.
No, ale to wcale nie jest wykluczone.
Pani profesor, to na koniec jeszcze chciałam panią zapytać już nie o cenę, bo tak naprawdę podsumowanie prac rządu przyjdzie czas 13 grudnia, bo to wtedy miną dwa lata od realnego...
realnego sprawowania władzy.
Dziś tylko rocznica tylko albo aż zborów 23 roku.
A właśnie jeszcze jedna rzecz a propos.
Czy on się kiedyś pani zdaniem powtórzy?
Bardzo bym sobie tego życzyła.
Myślenie po linii pragnień to jest to, co zaczyna dominować w głowach nawet takich sceptyków jak ja.
No nie no, oby, oby, tylko że dzisiaj nie ma kto podgrzewać, by tak rzec, właściwie żadnego entuzjazmu.
Teraz widzimy, co się działo w Jagodnie nocą dwa lata temu.
To rzeczywiście był niesamowity zryw społeczeństwa obywatelskiego, ale chyba jednorazowy.
Chyba jednorazowy, niestety jednorazowo, no ale jak tak się przejrzy, co się dzieje, w jakim kontekście to się stało, działo, to nie ma się co dziwić.
Naprawdę ten rząd ma sukcesy, o których sam nie umiał powiedzieć.
Ten rząd wcale nie jest takim złym rządem, jak przyzwala na to,
żeby opowiadano, bo naprawdę dominują treści takie propisowskie.
Wystarczy w internet zajrzeć.
Oczywiście, że zawsze taka konwencja news i wielki straszak to się lepiej sprzedaje niż sukces, bo my generalnie nie lubimy mówić o sukcesach naszych rządów, ale to jest za dużo.
Pani profesor, a sądzi pani, że wyborcy, którzy pewnie poniekąd słusznie gdzieś tam są rozczarowani, czy narzekają na pewne niedociągnięcia, czy niedotrzymywanie obietnic, zastanawiają się w ogóle, co mogłoby się wydarzyć za dwa lata?
Bo wielu mówi o tym, że się tworzy taka brunatna koalicja.
że dopiero bardzo szybko ludzie sobie przypomną, jak traktowano kobiety podczas protestów, mniejszości.
Wiele, wiele takich sytuacji.
A kiedy słyszymy, że ewentualnym kandydatem na premiera miałby być Przemysław Czarnek, no to rzeczywiście zastanawiam się, czy ludzie w ogóle gdzieś tam mają jakąś taką umiejętność przewidywania, co może się wydarzyć w najbliższych latach.
Obawiam się, że niewielu ma taką umiejętność.
My generalnie cierpimy na taki brak czy zdolności analitycznych, czy jakieś dobre pamiętanie.
Pamiętanie dobre w sensie pamiętanie zdarzeń, które rzeczywiście były i jak one się ostatecznie odcisnęły na kondycji społeczeństwa.
Czyli Polacy mają pamięć dobrą, ale krótką.
Czyli jak gdyby takie prognostyczne myślenie jest...
No i mało popularne i nie umie się tego... Pan Krzysztof tutaj napisał u nas na czacie.
My Polacy miotamy się od ściany do ściany.
Szybko zapomnieliśmy o rządach PiS.
Tak, a jeżeli pamiętamy, no to właśnie znowu te 500+, bo PiS krzyczy, że to oni to dali, nic nie dali, tylko... Rząd nie ma swoich pieniędzy.
Oczywiście, więc i nawet nie może.
Przypominamy Margaret Thatcher.
Natomiast jak gdyby dopuszczono tę narrację i dopuszczono, żeby ona się... Jarosław Kaczyński nam dał.
Żeż ludzie tak mówili.
Ale oczywiście tak się słyszy.
I jeszcze jedno zdanie.
Bo widzi pani, co się temu rządowi nie udało.
No i to wypada powiedzieć.
Nie udało się uporządkowanie mediów rządowych, czyli mediów ogólnospołecznych.
Przede wszystkim telewizji, bo o tym się najwięcej słyszy.
Nie ma, cały czas ta telewizja, info jest w takim stanie zawieszenia.
W stanie likwidacji na razie.
A jak się słyszy, że w stanie likwidacji, to Polak czeka, co będzie zamiast.
Niemniej sąd orzekł, że nie było żadnego nielegalnego przyjęcia, co przez cały czas próbuje mówić Prawo i Sprawiedliwość.
Natomiast pani doktor, jeszcze pani profesor, jeszcze jedna rzecz dotycząca już spraw bieżących, nierocznicowych.
Chciałabym panią zapytać o pana Mejzę.
który wiemy, że jechał 200 km na godzinę, zasłonił się immunitetem, odmówił przyjęcia mandatu.
Jak sprawa wyszła na jaw, jak mleko się rozlało, to stwierdził, że oczywiście, że on przeprasza, że zrobił źle, że będzie chciał ten mandat zapłacić, ponieważ jest charakternym gościem.
No cóż, różnie ludzie twierdzą, natomiast obok tego, że pan Mejza jest człowiekiem absolutnie niepoważnym, absolutnie bezczelnym i że takie postawy, jakie o widzi pani mówiłam, że demoralizuje się tutaj tych młodych, no przepraszam, ale jeśli jest tak, że za ewidentne, na które są paragrafy,
stosowne za ewidentne czyny wykonane przez jakiegoś posła nie ma kary, no to w takim razie, wie pani, to jest trochę jak u Dostojewskiego.
Bocha nie, a co w mordu można, prawda?
Ale jeszcze bardziej PiS jako taki, to się powinno punktować, że przecież nie ma jakiegoś...
Jak już dziennikarze przycisną kogoś do ściany, to dany człowiek mówi, nie, no ja bym się tak nie zachował, nie, no rzeczywiście nie powinno się.
Jak daleko działa immunitet?
I to już by trzeba podnieść po raz dwieście pięćdziesiąty siódmy, bo jak do tej pory nie wyszło.
Tak jest, immunitet nie powinien tego rodzaju wykroczeń obejmować po prostu.
Jechałeś dwieście, to nie tylko płacisz, ale prawko, prawko twoje leży na stole i tak na dobrą sprawę nie powinieneś go mieć, człowieku.
Tak to chyba powinno być.
No nie chcę się tu mądrzyć, ale tak uważam.
No i że w ogóle ten pan Mejza teraz i w mediach jeszcze zaczepia w dodatku, bo tam jakoś brzydko przezywa pana Kierwińskiego, który jako odnośny minister tam głos zabrał i powiedział, że pan Mejza będzie ukarany.
To nie powinno być będzie.
Pan Mejza, tak jak w Ameryce, powinien być z bomby ukarany natychmiast.
No, tylko my nie mamy takich przepisów, które na to pozwalają.
No właśnie.
No i to znowu jest kolejna sprawa, która przed nami.
ale taką być może pan prezydent by łaskawie przepuścił.
No bo jak to by było za takie ewidentne już naruszenia prawa, będziemy karać inaczej, to może by przepuścił.
Chociaż też żyjemy w rzeczywistości dziwacznej, wirtualnej nieco, że idą ustawy do Pałacu Prezydenckiego, a my już wiemy, że i tak one nie przejdą i...
I że będzie fajnie.
No a teraz przed nami kolejna sprawa.
Wraca do kraju, no to już pan, jak on się nazywa?
Wielki Bu?
Znajomy pana Nawrockiego.
Znajomy pana Nawrockiego, tak.
I ciekawostka, jak będzie przebiegał i ten powrót, i jego procedowanie w kraju.
I ciekawostka, bo to szybko wymiar niesprawiedliwości powinien robić.
Bo ciekawostką największą jest, czy pan prezydent ułaskawi.
No właśnie.
Bo przecież zawsze może, prawda?
Oczywiście.
Akt łaski cały czas.
Tak i to nam też opowie troszeczkę o Pałacu Prezydenckim i aspiracjach jego lokatora.
Ale dużo jest takich rzeczy, o których trzeba by ze społeczeństwem gadać.
Przypomina mi się, ja wtedy nie mieszkałam w kraju,
Ale śledziliśmy bardzo, jak Jacek Kuroń wychodził przed kamery telewizyjne, żeby pogadać ze społeczeństwem o sprawach palących i nabrzmiałych.
Był taki czas, jeszcze w epoce słusznie minionej.
Może inna sprawa, że trudno jest o taką osobowość polityczną, jaką był Jacek Kuroń.
Pamiętajmy, że jak Jacek Kuroń wysartował na prezydenta, to społeczeństwo go nie poparło, więc to...
To też zawsze jest bardzo... Ale własny prestiż miał.
A, to bez wątpienia.
Tutaj raczej chodziło... Tylko nie zawsze się przekłada taka popularność codzienna na ostateczne wybory, ale to już temat nie na dziś, bez wątpienia jeszcze będziemy miały okazję, żeby wielokrotnie się spotkać.
I być może to jest też ciekawy wątek dotyczący tego, na kogo my ostatecznie lubimy postawić.
Bardzo dziękuję Pani Profesor.
Profesor Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, Uniwersytet Warszawski Państwa gościem.
Tą rozmową kończymy dzisiejsze wydanie Ekspresu i wracamy do Państwa oczywiście jutro o godzinie 9.07, a dziś środa.
W związku z tym wraz z doktorem redaktorem Mirosławem Oczkosiem zapraszam Państwa na program Nocna Zmiana o godzinie 21.00.
Także proszę nie zapomnieć.
Bardzo się cieszę, pani profesor.
Pani profesor będzie oglądać, więc mam nadzieję, że państwo również o 21.00 dziś.
Kamila Biedrzycka, Karolina Długaszek i cały nasz zespół życzy państwu dobrego dnia.
Do zobaczenia.
Ostatnie odcinki
-
Afera Epsteina pokazuje DEGENERACJĘ elit Zachod...
03.02.2026 14:54
-
Borowski OSTRO: Putin BAWI SIĘ Trumpem! PiS jes...
03.02.2026 14:50
-
Prof. Markowski MOCNO: To już nie Ameryka, tylk...
02.02.2026 13:26
-
HOŁOWNIA GRZMI: To NIE JEST Sejm szlachecki, to...
29.01.2026 12:46
-
Rosja pokoju NIE CHCE! Czarna wizja Sikoskiego....
24.01.2026 07:20
-
Trump UTKNĄŁ w latach 80. Europa gra dalej. Sik...
22.01.2026 15:36
-
Motyka: SPOKÓJ I DYSTANS wobec Trumpa! ROSNĄCE ...
22.01.2026 13:06
-
Kobosko szczerze: NIE ZDRADZIŁEM go! Szymon MNI...
20.01.2026 12:42
-
TO KOLEJNY CEL TRUMPA? NOWE CŁA I GROŹBY! Prof....
19.01.2026 13:16
-
ZIOBRO STRACI TYSIĄCE ZŁOTYCH! Scheuring-Wielgu...
19.01.2026 13:12