Mentionsy
Śmiszek: Hołownia GĘSTO się TŁUMACZY! EGO marszałka jeździ OSOBNĄ WINDĄ! EXPRESS BIEDRZYCKIEJ
Szymon Hołownia gęsto tłumaczy się po spotkaniu w mieszkaniu Adama Bielana. — Odbudowanie zaufania będzie go wiele kosztować — mówił w Expressie Biedrzyckiej europoseł z Nowej Lewicy, Krzysztof Śmiszek. — Ego marszałka Hołowni jeździ osobną windą — ocenił. Polityk podkreślił także, że nie mamy do czynienia z wielkim kryzysem migracyjnym, a to, co dzieje się w tej chwili jest polityczną hucpą prawicy. Więcej w najnowszym odcinku – zapraszamy! Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.
Szukaj w treści odcinka
To potknięcie pana marszałka Hołowni było, powiedziałbym, turbo-ultra spektakularne.
Nie można przejść nad tym, co wydarzyło się kilka dni temu, do porządku dziennego, dlatego że okazuje się, że pan marszałek Hołownia chyba po prostu jest niedoświadczony.
Ego pana marszałka jeździ po prostu odrębną windą.
Z czym mamy do czynienia?
To mamy do czynienia z absolutną, obrzydliwą, ochydną polityczną chucpą,
którą wywołują skrajnie prawicowe i populistyczne partie.
Teraz z Warszawy przenosimy się prosto do Strasburga.
Tam już na państwa czeka Krzysztof Śmiszek, eurodeputowany i wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.
Dzień dobry panie pośle.
Dzień dobry pani redaktor, dzień dobry państwu i pozdrawiam ze Strasburga.
Od razu krótko i na temat.
Czy przekonał pana swoimi tłumaczeniami Szymon Hołownia?
Panie redaktor, jesteśmy wszyscy, demokratyczne partie, jesteśmy w koalicji i ja za dobrą monetę biorę wszystkie wypowiedzi każdego z koalicjantów, które zapewniają, że demokraci, którzy dostali tak potężny mandat do rządzenia w 2023 roku,
Chcą ze sobą współpracować i współpracują.
Ja sobie tę współpracę bardzo cenię.
Uważam, że to jest coś najlepszego, co wydarzyło się w Polsce w ostatniej dekadzie.
Rządy partii, które są proeuropejskie, prodemokratyczne.
nie ścigają kobiet za to, że chcą decydować o swoim zdrowiu czy życiu, nie hejtują żadnej grupy społecznej, rozwijają gospodarkę i prowadzą programy socjalne.
To jest dla mnie wielka wartość.
Natomiast oczywiście każdemu zdarzają się jakieś potknięcia.
To potknięcie pana marszałka Hołowni było, powiedziałbym, turbo-ultra spektakularne.
No właśnie, tylko pytanie, czy to jest jedynie potknięcie, panie pośle.
I ja rozumiem, że Lewica, no może z wyjątkiem posłanki Żukowskiej, wychodzi z takiego założenia, że o własnych problemach i jakichś nieścisłościach, tak to porozmawiajmy, dyskutujecie w zamkniętym kręgu.
Natomiast to już jest sytuacja, która się wymknęła troszeczkę spod kontroli.
I zastanawiam się, czy taka postawa...
Bez urazy, panie pośle, nie jest pewną naiwnością, ponieważ oczywiście słowa słowami, ale czyny czynami i pan doskonale wie, że czyny od słów, czy to w polityce, czy w życiu prywatnym są zdecydowanie ważniejsze i więcej nam mówią o postawie konkretnych osób, więc o tę postawę Szymona Hałowni pana pytam.
Panie redaktorze, ja się z panią redaktorze absolutnie zgadzam.
To było wydarzenie, które w moim przekonaniu wprowadziło niepotrzebny zamęt do współpracy wewnątrzkoalicyjnej.
Zaufanie jest cenne, ale zaufanie w polityce jest także bardzo kruche.
Dlatego, że każdy, jak wiemy, każda partia, każde ugrupowanie przeszedł do tego, żeby realizować swój program partyjny, polityczny, żeby wdrażać konkretne sprawy w życie.
I to, co zrobił pan marszałek Hołownia, niewątpliwie nadwyrężyło zaufanie.
W mojej pierwszej części wypowiedzi oczywiście powiedziałem, że to było potknięcie, idziemy dalej pomimo różnych tarć, ale nie można przejść nad tym, co wydarzyło się kilka dni temu do porządku dziennego, dlatego że okazuje się, że pan marszałek Hołownia chyba po prostu jest niedoświadczony.
Ja nie chcę się stawiać w roli super doświadczonego polityka, jestem w polityce dopiero pięć lat, ale wiem jedno.
że przyjeżdżanie gdzieś w nocy o północy do mieszkania jednego z macherów pisowskich po to, żeby spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim nigdy nie będzie dobrze wyglądało.
Zawsze będzie budziło pytania, zawsze będzie budziło wątpliwości i zawsze będzie budziło pytanie o zaufanie i o dalsze plany pana marszałka.
Ja doceniam bardzo jego konferencję prasową, to, że powiedział, że absolutnie 13 listopada, chyba czy 15 listopada,
Rezygnuje z funkcji marszałka, bo pojawiały się oczywiście pytania, co on tam dealował z tym Kaczyńskim przy tej sałatce z mozzarellą, jak dzisiaj rano gdzieś w radiu mówił.
Dlatego uważam, że to był bardzo duży polityczny błąd.
Myślę, że może tego kosztować bardzo wiele zaufania przede wszystkim wyborców.
I myślę, że będzie musiał bardzo ciężko pracować, żeby to zaufanie odbudować.
A to zaufanie będzie mógł odbudować, będąc absolutnie lojalnym wobec koalicji 15 października.
Przypominam, koalicji zaufało ponad 10 milionów obywateli.
Mówi pan, że zaufanie do Szymona Hałowni stracili wyborcy.
A czy pan stracił do niego zaufanie?
Panie redaktor, może ja powiem coś, o czym wszyscy mówią i myślą w świecie dziennikarskim i politycznym, a nikt tego głośno nie chce tego powiedzieć.
Oczywiście my politycy mamy swoje ego.
My politycy, tak jak wiele innych grup społecznych, chcemy, żeby nasze zdanie, nasza osoba, nasze opinie były na wierzchu, były zawsze podziwiane, były zawsze rozumiane.
I myślę, że w tym nie ma niczego złego, bo to jest jakiś motor do
także do robienia kariery politycznej, czy działania w ogóle w polityce, czy w ogóle w sferze publicznej.
Natomiast myślę, że
Ego pana marszałka jeździ po prostu odrębną windą i myślę, że jest tak duże, że musi sobie po prostu odpowiedzieć na pytanie, czy jego ego nie jest trochę takim motorem niszczycielskim w jego karierze politycznej, bo jak się słucha pana marszałka, to on ciągle mówi ja, ja, ja i ja.
Więc trochę to jest, może być ostręczające.
Więc mam jedną radę dla pana marszałka.
Naprawdę mamy kupę rzeczy do zrobienia, wiele rzeczy już zrobiliśmy i takie niepotrzebne turbulencje wprowadzają tylko i wyłącznie, czy przybliżają albo mogą przybliżać to, o czym sam pan marszałek mówi bardzo często, czyli rządy turbo ultrakonserwatywnej prawicy za dwa i pół roku.
Panie pośle, wierzy pan w to, że to spotkanie z czwartku na piątek w prywatnym mieszkaniu Adama Bielana, w towarzystwie prezesa Kaczyńskiego i podobno także Michała Kamińskiego z PSL-u nie było nagrane?
Wiele rzeczy już widzieliśmy w polskiej polityce, szczególnie w ostatnich latach, więc w ogóle bym się nie zdziwił.
Dlatego tym bardziej należy spotykać się w oficjalnych pomieszczeniach Sejmu czy siedzib partii politycznych, a nie gdzieś tam o północy po kontach w jakichś mieszkaniach.
Panie redaktorze, ja nie mam nic przeciwko temu i wszyscy wiemy i wszyscy to rozumiemy,
Nie ma niczego złego w spotykaniu się z opozycją.
Ja sam spotykałem się z Prawem i Sprawiedliwością, kiedy byłem w opozycji w latach 2019-2023, bo miałem sprawę, bo miałem prośbę, bo chciałem, żeby Prawo i Sprawiedliwość poparło ponad politycznymi podziałami jeden z projektów ustawy, który proponowałem i rzeczywiście to mi się udało.
W ciągu czterech lat jedna, jedyna ustawa opozycji wtedy przeszła.
Moja ustawa, czyli wzmocnienie sytuacji czy ochrony aptekarzy, którzy byli atakowani przez antyszczepionkowców wtedy, kiedy dostali prawo szczepienia ludzi w aptekach.
I zagłosowaliśmy wszyscy, od lewa do prawa, oprócz Konfederacji.
I to było coś normalnego.
Byłem u marszałek Witek, spotkałem się z nią, poprosiłem ją.
Ja nie jeździłem do niej do mieszkania, do Jawora.
Nie jeździłem do niej w nocy o północy, robiąc jakieś dile.
Ja po prostu normalnie ją prosiłem, przedstawiałem różnego rodzaju propozycje.
Tylko z całym szacunkiem, panie pośle, pan nie był drugą osobą w państwie.
Pan nie był marszałkiem Sejmu.
To tym bardziej uderza.
Ja wtedy byłem wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego Lewicy i tym bardziej czułem zobowiązanie, albo nawet, no oczywiście nie porównuję się do pana marszałka, ale wtedy ja też czułem, że nie mogę robić jakiś układanek, czy nawet chodzić gdzieś, zasięgać języka w nocy o północy.
Więc to jest nauczka dla nas wszystkich, że...
Prawo i Sprawiedliwość jest tak, moim zdaniem, zdegenerowaną formacją i powiem dlaczego zdegenerowaną za chwilę, że nie możemy oczekiwać niczego dobrego.
Proszę spojrzeć, proszę sobie odtworzyć konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego chyba wczoraj czy przedwczoraj.
z granicy, kiedy z takim mega zadowolonym uśmiechem powiedział, no cóż, to jest polityka.
To jest stary, znany Jarosław Kaczyński, który uwielbia rozgrywać tych, którzy... No dobrze, panie pośle, ale to jest stary, znany Jarosław Kaczyński, który znów wygrał wybory.
To jest Jarosław Kaczyński, który prowadzi partię od lat, która właśnie zjada koalicję obywatelską w sondażach partyjnych.
Nie wspomnę już z uprzejmości o wynikach Lewicy czy kiedyś trzeciej drogi dziś pozostałych partii.
Więc wie pan, może Polacy po prostu takiej polityki oczekują.
Może Polacy lubią jak się sprawy stawia twardo, bezkompromisowo i kiedy nawet się kłamie, ale na tyle dużo, że to kłamstwo dla wielu staje się prawdą.
Być może tak jest, być może część Polaków lubi tego typu gierki.
Ja jestem zwolennikiem innej polityki.
Rozmawiania z opozycją, rozmawiania z przeciwnikami politycznymi, ale robienia tego w sposób transparentny.
Największym zabójstwem dla polityka, czy największą taką śmiercią cywilną czy polityczną...
dla polityka jest sytuacja, w której głosi się pewne ideały, na przykład transparentności, a potem w sposób nietransparentny próbuje układać się z innymi.
I to jest po prostu podważenie wiarygodności.
Dlatego, tak jak powiedziałem, pan marszałek naraził koalicję na...
powiedziałbym na turbulencję.
Pan marszałek naraził nas wszystkich na utratę wizerunku i też utratę zaufania.
Będzie musiał dzisiaj bardzo mocno pracować nad tym, żeby powrócić do łask.
Tego nie wiem.
Ja wiem swoje.
Ja jestem zwolennikiem robienia polityki otwartej, transparentnej, twardej, wtedy kiedy trzeba.
Także przebiegłej, jeśli trzeba.
Natomiast na pewno...
Nie chciałbym być politykiem postrzeganym jako zakłamany czy z podwójną agendą.
Panie pośle, a jak pana zdaniem ta utrata zaufania i te turbulencje, które zafundował koalicji Szymon Hołownia może wpłynąć na negocjacje koalicyjne właśnie i na kwestię rekonstrukcji rządu, która trwa?
Wiemy, że w piątek odbyło się spotkanie liderów.
Wiemy, że drugie spotkanie liderów właśnie w tych kwestiach.
odbywa się dzisiaj.
Czy Pana zdaniem to może mieć jakiś realny wpływ na kształt tych, którzy rządzą dzisiaj w każdym wymiarze?
Ja oczywiście w tych spotkaniach nie uczestniczę.
Jest od tego nasz współprzewodniczący Włodzimierz Czerzasta.
Natomiast jak tak patrzę sobie nawet tak z zewnątrz, to myślę, że ktoś, kto zawiódł zaufanie kilka dni temu, ma chyba trochę słabszą pozycję negocjacyjną.
Myślę, że marszałek Hołownia uderzył także w interesy Polski 2050.
Słyszymy o tlącym się buncie, czy o niezadowoleniu.
Ja bardzo bym nie chciał, żeby Polska 2050 poszła drogą palikota czy nowoczesnej, które po roku, półtora zaczęły się zapadać i doznały tak zwanej implozji, bo gdzieś tam były tarcia, bo gdzieś tam były nieporozumienia.
Polska 2050 jest potrzebna na scenie politycznej.
To takie centrowo-liberalne ugrupowanie, na które zagłosowali wyborcy, więc dali im kredyt zaufania.
Myślę, że tutaj chyba Polska 2050 będzie rozliczała pana marszałka Hołownię za to, czy przyczynił się do wzmocnienia ich zdolności negocjacyjnych, czy też te zdolności negocjacyjne osłabił.
No tak, tylko Szymon Hołownia, panie pośle, pewnie pan zwrócił na to uwagę, wydaje się być coraz bardziej pewny siebie.
I mało tego, on podkreśla wagę liczbową posłów Polski 2050 i jednocześnie mówi, że my chcemy wicemarszałka i wicepremiera.
Panie redaktorze, oczywiście wiem jak jest w negocjacjach.
Wstawia się więcej, żeby dostać trochę mniej, żeby wszyscy byli zadowoleni.
Ja w ogóle, ja oczywiście wiem, że to jest super ekscytujące dla polityków i dla dziennikarzy, mówienie o tych układankach.
Polaków to trochę mniej obchodzi i ja też apeluję do marszałka Hołowni, żeby...
powstrzymał te pędzące konie, dlatego że im dłużej pan marszałek będzie perorował, im dłużej będzie przedstawiał siebie jako super zadowolonego z sytuacji, która nie jest najprzyjemniejsza, tym mniej Polacy będą rozumieli z tej całej sytuacji.
Polacy chcą jednego i mają prawo oczekiwać jednego od tego rządu.
Dowozimy konkretne rzeczy, jak na przykład milion osób od lipca dostało zwiększone pieniądze,
zwiększone emerytury w ramach renty wdowiei, to oczekują kolejnych tego typu dobrych rozwiązań, a nie oczekują słuchania, szczególnie w wakacje, kiedy leżą na plaży albo na swojej działce, na trawie albo na leżaku, słuchania o kolejnych jakichś tarciach, ten chce marszałka, ten chce wicemarszałka.
Jest umowa koalicyjna, mamy od tego liderów, niech negocjują, a wywlekanie na światło dzienne tego wszystkiego naprawdę nikomu chluby nie przynosi, a szczególnie zainteresowania.
Panie pośle, to teraz dwa słowa jeszcze o tym, co dzieje się na granicach Polski, kontrole od wczoraj na granicy zachodniej, na granicy z Litwą.
Gdzieś tam biegający ludzie Roberta Bąkiewicza, którzy dają sobie prawo do kontroli obywateli i jednocześnie...
rozliczania pracy funkcjonariuszy m.in.
Straży Granicznej.
Czy pan uważa, że rząd działa tutaj tak jak powinien?
Po pierwsze należy 24 godziny na dobę odkłamywać ochydną propagandę.
Nie mamy żadnego kryzysu migracyjnego, nie mamy żadnych nieszczelnych granic, nie mamy żadnego problemu z zarządzaniem migracją.
Natomiast to, z czym mamy do czynienia, to mamy do czynienia z absolutną, obrzydliwą, ochydną, polityczną chucpą.
którą wywołują skrajnie prawicowe i populistyczne partie, do takich także zaliczam Prawo i Sprawiedliwość, które poczuły, że na strachu Polaków wobec nieistniejącego migranta można robić politykę i uważają, że znaleźli swoje polityczne złoto.
Kolejny argument do odkłamania rzeczywistości.
Przecież mamy jasne przepisy.
Sam pan minister spraw wewnętrznych Litwy kilka dni temu powiedział, że Polska zawróciła na Litwę kilkuset migrantów tylko w tym roku.
Dlatego, że ci migranci przekroczyli granicę.
Schengen litewską, białorusko-litewską, a zatem Litwa była pierwszym krajem, do którego przyszli i zgodnie z przepisami to Litwa ma się zająć zarządzaniem tymi migrantami.
Zatem Polska odesłała na Litwę już w tym roku kilkaset osób.
To samo robią Niemcy, kiedy przez Polskę przechodzą nielegalni emigranci, na przykład przez granicę polsko-białoruską.
I w ten sposób te osoby są odsyłane.
Nic nowego pod słońcem.
Tak dzieje się od kilkudziesięciu lat, ponieważ mamy specjalne rozporządzenie, tak zwane Dublin.
No dobrze, panie pośle, wejdę tutaj w słowo, bo jednak Niemcy pierwsi tę kontrolę wprowadzili i zrobili to już w październiku 23 roku.
Więc pytanie, dlaczego my akurat dopiero teraz postanowiliśmy na to zareagować?
Panie redaktorze, ja uważam, że tych kontroli nie powinno być, co do zasady.
Dlatego, że to jest jedno z największych osiągnięć Unii Europejskiej.
Jestem dzisiaj w Strasburgu, o tym wszyscy rozmawiamy.
Swobodny przepływ osób, swobodny przepływ towarów i usług to jedno z najważniejszych osiągnięć Unii Europejskiej.
Przez to polska ekonomia, polska gospodarka...
zyskuje i przez to rośnie, a Polacy się bogacą.
Więc wprowadzanie tego typu kontroli po prostu utrudnia życie przedsiębiorcom, a także setkom tysięcy ludzi, którzy mieszkają przy granicy.
Ja jestem posłem z Dolnego Śląska, czyli z regionu granicznego.
Dzwonią do mnie ludzie, dzwonią do mnie samorządowcy i mówią, co tu się odbywa, przecież nasi ludzie, nasi mieszkańcy, którzy na co dzień pracują za rzeką,
będą mieli dzisiaj, od dzisiaj czy od wczoraj utrudnione podróżowanie, przemieszczanie się do pracy i z powrotem.
Tego typu rozwiązania są uderzeniem w jedność europejską.
Natomiast to Niemcy pierwsi to zrobili.
Kanclerz Scholz zrobił to wtedy, kiedy prowadził kampanię wyborczą, bo chciał zaistnieć, chciał posłużyć się tym prawicowym, populistycznym językiem i mu to na dobre nie wyszło, bo przegrał wybory.
Natomiast ja rozumiem nasz rząd w tym sensie, że jest to swoistego rodzaju taka...
Symetryczno-dyplomatyczna odpowiedź.
Skoro Niemcy to robią, dlaczego Polacy mają zostać bez reakcji?
Wierzę jednak głęboko w to, że te kontrole będą nieuciążliwe, natomiast skończą się bardzo szybko.
I tyle.
Natomiast to, co się dzieje na granicy w kontekście tych bojówek pseudopatriotycznych...
to ja po prostu jestem zwolennikiem rządów silnej ręki.
Jeśli ktoś próbuje rozliczać, dokumentować czy legitymować polskich czy innych obywateli, a nie ma do tego podstawy prawnej, to powinien odpowiedzieć karnie za tego typu...
Co by było, gdybym ja nagle pod siedzibą Superekspresu rozłożył sobie namiot, założył jakiś pseudomundur i zaczął legitymować waszych gości czy waszych dziennikarzy.
Pierwsze, co byście zrobili, zadzwonilibyście po policję i by mnie stamtąd zgarnęli.
Więc ja oczekuję...
Jednego od pana ministra Siemoniaka i jeszcze większej determinacji i pokazania siły, bo państwo będzie szanowane wtedy, kiedy będzie silne, a żadne bojówki pseudopatriotyczne, które biegają za zespołami z Senegalu czy za turystami z Wenezueli nie mają prawa do obrażenia dobrego wizerunku i imienia naszego kraju.
Panie pośle, to teraz jeszcze dwie sprawy.
Wiemy, że został złożony wniosek o wotum nieufności dla Komisji Europejskiej i jej przewodniczącej Ursuli von der Leyen.
Został przygotowany przez frakcję europejskich konserwatystów i reformatorów, do której należy Prawo i Sprawiedliwość.
Zresztą politycy PiS ten wniosek wsparli.
Poza nimi także skrajnie prawicowe ugrupowania, w tym Patriotów dla Europy oraz Europy Suwerennych Narodów.
Ale dwa słowa o zarzutach wobec Ursuli von der Leyen.
Chodzi między innymi o udział Komisji Europejskiej w zakupie szczepionek przeciw COVID-19 i o zarzuty o nieprawidłowości właśnie w tym procesie.
Zarzuty dotyczące zarządzania środkami z Funduszu Odbudowy po pandemii oraz oskarżenia Komisji o ingerencję w wybory prezydenckie w Rumunii.
Czy pan z którymkolwiek z tych zarzutów się zgadza i czy uważa pan, że Ursula von der Leyen powinna zostać odwołana?
Muszę powiedzieć, że akurat wczoraj ta debata nad tym wnioskiem, prawidłowo zresztą złożonym przez skrajną prawicę i przez populistyczną prawicę, była niezwykle ciekawa, dlatego że w moim przekonaniu ta debata zamieniła się w sąd nie nad Ursulą von der Leyen i Komisją Europejską, tylko w sąd nad szefem największego ugrupowania w parlamencie europejskim, czyli nad Manfredem Weberem,
który zarządza Europejską Partią Ludową, czy frakcją tej partii w Parlamencie Europejskim.
Po pierwsze ten wniosek jest zadziwiający nie tylko dlatego, że był dosyć słabo uzasadniony, ale po drugie zadziwiające jest to, że w tej kadencji
go złożono, a zarzuty formułowane pod adresem Ursuli von der Leyen przecież miały miejsce już w tamtej kadencji Komisji Europejskiej.
Więc trochę to jest takie działanie, a nawet nie trochę, na pewno pod publiczkę.
Ursula von der Leyen oczywiście się broniła, twierdziła, że wszystkie działania były transparentne, natomiast ja mam inne zarzuty i moja frakcja, frakcja socjalistów i demokratów, druga co do wielkości frakcja w europarlamencie, my powiedzieliśmy bardzo jasno.
Komisja Europejska, powołana także głosami mojej frakcji, frakcji proeuropejskiej i wszystkich frakcji proeuropejskich, traci zaufanie.
Dlatego, że sama chyba już nie wie, gdzie szukać poparcia w europarlamencie, bo raz głosuje, czy raz proponuje rozwiązania, które są miłe, czy oczekiwane przez proeuropejską większość, a czasami podrzuca takie kwiatki.
jak demontaż proekologicznych rozwiązań, antyprawdoczłowiecze rozwiązania, które mają znaleźć posłuch czy uznanie w skrajnej prawicy.
Ja myślę, że Ursula von der Leyen się wybroni.
Głosowanie jest w czwartek.
Większość proeuropejskich frakcji opowiedziała się przeciwko
temu wnioskowi, czyli ten wniosek przepadnie.
Natomiast jest to rysa na wizerunku Komisji Europejskiej i samej Ursuli von der Leyen, która dzisiaj naprawdę zaczyna flirtować ze skrajną prawicą, także poprzez Manfreda Webera, który moim zdaniem jest obciążeniem dla całej frakcji Europejskiej Partii Ludowej, dla centroprawicy, do której należy Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe.
I na koniec, panie pośle, jeszcze prośba o komentarz do słów i czynów w tym przypadku premiera Izraela Benjamina Netanyahu, bo on wczoraj, nie wiem, czy pan słyszał w zalewie tych zdarzeń, ogłosił w Białym Domu zresztą, że nominował prezydenta Donalda Trumpa do pokojowej nagrody Nobla.
Podczas spotkania przekazał mu dokument potwierdzający zgłoszenie i powiedział, zasłużyłeś na to i powinieneś ją otrzymać.
No tak, to jest jak się populiści klepią po plecach i sobie spijają z dzióbków.
Nic nadzwyczajnego, panie redaktorze, ja przypomnę, że co roku Komitet Noblowski dostaje kilka tysięcy tego typu propozycji, więc propozycja przyznania Nobla Trumpowi zginie w zalewie różnych, także dziwacznych propozycji.
Natania Hu, cóż on robi?
No robi jedną rzecz, podlizuje się Trumpowi po to,
żeby wspierał ciągle jego absolutnie ohydne działania w Gazie, w Palestynie.
Wszyscy widzimy, że to, co robi Netanyahu, to już nie nosi tylko znamion ludobójstwa, ale jest po prostu ludobójstwem.
Wykorzystywanie głodu jako broni biologicznej, zabijanie dzieci, kobiet, które czekają w kolejce do reglamentowanej żywności jest jednym z największych, powiedziałbym, plam na historii.
historii Izraela.
Izrael ma prawo się bronić, Izrael ma prawo walczyć z terrorystami, Hamas jest organizacją terrorystyczną, natomiast to wszystko gdzieś ginie w świetle tych wszystkich rzeczy, które dzieją się w Gazie, czyli po prostu w mordowaniu systematycznym narodu palestyńskiego.
Więc no cóż, no populiści i...
I autokraci zawsze będą się wspierali.
Natomiast nie liczyłbym, że akurat poparcie na ten jachu dla pokojowej nagrody Nobla dla Trumpa przyniesie efekt.
Moim zdaniem przyniesie absolutnie efekt odwrotny, bo zresztą Trump sam mówi, że chciałby dostać pokojową nagrodę Nobla.
Obiecywał, że skończy wojnę w Ukrainie w 24 godziny.
Obiecywał, że zakończy konflikt na Bliskim Wschodzie.
No ale mija już kolejny miesiąc rządów Trumpa, a pokoju i spokoju ani widu, ani słychu.
Panie Paszle, czy przyjedzie Pan, oczywiście nie jest Pan członkiem parlamentu teraz polskiego, tylko europarlamentu, natomiast ma Pan dożywotni wstęp, no chyba, że Pan, nie wiem, będzie świece hanukowe gasił gaśnicą, ale o to Pana nie posądzam.
Chciałam tylko krótko zapytać, czy przyjdzie Pan na zaprzysiężenie Karola Nawrockiego 6 sierpnia?
Nie wiem, czy będę wtedy w Polsce, ale jeśli bym był, to myślę, że szacunek dla wyborów Polaków i dla kontynuacji takiej propaństwowej postawy i zrozumienia dla działania państwa wymaga szacunku.
Ja się z Karolem Nawrockim absolutnie nie zgadzam.
Jest na antypodach moich poglądów i oczekiwań wobec tego, jak powinien być.
co powinien robić prezydent.
Natomiast taki jest wybór Polaków.
Natomiast także uważam, że prokuratura powinna robić swoje i pomimo tego pseudo orzeczenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej, prokuratura powinna dla czystości sytuacji wyjaśnić wszystkie nieprawidłowości w tak wielu komisjach wyborczych, w ilu można.
Bardzo dziękuję za to spotkanie i za tę rozmowę.
Krzysztof Śmiszek, eurodeputowany i współprzewodniczący nowej, wiceprzewodniczący, przepraszam, nowej lewicy.
Pozdrawiam pana, panie pośle.
Dziękuję bardzo i do zobaczenia.
Wszystkiego dobrego.
Do widzenia.
Ostatnie odcinki
-
Afera Epsteina pokazuje DEGENERACJĘ elit Zachod...
03.02.2026 14:54
-
Borowski OSTRO: Putin BAWI SIĘ Trumpem! PiS jes...
03.02.2026 14:50
-
Prof. Markowski MOCNO: To już nie Ameryka, tylk...
02.02.2026 13:26
-
HOŁOWNIA GRZMI: To NIE JEST Sejm szlachecki, to...
29.01.2026 12:46
-
Rosja pokoju NIE CHCE! Czarna wizja Sikoskiego....
24.01.2026 07:20
-
Trump UTKNĄŁ w latach 80. Europa gra dalej. Sik...
22.01.2026 15:36
-
Motyka: SPOKÓJ I DYSTANS wobec Trumpa! ROSNĄCE ...
22.01.2026 13:06
-
Kobosko szczerze: NIE ZDRADZIŁEM go! Szymon MNI...
20.01.2026 12:42
-
TO KOLEJNY CEL TRUMPA? NOWE CŁA I GROŹBY! Prof....
19.01.2026 13:16
-
ZIOBRO STRACI TYSIĄCE ZŁOTYCH! Scheuring-Wielgu...
19.01.2026 13:12