Mentionsy
WOJNA POLSKO-POLSKA! Trudna WSPÓŁPRACA RZĄDU z PREZYDENTEM! PIERWSZE WETA Nawrockiego. EXPRESS BIEDRZYCKIEJ
Bardzo trudna współpraca rządu z prezydentem i szereg marketingowych wpadek. Za nami pierwsze decyzje prezydenta Karola Nawrockiego i pierwsze weta. O wojnie polsko-polskiej w najnowszym Expressie Biedrzyckiej mówiła politolożka, Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.
Szukaj w treści odcinka
Gasi ten pożar benzyną obu stroną, jak gdyby najbardziej, to już tak nazwę leży, to boksowanie, to pogłębianie tego rowu, to porozumienie, które nazwano trzecią drogą.
Polacy nie są durniami.
Zaczęli kojarzyć te podskórne rozmowy z PiS-em z ogromną chęcią pana marszałka do siedzenia tu, gdzie siedzi.
U Państwa goście profesorowa Piotr Gzieniewicz, Uniwersytet Warszawski.
Dzień dobry Pani Profesor.
Dzień dobry.
Jakże szczęśliwe, że Panią widzę po tej przerwie urlopowej.
Nasi widzowie też zresztą.
Zwłaszcza w sytuacji takiej pogody jaka była.
Nie było pogody dobrej.
Albo piekarni na mato.
Natomiast bardzo gorąco jest w polskiej polityce.
Nie było sezonu ogórkowego.
Zapewniła nam to rzecz jasna polska polityka i kalendarz wyborczy.
6 sierpnia zaprzysiężenie pana prezydenta Karola Nawrockiego i już weto ustawy wiatrakowej i zapowiedź weta ustawy podwyższającej akcyzę na alkohol.
Ale 20 ustaw, jeden bodajże podpisany.
Więc to nie jest tak, że wszystko pan prezydent Nawrocki wetuje.
Wetuje natomiast ustawę wiatrakową, która w swojej treści miała m.in.
zamrożenie cen prądu do końca roku.
Odpowiem wprost.
To już jest wojna, ale jeżeli ktoś tego nie przewidział, to to znaczy, że nie pomyślał kompletnie.
Że to jakieś przyzerowe albo upałe go wykończyły.
Których nie było.
Ale były momenty, kiedy były.
Więc w każdym razie, że to tak będzie pomiędzy dużym i małym pałacem było absolutnie do przewidzenia.
Co szczerze, pan prezydent, nie.
Nie ukrywa pewnych rzeczy, tak jak nie ukrywał, że nie lubi tego rządu i uważa, że on, że przestać rządzić powinien, że nie lubi, ze szczególnym uwzględnieniem pana premiera, który już dawno powinien przestać premierzyć.
Poza tym takie ciągoty pana prezydenta w kierunku...
I autorytaryzmu i przynajmniej systemu prezydenckiego przecież były takie wyczuwalne i można to było wysłyszeć jako żywo w jego różnego typu komentarzach, zobaczyć w zachowaniach, że to tak będzie.
Więc czemuż się tu dziwić?
Nie, chyba nikt się nie dziwi, tylko zastanawiam się do czego to nas może doprowadzić w sytuacji, w której jesteśmy dni 19 po zaprzysiężeniu nowego prezydenta.
To co będzie za pół roku, za rok, za półtora roku.
No, jest szansa, żeby to wyspokojniało, ale niewielka.
Zwłaszcza, że, no pani redaktor, tu trzeba powiedzieć, że obie strony grają bardzo twardo.
I jak zobaczyłam komentarz pana premiera do tego weta, to tak sobie pomyślałam, że pan premier...
Mówi pani o tej niekompetencji?
I że zapłacą Polacy.
A to, że nie dość, że pan prezydent się nie zna i jego otoczenie też się nie zna, to jeszcze w dodatku Polaków na koszty naraża.
Zła wola albo koszmarna niekompetencja prezydenta Nawrockiego.
Niewykluczone, że jedno.
I drugie, no.
Więc tutaj podgrzał pan premier i zresztą... Ale dziwi mu się pani, że nie powinien był tego robić?
No czy to jest po prostu... To nie jest tak teraz w polityce, że jak chrześcijanie nastawiamy drugi policzek.
Nie, nie.
Wie pani, to jest...
emocjonalne i marketingowe, ale czy powinien, czy nie powinien, ja mam wrażenie, że w ten sposób, bo obie strony boksują, że w ten sposób ta wojna polsko-polska nabiera rumieńców, a ten rów pomiędzy elektoratami dramatycznie się powiększa.
Mam wrażenie, że jednak troszkę inny sposób bycia, no nie zaszkodziłby, zresztą obu stronom, no ale powiedzmy sobie, że nie zaszkodziłby.
I tutaj wygrywa pan w tym marketingu pan prezydent, co tu dużo mówić, bo pan prezydent jak się uchwycił, że on dla ludzi, bo i tutaj słowo klucz,
Bo on będzie pilnował, żeby nie było drożej.
Ma być taniej, jeśli chodzi o prąd.
Natomiast on będzie pilnował, żeby ludziom żyło się wygodniej.
Tak handogą, więc będzie pilnował, że tam te wiatraki... No dobrze, tylko miało obniżyć ceny prądu o 33% w ciągu 100 dni.
Wiemy, że to się nie stanie.
Zawetował ustawę, w której było mrożenie cen energii i...
lepsze warunki i środowisko dla rozwoju energii odnawialnej w postaci wiatraków.
Mówi, że idzie za głosem społecznym, a wszystkie badania pokazują, że od 50 kilku do ponad 60% polskiego społeczeństwa jest za rozwojem energii odnawialnej z wiatraków.
No więc tu się...
Nic nie zgadzam.
Znów być może rząd nie umie tego wykorzystać, tak?
Oczywiście, to raz.
A dwa, że wie Pani, jeśli chodzi o badania, to już wszyscy wiemy, że to zależy, jak się pytanie zada.
Bo jeśli będziesz pytać, o taką metodą na przykład działają te propisowskie media, ze szczególnym uwzględnieniem telewizji.
że oni by pytali, czy chcesz, żeby wiatrak ci stanął przy balkonie.
No to każdy powie, że nie chce, prawda?
Ale to jest znowu manipulacja, dlatego że w tej ustawie jest wyraźnie napisane, że decyzja o postawieniu wiatraku zależy od społeczności lokalnej i od samorządu.
Oczywiście, tylko właśnie rząd.
Jeżeli społeczność powie nie, to wiatrak...
Nie stanie.
Ale rząd nie od tego zaczyna te objaśnienia.
Sam decydujesz, sam decydujesz, samorząd decyduje, wybieraj sobie samorząd.
Natomiast właśnie gasi ten pożar benzyną, mówiąc, to widać niekompetencje, zapłacimy wszyscy.
Nie, z elektoratem to się tak nie da.
Tak się rozmawia na przykład, no nawet i z politykami, ale na pewno z ludźmi, którzy się lepiej znają na materii i którzy chcą się zagłębiać w materię.
A to jest ile?
Nawet chyba nie.
To jest tak jak z inteligencją, że jak zapytamy, ile jest w populacji, to prężymy ją z kół na minimum 20, parę figa, nawet nie 10.
Więc tutaj stąd biorę te komentarze, że rząd jak gdyby nie tą drogą,
Rządami mają bardzo poważny problem, pani doktor, dlatego że jeżeli mamy już w tej chwili zapowiedź weta, jeżeli chodzi o wzrost akcyzy na alkohol i opłatę cukrową, to na pewno w obliczeniach pana ministra Domańskiego miało przynieść dodatkowe wpływy do budżetu.
Nie przyniesie, bo prezydent to zawetuje.
I teraz jak tu rządzić?
No to jest rzeczywiście problem, ale to jest problem, który ten rząd będzie miał, pokąd będzie tym rządem.
Albo do końca kadencji, albo tak jak chciałby pan prezydent, wcale nie do końca, tylko jak najkrócej.
Chociaż z drugiej strony mam wrażenie, że gdyby ten rząd rzeczywiście zagroził, że upadnie, to tam by się wystraszyli w Pałacu Prezydenckim.
Bo to jest świetnie, bić w ten rząd jak w taraban,
i sobie nabijać punktów.
Przecież na dzisiaj to jest tak, że i PiS, bo pan prezydent chce czy nie chce, jest reprezentantem PiSu, przynajmniej w oczach społeczeństwa, i PiS, i Platforma w tychże badaniach pokazują, że o te wiatraki to nikt do wójta nie pójdzie.
W tychże badaniach mają podobnie tam mniej więcej 30% poparcia, prawda?
Więc teraz trzeba sobie tego elektoratu dorobić i to obie strony muszą to zrobić.
Rząd, żeby mógł rządzić dalej, znaczy czytaj Platforma et consortes, no druga strona, żeby dojść do władzy tym gościńcem, który sobie wyrąbuje.
No, obu stroną, jak gdyby najbardziej, no już tak nazwę, leży, to boksowanie.
To pogłębianie tego rowu, który tam jest wykopany pomiędzy żelaznymi elektorotami.
Nawet nie ma kto tego zagłaskiwać w tej chwili, bo przez moment wydawało się... I to boksowanie się opłaca.
Jednej i drugiej stronie de facto, tak?
Wie pani, ja bym nie chciała być aż tak ostra, ale no tak, pani redaktor, no bo gdyby nie, no to przecież jakby trochę inaczej by ze sprawy wychodzili.
A że rząd będzie miał kłopoty, to mam wrażenie, że rząd przyjął postawę taką, czego byśmy nie zrobili, no z wyjątkiem powieszenia się, rzecz jasna, czego byśmy nie zrobili, to oni i tak sobie wynajdą, jak tu nam dokopać.
Jest w tym sporo racji.
No ale skoro tak, to musimy zapytać, która strona ma tutaj szukać jakichś sposobów i formy dogadania się.
I na dzisiaj, mówię tu z bólem, rzeczywiście strona rządowa, bo wszystko będzie szło, wszystkie niedoruby będą szły na ich konto.
Więc strona rządowa.
I jeszcze jedna uwaga, i naprawdę mnie tu wyklnął, ale...
Jak słucham tego obozu prezydenckiego, to te wypowiedzi wszystkie są zorganizowane na raz, dwa, trzy.
Po pierwsze, po drugie, po trzecie.
I nie więcej, bo więcej to nie zaabsorbuje odbiorcy.
Ale z drugiej strony w przypadku...
Nieobecności Polski w Waszyngtonie, w Białym Domu.
Mieliśmy informację od ośrodka prezydenckiego, że to jest bardzo niedobrze, że nie ma Donalda Tuska, bo to była odpowiedzialność rządu, a nie prezydenta.
A dziś pan przydacz mówi o tym, że po prostu nie chcieli brać udziału w tym spotkaniu.
No zmienił zdanie.
No właśnie, więc też zastanawiam się nad tym przekazem, czy on jest spójny.
Nie, nie jest spójny, ale to nie o spójność chodzi, chodzi o emocje bardziej.
To, co nam przekazuje pan prezydent, tak na dobrą sprawę, też nie jest spójne, ba.
Często jest infantylne, ba, jakby tak sobie zanalizować na okoliczność demagogia,
A informacja to też wyszłoby, że pan prezydent nie ma nam wiele do przekazania, a wydaje się, że ma.
Mimo, że to tam jest cały czas, kocham was Polacy i będę, zacytuję klasyka, Lech Wałęsa tak kiedyś krzyczał był, że ja jestem waszym sługą.
I pan prezydent tak ładnie podjął ten wątek.
No może tak tego nie nazywa, ale na to wychodzi.
Ale tam nie skończyłam tego wątka, bo on jest, wydaje mi się, ważny.
Że tutaj to raz, dwa, trzy opozycyjne jest dla mnie jasne i wyraźne.
Natomiast jak słucham tych tłumaczeń, które zwłaszcza platformersi serwują przez media, to trzeba by bardzo dużo dobrej woli.
żeby je zrozumieć.
To jest nie ten przekaz, po prostu retoryka szwankuje jako żywo.
Za dużo informacji naraz, one są zbyt skomplikowane, a one jakby nawiązują do takich zdarzeń, o których przeciętny Polak pojęcia nie ma po prostu.
Bo tam jakieś tam coś tam się dzieje i dlatego wiatracja.
Pani profesor, a kto na tej nieobecności w Białym Domu więcej stracił?
Ośrodek rządowy czy ośrodek prezydencki?
No bo wiemy, że Karola Nawrockiego przez cały czas tak kreowano na przyjaciela Donalda Trumpa.
No i nagle ząb, nagle tego zaproszenia nie ma, Karola Nawrockiego nie ma.
Czy jednak ludzie tutaj widzą bardziej wpadkę rządu, jak pani sądzi?
Rząd mógłby to wykorzystać marketingowo na pewno, tylko że rząd, ja nie wiem, nie chce, nie potrafi, ale jakoś to wykorzystuje marnawo.
No bo z drugiej strony to jest takie wystąpienie trochę przeciwko interesowi własnego kraju, podkreślanie, że nas gdzieś nie było.
No niestety tak.
Natomiast do wykorzystania na pewno i że nie jest wykorzystane, a mogłoby być, też na pewno.
I teraz mówi pani, że pan przyda to zdanie zmienione, a snem, że zmienił, bo jeżeli jest tak, że oni tam czegoś zaniedbali...
to fatalnie.
To teraz powiedzieć, tak na dobrą sprawę, to myśmy wcale nie chcieli, to jak gdyby ta linia, niczego, żeśmy nie zaniedbali, tak miało być.
Ja czekam, aż się pokaże informacja, że tak na dobrą sprawę pan prezydent właśnie tamtego, któregoś września, wszystko poruszy z panem Trumpem, co chciał poruszyć, a tak naprawdę ważny jest prezydent Trump, a nie ta tak zwana reszta, która też tam siedziała.
Że to jest jakby niżej wiedzy,
I trochę intelektualne, to prawda, ale czy to przemówi do Polaków?
Prezydent chce rozmawiać jak równy z równym w naszym imieniu i żadne Francuzy, a już nie daj Boże Niemcy, nie są mu przy tym potrzebni.
Polak to lubi.
Ale to ta część, do której mówi pan przydat i którą reprezentuje pan prezydent.
Pani profesor, a propos zmian w rządzie, o których rozmawiałyśmy jeszcze przed sezonem urlopowym.
Różne rzeczy się tutaj dzieją.
Dzisiaj Onet pisze o tym, że były premier Morawiecki i szef jego kancelarii Michał Dworczyk, najbliższy doradca Mariusz Chłopik mają spodziewać się przesłuchania w śledztwie dotyczącym okradania Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Nie wiadomo tylko jeszcze w jakiej roli, czy podejrzanych, czy świadków.
Mamy już, to jest tygodniowa informacja z piątku bodajże, akt oskarżenia w sprawie pana Mariusza Błaszczaka, byłego ministra obrony narodowej o ujawnienie tajemnic państwowych i pana Cenckiewicza, który jest szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Czy nazwałaby to pani efektem żurka?
Nawet nie.
Może trochę tak o tyle, że rzeczywiście ten elektorat platformerski, dzisiejszy elektorat prorządowy, przede wszystkim platformerski, spodziewa się, że jednak będą te rozliczenia.
To obiecywano i to jest taki system się spodziewań u tych, którzy mimo niedoróbek wszelkich jednak twardo stoją po stronie tego rządu.
Więc patrząc w takiej formule, to to powinno się dziać.
Pewne komentarze są tutaj nie to nawet, że zbyteczne, ale szkodliwe.
Bo te takie okrzyki, że dobra, nagrabili, zaszkodzili Rzeczpospolitej, ujawnili, to nie jest dobra linia komentowania.
Tutaj na przykład ja bym studentów nauczała, bo o ile pani pamięta, kiedyś, że zagraj w Rejtana, rozedrzyj szaty.
A rozedrzyj szaty tam jeden z drugim, może nie sam pan premier osobiście, ale przez bliskiemu osoby, że nie chcę, ale muszę, zacytuję klasyka.
Jak pan prezydent mówi, nie chcę niczego wetować nikomu na złość, ale muszę, bo ja obiecałem, że...
Za ten prąd będziecie mniej płacili, a wiatraki nie będą wam stały pod oknem.
No to przecież weź przykład i zrób to niekcem, ale muszem.
I tutaj jakby tam powiedział jeden czy drugi polityk, no dobrze, powiedzmy do świętej zgody nawet byśmy odpuścili, ale nie, tu nie możemy.
Bo jednak to i tam sobie opowiedzieć, że to było złamanie jakichś kardynalnych zasad, które powinno obowiązywać.
Nie wiem w jakiej sprawie, ale Kancelaria Prezydenta zapowiedziała, że o godzinie 11 będzie oświadczenie prezydenta Karola Nawrockiego dla mediów.
Oświadczenie, czyli bez pytań.
Pani pomysł, w jakiej sprawie to może się zdarzyć?
W środę mamy Radę Gabinetową, ale to chyba nie to.
Chyba, że po tej wypowiedzi pana przydacza.
A może jakaś inicjatywa ustawodawcza?
To przecież zapowiedział.
No właśnie, bo tutaj prezydent tak się konstytucyjnie rozpycha trochę, jeżeli chodzi o kwestie związane z ustawami.
Mówi, że panu prezydentowi najwyraźniej za oczu świeci, nie to, że wiatrakami, ale taką chętką na system prezydencki.
I zresztą, jak sądzę, te prace...
nad ewentualną konstytucją, to się okaże, że w tym właśnie kierunku idą.
Czyli marzenie prezesa Kaczyńskiego spełni się.
No dobrze, pani profesor, tylko czy my dzisiaj w Polsce mamy w ogóle przestrzeń do rozmawiania... Pytanie retoryczne, ale dla porządku muszę je zadać.
Czy mamy przestrzeń do tego, żeby rozmawiać na temat zmiany konstytucji?
Ależ oczywiście, że nie mamy, a poza tym w takim natłoku złych zdarzeń nic dobrego się wyklucz nie może.
A ustawy zasadniczej to jednak nie wolno zmieniać co 2-3 lata.
Tutaj jakiś konstans musi być.
Tak i dobrze.
No ale cały czas pokrzykuje się, zresztą też widzę tam pewne dziury, bo to się tam dopiero w praniu okazało, że ta konstytucja jest mocno niedoskonała, jeżeli chodzi o doprecyzowanie, bo śmiesznie i też językowe.
No mów precyzyjnie, to jest zasada, a już na pewno w tego rodzaju dokumentach.
I okazało się, że nie, że są te...
Dziury nie do ruby, nie do precyzowania.
Że falandysz, profesor, który doradzał panom Kaczyńskim, miał rację.
Tu są dziury, tu są luki.
Prezydentowi Wałęsia przede wszystkim.
Tak, to my to sobie wyinterpretujemy po swojemu.
Pani profesor, wiemy, że na razie ośrodek prezydencki świeży, w natarciu.
Zobaczymy, jak to będzie się wszystko rozwijać i czy nie rozbłyśnie jak supernowa i tak samo szybko zgaśnie.
Kto wie, będzie zupełnie nowa polityczna gwiazda na naszym niebie.
Ale kłopoty mają koalicjanci.
Kłopoty ma Polska 2050, kłopoty ma Polskie Stronnictwo Ludowe.
Oba ugrupowania grubo poniżej progu wyborczego.
Po pierwsze dlatego, że pękło mam wrażenie.
To porozumienie.
Trzecia droga.
Tak, które nazwano trzecią drogą.
Po drugie, każdy jak gdyby z własnych powodów, zacznę od PSL-u.
Mam wrażenie, że dzisiejsi liderzy PSL-u
Może nie akurat sam pan Kosiniak osobiście, ale jego otoczenie nie do końca sobie zdają sprawę z tych zmian, które zaszły na wsi, generalnie mówiąc w terenie, żeby nie powiedzieć na prowincji.
To już nie jest ta sama wieś, którą zastali w momencie zmiany systemu.
Inni ludzie, więc i problematyka inna.
No poza tym Unia, która przyniosła bardzo wiele problemów, z którymi rolnicy muszą się zmierzyć.
Ci, którzy nie potrafią... Ale teraz rolników przejęło chyba Prawo i Sprawiedliwość tak naprawdę.
Właśnie do tego zmierzamy, że jak gdyby lepiej tutaj wyczuło te nastroje Prawo i Sprawiedliwość.
Mimo tego, co działo się w sprawie rolników i Ukrainy za czasów rządu PiSu, za czasów pana Wojciechowskiego, pana Kowalczyka, obietnic...
Ale proszę zauważyć, że tego już im rolnicy nie pamiętają, że to pisowcy byli autorami tych wszystkich niedobrych przygód, które... Natomiast ja bym się tak bardzo o PSL nie martwiła, bo on zawsze był niedoszacowany.
Jak Feniks z popiołów się od razu.
Odkąd pamiętamy, to był niedoszacowany i jak gdyby w końcówce oni ten próg wyborczy jednak brali i przełazili.
Natomiast ugrupowanie pana Hołowni rzecz inna.
Ja mam wrażenie, że sam pan Hołownia zadał mu kilka ciosów jednak nokautujących.
Oni się jakoś tam próbują podnosić po tych ciosach, ale jednak ta gra, którą pan Hołownia usiłował prowadzić...
tam gadają z PiS-em w mieszkaniu.
Zresztą też nie raz, nie dwa.
I to tak wyładziło.
Przecież pierwszym pytaniem było właściwie, dlaczego to ma być taka tajemnica, że marszałek Sejmu w końcu rozmawia ze wszystkimi ugrupowaniami, więc z nimi też.
Potem się okazało, że jeszcze jak już ta tajemnica się, że tak powiem, odtajemniczyła, to nie mówiono nam prawdy.
I do dzisiaj pytamy, ciekawe ile razy,
Takie spotkania były i co do czego oni się tak dogadywali.
Dalej ta ogromna chęć pana marszałka Hołowni pozostania panem marszałkiem, która się wszędzie zarysowywała i bardzo szybko, bo Polacy nie są durniami, zaczęli kojarzyć te podskórne rozmowy z PiS-em z ogromną chęcią pana marszałka do siedzenia tu, gdzie siedzi.
I z jednej strony rozumiem, że marszałek musiał akurat tak, bo on nie chce spaść do tej drugiej, trzeciej ligi szeregowych posłów.
No prezydentura mu się marzyła, a tu masz baboplacek.
No ale też i wyszło to wszystko niepięknie, bo pan marszałek kilka razy poszedł tam, gdzie prawda nie chadza.
No już tak to nazwę, żeby nie wypadło ostrzej.
No i formacja
No jak to formacja tam, ludzie przecierają oczy, zaczyna się z lekka sypać i zresztą posypie się jeszcze.
Te takie pierwsze zwiastuny, że tam odchodzą z tej formacji.
I sądzi pani, że to jest koniec Polski?
2053, którzy ogłaszają jej koniec, troszkę się spieszą.
Na dzisiaj jeszcze troszkę się spieszał.
Pan marszałek Hołownia to jest jednak bardzo giętki lider i on jeszcze będzie grał, a potrafi.
Więc jeszcze się spieszał.
Natomiast jeśli chodzi o efekty, a to zależy, to zależy, no po owocach poznacie i to nie będzie w ciągu najbliższych tygodni, a nawet miesięcy.
To zależy również od tego, czy ten rząd jakoś się dotelepie do końca kadencji, czego de facto życzy sobie i PiS, i pan prezydent, bo jest kogo lać.
A dzisiejsza opozycja, a i Pałac Prezydencki, mówię to z bólem, opiera się przede wszystkim na tym laniu.
Oni szukają kogo by tu pobić, a jak nie ma tego wroga, to trzeba go wykreować.
No i stąd ten marketing na takich kreacjach w dużej mierze polega.
I na koniec Pani doktor, jeszcze chciałam zapytać o taki scenariusz na najbliższe tygodnie i miesiące, jeżeli chodzi o polską politykę.
Jak by Pani go nakreśliła?
Co nas czeka w najbliższym czasie?
W tym nowym sezonie politycznym.
Bardzo trudne pytanie, dlatego że musimy się oglądać na zagranicę.
I tutaj, co zrobi pan prezydent Trump i komu zrobi, to jest naprawdę nieprzewidywalne, bo pan prezydent Trump zmienia zdanie znacznie częściej niż pan przydarzy i jego koledzy.
Tutaj nie ma tutaj niczego stałego.
To zależy właśnie, jak to tam się ta Ameryka obróci.
Z tym, że już dzisiaj widać, że Ukraina poległa.
Oni walczą, oni są dzielni.
Jak to powiedział Żołański, my nie jesteśmy ofiarami, my jesteśmy wojownikami.
Bardzo ładnie to powiedział.
Tylko tyle, że Ameryka już ich sobie odpuściła i chyba wszyscy to rozumieją.
I to wszystko, co się dzieje wokół, to tylko taka zasłona dymna.
Ale oczywiście.
To jest kwestia, jak się zachowa Europa.
Natomiast stan tej strony już nie.
I trzeba będzie się nauczyć z tym żyć.
Dalej, jak będą wyglądały rozdania w Unii Europejskiej jako takiej?
No też musimy się na to oglądać, a już na pewno musi ten rząd, bo tutaj ten rząd akurat platformerski jest umocowany unijnie znacznie bardziej niż amerykańsko.
No więc czy tam się coś nie zadzieje, też tego nie.
Nie wiemy.
Już dawno chyba tak nie było, że nasze wewnętrzne rozkłady są tak mocno warunkowane tym, co się dzieje na zewnątrz.
Zawsze były warunkowane, ale nie aż tak mocno.
I stąd bardzo trudno odpowiadać na pytanie, jak to dalej będzie.
Mam wrażenie, że ten rząd tak czy inaczej
Nie dowiezie, ale dotelepie się do końca kadencji, bo ta opozycja, którą ma, naprawdę musi mieć chłopca do bicia, więc po prostu pozwoli na to, żeby ten rząd się dotlepał.
Nawet gdyby zakulisowo miała ciuteńkę pomagać.
I tak to będzie.
Natomiast czy nie walnie mocno...
zębami o próg wyborczy, o tutaj to już bym była znacznie mniej spokojna.
Mogę tylko powiedzieć, że jeżeli oni nie będą mieli po pierwsze polityki informacyjnej,
rzeczywiście zorganizowanej w tym retorycznie.
To nie o to chodzi, że oni mają rację, bo i tam te racje wygłaszają.
Na ile są w stanie myśleć w cudzych głowach?
Naprawdę polityka to jest sztuka myślenia w cudzych głowach tych elektoratowych właśnie.
A na dzisiaj, no nie ma, no wychodzi pan Szłapka, miły, fajny facet, ale on mówi, jak jest.
Nie, nie, jak jest, to ja przepraszam, że tak sprawę postawię, ale mnie to irytuje.
Mam zawsze ochotę powiedzieć, panie Szłapka, pan mówisz, jak jest i słusznie, tylko tak to pan możesz opadać własnej żonie, no.
Jak pan wraca do domu i tam komentuje, co się wydarzyło.
Tutaj jest naprawdę potrzebna pewna ekwilibrystyka i przede wszystkim owa sztuka myślenia w cudzych głowach, chyba psychologii.
Ale dokładnie tak.
A tego nie ma, mimo że niby jest ten rzecznik.
Niczego to nie zmieniło, a nawet trochę szkodzi, bo jak ten rzecznik wychodzi, to byśmy chcieli faktycznie uwierzyć.
I tu rzecznik musi tak organizować wypowiedź,
że jeśli człowiek chce, to może mu uwierzyć.
To jest pod takim hasłem, rzecznik, daj mi szansę.
No daj mi szansę uwierzyć.
Rzecznik mówi jak jest.
Jak będzie mówił jak jest, to tym samym tę szansę daje bardzo niewielką.
Albo i wcale.
No i nie gasić tego ognia benzyną, bo on naprawdę płonie mocno.
I tak rzecz widzę na dzisiaj.
No mało może optymistycznie, ale jest czas.
Ale jest czas i na przeorganizowanie, właściwie zorganizowanie tej polityki informacyjnej.
No i znowu powiem rzecz brutalną.
Na przeszkolenie pierwszej linii harcowników.
którzy będą uczyli się, chcą czy nie, tych właśnie nowych retoryk i tej sztuki myślenia w cudzych głowach.
To nie ma tak, że się twojej Andzie podoba.
to się musi podobać szerzej.
Pamiętaj, do kogo mówisz i pamiętaj o tej intencji, która powinna ci towarzyszyć.
Dlatego mówię, to nie chcę, ale muszę, byłoby na dzisiaj bardzo stosowne do tego przekazu rządowego i trudne do ogarnięcia dla przeciwników, bo już się przyzwyczaili, że mogą walić jak w bęben.
A rząd za chwilę znowu dostarczy jakimś komentarzem, dostarczy nowej amunicji do walenia jak w bęben.
Pani profesor Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, na początek nowego sezonu politycznego.
Bardzo dziękuję pani profesor.
Dzisiaj mało optymistycznie, przepraszam państwa.
Wykiśmy już chyba trochę do mało optymistycznych scenariuszy.
Nie tylko dla Polski, ale i świata.
Co jedno drugiego nie wyklucza, rzecz jasna.
Dziękuję mimo wszystko pani profesor raz jeszcze.
Kliknij w jeden z polecanych materiałów, aby odkryć najbardziej interesujące i wartościowe treści przygotowane specjalnie dla Ciebie.
Zasubskrybuj kanał i nie przegap najlepszych produkcji.
Bądź na bieżąco z tym, co naprawdę ważne.
Ostatnie odcinki
-
Afera Epsteina pokazuje DEGENERACJĘ elit Zachod...
03.02.2026 14:54
-
Borowski OSTRO: Putin BAWI SIĘ Trumpem! PiS jes...
03.02.2026 14:50
-
Prof. Markowski MOCNO: To już nie Ameryka, tylk...
02.02.2026 13:26
-
HOŁOWNIA GRZMI: To NIE JEST Sejm szlachecki, to...
29.01.2026 12:46
-
Rosja pokoju NIE CHCE! Czarna wizja Sikoskiego....
24.01.2026 07:20
-
Trump UTKNĄŁ w latach 80. Europa gra dalej. Sik...
22.01.2026 15:36
-
Motyka: SPOKÓJ I DYSTANS wobec Trumpa! ROSNĄCE ...
22.01.2026 13:06
-
Kobosko szczerze: NIE ZDRADZIŁEM go! Szymon MNI...
20.01.2026 12:42
-
TO KOLEJNY CEL TRUMPA? NOWE CŁA I GROŹBY! Prof....
19.01.2026 13:16
-
ZIOBRO STRACI TYSIĄCE ZŁOTYCH! Scheuring-Wielgu...
19.01.2026 13:12