Mentionsy
FST (290): 7 rad na finansową wojnę hybrydową i o "godnej" emeryturze
Dziś w "Finansowych Sensacjach Tygodnia" siedem sposobów na zwiększenie swojej odporności finansowej w erze hybrydowej wojny finansowej oraz... dwa słowa komentarza w sprawie "godnej emerytury", którą chce "załatwić" emerytom z niskimi świadczeniami prezydent. Szkoda, że nie pamięta przy tym, że skoligacona z nim Zjednoczona Prawica w czasie swoich rządów robiła wszystko, by ludzi z bardzo niskimi emeryturami było jak najwięcej. Znów mamy więc bohaterskie rozwiązywanie problemów, które się samemu stworzyło, ale rozwiązywanie ich nie swoimi pieniędzmi. Zapraszam do posłuchania!
Szukaj w treści odcinka
Nie tylko tych opisywanych na Subiektywnie Finansach.
Dzień dobry, dzień dobry, witam was w kolejnym odcinku podcastu Finansowe Sensacje Tygodnia.
Dzisiaj mamy odcinek specjalny, nie będzie gościa, ale będą za to dwa bardzo ważne tematy.
Pierwszy temat będzie dotyczył cyberprzestępczości, a konkretnie ataków na klientów i na system płatności Blik.
Porozmawiamy sobie o tym.
jak zorganizować sobie życie w sytuacji cybernetycznej wojny hybrydowej, która dotyczy naszych kieszeni.
A drugi temat to będzie o naszych emeryturach, tych przyszłych emeryturach i o emeryturach, które dostają już obecni emeryci.
Prezydent Karol Nawrocki zgłosił propozycję, żeby
waloryzacja emerytur wynosiła co najmniej bodaj 150 zł, niezależnie od inflacji, co ma pomóc tym najbardziej ubogim emerytom.
W ostatnich dniach mieliśmy dwa potężne ataki cybernetyczne na system płatności Blik.
Być może część z was się z nimi musiała uporać na własnej skórze, czyli na przykład w sklepieniu mogliście zapłacić za pomocą kodu Blik albo Blika zbliżeniowego, albo mogło być tak, że nie byliście w stanie komuś przesłać pieniędzy przez Blik.
lub też zapłacić za coś w internecie, bo to po prostu nie działało.
No niestety w obu przypadkach to prawdopodobnie cyberterroryści z Rosji stali za tymi atakami i niestety mam dziwne przeczucie, że takich ataków może być więcej.
One nie muszą konkretnie dotyczyć systemu Blik, chociaż on jest kuszący w kontekście cyberprzestępczości, bo pamiętajmy o tym, że to jest nasz narodowy system płatności.
że korzysta z niego ponad 19 milionów ludzi, rzadziej lub częściej, że to jest system, który przetwarza chyba ze 170 milionów transakcji dziennie, więc atakując to jedno miejsce można sparaliżować życie bardzo licznej grupie Polaków.
Aczkolwiek wydaje mi się, że możemy mieć do czynienia w najbliższym czasie z próbami wyłączania albo zakłócania systemów KIR, czyli tych systemów, które odpowiadają za przerzucanie przelewów między bankami, za funkcjonowanie systemu OLIXIR.
Myślę, że mogą być atakowane sieci bankomatów.
Myślę, że nawet i największe banki też mogą padać ofiarami
takich ataków, no bo to jest też kilkanaście milionów klientów, których można przynajmniej przestraszyć.
Z punktu widzenia cyberterrorystów jest to niestety kuszące.
A co my możemy zrobić, żeby się nie niepokoić i żeby unieszkodliwić ten główny cel cyberterrorystów, czyli próbę wywołania chaosu wśród milionów Polaków?
Przygotowałem taki mini poradnik, który się składa z siedmiu punktów, czyli siedem rzeczy, które można zrobić w erze finansowej wojny hybrydowej.
Po pierwsze, bądź gotowy, gotowa do gotówki.
Żyjemy w czasach, w których już przestaliśmy wychodzić z domu z portfelem, przestaliśmy wychodzić z kartą płatniczą, po prostu mamy przy sobie smartfon i to wystarczy, bo w tym smartfonie jest aplikacja M-Obywatel, tam są nasze wszystkie dokumenty.
Tam jest nasza karta płatnicza, właściwie nie w tej aplikacji tylko w sąsiedniej i również mamy przy sobie bankowość mobilną, a więc możliwość płacenia blikiem.
No i myślę, że tym razem trzeba będzie wrócić troszeczkę do tradycji, to znaczy do gotówki i to na dwóch poziomach.
Pierwszy poziom to taki poziom strategiczny, czyli mieć w domu zapas gotówki pozwalający przez kilka dni przeżyć, gdyby się okazało, że wszystkie płatności elektroniczne zostały wyłączone i nie mamy dostępu do naszej gotówki w banku.
Oczywiście też nie namawiam do tego, żebyście trzymali w domu wszystkie swoje pieniądze, bo to jest też niebezpieczne.
Myślę, że te pieniądze będą mimo wszystko bezpieczniejsze w banku.
Natomiast pewien zapas gotówki na przeżycie kilku dni, na zrobienie zakupów myślę, że jest potrzebny.
To jest ta część strategiczna.
Natomiast na poziomie taktycznym...
No myślę, że to jest ten moment, w którym można wziąć ze sobą jednak jeden czy dwa banknoty idąc na zakupy, bo nigdy nie wiecie, co się zdarzy w sklepie i czy nie będzie jakiejś awarii dużej albo jakiegoś cyberataku albo jakiejś innej nieprzyjemności.
No oczywiście gotówka też nie jest lekiem na całe zło, bo jeśli mielibyśmy jakiś gruby blackout w kraju, to w czasie takiego blackoutu
Również nie będą działały terminalne, nie tyle terminale płatnicze, co kasy fiskalne, więc też będzie trudno zapłacić nawet gotówką.
Nawet gotówkowy zakup trzeba przecież nabić na kasę fiskalną.
To się może nie udać.
Ja pamiętam, że kiedyś wracałem z nadmorza, gdzieś mnie złapała ciężka burza, schroniłem się na stacji benzynowej, tam wyłączyli prąd i nie dało się nic kupić.
no bo po prostu nie działały ani terminale, ani kasy fiskalne, chociaż część kas fiskalnych ma taki system podtrzymywania dostępu do prądu przez jakiś czas, więc to działa myślę trochę dłużej niż terminale płatnicze w takich sytuacjach.
Tak czy siak gotówka...
bądźmy gotowi do gotówki.
Po drugie, dywersyfikujmy sposoby płatności.
Cyberataki na system Blik to zła wiadomość, zwłaszcza dla tych, którzy już właściwie żadnego innego sposobu płacenia nie używają.
Myślę, że takich osób jest sporo.
No bo skoro blikiem można zapłacić w sklepie stacjonarnym, można wyciągnąć pieniądze z bankomatu, można komuś przelać te pieniądze z telefonu na telefon i zapłacić oczywiście w internecie.
To jest podstawowa funkcja blika.
No to część z was mogła uznać, że już nie potrzebuje karty płatniczej, bo tak naprawdę...
że ten nośnik płatność kartą jest im niepotrzebny.
Wydaje mi się, że w sytuacji, kiedy mamy erę finansowej cyberwojny, trzeba mieć dostęp do kilku sposobów płatności.
Tak samo jak trzeba się będzie przeprosić pewnie z gotówką, tak samo myślę, że z kartami płatniczymi.
Bo może się okazać, że ta możliwość płacenia co najmniej tymi trzema sposobami raz czy drugi uratuje nam może nie życie, bo to chodzi tylko o pieniądze, o możliwość zapłacenia za zakupy, ale myślę, że na pewno jakość życia.
Warto dywersyfikować sposoby płatności.
To oczywiście może oznaczać koszty, bo posiadanie dodatkowej karty płatniczej może kosztować, jeśli jej intensywnie nie używamy, więc oczywiście to jest porada z gatunku tych, które nie są darmowe, przynajmniej w fazie realizacji.
Po trzecie...
miejmy co najmniej dwie karty płatnicze.
Wiem, że to jest już trochę kontrowersyjna rada i taka już pochodząca od człowieka, który zakłada naprawdę najczarniejsze scenariusze, no bo jeśli mamy gotówkę, jeśli mamy możliwość płacenia blikiem, jeśli mamy kartę płatniczą, to już jest dużo.
Takie rady zwykle dawałem osobom o tym, żeby mieć dwie karty płatnicze w kieszeni albo na przykład...
jedną debetówkę, a obok kredytówkę i to najlepiej z innego systemu płatniczego, czyli wizę i MasterCarda.
To takie rady dawałem zwykle ludziom, którzy podróżowali na drugi koniec świata do jakiegoś egzotycznego miejsca i nie byli pewni, czy po pierwsze w ogóle jakiekolwiek karty kredytowe będą działać, a po drugie
Są miejsca takie na świecie, gdzie na przykład działają karty Mastercard, a nie działają karty Visa, albo odwrotnie.
To się oczywiście nie dzieje w Europie, ale jeśli mówimy o bardziej egzotycznych miejscach, może się zdarzyć.
No i to są standardowe rady dla takich osób, żeby miały dwie karty, ale gdybyśmy mieli cyberwojnę finansową...
bardziej intensywną, no to pewnie jest to też jakieś zwiększenie bezpieczeństwa finansowego dla kogoś, kto chce mieć zawsze możliwość zapłacenia kartą.
No jasne, że jest to trochę mało prawdopodobny przypadek, w którym nastąpi atak, który spowoduje, że będą działały karty Visa, a nie będą MasterCarda albo odwrotnie, ale teoretycznie to się może zdarzyć i
Każdy dodatkowy sposób płatności zwiększa nasze bezpieczeństwo.
To oczywiście im więcej tych sposobów, tym też to trochę pomnaża nasze koszty, ale z drugiej strony też podnosi to bezpieczeństwo.
Po czwarte uważam, że nie należy stronić od aplikacji fintechowych, zwłaszcza tych najbardziej popularnych, bo może się okazać, że wasza karta z banku nie zadziała, a
czy jakiś portfel cyfrowy w fintechu będzie działał ze względu na to, że jest zasilany jakimś innym systemem, czy jest włączony w jakiś inny system rozliczeniowy, powiedzmy na przykład bardziej globalny.
Są fintechy, myślę tutaj oczywiście o rewolucie, które mają już ponad 5 milionów klientów w Polsce.
No i to jest już taki wolument, że dość łatwo spotkać na ulicy innego posiadacza takiej aplikacji.
No i jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusz, że kupujemy jakąś usługę, wyłączane są płatności kartą albo nie działa system Blik, a my jesteśmy w stanie zapłacić za tę usługę po prostu jakimś przelewem wewnętrznym w ramach aplikacji, bardzo popularnej aplikacji pozamankowej.
Być może posiadanie popularnej aplikacji i złożenie tam jakiegoś drobnego depozytu, nawet tylko kilkusetz złotowego, po to, żeby móc go w razie potrzeby użyć, to też w jakimś sensie zwiększa nasze bezpieczeństwo finansowe.
Kolejna rada, piąta, to posiadanie...
rachunków osobistych w co najmniej dwóch instytucjach finansowych.
No tu też oczywiście ryzyko, że nie będziemy mieli dostępu do pieniędzy zdeponowanych w danym banku jest dość ograniczone, chociaż przecież to się zdarza.
zdarzają się różne awarie, które dokładnie to powodują, że przez jakiś czas nie możemy ani kupić nic w sklepie kartą danego banku, ani sprawdzić ile mamy na koncie, ani skorzystać z bankomatu.
Posiadanie dwóch rachunków bankowych
może mieć zaletę w sytuacji, w której cyberprzestępcy rzuciliby wszystkie siły na zaatakowanie jakiegoś konkretnego, bardzo dużego polskiego banku.
Tak jak powiedziałem na początku, banki mają po kilkanaście milionów klientów, największe polskie banki i to też jest taka baza klientowska, która może być kusząca z punktu widzenia cyberterrorystów.
Więc jeśli ktoś chce być już maksymalnie zabezpieczony, maksymalnie elastyczny finansowo i gotowy z tego tytułu ponosić jakieś koszty, to być może warto mieć konto, zwłaszcza jeśli macie w jednym z tych największych polskich banków, mieć jakieś rezerwowe konto w jakimś małym dla odmiany.
No bo małe banki przeważnie nie będą tymi głównymi celami ataków cyberterrorystów.
One mogą co najwyżej dostać rykoszetem w przypadku, gdyby jakieś inne systemy ogólnokrajowe zostały zaatakowane.
Natomiast może się zdarzyć tak, że w dużym banku będzie...
Problem z dostępem do pieniędzy ze względu na atak cyberterrorystów, a w małym banku, który jest poza ich obszarem zainteresowań, takiego problemu nie będzie.
Po szóste, to jest bardzo ważne, warto ewidencjonować wszystkie wyciągi z rachunków.
Warto monitorować salda i warto sobie gdzieś to ewidencjonować.
O co mi chodzi?
Przede wszystkim, oczywiście mam tutaj na myśli nie tylko konta bankowe, ale też wszelkiego rodzaju konta inwestycyjne.
Wszystkie te miejsca, w których trzymamy pieniądze.
Pamiętajcie, że większość naszych depozytów, naszych inwestycji ma dzisiaj już charakter całkowicie bezpapierowy, elektryczny.
Czyli kupujemy coś i nie ma żadnego niecyfrowego śladu, że to kupiliśmy.
Ja nie przewiduję, że inaczej.
Wszystkie te miejsca, w których trzymamy pieniądze są co najmniej dwukrotnie zbackupowane.
Czyli to nie jest tak, że jak się ktoś włamie do systemu bankowego albo jeśli będzie jakiś gruby cyberatak i doprowadzi do uszkodzenia jakichś serwerów,
to te pieniądze znikną.
Tak to nie będzie, bo każda instytucja finansowa ma backupowe serwery w co najmniej dwóch miejscach innych.
Serwery awaryjne i systemy awaryjne, więc raczej nie należy brać pod uwagę takiego przypadku, że nasze pieniądze wezmą i znikną.
To mówią strzeżonego budda strzeże.
W związku z tym myślę, że warto archiwizować wszystkie wyciągi z rachunków, czy to bankowych, czy inwestycyjnych.
Warto co jakiś czas sobie zewidencjonować wszystkie salda, żeby to po prostu mieć u siebie na swoim komputerku albo na swoim twardym dysku, najlepiej jeszcze w jakiejś bezpiecznej, zahasłowanej strefie i żeby mieć po prostu pełen przegląd swoich finansów i móc udowodnić komuś, gdyby była taka potrzeba, że tu i tu i tu i tu mieliśmy pieniądze.
Jesteśmy po 1 listopada.
To ma również znaczenie w przypadku śmierci, zwłaszcza nagłej, kiedy ktoś umiera i w zasadzie nie wiadomo co ma, gdzie ma te pieniądze.
Jeszcze pół biedy, jeśli mówimy o rachunkach bankowych, bo jest system ogniwo.
W każdym, w dowolnym banku można złożyć taki wniosek o udostępnienie informacji finansowej.
w których bankach miał zmarły jakieś pieniądze i otwarł przede wszystkim otwarte rachunki.
Natomiast w przypadku usług inwestycyjnych czy ubezpieczeń już takiego miejsca nie ma.
Więc takie archiwizowanie sobie różnych informacji dotyczących tego, ile mamy pieniędzy i gdzie je mamy, jak one rosną albo jak nie rosną, myślę, że może się przydać także i w takim ostatecznym przypadku,
Tutaj mówię raczej o takiej zwykłej ostrożności po to, żebyśmy w każdej chwili wiedzieli, nawet jak będzie gruba awaria w instytucji finansowej i będą gdzieś pokazywać się niepełne albo nieprawdziwe informacje o saldach, no bo przecież takie problemy techniczne też się zdarzały, że klientom były wyświetlane błędne salda na rachunkach, że po prostu nie będziemy się stresować.
To nawet nie chodzi o to, że się obawiamy, że...
że te pieniądze znikną w sposób trwały, bo to wydaje mi się jest prawie niemożliwe, ale po prostu będziemy się z tym lepiej czuli.
No i po siódme i ostatnie w tym temacie.
Nie zapominamy o dywersyfikacji geograficznej.
Wojna hybrydowa, ataki cybernetyczne, także te na instytucje finansowe, na systemy płatnicze, na sieci bankomatów, na poszczególne banki.
One się będą zdarzały.
I myślę, że raczej w większości przypadków będą miały charakter lokalny, ale lokalny w tym sensie, że będą dotyczyły poszczególnych państw, systemów w poszczególnych państwach.
Niekoniecznie będą to ataki, które będą skutkowały jakimiś problemami w całej Europie.
W związku z czym nie zawadzi mieć jakiś kawałek oszczędności w banku, który jest
zagranicą albo w instytucji finansowej, która jest zagranicą i która może być niepodatna na jakiś atak cybernetyczny, który odbyłby się na terenie Polski.
O tych instytucjach finansowych zagranicznych, w których można ewentualnie sobie założyć rachunek i przechowywać pieniądze, mniejsze lub większe, piszemy subiektywnie o finansach.
Najczęściej pisze Michał Wachowski albo ja i możecie sobie bez problemu klikując w wyszukiwarce na www.subiektywniofinansach.pl frazę konto za granicą albo oszczędności za granicą na pewno wam się wyświetlą artykuły na ten temat.
No i to już chyba tyle, jeśli chodzi o te rady.
Być może uznacie, że to jest wszystko przesadzone albo zbyt kosztowne.
I ja to zrozumiem, przyjmę na klatę.
To jest oczywiście propozycja, która zakłada czarny scenariusz, czyli taką sytuację, w której będą się co i rusz naprawdę często zdarzały ataki cybernetyczne na polskie systemy płatności, czyli na BLIK albo na system krajowej Izby Rozliczeniowej.
To jest ta instytucja, która odpowiada za wszystkie przelewy Elixir, czyli te międzybankowe, które przez trzy sesje dziennie organizuje i dzięki temu przelewy między bankami są transportowane, więc jest to też bardzo kluczowy system.
czy też na jakieś ataki na polskie banki, czy na polskie sieci bankomatów, czy też po prostu na systemy energetyczne, bo pewnie cyberterroryści z Rosji marzą o tym, żeby wyłączyć nam prąd na jakiś czas, bo nie ma lepszego sposobu na wywołanie chaosu.
że może nie być prądu i że ma dostęp do różnych płatności także za granicą i w związku z tym jest spokojny, może sobie poczekać, aż sytuacja się ustabilizuje.
Taka finansowa wojna hybrydowa, która by wymagała podjęcia tych wszystkich działań może nigdy nie nadejdzie, może nie nadejść, ale może być inaczej i warto, myślę się,
nad takim siedmiopunktowym scenariuszem pochylić albo przynajmniej wybrać sobie z tej mojej listy jakieś rzeczy, które zrobicie, żeby się po pierwsze poczuć bezpiecznie, a po drugie, żeby realnie być bardziej bezpiecznymi.
Tyle w temacie nagłym, czyli temacie cyberprzestępczości, temacie bardzo ostatnio frapującym, no bo tak jak pamiętamy, dwa grube cyberataki na system Blik w ciągu kilkudziesięciu godzin.
Wcześniej duża akcja, nie cyber, tylko chyba klasycznych przestępców, taka ogólnopolska w sieci bankomatów.
i tutaj jakieś czyszczenie rachunków ludzi.
Na ten temat też mamy subiektywnie o finansach tekst, polecam.
Więc myślę, że temat jest żywy, jest ważny i niestety będzie powracał.
Przemyślcie sobie moje siedem lat.
A teraz jedziemy...
Dalej, drugim tematem tego odcinka finansowych Sensacji Tygodnia jest kwestia naszych emerytur, a konkretnie propozycji prezydenta.
Prezydent podpisał projekt ustawy, która ma nieco zmienić system waloryzacji emerytur.
Najważniejszą zmianą ma być ta, żeby ci ludzie, którzy dostają najniższe emerytury nie mieli waloryzacji procentowej, tylko mieli ją kwotową.
Czyli żeby proporcjonalnie więcej zyskiwali na tej waloryzacji niż ludzie, którzy mają wyższą emeryturę.
Pomysł na pierwszy rzut oka brzmi dobrze, no bo kto by nie chciał pomagać tym emerytom, którzy mają najniższe emerytury.
Kto by nie chciał, żeby mieli nieco wyższą waloryzację tych emerytur niż wszyscy pozostali.
Ale jak się bliżej przyjrzeć, to jest pomysł niestety dość dziwny, by nie powiedzieć głupi.
Dziwny dlatego, że znów by nam skomplikował system.
Polski system emerytalny jest i tak mega skomplikowany.
To znaczy, jeśli ktoś chciałby sobie wyliczyć, ile będzie miał emerytury, to oczywiście można sobie zajrzeć do systemu.
Załóżcie sobie konto na stronie pue.zus.pl.
Jak sobie tam takie konto założycie, to dosłownie w trzech kliknięciach będziecie mogli sprawdzić, ile będziecie mieli, czy ile byście mieli emerytury, gdybyście dzisiaj przeszli na taką emeryturę.
Przy założeniu, żebyście mieli prawo do tej emerytury, bo trzeba mieć jeszcze staż pracy oczywiście, a nie tylko wypracowane pieniądze.
Więc ZUS to wylicza, ale na przykład gdybyśmy chcieli sprawdzić prawidłowość tych wyliczeń, to się po prostu nie da, bo to są tak skomplikowane algorytmy, tak różne, takich jest wiele.
Do każdej osoby jest przyporządkowany inny, czy do każdej grupy wiekowej właściwie.
W zasadzie musimy ZUS-owi wierzyć na słowo, że to co wyliczył jest...
Ja nie lubię wierzyć na słowo.
Jestem z natury człowiekiem nieufnym i w związku z tym wolałbym sobie wyliczyć tę emeryturę.
Co jakiś czas się okazuje, że komuś coś tam źle naliczono i się składa reklamacja i ZUS przelicza.
Natomiast nie o tym chciałem mówić.
Chciałem mówić o tym, że skoro to jest takie skomplikowane...
To jeszcze oprócz tego, że jest procentowa waloryzacja inflacyjna, to jeszcze jeśli wprowadzimy dla jakiejś grupy emerytów taką indeksację kwotową, to po pierwsze zacznie się jadka, jaka to ma być kwota.
No bo jak jest niższa inflacja, to wystarczy niższa kwota.
Jak wyższa inflacja, to powinna być wyższa kwota.
Po drugie, politycy będą mieli pożywkę, żeby przekupywać tych niezamożnych emerytów.
No bo załóżmy, że inflacja idzie w górę i co roku w Sejmie będziemy mieli wielką dyskusję, czy emeryci powinni zostawać ci najbiedniejsi z najniższym świadczeniem 250 złotych podwyżki.
To jest chore, to znaczy uzależnianie emerytur od tego, czy polityk coś zaproponuje i będzie w stanie przeprowadzić, czy nie, jest po prostu prostą drogą do korupcji politycznej, korupcji wyborczej.
Tego nie robimy.
Staramy się upraszczać system emerytalny, a nie go dodatkowo komplikować i sprawiać, żeby był mniej podatny na populizm polityczny, a nie bardziej podatny.
I to jest moje podstawowe zastrzeżenie do tego pomysłu.
Ale mam też drugie.
No jeszcze grubsze, tak szczerze mówiąc.
Otóż zgłasza to tę propozycję, żeby niektórym tym najbiedniejszym emerytom bardziej podwyższać emeryturę, niż by to wynikało z czystych procentów.
Facet, który jest z tego samego obozu politycznego, co ludzie, którzy mają na sztandarach możliwie jak najwcześniejszy wiek emerytalny.
Przecież Prawo i Sprawiedliwość, Zjednoczona Prawica, to jest ta partia, która od dawna uważa, że nie wolno podwyższać wieku emerytalnego, że on powinien być niski.
W Polsce wiek emerytalny, przypominam, dla kobiet 60 lat, dla mężczyzn 65, jest jednym z najniższych w Europie.
On powoduje, że zwłaszcza kobiety
które już w wieku 60 lat przechodzą na emeryturę, po prostu nie zdążą zebrać sensownego kapitału na tę emeryturę.
Bo w Polsce jest tak, że masz taką emeryturę, jaką sobie wypracujesz w składkach.
Składając się przez lata swojej kariery zawodowej, odkładając po 20% swojego wynagrodzenia brutto do ZUS-u.
No i tak, mamy system, w którym mamy bardzo wczesne emerytury, politycy odmawiają wydłużania wieku emerytalnego, ludzie nie chcą wydłużania wieku emerytalnego, więc mamy tak jak mamy i potem przychodzi prezydent i się dziwi, dlaczego ludzie mają niskie emerytury i czy trzeba tym ludziom pomóc, bo oni mają za niskie emerytury.
No mają za niskie emerytury, boście do jasnej cholery do tego doprowadzili, że każecie ludziom pracować bardzo krótko, więc mają niskie emerytury.
No i teraz się dziwicie i co?
I mówicie, że musimy wszyscy z podatków dopłacić tym, co mają te najniższe emerytury, żeby nie mieli takich najniższych.
To jest absolutna degrengolada, to znaczy ja nie rozumiem takiego sposobu myślenia, bo to jest bohaterska próba rozwiązywania problemów, które się samemu tworzy.
Jeśli nie chcemy mieć niskich emerytur.
O, to jest w ogóle ciekawe, słuchajcie, pytała mnie dzisiaj dziennikarka Polsatu, czy dziennikarz bardziej chyba,
w porannej rozmowie w Polsat News bodaj.
Znaczy ile powinna wynosić godna emerytura?
Przyznam szczerze, że na chwilę to mnie zatkało, jak usłyszałem to pytanie.
No bo godna emerytura to jest pewnie taka, która...
ma wysokość, nie wiem, 70% naszych pensji.
No bo tak, jako emeryci mamy nieco mniejsze potrzeby, takie powiedzmy konsumpcyjne.
Przeważnie już mamy spłacone mieszkanie, nie płacimy rat kredytowych.
Przeważnie mamy odchowane dzieci, więc nie mamy tych wszystkich kosztów związanych z dziećmi.
Przeważnie już nie mamy jakichś takich dodatkowych ryczałtowych obciążeń.
Za to mamy oczywiście wyższe koszty związane z opieką medyczną, z lekami.
z wszystkimi takimi procedurami, które nam pomagają funkcjonować na dobrym poziomie.
Więc pewnie bym powiedział, że 70% pensji to była godna emerytura.
To nie jest tak, że państwo ma wszystkim zapewnić godne emerytury, bo tak.
My sobie te emerytury musimy wypracować.
I teraz jak to zrobić?
Oczywiście to nie jest tak, że jedynym rozwiązaniem jest maksymalnie wydłużyć wiek pracy, tak żeby ludzie najchętniej umierali w miejscu pracy i wtedy w ogóle problem emerytalny by się sam rozwiązał, bo nie trzeba byłoby wypłacać żadnych emerytur.
Ale jednak jakiegoś rodzaju wyliczenie tego, co można i co trzeba, musimy sobie zrobić.
W Danii, jeśli dobrze pamiętam, to w Danii, tak, prawie na pewno, wprowadzili ostatnio taki system, w którym każdemu rocznikowi, który zaczyna karierę zawodową, wylicza się, ile wynosi jego oczekiwana długość życia.
I ten rocznik ma jakiś tam wiek emerytalny określony algorytmem, który zdaje się, że tak mniej więcej przewiduje, że przez trzy czwarte życia pracujesz, a przez czwartą ćwiartkę masz emeryturę.
I wtedy jak przez te trzy ćwiartki kariery zawodowej się zbiera na tę emeryturę, to przez tę czwartą ćwiartkę ta emerytura jest właśnie przyzwoita, godna.
I oni to robią dla każdego rocznika osobno, czyli każdy rocznik ma inny wiek emerytalny, bo też jest inna oczekiwana długość życia w tym roczniku.
To jest bardzo logiczne.
Skoro sobie sami musimy na emeryturę zbierać, to trzeba po prostu nasze życie podzielić na trzy czwarte pracy zawodowej i jedną czwartą emerytury.
W Polsce to tak nie wygląda.
W Polsce, jeśli kobieta przechodzi na emeryturę w wieku 60 lat, a średnia życia kobiet to jest bodaj chyba 83 czy 86 nawet chyba, no w każdym razie grubo ponad 80 lat, no to ta kobieta jest przez ponad 20 lat na emeryturze.
I sobie policzmy, czy emerytura może być godna, jeśli ktoś pracuje przez 40 lat maksymalnie,
bo tyle do sześćdziesiątki, no ja nawet jak zacznę jako dwudziestolatek, czy jako dwudziestolatka właściwie, to dużo niż czterdzieści lat nie popracuję, a pewnie w niektórych przypadkach to będzie mniej.
No jeśli przez czterdzieści lat muszę uzbierać na coś, co będę pobierał przez ponad dwadzieścia następnych lat i jeśli ta składka emerytalna wynosi dwadzieścia procent wynagrodzenia, to jakim cudem to ma być godna emerytura?
Przez 40 lat, maksymalnie 40, odkładam po 20% z tego, co zarabiam i potem pobieram to przez kolejne 20 lat, odbieram sobie.
No to przecież z tego nie będzie godnej emerytury, nie ma prawa być godnej emerytury.
To oczywiście mówimy o kobietach.
Tutaj jest w ogóle inna sytuacja, bo, znaczy w ogóle to nie, ale trochę inna, ponieważ mężczyźni żyją znacznie krócej, mniej więcej o pięć lat krócej niż kobiety, a dwiek emerytalny mają dłuższy.
Więc z kolei w przypadku mężczyzn jest inny problem, mianowicie taki, że jedna trzecia, chyba prawie jedna trzecia mężczyzn w Polsce w ogóle nie dożywa wieku emerytalnego.
Czyli mamy z jednej strony kobiety, które w dużej części będą miały głodowe emerytury, bo sobie nie zdołają ich wypracować, bo za wcześnie przychodzą na emerytura, a z drugiej strony mamy facetów, którzy umierają masowo, zanim w ogóle jakąś emeryturę zobaczą.
Więc jest to totalnie chore, mocno popieprzone i zamiast mieć głupie pomysły o tym, żeby komuś waloryzować dodatkowo emeryturę albo komuś innemu jeszcze skracać karierę zawodową, to po prostu musimy usiąść, zastanowić się, wymyślić system, który spowoduje, że będziemy w stanie sobie sami wypracować godną emeryturę.
która będzie porównywalna z naszym wynagrodzeniem w czasach kariery zawodowej.
Żeby to móc zrobić musimy się wszyscy zgodzić co do tego, że czas...
emerytury nie może być dłuższy niż 1,4 czasu pracy.
W przeciwnym razie albo składki emerytalne trzeba będzie podwyższyć z 20% do 40% i zabierać ludziom po 40% z tego, co zarobią, a konto przyszłej emerytury, albo te emerytury będą niskie.
Więc kochani, myślę, że akurat wy to doskonale rozumiecie, bo dlatego słuchacie Finansowych Sensacji Tygodnia i dlatego czytacie teksty w Subiektywnie o Finansach i dlatego oglądacie kanał Subiektywnie o Finansach na YouTubie, żeby to wszystko wiedzieć.
Ale myślę, że bardzo wiele osób sobie kompletnie nie zdaje sprawy z tego, że to jest propozycja typu, żeby coś komuś podwyższyć,
bez podania po pierwsze finansowania, a po drugie bez jakiegoś pomyślunku, co to oznacza, ludzie sobie nie zdają sprawy, że to jest potwornie głupie.
Dopiero jak sobie zdadzą z tego sprawę, niestety potrwać to może całe pokolenie.
To znaczy mam wrażenie, że musi się zdarzyć tak, że całe pokolenie będzie przymierać głodem na emeryturze.
I to musi być doświadczenie pokoleniowe i wtedy następne pokolenia, widząc to doświadczenie, zdadzą sobie sprawę, że
ten pociąg już nie pojedzie, że trzeba coś zmienić.
Chciałbym, żeby ta zmiana nadeszła wcześniej, żebyśmy nie mieli straconego pokolenia emerytów przemierających głodem, ale obawiam się, że widząc to, co wyprawiają polscy politycy i jakie mają głupkowate pomysły na emeryturę,
że to się może zdarzyć.
Oczywiście to, że mamy głupkowatych polityków, którzy mają takie kretyńskie pomysły, nie wynika z faktu, że to z nimi jest coś nie tak.
Niestety to z nami jest coś nie tak.
Większość Polaków takich polityków wybiera.
Wybraliśmy człowieka, który uważa, że trzeba
Że trzeba jakby pracować jak najkrócej, pobierać emeryturę jak najdłużej, a jak ktoś ma niską emeryturę, to mu dopłacić.
No takiego człowieka wybraliśmy i szczerze mówiąc na prezydenta, a drugi człowiek, który jest premierem mówi, że on nie podwyższy wieku emerytalnego, bo naród się na to nie zgadza.
No i co tu zrobić?
Jedyne co można zrobić to spróbować wybierać polityków, którzy takich rzeczy nie będą mówić.
Uniosłem się.
Być może tam jakieś rzeczy by trzeba wypipkać.
To sobie już prywatnie przy słuchaniu wypipkajcie.
Bo ja to chyba nie chcę nic wypipkiwać.
Żegnam Was czule i namiętnie.
Myślę, że za tydzień będzie już klasyczny podcast z gościem.
Zapraszam Was do słuchania.
Finansowe Sensacje tygodnie w każdą środę.
Oprócz tego bardzo Was zapraszam do tego, żebyście czytali teksty na Subiektywnie o Finansach.
Bardzo was zapraszam, jak już będziecie na naszej stronie internetowej, żebyście zapisali się na newsletter.
Ja wypuszczam codziennie, tego to już było za wiele, raz w tygodniu, w niedzielę samcikowy newsletter o waszych pieniądzach.
Mam sygnały, zresztą to wynika z otwieralności, która jest bardzo wysoka, przekracza grubo 40%, że jest to bardzo interesujący i praktyczny newsletter.
Zapiszcie się bardzo do niego, jest to możliwe na stronie internetowej właśnie.
www.subiektywniofinansach.pl No i zapraszam Was do oglądania również naszego kanału na YouTube.
Tam bardzo, może nie bardzo liczna, ale coraz częściej staramy się publikować treści multimedialne, rozmowy z ciekawymi ludźmi, wideo, felietony i myślę, że to też może Was zainteresować.
Bardzo dziękuję za dzisiaj i do usłyszenia w kolejnym odcinku Finansowych Sensacji Tygodnia.
Inne odcinki tego podcastu znajdziesz na stronie Subiektywnie o Finansach www.subiektywnieofinansach.pl Zapraszam!
Ostatnie odcinki
-
FST (303): Dlaczego jesteśmy nieracjonalni w lo...
04.02.2026 06:00
-
FST (302): Czy w Polsce trzeba wprowadzić podat...
28.01.2026 06:00
-
FST (301): Europejski przemysł kontra chiński. ...
21.01.2026 05:00
-
FST (300): Hossa złota i srebra? Czas na zdrowy...
14.01.2026 06:00
-
FST (299): Czy inwestycje na kredyt uratują Nie...
07.01.2026 05:00
-
FST (298): Ernest Pytlarczyk ostrzega przed "st...
25.12.2025 12:00
-
FST (297): Nowy niemiecki bank w Polsce: "Tutaj...
17.12.2025 06:00
-
FST (296): Jaki będzie przyszły rok w gospodarc...
10.12.2025 06:00
-
FST (295): Dlaczego tak mało wiemy o naszych fi...
06.12.2025 06:00
-
FST (294): Jak sfinansować samochód? Kredyt, le...
03.12.2025 06:01