Mentionsy

Historie na Faktach True Crime
05.01.2026 10:22

Mówił, że się roztyła. Chciał żeby... ... I I Podcast Kryminalny#126

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie było motylków w brzuchu i szybszego bicia serca. Po prostu go lubiła. Chętnie spędzała z nim czas i spacerowała za rękę po parku… partner odcinka: https://in.eset.plZapraszam do wsparcia mnie na Patronite!https://patronite.pl/HistorieNaFaktach Wiem, że dzięki pomocy moich patronów moje marzenie o zostaniu podcasterem na pełen etat, teraz - jak nigdy wcześniej - ma szansę stać się rzeczywistością! 😀🎵Music in this video- ♪ Tears (prod. MX Audio Library) Link: • Tears - No Copyright Music Sad Emotional B...    • Tears - No Copyright Music Sad Emotional B...  Beautiful Relaxing Piano Music - 2 Minute Special Music BeatsDark Tension Rising Music _ (Download and Royalty FREE)_-zvQoPyY2XE_720pMoich podcastów możesz słuchać również na: ▶️🎧▶️🎧👍►Spotify: https://open.spotify.com/show/2dTZCw3...►Apple Podcasts 🎧 https://podcasts.apple.com/us/podcast...► iPhone 🎧 https://podcasts.apple.com/us/podcast...Źródło: https://docs.google.com/document/d/1H...https://www.youtube.com/channel/UCYyx...Dziękuję za wszystkie 👍 i SUBSKRYBCJE !!! #podcastykryminalne #podcastkryminalny #podcastyoutube

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 513 wyników dla "Departamentu Zdrowia Publicznego i Środowiska Colorado"

Kiedy proponuję ci p***ną randkę, powinnaś się zgodzić.

Zresztą nieważne.

Widziałem twoje zdjęcia.

Roztyłaś się.

Założę się, że twój żałosny mężulek nawet cię nie tyka.

Zanim przejdziemy do historii właściwej, krótka część partnerska.

Partnerem dzisiejszego odcinka jest ESET, twórca oprogramowania zabezpieczającego urządzenia przed zagrożeniami w sieci.

Każdy z nas kojarzy takie sytuacje.

SMS o dopłacie do paczki.

Mail z blokadą konta.

Powiadomienie o szybkim zwrocie podatku.

To typowe sztuczki cyberprzestępców.

Chodzi im o to, byśmy kliknęli w link albo otworzyli załącznik.

Wystarczy jeden pośpieszny klik i można oddać dane do logowania albo uruchomić złośliwy plik.

Twoje pieniądze znikną szybciej niż zdążysz się zorientować.

Istnieje kilka prostych zasad, których warto się trzymać, by popsuć szyki oszustom.

Przygotowaliśmy je dla Was wspólnie z ESET.

Zatrzymaj się na moment, gdy widzisz emocjonalne treści, takie jak pilne, ostatnia szansa, czy blokada konta.

Cyberprzestępcy chcą, żebyśmy kliknęli w przesyłane przez nich linki, zanim zdążymy się zastanowić.

Nie klikaj w linki w wiadomościach.

Do banku, sklepu czy urzędu przechodź z aplikacji albo wpisuj adres ręcznie.

Sprawdzaj nadawcę i adres strony.

Zwróć uwagę na literówki, nietypowe domeny i skracacze linków.

Jeśli coś nie gra, nie ryzykuj i odpuść.

Nie otwieraj załączników od nieznanych nadawców.

Banki i urzędy nie wysyłają plików o rozszerzeniu zip.exe.

Aktualizuj system i przeglądarkę.

A jeśli mimo ostrożności coś się wydarzy, ESET pomaga wykrywać i blokować fałszywe strony oraz niebezpieczne pliki.

Po prostu nie wpuści cię na stronę stworzoną przez cyberprzestępców.

Dobrze mieć takie wsparcie w tle.

Boulder w stanie Colorado to malownicza miejscowość położona u stóp majestatycznych gór skalistych.

Pełna terenów chronionych, gęstych lasów, turystycznych szlaków i punktów widokowych.

które rokrocznie przyciągają do siebie wielu miłośników przyrody.

To miasto, gdzie dni słoneczne zdecydowanie biorą górę nad tymi deszczowymi i pochmurnymi.

To miasto, w którym przyszła na świat bohaterka dzisiejszego podcastu.

Krystil urodziła się 24 listopada 1980 roku.

Mieszkała w ładnym domu z widokiem na okolice, z kochającą mamą Lindą, uwielbiającym motoryzację ojcem Larsem i dwójką rodzeństwa, Jenną i Joshem.

Choć była blisko z całą rodziną, najwięcej wspólnego miała z ojcem.

Byli do siebie naprawdę niesamowicie podobni i to nie tylko z wyglądu.

Dzielili nawet tę samą pasję.

Uwielbiali stare samochody.

Już jako mała dziewczynka, Krystil wkradała się do garażu ojca, by podziwiać jego kolekcje kolorowych, zabytkowych aut z lat 70.

A gdy nieco podrosła, zaczęła mu przy nich pomagać.

Razem je pucowali, ścigali się nimi, jeździli na zloty, a kiedy zaszła taka potrzeba naprawiali.

Jak na dziewczynę, Krystil świetnie posługiwała się młotkiem, śrubokrętem i innymi narzędziami.

To właśnie w ojcowskim garażu po raz pierwszy zapragnęła zostać inżynierem.

Miała zresztą ku temu odpowiednie predyspozycje.

Była ambitna i doskonale odnajdywała się w przedmiotach ścisłych.

Była orłem z matematyki, fizyki i chemii, a niektórzy twierdzili, że miała nawet w sobie coś z geniusza.

Choć oprócz tego lubiła tańczyć, składać modele i bywały dni, że marzyła o tym, by robić coś nieco bardziej artystycznego.

Koniec końców poszła na inżynierię biochemiczną.

W międzyczasie, jak wielu młodych ludzi w jej wieku, pracowała.

Jako, że rodzice nie byli zbyt majątni, na pierwszym roku studiów zatrudniła się w lokalnej sieciówce J.C.

Penny, by mieć na drobne wydatki i wyjścia ze znajomymi.

I to właśnie w tej pracy poznała Antonego, miłego chłopaka o nienagannych manierach, z którym wkrótce zaczęła się spotykać.

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia.

Nie było motylku w brzuchu i szybszego bicia serca.

Krystyl po prostu go lubiła.

Chętnie spędzała z nim czas i spacerowała za rękę po parku.

Ale dość szybko zrozumiała, że dzieli ich znacznie więcej niż łączy.

Gdy się poznali, obydwoje byli jeszcze nastolatkami.

Mieli fiubździu w głowach i nie myśleli o przyszłości, ale czas nieubłaganie mijał.

Krystil wkraczała w dorosłość ze świadomością, że chce iść do przodu, stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej i wyżej, a Antony tak jakby zatrzymał się w miejscu.

W przeciwieństwie do niej nie był zainteresowany ani rozwojem osobistym, ani zawodowym.

Zachowywał się tak, jakby był zadowolony z tego, co ma i nie pragnął od życia niczego więcej.

Dla Christil stało się to przeszkodą nie do pokonania.

Zerwali po nieco ponad roku, jesienią 2000 roku.

A dziewczyna niedługo później w końcu poznała kogoś, kto zdawał się podążać tą samą drogą co ona.

Daniel był ambitny, wysoki, przystojny i inteligentny.

Pracował jako analityk finansowy w Departamencie Zdrowia Publicznego i Środowiska.

i uwielbiał swoją pracę.

Szybko założyli rodzinę.

Choć rodzice Krystil nie mieli o chłopaku zbyt dobrego zdania, bo wydawał się nieco dziwny, był zbyt milczący, zdystansowany i szybko wpadał w złość, nie stawali im na drodze.

Krystil była mądra i wiedziała, co robi.

Ufali, że kobieca intuicja jej nie zawodzi.

W 2007 roku wzięli ślub.

Doczekali się trójki dzieci, syna i dwóch córek.

Byli szczęśliwi, zadowoleni i spełnieni.

Ale tylko do czasu, bo w 2014 roku Krystil dostała wiadomość na Facebooku.

Hej, co u ciebie słychać?

Dawno nie rozmawialiśmy.

Może miałabyś ochotę się spotkać?

Napisał do niej Antony, jej były chłopak.

Mimo upływu lat, najwyraźniej wciąż nie potrafił pogodzić się z rozstaniem.

Była miłością jego życia, co często powtarzał jeszcze w trakcie trwania ich związku.

Nic więc dziwnego, że nie potrafił o niej zapomnieć.

Dniami i nocami rozpamiętywał ich pierwsze pocałunki i randki.

Przypominał sobie rozmowy, wspólne chwile i za każdym razem tak samo mocno bolało go serce.

To nie było tak, że nie próbował sobie ułożyć życia z kiinnym.

Chodził na randki, widywał się z kobietami, ale żadna nie mogła się równać z nią.

Żadna nie była tak inteligentna, zabawna i troskliwa jak ona.

W efekcie...

Jego związki rozpadały się jeden po drugim, a on w chwilach słabości próbował ją odzyskać.

Nienachalnie, delikatnie, ale dość systematycznie.

Po raz pierwszy napisał do niej dwa lata po rozstaniu.

Potem odezwał się do niej znowu, w 2004 i 2005 roku.

Dziewięć lat później znalazł ją na Facebooku.

Wahał się, czy napisać, bo zazwyczaj go zbywała, ale w końcu to zrobił.

Od tamtej pory pisał do niej raz na jakiś czas.

Pytał, co słychać, jak się zmieniło jej życie, czy jest szczęśliwa i czy przypadkiem nie chciałaby się spotkać.

Po latach w końcu udało mu się założyć rodzinę.

Ożenił się, miał dzieci.

Z pozoru był szczęśliwy, ale coś go tknęło, by napisać do niej znowu.

W 2016 roku wyznał, że wciąż za nią tęskni.

Dla zamężnej matki trójki dzieci te żarliwe wyznania były więcej niż niewygodne.

Nie chciała tego słyszeć i rozdrapywać jego ran.

Dla niej był jedynie przyjemnym wspomnieniem pierwszej, nastoletniej miłości.

Niczym więcej, czuła się niezręcznie, wiedząc jak bardzo go zraniła, że przez nią nie może pójść do przodu.

Dlatego, by uniemożliwić mu kontakt, w akcie desperacji usunęła Facebooka.

Miała nadzieję, że już nigdy nie będzie musiała się z nim użerać.

I istotnie, Antony przestał do niej pisać.

Od tamtej pory jej życie płynęło swoim spokojnym, niezmąconym przez nic rytmem.

Oddawała się swojej pracy, realizowała zawodowe cele.

Spełniała jako żona i matka.

Ale w pewnym momencie jej idealny świat zaczął się rozpadać.

Zauważyła, że coraz mniej łączy ją z Danem.

Oddalili się od siebie.

Od pewnego czasu nie potrafili ze sobą dogadać.

Przestali już nawet sypiać w jednej sypialni.

A to mówiło więcej niż tysiąc słów.

Żaliła się bliskim, że przestała go kochać.

Że nie może już znieść jego porywczej natury.

Tego, że musi chodzić przy nim jak na szpilkach, by się nie złościł.

A złościł się niemal bez przerwy.

Ma dość jego kontroli.

Tego, że musi się ze wszystkiego tłumaczyć.

Mówiła, że choć dzieci wciąż są małe, dojrzała do decyzji o rozwodzie.

2 października 2023 roku, Broomfield, przedmieścia Colorado, dom Krystyl i Dana.

Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku.

Byłem niedawno w twojej okolicy.

Przyjeżdżam do miasteczka Boulder co kilka tygodni.

Może miałabyś ochotę się spotkać?

Przeczytała w SMS-ie, który natychmiast skasowała.

Doskonale wiedziała bowiem, kto do niej pisze.

Antony był jej pierwszym chłopakiem, którego zostawiła lata temu.

Mimo iż w jej małżeństwie nie układało się wówczas najlepiej, nie miała ochoty na żadne dramy, romanse czy skoki w bok.

Rozstali się z Antonem nie bez powodu.

Dzieliło ich niemal wszystko.

Nie sądziła, żeby coś się w tej kwestii zmieniło.

Nie miała więc najmniejszej ochoty na odnawianie znajomości.

Poza tym myślała, że wszystko już sobie wyjaśnili.

Poszli w swoje strony.

Obydwoje mieli rodziny i dzieci.

Dlatego tak jak robiła to już wiele razy wcześniej i tym razem postanowiła go zignorować.

Odłożyła telefon na miejsce jak gdyby nigdy nic.

Wróciła do codziennych obowiązków.

Nie miała pojęcia, że ten niewinny SMS to dopiero początek jej kłopotów.

Następnego dnia telefon zawibrował ponownie.

A gdy znowu mu nie odpisała, Antony zrobił coś, czego nie robił nigdy wcześniej.

Zasypał ją wiadomościami.

Przychodziły dosłownie jedna po drugiej.

Kilkanaście razy dziennie.

Z minuty na minutę stawały się coraz dziwniejsze.

I co gorsza, coraz bardziej obraźliwe.

Kiedy proponuję ci pieprzoną randkę, powinnaś się zgodzić.

Zresztą nieważne.

Widziałem twoje zdjęcia.

Roztyłaś się.

Założę się, że twój żałosny mężulek nawet cię nie tyka.

Głupia babo, weź coś ze sobą zrób.

Nie marnuj mojego czasu.

Brzmiały tylko niektóre z nich.

W kolejnych dniach natarczywe wiadomości zaczęły zapełniać nie tylko jej telefon, ale również skrzynkę mailową.

Wiedziała, że to on, bo używał adresu ze swoim nazwiskiem.

a.holland.kiks.gmail.com Krystil wybrała milczenie.

Nie wdawała się w żadne dyskusje, bo nie widziała w tym sensu.

Liczyła na to, że gdy nie będzie odpisywała, były chłopak w końcu się znudzi.

Zrozumie, że nie chce mieć z nim nic wspólnego i da sobie spokój.

Ale dni mijały, a on nie przestawał.

Krystil zaczęła to analizować.

Z jednej strony próbowała dojść do tego, skąd miał do niej kontakt.

Gdy rozmawiali ze sobą po raz ostatni na Facebooku,

Nie podawała mu na siebie żadnych namiarów.

Nie mieli wspólnych znajomych.

Jej dane raczej też nie były jakoś bardzo łatwo dostępne w sieci.

Z drugiej natomiast, to całe dziwne wypisywanie bardzo ją zaskoczyło.

Znała Antonego i to całkiem dobrze, bo przecież byli parą i to ponad rok.

Chłopak nigdy nie zachowywał się w taki sposób.

Gdy nie odpisywała, nigdy na nią nie naciskał.

Rozumiał, że brak odpowiedzi oznacza brak zainteresowania.

Poza tym nie podobał jej się ton tych wypowiedzi.

Antony nigdy wcześniej się tak do niej nie odnosił.

Wręcz przeciwnie.

Można było mu zarzucić wiele, ale nie brak szacunku do drugiego człowieka.

Zawsze był dżentelmenem, miłym, pomocnym, traktującym kobiety jak księżniczki.

Wytykanie wagi, wulgaryzmy czy lubieżne teksty, których w wiadomościach nie brakowało, nie leżały w jego naturze.

Co się więc zmieniło?

Dlaczego jego zachowanie stało się tak dziwaczne?

Czy właśnie się rozstał?

Miał jakieś problemy?

Frustracje, które postanowił na niej wyładować?

Krystil zawsze twardo stąpała po ziemi.

Była inteligentna i wyrozumiała.

Dlatego postanowiła się tym nie przejmować i uparcie mężczyznę ignorować.

Ale dni zamieniły się w tygodnie, a on nie dawał za wygraną.

Wysyłał coraz więcej i więcej pogardliwych, przepełnionych wściekłością wiadomości, w których najpierw naciskał na odnowienie kontaktu, a potem na porzucenie męża.

Posunął się nawet do tego, że udostępnił jej numer telefonu na jakimś portalu randkowym.

W efekcie otrzymywała wiadomości zwrotne od zainteresowanych.

Nierzadko intymne zdjęcia.

Miarka przebrała się, gdy zaczął jej grozić.

Nagabywanie było po prostu uciążliwe, ale teraz zaczęła się bać.

Postawiona pod ścianą, powiedziała o wszystkim mężowi, a potem rodzicom i rodzeństwu.

Pokazała im podejrzane smsy i maile, mówiąc, że naprawdę się boi.

Zaczęła nawet prowadzić dziennik interakcji.

I spisywać wszystkie wiadomości wraz z datami i godzinami.

Od tej pory obydwoje mieli się na baczności.

O prześladowcy zaczęli nawet mówić per kickman, od maila, którym najczęściej się posługiwał.

Z każdym dniem Krystil miała bowiem coraz więcej wątpliwości, czy to oby na pewno ten Antony.

Mimo strachu starała się być silna, trzymała się planu i nie reagowała.

Ale jej granica została przekroczona w dniu, w którym dostała kolejną, znacznie bardziej przerażającą wiadomość.

Jeździ jak stara baba.

Nie mogę uwierzyć, że wolisz go ode mnie.

Jeździ bezpiecznie, bo nie chce przepychać rury wydechowej.

Tylko ja wiem, jak cię zadowolić.

Wiem, że mnie chcesz.

Napisał, a po chwili wysłał jej zdjęcie Dana.

Mężczyzna stał przy samochodzie, pod swoją pracą.

Fotografia została zrobiona właśnie teraz.

Krystil zrozumiała coś bardzo ważnego.

Nie chodziło wyłącznie o nią, a całą jej rodzinę.

Bezustannie oglądała się za siebie.

Bała się zostawać sama w domu czy iść gdzieś w pojedynkę.

Stała się płaczliwym kłębkiem nerwów.

Ale póki co nie postradała jeszcze zmysłów.

7 listopada wzięła się w garść.

Zabrała swój notatnik i pojechała z nim prosto na policję.

Przyjął ją detektyw Martinez.

Proszę, zrobiłam robotę za ciebie.

Zażartowała, podając mężczyźnie zeszyt.

Daty, godziny, treści wiadomości.

Muszę przyznać, że mnie to wykańcza.

Boję się o siebie i całą swoją rodzinę.

Martinez obiecał jej pomóc.

Na ten moment nic się jednak nie zmieniło.

Wiadomości płynęły dalej.

Mężczyzna wciąż ją śledził.

Napisał, że widział mnie u dentysty, a ja przecież rzeczywiście byłam wczoraj u dentysty.

On za mną chodzi.

Pożaliła się mężowi 9 listopada.

W następnych dniach przeczytała, że Stalker zamierza przejść od słów do czynów i realnie zagraża jej mężowi.

Pozbędę się go i będziemy mogli być razem.

To takie proste, napisał, a później dodał.

Pomóż mi to zrobić, to w końcu będziemy razem.

Dokładnie tak jak chcesz.

Wiem, że zabrania ci ze mną rozmawiać.

Od tej pory wystraszona Krystil pojawiała się na komisariacie regularnie, za każdym razem przynosząc ze sobą zaktualizowany dziennik.

Jednocześnie prowadziła własne śledztwo.

Wynajęła prywatnego detektywa, by zlokalizował Antonego.

Ten, w przeciwieństwie do policji, dość szybko ustalił, że mężczyzna mieszka w stanie juta.

Szczęśliwa, że w końcu ma jakiś trop, pobiegła z tą informacją na policję, by Martinez jak najszybciej go przesłuchał.

Ale detektyw ostudził jej zapędy.

Stwierdził, że nie można działać pochopnie.

Zanim się z nim skontaktuje, musi zebrać wystarczająco wiele dowodów, by od razu go aresztować.

A póki co ich nie ma.

Musi czekać, aż sieć Verizon, TextNow i Google odpowiedzą na wezwanie i potwierdzą, że to na pewno on wysłał do niej wiadomości.

By ją uspokoić udzielił kilku rad.

Zasugerowałby na siebie uważała.

Zainstalowała w domu kamery, przeczytała kilka książek, które jej poleci i zajrzała na strony internetowe poświęcone bezpieczeństwu.

Krystil nie trzeba było powtarzać dwa razy.

Od razu zakupiła odpowiedni sprzęt, a wieczory spędzała wertując poradniki i szukając lekcji samoobrony.

6 grudnia wraz z mężem obkamerowali całą posiadłość.

Zamontowali kilka kamer w domu, a jedną tuż przy wejściu do garażu.

Krystil poprosiła również ojca o pożyczenie broni, którą nosiła cały czas przy sobie w torebce.

Mimo to wcale nie czuła się bezpieczniej.

Z każdym dniem bała się coraz bardziej.

Gdy spotkała się z matką na parkingu pod sklepem, wybuchła takim płaczem, jakiego jej matka jeszcze nigdy nie widziała.

Nie potrafię już tak dłużej żyć.

Policja nic nie robi, mówiła z płaczem, a matka nie potrafiła jej uspokoić.

Równie spanikowany był Dan.

16 listopada również on poszedł złożyć zeznania, a kilka dni później, gdy razem z żoną pojawił się na rodzinnym obiedzie.

Niemal nie odchodził od okna.

Przechodził z pokoju do pokoju.

Obserwował ludzi.

Sprawdzał, czy któryś z nich nie jest przypadkiem tym, który ich śledzi.

A ja już zrobię wszystko, żebym to nie była ja.

Powiedziała Christil siostrze w rozmowie telefonicznej.

Jej nastawienie w grudniu nieco się zmieniło.

Stała się bardziej bojowa.

Chodziła na strzelnicę.

Doszkalała się w samobronie.

W torebce nosiła ojcowską broń.

Na tym etapie nie ufała już nikomu.

Podejrzewała już właściwie każdego.

Wiesz co?

Ja nie wykluczam nawet własnego męża.

Wyznała pewnego dnia z żalem swojej matce.

14 grudnia 2023 roku.

Broomfield, Colorado.

Ten dzień nie różnił się niczym od innych.

Okolica była już przyjemnie przystrojona na święta.

Ludzie krzątali się po swoich podwórkach, a Krystil, jak zwykle przed ósmą rano, zawiozła swoje dzieci do szkoły.

W trakcie drogi, tak jak zawsze, oglądała się za siebie.

Przyglądała przechodniom, próbowała dostrzec znajome rysy.

ale niczego podejrzanego nie zauważyła.

Gdy wróciła o 7.56, zaparkowała samochód w garażu, a jej mąż 20 minut później pojechał do pracy.

Przypomniała sobie wtedy, że ma coś ważnego do zrobienia po południu.

– Hej, kochanie, odbierzesz dziś młodsze dziecko ze szkoły?

– napisała w SMS-ie do męża.

A on jako, że wciąż był w trasie, zatrzymał się na pobliskiej budowie, by jej odpisać.

Ale żona, o dziwo, już mu nie odpisała.

Pojechał więc dalej.

Kupił kawę w ulubionej kawiarni i udał się do pracy.

W międzyczasie wysłał jeszcze kilka smsów, a potem próbował zadzwonić.

Ale Krystil wciąż milczała jak zaklęta.

W jego głowie zapaliła się wówczas czerwona lampka.

Od razu pomyślał o Kickmanie.

Około południa wyciągnął telefon i wybrał numer alarmowy.

Witam, nazywam się Dan Krug.

Nie sądzę, żeby to było coś poważnego, ale mam pewne obawy.

Moja żona nie odpowiada na moje smsy i telefony, a ktoś nam grozi i nas śledzi, powiedział.

W efekcie do domu pary o 12.28 wysłano patrol.

Na terenie posiadłości było cicho.

Nikogo nie było na zewnątrz.

Ze środka też nie dobiegały żadne odgłosy.

Policjant wysiadł więc z auta i zapukał do drzwi.

Gdy nie było odpowiedzi, zapukał głośniej.

Odniósł wrażenie, że dom jest pusty.

Może kobieta pojechała na zakupy i zapomniała telefonu.

By się upewnić i uspokoić zmartwionego męża, postanowił zajrzeć jeszcze do garażu i sprawdzić, czy jest w nim auto.

Podjechał pod okno służbowym samochodem i wszedł na maskę.

Wspiął się na palce, bo okno było wysoko i zajrzał do środka.

W garażu było ciemno.

Wyciągnął więc z kieszeni latarkę i trochę poświecił.

Na podłodze leżała kobieta.

– Przyjedźcie natychmiast, jest ranna – powiedział, wzywając ambulans, a sam zeskoczył na ziemię i zaczął biec w kierunku drzwi do domu.

Wyważył je kopniakiem i zaczął udzielać rannej pierwszej pomocy.

Było już dla niej za późno.

43-latka zginęła od noża.

Mniej więcej w tym samym czasie do garażu zajrzała przerażona matka Christy.

Przyszła sprawdzić, co się dzieje, bo od kilku godzin nie miała z córką kontaktu.

W jednej chwili zalała się łzami.

To nie może być prawda, nie może być prawda, powtarzała Wamoku.

Nic dziwnego, żadna matka nie chciałaby przecież czegoś takiego doświadczyć.

Odgłos płaczu, po chwili przerwał głośny krzyk.

To mój dom, mój dom, pokrzykiwał Dan, biegnąc ulicą w stronę teściowej.

Wpadł jej w ramiona i nie zadając żadnych pytań, zaczął płakać razem z nią.

Nie mogę uwierzyć, że ten prześladowca to zrobił.

Przez dłuższą chwilę nie potrafił się uspokoić.

Tymczasem miejsce tragedii oklejono policyjną taśmą i rozpoczęto przeszukanie domu.

Nie znaleziono w nim żadnych śladów łamania, żadnych śladów walki.

Wszystko wskazywało na to, że sprawcą była osoba, którą Krystil znała.

i wpuściła do domu.

W następnej kolejności policjanci rozpoczęli rozmowy z sąsiadami.

Pytali o podejrzane auta, nieznajomych kręcących się po okolicy.

Jednocześnie prosili o udostępnianie nagrań z prywatnego monitoringu, bo o ile kamer w mieszkaniu Crystal i Dana było dużo, bo aż trzy, wszystkie zostały wyłączone.

Kamera w garażu została ponadto zaklejona niebieską taśmą maskującą.

Działała tylko jedna, kamera zewnętrzna.

Policjanci szybko odkryli, że wyłączono je około 8.15 z aplikacji zainstalowanej w telefonie kobiety.

Pytanie brzmiało, kto to zrobił?

Sama Krystil?

Czy może zrobił to sprawca?

Tymczasem Dan, mąż Crystal, pojechał na komisariat, by złożyć zeznania.

Był roztrzęsiony, płakał, pojękiwał i bez przerwy powtarzał, że to on chce powiedzieć o wszystkim dzieciom.

Gdy się trochę uspokoił, zaczął mówić.

Opowiedział o ich wspólnym poranku.

O tym, że opuścił dom około 8.24, co nagrała domowa kamera.

O SMS-ie od żony, w którym prosiła, by odebrał dzieci ze szkoły.

Mówił też o prześladowcy.

O tym, że były chłopak Krystil nie dawał im spokoju od niemal dwóch miesięcy.

Śledztwo w jego sprawie toczyło się już od dłuższego czasu, ale nie przynosiło efektów, bo detektyw prowadzący nawet nie chciał z nim porozmawiać.

Tłumaczył, że musi zebrać więcej dowodów, by od razu wsadzić go za kratki.

Powtarzał, że wszystkiemu można było zapobiec, że Antony najpewniej podszył się pod kuriera, a Krystil, nie wyczuwając pułapki, wpuściła go do środka.

Jeszcze tego samego dnia policja pojechała do Eagle Mountain nieopodal Salt Lake City, gdzie mieszkał podejrzany.

Antony był w domu sam i wydawał się szczerze zaskoczony, widząc aż ośmiu groźnie wyglądających policjantów naraz pod swoimi drzwiami.

Mundurowi nie powiedzieli mu o celu swojej wizyty.

Słowem nie wspomnieli o tym, co stało się Krystil, licząc na to, że sam się zdradzi.

Słowem, gestem, może jakąś informacją znaną jedynie sprawcy.

Zaczęli niewinnie.

Zapytali go o to, czy zna Krystil, a on przytaknął.

Powiedział, że ostatni raz rozmawiał z nią na Facebooku lata temu.

Odezwał się do niej kilka razy między 2014 a 2016 rokiem, jednak nigdy się nie spotkali.

Od tamtej pory nie napisał do niej już ani razu.

Policjanci nie byli do końca przekonani.

Fakt, Antony zareagował tak jak powinien i nic nie wskazywało na to, że kłamie.

Ale musieli mieć pewność.

Dlatego poprosili go, by dostarczył im dowody na to, gdzie był 14 grudnia.

Antony powiedział, że tuż przed pracą poszedł do lokalnego sklepu i kupił sobie bluzę.

Na potwierdzenie słów, jak gdyby nigdy nic wyciągnął z kieszeni rachunek.

Proszę, powiedział Antony.

Tu jest godzina i adres.

Antony zapłacił 42 dolary za bluzę w osiedlowym sklepie o 12.16.

Tragedia miała miejsce około 8 rano.

by obliczyć, że musiałby się teleportować, by w trzy godziny przejechać z Kolorado do Utah.

Poza tym pracodawca Antonego dostarczył im jego zaświadczenia o godzinach wejścia i wyjścia z budynku firmy.

Mężczyzna od miesięcy nie opuszczał stanu.

To nie był on.

Ktoś się pod niego podszywał.

Detektywi natychmiast skonfrontowali ze wszystkim męża Krystil, Dana.

Nawieść o tym, że Antony ma mocne alibi i nie mógł jej śledzić, bo od miesięcy nie opuszczał Juta, zaczął się denerwować.

Fakt, już wcześniej był spięty.

Odpowiadał na pytania wolno, z półprzymkniętymi powiekami, jakby miał zaraz usnąć, co tłumaczono szokiem.

Ale teraz jego zachowanie subtelnie się zmieniło.

Założył ręce na piersi.

Nerwowo drapał się po nogach.

Patrzył w sufit.

Co chwila wywracał oczami.

Jakby to, co usłyszał, nie było dla niego wygodne.

Odpowiadając na pytania szeptał.

Spokojnym, jeszcze wolniejszym, monotonnym głosem.

Ta zmiana wzbudziła w detektywach podejrzenia.

Samo szeptanie o niczym jeszcze nie świadczyło, ale zmiana tonu głosu w połączeniu z innymi sygnałami niewerbalnymi, jakie im właśnie pokazał, mogła wskazywać na stres związany z kłamstwem.

Najwyraźniej i sam Dan domyślił się, że wzbudza wątpliwości, dlatego niczym niesprowokowany nagle zaczął się bronić.

Wyjaśnił, że jego zdenerwowanie wynika ze strachu.

Boi się o swoją rodzinę.

Nie wie, kto mógł jej to zrobić, ale ma swoje przypuszczenia.

Jeśli to nie był Antony, to na pewno kochanek.

Dan powiedział detektywom, że jego żona od jakiegoś czasu zachowywała się tak, jakby miała kochanka.

Wychodziła wcześniej i wracała do domu później niż zazwyczaj.

Nie chciała też odpowiadać, gdy pytał, gdzie idzie.

Jego słowa zdawały się mieć sens, bo detektyw Martinez, ten sam, który kierował śledztwem w sprawie Stalkera, w dniu tragedii, dokładnie o 8.19, otrzymał od Crystal przedziwną wiadomość.

Nie mogę już tego dłużej ciągnąć.

Przyznaję się.

Od 18 miesięcy miałam romans.

Wrobiliśmy w to Antonego.

ale teraz zerwaliśmy i jedziemy na komisariat złożyć zeznania.

Będziemy za 30 minut, napisała.

Mniej więcej w tym samym czasie podobnego smsa wysłała ojcu.

Wszystko wskazywało na to, że Krystil rzeczywiście udawała.

Chciała, by kochanek się przyznał do wszystkiego policji, a on w obawie przed konsekwencjami postanowił ją usunąć.

Tylko po co mieliby kreować postać prześladowcy?

Jaki mieliby w tym cel?

Czy chcieli nastraszyć Dana?

Jemu zresztą też detektywi nie do końca ufali.

Choć pozował na ofiarę, nie wzbudzał sympatii.

Wydawał się dziwny.

Jego zachowanie budziło sporo wątpliwości.

Od początku naciskał, by powiedzieć o wszystkim dzieciom,

Tak jakby nic poza tym go nie interesowało.

Nie zadawał pytań.

Nie chciał wiedzieć, jak doszło do tragedii.

Czy mają jakieś tropy?

Poza tym, w trakcie przesłuchania wyznał, że żona podejrzewała go o bycie stalkerem.

Zapytała mnie, czy to ja.

Odpowiedziałem, że nie, wyznał.

Patrzyli więc na niego podejrzliwym okiem.

Jak się okazało, słusznie.

Bo mniej więcej w tym samym czasie Goggle i Verizon w końcu odpowiedziały na wezwanie i przekazały policji dane autora wiadomości, które przychodziły do Crystal.

Adres IP komputera, z którego korzystał, był adresem rządowym.

a chroniona hasłem sieć Wi-Fi, należała do Departamentu Zdrowia Publicznego i Środowiska Colorado, do miejsca pracy Dana, jej męża, podejrzanego numer jeden.

Okazało się, że mężczyzna założył maila na dane Antonego Hollanda pół roku wcześniej i korzystał z sekretnego telefonu na kartę.

Miich kilka i za wszystkie, nierozważnie, zapłacił tą samą kartą podarunkową zarejestrowaną na własne nazwisko.

Jakby tego było mało, niektóre z nich logowały się dokładnie w tych samych miejscach, w których logował się prywatny telefon Dana.

Detektywi natychmiast wezwali go na komisariat.

Zarządali wyjaśnień, ale Dan, o dziwo,

Nie miim nic do powiedzenia.

Nie podsunął żadnego logicznego rozwiązania.

Nie próbował niczego wyjaśniać.

Po prostu wzruszał ramionami i uparcie powtarzał, że to nie on.

Że sprawca najwyraźniej w jakiś sposób uzyskał dostęp do Wi-Fi w jego pracy, by zrzucić winę na niego i wciąż jest na wolności.

Nie mogłem tego zrobić, bo mam alibi.

Żona wysłała mi smsa, gdy byłem już w drodze do pracy.

To nie mogłem być ja, bo ona wtedy żyła, przekonywał.

Mógł dawać mu solidna libii, oczyścić ze wszystkich zarzutów.

Problem polegał na tym, że był nieprawdziwy.

Ten sam ekspert, który analizował maile, przebadał bowiem dokładnie również telefon kobiety i odkrył, że SMS, który tamtego dnia rzekomo wysłała do męża,

Był zaplanowany wcześniej.

Miał wysłać się dokładnie o 8.56, w czasie gdy Dan opuści już dom i będzie w drodze do pracy, by nikt nie mógł go o nic podejrzewać.

Niedocenił jednak siły technologii.

Jego alibi w jednej chwili straciło sens.

To on miesiącami nękał swoją własną żonę, podając się za jej byłego chłopaka, by zniechęcić ją do rozwodu.

Zaburzał jej poczucie bezpieczeństwa, podsycał atmosferę strachu.

udając, że ktoś ją śledzi.

Posunął się nawet do tego, że użył samowyzwalacza do zrobienia sobie słynnego już zdjęcia pod pracą.

W paskudnych SMS-ach i mailach folgował swojej złości.

Mówił rzeczy, które ją raniły, bo przecież doskonale znał jej czułe punkty.

Kiedy jednak zdał sobie sprawę, że graniem bohatera nic nie wskóra, bo Christyli tak chce się rozstać, postanowił ją ukarać.

Tym bardziej, że żona była coraz bliżej odkrycia, że za wszystkim stał on, nie żaden Antony, i mógł pójść za to do więzienia.

Przygotowania rozpoczął noc wcześniej.

Poczekał, aż wszyscy pójdą spać i usiadł przy komputerze.

Tuż przed drugą w nocy zaczął zadawać w wyszukiwarce pytania.

Jak sprawić, by ktoś stracił przytomność?

Jaki uraz może to spowodować?

Następnego dnia zalogował się do aplikacji w telefonie żony, by wyłączyć kamery.

Tylko oni we dwoje znali hasło.

Gdy pojechała zawieźć dzieci do szkoły, założył rękawiczki.

Wziął z kuchni nóż i zakradł się do garażu.

Tam czekał, aż wróci.

Nie miała najmniejszych szans.

Zaszedł ją od tyłu, obezwładnił, a następnie wyładował na niej całą swoją frustrację i gniew.

Po wszystkim, by odciągnąć od siebie uwagę i zapewnić sobie alibi, wysłał smsy do ojca i detektywa, sugerujące, że Krystil miała romans i za wszystkim stoi jej kochanek.

Tuż przed wyjściem.

Zaplanował jeszcze trzecią wiadomość.

Do siebie.

W drodze do pracy na pięć minut zatrzymał się jeszcze na pobliskiej budowie.

Zdaniem detektywów po to, by pozbyć się dowodów.

Jeszcze tego samego dnia, 16 grudnia 2023 roku, Dan został zaresztowany.

W trakcie dalszego śledztwa wyszło na jaw, że w podobny sposób uprzykrzał życie również swojej poprzedniej dziewczynie.

Wysyłał jej obraźliwe wiadomości z fałszywych profili w mediach społecznościowych, zaśmiecał skrzynkę mailową i wypisywał z telefonów na kartę.

Jego proces rozpoczął się w kwietniu 2025 roku.

Choć nie było żadnych dowodów fizycznych łączących go z tragedią i do dziś nie znaleziono narzędzia, którego użył, nikt nie miał wątpliwości, że był winny.

18 kwietnia 2025 roku

Dan został skazany na dożywocie, bez prawa do warunkowego zwolnienia.

Do dziś nie przyznaje się do winy.

Zapowiada, że będzie się odwoływał, bo sprawca wciąż jest na wolności i zagraża jego dzieciom.

W więzieniu wciąż gra ofiarę.

Nonstop wydzwania do swoich bliskich i skarży się na swój los.

Opowiada o tym, że mu źle, zbyt dużo śpi i ciągle płacze.

Rodzina ma jednak dla niego coraz mniej cierpliwości, bo choć chce mu wierzyć, wie, że jest winny.

Każdy dzień jest trudny.

Budzisz się z bólem, ale próbujesz iść dalej.

Krystil była wyjątkowa, inspirująca, troskliwa, ambitna i zarażała śmiechem.

Była wspaniałym naukowcem, który mógł jeszcze w życiu wiele osiągnąć.

Odebrano nam światło, mówiła płacząc jej matka.

A Antony, osoba, którą jeszcze do niedawna podejrzewano o najgorsze, wyznał.

Miałem wiele dziewczyn, ale nigdy nie byłem zakochany tak jak w niej.

Była miłością mojego życia.

Gdyby tylko policja zdecydowała się ze mną porozmawiać wcześniej, gdyby Goggle i Verizon potraktowały przypadek Crystal priorytetowo i od razu przekazały policji dane...

Do tej tragedii mogłoby nie dojść.

Trójką dzieci Krystil opiekuje się teraz jej brat wraz z żoną.

Pomaga im ojciec Lars.

Dziękuję za wysłuchanie historii do końca.

A partnerowi odcinka, twórcy oprogramowania zabezpieczającego ESET, dziękuję za zwiększanie świadomości na temat bezpieczeństwa w internecie.

Do usłyszenia wkrótce, pozdrawiam.