Mentionsy
02.11 Grzegorz Kapla – Zaduszkowe rytuały pogrzebowe
Szukaj w treści odcinka
W środnik jest oblicza śmierci.
Odbędziemy za to podróż tropami wspomnianej książki.
Są na świecie miejsca, w których ludzie mieszkają z umarłymi, to znaczy mieszkają z nimi, uwaga, w grobowcach.
To w Kairze miejsce widzieliśmy obaj, tyle że w różnym czasie.
I to nie będzie teraz rozmowa o grobowcach w piramidach.
Ja byłem przede wszystkim zdziwiony, dlatego że kiedy zobaczyłem miasto umarłych, tę kułarafę w Kairze po raz pierwszy, nie byłem na to przygotowany.
Powiedział, że to jest miasto umarłych, ale sądziłem, że to jest raczej metafora, a nie, że zobaczę.
Ludzi, którzy mieszkają naprawdę w grobowcach.
To są grobowce wzniesione ponad tymi muzułmańskimi grobami, bo cmentarzysko jest VII wieku i w tamtym czasie jeszcze muzułmanie budowali mauzolea swoim zmarłym.
Tamte nie są ozdobne, ale są domkami.
No i w tych domkach od już chyba osiemdziesięciu lat, bo to z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych jest to miasto, ludzie mieszkają przez cały czas, kolejne pokolenia.
Mieszkają tam ze zwierzętami, to znaczy z kozami, które jedzą byle co tam.
Nie ma trawy na tym cmentarzu, wszystko jest wyjedzone dlatego, że ludzie mieszkają tam nawet ze zwierzętami.
Byłem pewnie tak zdziwiony, że nie było miejsca na inne emocje.
Zostańcie z nami.
Po jasnej stronie świata Grzegorz Kapla, autor książki oblicza śmierci, fascynująca podróż do świata rytuałów.
Toradżowie mieszkają w środkowej części indonezyjskiej wyspy Sulawesi.
Jest ich około półtora miliona, po większości to
że tam zabijają kilkadziesiąt byków, kiedy jest pogrzeb, że są walki tych byków, że zabijają mnóstwo świń, że mieszkają z umarłymi, że tym umarłym przynosisz prezenty.
Tak, oni są chrześcijanami już od kilkudziesięciu lat, może nawet od stu lat.
Zmiana jest taka, że dzisiaj w ofierze za dobro zmarłego składają byki.
Teraz musisz mieć 30 byków.
Na Flores, zanim przyszli misjonarze, werbiści, grzebali ludzi przed domami.
Jeśli nie umrze się śmiercią naturalną, tylko na przykład na skutek wypadku porażenia piorunem choroby, wtedy rytuały pogrzebowe są, że tak powiem, nie z tej ziemi.
Biskup nie może zakazać chowania ludzi koło swoich domów.
Dziś w Zaduszki wędrujemy po świecie obserwując zwyczaje pochówku i pielęgnowanie pamięci pozmarłych.
Społecznymi wydarzeniami, ale nie tylko religijnymi.
Najważniejsze jest to, że w momencie, kiedy człowiek umiera w takim pojęciu, w jakim my to rozumiemy, to znaczy przestaje mu bić serce i przestaje mu opracować mózg, dla Toradżan to wcale nie jest moment śmierci.
Momentem śmierci jest dopiero moment, kiedy jego ciało złożą w jaskini z kośćmi innych przodków, a nad tą jaskinią wystawią taką rzeźbę, która go symbolizuje.
W tym czasie, kiedy człowiek w naszym pojęciu nie żyje, a w ich pojęciu choruje, buduje się taki specjalny dom, w którym rodzina mieszka razem z tym zmarłym.
Dzisiaj nie ma już problemu, dlatego że dzisiaj chemia rozwiązuje problem rozkładu ciała, zapachu i wszystkich niedogodności, jakie trzeba przeżyć.
Natomiast przez stulecia praktykowali to bez tych sztucznych ułatwień.
A żeby wyprawić pogrzeb, musisz mieć naprawdę dużo pieniędzy, bo musisz zaprosić wszystkich znajomych zmarłego i musisz wyprawić ucztę z tych co najmniej 30 byków.
A co się robi z tymi bykami?
Te byki, no żyjemy w XXI wieku, więc te byki, te największe i najładniejsze byki mają swoje strony na Instagramie.
Te byki mają swoje imiona wypisane na skórze.
W przypadku, kiedy umiera dziecko, no to wtedy nie wyprawia mu się takiego pogrzebu z bykami, z walkami i to dziecko nie mieszka z nimi dalej w domu, udając, że jest żywe, tylko dzieci zanosi się do lasu, są takie drzewa, w których na wysokości kilku metrów
Ludzie wchodzą po drabinie i zostawiają w tej komorze zwłoki dziecka.
Blisko lasu mieszkam.
Oblicza śmierci.
Sagada to górskie miasteczko w paśmie Cordillera na północy wyspy Luzon w Filipinach.
Miejscowi próbują sprzedać ją jako filipińskie Sangri czy Shangri-La.
Jest w tej prowincji Sagada w górach wyspy Luzon taki obyczaj ludu Ifugao, który polega na tym, że swoich zmarłych w drewnianej trumnie, rzeźbionej zresztą, czasem jest tam rzeźbiona głowa świni, czasem jest taka stylizowana ludzka twarz tej frontowej części tej trumny.
Ludzie muszą wspiąć się na wysoką skałę i zawiesić trumnę na wysokości kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów.
Ale też, jak uważają naukowcy, trochę robi się tak dlatego, że nie można po prostu pochować człowieka w ziemi, dlatego że to jest bardzo skalisty teren.
Jeżeli jest skrawek ziemi, który nadaje się do uprawy, to na pewno rośnie tam ryż, bo to jest ta kraina ryżowych wiszących tarasów.
No i żywym ta ziemia pewnie była potrzebna bardziej niż zmarłym, więc zmarłych chowa się na dwa sposoby i fugao chowają na dwa sposoby.
Bo mają też oprócz tych trumien, które wiszą na skalnych ścianach, mają też jaskinie, w których chowają swoich zmarłych piętrząc stosy trumien.
Są takie jaskinie jak Sama Guying czy Lu Mi Yang.
No i przeciskasz się i nagle stoisz przed stosem kilkuset trumien.
Ale jesteś tam, jedziesz tam nie z powodu tych trumien.
Jedziesz tam przede wszystkim po to, żeby zobaczyć zdaniem wielu najpiękniejszy krajobraz tych ryżowych tarasów.
I to sprawia, że ludzie chcą tam dotrzeć.
Piszesz o niej w książce Oblicza Śmierci.
Wiesz co, bo miałem wtedy taki plan, żeby przebyć w kilkumiesięcznej podróży całą Amerykę Południową.
To znaczy, żeby dotrzeć do Ziemi Ognistej, przepłynąć przez ten kanał Bigla, dostać pieczątkę z nadrukiem Antarktyka, no i żeby wrócić drugą stroną, bo w jedną stronę podróżujesz po stronie argentyńskiej, wracasz po chilijskiej.
Oglądasz fiordy, no i nagle docierasz do tej wyspy Cileo, o której wcześniej zupełnie nie miałeś pojęcia, że ona w ogóle istnieje.
Wiesz co, on jest inny, dlatego że nie ma w nim nic takiego ludycznego, w tym sensie, że on nie ma być zabawny.
Po prostu ludzie z Ciloe budują swoim zmarłym domki.
Te domki wyglądają... Są piękne, rzeźbiane domy i one wyglądają dużo lepiej niż te domy, w których ludzie żyli za życia.
Chodzi o to, żeby ten dom wieczny był równie piękny albo piękniejszy niż ten, w którym człowiek mieszkał za życia.
Ludzie z Ciloe mają...
Bardzo, bardzo dziwną mitologię.
No i jeżeli taką czarownicę chcesz zniewolić, żeby ona już nie wróciła do świata ludzi, to musisz tę skórę znaleźć w lesie.
Ziemia ognista, koniec świata, początek wszystkiego, jak piszesz.
I w Ameryce Południowej jest więcej takich miejsc.
No bo cóż można powiedzieć, Ginter von Hagens, ten od spreparowanych zwłok ludzi, już 10 lat temu otworzył w Berlinie muzeum z eksponatami.
Na grobek, na świecie, bo zapominamy o tym, ale to jest przecież po prostu jej mauzoleum.
A poza tym budowniczowie piramid nie odcinali rąk artystom, których wynajęli po to, żeby te wszystkie zdobienia, reliefy kamienne
Ale potem pomyślał, że zbuduje jeszcze jeden tacz dla siebie z czarnego kamienia.
W każdym razie marzył o tym, żeby mieć piękniejszy grobowiec dla samego siebie.
No tak, jak między niebem a piekłem.
Dziennikarz, pisarz, autor książki Oblicza Śmierci.
Ostatnie odcinki
-
01.02.2026 Michał Gumulak i jego zioła
01.02.2026 17:00
-
25.01.2026 Leonard Szuszkiewicz – To Mali
25.01.2026 17:00
-
18.01.2026 Jurek Arsoba – Piesza pętla wokół Ta...
19.01.2026 11:28
-
11.01.2026 Adam Zbyryt – Te co syczą i fruwają ...
12.01.2026 13:25
-
04.01.2026 Izabela Embalo – Gwinea Bissau
07.01.2026 15:53
-
28.12.2025 Apeksha Niranjan i Monika Kowaleczko...
29.12.2025 10:24
-
21.12.2025 prof. Waldemar Skrzypczak – Na język...
29.12.2025 10:20
-
14.12.2025 Piotr PERU Chrzanowski – Szussss, ae...
16.12.2025 16:09
-
07.12.2025 Patrycja Kupiec: Szkocja – wędrówka ...
10.12.2025 14:10
-
30.11.2025 Iwona Pruszyńska o mediacjach w Aust...
01.12.2025 09:18