Mentionsy

Kampus Nauka
09.01.2026 12:00

Dobrostan informacyjny w 2026 r.

Dobrostan informacyjny w 2026 r.

Jak nie zwariować, gdy z każdej strony napływają do nas informacje z całego świata, a technologia coraz bardziej wkrada się w naszą codzienność? O dobrostanie informacyjnym i pozytywnej psychologii mediów Kuba Łasicki rozmawia z dr hab. Alicją Waszkiewicz-Raviv z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 95 wyników dla "Wydziału Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego"

Słuchasz audycji Kampus Nauka.

Odkrycia, badania i teorie podajemy w przystępnej formie w poniedziałki, środy i piątki o 13.

Podoba Ci się?

Daj znać, zasubskrybuj i zaobserwuj Radio Kampus.

Po wejściu w nowy rok oficjalnie możemy powiedzieć, że bliżej nam do 2050 niż do 2000 roku.

To ta druga data, 2000 bardziej nam się kojarzy z taką raczkującą technologią, a druga 2050 to często data, w której osadzaliśmy niekiedy, czy nawet czasem do dzisiaj osadzamy takie wizje przyszłości świata, gdzie technologia przejmuje świat i tak dalej.

Z każdym dniem coraz bardziej technologia rzeczywiście wkrada się do naszego życia i to, co dotąd było dobrodziejstwem społeczeństwa informacyjnego, czyli ta wszechobecna informacja i dostępność, dziś bardziej nam ciąży.

I jak sobie radzić z takim przeciążeniem informacyjnym?

Porozmawiamy dziś z doktor habilitowaną Alicją Waszkiewicz-Rawiff z Wydziału Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Dzień dobry.

Dzień dobry, bardzo dziękuję za zaproszenie.

Jak pani się zapatruje na to, że bliżej nam do 2050?

Ja czekam i obserwuję z ciekawością, bo tym zajmuje się naukowiec.

Badamy, co było dawniej, ale robimy to po to, aby służyło to przyszłości, żebyśmy mogli wykonywać predykcji i dbać o siebie w tym, co się zmienia i jak wykorzystujemy współczesne technologie.

Jakby pani widziała taki świat w 2050 na dzisiaj.

Myślę, że będzie jeszcze szybszy niestety i zapewne nie do końca nawet potrafimy sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądać, ale to jako medioznawca.

Jestem tak zaniepokojona tym rozwojem technologicznym, przyspieszeniem i ilością rozwiązań, które są wokół nas, ale jako psycholog jakoś tak szukam pocieszenia w wiedzy, że człowiek i jego potrzeby są...

Powiedzieliśmy właśnie we wstępie, powiedziałem, że dzisiaj ta informacja, ta dostępność informacji niekoniecznie już jest postrzegana jako zaleta.

Jak to się w ostatnich latach zmieniało?

Kiedy jest ten przeskok, że to co kiedyś było właśnie takim nowością, która cieszyła ludzi, była raczej pozytywna, zmieniła się w raczej negatyw?

Media masowe to lata 30., XX wieku, radio, w którym przecież jesteśmy, później telewizja, lata 50., internet, końcówka lat 90., wielki przełom i rewolucja technologiczna XXI wieku.

To przyspieszenie to ostatnie kilkadziesiąt lat.

Natomiast bardzo długo medioznawstwo miało takie pozytywne podejście do informacji, że informacja jest czymś, co nas wzbogaca, zbliża nas do prawdy, informuje temat świata.

News powinien być takim aktem publicznym, mówić nam, co się dzieje wokół nas w przestrzeni miejskiej, na świecie, w naszym kraju.

Z czasem, kiedy tych kanałów stało się coraz więcej, tych ekranów zaczęło nas otaczać też coraz więcej, od malutkich w telefonach, aż po, no tak jak teraz siedzimy, przynajmniej cztery ekrany tutaj przed nami są, to sama ilość nośników zaczęła być przytłaczająca, nie mówiąc już o zasięgach, które są właściwie globalne.

Więc na pewno ta różnorodność technologiczna i bogactwo informacji sprawiło, że jest tego po prostu za dużo.

A jakość tych informacji, bo to też jest coś, o czym często dyskutujemy, że dzisiaj ich jakość jest niekoniecznie właśnie dobra.

Na pewno wiele zjawisk się na to złożyło, że trudno jest samego nadawcę odróżnić, kim on jest.

Pan mi się przedstawił, przedstawił mnie, słuchacze wiedzą, kogo słuchają.

Czy pamiętają, to jest inna kwestia, bo pewnie robią mnóstwo innych rzeczy w międzyczasie, bo radio nam towarzyszy przecież w robieniu innych rzeczy.

Więc tutaj możemy zidentyfikować osobę, która do nas mówi, sprawdzić jej wiarygodność, biografię, zobaczyć badania, nie wiem, przeczytać mój artykuł.

Ale jakby tak spojrzeć na to z punktu widzenia ilości informacji, z którymi mamy do czynienia, to tego typu wysiłek to w ogóle jakaś abstrakcja.

Przeważającej ilości przypadków scrollujemy i szybko przeskakujemy przez różnego typu newsy i nawet nie zadajemy sobie trudu, żeby zobaczyć kto jest ich autorem.

Nawet jeśli nie zagłębiamy się w nie jakoś głęboko poznawczo.

Ale ja zauważyłem ostatnio taką rzecz, że nawet te największe serwisy informacyjne, które chciałyby zapewne być postrzegane jako takie obiektywne i opiniotwórcze, tam często pod newsami podpisują się autorzy jedynie inicjałami.

I tak nie wiadomo kto to w takim razie napisał.

To to chyba mi się wydaje, że to wtedy jest zazwyczaj przez sztuczną inteligencję już napisane.

A jeszcze teraz, no wniosł Pan wniosek sztucznej inteligencji, nawet nie wiemy czy pisze to człowiek.

Mi się wydaje, jak tak sobie analizowałem ten temat, co mi najbardziej przeszkadza z takiej też psychologicznej perspektywy, że najtrudniejsze jest dzisiaj stworzenie takiego poczucia, że te napływające do nas newsy mają jakąś strukturę i to, czego zawsze ludzki mózg chce i psychologicznie zawsze do tego dążymy, do jakiejś poczuci pewności.

że to co czytamy właśnie jest prawdą.

Czy tutaj jakoś trafiłem w pewien problem?

To poczucie koherencji, czyli takie wrażenie sensowności, zrozumiałości, jakiejś spójności świata, z którym mamy do czynienia, przetwarzając informacje, jest dla nas bardzo ważne, jeśli chodzi o dobrostan.

Dlatego, że bez takiego poczucia, że to co czytamy ma sens, jakąś chronologię, oparte jest na pewnych wartościach,

To gdzie tutaj znaleźć jakąś kotwicę, oparcie, jest to trudne.

O co chodzi z tym dobrostanem informacyjnym?

Jakie są jego może takie części?

Dzisiaj termin, który zyskuje na popularności, to właśnie higiena cyfrowa.

Ona daje nam odpowiedź, jeśli chodzi o takie praktyczne zasady i wskazówki, jak zadbać o swój dobrostan informacyjny.

...medialny well-being.

I na to się składa kilka wymiarów.

Zarówno to, jak podchodzimy do mediów, czy jesteśmy krytyczni, czy potrafimy weryfikować źródła, czy robimy to w sposób świadomy, odróżniając rozrywkę od informacji, od wiarygodnych danych.

Ale z drugiej strony na higienę cyfrową składa się też taki nasz indywidualny zestaw nawyków wypracowanych, które mają nam pomagać zadbać o siebie, o swój wzrok, o to jak my się czujemy w kontakcie z mediami.

Czyli proszę zauważyć, że są tutaj te trzy wymiary, które zawsze interesują psychologa.

Ciało, procesy poznawcze i wymiar emocjonalny.

A jakieś takie konkretne wskazówki dla naszych słuchaczy, jakby ktoś chciał właśnie, nie wiem, w ramach postanowienia noworocznego nawet jeszcze chyba można sobie dobierać takie postanowienia.

Jakby ktoś chciał konkretnie wprowadzić jakieś zachowania, które mają mu pomóc.

Pierwsze co, to jako naukowiec odeślę do źródeł.

Jednym z nich jest strona NASKu, drugim Instytut Cyfrowego Obywatelstwa.

Można sobie na przykład zrobić test higieny cyfrowej, jak to wygląda w naszym indywidualnym przypadku.

Jest sporo stron i fundacji, które się tym zajmują, na przykład Fundacja Dbam o swój zasięg.

Ale jeśli chodzi o moje indywidualne praktyki, mogę się podzielić tym, co sama na przykład robię.

To staram się oddzielić ten czas, zwłaszcza ekranowy, od czasu, kiedy wychodzę po prostu w przestrzeń realną.

Spotykam się z ludźmi, dbam o swoje relacje społeczne, o przyjaźnie, o kontakty rodzinne, ale też wychodzę w miasto, w przestrzeń publiczną i dbam o te interakcje nie tylko w świecie wirtualnym.

Jak czytałem trochę także o ostatnich badaniach, to zobaczyłem jeszcze drugi termin, który brzmiał pozytywna psychologia mediów.

To brzmiało fajnie, jako że chcielibyśmy, aby ten kontakt w mediach był pozytywny dla odbiorcy mediów.

Ale bardziej mnie zastanowiło, komu na tym zależy?

Czy rzeczywiście zależy bardzo czy to gazetom, czy to twórcom mediów społecznościowych, żebyśmy my się tam dobrze czuli, żeby ten dobrostan nasz rósł?

To pytanie zadają sobie medioznawcy już od właściwie zeszłego wieku i wciąż szukają odpowiedzi.

Psychologowie zorientowali się trochę późno, mówiąc wprost.

Bardzo długo zajmowali się tym, co przekazy medialne złego robią.

Jak wzbudzają agresję, jak powodują uzależnienia, ale i tutaj jest zmiana.

Sama pozytywna psychologia to 1998, czyli koniec XX wieku.

I mamy zjazd amerykańskich oczywiście psychologów.

I co ciekawe, to właśnie Seligman, który bardzo długo badał wszystkie takie negatywne efekty związane z wyuczoną bezradnością.

Wstał i powiedział, wiecie co, skończmy z tym.

Zróbmy coś, jeśli chodzi o naukę, co dostarczy nam danych i badań, jak psychologowie mogą pomagać, jak wspierać i jak szukać takich modeli teorii, które budują np.

Mamy więc co?

2026 dla nauki?

25-26 lat to niewiele.

Sporo zrobiono, ale jest to rzeczywiście nowy trend w pozytywnej psychologii, a w pozytywnej psychologii mediów naprawdę świeżutki.

Mówimy o kilkunastu latach.

Wciąż więc czekamy na połączenie takie interstytuminarne podejście pomiędzy tym co wiemy na temat samego newsa, informacji i wpływu mediów, a tym jak wspierać i jak pomagać.

Czy to się gryzie takie interesy twórców mediów społecznościowych czy wydawców prasy powiedzmy internetowej z tym, żebyśmy my dbali o swój dobrostan, czy gdzieś tutaj się to może połączyć?

Trudno oczekiwać od kogoś, kto chce coś sprzedać i zarobić na tym, żeby przy okazji jeszcze strasznie pochylał się nad interesem osoby, której to chce sprzedać.

Zwłaszcza jeżeli na przykład sfera publiczna, nie wiem, państwo, organizacje, które mają to kontrolować, nie sprawują nad tym takiej władzy.

No i tutaj jeśli chodzi o ostatnie lata, nawet na poziomie Unii Europejskiej, już nie wspominając o naszym kraju,

i próby regulacji sfery cyfrowej mediów społecznościowych.

To już raczej do osób, które zajmują się podatkami czy ekonomią.

Ja jako psycholog czy medioznawca jednak widzę tutaj duży rozdźwięk pomiędzy tym, co jest interesem obywateli, a tym, co się dzieje w przestrzeni publicznej, zarządzanej przez owych gigantów.

No, spróbował pan się kiedyś dodzwonić do Facebooka?

Nie próbowałem.

Myślę, że to by mogło być wyzwanie.

O dobrostanie cyfrowym, o tym jak w tym 2026 roku można trochę o siebie zadbać w tym aspekcie rozmawialiśmy z doktor habilitowaną Alicją Waszkiewicz-Rawiff z Wydziału Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję za zaproszenie.

0:00
0:00