Mentionsy
Igrzyska Olimpijskie w Warszawie. Czy to realne?
Igrzyska Olimpijskie w Warszawie. Czy to realne?
Warszawa chciałaby zorganizować Igrzyska Olimpijskie w 2040 lub 2044 roku. Czy taka wizja dla miasta, w którym dziś brakuje podstawowej infrastruktury sportowej jest realna? Co musiałoby się zmienić i w jaki sposób zabiegać o to w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim? Na te i inne pytania Kuby Łasickiego odpowiedział dr Grzegorz Botwina - dyrektor Polskiego Centrum Studiów i Badań Olimpijskich Uniwersytetu Warszawskiego.
Szukaj w treści odcinka
Słuchasz audycji Kampus Nauka.
Odkrycia, badania i teorie podajemy w przystępnej formie w poniedziałki, środy i piątki o 13.
Podoba Ci się?
Daj znać, zasubskrybuj i zaobserwuj Radio Kampus.
Igrzyska Olimpijskie 2040 albo 2044 to jest wizja, o której mówią już rządzący zarówno Warszawą, jak i także rządzący z tego centralnego kręgu.
No bo ostatnio także Rafał Trzaskowski właśnie oficjalnie poinformował, że Warszawa rozpoczęła starania o organizację Igrzysk Olimpijskich.
No i na ile ta wizja jest realna w mieście, w którym nie ma dziś chociażby stadionu lekkoatletycznego?
To jedno z wielu pytań, które w tym temacie mam do doktora Grzegorza Botwiny, czyli dyrektora Polskiego Centrum Studiów i Badań Olimpijskich z Uniwersytetu Warszawskiego.
Dzień dobry.
Dzień dobry Panu, dzień dobry Państwu.
To żebyśmy mieli taką jasność na samym początku.
Jakie takie albo formalne, konkretne, sprecyzowane, albo mniej sprecyzowane są wymagania dla miasta, które chciałoby się właśnie ubiegać, czy chciałoby dostać tą organizację Igrzysk Olimpijskich?
Po pierwsze ten proces ubiegania się o organizację Igrzyska Olimpijskich jest kilkustopniowy.
Po pierwsze trzeba złożyć taką nieformalną deklarację do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, żeby w ogóle rozpocząć dialog.
I to jakby cały ten proces w dużej mierze opiera się na dialogu, więc te wytyczne, które są, które są zapisane w agendzie 2020 i 2020 plus 5 Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, one zostały troszeczkę zmienione ze względu na to, że historycznie tych miast, które chciały być gospodarzami Igrzysk Olimpijskich było dużo więcej.
Obecnie jest ich mniej, w związku z czym w zasadzie 10 lat temu powstała ta nowa agenda 2020, która ułatwiła miastom ubieganie się o igrzyska.
Rozluźniła też to, że w zasadzie to nie musi być już jedno miasto, ale może być te różne sporty rozgrywane w wielu miejscach.
To, że nam brakuje infrastruktury w Warszawie, to wiemy, ale czy musimy wszystkie konkurencje rozgrywać w Warszawie?
Niekoniecznie, bo w Paryżu na przykład mieliśmy oczywiście lekoatletykę na Stade de France, ale żeglarstwo mieliśmy na Lazurowym Wybrzeżu, więc te elementy są dosyć płynne.
Natomiast na tym etapie to, że politycy mówią, że chcemy się ubiegać, to od tego ubiegania jesteśmy jeszcze bardzo, bardzo daleko.
Bo tak naprawdę jedynym podmiotem, który może zgłosić taką chęć ubiegania się jest Polski Komitet Olimpijski, czy w każdym kraju Narodowy Komitet Olimpijski.
No i tu wydaje się jest pierwszy kluczowy problem.
Bo te działania na razie Ministerstwa Sportu i Turystyki wcześniej o tym, że chcemy się ubiegać o organizację Igrzysk Olimpijskich mówił premier Donald Tusk.
Wcześniej jeszcze mówił prezydent Andrzej Duda.
No i teraz powiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Natomiast
Brakuje takiego elementu, w którym byśmy zaczęli rozmowy z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim.
Problem jest taki, że bardzo mało Polaków w ogóle jest w strukturach sportu międzynarodowego, bo w zasadzie takie dwie osoby, które w jakikolwiek sposób mogą prowadzić rozmowy, to są dwie.
To jest były minister sportu, a obecnie przewodniczący Światowej Agencji Antydopingowej Witold Bańka i Maja Włoszczowska, która jest członkinią MKOL, członkinią Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, jako wiceprzewodnicząca komisji zawodniczej.
No i ona w zasadzie jest, oni we dwójkę są osobami rozpoznawalnymi, ale czy oni są zaangażowani w ten proces?
No tego na razie za bardzo nie wiemy.
Jaki jest taki, taka data graniczna, kiedy my byśmy musieli zgłosić taką rzeczywiście chęć do MKOL-u?
No, to znowu zostało zmienione w tej agendzie 2020 i 2020 plus 5.
O tyle jest to problematyczne, żeby odpowiedzieć na to pytanie, bo mamy nową prezes Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Kirsty Coventry z Zimbabwe, która zastąpiła Thomasa Bacha.
I wypada na to, że w 2026 roku powinien pojawić się nowy dokument strategiczny, który będzie określał te warunki.
Natomiast oczywiście może być tak, że będziemy korzystać z tych, które są obecnie.
I tak dla przykładu, Igrzyska w 2036 roku jeszcze nie zostały przyznane, natomiast bardzo prawdopodobnej w kuluarach w zasadzie nie ma innego kandydata jak Indie.
Najpierw miał to być Ahmedabad, a teraz ogólnie Indie.
W tym roku odbyło się posiedzenie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, czyli wszyscy członkowie MKOLu się spotkali.
I to się odbyło w Indiach.
Prowadził to premier Narendra Modi.
No i jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że Igrzyska w 2036 roku będą w Indiach.
Także możemy sobie to policzyć.
Dziewięć lat wcześniej, czy... Przepraszam, dziesięć lat wcześniej będziemy wiedzieć, gdzie są te Igrzyska.
I Indie złożyły swoją aplikację w zeszłym roku na temat Brisbane.
Wiedzieliśmy też gdzieś mniej więcej w takim okresie czasu.
Jeszcze chwilę mamy.
Natomiast żeby ten proces się mógł odbyć, my na razie jesteśmy w ogóle poza radarem.
A więc musimy się po pierwsze pojawić na radarze, a później zastanowić się czy i co musimy zrobić, żeby Polska czy Warszawa, ale raczej Polska była gotowa, żeby Igrzyska Olimpijskie się tutaj odbyły.
Ta wizja 2040 bądź 2044 roku
Jakie rzeczy konkretnie musiałyby dojść w Warszawie?
Jaka infrastruktura jest potrzebna, której dzisiaj nie ma?
Abyśmy zobaczyli ogrom pracy, która zapewne czeka Polskę i Warszawę.
Na pewno tej infrastruktury obecnie na potrzeby Igrzysk Olimpijskich takiej stricte sportowej nie mamy.
No bo trzeba rozgraniczyć w kontekście organizacji Igrzysk Olimpijskich.
Po pierwsze infrastrukturę logistyczną, z którą mamy mały problem.
Infrastrukturę taką hospitality, czyli gdzie będziemy tych ludzi przechowywać.
Hotele, restauracje i tak dalej.
I tu pewnie jest całkiem nieźle w Warszawie.
A trzecia część to są kwestie już stricte sportowe.
Czyli to, że Stadion Narodowy mógłby być miejscem, na którym by była ceremonia otwarcia i zamknięcia, jak najbardziej.
To jest problem z głowy, że tak powiem.
Ale lekkoatletycznym już by nie mógł być, bo nie ma miejsca na bieżnię 400-metrową.
Dokładnie.
Przez wiele lat memoriał Kamili Skolimowskiej był rozgrywany na Stadionie Narodowym, a teraz już nie jest.
Teraz jest na Stadionie Śląskim, gdzie jest 400-metrowa bieżnia.
No właśnie.
Opcje są dwie.
Albo budujemy stadion na Skrze i tam powstaje odpowiedniej wielkości stadion, ale pytanie pojawia się takie.
Czy jest nam potrzebny stadion na 50-60 tysięcy lekkoatletyczny w Warszawie?
Prawdopodobnie nie.
Natomiast widzimy i w tych wytycznych Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego bardzo dużo stawia się na infrastrukturę tymczasową.
I już w zasadzie od czasu Rio 2016 zauważyliśmy, że ten trend takiej monumentalnej infrastruktury sportowej, która później jest niewykorzystana, bo większość infrastruktury z czasów Igrzysk w Atenach czy z czasów Igrzysk w Rio jest niewykorzystana.
Odchodzimy od tego.
MKOL od tego odchodzi.
Buduje się po prostu trybuny tymczasowe.
Tak się projektuje stadiony, żeby można było w łatwy sposób zwiększyć ich capacity, tą ilość osób, które mogą w nich przebywać.
I to może być nawet trzykrotnie zwiększone.
Czyli standardowo mamy stadion na 15-20 tysięcy osób i on się zamienia w stadion na 45-60 tysięcy osób.
I ja byłem na kilku takich stadionach, między innymi zwiedzałem stadiony po Mistrzostwach Świata w Katarze.
Tam od razu był taki pomysł, żeby niektóre stadiony przenieść w ogóle do Afryki, a inne stadiony po prostu były budowane w sposób modularny, że można po prostu sobie te sektory górne, że tak to powiem, zdemontować.
Przy Igrzyskach Olimpijskich jeszcze jest ten aspekt, że tam jednocześnie odbywa się wiele sportów, więc trzeba gdzieś pomieścić piłkę nożną, trzeba gdzieś pomieścić wiele sportów zespołowych, halowych, siatkówkę, koszykówkę, piłkę ręczną itd.
Trzeba pomieścić też takie sporty, które wymagają infrastruktury stricte pod nie, czyli pływalnia chociażby i myślę, że to jest taka różnica między Igrzyskami a tymi chociażby mistrzostwami w piłce nożnej, prawda?
Ta infrastruktura jest różnego rodzaju.
Rzeczywiście mamy pływalnię olimpijskiego rozmiaru w Warszawie.
Jest Warszawianka, jest Warszawski Uniwersytet Medyczny, ale nie ma tam odpowiedniej infrastruktury dodatkowej.
Więc obecnie nie mamy infrastruktury do rozgrywania imprez mistrzowskich w najwyższym poziomie na dużym basenie, czyli na tym 50 metrowym basenie w Polsce.
Więc to jest pewien problem, który by trzeba było rozwiązać.
Nie mamy prawdopodobnie infrastruktury do kilku czy kilkunastu sportów w Warszawie czy w okolicy.
Mamy tor kolarski w Pruszkowie.
To rozwiązuje pewne problemy.
Odbywały się tam Mistrzostwa Świata, ale to było parę lat temu i ten tor już troszkę niszczeje.
Poza tym, że ma inne problemy.
To mamy w Warszawie i w okolicy część tej infrastruktury.
Trzeba się będzie zastanowić czy chcemy wszystkie sporty rozgrywać w Warszawie, bo Stadion Śląski jest gotowy, żeby już teraz zrobić lekkoatletykę.
Możemy zrobić żeglarstwo na przykład w Trójmieście, bo Gdynia Sailing Days się odbywa
W tym roku odbywały się tam Mistrzostwa Świata w kilku klasach, także jesteśmy na to gotowi, ale oczywiście no to jest kwestia tego pewnych decyzji, no bo żeby odbywało się żeglarstwo musi być morze, w Warszawie morza nie ma, ale cóż ta tymczasowa...
Infrastruktura jest możliwa.
Pamiętam, że kiedyś rozmawialiśmy z byłym już prezesem Apoloniszem Tajnerem o tym, żeby na Stadionie Narodowym postawić małą skocznię i rozegrać zawody w skokach narciarskich.
Także te możliwości technologiczne są.
A jak to będziemy wykorzystywać?
Na pewno po pierwsze trzeba się zastanowić strategicznie.
Co nam jest potrzebne i co później będziemy mogli wykorzystać, bo MKOL zwraca bardzo dużą uwagę na to, jakie pozostaje dziedzictwo.
Czyli odchodzimy już od tego modelu, że robimy sobie stadion na 100 tysięcy ludzi, który tylko dwa razy będzie wykorzystany, a bardziej istotne jest to, jak później będzie z tej infrastruktury korzystała lokalna społeczność, jak będzie z tej infrastruktury korzystał ekosystem sportowy
I co będziemy tam robić później, a nie tylko czy wybudujemy sobie i zrobimy taki jakiś super projekt i będziemy mogli sobie przykleić wstążkę.
No i tutaj rodzi się jeszcze taka wizja.
Że może to, że tej infrastruktury nie ma, to jest okazja do właśnie takiego rozwoju.
To jednak był pewien kamień milowy, który chyba jednak na plus wyszedł Polsce.
To w ogóle jest jeden z kluczowych elementów, który obecnie bierze się pod uwagę w wyborze miast gospodarzy, czy regionów, czy krajów gospodarzy.
Bo ten katalog, jak już wspominałem wcześniej, się rozszerzył.
Więc jeżeli chodzi o ten skok gospodarczy, to on oczywiście jest możliwy i na pewno, mając taki deadline,
Trudniej się wycofać z takiej inwestycji, prawda?
A widzimy, że... Plusy jeszcze ktoś zewnętrzny patrzy nam na ręce.
Dokładnie, dokładnie.
Więc to są... Jest wiele plusów, chociażby związanych z takim ogólnym rozwojem kraju.
Przed Euro 2012, przypomnę, Polska wybudowała orliki.
Ponad 1200 wielofunkcyjnych boisk,
Które są w zasadzie centrum życia społecznego w małych miejscowościach czy na terenach wiejskich.
Tam się po prostu dzieje życie, bo tam jest wieczorem światło i to jest jeden.
Dwa, wielka infrastruktura to po prostu wykorzystanie tych środków tam gdzie ich nie ma, ale z jednej strony mówimy o
Igrzyska Olimpijskie w Warszawie.
No, ale ten element gospodarczy, to jest infrastruktura, która będzie wykorzystana do igrzysk, do sportu.
To jest infrastruktura okołosportowa, czyli stadiony treningowe, czy w ogóle jakieś takie przestrzenie treningowe, ale też
Rozwój całego ekosystemu sportowego, no bo przecież, żeby te igrzyska były w Polsce, no to też, jeżeli one będą w Polsce, to chcemy się też na nich jak najlepiej pokazać, tak?
Czyli te 15-20 lat wcześniej zaczynamy przygotowywać naszą młodzież.
No bo wczoraj mieliśmy taką konferencję na Uniwersytecie Warszawskim zorganizowaną przez studentów i padło takie stwierdzenie, że może medalista olimpijski Polski na 2044 jeszcze się nie urodził czy jeszcze się nie urodziła.
I to jest coś, to jest ta myśl o przyszłości.
Tylko, że żeby to się wydarzyło, to musi być ponadpartyjny konsensus.
Bo jeżeli mamy inwestycje wielkie, jak na przykład CPK, które chociażby w kontekście Igrzysk Olimpijskich byłoby wielkim plusem.
Że mamy dużą infrastrukturę lotniczą z koleją szybkich prędkości i możemy pojechać w zasadzie nad morze na jakieś wydarzenia żeglarskie.
Jeżeli na Śląsku by była chociażby lekkoatletyka, to możemy pojechać na Śląsk w półtorej godziny, półtorej godziny nad morze, pół godziny do Warszawy, do centrum.
I jesteśmy ustawieni, prawda?
Więc ten konsensus ponadpartyjny
Jest bardzo istotny, bo ta infrastruktura będzie się budowała przez 10 lat, nie przez 3-4.
Jeszcze jedną rzeczą infrastrukturalną, o której nie powiedzieliśmy jest wioska olimpijska.
W jaki sposób mogłoby to działać?
Gdzie w ogóle w Warszawie umieścić ileś tam kilkadziesiąt tysięcy sportowców, trenerów, całej kadry itd. ?
No to akurat mamy bardzo duże doświadczenie w Polsce w budowaniu wielkich osiedli w Warszawie.
W ostatnich latach chociażby większość mieszkańców Białołęki mieszka na osiedlach, których jeszcze 15 lat temu nie było w ogóle, tylko było tam pole.
Także tym bym się jakoś bardzo nie przejmował.
Wybudować to pewnie jesteśmy w stanie.
Model budowy wioski olimpijskiej najczęściej jest taki,
Igrzyska Olimpijskie
Także wioska olimpijska.
Pojawiały się takie pomysły, że jeżeli powstanie CPK, to działka po lotnisku Chopina czy Okęciu będzie wykorzystana na budowę wioski olimpijskiej.
Czy tak będzie?
Nie wiem.
Wydaje mi się, że to jest trochę taka futurystyka i rozważania nie za bardzo poparte czymkolwiek.
Ja bym się tym bardzo nie przejmował.
To jest wydaje się najłatwiejszy element, zwykle finansowany z zewnątrz i tak naprawdę lokalny komitet organizacyjny, czyli ta organizacja, która podpisuje umowę z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim, która jest odpowiedzialna za całość działania, z wioską olimpijską ma zwykle najmniejsze problemy.
Jasne, no to mówimy, że ta cała organizacja Igrzysk na pewno będzie bardzo trudna, wymaga dużej pracy.
Jest jednak pewna wizja, która no mnie, moje serce chociaż kupuje, te Igrzyska 2044.
I ogranie tego wokół stulecia powstania warszawskiego, że to jest takie podsumowanie, zwieńczenie historii miasta, które 100 lat wcześniej miało nie istnieć, miało zostać zniszczone, zrównane z ziemią.
Nagle po 100 latach jest nowoczesną metropolią z Igrzyskami Olimpijskimi.
No to działa na moje serce, na moją wyobraźnię, chociaż rozmawiamy o tym, że to będzie właśnie trudne.
Tak podsumowując, jak pan ocenia tę szansę na to, że to się rzeczywiście wydarzy?
I czy dla takiego MKOL-u to też jest ważna taka wizja, że jak ktoś pojedzie tam i przedstawi, słuchajcie, jest taka historia, to oni powiedzą, o fajne, to jest dobry argument.
Znaczy storytelling jest w ogóle dobry, żeby przekonywać ludzi, bo ludzie przekonują historię, prawda?
Jeżeli widzą w tym jakiś sens, to dużo łatwiej jest to zrozumieć.
Więc w każdej sytuacji, jeżeli możemy opowiedzieć jakąś historię, tym bardziej, że to jest zwieńczenie jakiejś tam długiej drogi rozwoju miasta, no to na pewno łatwiej będzie nam przekonać osoby.
Natomiast to nie jest jedyna rzecz, która ich przekona.
Przekonają ich ludzie, a tych ludzi na razie nie mamy.
I tu jest większy problem, nasz w tym momencie największy, że wewnętrznie mamy spory, czyli minister sportu nie zaprasza do rozmowy prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego się czuje obrażony, że nie został zaproszony, zostali zaproszeni jego
Zastępcy i tutaj jest wymiana listów, które są upublicznione, w których wszyscy siebie wzywają do rezygnacji.
No to takie rzeczy się dzieć nie mogą, bo jesteśmy wtedy niepoważni dla partnerów międzynarodowych.
To jeden, a dwa musimy mieć dyplomację sportową.
Musimy mieć osoby, które będą Polskę reprezentowały za granicą w obszarze sportu.
Tych osób obecnie jest bardzo, bardzo
Nie wiele.
Więc jeżeli mamy być gospodarzem Igrzysk Olimpijskich w 2040 albo 2044, to na pewno musimy mieć wiele osób, które będzie pracowało ramię w ramię, głównie za granicą.
Żeby przekonać decydentów, że jesteśmy partnerem, który jest poważny i jak już taka decyzja zostanie podjęta, to będziemy w stanie sprostać temu wielkiemu naprawdę wyzwaniu, przede wszystkim logistycznemu.
Doktor Grzegorz Botwina, dyrektor Polskiego Centrum Studiów i Badań Olimpijskich z Uniwersytetu Warszawskiego był dzisiaj z nami.
Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
Radio Kampus.
Ostatnie odcinki
-
Ziemia do człowieka: co wisi w powietrzu?
03.02.2026 20:29
-
Ziemia do człowieka: czy zrównoważony rozwój si...
03.02.2026 19:28
-
Czy zakazać dzieciom social mediów?
02.02.2026 22:00
-
Pomysł ważniejszy niż wynik? CATS in Mind, czyl...
30.01.2026 05:00
-
Jak informacje przechowuje pamięć robocza?
28.01.2026 22:19
-
CAR-T - terapia nowotworowa szyta na miarę pacj...
26.01.2026 12:00
-
Pół minuty czasu, ale ktoś tego posłucha! Nauko...
22.01.2026 23:42
-
Materiały odbijające światło o wyższej energii ...
21.01.2026 12:00
-
Biotechnologia na rozstaju akademii i biznesu
19.01.2026 12:00
-
Słowianie w Samarkandzie. Szlakami średniowiecz...
16.01.2026 12:00