Mentionsy

KinoTalk
27.01.2026 07:16

Hamnet i I Love LA

(00:00) Wylewamy żale, czyli omawiamy nominacje oscarowe

(11:48) Sprawy różne - co ostatnio oglądaliśmy i o entuzjastach historii

(30:17) Hamnet, reż. Chloé Zhao

(54:58) I Love LA, reż. Rachel Sennott

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 9 wyników dla "Paul Mescal"

Oczywiście Paul Mescal świetnie sprawdza się jako smutny mężczyzna, jak w wielu innych filmach i świetnie mu to wychodzi, więc nie można mu tego odebrać.

Bum, Paul Mescal.

Nawet tam, ale też bardzo lubię serial Normalni Ludzie, gdzie też jak Paul Mescal płacze, to ja też czuję, że muszę płakać, to jest ten moment.

Być może właśnie na tle tego smutnego Paula Mescala, który jest taki dosyć statyczny w tej swojej opowieści grze, chociaż wydaje mi się, że w tym finale to tam pokazuje trochę zasięgu, bo i w kostiumie i jakby łypiąc tam spoza sceny, to wcale nie jest takie łatwe takie łypienie.

A mam wrażenie, że Paul Mescal, o ile on nadal jest bardzo dobrym, smutnym aktorem, to gdybyśmy podmienili go na jakiegokolwiek innego smutnego mężczyznę, również wygenerowanego, to nie byłoby żadnej różnicy w tym filmie.

Być może to się da nazwać charyzmą albo elementem X, możemy się na niego umówić jak chcemy, ale Paul Mescal ma coś takiego, że w tej milczącej postawie jest jednak tajemniczo, interesująco ciekawy, co mi pasuje do Williama Shakespeare'a i pasuje mi do opowieści, którą proponuje Chloe Zhao, że to jest opowieść oczywiście o Szekspirze, ale jednak z perspektywy jego partnerki, więc on jest tam milczącą, charyzmatyczną, być może genialną, tajemniczą postacią.

ale niczym więcej, więc nie wiem, ja bym bronił Paul Mascala akurat w tej roli.

Rzeczywiście to jest słuszna uwaga, że fajnie, że on oddał przestrzeń Jessie Buckley, bo gdyby on był tak samo charakteryzujący i magnetyczny jak ona, to ten film też nie oddziaływałby tak mocno postaciom, o której opowiada, ale czy to jest rzeczywiście pierwiastek X, bo według mnie to, co ma Paul Mascala, to jest po prostu ładna buzia i ona bardzo dobrze.

Dobra, to jednak to muszę oddać Mescalowi, że rzeczywiście nie był takim złym aktorem, bo wypowiedział słowa Tubi od Renaud Tubi i wyszło mu to bez cienia żenady, a to było naprawdę bardzo trudne zadanie.