Mentionsy
RODZINA BOGDAŃSKICH: 5 OSÓB ROZPŁYNĘŁO SIĘ W POWIETRZU? | ZAGINIENI #11
To jedna z najbardziej zagadkowych polskich spraw. Pewnego dnia cała rodzina Bogdańskich zniknęła, a ich dom wyglądał tak, jakby mieli zaraz wrócić. Co wydarzyło się w Starowej Górze? Czy pięć osób może zniknąć bez żadnego śladu?
📅Spotkanie 3.12 - sprawdź tutaj ➡️ https://fb.me/e/6dcyJFccJ
📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ https://bit.ly/46ia12I [autopromocja]
Odcinek, o którym wspominam: https://youtu.be/SqjyoQfqGwQ
ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------
☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie
📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis
✉️Współpraca: [email protected]
----------------------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)
☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/
☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie
☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie
☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne
☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie
☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d
☛ Mail: [email protected]
✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns
✔Montaż: Paulina Kulpińska
✔Muzyka:
Kai Engel - Great Expectations
Slow Hammers
Źródła: https://docs.google.com/document/d/1X3rhY-5Si1mZsfWUGqLXGVe2Yjg6UrZ89rVcxxVbKQA/edit?usp=sharing
Szukaj w treści odcinka
Oczywiście o zaginięciu rodziny Bogdańskich.
W maju media obiegła informacja, że miesiąc wcześniej zniknęła stąd cała rodzina Bogdańskich.
Piętrowy dom Bogdańskich stał przy spokojnej, bocznej uliczce w Starowej Górze.
Krzysztof zrobił tu naprawdę kawał roboty własnymi rękami.
Bożena i Krzysztof znali się od czasów technikum łączności.
Kiedy dom powstał, wraz z Krzysztofem i Bożeną oraz ich dziećmi zamieszkała Danuta, czyli mama Krzysztofa.
Zdawało się, że Krzysztof miał talent do interesów.
W związku z czym szybko rozwinęły się usługi typu zdejmowanie Simlocka i właśnie między innymi tym zajął się Krzysztof, który miał wymyślić na to jakiś swój sposób.
Ogólnie Krzysztof był człowiekiem, który zdecydowanie szybko wynajdował różne rzeczy, miał sporą wiedzę i umiejętności, które też sprawiały, że na giełdach komputerowych, czy to w Łodzi, Warszawie, czy nawet Katowicach, większość go kojarzyła pod pseudonimem Wynalazca.
Głównie, tak jak wspominałam, wybudował go Krzysztof sam.
Jeśli chodzi o Krzysztofa, to on był określany jako osoba towarzyska, wiecznie uśmiechnięta, skłonna do żartów.
Do Polski zaczęły masowo napływać takie tanie podzespoły z Chin, a to sprawiało, że firma Krzysztofa nie była w stanie konkurować z gigantami.
Skradziono najdroższe części komputerowe, choć Krzysztof dostał za to spore odszkodowanie.
W związku z tym Krzysztof zaczął szukać innych możliwości.
Wydawało się jednak, że Krzysztof nie zamierzał nic z tym robić, niczego zmieniać, więc ich styl życia pozostał na poziomie sprzed tych wszystkich problemów.
Krzysztof miał jej pomagać, ale to ona miała być główną osobą, która zarządzałaby firmą.
Krzysztof z kolei wspominał teściom, że może wyjadą na tydzień albo dwa, a nawet zajadą do rodziny w Niemczech.
Bożena miała wtedy 44 lata, Krzysztof 42, Małgosia 16, Kuba 12, a mama Krzysztofa, Danuta, 66.
W pewnym momencie na podjeździe pojawił się jednak Krzysztof i jej zdaniem był niezadowolony z jej wizyty.
On pojawiał się w domu Bogdańskich niemal codziennie, nawet miał w razie co swój własny pokój, ponieważ na posesji hodował króliki.
I tak jak uprzedzała go córka, nie został nikogo poza Krzysztofem.
Gazecie Wyborczej, Krzysztof powiedział, że Bożena jest na kursie menedżerskim we Wrocławiu, że dzieci są z nią, a on ma do nich dojechać za kilka dni.
Krzysztof twierdził także, że planują święta spędzić w Niemczech u znajomej pary, czyli już nie u rodziny, tylko u znajomych.
Zwłaszcza nie pasowało mu to, że mama Krzysztofa sama gdzieś pojechała.
Ale Krzysztof mówił spokojnie, przekonująco.
Niedługo po tej wizycie Krzysztof rozmawiał także z jedną z sąsiadek, której powiedział, że żona z dziećmi zwiedzają Wrocław, a jego mama udała się do znajomych.
W domu cały czas był tylko Krzysztof.
Tego samego dnia również Tadeusz wpadł do domu Bogdańskich i wtedy widział zięcia po raz ostatni.
Krzysztof rzeczywiście malował strych.
Po świętach wielkanocnych telefon w domu Bogdańskich zaczął milczeć.
Coś w wersji Krzysztofa im nie pasowało.
8 maja 2003 roku oficjalnie zgłoszono zaginięcie rodziny Bogdańskich.
Same akta dotyczące rodziny Bogdańskich z czasem urosły do kilku tomów po 200-300 stron każdy.
Wynikało z niego, że Krzysztof Bogdański tuż przed zaginięciem wypłacił z konta pieniądze i doprowadził do debetu na ponad 30 tysięcy złotych.
Według Gazety.pl w jednym z banków Krzysztof miał do oddania ponad 86 tysięcy złotych.
Do prokuratury rejonowej Łódź-Wicef trafiło również zawiadomienie dotyczące Bożeny Bogdańskiej.
Ani bogdańskich, ani śladów prowadzonych prac.
Poręczycielem był Krzysztof.
Korzystali też z pożyczek i pieniędzy, które ludzie powierzali Krzysztofowi w nadziei na korzystną inwestycję.
Kiedy bliscy zgłosili zaginięcie Bogdańskich, policjanci z koluszek pojechali sprawdzić ich dom.
Zanim weszli na posesję, podpytali jeszcze sąsiadów, kiedy po raz ostatni widzieli Bożenę Krzysztofa, dzieci i Danutę.
Były też tam kosmetyki bożene i przebory do golenia Krzysztofa.
W szufladach nie było dowodów osobistych, praw jazdy, ani paszportów Bożeny i Krzysztofa, a także dokumentów Małgosi i Kuby.
Śledczy założyli, że zniknięcie może mieć związek z działalnością Krzysztofa, więc kiedy weszli do siedziby jego firmy, czekało na nich kolejne zaskoczenie.
Wiadomo było, że tam mieszkali ich znajomi, tam Krzysztof robił interesy, tam też miał się pojawiać na giełdach, sklepach czy bankach.
Sprawdzano, w których bankomatach i sklepach używano kart bogdańskich.
Krzysztof z kolei opowiadał rodzinie, że po kursie mają wyskoczyć w górę, potem pojechać do Niemiec, a teściom tłumaczył, że w tym roku nie będzie tradycyjnego świątecznego śniadania, bo w Wielką Sobotę jedzie samochodem do żony i dzieci.
Volvo Bogdańskich było dobrze znane w okolicy.
Jednemu z wierzycieli, właścicielowi warsztatu samochodowego, Krzysztof przekazał auto i karty kredytowe, mówiąc, że wyjeżdża za granicę i żeby ten korzystał z Volvo i kart.
Policja ustaliła też, że 10 kwietnia rano Krzysztof jechał z rodziną Volvo do znajomego, u którego auto też mogło być zestawem za pożyczkę, nawet spisano umowę sprzedaży i Krzysztof poprosił, żeby jeszcze mógł przez kilka dni z samochodu korzystać, a potem cała rodzina miała wyjechać.
Tydzień później Krzysztof oddał Volvo właścicielowi warsztatu, ale co było zaskakujące, samochód był uszkodzony.
Wkrótce po tym ślad po Krzysztofie zniknął, jedynie później odnotowano w aktach, że na początku maja miał zapłacić jeszcze mandat za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.
I z opisu wynika, że tam również pojawia się historia rodziny Bogdańskich.
I tak mamy listopad 2003 roku, 7 miesięcy po zaginięciu rodziny Bogdańskich, kiedy sprawa już była na tyle głośna i bezprecedensowa, że policja zaczęła apelować publicznie o pomoc.
W sprawę włączył się także detektyw Krzysztof Rutkowski.
Wykluczono wersję o tym, że Krzysztof odebrał życie członkom swojej rodziny, a następnie sobie.
Krzysztof gdzieś nie umieścił matki.
Ale nigdzie Danuty Bogdańskiej nie znaleziono.
Wiadomo było, że tam mieszkają krewni i znajomi Bogdańskich.
Ktoś twierdził, że widział Krzysztofa, ale okazało się, że to był zupełnie inny mężczyzna, tylko bardzo podobny.
Oprócz tego w domu znaleziono także korespondencję kierowaną do Bogdańskich w ostatnich tygodniach przed zniknięciem.
Jeden trop prowadził wtedy do Sulejowa, gdzie wcześniej Krzysztof mieszkał wraz z matką, ale niczego nowego do sprawy nie wniósł.
Mówiono, że Krzysztof miał dużo grać na giełdzie i inwestować pieniądze, które nie zawsze należały do niego i według tych relacji przyjaciele, znajomi, a nawet ludzie poznani na giełdach komputerowych mieli mu przekazywać oszczędności w nadziei na szybki zysk.
Gdy sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli, Krzysztof miał ratować się łatwymi pożyczkami.
Wymawiało zatem to, że tuż przed zniknięciem zarówno Krzysztof, jak i Bożena wypłacali pieniądze do granic możliwości swoich kart.
Krzysztof prowadził firmę, miał niespłacone pożyczki, a wiele wskazywało na to, że pieniądze pożyczał od osób, które później nie miały już ochoty słuchać tłumaczeń.
Z ich danych wynikało, że ani Krzysztof, ani Bożena nie mieli kontaktów z ludźmi zajmującymi się fałszowaniem paszportów.
W międzyczasie też o sprawie zrobiło się głośno na początku grudnia, ze względu na detektywów, którzy zajmowali się zaginięciem rodziny Bogdańskich.
Dwaj detektywi, którzy dotąd działali razem, czyli Waldemar Czerwiński i Krzysztof Rutkowski, wtedy oficjalnie się poróżnili.
Teraz jednak obaj detektywi pracowali nad zaginięciem Bogdańskich osobno, każdy w imieniu innej swojej działalności.
Zaczęło się od tego, że kiedy zabezpieczono ślady w domu Bogdańskich, to Czerwiński od razu zaczął publicznie sugerować, że to ślady krwi, a z kolei Rutkowski podważał te ustalenia, przypominając, że przecież badania laboratoryjne wykazały później, że ta substancja wcale nie była krwią.
Dla bliskich Bogdańskich te miesiące były nie do opisania.
Rodzina i znajomi Bogdańskich tak naprawdę nigdy nie wierzyli w policyjną wersję o kontrolowanej ucieczce przed długami.
Wtedy też ktoś całą rodzinę Bogdańskich miał zobaczyć w Radomiu, w Centrum Handlowym.
Krzysztofa, Bożenę, dzieci, a przede wszystkim Danutę, matkę Krzysztofa, która lekko utykała.
W tym samym czasie detektyw Waldemar Czerwiński, ten sam, który od początku się mocno zaangażował w sprawę, opowiadał, że niedługo po tej, w cudzysłowie, radomskiej wizycie, Krzysztof miał znowu pojawić się pod Łodzią.
Za Krzysztofem, Bożeną i Danutą wysłano listy Gończa, a cała trójka trafiła do systemu Interpolu pod tak zwane Yellow Notice, czyli...
I co ciekawe, w dokumentach, które łódzka policja przesłała wtedy do prokuratury, pojawiły się słowa, że z materiałów operacyjnych wynika, że Krzysztof Bogdański wraz z rodziną przebywa za granicami kraju.
Mijały kolejne miesiące, a później lata i coraz bardziej było widać, że bliscy Bogdańskich nie potrafili pogodzić się z wersją o ich ucieczce.
Mijały kolejne lata, a dom Bogdańskich w Starowej Górze nadal wyglądał tak, jakby miał zaraz ożyć.
Wciąż nie pojawiły się żadne odpowiedzi, a Krzysztof Bożyna i Danuta figurowali w systemach jako osoby poszukiwane międzynarodowymi listami gończymi za wyłudzenia finansowe.
Cały czas też uważali, że jeśli wyjechali za granicę, no to mózgiem całej tej operacji był Krzysztof.
No i inspektor też podkreśliła, że długi były na trzy osoby, nie tylko na Krzysztofa.
Bo gdzieś często pojawiała się taka narracja, że to Krzysztof popadł w długi.
Śledztwo na tamtym etapie nadal toczyły łódzkie prokuratury, prowadząc sprawę przeciwko Bogdańskim o wyłudzenie.
Zastanawiano się, czy Krzysztof, próbując ratować firmę, nie wpakował się w długi u niewłaściwych ludzi i czy właśnie oni w ten sposób nie wyrównali rachunków.
Ale zaczęto też rozważać trzecią teorię, bardziej drastyczną, że było to odebranie właśnie sobie życia przez Krzysztofa, a wcześniej, że zabił po prostu członków swojej rodziny.
Do zaginięcia Bogdańskich wracał również Michał Fajbusiewicz, dziennikarz śledczy, którego chyba nie trzeba tutaj nikomu przedstawiać.
I zwrócił też uwagę na to, że właśnie jeśli ucieczka była zaplanowana, no to mógł to zrobić tylko Krzysztof.
Po pierwsze dowiadujemy się trochę więcej o Krzysztofie, bo z tego artykułu wynika, że policjanci uważali go za bardzo inteligentnego, człowieka, który świetnie sobie radził z elektroniką, znał języki, miał szerokie kontakty i skłonność do ryzyka.
Policjanci podkreślali, że Krzysztof robił wszystko, by utrzymać rodzinie wysoki standard.
Hipoteza pierwsza to standardowo ucieczka, tylko że tutaj mamy już podkreślone, że Bogdański miał możliwość, by zorganizować fałszywe dokumenty i kanał wyjazdu.
Choć największą zagadką jest tutaj, dlaczego dzieci w takim razie nie wróciły, ale śledczy zakładają, że Krzysztof mógł je przekonać, że powrót to niebezpieczeństwo.
teściowa Krzysztofa mówiła, że byli zadłużeni wszędzie.
I hipoteza trzecia, czyli tak naprawdę to, co już też wcześniej zostało wymienione, czyli że presja finansowa mogła doprowadzić Krzysztofa do skrajnego załamania i tutaj jest porównanie do francuskiej sprawy, którą też omawiałam w podcaście, czyli Dupont de Ligonnais.
I jeszcze na koniec sam już dodał policjant, że gdyby miał zapytać Krzysztofa o jedno, no to zapytałby, jakim cudem przez tyle lat udało mu się milczeć i utrzymać w tym milczeniu całą rodzinę.
I tak dochodzimy już do roku 2025, gdzie sprawa zaginięcia rodziny Bogdańskich wciąż pozostaje otwarta.
Dom jak coś cały czas ma być pod opieką rodziny, zaginionej rodziny Bogdańskich i jak coś to tam nie ma żadnych urbexów i tak dalej, bo w internecie można było znaleźć jakieś takie nagrania, gdzie niektórzy podejrzewali, że to o tę rodzinę chodzi, ale nie.
Ostatnie odcinki
-
CO STAŁO SIĘ Z TRUDE ESPÅS? JEDNA Z NAJWIĘKSZYC...
28.01.2026 18:00
-
ZNIKNĘŁA PO SPOTKANIU Z BYŁYM CHŁOPAKIEM | WILM...
21.01.2026 18:00
-
ZNIKNĘŁA Z WŁASNEGO MIESZKANIA. SPRAWA LAUREN G...
14.01.2026 18:00
-
NAGRANIE UJAWNIŁO PRAWDĘ. SPRAWA VALENTINY TRES...
07.01.2026 18:00
-
SZOKUJĄCE ZAGINIĘCIE MAMY TROJGA DZIECI. SPRAWA...
01.01.2026 18:00
-
JEDEN MOMENT ZAMIENIŁ JEJ ŻYCIE W PIEKŁO. HISTO...
25.12.2025 18:00
-
SPRAWA, KTÓRA WRÓCIŁA PO 20 LATACH. SERYJNY SPO...
18.12.2025 18:00
-
OSZUKAŁA WSZYSTKICH. KIM NAPRAWDĘ BYŁA KAYCEE N...
11.12.2025 18:00
-
PODRÓŻ, KTÓRA ZAMIENIŁA SIĘ W KOSZMAR | TIM MCL...
04.12.2025 18:00
-
RODZINA BOGDAŃSKICH: 5 OSÓB ROZPŁYNĘŁO SIĘ W PO...
26.11.2025 18:00