Mentionsy
Ostatnie nagranie z windy. Co stało się później w apartamencie? | 372.
Trójka studentów wraca z imprezy. Na monitoringu z windy wszystko wygląda spokojnie – śmiechy, chwiejne kroki, żadnych oznak konfliktu. A jednak chwilę później coś idzie bardzo nie tak. Co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy? I dlaczego dziś tylko dwoje z nich może o tym opowiedzieć?
Szukaj w treści odcinka
Na nagraniu z monitoringu widać trójkę młodych ludzi wchodzących do budynku.
Wracają z imprezy wyraźnie pijani.
Zataczają się, chwieją na nogach.
Choć mają problemy z utrzymaniem równowagi, widać, że są w dobrych nastrojach.
Kiedy drzwi windy się otwierają, dziewczyna w czerwonej sukience wchodzi pierwsza.
Wciska przycisk, wybierając piętro i czeka, aż jej towarzysze wejdą do środka.
Nie widać żadnych niepokojących sygnałów.
Na ich twarzach i w sposobie zachowania nie ma napięcia, gniewu czy strachu.
Ten zapis był wielokrotnie analizowany przez policjantów szukających w nim jakiejkolwiek wskazówki, która mogłaby rzucić nowe światło na to, co wydarzyło się później.
Bo to ostatnie nagranie, na którym widać ich wszystkich razem żywych.
Jedna z tych osób nie opuściła już tego budynku o własnych siłach.
Co dokładnie wydarzyło się tej nocy po wyjściu z windy?
Odpowiedź na to pytanie nie była prosta.
Nie wiem, ja tego nie zrobiłem.
Nie mogę wyobrazić sobie mnie robiącej takiej rzeczy.
Mam mętlik w głowie.
Im więcej pytań zadawali śledczy, tym bardziej odpowiedzi im nie pasowały.
Kto mówił prawdę?
Kto manipulował faktami?
Historia tej nocy wciąż budzi wątpliwości.
Dziś spróbujemy rozwikłać te tajemnice.
Ja jestem Marcin Myszka, to Kryminatorium.
Nowe odcinki podcastu odsłuchasz w każdy poniedziałek.
Premiery z samego rana na Spotify, a o 17 na YouTube.
Była niedziela 13 października 2013 roku, godzina 3.25 nad ranem.
Operatorka numeru alarmowego odebrała zgłoszenie z miejscowości Silver Spring w Maryland.
Po drugiej stronie usłyszała głos młodej kobiety.
Zgłaszająca oznajmiła, że do jej mieszkania musi przyjechać policja.
Gdy w odpowiedzi pojawiło się pytanie, dlaczego, dziewczyna nerwowo krzyknęła, że nie wie.
Zwróciła się do kogoś innego, kto przebywał z nią w tym samym pomieszczeniu.
Do mężczyzny o imieniu Rachel.
Wtedy pojawiła się odpowiedź, że on nie oddycha.
W tle było słychać męski głos.
Ktoś agresywnie dopytywał, gdzie jest policja.
Kobieta, która zadzwoniła, znowu wrzasnęła, że nie wie.
Oboje zaczęli rozmawiać ze sobą.
Zignorowali operatorkę, która po chwili przywróciła ich do porządku.
Dyspozytorka dopytywała o inne szczegóły.
Czy tamtej nocy spożywali alkohol i nielegalne substancje.
Potwierdzili.
Po kolejnych próbach ustalenia, co takiego się wydarzyło, w końcu pojawiła się ważna informacja.
Krew była podobno w całym mieszkaniu.
11 minut później pod wskazany adres stawiło się kilku funkcjonariuszy policji.
Już u progu mieszkania ujrzeli młodą, blond włosą kobietę.
Była pijana, siedziała na podłodze oparta o ścianę.
Na nogach i ubraniu miała ślady krwi.
Niczym mantra powtarzała, nie wiem co się stało.
Policjanci również nie wiedzieli, co takiego tam zaszło.
Mimo wszystko zakuli ręce kobiety w kajdanki.
Następnie wyprowadzili ją na zewnątrz i kazali wsiąść do radiowozu.
W tamtym czasie pozostali śledczy zostali w mieszkaniu.
Była to właściwie kawalerka składająca się z dwóch pomieszczeń, salonu połączonego z sypialnią i kuchnią oraz łazienki.
Tak jak kobieta wyjawiła w rozmowie z operatorem, krew znajdowała się wszędzie.
Była na podłodze i ścianach.
Wnętrze, które niegdyś musiało być przyjemne dla oka, w tamtym momencie przywodziło na myśl scenę z krwawego horroru.
Gdy policjanci podeszli bliżej, spostrzegli, że jeden z nich leżał nieruchomo.
Wszystko wskazywało na to, że był nieprzytomny.
Wokół niego wytworzyła się kałuża krwi.
Ubranie miał poniszczone i pocięte.
Ktoś zadał mu kilka ciosów nożem.
Pod jego lewą nogą wystawał jakiś przedmiot.
Jak się później okazało, nóż.
Drugi mężczyzna płakał i jęczał.
Nie stracił przytomności.
Ba, nie został nawet ranny.
Choć miał na sobie krew, ale nie swoją.
Był w niej właściwie cały.
Policjanci pomogli mu wstać.
Zapytali, co się stało.
Mieli nadzieję, że chociaż od niego się czegoś dowiedzą.
Kobieta, która została eskortowana do radiowozu, niczym zdarta płyta powtarzała, że nic nie wie.
To, co ten człowiek powiedział, zmroziło policjantom krew w żyłach.
Oni mieli romans.
Moja dziewczyna mnie zdradziła.
Mój kumpel i moja dziewczyna mieli romans.
Przyłapałem ich na zdradzie.
Zabiłem mojego kumpla.
Ratownicy medyczni, którzy chwilę wcześniej zjawili się w mieszkaniu, nie mogli już nic zrobić.
Ranny zmarł w wyniku licznych ran kłutych.
Policjanci ustalili nazwiska tej trójki.
Ofiarą był 23-letni Mark Wah.
Młoda kobieta nazywała się Taylor Gould.
Drugi mężczyzna, ten który przyznał się do winy, 24-letni Rachel Gupta, okazał się jej chłopakiem.
Funkcjonariusze przewieźli te dwójkę na komisariat.
Choć mężczyzna przyznał się do winy, nie wykluczali innych możliwości, m.in.
udziału jego dziewczyny.
Jako prokurator prowadzący to śledztwo miałem podobne stanowisko w tej sprawie.
To była trójka młodych, ambitnych, obiecujących ludzi.
Wróżono im świetlaną przyszłość.
Nikt nie spodziewał się, że pewnej nocy dojdzie do takiej tragedii, która zmieni ich życie na zawsze.
Mark i Rachel znali się od szkoły średniej.
Wychowywali się w miejscowości McLean w Virginia.
Byli najlepszymi przyjaciółmi.
Obaj pochodzili z podobnych domów.
Zawsze dobrze się uczyli.
Uprawiali sport, uczęszczali na dodatkowe zajęcia.
Zostali nawet skautami.
Rachel uwielbiał tenisa.
Mark czuł się jak ryba w wodzie podczas dyskusji, dlatego dołączył do klubu Debat.
Kiedy skończyli liceum, naturalnym kolejnym krokiem dla nich był kolecz.
Rodzice Rahula są Hindusami.
Wyemigrowali do Stanów w drugiej połowie lat osiemdziesiątych.
Kilka lat po przeprowadzce założyli rodzinę.
Prowadzili biznes drukarski, który okazał się intratny i zapewnił życie na dobrym poziomie.
Zawsze wierzyli w amerykański sen, w to, że dzięki ciężkiej pracy i ambicji można osiągnąć wszystko.
Syn chciał sprostać ich oczekiwaniom i spełnić własne marzenie.
Zawsze lubił przedmioty ścisłe, więc po koledżu rozpoczął magisterkę z inżynierii biomedycznej na Uniwersytecie Jerzego Waszyngtona.
Jego przyjaciel, miłośnik historii, prawa i debat, wybrał szkołę prawniczą.
Pewnego dnia chciał zostać adwokatem.
Obaj poświęcali mnóstwo czasu na naukę i byli w gronie najlepszych studentów na swoich kierunkach.
Pomimo natłoku obowiązków, utrzymywali ze sobą regularny kontakt.
Rachel zaprzyjaźnił się z koleżanką z kierunku.
Taylor zawróciła mu w głowie i wkrótce zostali parą.
Podobnie jak on pasjonowała się inżynierią.
Miała dobrze płatną pracę w Instytucji Żywności i Leków, czyli jednostce rządowej.
Pomagała chłopakowi w finansowaniu jego studiów.
Mężczyzna nie chciał brać pieniędzy od rodziców.
Oprócz tego Taylor zaproponowała, by zamieszkał z nią w Silver Spring.
Miała tam własne mieszkanie.
Para planowała wspólną przyszłość, ślub, dom i dzieci.
Rachel przedstawił Taylor swojemu przyjacielowi.
Ci polubili się, dzięki czemu często spędzali czas w trójkę.
Nigdy nie dochodziło między nimi do kłótni.
Podobno tamta noc okazała się wyjątkiem.
Wyjątkiem, którego nie można było już cofnąć.
Miejsce zbrodni przywodziło śledczym na myśl prawdziwą rzeź.
Ktoś odebrał komuś życie i zrobił to w bestialski sposób.
Nie mieściło im się w głowie, że ofiara i zatrzymane osoby łączyły więzy przyjacielskie.
Minęło kilka godzin, zanim ta dwójka została przesłuchana.
W oczekiwaniu na to zamknięty w celi mężczyzna desperacko krzyczał i zwracał na siebie uwagę funkcjonariusza, który miał na niego oko.
Zapewniał, że bronił się, że przyjaciel sam chciał go zadźgać nożem i zrobić krzywdę jego rodzinie.
Chciał skorzystać z przysługującego mu prawa do adwokata.
W końcu stróż prawa zaprowadził zatrzymanego do sali przesłuchań.
Po chwili zjawiły się tam dwie kobiety o stopniach detektywów.
Pomimo wcześniejszych żądań, 24-latek zdecydował się na złożenie wyjaśnień bez obecności prawnika.
Opowiedział, co podobno wydarzyło się tamtej nocy.
W sobotę 12 października świętował urodziny.
Wraz ze swoją dziewczyną pojechał do oddalonego o kilkanaście kilometrów Waszyngtonu.
Wybrali się do restauracji na kolację.
Następnie poszli do baru.
Na miejscu czekali na nich dwaj przyjaciele.
Jednym z nich był Mark, drugim poznany na studiach Josh.
Po jakimś czasie cała trójka zmieniła miejscówkę.
Wszyscy tamtej nocy sporo wypili.
Oprócz tego, Rachel i Josh często wychodzili z baru, aby zapalić trawkę.
Właśnie w trakcie jednego z takich wyjść, przyjaciel oznajmił, że Taylor go podrywała.
Zwłaszcza, gdy zdarzyło mu się z nią zostać sam na sam.
Początkowo starał się to ignorować.
ale czuł się nie fair względem Rahula, którego lubił i cenił.
To zepsuło humor solenizantowi, który postanowił skonfrontować się ze swoją życiową partnerką.
Taylor wszystkiemu zaprzeczyła.
Powiedziała, że było na odwrót.
Rahul nie wiedział, komu wierzyć.
Przyjaciel ze studiów postanowił wrócić do domu.
Nikt nie miał już ochoty na dalszą zabawę.
Drugi przyjaciel również planował pożegnać się z parą, jednak ostatecznie pojechali z przyjaciółmi do ich mieszkania w sąsiednim stanie.
Na miejscu dużo wypili i sięgnęli po nielegalne używki.
Zatrzymany mężczyzna miał dziurę w pamięci.
Nie pamiętał, co konkretnie wydarzyło się dalej.
Detektyw zapytała, czy istniały uzasadnione przesłanki za tym, że Mark i Taylor mieli romans.
Czy w mieszkaniu wydarzyło się coś, co go zaniepokoiło?
Czy w jednej chwili podejrzewał dziewczynę o zdradę z jednym przyjacielem, a potem z drugim?
Rachel powiedział, że tak naprawdę nie ma pojęcia, czy mogło łączyć ich coś więcej.
Wycofał się z wcześniejszego stanowiska.
Po otrzeźwieniu wyparł się, że odebrał komuś życie.
Przyznał, że niewiele z tamtej nocy pamiętał, bo wypił zbyt dużo, nie wspominając o zażyciu innych substancji.
W protokole z przesłuchania znalazły się następujące zdania.
Pamiętałbym podejście do niego, konfrontację i dźgnięcie go nożem.
Nie wiem, co mu się przytrafiło, ale wiem, że to nie ja.
Rozmawiał z przyjacielem i dziewczyną.
Pił alkohol.
Nagle spostrzegł nieprzytomnego Marka, nóż pod jego ciałem i kałuże krwi.
Natomiast zapamiętał pewien szczegół.
Otóż kazał Taylor zadzwonić po pomoc.
Ona jednak nie chciała tego zrobić.
Ociągała się.
Dopiero gdy wywarł na niej presję, posłuchała go i sięgnęła po telefon.
Na pytanie, dlaczego na początku przyznał się do winy, odpowiedział, że był to wynik ogromnego stresu.
Później jego prawnik argumentował, że w takich sytuacjach nawet niewinna osoba popełnia totalne głupstwa.
Detektyw, która go przesłuchała, miała również inną hipotezę.
Mógł kogoś chronić, konkretnie swoją dziewczynę.
Dlatego początkowo wziął winę na siebie i wymyślił wersję o romansie.
Jednak gdy wytrzeźwiał i zdał sobie sprawę z powagi sytuacji, postanowił się z tego wycofać.
Taylor również zasłoniła się niepamięcią.
Podobnie jak jej chłopak, była pod znacznym wpływem alkoholu i prawdopodobnie nielegalnych substancji.
Gdy ją zatrzymano, ledwo trzymała się na nogach.
Jej wersja wydarzeń częściowo pokrywała się z rachulem.
Wspólnie przyjechali do Waszyngtonu.
Zjedli kolację.
Celebrowali jego dwudzieste czwarte urodziny.
Potem wybrali się do pubu.
Na miejscu czekało na nich dwóch mężczyzn.
Josh i Mark.
Ten pierwszy ją podrywał.
Czuła się przez to niekomfortowo.
Nie chciała jednak się skarżyć chłopakowi.
Wolała nie niszczyć mu dobrego wieczoru.
Gdy została na chwilę sama z Markiem, zwierzyła mu się.
On podobno jej uwierzył i ją pocieszył.
Jednak w trakcie wieczoru okazało się, że Josh przedstawił Rahulowi zupełnie inną wersję.
Powiedział, że to ona z nim flirtowała.
Doszło do spięcia.
Wszystkim zepsuły się humory.
Mężczyzna, który rzekomo ją podrywał, postanowił odłączyć się od towarzystwa.
Mark również planował powrót do domu.
Taylor wtedy poprosiła go, by pojechał do Silver Spring z nią i Rahulem.
On początkowo nie chciał, ale ostatecznie się zgodził.
Kobieta zdawała sobie sprawę, że chłopak prawdopodobnie zwątpił w jej wierność.
Uwierzył bardziej słowom Josha.
Dlatego potrzebowała wsparcia drugiego przyjaciela.
Gdy dotarli na miejsce, wrócili do picia alkoholu.
Grali w gry i rozmawiali.
W pewnym momencie Taylor straciła na chwilę kontakt z rzeczywistością.
Była zbyt pijana i zmęczona.
Nagle odzyskała świadomość.
Ostatnie co pamiętam, to jak rachul poprosił, bym zadzwoniła pod numer alarmowy.
Powiedziała w trakcie przesłuchania.
Taylor zaprzeczyła, by łączyło ją cokolwiek z Joshem.
Na pytanie o romans z Markiem pojawiła się dokładnie ta sama odpowiedź.
Nie sypiała z nim, nie flirtowała, nie łączyło jej nic za wyjątkiem czysto koleżeńskiej relacji.
Nie potrafiła sobie wyobrazić, by mogła zdradzić Rachula, zwłaszcza z jego najlepszym przyjacielem.
Na pytanie, czy zabiła Marka, odpowiedziała raczej nie.
Nie pamiętała, co dokładnie się stało, ale nie zaprzeczyła stanowczo takiej możliwości.
Choć, jak twierdziła, nie miałaby powodu, by tego dokonać.
Poza tym zwróciła uwagę, że była zbyt słaba, by rzucić się na dwa razy większego mężczyznę.
Autopsja wykazała, że denat otrzymał sześć głębokich ciosów nożem.
Oprócz tego sprawca zadał mu pięć płytkich ran ciętych.
Mężczyzna odniósł rozległe obrażenia wewnętrzne, m.in.
przebicie płuca i uszkodzenie żyły szyjnej.
Zmarł w ciągu zaledwie kilku minut.
Udało się ustalić, że narzędziem zbrodni był nóż zabezpieczony w pobliżu zwłok.
Na tym przedmiocie znajdowały się odciski palców należące zarówno do Rahula, jak i Taylor.
Jednak śledcze uznali to za normalne.
W końcu oboje zatrzymani na co dzień korzystali z tego noża, jak i innych przedmiotów kuchennych.
Byłoby więc dziwne, gdyby nie zabezpieczono ich śladów.
Technicy kryminalistyczni dołączyli do materiału dowodowego włosy.
Długie, jasne, prawdopodobnie pochodzące od kobiety.
Nie sprawdzili do kogo należały, ale policjanci założyli, że do Taylor.
Kilka pojedynczych pasm leżało w pobliżu dłoni ofiary.
Włosy tak naprawdę zlokalizowano w kilku punktach w mieszkaniu.
Nie były to grube kępy, a pojedyncze włoski.
Zdaniem śledczych normalne znalezisko w mieszkaniu należącym do kobiety.
Ponadto zwrócili uwagę, że przestrzeń była bardzo zanieczyszczona.
Domownicy nie posprzątali tam przez kilka dni, więc zabezpieczone ślady nie miały większej wartości dowodowej.
Jednak co ciekawe, na spodniach ofiary leżała soczewka kontaktowa.
Udało się ustalić, do kogo należała.
Studentka powiedziała, że wyjęła ją i rzuciła na podłogę, kiedy Mark jeszcze żył.
Zarówno ona, jak i jej chłopak mieli na swoich ubraniach krew należącą do zmarłego.
Tłumaczyli, że próbowali mu pomóc.
Chcieli zatamować krwawienie i dlatego się pobrudzili.
Śledczy zdobyli nagrania z kamer monitoringu z bloku, w którym mieszkała para.
Około drugiej w nocy trójka młodych ludzi weszła do budynku.
Mężczyzna w niebieskiej koszuli i ciemnych spodniach – ofiara.
Drugi w kraciastej koszuli i niebieskich dżinsach – jego przyjaciel.
Oraz kobieta w czerwonej sukience i czarnych szpilkach – dziewczyna przyjaciela.
Po chwili weszli do windy.
Wszyscy się uśmiechali i wydawali się być w dobrych humorach.
Jednak gdy Taylor wyszła, Mark zatrzymał Rachula, chwytając go delikatnie za łokieć.
Wyglądało to tak, jakby coś mu powiedział.
To trwało dosłownie kilka sekund i obaj opuścili windę.
Po sposobie poruszania się dziewczyny można wyciągnąć wniosek, że ta już wtedy była pod znacznym wpływem alkoholu.
Zdanie policji młodzi zachowywali się normalnie.
Nic nie wskazywało na to, że niebawem dojdzie do tragedii.
Jednak co ciekawe, gdy policjanci dotarli na miejsce zbrodni, Taylor miała na sobie inne ubranie – koszulkę i spodenki.
Na czerwonej sukience rzuconej w kąt również zabezpieczono ślady krwi Marka.
Jak to się stało?
Policjanci zapytali o to kobietę, ale ona nie potrafiła odpowiedzieć.
W dalszym ciągu obstawała przy wersji, że nic nie pamięta.
Podobnie zresztą jak Rachel.
Śledczy postanowili wykorzystać pewną taktykę w nadziei na to, że zatrzymani w końcu odświeżą sobie pamięć.
Umieścili ich w jednym pokoju przesłuchań.
Zostawili samych, ale nie wyłączyli kamery z dźwiękiem i uwiecznili ich rozmowę.
Co się stało, Tay?
Nie wiem.
Co się stało Markowi?
Nie wiem.
To właśnie to im powiedziałam.
Nic nie pamiętam od czasu twojej konfrontacji z Joshem, aż do momentu, gdzie krzyczałeś do mnie, bym zadzwoniła pod numer alarmowy.
To im powiedziałam.
Słuchaj, oni powiedzieli, że ty pomyślałeś, że my, Mark i ja, mieliśmy romans.
Myślę, że nie.
Nie mogłabym tego zrobić.
Czemu miałabym kogoś atakować?
Tej, czemu zawahałaś się, kiedy poprosiłem cię, byś zadzwoniła pod 911?
Nie wiem, bo chyba byłam w szoku.
Jedyne, co pamiętam, to to, jak do mnie krzyczałeś, bym do kogoś zadzwoniła.
Nie dźgnąłem go.
Ja również sądzę, że tego nie zrobiłam.
Wydaje mi się, że kompletnie nic nie zrobiłam.
Ta sztuczka nic nie dała.
Ani Rachel, ani Taylor nie przyznali się do winy.
Z ich ust ciągle padały te same zdania.
Nie wiem, nie pamiętam, nie zrobiłem, nie zrobiłam tego.
Jednak kilka godzin później kobieta opuściła policyjny areszt.
Mężczyzna w nim pozostał.
W niedługim czasie prokurator wystawił akt oskarżenia przeciwko niemu.
Zarzut – morderstwo pierwszego stopnia.
Jego rodzice wynajęli mu dwóch adwokatów, którzy próbowali wykazać, że sprawcą była Taylor.
Podobnie jak oskarżony, miała zarówno na ciele, jak i ubraniu ślady krwi ofiary.
W pobliżu zwłok zabezpieczono kilka pasm jasnych włosów i jej soczewkę.
Jednak w przeciwieństwie do obrony ostatecznie uznałem, że dziewczyna była szczera z detektywami.
Dlatego zarzut postawiłem mężczyźnie.
Początkowo przyznanie się 24-latka do winy adwokaci tłumaczyli jego chęcią obrony swojej ukochanej.
Podkreślali, że on nie miał motywu, aby zabić swojego przyjaciela.
Mężczyzn łączyła kilkuletnia przyjaźń.
Rzadko się kłócili.
Nie dochodziło między nimi do nieporozumień.
Tamta noc nie odbiegała od normy.
Jeśli Rachel byłby na kogoś zdenerwowany, to ewentualnie na Josha.
Taylor twierdziła, że on ją podrywał.
Lecz czy kobieta miała powód do zabicia?
Czy łączyło ją coś z Markiem?
Próbowano to ustalić, lecz policjanci nie znaleźli dowodów na rzekomy romans.
Na podstawie zeznań innych świadków wysnuto tezę, że Taylor lubiła flirtować z innymi mężczyznami.
Jednak prawdopodobnie nigdy nie posunęła się za daleko i nie dopuściła się zdrady, zwłaszcza z przyjaciółmi swojego chłopaka.
Ale w mieszkaniu nie było nikogo więcej oprócz niej i Rachula.
Dokładnie to sprawdzono na kamerach monitoringu.
Nikt więcej tamtej nocy nie wchodził ani nie wychodził z budynku.
Więc tylko jedno z nich mogło stać za zbrodnią.
Stróże prawa odrzucili możliwość, by para działała wspólnie i w porozumieniu.
Według ich oceny sprawca był jeden i nie miał pomocnika.
Poza tym śledczy uważali, że przyznanie się Rachula do winy na samym początku stanowiło jego jedyną szczerą reakcję w trakcie całego śledztwa.
Doświadczenie zawodowe i policyjny instynkt podpowiadały im, że sprawca zrzucił z siebie ciężar winy, bo nie zdawał sobie wówczas sprawy z konsekwencji swojego czynu.
Lecz gdy alkohol zaczął z niego wyparowywać i rzeczywistość okazała się zbyt przytłaczająca, zmienił wersję.
Podczas procesu utrzymywał, że jest niewinny.
W trakcie składania wyjaśnień powiedział o czymś, co pominął na etapie śledztwa.
Podobno tamtej nocy bardzo się denerwowała.
Chodziło o sytuację z drugim przyjacielem i rzekomy flirt.
Zaprosiła Marka do pomieszczenia, by ten stanął po jej stronie.
Gdy zjawili się na miejscu i wypili więcej alkoholu, doszło do kłótni.
Kobieta była rozwścieczona.
Mark, przeglądając się tej sytuacji, zaproponował, by Rachel wyszedł z nim na chwilę na zewnątrz, aby się przewietrzyć.
Taylor zostałaby na chwilę sama.
Każdy z nich miałoby czas, by wszystko sobie przemyśleć i się uspokoić.
Oskarżony dodał, że kiedy chciał nałożyć na stopy obuwie, przewrócił się.
Stracił równowagę, bo był zbyt pijany.
Gdy stanął na nogach, zauważył rannego przyjaciela.
Podbiegł do niego od razu.
Próbował zatamować krwawienie.
Dlatego jego ubranie przesiąkło krwią.
Krzyknął do kobiety, by zadzwoniła po pomoc.
Ale ona początkowo się ociągała.
Zrobiła to dopiero po którymś razie.
Nie chciała od razu zareagować, bo to ona okazała się sprawczynią.
Rachel na początku okłamał policję.
Zrobił to, aby ją chronić.
Lecz na komisariacie zdał sobie sprawę, że nie powinien tak robić.
Taylor odebrało życie najlepszemu przyjacielowi bez powodu, w akcie szału.
Obrońcy 24-latka zwrócili uwagę, że w chwili zatrzymania kobieta miała na dłoni charakterystyczne odciśnięcie.
Takie, które mogłoby powstać w wyniku trzymania noża.
Ponadto złamała sobie jeden paznokieć.
Nie wiadomo w jakich okolicznościach, ale mogło to powstać tamtej nocy.
Jednak w trakcie procesu prokuratura ujawniła ważny dowód, który zaprzeczył w wersji forsowanej przez obronę.
17 godzin po tym, jak Rachul trafił do aresztu, skorzystał z prawa do wykonania telefonu.
Zadzwonił do swojego ojca i ta rozmowa została nagrana.
Gdzie jesteś?
Jestem w areszcie.
Co się stało?
Mark i ja pobiliśmy się.
On próbował uchwycić nóż i ja... Kto?
Z kim się pobiłeś?
Z Markiem.
Z dostępnych źródeł wynika, że to cała konwersacja między nimi.
Rachul nie powiedział wprost, że zabił swojego przyjaciela.
Jednak wyraźnie zaznaczył, że to on chwycił za nóż.
W trakcie składania wyjaśnień nie wspomniał o żadnej bójce.
Zataił zatem istotny szczegół.
Jego obrońcy powiedzieli na sali sądowej, że ich klient nie był szczery z ojcem.
Był pod wpływem alkoholu i emocji.
W dalszym ciągu chciał chronić swoją dziewczynę i dlatego skłamał.
Ale prokurator zwrócił uwagę, że 24-latek zatelefonował do swojego domu rodzinnego już kilkanaście godzin po zatrzymaniu.
Wtedy już musiał wytrzeźwieć.
Jego niektórzy znajomi zeznali, że potrafił być agresywny i władczy.
Ale czy byłby zdolny do zabicia swojego najlepszego przyjaciela?
Zdaniem ławy przysięgłych tak.
Mężczyznę uznano za winnego morderstwa pierwszego stopnia.
Sąd wskazał go na dożywotnie pozbawienie wolności.
Rodzice wierzą w jego niewinność.
W to, że za kratkami powinna siedzieć zupełnie inna osoba.
Ale śledczy i prokurator są zdanie, że sprawiedliwości stało się zadość.
Nie udało im się jednak ustalić motywu, co do dziś spędza im sen z powiek.
Two survivors.
No recollections in apartment.
Opublikowane na portalu CBS News.
Materiał wideo pod tytułem Raul Gupta.
I did not stab Mark.
Opublikowane na portalu CBS News.
Decyzja Sądu Apelacyjnego Stanu Maryland wobec apelacji w sprawie Raula Gupty z 28 kwietnia 2016 roku.
Ostatnie odcinki
-
„Kazali mi wejść do bagażnika”. Wtedy zaczęło s...
02.02.2026 13:25
-
[PRZEDPREMIEROWO] Kamera zarejestrowała coś, cz...
29.01.2026 07:19
-
Od tygodni śmierdziało w piwnicy. Ale tylko on ...
26.01.2026 04:00
-
13-latka zostawiła trop. Ale przez 40 lat nikt ...
19.01.2026 04:00
-
Sprawa dziewczyny z Watykanu. Po 42 latach przy...
12.01.2026 04:00
-
Kazała matce złożyć pewną obietnicę | 407.
05.01.2026 04:00
-
Zapytał: „Myślisz, że ciało zamarzło?”. Nie wie...
29.12.2025 04:00
-
40 lat bez tropu. Aż były gliniarz nagrał o tym...
22.12.2025 04:00
-
To nie zwłoki go pogrążyły. Tylko zawartość jeg...
15.12.2025 04:00
-
Szczątki były w beczkach. Twarze odczytali z ko...
08.12.2025 04:00