Mentionsy

Kryminatorium
29.01.2026 07:19

[PRZEDPREMIEROWO] Kamera zarejestrowała coś, czego nikt nie potrafi wyjaśnić do dziś | 412.

Odcinek przedpremierowy dla osób z płatnym dostępem. Dzięki za wsparcie podcastu! Publiczna premiera wkrótce.


To jedna z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych ze Skandynawii. W październiku 2018 roku Anne-Elisabeth Hagen, mieszkająca kilkanaście kilometrów od Oslo, przepadła jak kamień w wodę. Początkowo wszystko wskazywało na to, że została porwana. Że ktoś siłą wyciągnął ją z jej własnego domu. Świadczył o tym między innymi list z żądaniem okupu. Mężem kobiety okazał się jeden z najbogatszych ludzi Norwegii. Czy ktoś chciał wyłudzić pieniądze od rodziny miliardera? A może chodziło o coś zupełnie innego? W pewnym momencie śledztwo przybrało zupełnie nieoczekiwany obrót.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 357 wyników dla "Akademiku Uniwersytetu w Stellenbosch"

Na nagraniu z monitoringu widać, jak młody mężczyzna spokojnie podchodzi do bankomatu.

Ma na sobie kurtkę porwanego studenta.

Wkłada kartę i wpisuje PIN.

Tego, co dzieje się niewiele dalej, kamera już nie pokazuje.

W bagażniku samochodu leży drugi chłopak.

Porwany.

Pobity i bez butów.

Ale po chwili ktoś z całej siły uderza w klapę bagażnika i krzyczy, podałeś nam zły pin.

W Republice Południowej Afryki, gdzie brutalne porwania często giną w statystykach, ta sprawa przebiła się do świadomości publicznej.

Bo tym razem za suchymi liczbami stały konkretne twarze i dramat, którego nie da się zapomnieć.

Ja nazywam się Marcin Myszka, a to Kryminatorium.

Pamiętaj, że w każdy poniedziałek w tym podcaście odsłuchasz mroczną i tajemniczą historię prawdziwego śledztwa.

Zaobserwuj na Spotify, aby być na bieżąco.

Słuchajcie, nadszedł w końcu ten moment.

Mogę oficjalnie ogłosić powrót mojego drugiego podcastu Strach Story.

Już w najbliższy czwartek, 5 lutego, startuje czwarty sezon, a to oznacza 10 tygodni z rzędu pełnych poruszających historii od naszych słuchaczy.

W każdy czwartek nowy odcinek, nowe emocje, nowe opowieści, które zostaną z wami na długo.

I mogę śmiało powiedzieć, że to będzie najmocniejszy sezon jak do tej pory.

Zaobserwuj Strach Story na Spotify lub YouTube, żeby nie przegapić żadnego odcinka.

Wspierający Strach Story na YouTube i Spotify mają dostęp już teraz do wszystkich 10 odcinków bez czekania tygodniami na nowe publikacje.

Otwieramy akta tajemnic.

Gdy 21-letni Cheslin Marsh otworzył oczy, poczuł przeszywający ból głowy.

Początkowo nie wiedział, gdzie się znajdował, ani jak tam się znalazł.

Przed sobą miał jedynie drzewa i krzaki.

Minęła chwila, nim przypomniał sobie wydarzenia z poprzedniego wieczoru.

W pobliżu było kilka domów.

Młody mężczyzna pukał od drzwi do drzwi, ale mieszkańcy go przeganiali.

Nie dali dojść do słowa.

Na głowie miał rany.

Jego ubrania przesiąkły krwią.

Wzięli go nie za ofiarę przestępstwa, a za oprawcę.

W okolicy roiło się od gangów.

Cheslina potraktowano jak członka jednego z nich.

Ktoś zadzwonił na policję i gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zauważyli przerażonego i rannego chłopaka.

Po chwili pojawiła się również karetka, która przywiozła go do szpitala.

Okazało się, że 21-latek znalazł się w miejscowości Cryfontein w prowincji przylądkowej zachodniej w Republice Południowej Afryki.

Trafił do tamtejszej placówki medycznej.

Okazało się, że doznał poważnego urazu głowy tępym narzędziem.

Oprócz tego spora rana obejmowała jego lewą rękę.

W tym celu trafił do innego szpitala, jednak w oczekiwaniu na nią został przesłuchany przez śledczych.

Cheslin bardziej niż o swoje życie obawiał się o przyjaciółkę.

Twierdził, że Hanie Cornelius grozi poważne niebezpieczeństwo.

W końcu zrelacjonowwydarzenia poprzedniego wieczoru.

W piątek 26 maja 2017 roku wziął udział w małej imprezie, która odbyła się w Akademiku Uniwersytetu w Stellenbosch.

Dziewczyna tamtej nocy nie piła alkoholu.

Przyjechała na miejsce samochodem swojej babci, niebieskim Golfem.

Zaproponowała mu, że go podwiezie.

Kilka minut później znaleźli się pod blokiem, w którym wynajmował mieszkanie.

Przez chwilę jeszcze rozmawiali.

Oboje pozostali w pojeździe.

Cheslin już otwierał drzwi i żegnał się z przyjaciółką, gdy nagle zauważył coś przerażającego.

Do drzwi od strony kierowcy ktoś się skradał.

Ktoś, kto ściskał w dłoni śrubokręt.

Natychmiast zamknął pojazd, chwycił Hannę za rękę, dał jej w ten sposób do zrozumienia, że coś było nie tak.

Poszkodowany zeznał, że krótko po tym spostrzegł drugiego napastnika.

Ten podszedł od jego strony, otworzył drzwi, miał przy sobie nóż.

Zagroził 21-latkowi, że jeśli wyda z siebie jakiś dźwięk, stanie się krzywda jemu i dziewczynie.

Dziewczyna usiadła na niewielkiej przestrzeni pomiędzy siedzeniami.

Dołączyło dwóch kolejnych mężczyzn.

Ten po prawej zaczął go przeszukiww poszukiwaniu gotówki i telefonu.

Ci z przodu w tym czasie skupili się na znalezieniu kluczyków do auta.

Nie było ich w stacyjce, co bardzo ich rozzłościło.

Krzyczeli, że zabiją te dwójkę, jeśli im nie powiedzą, gdzie one są.

Byli zbyt przerażeni, by wydusić z siebie jakiekolwiek słowo.

Oprawcy włączyli latarki w telefonach i uważnie przeczesali wnętrze pojazdu.

W końcu odnaleźli pożądany przez nich klucz.

Hanna w końcu się odezwała.

Na co jeden odpowiedział, że po prostu potrzebują podwózki do domu.

Dodał, że ona nie musi się martwić, bo na pewno odzyska swój samochód.

Odjechali kawałek.

Po chwili zatrzymali się.

Kazali Czeslinowi wyjść na zewnątrz.

Gdy tak zrobił, musiał zdjąć buty i wejść do bagażnika.

Na początku czuł, że za chwilę wpadnie w panikę.

Był przerażony ciasną, wręcz klaustrofobiczną przestrzenią, w której się znalazł.

Albo przynajmniej tak się 21-latkowi wtedy wydawało.

W końcu się zatrzymali.

Ktoś otworzył bagażnik.

Ponownie go przeszukał.

Z uszu zdjął diamentowe kolczyki.

Cheslin podał, ale fałszywy.

Ponownie ruszyli w drogę.

Podczas kolejnego przystanku jeden z mężczyzn wesołym tonem oznajmił, że w końcu mają to, czego chcieli.

Chłopak w bagażniku uznał, że musieli znaleźć się przy bankomacie, że porywacze właśnie chcieli wypłacić pieniądze i nie pomylił się.

Po chwili jeden z nich agresywnie uderzył w bagażnik i krzyknął, podałeś nam złe pin.

Podczas nowego postoju mężczyźni stali na zewnątrz.

Rozmawiali.

W końcu jeden z nich zauważył, że dziewczyna została sama w samochodzie.

Inna osoba z grupy wróciła jej pilnować.

Kolejna otworzyła bagażnik.

Gdy porywacz usłyszał odpowiedź, oznajmił ją pozostałym.

Była to zbyt mała suma, więc nie kazali mu podać poprawionego PINu.

Przynajmniej dwa razy porywacze wyszli na dłuższą chwilę z auta i gdzieś zniknęli.

Raz wzięli ze sobą dziewczynę.

W trakcie drogi zażywali nielegalne substancje.

Gdy następny raz otworzono bagażnik, oprawcy kazali Czeslinowi wysiąść.

Zaczęli go gdzieś prowadzić.

On nie wiedział, gdzie został wywieziony, ale posłusznie szedł.

W końcu przystanęli przy dużym drzewie.

W rękach trzymali cegły.

21-latek początkowo poczuł przeszywający ból, ale z każdym uderzeniem zaczął tracić kontakt z rzeczywistością.

I w końcu zemdlał.

Kilka godzin wcześniej ktoś przypadkowo natknął się na zwłoki młodej kobiety.

Znajdowały się w pobliżu winiarni w Knorkhug.

Jak się wkrótce okazało, była to Hannah.

Już na podstawie wstępnych oględzin dało się stwierdzić, że zginęła w wyjątkowo brutalny sposób.

Doznała poważnego urazu głowy.

Ponadto dość spora rana widniała na jej szyi.

Bezpośrednią przyczyną zgonu był uraz głowy.

Doprowadził on do złamania podstawy czaszki, poważnego uszkodzenia mózgu, mostu oraz śródmózgowia.

Denatka musiała otrzymać dwa ciosy, jednak zanim do tego doszło, została dźgnięta w szyję ostrym narzędziem.

Sprawca wepchnął ostrze głęboko w jej ciało.

Już sam ten uraz wystarczyłby uśmiercić.

Wykrwawiłaby się najprawdopodobniej w ciągu kilku minut.

Jednak to nie wszystko, co ją spotkało.

Zdaniem specjalisty, studentka została również brutalnie wykorzystana i to przez kilku mężczyzn.

Oprawcy również ją pobili.

Na jej ciele, między innymi na palcach czy nogach, pozostała jej własna krew.

W pobliżu miejsca odnalezienia zwłok, technicy kryminalistyczni zabezpieczyli ogromny kilkukilogramowy kamień.

Okazało się, że to właśnie tym przedmiotem uderzono ją w głowę.

Cheslin przeżył, ale ledwo co.

Biorąc pod uwagę jego obrażenia, śledczy doszli do wniosku, że oprawcy chcieli go zabić.

Zarzuty wobec nich się mnożyły.

Porwanie, wykorzystanie, morderstwo, usiłowanie morderstwa i również kradzież.

Mężczyźni przywłaszczyli sobie niebieskiego golfa należącego do rodziny Hany.

Policjanci przeczuwali, że dalej się nim przemieszczają.

W takiej sytuacji byliby dość łatwo namierzalni.

Młodzi, ciemnoskórzy mężczyźni w przedziale od 25 do 35 lat.

Trzech z nich było dość wysokich, jeden nieco niższy od reszty.

Każdy o przeciętnej budowie ciała.

Poszkodowany zapamiętał też poszczególne detale dotyczące ich twarzy.

Oprócz tego stróże prawa zdobyli też materiał z kamer monitoringu.

Udało się odnaleźć moment, w którym doszło do porwania dwójki studentów.

Na nagraniu widać, jak niebieski Golf staje na parkingu o godzinie 03.23 nad ranem.

Ale można dostrzec zapalone światła reflektorów.

Po chwili zostają wyłączone.

Około 7 minut później zjawia się tam czterech mężczyzn.

Przechodzą kilkanaście metrów od samochodu dziewczyny.

Najpierw dwóch z nich podchodzi do niebieskiego pojazdu.

Dwóch kolejnych po chwili dołącza.

O 3.38 jedna postać oddaliła się od samochodu i już nie wróciła.

Cheslin potwierdził, że choć na początku faktycznie było czterech mężczyzn, jeden z nich sobie poszedł.

Niecałe dwie minuty później niebieski Golf odjechał z parkingu.

Kolejne nagranie pochodziło ze stacji benzynowej, w tej samej miejscowości.

Ze środka wyszedł jeden mężczyzna.

Miał na sobie kurtkę Cheslina, ale wykluczono, by był to sam poszkodowany.

Porywacz podszedł do bankomatu.

To właśnie wtedy próbowano wypłacić pieniądze.

27 maja około godziny 8.30 dwudziestoletnia mieszkanka Krajfontein przechodziła obok kościoła.

Na pobliskim parkingu stał niebieski golf, który zwrócił jej uwagę.

W środku siedziało kilku mężczyzn.

Dwóch z nich wysiadło.

Odniosła wrażenie, że za nią podążali.

Ale gdy się odwracała, nikogo za sobą nie widziała.

Nagle pojawili się obok, gdy chciała przejść przez ulicę.

Jeden z nich złapał się za krocze w obscenicznym geście, który ją przestraszył.

Szybko wstała i podbiegła na chodnik.

Wtedy zorientowała się, że jej torebka spadła na ziemię.

Jeden z mężczyzn zdążył ją przechwycić.

Obaj wrócili do niebieskiego golfa.

Na miejscu zdarzenia pojawiła się inna kobieta.

Jechała samochodem i przypadkowo zaobserwowała tę niepokojącą scenę.

Gdy zauważyła, że mężczyźni uciekają z torebką ofiary, postanowiła zareagować.

Próbowała odciąć im drogę ucieczki.

Mimo to świadek była w stanie zanotować numery rejestracyjne pojazdu, którym się przemieszczali.

Tego samego dnia około godziny 13 w tym samym mieście doszło do ataku na inną kobietę, Mimi Oktober.

Zmierzała na postój taksówek.

Ze środka wyskoczył mężczyzna.

Trzymał w dłoni broń palną.

Wymierzył prosto w nią.

Powiedział, by wsiadła do auta i nie wydała żadnego odgłosu.

Przypuszczała, że gdyby nie postąpiła wedle jego woli, on zastrzeliłby ją.

Usiadła więc z tyłu, obok napastnika.

W środku było jeszcze trzech mężczyzn.

Ten po jej prawej stronie spał.

Następnie kazał oddać kartę bankową i podać PIN.

Zabrał też pozostałe kosztowności.

Miała przy sobie dwie komórki, drugą w kieszeni kurtki.

Kierowca zatrzymał się na stacji benzynowej i wspólnie z kolegą, który również siedział z przodu, wysiadł.

Po chwili kobieta otrzymała powiadomienie na telefon o wypłaceniu gotówki.

Dwaj pozostali zorientowali się wtedy, co próbowała przed nimi ukryć.

Ten przedmiot również jej zabrali.

Oprawcy niedługo później ją wypuścili.

Moment, w którym porywacze zatrzymali się na stacji benzynowej został zarejestrowany przez miejscowy monitoring.

Na nagraniu widać jak ze środka wysiada dwóch mężczyzn.

Jeden z nich ma na sobie kurtkę chłopaka, który ledwo uszedł z życiem i przebyww szpitalu.

Obaj najpierw poszli do sklepu.

Jeden z nich wyszedł nieco wcześniej i skierował się w stronę bankomatu.

Po chwili drugi do niego dołączył.

Po wypłaceniu pieniędzy wrócili do sklepu.

Niecałe dwie minuty później siedzieli już w aucie i odjechali.

Pościg został zarejestrowany na nagraniu.

Widzimy na nim jak podejrzany jadący niebieskim Golfem wjeżdża na teren prywatnej posiadłości, tuż za nim podążają policjanci.

Cała akcja od razu wzbudza zainteresowanie lokalnej społeczności.

Tę niebezpieczną scenę z bliska oglądają kręcące się w pobliżu dzieciaki.

Nie widzą do końca co się dzieje, ale będąc świadkiem takich scen trudno odwrócić wzrok.

Nie pozostaje więc nic innego jak zostawić auto i wziąć nogi za pas.

Napastnicy uciekają, ale policjanci nie dają za wygraną.

I udaje im się ich dorwać.

Zatrzymali i przewieźli na komisariat dwie osoby.

Zidentyfikowano ich tożsamość.

Vernon Whitboy oraz Geraldo Parsons.

Krótko później do aresztu trafili Iven van Niekerk i Nazwin Julius.

Niewiele wiemy o ofiarach.

Dostępne źródła nie oferują odpowiedzi na te pytania.

Podobnie jest w przypadku czterech mężczyzn.

Wiadomo jedynie, że byli już znani lokalnym stróżom prawa.

W przeszłości dokonali napadów i kradzieży.

Jednak atak na studentów odbiegał od pozostałych czynów, których się dopuścili.

Zazwyczaj nie robili swoim ofiarom fizycznej krzywdy.

Zabierali pieniądze i inne kosztowności.

Jeśli zdarzało im się kogoś porwać, to w końcu tę osobę wypuszczali, jednak taki los niestety nie spotkał studentów.

Każdy z nich przedstawił swoją wersję wydarzeń.

Próbował jak najbardziej się wybielić.

Wspólnie zażyli nielegalne substancje.

Byli nastawieni na dokonanie kradzieży.

Przechodząc przez osiedle mieszkalne, uwagę Geraldo przykuł niebieski golf stojący na parkingu.

Wiedział, że w środku siedzi dwójka młodych osób.

Oznajmił, że powinni ich okraść.

Zabiorą kosztowności, następnie każą im wejść do bagażnika.

Odjadą za miasto, pozostawią ich na odludziu i uciekną.

Vernon z kolei zaczaił się na Hannę ze śrubokrętem w dłoni.

Na parkingu wszystko potoczyło się tak, jak opowiedział o tym poszkodowany.

Dwóch pozostałych po chwili do nich dołączyło.

Gorączkowo szukali kluczyków od auta.

Nashville zabrał gotówkę i telefon, po czym odłączył się od grupy.

Za kierownicą siedział Geraldo.

Odwiedzili pewnego mężczyznę, który handlował psychoaktywnymi substancjami.

Później kolejnego w podobnym celu.

Zażyli środki odurzające i zmusili do tego samego dziewczyny.

Vernon podobno nie wiedział jak się nazywał.

W końcu Geraldo, Evan i ten trzeci wyszli z samochodu i zabrali gdzieś Cheslina.

Mieli go związać i zostawić przy drzewie.

Gdy wracali do Stellenbosch, na chwilę zatrzymali się na kolejnym odludziu.

Kazali Hannie wyjść na zewnątrz.

To tam ją wykorzystali.

Vernon zaprzeczył, by brał w tym udział.

Gdy wrócili do środka, dziewczyna była zapłakana i przerażona.

Podejrzany w trakcie składania wyjaśnień powiedział, że było mu jej żal, lecz nie wiedział jak pomóc.

Kilka kilometrów dalej samochód ponownie się zatrzymał.

Ci sami mężczyźni wyciągnęli dziewczynę na zewnątrz.

Gdy zjawili się po chwili, jej już nie było.

Usłyszał, że koledzy ją związali i zostawili.

Że pewnie wkrótce ktoś ją znajdzie.

Według tej wersji, to właśnie Geraldo pełnił kierowniczą funkcję w grupie.

To on podsunął pozostałym pomysł napaści na studentów.

To on kierował pojazdem.

Gdy Vernon zapytał najpierw o los chłopaka, a później dziewczyny, to właśnie on udzielał odpowiedzi.

Geraldo przyznał policji, że to rzeczywiście on jako pierwszy zauważył samochód na parkingu.

zasugerował kradzież, ale to Vernon powiedział, że w środku siedzą dwie osoby i że warto byłoby je obrabować z gotówki i telefonów.

Drugi podejrzany podkreślił, że zależało mu wyłącznie na pojeździe, że nie chciał nikogo porywać, a tym bardziej mordować.

Natomiast Vernon od początku emanował agresją.

Zaczął grozić Cheslinowi.

Po chwili pozostali do nich dołączyli.

I gdy znaleźli klucze, Nashville zabrał chłopakowi pieniądze z portfela i komórkę.

Po czym oddalił się i już nie wrócił.

Zgodnie z tym, co powiedział jego kolega, Geraldo przyznał, że zasiadł za kierownicą.

Pierwszym przystankiem był bankomat.

Następnie odwiedził znajomych w celu kupienia nielegalnych substancji.

Geraldo powiedział, że Vernon uczestniczył w próbie zabójstwa chłopaka.

Mało tego, sam wyciągnął go z auta i zaprowadził pod drzewo.

Ułożył na brzuchu i uderzył kilkukrotnie w głowę ciężkim kamieniem.

Podejrzany dodał, że sam rozglądał się za czymś twardym, ale nic takiego nie mógł znaleźć na miejscu.

Iwen nie uczestniczył w tym zdarzeniu.

Pozostał w samochodzie i pilnował Hannę.

Gdy ponownie ruszyli w drogę, Vernon podobno powiedział, że dziewczyna obiecała im seks.

wiąc to, spojrzał na nią i kazał potwierdzić.

Według słów drugiego podejrzanego, miała wtedy w oczach strach i łzy.

Geraldo jako pierwszy ją wykorzystał.

Jednak próbował się bronić.

Powiedział, że od razu tego pożałował.

Miał wyrzuty sumienia i zaczął płakać.

Zdawał sobie sprawę, że zrobił coś okropnego.

Czuł się źle względem ofiary, ale również wobec swojej życiowej partnerki i dzieci.

Gdy wrócili, obaj mówili o tym, że muszą się jej pozbyć.

Następnie pojechali w pobliże farmy i winnicy.

Gdy próbowali ją wyciągnąć na zewnątrz po raz pierwszy zaczęła stawiać opór.

Jeden z mężczyzn wziął wtedy do ręki nóż i wbił jej w szyję.

Dziewczyna ledwo trzymała się na nogach, ale nie upadła.

Przynajmniej dopóki drugi nie zaczął jej kopać i uderzać w brzuch.

Niemal od razu po tym wziął do ręki ciężki głaz i uderzył ją w głowę.

Gdy upewnili się, że ona nie żyje wrócili do samochodu.

Geraldo powiedział, że to Iven chwycił za nóż.

Natomiast Vernon miał pobić dziewczynę, a następnie uderzyć ją kamieniem.

W swoich wyjaśnieniach przyznał, że jest członkiem lokalnej organizacji przestępczej.

Obaj cieszyli się dość wysoką pozycją w strukturach.

Często wspólnie z innymi kolegami wychodzili w nocy na miasto.

I dokonywali kradzieży.

Wspominał również o mężczyźnie, o którym mówił Vernon.

Powiedział, że odwiedzili go w celu zakupu nielegalnych substancji.

Pierwszy podejrzany dodał, że ten człowiek się do nich dołączył.

Ale w aktach sądowych brakuje informacji, czy dokładnie to samo padło z ust drugiego.

Trzeci z nich, Evan, potwierdził, że brał udział w serii przestępstw w tamtej nocy.

Twierdził jednak, że bardzo żałuje tego, co się stało.

W liście skierowanym do rodziny Hany poprosił ich o wybaczenie.

wił, że nie chciał zrobić jej krzywdy, ale nie mógł się już wycofać.

Gdyby tak się stało, pozostali zabiliby również jego.

Nashville również przedstawił swoją wersję wydarzeń.

Geraldo zauważył samochód, zasugerował kradzież.

Vernon dostrzegł dwie osoby siedzące w środku, ale to nie ostudziło jego zapału.

Wspólnie z tym pierwszym zakradli się do golfa.

Jeden zaatakował dziewczynę, drugi chłopaka.

Wspólnie z Ivenem dołączyli do akcji, dopiero chwilę później.

Reszta potoczyła się zgodnie z tym, co mówili pozostali.

Przez chwilę wszyscy szukali kluczyków.

Okradł go z gotówki i telefonu, po czym oddalił się od grupy i wrócił do domu.

Mimi potwierdziła, że w porwaniu i kradzieży uczestniczył Vernon, Geraldo i Ivan.

Pierwszy siedział z przodu, po stronie pasażera.

Drugi prowadził samochód, a trzeci spał z tyłu.

Nie ujawniono opinii publicznej, kim był ten czwarty mężczyzna.

W wypowiedziach Vernona pojawiła się wzmianka o znajomym, o którym wspomniano już na etapie historii Hany i Cheslina.

To ten, który nagle się do nich dołączył i rzekomo również wykorzystał dziewczynę.

Vernon dodał, że ten człowiek siedział z przodu, on sam zaś z tyłu, co kłóciło się z zeznaniami ofiary.

Kobieta wskazała odwrotnie.

Według jej wersji to Geraldo i Vernon zajmowali miejsca z przodu, Ivan i ten czwarty z tyłu.

Niezidentyfikowany człowiek trzymał broń i to on kazał jej wejść do środka.

Mężczyźni zostali oskarżeni o szereg przestępstw, po cztery zarzuty związane z napaścią i trzy z porwaniem, a także usiłowanie morderstwa, morderstwo i wykorzystanie.

Ich kolega, Nashville, miał odpowiedzieć tylko za napaść i porwanie Hany i Cheslinę.

W skradzionym samochodzie odnaleziono wiele śladów DNA należących do oskarżonych, w szczególności do Geraldo i Vernona, i również niesidentyfikowanej osoby.

Oprócz tego, niedaleko miejsca, gdzie odnaleziono studentkę, w trakcie czynności dochodzeniowo-śledczych natknęliśmy się na wyrzucone prezerwatywy.

W trakcie składania wyjaśnień mężczyźni wspomnieli, że użyli ich.

Badania laboratoryjne potwierdziły, że to oni je tam pozostawili.

Zostali uznani za winnych wszystkich zarzucanych czynów.

Nashville usłyszał wyrok 22 lat więzienia, a 3 pozostali, 2 dożywocie oraz dodatkowo każdy z nich po 100 lat pozbawienia wolności.

Zdaniem prokuratora oskarżeni nie okazali skruchy, choć próbowali przekonywać, że żałują tego, co się stało.

Jednak swoim zachowaniem tego nie udowodnili.

Wręcz przeciwnie.

Nie pomogli śledczym w ujawnieniu, kim był tajemniczy mężczyzna, który uczestniczył w wykorzystaniu kobiety i prawdopodobnie jej morderstwie.

Prokurator uważał, że zazbrodnie na studentach nie będą w stanie znaleźć odkupienia.

Ta tragedia zamieniła życie rodziny bliskich ofiar w koszmar.

Jakiś czas później rodzice założyli fundację jej imienia, by wspierać ofiary przestępstw.

Jednak to w żaden sposób nie przyniosło im ukojenia, zwłaszcza matce.

Popadła w głęboką depresję.

Rok później zmarła w wyniku utopienia w morzu.

Kobieta ponoć była doskonałą pływaczką i pływała niemal codziennie.

Pojawiła się wtedy hipoteza o odebraniu sobie życia, ale nigdy nie została oficjalnie potwierdzona.

Jej ojciec natomiast trzy miesiące po śmierci córki otrzymał diagnozę nowotworu.

Zmarł w grudniu 2022 roku.

Zmaga się z dość sporą niepełnosprawnością, która wpłynęła na jego rozwój mentalny i psychiczny.

Po śmierci siostry stale pytał kiedy ona wróci.

Nie mógł zrozumieć, że już więcej jej nie zobaczy.

W niedługim odstępie stracił kolejne dwie najbliższe osoby.

Osoby, które dotychczas zapewniały mu opiekę, bez której nie mógł funkcjonować.

Cheslin w wyniku brutalnej napaści stracił słuch w jednym uchu.

Niestety nie było go wtedy stać na zakup aparatu słuchowego.

Rzucił również studia, gdy przez doznaną traumę nie potrafił funkcjonować tak jak kiedyś.

Dopiero niedawno wrócił na uniwersytet.

Udało mu się to dzięki internetowej zbiórce pieniędzy.

Postanowił skończyć prawo.

Pomimo wszelkich starań już nigdy nie wymarze z pamięci tamtej nocy.

Słyszymy się jak zwykle w nadchodzący poniedziałek.

A jeśli chcecie wejść jeszcze głębiej w świat zbrodni, śledztw i niewyjaśnionych historii, zapraszam na konwent True Crime.

Kryminalne miasto, dwudniowe wydarzenie, prawdziwe sprawy, doświadczeni eksperci i weekend, który zostanie w Twojej głowie na długo.

Widzimy się 16 i 17 maja w Hali Stulecia we Wrocławiu.

Bilety już w sprzedaży.

Znajdziesz je w serwisie e-bilet.

Źródła wykorzystane do stworzenia odcinka.