Mentionsy

Kultura Liberalna
30.01.2026 08:32

Zabójstwo w Minneapolis. Czy to koniec USA jakie znamy? | Kohut, Bodziony

Gościem podkastu Kultury Liberalnej jest Andrzej Kohut, amerykanista, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, autor książek “Ameryka. Dom Podzielony” i “Bitwa o Amerykę”.
Rozmawiamy o eskalacji przemocy w USA – ofiarach ICE, polityce migracyjnej administracji Donalda Trumpa, protestach, oraz o tym, czy kraj zmierza ku wewnętrznemu konfliktowi. Czy wojna domowa w USA staje się realnym zagrożeniem? Jak wydarzenia z Minneapolis wpływają na amerykańską politykę? Podsumowujemy również rok prezydentury Donalda Trumpa. Jak oceniają go Amerykanie? Czy Republikanie mają się czego obawiać przed wyborami w 2026 roku?
Zaprasza Jakub Bodziony.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 73 wyników dla "Trump"

Myślę, że w pewnym sensie Ameryka po Donaldzie Trumpie już nigdy nie będzie taka sama, jak była, niezależnie od tego, czy spełni się scenariusz ten najmroczniejszy, który niektórzy starają się...

czyli nie będzie już żadnego następnego prezydenta wybranego w sposób demokratyczny, tylko będzie trzecia kadencja Trumpa, a później kolejny następca Trumpa.

Jak spojrzymy na sondaże Trumpa, pewnie będziemy o tym rozmawiać.

Natomiast to, co się dzieje podczas prezydentury Trumpa, to ogromna kumulacja władzy w rękach prezydenta.

Z Donaldem Trumpem trwale, bądź jego następcami, albo też z takim systemem wciąż demokratycznym, gdzie władza przechodzi z jednego obozu do drugiego, ale te obozy są już dużo potężniejsze, dużo więcej mogą, dużo mniej się muszą obawiać checks and balances, tak jak to było do tej pory.

Przez to, że ta aura Donalda Trumpa się nad tym wszystkim unosi?

Myślę, że też ze względu na to, że można powiedzieć władza wykonawcza czy administracja Donalda Trumpa buduje sobie

I który to ICE zostało w drugiej kadencji Trumpa radykalnie rozbudowane.

Donald Trump często tą liczbę jeszcze powiększa, mówiąc o tym, że to może być i 20, i 25 milionów.

Z tej społeczności oczywiście wywodzi się kongreswoman Ilhan Omar, która jest jedną z takich widocznych bardzo przeciwniczek Donalda Trumpa.

Donald Trump już kilkukrotnie

Ta rzecz wybuchła w internecie, sprowokowała Trumpa do kolejnych wypowiedzi na temat Somalijczyków i stała się też jakimś impulsem do tego, żeby właśnie do Minnesota skierować służby imigracyjne, które od dłuższego czasu, od początku kadencji Trumpa przemieszczają się, można powiedzieć, po kraju.

Więc to był, powiedzmy, impuls, natomiast jest jeszcze szereg innych powodów, dla których akurat Minneapolis, akurat Minnesota są szczególnie drogie sercu Trumpa, mówiąc ironicznie, które spowodowały, że akurat ten stan znalazł się na celowniku.

No ale oprócz tego mamy, tak można sądzić w głowie Trumpa, wspomnienia z 2020 roku, kiedy to właśnie od Minneapolis, od śmierci Georgia Floyd'a i od protestów, później również zamieszek w tym mieście, rozprzestrzenił się protest na cały kraj, który w pewnym sensie ustawił jakąś część kampanii wyborczej 2020 roku

wbrew oczekiwaniom Donalda Trumpa.

To był też moment, kiedy Donald Trump chciał użyć rozmaitych narzędzi, by się tym protestom przeciwstawić, ale ówcześnie jego doradcy go przed tym powstrzymywali.

Jest to więc coś, co Trump może widzieć jako pewne niedokończone zadanie, z którym teraz chciałby się rozprawić.

Paul, dla których akurat Minnesota pojawiła się na celowniku Trumpa.

I to się bierze ni mniej, ni więcej tylko z koncepcji Donalda Trumpa przedstawionej jeszcze w kampanii wyborczej, że trzeba deportować wszystkich nielegalnych imigrantów, ile by ich tam nie było, 15, 18 czy 20 milionów.

Administracja Trumpa dosyć szybko padła ofiarą własnego sukcesu.

Tak, jeżeli spojrzymy na liczby, to to jest jeden z bardziej niezwykłych sukcesów, jeżeli patrzymy kategoriami tego, co Trump chciał osiągnąć w tej kadencji.

A Donald Trump obiecywał deportację milionów ludzi.

Donald Trump chciałby, aby nie było.

Próbuje się teraz od kongresu domagać ustawodawstwa w tej sprawie, które by zakończyło taką możliwość, ale jak póki co jest legalne, Donald Trump tego nie trawi wielu republikanów.

To, że agenci ICE działają w ten sposób, wynika właśnie z tego celu, który sobie postawiła administracja Trumpa, czyli trzeba deportować przynajmniej ten milion ludzi.

To jest w ogóle osobne zagadnienie, że w administracji Trumpa wiele rzeczy jest robionych do pewnego stopnia teatralnie po to, by uzyskać jakiś konkretny efekt.

Administracja Trumpa, czy może jeszcze nawet wcześniej, Donald Trump jako kandydat w wyborach prezydenckich rysował wizję ukrócenia biurokratycznego państwa.

I w obozie Trumpa były do tego dwa podejścia.

I to było podejście człowieka, który zajął się tym problemem w ramach Project 2025, tego dokumentu Mandate for Leadership, który był wielokrotnie analizowany jako taka mapa drogowa tej drugiej administracji Trumpa.

Jego spory z Tomem Homanem, czyli carem do spraw granicy, którego Donald Trump sam sobie ustanowił i teraz wysyła go właśnie do Minneapolis, by na miejscu sprawdził jak jest i raportował bezpośrednio do niego, już nie przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego, tylko bezpośrednio do niego.

Ja nie wiem, nie mam takich danych, żeby stwierdzić z całą pewnością, że, a są takie twierdzenia pojawiające się gdzieś tam w obiegu komentatorskim, Donald Trump robi to, co robi, jeżeli chodzi o ICE, po to, by zbudować sobie siłę paramilitarną o budżecie porównywalnym z europejskimi i nie tylko europejskimi armiami, która będzie na jego rozkazy i która w przyszłości będzie tego rodzaju narzędzia używać przeciwko amerykańskim obywatelom.

Być może wcale go nie ma, być może to jest nieżyczliwość ludzi krytycznych wobec Trumpa.

Nie to, że Donald Trump świadomie do tego dąży, tylko że nawet jeżeli...

Tak, znaczy mi z kolei bliżej jest do takiego poglądu, bo często teraz się określa Trumpa jako faszystę czy białego suprematystę.

I to, co robi Trump i w jaki sposób kreuje politykę państwa i w jaki sposób osłabia konkretne instytucje, a w jaki sposób inne wzmacnia, po prostu stwarza szerokie pole do nadużyć.

Jakie są oceny tego, co robi Trump?

Jeżeli głosują na Trumpa, to być może są zadowoleni, więc... To jest ten dom podzielony, parafrazując tytuł twojej pierwszej książki.

Myślę, że od czasu do czasu te pęknięcia ujawniają się w jakiś takich, pęknięcia w tym poparciu dla Trumpa w obozie republikańskim ujawniają się w jakichś takich niuansach.

jak najbardziej z tego elektoratu Trumpa, uzbrojeni często nie tylko w pistolety, ale na przykład w karabinki AR-15 i pozowali z nimi w centrach miast, żeby pokazać, że oto właśnie są gotowi i uzbrojeni, by bronić wolności przed tyranią władzy.

I Donald Trump, mam wrażenie, zauważył, że jego własna baza wyborcza w tej konkretnej sprawie się chwieje, że mu to po prostu nie służy.

Oczywiście tych elementów presji było jeszcze więcej, ale w momencie, w którym rozmawiamy, wydaje się, że Donald Trump postanowił sytuację deeskalować, a nie ją podgrzewać.

Była gotowa, a Trump się pod nią nie podpisał.

U Trumpa takie rzeczy potrafią się zmieniać bardzo szybko.

Można odnieść wrażenie, Trump uznał, iż koszty obrony tego, co się wydarzyło, przerosną koszty tego chwilowego ustąpienia, czy kroku do tyłu i ten krok do tyłu wykonał.

Stawką jest tak naprawdę następne dwa lata prezydentury Trumpa.

Jeżeli Trump straci, Trump, republikanie.

Ale patrząc na to, jak funkcjonowali republikanie w ostatnim roku w kongresie, można uznać, że Trump, ponieważ sprawy, w których zdarzało im się postawić prezydentowi, były raczej marginalne w tych dużych kwestiach, najczęściej głosowali zgodnie z tym, czego sobie życzył.

To zresztą sam Trump powiedział na jednym z niedawnych wystąpień, mówiąc, że stawką, jeśli oni wygrają, oni, czyli demokraci, no to wiadomo, że ta procedura impeachmentu zostanie wszczęta.

Natomiast myślisz, że Trump realnie ma się czego obawiać

Jeżeli chodzi o ryzyko skazania, Trump nie ma się czego obawiać.

Natomiast myślę, że w tej kwestii, dlaczego Trump się martwi procedurą impeachmentu mimo wszystko, chodzi raczej o...

Natomiast jeżeli chodzi o samego Trumpa, no to właśnie to jest to ryzyko, że zamiast skupiać się na promowaniu swojego własnego dziedzictwa, będzie prezentowany w mediach amerykańskich wciąż i wciąż i wciąż jako podejrzany.

Ale żadne z tych impeachment'owych dochodzeń, z którymi mieliśmy do czynienia wcześniej, na pewno nie były dla Trumpa miłe ani łatwe.

W tej kluczowej opowieści Trumpa o murze na południowej granicy, o powstrzymaniu nielegalnych imigrantów dowieźliśmy.

Była jakaś umowa pomiędzy Markiem Rutte a Donaldem Trumpem, nikt się nigdy chyba nie dowie.

To znaczy Donald Trump w mało której kwestii ma aż tak fatalne sondaże, jak w kwestii Grenlandii.

Jeżeli chodzi o inwazję militarną, jeżeli chodzi o tą inwazję militarną, o której Trump gdzieś tam sugerował, że i wciąż jest na stole.

dziennikarskich, panie prezydencie, czy opcja militarna wciąż jest na stole i on mówił, nie mogę wykluczyć niczego i następnego dnia mieliśmy nagłówek, Donald Trump nie wyklucza inwazji na Grenlandię, padało kolejne pytania, znowu jakoś, no więc to się tak samo trochę napędzało, no ale powiedzmy, że gdzieś ten scenariusz był w powietrzu, poparcie dla inwazji na Grenlandię wyrażało 4% ankietowanych, 8% w partii republikańskiej, wśród wyborców republikańskich.

Ale mówiłeś o korzystnych i niekorzystnych narracjach dla republikanów, dla Trumpa.

Myślę, że będzie tutaj odgrzewanie różnych rzeczy dla Trumpa niewygodnych.

Natomiast nad tym głównym tematem, i tu już wracam do Mamdaniego, myślę, że będą kwestie gospodarcze i to jest w ogóle ciekawy paradoks, bo Donald Trump wygrał wybory w 2024 roku, oczywiście z różnych powodów, pewnie nie najmniejszym była forma fizyczna samego Joe Bidena, ale...

Donald Trump na tym ugrał, ponieważ w sposób może nie do końca wypowiedziany sugerował, ja byłem tym prezydentem, który dobrze sobie radził z gospodarką, patrz jak było w 2019 roku, wrócimy do tego.

No ale kiedy Donald Trump został prezydentem, okazało się, że nie da się tak łatwo wrócić do tego, bo o ile inflację można zredukować do minimum, o tyle nie uzyska się przez to cen niższych od tych, które już są.

Tymczasem Donald Trump wpada w te same kolejny, w które wpadł Joe Biden, bo chce przekonywać Amerykanów, że żyją w złotej epoce, że za sprawą Donalda Trumpa wszystko jest w tej chwili lepiej.

administracja Trumpa bardzo agresywnie poczyna sobie z cłami.

Pojawiło się sporo obaw o recesję, w związku z tym nie tylko ludzie mają poczucie, że ta ich sytuacja nie poprawiła się tak bardzo, jak miała, no to jeszcze mają nowe obawy o to, że może być jeszcze gorzej tak naprawdę i wszystko to zaczynają łączyć z Donaldem Trumpem.

Doradcy Donalda Trumpa mają świadomość tego, co się dzieje i próbują prezydenta przekonać, by więcej o tej przystępności kosztowej mówił.

Starają się go nakierowywać w tą stronę, natomiast tutaj wychodzi cały problem z Donaldem Trumpem.

Donald Trump, kiedy staje przed mikrofonem, to mówi to, co chce.

I to już parokrotnie mieliśmy z tym do czynienia, że Donald Trump organizowano mu jakieś tam wystąpienia publiczne, teraz ma mieć kolejne, gdzie spotyka się z wyborcami, ma przygotowany speech dotyczący właśnie tego, jak wspaniale wpłynął na to, że te ich koszty życia się poprawiły.

ale po trzecim zdaniu musi sobie ulżyć i powiedzieć, że cała ta kwestia przystępności życia to jakiś kosztów życia, to jakaś bzdura wymyślona przez demokratów i w ogóle jedno wielkie oszustwo, a poza tym żyjemy w złotej epoce i już właściwie cały ten przekaz się sypie, więc tutaj pewnym istotnym problemem będzie dyscyplinowanie Donalda Trumpa i jego przekazu, co może być bardzo trudne.

Bo to, co ty wspomniałeś, mówiąc o tym, no wiadomo, tradycyjnie Trump miał problem z utrzymaniem wątku i skakał na miliony tematów i miliony anegdot.

W kampanii prezydenckiej kluczowy tam był stan zdrowia prezydenta Bidena, który w końcu z tych wyborów musiał się wycofać, ale widzimy, że Trump ma coraz większe problemy ze zdrowiem i fizycznie i psychicznie jest to po prostu udokumentowane i widzimy, że ten stan prezydenta się pogarsza.