Mentionsy

Lepszy Klimat
08.10.2025 04:00

#150 | Lasy Państwowe - potężny właściciel ziemski, który zarządza dużym obszarem Polski. Co o nim wiemy?

Choć Lasy Państwowe gospodarują mieniem należącym do Skarbu Państwa, to w niewielkim stopniu dzielą się osiąganymi z tej gospodarki zyskami, niemal dowolnie nimi zarządzają i to właściwie bez kontroli. Niełatwo jest też obywatelom poznać szczegóły tej działalności.

O nowym raporcie Najwyższej Izby Kontroli w sprawie Lasów Państwowych, a także o tym, co znajdziemy w książce „Ołtarz i siekiera” rozmawiam z jej autorem - Aleksandrem Gurgulem, dziennikarzem „Gazety Wyborczej". Aleksander debiutował zbiorem reportaży pt. „Podhale. Wszystko na sprzedaż" - książka była nominowana do Grand Press. Nowa publikacja - „Ołtarz i Siekiera" - miała premierę w marcu 2025 r. 

Z odcinka dowiesz się m.in.:

jakie „grzechy” Lasów Państwowych wskazuje mój gość;kto ma kontrolę nad Lasami Państwowymi;jak my, obywatele, możemy je kontrolować;jak Lasy chcą się wydostać z „gąszczu informacji”;jak gospodarują lasami leśnicy;gdzie trafia drewno z polskich lasów;jakie są powiązania LP z Kościołem i z polityką. 

Podobają Ci się tematy, które poruszam w podcaście? Więcej znajdziesz tu:
Instagram: http://bit.ly/3Vene60
YouTube: http://bit.ly/3iddUR7
TikTok: http://bit.ly/3gDdaob

Realizacja: 
Karolina Deling-Jóźwik - redakcja
Irena Suska - montaż
P & C Paulina Górska | Varsovia Lab. 


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 62 wyników dla "NIK"

No i to też jest ciekawe, że nazwali szkołę nie imienia leśników, albo polskich leśników, albo jakiegoś konkretnego leśnika, który jest zasłużony, tylko nie, nazwali tą szkołę konkretnie imieniem Lasów Państwowych.

Mówi najnowszy raport NIK-u.

Raport NIK o lasach państwowych jest długi.

I w sumie mamy dwa zawiadomienia do prokuratury i NIK obiecuje...

Ciekawe, jakie będą wyniki tego fact-checkingu.

Super, że Lasy Państwowe chcą walczyć z dezinformacją, w obliczu jednak chociażby kontroli NIK.

Aleksander jest dziennikarzem Gazety Wyborczej, debiutował zbiorem reportaży pod tytułem Podhale.

jakiś dziwny sposób zasłania, wszystkie inne informacje, które nam jako społeczeństwo, nam dziennikarzom są potrzebne.

Kiedy ja na przykład potrzebowałem informacji od leśników,

Więc nagle leśnicy mówią, że będą tutaj walczyć z dezinformacją, podczas gdy my, dziennikarze, my, społeczeństwo obywatelskie, zadawaliśmy im najprostsze pytania.

Natomiast wracając, panowała pewna lojalność pomiędzy pracownikami, że niezależnie od tego, czy rządziła Platforma z PSL-em, czy PiS z Ziobrystami,

Czyli, że te pieniądze już nie płyną tylko na ten dobrobyt, bo nawet leśnicy czy dzieci leśników mówią o Lasach Państwowych, że jest to instytucja dobrobytu dzisiaj.

Więc one nie szły na to, żeby leśnikom żyło się lepiej, żeby mieli wyższe pensje, żeby jeździ lepszymi samochodami albo pracowali w lepszych warunkach, tylko zaczynały skręcać, ten strumień pieniędzy zaczynał skręcać w stronę polityki.

To były kolędowania, to były pikniki, to były różnego rodzaju akcje, w których pojawiali się de facto politycy w mundurach leśników.

I wtedy też jako dziennikarze pytaliśmy, ale zaraz, chwila, ile wydaliście jako instytucja na tą imprezę na przykład w Nowym Targu, na kolędowanie albo gdzieś na Podlasiu na jakieś tam rekonstrukcje bitew albo jakieś inne wydarzenia.

Zdaniem ich prawników już nie.

Może nie pod kątem książki, żeby było jasne, ale ja przez kilka lat byłem dziennikarzem lokalnego oddziału Gazety Wyborczej w Krakowie i te takie bliskie nam tematy interesowały mieszkańców Krakowa, więc oni też przychodzili, pytali, ale dlaczego tu wycinają albo...

Potem przyszła pandemia, lockdowny, kiedy akurat tak się złożyło, że takim najbardziej gorliwym leśnikiem w zamykaniu lasów podczas pandemii był Jan Kosiorowski, dyrektor Regionalnych Lasów Państwowych w Krakowie.

No sytuacja ewidentnego konfliktu dla kogoś takiego jak my, dziennikarze czy społeczeństwo obywatelskie, a on nie do końca chyba, że tak powiem, w ogóle to odczuwał.

To chociażby to, od czego zaczęłam naszą rozmowę, czy też wstęp do tego odcinka, co pokazuje kontrola NIK.

To nawet przyznał w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej nowy dyrektor Generalna Słu Państwowych, czyli Adam Wasiak, że przydałaby się wręcz większa kontrola.

I trudno się tutaj doczepić, no bo strażacy pomagają leśnikom gasić te pożary, dbają o nasze domy, ale też o mienie Skarbu Państwa, bezpieczeństwo i tak dalej.

Natomiast kiedy na przykład pojawiają się tam jakieś katolickie gadżety, jakieś drogie przedmioty, które są przekazywane parafią albo na przykład są przekazywane podczas pielgrzymki leśników na Jasną Górę, no to zaczynamy mieć już wątpliwości, czy nie jest to przypadkiem jakiś tam uładzony transfer pieniędzy do kościoła z lasów.

Koledzy z Gazety.pl swego czasu wynaleźli taki przypadek leśnika, który miał klub, w którym uczył karate.

Więc tych kontrowersji jest mnóstwo i dobrze, że teraz od jakiegoś czasu przynajmniej ci nadleśniczowie publikują rzeczywiście te informacje na BIP-ie i my jako społeczeństwo obywatelskie i dziennikarze mamy wgląd w to, na co oni wydają te pieniądze i możemy

No, tu zagłębiamy się już bardziej w taki spór, bym powiedział, już pomiędzy przyrodnikami i leśnikami.

Więc absolutnie to jest olbrzymia plama na honorze Lasów Państwowych, Straży Leśnej, leśników w ogóle jako grupy zawodowej.

że ten leśnik, że ten mundur niósł jakąś wartość, prawda?

Znam kilku leśników i oni pięknie potrafią opowiadać o lesie, wydaje im się, że mają wiedzę.

Jednak leśnik się kojarzył, jest to osoba, która dba o las, dba o zwierzęta w lesie, dba o przyrodę.

Dzisiaj ten wizerunek leśnika, przede wszystkim wizerunek lasów państwowych jest tragiczny.

Myślę, że pierwszym takim znaczącym krokiem na tej równi pochyłej wizerunku leśników, no to była awantura właśnie o wspomnianą Puszczę Białowieską, te zdjęcia o biegły świat.

Potem była cała ta historia związana z tanim wykupem leśniczówek na przykład przez leśników, bo oni mają 95% bonifikaty, żeby wykupić sobie mieszkanie służbowe czy tam dom służbowy, gdzieś bardzo często w bardzo atrakcyjnej lokalizacji.

Dla mnie symbolem jest coroczna pielgrzymka leśników na Jasną Górę.

Oglądałem po prostu relacje z tych wyjazdów leśników na Jasną Górę.

To są dary, które są kupione za pieniądze z lasów państwowych albo za pieniądze leśników z jakichś ich bonusów, premii.

Nikt nie ma takiego poczucia tam, że to nie jest okej.

Może nie nikt, ale jednak nie ma się takiego poczucia, że... Wiesz, też nie ma chyba tylu wariatów jak ja, którzy oglądaliby tą transmisję od początku do końca, ale zmierzam do tego, że ważniejsza jest chyba ta współpraca lokalna pomiędzy, powiedzielibyśmy, panem wójtem i plebanem, bardziej między proboszczem a nadleśniczym.

No i właściwie jest jeszcze ten element tej takiej, można powiedzieć, władzy czy quasi-władzy miękki, kiedy leśnik zaczyna współpracować z lokalnym proboszczem, a to mu...

Ale wiesz, to też jest ciekawe, że nazwali szkołę nie imienia leśników, albo polskich leśników, albo jakiegoś konkretnego leśnika, który jest zasłużony.

Za poprzednie ekipy było tak, że urządzali właśnie pikniki, kolędowania.

I oprócz tego, ja nie pamiętam dokładnie kwot, które były na konkretne jego działania, ile dokładnie wynosiła jego pensja, ale z tego, co pamiętam, to on zarabiał więcej niż średnio zarabia Leśnik.

Wiesz, jak gdyby wielu naszych kolegów i koleżanek po fachu, jak pisze na co dzień newsy do portali internetowych czy gazet albo robi podcasty i widzi jakąś wstrząsającą informację związaną na przykład z wycinką lasu, to pierwsze co, to dzwoni do leśnika, żeby zapytać go właśnie też o te przyrodnicze kwestie.

A przecież leśnik to jest ktoś, kto de facto został

właśnie w lesie, a nie leśnika.

I wydaje mi się, że to jest też dosyć istotne, żebyśmy naszym koleżankom i kolegom dziennikarzom mówili, że nie tylko leśnik jest autorytetem w sprawie lasu, ale też są ludzie, którzy się tym lasem zajmują zawodowo i są niezależni w swoich opiniach i są obiektywni.

Po pierwsze, to w ogóle jakby to był jakiś tekst napisany przez prawnika, a po drugie jest to takie właśnie bardzo korporacyjne i do tego lasu się podchodzi jak do jakiegoś produktu w rzeczywistości, z którego możemy skorzystać, który możemy wykorzystać, sprzedać, na nim jakoś tam zarobić, nie zarobić i tak dalej.

Jest cała masa pośredników, którzy handlują tym drewnem i często to są cwaniacy, którzy mają kontakty w Polsce, w Chinach i po prostu handlują tym drewnem, ale bardzo często słyszałem takie historie od samych leśników, którzy dzwonili do mnie, zwłaszcza z północy Polski i mówili mi, że na przykład przyjeżdża taka firma i mówi, żeby przyciąć od razu drewno...

Czyli leśnik w zasadzie już przy zamówieniu wie, co się stanie z tym drewnem albo może podejrzewać, co się z nim wydarzy.

To, o czym się od lat mówi, no to przede wszystkim jest liczba leśników, czy w ogóle nawet nie leśników, ale pracowników Lasów Państwowych.

My w przeliczeniu na hektar mamy więcej leśników niż Niemcy, Czesi czy jacyś inni nasi sąsiedzi i to się wytyka od lat.

Ale chciałam tylko powiedzieć, że ogromna przyszłość jest w tych zawodach, które są powiązane z czystą energią i tam też są dobre pieniądze i to jest sektor, który się bardzo będzie dynamicznie rozwijał, więc już nie mówię tylko potencjalnie o tym, że to mogą być dobre miejsca pracy dla leśników czy górników, ale generalnie dla wszystkich, którzy myślą o zmianie zawodu.

czwarty, piąty rok w gazecie, czyli można powiedzieć, że byłem może nie początkującym dziennikarzem, ale gdzieś tam na początku swojej drogi zawodowej.

Pozywają dziennikarzy, pozywają aktywistów, bardziej po to, żeby uzyskać ten efekt mrożący, żeby ludzie przestali pisać komentarze w internecie albo artykuły prasowe, a nie dlatego, że wierzą w to, że daną sprawę wygrają w sądzie.

No tak, tylko że teraz krytyka Lasów Państwowych jest ogromna i mam poczucie, że takie działania jeszcze bardziej negatywnie wpływają na wizerunek Lasów Państwowych i teraz bardzo łatwo też taki temat, wiesz, wyciągnąć do social mediów i opowiedzieć o tym, że Lasy Państwowe pozywają dziennikarzy czy aktywistów.

Nie mam danych, ale z mojej obserwacji wynika, że większość.

To są święte dla leśników dokumenty, bo one dokładnie mówią, precyzują, gdzie, ile, co ma być wycięte.

Oczywiście przy założeniu, że nie przejdzie pożar albo huragan, powódź przez dane nadleśnictwo, ale jest to święty dokument dla leśników na 10 lat i on jest niepodważalny w sądzie.

Te uwagi bardzo często są odrzucane, jakoś zabagniane przez leśników.

Jeżeli ty wchodzisz do lasu i wiesz, po co on ci jest potrzebny i zaczynasz kochać to miejsce i zaczniesz się angażować w jego obronę, to nawet leśnicy, nawet jesteś w stanie przekonać tych leśników, żeby...

Ja pamiętam, jak rozmawiałem z Peterem Wolleybenem, niemieckim leśnikiem, autorem słynnych książek w ogóle o lesie, to on w tych książkach porównuje leśników do rzeźników.

Więc to są jakieś tam światy porównywalne, a to wynika trochę z...