Mentionsy
Fanisławice w gminie Łopuszno
Szukaj w treści odcinka
Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz.
To już dwa skomplikowane problemy, bo i położenie interesujące i nazwa też, ale gdy o nazwie mówimy, to niedawno wspominaliśmy o takiej miejscowości, która się nazywa Chwali Bogowice, jest całkiem po drugiej stronie regionu świętokrzyskiego i tam mówiliśmy o tym, że ona się pierwotnie nazywała Fali Bogowice.
I mamy do czynienia więc z podobną sytuacją, ponieważ jest taka, językoznawcy nazywają to cechą dialektyczną, jest taka cecha małopolsko-mazowiecka, która polega na tym, że
To CH, to CH przekształcało się w F, czyli gdy my mówiliśmy o miejscowości Fali Bogowice, to wspominaliśmy o tym, że one były wcześniej Fali Bogowicami, czyli że takie procesy miały miejsce, to F w H, H w F i do końca nie wiadomo.
Oczywiście cechą było to przechodzenie H w F.
Jeden to ten właśnie związany z przechodzeniem H w F, czyli niewykluczone, że w źródłach historycznych wzmianka pisana o naszej osadzie pochodzi z XIV wieku.
Ale niewykluczone, że gdybyśmy mieli wcześniejsze wzmianki, to być może okazywałoby się, że to była inna nazwa związana z tym CH, czyli generalnie powiedzmy tak, że jest to nazwa patronimiczna, czyli że tak nazywano mieszkańców tej osady, poddanych albo krewnych założyciela.
I nazwa osobowa to wcześniejszy Chwalisław, tak jak tam chwali Bóg.
A tymczasem pod wpływem tych zmian językowych pojawiła się nazwa Falisław i były Falisławice.
I rzeczywiście w takich wzmiankach aż do XVII wieku nieustannie występują nie fanisławice, tak jak teraz je nazywamy, tylko falisławice.
I to jest druga cecha językowa związana z tym, że gwarowo istniało takie podobieństwo między tym określeniem pan, które spowodowało, że falisławice zmieniły się w fanisławice.
Zresztą jest tutaj takie opuszczone gospodarstwo i taka jest urokliwa jeszcze, no już powoli pewnie ona będzie odchodziła w niepamięć, taka kapliczka słupowa.
Często w tej okolicy regionu świętokrzyskiego mieszkańcy przed swoimi domami, na terenie swoich ogródków czy przy swoich ogrodzeniach stawiają właśnie takie słupy.
Na których znajdują się niewielkie kapliczki w środku postać jakiegoś świętego.
Od lewej strony on sobie płynie i kiedyś, jak widać na dawnych mapach,
Natomiast na dawnych mapach, no 200 lat temu, widać wyraźnie duży krzyż religijny stojący właśnie w pobliżu tego rozejścia się głównych dróg.
I na końcu właśnie nad Czarnym Laskiem, czyli nad tą strugą, w miejscu, gdzie za chwilkę jest właśnie to hucisko, też była jakaś figura religijna.
Tam w tej chwili nie ma żadnego śladu po tego typu obiektach, ale na dawnych mapach widzimy, że one jednak wyznaczały takie granice miejscowości.
No i oczywiście to hucisko wiąże się z eksploatacją rud żelaza, ponieważ w tej najbliższej okolicy, jak świadczy choćby nazwa Ruda Zajączkowska, a jak świadczy nazwa Rudniki,
I to określenie hucisko rzecz jasna wiąże się więc właśnie z eksploatacją takich rud darniowych, ponieważ miejscowość jest tak położona, że Dolina Wiernej Rzeki
Jeszcze o tym położeniu dwa zdania powiemy za chwilkę.
Tym się właśnie bardzo mocno charakteryzowała przez całe stulecia, że te rudy darniowe, limonitowe, te słabej jakości, ale nadające się oczywiście do produkcji, one tutaj występowały, można je było eksploatować i wiele miejscowości w okolicy
Ponieważ po uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim, czyli po roku 1864, w przypadkach niektórych, gdy uznano, że chłopi nie byliby się w stanie utrzymać z nadanej ziemi, dawano te dodatki, właśnie dawano takie przymiarki,
Wiąże się więc znowu z tymi okolicznościami, o których często wspominamy, o tych stosunkach społeczno-gospodarczych.
Ale jeszcze, właśnie gdy mówimy o mapach, o kartografii, to jest zawsze ciekawy też taki wątek źródłoznawczy, to na mapie, o której czasami też wspominamy, tej austriackiej z początku XIX wieku, pułkownika Antona Mayera von Händelsfelda, widać...
A fanisławice są wielkie i małe wymienione, więc być może też był taki moment, kiedy tych nazw zaczęto używać troszeczkę w innym brzmieniu.
Nie tylko falisławice przekształciły się w fanisławice, tak jak współcześnie, ale jeszcze w dodatku używano tych określeń przymiotnikowych.
Zresztą tak kiedyś właśnie też było, że te rudniki, czyli właśnie ruda zajączkowska, one zdaje się, że były dość mocno przypisane do naszej miejscowości, która, jeśli chodzi o rozległość, no to była znacznie większa niż obecnie.
Przy czym należy też pamiętać, że w takim powszechnym obiegu
Bardzo często, czyli na przykład w takiej literaturze przewodnikowskiej, w literaturze popularnej, ale na mapach różnego rodzaju też współczesnych, widzę nieustannie, że jest dość duża dowolność, jeśli chodzi o nazwę tej rzeki, Wierna Rzeka.
No i mamy też oficjalnie zmienioną nazwę, ponieważ w Państwowym Rejestrze Nazw Geograficznych występuje tylko i wyłącznie Wierna Rzeka, a nie te wszystkie różne warianty.
Więc wreszcie trzeba by zrezygnować z tych łosi, łososin, łososi i nie wiadomo czego jeszcze na rzecz Wiernej Rzeki, która przepływa przez część naszych fanisławic.
No i kiedy tutaj być może za dwa lata powstanie zbiornik wodny, planuje się, że ponad 70 hektarów powierzchni taki zbiornik na granicy trzech gmin powinien powstać, no to na pewno też miejscowość zyska, chociaż ja się trochę martwię, bo lubię tutaj wędrować w okolicy.
Ta dolina jest interesująca, chodzimy od razu sobie po takich sosnowych dorodnych lasach.
Ptactwo drapieżne, a to bobry gdzieś tam działają, a to duże stanowisko bluszcza pospolitego, duże stare, czyli pod ochroną będące.
No to jest taki ładny, interesujący teren, a trochę więcej ludzi zapewne zacznie do Fanisławic przyjeżdżać, kiedy ta część taka rekreacyjna i retencyjna, bo zbiornik będzie takie dwie funkcje pełnił.
Teraz przejdziemy do tych dziejów historycznych Fanisławic, czyli cofniemy się do wieku XIV, no bo to wtedy mówimy o pierwszych zapiskach związanych z naszą miejscowością.
Chociaż i tak należy się cieszyć, ponieważ wioska była wioską królewską.
To była królewszczyzna, więc różnych informacji jest dość dużo i niekiedy są one bardzo szczegółowe.
Takie, że jeszcze słuchaczy tutaj zamordujemy.
Czerpano z nich oczywiście dochody, ale też dbano o to, żeby rozwijały się te wioski w oparciu o różne możliwości, takie głównie topograficzne, czyli wynikające z położenia.
I tutaj, kiedy mówimy o Fanisławicach, to są oczywiście kwestie obszernych lasów, ale też tej obecności dużej rzeki, ale też tych surowców mineralnych.
Natomiast te pierwsze wzmianki odnoszą się do próby już takich regulacji różnego rodzaju, czyli przyspieszenia tempa rozwoju.
Którzy w XIX wieku przepisywali i następnie drukowali różnego rodzaju źródła, które nie zachowały się do dzisiaj i mamy z drugiej ręki właśnie takie informacje, które możemy odnieść do wielu miejscowości.
Ciągle brakuje takiej wyrozumiałości, że warto przeznaczyć na jakieś starania, patrz oczywiście jakieś fundusze na to, żeby dokonać tłumaczenia tych dzieł na język polski i żeby one były dostępne dla każdego, kto troszeczkę choćby interesuje się swoją miejscowością.
A widać, że w Fanisławicach też no takie różnego rodzaju działania się podejmuje.
Więc naprawdę mieszkańcy dbają dzisiaj o swoją miejscowość niejednokrotnie, ale też chcą wiedzieć wiele na temat swoich korzeni i na pewno takie tłumaczenie by się przydało.
Ale tymczasem słuchacze mają nas, no i my musimy dokonać tego tłumaczenia takiego dokumentu, który został wydany.
4 listopada 1367 roku, czyli na 3 lata przed śmiercią króla Kazimierza Wielkiego w Chęcinach.
1367 dnia 4 listopada w Chęcinach.
To jest oczywiście taki tytuł tych badaczy zamieszczony, a sam dokument za chwilkę się zaczyna.
No to jest taka ta stylistyka, kiedy orzeczenie jest na końcu zdania, już tego nie zmieniajmy, ale po to właśnie, żeby poczuć się trochę jak w średniowieczu.
Rozpoczyna się, kiedy po raz pierwszy jest ta wzmianka o naszych fanisławicach.
Niech wiedzą ci, których to dotyczy, wszyscy, że my Kazimierz, z Bożej łaski Król Polski, a także ziem Krakowskiej, Sandomierskiej, Sieradzkiej, Łęczyckiej, Kujawskiej, Pomorskiej i Ruskiej, Pan i Dziedzic, roztropnemu mężowi Albertowi z Zajączkowa,
Później jeszcze pojawią się te problemy dotyczące no właśnie takiej władzy sołtysa między innymi właśnie w odniesieniu do naszych fanisławic.
Mieszkańcy się skarżyli na to, że zakwestionowano fakt takich właśnie decyzji królewskich, bo później z czasów Władysława Jagiełły taki dokument wydano też w odniesieniu do naszych fanisławic.
I następnie mamy informację o naszej miejscowości już bardziej szczegółową u Jana Długosza, czyli w księdze uposażeń diecezji krakowskiej, kiedy Jan Długosz charakteryzował pierwszą prebendę świętego Jerzego w Krakowie.
To była prebenda utworzona na prośbę króla Kazimierza Wielkiego przez arcybiskupa Gnieźnieńskiego i przeznaczano pewne dochody dla duchownych,
Którzy nie pełnili takich no ściśle administracyjnych funkcji, czyli nie byli na przykład plebanami i w związku z tym mieliby jakieś dochody, tylko na przykład byli kanonikami albo pełnili różne obowiązki duszpasterskie w kurii, czyli nie mieli takiego bezpośredniego źródła dochodu.
I dla nich właśnie tworzono prebendy.
Po to, żeby na przykład dziesięcina z jakiejś wioski jednej, drugiej, trzeciej wpływała do kurii i następnie była przekazywana dla konkretnych duchownych.
Jerzego w Krakowie utworzono i dochody z naszych fanisławic płynęły, jak świadczy właśnie zapiska Jana Długosza, na rzecz tej właśnie prebendy.
Falisławice, on jeszcze używał tej formy falisławice i zapisał utrakwę, czyli tak jak mówiliśmy, obie falisławice, obie wsie, jedna i druga, czyli prawdopodobnie te fanisławiczki trzeba by brać pod uwagę, no bo czemu pisał o dwóch?
Niestety nie podał ile tych łanów.
Także jest jedna karczma z polem, z których wszystkich dziesięcina snopowa i konopna wzdłuż czterech granic jest płacona i odprowadzana do pierwszej prebendy św.
Jerzego, a jej wartość szacowana jest do wysokości trzech grzywien.
No i już mamy tutaj pewien problem, bo z późniejszych informacji i wiadomości wynika, że właśnie w czasach
Władysława Jagieły powinno być już to sołectwo, tymczasem Długosz stwierdza, że nie ma sołectwa i nie ma tych zagrodników, czyli tych, którzy oprócz kmieci, potem chałupników i komorników funkcjonowali w wioskach, ale oni się znajdowali na znacznie niższym poziomie społecznym niż kmiecie.
Dlatego ciekawa informacja, która też wskazuje na to, jakie były losy tych królewszczyzn, bo one czasami dawały dochód do bardzo odległych miejscowości.
Ale ponieważ też niejednokrotnie o tym wspominamy, przez nasz region przebiegała granica między Biskupstwem Krakowskim a archidiecezją gnieźnieńską.
Więc niekiedy trzeba sięgać też do materiałów dotyczących Gniezna Wielkopolski, ponieważ tam też są informacje dotyczące wielu naszych osad i tak jest również w przypadku Fanisławic.
A szkoda, bo sąsiednie inne wioski przez autora, czyli przez Jana Łaskiego, bo o tym też niekiedy mówimy, że najczęściej odwołujemy się do księgi uposażeń Jana Długosza, czyli biskupstwa krakowskiego, ale Jan Łaski później niż Jan Długosz, bo około roku 1520, Długosz przyjmujemy, to są lata 1470-1480, Jan Łaski kilkadziesiąt lat później napisał taką księgę w odniesieniu do archidiecezji gnieźnieńskiej i ponieważ
Liczne terytoria Podchęciny archidiecezja podchodziła w pewnym momencie, więc liczne miejscowości mają informacje właśnie w tamtej księdze.
Ale niestety kilka jest opisanych sąsiednich wiosek, natomiast niestety nasze fanisławice pisane, jeszcze ciągle falisławice, są ujęte tylko w ten sposób.
Mianowicie rzeczone Łopuszno, no i potem wymienia Fanisławice z tym określeniem L, a nie N. I w ten sposób mamy już jakieś wyobrażenie, że jednak wioska przynajmniej była wymieniana w różnych źródłach, a niekiedy, tak jak u Jana Długosza, już coś możemy powiedzieć o stosunkach w niej panujących.
Mieliśmy ciekawe informacje od Jana Długosza, fragment także Jana Łaskiego, no ale tak jak wspomnieliśmy na początku, Fanisławice to wioska królewska, a jeżeli wioska, a jeżeli wioska królewska, no to tutaj sporo o niej nam mogą powiedzieć ilustracje, które właśnie w dobrach królewskich były prowadzone.
I to jest bardzo cenne źródło, chociaż nie wszystkie te ilustracje są opublikowane, ale już w czasach, kiedy digitalizuje się różnego rodzaju źródła historyczne, jest łatwiejszy dostęp nawet do oryginałów.
Czyli na przykład w Archiwum Głównym Akt Dawnych nie musimy się już osobiście pojawiać.
Tylko możemy siedząc w domu przed komputerem zerknąć do różnych interesujących materiałów.
Część tych lustracji została opublikowana i to już jest prostsze, ale oczywiście to było opublikowane tak jak język oryginału, czyli liczne są wtręty łacińskie albo czasami wprost tylko i wyłącznie zapisy łacińskie.
Dla nas ważne jest to, że widać wyraźnie na przykładzie naszych fanisławic, iż wioski królewskie, te królewszczyzny, one, no właśnie tak jak wspominaliśmy, miały takie szerokie dość kontakty, nawet sama świadomość tego, że my nie siedzimy tutaj w tych lasach,
I właściwie tylko wilki i niedźwiedzie nas otaczają, tylko mamy informację o tym, że jest gdzieś daleki świat, bo na przykład dochody od nas pobierane lecą sobie gdzieś tam do Krakowa.
Albo dochody od nas pobierane są przekazywane do folwarku w Starochęcinach.
Bo tak w przypadku tych dóbr należących do Zamku Chęcińskiego było.
Więc z poszczególnych wiosek takie dochody przeznaczano i tam je lokowano.
Wiele innych musiało te podatki opłacać, a tutaj tak to ujęto.
Ale kiedy wspominamy o lustracjach, to bardzo obszerna, chyba taka najobszerniejsza spośród wszystkich lustracji,
Chociaż jest jeszcze taka z początku XVII wieku, ale ona jest niewydrukowana.
I to jest też taki motyw, kiedy widać wyraźnie, jak mocno była rozbudowana nasza wieś i jak ona była dobrze urządzona, jaki ona dobry dochód dawała nawet w stosunku do innych miejscowości.
Mimo, że tak demograficznie nie była jakaś potężna, ale jednak i te lasy, o czym świadczą zapiski, i te surowce mineralne, chociaż z czasem okazało się, że te rudy darniowe oczywiście uległy już wyeksploatowaniu i nawet jeden z kolejnych władców podjął decyzję, żeby zlikwidować hutę istniejącą nad Wierną Rzeką, a urządzić folwark w Rudzie Zajączkowskiej właśnie.
Czyli nie działalność taka typowo przemysłowa, hutnicza już była ważna, tylko z powrotem rolnictwo odgrywało główną, wiodącą rolę, ale też ten przemysł związany z obecnością obszernych i bogatych lasów.
W tej wsi kmieci osiadłych pięciu na pięciu łanach
A więc też zwróćmy uwagę na to, że niekiedy, o tym mówiliśmy, na półłankach siedzieli kmiecie.
Oczywiście o tym też wspominamy, że ten łan to była różna miara powierzchni.
Zagrodników było czterech, były dwie karczmy.
No dzisiaj już nie ma śladu, nawet sklepu nie ma w Fanisławicach, a tymczasem dwie karczmy świadczyły o tym, że wioska po pierwsze już była terytorialnie rozciągnięta, dość duża musiała być, skoro obydwu karczmarzom opłacało się funkcjonować.
No to sytuacja się trochę zmieniła.
Spustu nigdy nie przedawano, tylko na kuchnię dworską obracano.
I ta informacja dotycząca stawów, ona się nieustannie przewija w różnych źródłach pisanych dotyczących fanisławic, aż w końcu te stawy, tak jak tutaj już wspominano, częściowo były opustoszałe, aż w końcu w ogóle nawet zaniknęła świadomość tego, że takie stawy się znajdowały i dzisiaj trudno nam sobie wyobrazić, w których miejscach
Znajduje się na granicy Fanisławiczek i Fanisławic naszych.
Potem za chwilkę jest przystanek, po prawej stronie jest ta świetlica i warsztaty terapii zajęciowej.
No więc mamy tutaj też taką ciekawą sytuację, gdy mówimy o układzie rzecznym, ponieważ rzeczywiście tych wód jest tutaj sporo i gdy wędrujemy i przez Fanisławice i przez okolice, kiedy tam się zanurzamy w te lasy, gdy nad Wierną Rzekę chcemy sobie dojść, no to cały czas te różnego rodzaju takie niewielkie strugi przecinają nam drogę.
I widać to również właśnie na tych starych mapach.
Jak zdążymy, bo tutaj jest bardzo dużo szczegółów dotyczących tej lustracji z połowy XVI wieku.
Bywało z nich siana bruk jeden, a gdy nie zatopiono stawem, bywało brogów pięć.
No to trudna jest taka miara do obliczenia, ponieważ generalnie to jest element takiej architektury ludowej, czyli słupy cztery i daszek nad na przykład sianem, no bo tutaj jest mowa o sianie.
I kiedyś obliczano to w postaci tak zwanych kopek.
Czyli to były naręcza wierzbowych witek różnego rodzaju.
Oczywiście to wszystko zależało od konkretnych sytuacji, ale tutaj, jak czytamy w lustracji, nawet od jednego, nawet do pięciu brogów siana zbierano.
Opowiedzenie wójtów falisławskich o bezprawnie odebranym wójtostwie.
Szczęsny na ten czas karczmarz z Falisławic we własnym imieniu i swoich braci opowiedział się przed Urzędem Rewizorskim na mocy Konstytucji Sejmu Warszawskiego niedawno minionego o dobrach bezprawnie odebranych.
O dobrach bezprawnie odebranych, że jem, to jest takie piękne też słowo staropolskie, że jem, czyli im.
że jem gwałtym i bezprawnie wzięto przez dzierżawcę, pana Szafrańca Nieboszczyka, to jest Piotr Szafraniec z rodziny Szafrańców właśnie, wójtostwo ich własne dziedziczne we wsi Falisławice, na które przed Urzędem Rewizorskim pokazał przywilej króla Władysława z datą 1409, konfirmowany, inaczej potwierdzony, przez najjaśniejszego króla obecnego, z takimi warunkami,
Dla wójta dwa łany, czyli morgi wolne, karczma, jeden zagrodnik, jeden staw z jednym młynem, z którego dwa metry wszelkiego zboża dla Zamku Chęcińskiego, trzecia zaś dla wójta, szósty grosz czynszu, trzeci z wyroków sądowych, część boru dla miodobrania, etc.
Nic więc dziwnego, że ten szczęsny na ten czas karczmarz wraz ze swoimi braćmi domagał się, żeby jednak respektować te prawa, a nie, że dzierżawca, czyli starosta chęciński sobie tak po swojemu to wszystko polikwidował i robił co chciał.
No i dalej oczywiście są różnego rodzaju opisane szczegóły, więc zwróćmy uwagę na to, że w tej ilustracji bardzo, bardzo dużo jest ciekawych informacji, no ale potem niestety następuje ten krach.
Wielki krach związany z połową wieku XVII.
Czyli na dobrą sprawę możemy powiedzieć tak, że od roku 1640 do roku 1720, przełom XVI i XVII wieku, to był czas nieustannych wojen.
Kiedy my dzisiaj mówimy o tym, że z okazji Nowego Roku życzymy sobie niejednokrotnie pokoju, nie tylko spokoju, ale i pokoju, no to jednak chyba dobrze myślimy,
Ponieważ po tym okresie, oczywiście możemy dyskutować czy to tylko była jedyna przyczyna, ale już abstrahując od tego, że to było wiele innych czynników, ale głównym zapewne było to przebywanie obcych wojsk, czyli szwedzkich, saskich, rosyjskich.
Na terytorium naszego kraju nieustanne grabieże, nieustanne wojny i to wszystko doprowadziło do tego, że już potem kolejne ilustracje wspominają o tym, że nie ma już dwóch karczm, ale jedna i to właściwie opustoszała, że kmieci jest tylko dwóch, a dwóch już odeszło, że nie ma zagrodników, widać ogólny krach.
Natomiast po tych wojnach wszystko to się załamało.
W XVIII wieku można powiedzieć o pewnych próbach odrodzenia.
Ale te nasze terytoria nie są zbyt bogate i wprawdzie liczne królewszczyzny bogaciły się na handlu zbożem, natomiast w naszych fanisławicach takich dużych możliwości nie było, a w dodatku jeszcze dochodziły do tego różnego rodzaju problemy, bo na przykład dzierżawcą był Stanisław Poniatowski, ale nie Stanisław August Poniatowski, oczywiście z tej rodziny,
Odkupił od Ewy Zmęcińskich, a Ewa Zmęcińskich była żoną Mikołaja Małachowskiego, tego oczywiście, który z Końskim i z tej rodziny jest związany.
I po śmierci tego Mikołaja Małachowskiego, który był starostą chęcińskim, po jego śmierci w 1784 roku, on wtedy wcześniej władał naszymi fanisławicami, Ewa Męcińska ufundowała istniejący do dzisiaj kościół pod wezwaniem wszystkich świętych we Włoszczowie.
Właśnie tego Mikołaja Małochowskiego męża Ewy Męcińskiej.
Z kolei Stanisław Poniatowski od tej Ewy Męcińskiej kupił między innymi nasze Fanisławice, ale on już wtedy postanowił urządzić takie centrum dóbr w Rudzie, więc nie było tu już żadnych możliwości, żeby nasza wioska się rozwijała, więc w efekcie, tak jak te sąsiednie wioski Królewszczyzny,
Stanowiła tylko część składową różnych dóbr, które zaczęły robić karierę, no bo znalazły dla siebie jakieś możliwości rozwojowe.
No ale to już jest całkiem inna historia i to są te już czasy bardziej współczesne, z których też oczywiście fanisławice w pewnym momencie słynęły, ponieważ w 2006 roku odnowiono taki pomnik, który poświęcony był, zamieszczono tablicę,
I w związku z tym uroczyście odsłaniano taki pomnik związany z potyczką, jaka odbyła się między Brygadą Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych w sierpniu 1944 roku, a oddziałem Armii Ludowej.
Że ten oddział dokonał wysadzenia pociągu, to też jest nie do końca potwierdzone, pociągu pasażerskiego na trasie Kielce-Częstochowa i ograbił ten pociąg.
Więc dowództwo Brygady Narodowych Sił Zbrojnych postanowiło wysłać lekarzy.
Ale okazało się, że chyba wywiad coś niedobrze działał, ponieważ to były tylko tabory, a oddział znajdował się w innym miejscu.
No i powieszono zgodnie z przekazami dwóch spośród trzech alowców, których uprowadzono wtedy podczas tej potyczki.
Ale jak widzimy też takie historie, no nic dziwnego, obszerne lasy, terytorium też takie, które sprzyjało działalności partyzanckiej, różnych ugrupowań, bo już trzy wymieniliśmy, jeszcze nam tylko brakuje sowieckiej jakiejś partyzantki i już byśmy mieli całe spektrum.
Natomiast tak rzeczywiście jest, że wielka historia ciągle się ociera o nasze Fanisławice i różnych postaci byśmy też z miejscowością związanych, choćby przez to, że byli starostami czy byli właśnie tymi dzierżawcami miejscowości, mogli sporo wymienić.
Cezary Jastrzębski, Robert Sumielewicz i Michał Pastuszka, który program zrealizował.
Ostatnie odcinki
-
Sprowa w gminie Słupia Cz. 1
01.02.2026 11:10
-
Fanisławice w gminie Łopuszno
25.01.2026 11:10
-
Brus w gminie Jędrzejów
18.01.2026 11:05
-
Winnica w gminie Połaniec
11.01.2026 11:10
-
Śladami Trzech Króli w świętokrzyskich kościołach
06.01.2026 11:10
-
Stanisław Staszic cz. 2
04.01.2026 11:10
-
Stanisław Staszic cz. 1
02.01.2026 13:31
-
Podsumowanie roku 2025
28.12.2025 11:00
-
Boże Narodzenie cz. 2
26.12.2025 09:15
-
Boże Narodzenie cz. 1
25.12.2025 11:10