Mentionsy
Arabia Saudyjska. Tajemnice pustynnego królestwa. Cz. 2
Tym razem poczuliśmy się jak podróżnicy w czasie, odkrywając tajemnice minionych epok. W Hegrze, będącej siostrą Petry, odkrywaliśmy wykute w skałach starożytne grobowce Nabatejczyków. Podziwialiśmy zabytki Dedanu i Lihyanu na szlaku karawan pomiędzy Arabią a Europą, a także inskrypcje skalne w Jabal Ikmah, pochodzące z pierwszego tysiąclecia p.n.e. Dotarliśmy do spektakularnej Skały Słonia. Na pustyni Al-Nafud, w regionie Hail, znaleźliśmy sztukę naskalną Jabal Umm Sinman. Zajrzeliśmy do Meczetu Proroka w Medynie, jednej z najokazalszych świątyń świata, a także do pobliskiego meczetu Kuba, najstarszej świątyni muzułmańskiej. Byliśmy w Ad-Dirija, pierwszej stolicy dynastii Saudów i w obecnej stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie, mieście przyszłości. Gościem Jerzego Jopa była Danuta Rasała.
Szukaj w treści odcinka
Podróżując po Arabii Saudyjskiej ostatnio zatrzymaliśmy się w Jeddzie.
Około 450 kilometrów dalej jest Medyna mająca półtora miliona mieszkańców.
Często są tylko arabskie, ale tutaj nas prowadzi naprawdę jak po sznurku znak, na którym widnieje zielona kupuła meczetu proroka.
A ponieważ też jest to miejsce, z którego można dojechać do Meki, też widzimy ten znak Al-Kaby, czyli czarnego kamienia w świętym mieście.
I rok 622 jest bardzo ważny dla kalendarza islamskiego, bo to jest początek kalendarza islamskiego.
Mieliśmy pewne obawy jadąc do Medyny, bo przecież byliśmy w czasie Ramadanu, czyli tego świętego miesiąca, którego tradycja sięga objawienia przez Archanioła Gabriela wersetów Koranu i te wersety znajdują się w Koranie, ale z drugiej strony... Ale obawy niepotrzebne.
Odbawy były niepotrzebne, bo chociaż islam głosi, gość w domu jest darem Allaha, no to przecież różnie z tym mogło być.
Ty już powiedziałeś, że to jest miejsce pielgrzymkowe, ale nie jest to taka do końca prawda.
Oczywiście ważna jest modlitwa w meczecie proroka, ale my przecież oglądaliśmy telewizję w tym czasie, jak byliśmy w Arabii Saudyjskiej i widzieliśmy mekę, prawda?
Nawet często potrafiliśmy rozróżnić, z jakiego kraju przybywali wierni.
I tylko my biali.
Ale czuliśmy się bardzo dobrze.
I ta pielgrzymka jest pielgrzymką tak naprawdę dla ludzi bogatych, aczkolwiek jest obowiązkowa dla każdego dorosłego mężczyzny, o ile pozwalają mu na to fundusze oraz zdrowie.
Kobiety mogą też brać udział w tej pielgrzymce, ale pod warunkiem, że nie zakrywają twarzy, czyli w zasadzie jest...
Ale w czasie ramadanu tej pielgrzymki nie ma.
Natomiast ta pielgrzymka, która jest w mece, którą oglądaliśmy w telewizji, to się nazywa umra.
Umra, umrach są różne oznaczenia dla tej pielgrzymki i to jest pielgrzymka nieobowiązkowa, tamta jest zbiorowa, natomiast ta pielgrzymka jest pielgrzymką indywidualną i ona jest zalecana.
Ale powiedzieliśmy, że przybył tutaj Mahomet, prawda?
Może wejść i to się wydaje aż nieprawdopodobne, ale jest to możliwe.
Tak, ale one są specjalnie zrobione, dlatego że ich składanie musi być czypciuteńkie, może być tylko do trzech minut.
No ale jeszcze jest takie bardzo ciekawe zjawisko, tutaj się obserwuje, że nawet jeżeli jest upał, a przecież w tym miejscu są upały, to temperatura może się obniżyć na skutek działania tych parasoli nawet do 10 stopni.
Przestrzeń to jest 100 tysięcy metrów kwadratowych i jeżeli ludzie się upakują, to nawet może się zmieścić do 180 tysięcy wiernych na stojąco, ewentualnie siedząc.
Bo przecież my widzieliśmy, jak się ludzie modlili, byliśmy w sektorach, gdzie byli sami panowie, byliśmy w sektorach, bo oni czekali wszyscy na iftar.
Też byliśmy w takich miejscach, gdzie były całe rodziny, jak się zachowywali mężczyźni, bo na pewno to pamiętasz.
No może nie biegali, ale tak zachowywali się stosunkowo swobodnie, bo niektórzy czytali Koran, niektórzy zerkali w telefony komórkowe, niektórzy dyskretnie rozmawiali, a pakieciki z iftarem były bardzo skromiuteńkie, była buteleczka wody, no i coś tam do jedzenia.
Ale to były prywatne daktyle, jak panie powiedziały.
W zasadzie wszystkie kobiety, niezależnie od wyznania, jeżeli tam są, muszą być ubrane zgodnie z zasadami islamu, czyli abaja i nakrycie głowy, ale nie oczy, bo tam nie wolno zakryć oczu.
Pamiętasz, że byliśmy przy meczecie proroka i nawet jeden z panów powiedział mi, że wejście dla kobiet jest z drugiej strony, ale ja nie weszłam, dlatego że to była spora wycieczka, bo przecież to jest ogromna przestrzeń, ale też Sławek przecież miał taką bardzo powiedziałabym kuriozalną sytuację, chociaż on nie był tak naprawdę ubrany tak jak powinien być, czyli nie miał długich spodni, ale też nie miał krótkich spodni.
Dobrze, że nie sprawdzali nas.
Myślę, że mogli sprawdzać, ale mogli sprawdzać, jak się modli ktoś, prawda?
Siliśmy wzdłuż takiej alei, przy której są bardzo drogie hotele, wszystko było oświetlone, otwierały się restauracje.
Ja pamiętam, że nad jednym z hoteli był taki rogalik księżyca, tak wyglądał jakby minaret był ciemny, a na końcu właśnie tylko był ten księżyc i tak nas pożegnał.
W Arabii Saudyjskiej odległości są ogromne, musimy przejechać aż 400 kilometrów do Al-Uli przez pustynię.
Tak, ale też była pustynia słona, po której też troszeczkę pospacerowaliśmy, ale też były takie bardzo ciekawe kamienie na tle żółtego piachu.
Ale zobaczyliśmy też znaki drogowe, które nas troszeczkę zastanowiły.
I zbliżamy się do Al Uli, no i co widzimy?
Al Ula, oaza i miasto, może liczyć nawet do pięciu tysięcy lat.
Palmy daktylowe oczywiście widzimy, rosnące tu od dwóch tysięcy lat.
Szlak kadzidła tak naprawdę jest związany z kadzidłowcem, czyli z rośliną, która występuje naturalnie w południowej części Arabii Saudyjskiej, ale też w niektórych krajach afrykańskich.
I kadzidło było transportowane przez Al-Ulejhegre, o której też za chwilę będziemy mówić, do krajów Morza Śródziemnego.
Bramy widzieliśmy, ale murów otaczających miasto już nie ma.
Nie, murów nie ma, ale jest zrobiona taka niesamowita aleja turystyczna i przy tej alei są odbudowane domy i są liczne sklepy.
Ja tam przeczytałam w takim jednym miejscu, że podobno w Al-Uli jest około 900 domów i prawie 500 sklepów.
My spacerowaliśmy sobie takimi uliczkami, część...
Zadaszone i piękne światełko było, ale też trafiliśmy na hotel.
Weszliśmy do hotelu, zapytaliśmy jaka jest cena hotelu.
Ale piękny widok.
Tak, ale jeszcze były baseny.
Ale pamiętasz, kantor nas interesował.
I oczywiście nie było miejscowej waluty, co spowodowało nasze zdziwienie.
W nocy był ulewny deszcz, była burza, a rano, to zapamiętałam, punktualnie o 4.30 obudził nas silny głos muezzina.
Także wstaliśmy na równe nogi i byliśmy gotowi do zwiedzania.
Oaza Al-Ula to tu znajduje się pierwsze saudyjskie miejsce wpisane na listę UNESCO w 2008 roku.
Hegra, sięgająca czasów nabatejczyków, około 20 kilometrów od miasta Al-Ula.
Najpierw jednak musimy udać się do Winter Park, skąd ruszają wycieczki, no bo indywidualnego zwiedzania tam niestety nie ma.
Tak, ale te meleksy też często prowadzą kobiety.
Także to są ludzie naprawdę wykwalifikowani, no ale bardzo pilnują.
Królestwo Dedan istniało od końca IX wieku do początku wieku VIII przed naszą erą, a później myślę, że trzeba zrobić taką maleńką przerwę, bo królestwo Lichian to jest między VI a I wiekiem przed naszą erą.
Także trzeba sobie wyobrazić, że dzisiejsze tereny Arabii Saudyjskiej nie były puste, bo ludzie tutaj przecież podróżowali.
Podróżowali oni z Afryki, podróżowali też z Azji, mieszały się różne kultury.
Tak naprawdę, gdybyśmy te miejsca zwiedzali sami, to nie zwrócilibyśmy uwagę na pismo, gdyby nie przewodnicy, bo one są, powiedziałabym, tak lekko w konspiracji.
Tak, ale bardzo ważna jest jurka.
Czy on był używany do celów rytualnych?
Ale pamiętasz, że też widzieliśmy, ale tylko mogliśmy oglądać przez lunetę lwy, które były w grobowcach.
Ja nie jestem w stanie ocenić, jak były duże, bo my oglądaliśmy je ze zaczącej odległości.
Ale myślę, że jestem w stanie ocenić mimo wszystko, że mogły być góra 5-6 metrów nad ziemią.
Ale tam jeszcze były na górze takie wyryte rzeźby.
One mogą znaczyć to, że albo tam byli pochowani ludzie znaczący, ale też może to oznaczać, że ludziom, których tutaj pochowano, oddawano szacunek.
Ale też poszliśmy w takie miejsce, gdzie były wykopaliska i tam pamiętam, pani przewodniczka nam powiedziała, że to jest pierwszy wiek przed naszą erą i że to jest współpraca saudyjsko-francuska.
Tam oglądaliśmy wykopaliska, ale okazuje się, że te artefakty, które znaleziono w tym miejscu nie są w muzeach, czyli nie możemy ich obejrzeć na miejscu, ale są one w różnych muzeach na świecie.
Ale chciałabym powiedzieć o inskrypcjach.
To w Dżabal Ikma.
Dlatego, że one są wyryte na skalę, która jest pochylona i tak pochylona, aby nad nią nie padał deszcz.
Tam znaleziono przynajmniej 10 historycznych języków, no między innymi jest język aramejski, język dadaicki, język nabatejski, no ale są też różne takie późniejsze języki, na przykład starogrecki, czy na przykład język arabski.
To jest nic innego jak taka skalna szczelina.
Na skałach właściwie my nie jesteśmy w stanie ich odczytać, bo nie mamy takiej możliwości, ale to są języki odczytane i to jest wiedza bezcenna dla ludzi.
Ale co jest ciekawe, bo to jest w jakiś sposób język, który jakby poprzedza język arabski.
Hegra, archeologiczna perła, siostra Petry w Jordanii, oddalona od niej o około 500 kilometrów.
Tak byliśmy, ale to w Koranie jest w zasadzie nawet taki zapis, bo to jest miejsce takie, no można powiedzieć, które zostało przeklęte.
No i oczywiście Bóg zesłał im, ale oni nie chcieli wierzyć, bo byli ludźmi, którzy wierzyli wielu bogów.
Może ja nie opowiedziałam jej tak jak powinnam, tak jak ona jest napisana w Koranie, ale myślę, że coś w tym jest i dlatego to miejsce było przeklęte.
Dlatego, że ona leżała na szlaku karawan, a ludźmi, narodem, który jest odpowiedzialny za Petrę i za Hegrę, to są Nabatejczycy.
Ludzie ci znani byli w starożytności jako doskonali architekci, ale też umieli oni zarządzać wodą.
Położenie Hegry było też bardzo istotne, dlatego że Hegra znajduje się stosunkowo niedaleko, myślę, że około 500 kilometrów od Petry.
Ale jak wejdziemy do Hagrid, wejdziemy sobie przez tą szczelinę, to wchodzimy najpierw do takiego miejsca, które oni nazywają diwanem lub triklinium.
I to było miejsce otwarte, w którym podobno odbywały się różne spotkania o charakterze zarówno religijnym, ale mogły też być spotkania o charakterze świeckim.
Tak naprawdę do końca nie wiadomo, czemu służyło to miejsce, ale najprawdopodobniej ludzie tam siadywali, dlatego że są wykute ławy,
Ale też jeżeli chodzi o grobowce, bo też jest bardzo dużo tajemnic, jeżeli chodzi do kogo one należały.
Czy należały do elity, czy to były grobowce królewskie.
Grobowców, ty już powiedziałeś, ile jest w Hegrze, także to jest w zasadzie sprawa dyskusyjna, ale są one lepiej zachowane, bo posiadają one często kolumny, które są zwieńczone kapitylami, nad wyjściami są orły, ale orły nie mają głów i też nie wiadomo, kiedy je usunięto.
Są też sfinksy, są też gryfy skrzydlate, które po prostu świadczą o tym, że zmarłych należało chronić.
Zmarłych chowano powyżej poziomu gruntu, także widać, że w grobowcach są schodki, ale dlaczego?
Dlatego, żeby szybciej dostali się do nieba.
Ale też jest wiele inskrypcji i te inskrypcje... W Petrze chyba jest mniej, prawda?
Tak, w Petrze są okazjonalne, natomiast jeżeli właśnie chodzi o Hegrę, to jest też zadziwiające, bo przecież Petra była stolicą, prawda?
Hegra miała trochę inne znaczenie, bo miała znaczenie, powiedziałabym, kulturalne, mogła mieć znaczenie gospodarcze, ale tutaj tych inskrypcji jest bardzo dużo.
Ale dowiadujemy się też wiele rzeczy, nie tylko właśnie o tych groźbach, o których ty tutaj przeczytałeś, bo z inskrypcji, które są odczytane właśnie w Hegrze, dowiadujemy się, że oni najpierw byli koczownikami, a potem dopiero z koczowników przekształcili się w architektów, właśnie w tych ludzi, którzy potrafili doskonale zarządzać wodą i stworzyli niesamowite systemy irygacyjne, bo przecież w Hegrze zachowały się studnie, zachowała się tylko jedna cysterna.
Trudno powiedzieć, ile ich było, ale tylko do naszych dzisiejszych czasów jest tylko jedna.
Ale też z tych napisów dowiadujemy się, jak stare są grobowce i dowiadujemy się, że najstarszy, bo nie są one aż tak wiekowe, jeżeli mogę użyć takiego stwierdzenia, najstarszy to jest pierwszy rok przed naszą erą, natomiast ten najnowszy to jest 70. rok Anno Domini.
Jeszcze jest jeden grobowiec i na pewno doskonale...
Nazywa się Kasr al-Farid.
Zwany jest samotnym zamkiem, dlatego że jest wykuty w litej skale i odizolowany od innych grobowców, no bo tam większość jest wykonana w grupach.
Jeżeli wychodzimy sobie na wydmę, która jest naprzeciwko tego grobowca, to widać go fantastycznie, ale poza tym też widać, że grobowce były budowane od góry do dołu.
I to jest takie dość ciekawe, czy ona jest naturalna, czy po prostu ktoś ją... Chyba naturalna.
My wybraliśmy się do muzeum.
Dlatego, że w Hegrze jeden grobowiec został zbadany bardzo dokładnie i tam w tym grobowcu znaleziono do 80 szczątków, kości osób, które były pochowane.
Ale ten grobowiec, który został zbadany, zbudowała kobieta.
Starożytni traktowali swoje grobowce jako przyszłego...
No i dzięki właśnie połączeniu różnych metod paleontologii, kryminalistyki, myślę, że też talentu artystycznego, też metod biologicznych, tomografii komputerowej, ale również artefaktów, które znaleziono w grobowcu.
Być może zbadali więcej, ale wiedza moja jest i nasza jest w tej chwili, że tylko jeden, którą nazwano Chinat.
Ja nawet znalazłam jeden artykuł w National Geographic.
To są lata 2022-2023, a na kanale National Geographic były nawet audycje na ten temat.
Inną atrakcją Waluli jest Maraja, sala koncertowa zaprojektowana przez włoskich architektów, ukończona w 2019 roku.
Tak dodam troszeczkę nas usprawiedliwie, bo my mieliśmy zamiar jechać do tej sali, zobaczyć tę salę, bo ona jest możliwa, tylko dostęp jest zewnątrz, ale niestety nie udało się, dlatego że akurat aplikacja, która pozwalała sprzedać bilety, nie działała.
Być może, że przyczyną był ramadan, ale tak przynajmniej pani, u której chcieliśmy kupić przez aplikację, tak nam powiedziała.
Skała Słonia to 50-metrowy twór geologiczny około 10 kilometrów od Al-Uli.
Miejsce biwakowe, ale można tam podejść tylko w określonych godzinach.
My chcieliśmy drugi raz rano, ale zostaliśmy wyproszeni.
Jakie są zasady właściwie wyproszenia z takiego miejsca, bo podjechaliśmy w ciągu dnia, nie było żadnego problemu.
Podjechaliśmy wieczorem, chodziliśmy sobie naokoło, robiliśmy zdjęcia, nawet chodziliśmy... Mało tego, pan chciał zadzwonić, nie wiem do kogo.
Mam nadzieję, że... Być może do ministerstwa, albo do Królewskiej Komisji, bo wiem, że tam w Al-Uli... Albo na policję...
No może na policję, ale nie było to przyjemne, ale to nie było pierwszy raz.
Jak się zatrzymaliśmy, to dochodziły do naszego samochodu, ale my ich nie karmiliśmy.
Pojawiły się też owce na naszej trasie, różnej maści mężczyźni sprzedawali owce z samochodów, także taka atmosfera pustyni.
Troszeczkę są od drogi oddalone.
To ty już powiedziałeś, ale kiedyś były tylko środkiem transportu, no i też żywności, no bo nie ukrywajmy, zjadano mięso.
Ale odkrycie ropy spowodowało, że populacja spadła, ale dzisiejsi Szejkowie stwierdzili, że należy to odnowić i dają ogromne pieniądze na to, aby ta populacja się odnowiła.
Są spadla wielbłądów, ale te wielbłądy, które uczestniczą w konkursach piękności muszą być naturalne.
To znaczy one mogą być upiększone, uczesane, no ale nie można używać botoksu, nie można je karmić hormonami, bo są znawcy, którzy potrafią...
A jeszcze może jako ciekawostkę dodam, że nie Saudyjczycy są zwycięzcami, tylko hodowcy z Walii i Anglii.
Czyli nie wrak by, ale właśnie znaleźli sobie, no ci oczywiście bogaci, znaleźli sobie to miejsce do popisu.
Widzieliśmy z daleka twierdzę, to jest odbudowana twierdza, no i mimo ramadanu my i jeszcze jakaś rodzina saudyjska wyszliśmy do środka.
Oczywiście nie kupiliśmy biletu, ale daliśmy panu jakiś datek, aczkolwiek w Arabii Saudyjskiej, jak pamiętam, nie daje się napiwków.
No ale jesteśmy teraz w tym miejscu, w którym są petroglify i inskrypcje.
Niedaleko Heil nazywa się Jabal un Sinman, górą o dwóch wielbłądzich garbach.
Ale to jest też miejsce na liście UNESCO, tak?
Ale zanim tam wejdziemy, do tego miejsca archeologicznego, to musieliśmy tam dojechać.
Jedziemy dalej.
Były ogromne tablice i na tych tablicach były takie znaki tych właśnie petroglifów, które potem oglądaliśmy.
I wyszliśmy do miejsca już tego turystycznego, które nie było takie łatwe do znalezienia, bo w pewnym momencie znaki, informacje się skończyły.
Bo potem jeszcze podjedziemy chwilę do pustyni, ale może jeszcze sobie troszeczkę pochodzimy po tych inskrypcjach.
Weźliśmy też po schodkach, gdzie zobaczyliśmy petroglif mężczyzny, który miał wielkość, właściwie naturalną wielkość.
Tym się najbardziej chwalą.
Ludzie tak jakby zaczynali osiadać w tym miejscu, a więc zaczynają się polowania.
Pamiętasz, że widzieliśmy takich jeźdźców na koniach, którzy polowali na strusie.
Ale z tych petroglifów my wiemy, że ludzie w tamtym okresie, jeźdźcy, szczególnie ci z epoki brązu, byli podobno wysocy, byli szczupli i nosili nakrycia głowy.
Niedaleko tego miejsca jest jeszcze jedno miejsce, które się nazywa Szuwajmis.
Ale pierwszymi ludźmi, którzy odwiedzili to miejsce i to nie ze względu właśnie na te petroglify, była córka Lorda Byrona ze swoim mężem, którzy zatrzymali się w tej oazie, bo chcieli kupić konie arabskie.
Ale też wcześniej już była ulewa, bo na tej pustyni też była ulewa.
Bo my podjechaliśmy z tego miejsca historycznego, podjechaliśmy w kierunku pustyni.
no bo tam jest taka atrakcja, że ludzie po tych wydmach sobie jeżdżą, no ale ten akurat nie miał szczęścia, ale pojawiły się stokrotki i takie maluteńkie stokrotki, których no można powiedzieć, że były tysiące, dziesiątki tysięcy.
Maluteńkie, miniaturowe, no
Tam nie było nikogo, ale potem jechaliśmy w kierunku Riadu i jedziemy w kierunku Riadu i tu nas zastała ta właściwie taka prawdziwa ulewa.
No nawet się baliśmy, że nas... Baliśmy się.
Baliśmy się, że nas, tak, tak, że nie dojedziemy.
Tam, gdzie było można, Saudycy się zatrzymywali, robili zdjęcia.
My też robiliśmy zdjęcia, no ale w pewnym momencie okazało się, że to bezpieczne nie było.
Ale tutaj w tym klimacie też jest dość taka charakterystyczna rzecz, mianowicie są dość mroźne zimy.
Ale myślę, że możemy też w tym miejscu powiedzieć, bo jesteśmy bardzo blisko miejsca tego poprzedniego, że miejsce tam, gdzie są petroglify, czyli w Dżuba, są takie dziwne zjawiska przyrodnicze, bo z jednej strony mieliśmy burzę, deszcz z gradem, ale tam też okazjonalnie pada śnieg.
Ludzie się tu nie zatrzymywali i zaczęło podupadać.
No ale wiadomo, w Arabii Saudyjskiej ogromną rolę odgrywa ropa naftowa.
Do muzeum należą cztery domy.
My zwiedzaliśmy jeden, bardzo sympatyczni panowie nas oprowadzili po tym miejscu, a poza tym zobaczyliśmy, co jest w takim domu.
Ale jak spacerujemy sobie tymi uliczkami, takimi krętymi, tym labiryntem tych uliczek, to musimy bardzo uważać, żeby nie otwierać za wiele drzwi.
Dlatego, że oni tam bardzo dużo tych drzwi odrestaurowali.
Podobnie tak jak w Al-Uli, też te drzwi są tutaj piękne, chociaż w Al-Uli są może bardziej dekorowane.
Natomiast tu są mniej dekorowane, ale nie otwierajmy wszystkich drzwi, tylko patrzmy na to, gdzie są tabliczki, bo tam ktoś mieszka albo po prostu wynajmuje.
Natomiast tam, gdzie nie ma żadnej tabliczki, to za tym jest najczęściej wysypisko śmieci albo ruina.
No i tam jest twierdza, jest salwa, ruiny zamku, ale on najciekawiej wyglądał wieczorem, jak był oświetlony.
Zresztą my zwiedzaliśmy to miejsce już takim późnym popołudniem, bo dopiero wtedy było otwarte ze względu na ramadan.
Także jak miejsce jest wyłączone z ruchu samochodowego i też jak spacerujemy sobie po tej dzielnicy, no to trafimy na skalę.
To miasto kontrastów, co było widać już gdy spacerowaliśmy wzdłuż głównej ulicy nazywającej się ulicą Króla Fada.
Tuż przy ulicy były oszklone wieżowce, a tylko nieco dalej taka niska zabudowa, gdzie bogactwa wcale nie było widać, prawda?
Tak, ale my jeszcze na dodatek mieszkaliśmy w dzielnicy hinduskiej.
Nie wiem czy pamiętasz i to jeszcze było dodatkowa atrakcja, bo czuliśmy się tak naprawdę jak w New Delhi.
Ale ja myślę, że jeszcze był, pamiętam, handel na ulicach, ale nawet żebracy się pojawili, co było w zasadzie zaskoczeniem, bo do tej pory żebraków nie widzieliśmy.
No więc tak, w Riadzie wjechaliśmy windą na ostatnie 99 piętro bardzo nowoczesnego wieżowca Kingdom Center.
Tak, ale to jest wieża królestwa, bo ty powiedziałeś nazwę taką tą arabską, natomiast ja użyłam teraz nazwy takiej polskiej.
Ale nie wyjechaliśmy, Jurku, od razu na samą górę.
Ja nie pamiętam ile, ale wiem, że to była dość wysoka cena.
Nawet zastanawialiśmy się, czy będziemy wjeżdżać.
Powiedziałeś o ulicy Króla Fada, prawda?
I tam na tej ulicy Króla Fada jest taki jeszcze jeden ciekawy budynek.
A jeszcze dodajmy, czym się poruszaliśmy po riadzie, bo nie samochodem, który wypożyczaliśmy.
Poruszaliśmy się taksówkami, chociaż w Riadzie jest bardzo nowoczesne metro.
Ale symbolem tej dzielnicy jest budynek, który ma 385 metrów.
Bije na głowę dotychczasowy rekord Burj Khalifa w Dubaju.
Burj Khalifa tylko 828 metrów.
Rice Tower nazywa się, a powstaje w pobliżu lotniska imienia króla Khalida.
Tak, ale ten nam się też podobał, bo ten jest stosunkowo nowy, bo on pochodzi z roku 2021 i jest zbudowany ze stali i szkła.
Tak, nawet gondolą można było popłynąć, ale też nie wiem czy pamiętasz, był Bazar Stambułu.
Były też buddyjskie świątynie, były piramidy, na przykład Meksyku, ale też były piękne pagody, no i liczne lokale z jedzeniem i to takim jedzeniem tradycyjnym, często dla danego kraju.
Ale Riyad ma też historyczną dzielnicę, nazywa się Al-Dira.
Ale my podjechaliśmy do tego miejsca i widzieliśmy, jak wciągają flagę arabską.
Zielony kolor to jest oczywiście Islamu, ale tam jest napis religijny.
Nie ma Boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem.
Właściwie ze względu na ten napis, który ma taką powagę, nawet w czasie żałoby ta flaga nie jest opuszczana do połowy, ale to miejsce, w którym jesteśmy ma też bardzo takie mroczne znaczenie, dlatego, że tam jest niedaleko plac i to jest taki plac siekania, jak to się nazywa?
Ja nie pamiętam tej kratki, ale tam podobno jest kratka, do której spływała krew podczas egzekucji.
A ścinano głowy morderców, gwałcicieli, handlarzy narkotyków, homoseksualistów za czary, za odstąpienie od wiary.
To znaczy nie ma zawiadomień o planowanych egzekucjach, ale słyszałem, że można się przypadkowo natknąć na egzekucje, na przykład siedząc w pobliskiej restauracji.
Ale Amnesty International ma takie dane, bo ja też czytałam o wielu takich informacjach, między innymi przeczytałam, że już w tym roku...
I w tej takiej statystyce Arabia Saudyjska jest, myślę, że nie są to do końca oficjalne dane, na trzecim jednak miejscu, na pierwszym miejscu są Chiny, na drugim jest Iran.
Ale też nie jest to do końca potwierdzone.
Ludzie po prostu tego psychicznie nie wytrzymywali.
Tak, oficjalnie plac Ad Dira.
Olbrzymi budynek, ale tych eksponatów nie było za dużo.
Ale były ustawione historycznie, właściwie od czasów najdawniejszych do późniejszych i potem oczywiście była historia islamu i zobaczyliśmy, co było bardzo ważne, makiety dwóch świętych meczetów w Mece i Medynie.
Ale my chyba do Mekki nie będziemy mieli nigdy dostępu, bo nie wiem, czy pamiętasz, rozmawialiśmy z panem, z Saudijczykiem, takim bardzo sympatycznym, który gdzieś tam nas podwoził.
No, byśmy chyba nie ryzykowali ścięcia głowy maczetą.
W sumie niedaleko od Riadu, około stu kilometrów.
Ale wszystkiego nie można zobaczyć.
Ostatnie odcinki
-
Czechy. Śladami sagi Krzywy kościół
31.01.2026 10:50
-
Uzbekistan - na Jedwabnym Szlaku
24.01.2026 11:00
-
Peru – śladami Inków cz.2
17.01.2026 07:49
-
Peru – śladami Inków cz.1
10.01.2026 09:28
-
Birma. Kraj zatrzymany w czasie
03.01.2026 10:45
-
Cuenca i Quito. Kolonialne perły Ekwadoru
27.12.2025 08:16
-
Ekwador w cieniu wulkanów
20.12.2025 10:50
-
Jarmarki bożonarodzeniowe na świecie
13.12.2025 08:47
-
Apokalipsa Trzeciego Świata. Bangladesz i Benga...
06.12.2025 11:00
-
Panda wielka - najlepszy dyplomata Chin
29.11.2025 10:45