Mentionsy

Misja specjalna
Misja specjalna
25.01.2026 19:00

Katastrofa pod Babią Górą. Czy władze PRL ukrywały prawdę o PLL LOT 165?

2 kwietnia 1969 roku pod Zawoją rozbił się samolot PLL LOT lecący z Warszawy do Krakowa. Zginęły 53 osoby, a śledztwo w sprawie katastrofy do dziś budzi kontrowersje. Czy władze PRL ukrywały prawdę o tragedii lotu 165? W tym odcinku Misji specjalnej przyglądamy się faktom, oficjalnym ustaleniom i teoriom, które narosły wokół jednej z największych zagadek polskiego lotnictwa. #autopromocja

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "LOT"

Wielu mieszkańców wyraźnie słyszy odgłos silników turbośmigłowych i po chwili ich oczom ukazuje się nisko lecący samolot.

Niektórzy dostrzegają charakterystyczne granatowo-białe malowanie polskich linii lotniczych LOT.

Samoloty pasażerskie nie latają nad zawoją, a już na pewno nie na tak małych wysokościach.

Gajowy Franciszek Kudzia, który obserwuje ostatnie chwile lotu, natychmiast biegnie do najbliższego telefonu i dzwoni na komendę milicji w Suchej Beskidzkiej.

Przed chwilą jakiś samolot przeleciał bardzo nisko nad zawoją.

I czy samolot mógł zostać porwany?

W dzisiejszym odcinku Misji Specjalnej opowiemy o tajemniczej katastrofie lotniczej pod Babią Górą.

Na lotnisku Warszawa Okęcie do startu przygotowuje się samolot AN-24, należący do Polskich Linii Lotniczych LOT.

LOT nosi numer 165 i jego celem jest Kraków.

Za sterami siedzi doświadczony pilot, kapitan Czesław Doliński.

O godzinie 15.20 samolot startuje z Okęcia i wyrusza w krótki rejs do Krakowa.

Następnie samolot ma się skontaktować z Krakowem, gdzie będzie mijał radiolatarnię w Jędrzejowie.

Zgodnie z planem lotu powinno się to stać około 15.49.

Jednak gdy o 15.53 kontroler z Balic nadal nie otrzymuje żadnego komunikatu od załogi lotu 165, zaczyna się niepokoić.

Jednak telefon niepokoi kobietę i sama próbuje wywołać załogę lotu 165.

Dwie minuty później załoga lotu 165 nadaje dziwny i nie do końca zrozumiały komunikat.

Kapitan znów podaje inny czas przelotu obok radiolatarni w Jędrzejowie.

Początkowo kontrolerzy nie zwracają jednak uwagi na te rozbieżności i rozpoczynają kierowanie samolotu w stronę lotniska.

Czyżby samolot znajdował się w innym miejscu niż raportowali?

W tej sytuacji kontrolerzy postanawiają uruchomić radar DK-424, aby ustalić dokładną pozycję lotu 165.

Producent radaru miał poważne wątpliwości, czy urządzenie będzie poprawnie działać na lotniskach położonych w pagórkowatym terenie, jak na przykład Kraków-Balice.

Mimo zakazu kontrolerzy uruchamiają radar i wkrótce zauważają na ekranie białą kropkę, którą identyfikują jako lot 165.

Uspokojeni wydają samolotowi kolejne instrukcje.

Samolot znajduje się już kilkanaście kilometrów na południe od Balic i zbliża się do pasma Babiej Góry.

Ostatnimi osobami, które widzą samolot w powietrzu są Gajowy Franciszek Kudzia i jego syn.