Mentionsy
#053 Komercja i pornografia psują nam świat – jak się uratować?
„Nasza cielesność wysunięta poza siebie, przelewająca się, przeistoczona w ducha pozwala nam przez mgnienie przemiany rozpoznać się we wnętrzu istnienia. Czy nie jest to czasem cel miłości?– tak pisała o seksie (tak, tak) filozofka Jolanta Brach-Czaina.
”Pornografia to dominujący produkt kulturowy naszych czasów – czynnik, który bardziej niż cokolwiek innego ukształtował nasze podejście do seksu, a tym samym nasze podejście do siebie nawzajem” pisze Sophie Gilbert w książce „Girl on Girl. Jak popkultura zwróciła kobiety przeciw sobie”. Nie chodzi tu o to, kto i ile czasu poświęca oglądaniu porno w internecie (o tym mogą opowiadać seksuolodzy), ale o nie do końca uświadomione zdeformowanie masowej wyobraźni, o wprowadzenie uprzedmiotowienia oraz kategorii dominacji i podporządkowania w obrazy erotyki dostarczane nam także przez pop kulturę, o zawłaszczenie marzeń i o zatruwanie pogardą do kobiet.Jeśli dorzucimy do tego wszechobecny konsumpcjonizm i kapitalistyczne podejście do ciała jako towaru, zaczynamy rozumieć, dlaczego kobiety pomimo tak wielu już lat feminizmu nadal żyją w przekonaniu, że to ich wygląd jest sprawą najwyższej wagi.
Skoro podstawową władzą, którą może mieć kobieta bycie seksowną, to brak seksownego ciała jest utratą szans na popularność, miłość, karierę i możliwość zaakceptowania samej siebie. W książce Gilbert śledzimy jak ten typ narracji nasila się w latach ’90 zeszłego wieku, jak młode dziewczyny są edukowane przez zespoły takie jak „Spice Girls” i filmy w rodzaju „American Beauty”, czy „American Pie”, że bycie wolną to nie zdolność do samodzielnych wyborów, a w życiu intymnym do przyjemności, ale do… podobania się, do byciu seksy i do kupowania ciuchów. Radosny konsumpcjonizm przede wszystkim! . Jednocześnie od lat rośnie okrucieństwo względem podziwianych, ale też wyszydzanych celebrytek – czy to też ważne? A jeśli tak, to dlaczego? I czy da się uciec z pułapki, w której nadal przecież tkwimy (w Polsce bardzo mocno).
Czy kobiety mogą być wyzwolone naprawdę , a nie tylko w wymiarze realizowania męskich fantazji? Czy można w pełni zaufać holistyczno-tantryczno-taoistycznym poszukiwaniom współczesnych „czarownic ciała”? A może tam też czai się widmo komercji, która już kiedyś zepsuło prawdziwe dążenie do wyzwolenia, którego było sporo w robionej przez kobiety muzyce przed erą Spice Girls? W mojej książce „Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy” jeden z bohaterów, Marcus mówi coś, co w kontekście książki Gilbert wydaje się ważne. Co to takiego? Posłuchajcie w podcaście.
Morze możliwości – podcast Katarzyny Tubylewicz
➡️ Możesz wesprzeć ten podcast na Patronite: https://patronite.pl/katarzynatubylewicz
Możesz mnie też znaleźć tu:
Fb: https://www.facebook.com/KatarzynaTubylewiczofficial
Instagram: https://www.instagram.com/katarzyna_tubylewicz/
www.katarzynatubylewicz.pl
➡️ Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz
Szukaj w treści odcinka
Ostatnie odcinki
-
#053 Komercja i pornografia psują nam świat – j...
01.07.2026 04:00
-
#052 Milkliwi mężczyźni i Sztokholm dwudzies...
17.06.2026 04:00
-
#051 Problem niezauważenia
03.06.2026 04:00
-
#050 Pochwała prostoty, ciało i siła tego, co l...
20.05.2026 04:00
-
#049 Szwedzki raj podatkowy, powolne łosie i ka...
06.05.2026 04:00
-
#048 Moda na to, co prawdziwe. Skąd się wzię...
22.04.2026 06:42
-
#047 Wyrwać się z odrętwienia
09.04.2026 07:59
-
#046 Płciowy apartheid i mentalny zaścianek w ...
25.03.2026 06:00
-
#045 Cała nadzieja w wątpliwościach
11.03.2026 06:00
-
#044 Obraz Polski na świecie, siła soft power ...
25.02.2026 06:00