Mentionsy

MysteryTV
02.01.2026 16:37

Trzej Królowie z Arecibo - CreepyPasta

Lektor: Jakub Rutka☛ Instagram:   / jakubrutka  ☛ TikTok:   / jakub_rutka  

Scenariusz: MakRalston

Tłumaczenie: Aleksandra Rutka

Tekst dostępny na licencji CC BY-SA

źródło:https://creepypasta.fandom.com/wiki/The_Naivety

ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 37 wyników dla "Hector Colline"

Powiedział Hector, unosząc w górę palec, zauważywszy, że jego gość zacisnął dłonie na oparciu bujanego fotela, a żar jego fajki zgasł.

Te słowa dla Willego Davisa, który przez ostatnie cztery godziny wymieniał się z Hectorem O'Neillem opowieściami na wszelkie możliwe tematy, były jak cios prosto w brzuch.

Hector zawsze miał ten dobry, importowany ze swych rodzinnych stron.

Hector doskonale zdawał sobie sprawę, że to tak naprawdę pieszczotliwe określenie i nigdy nie drążył tematu, bo wiedział, że mogłoby to wywołać u przyjaciela prawdziwą powódź nieokiełznanej rozpaczy.

Zaśmiał się Hector kolejny raz biorąc fajkę do ust, jednocześnie podsycając ogień w kominku metalowym pogrzebaczem.

Po raz pierwszy od dawna Hector zobaczył, jak Willy podskoczył ze strachu, co rozbawiło go do łez.

Zgodził się Hector i tym sposobem wrócili do rozmowy o prawdziwych duchach, zapominając o baśniowych zjawach.

Hector ponownie spojrzał na zegar.

Kiedy utwór się rozpoczął, Willie miał wrażenie, że Hector sam wreszcie poczuł strach.

Hector roześmiał się, ale nie w swoim zwykłym, beztroskim tonie.

Willy wiedział, że to nieprawda, ale podobnie jak Hector nie chciał naciskać, by przez przypadek nie wywołać lawiny przytłaczających emocji.

Hector kiwnął głową mówiąc.

A ja naprawdę bardzo chciałbym ją usłyszeć, Hector.

Hector był świetnym gawędziarzem.

Co Hectorowi zdarzało się od czasu do czasu przy czerwonych skarpetkach w pełnoprawną, obszerną opowieść.

Hector nie mógł stwierdzić, czy ten jakże rozbudowany komentarz był wyrazem docenienia jego obietnicy zwięzłości, czy może znaczył coś innego.

Hector powoli przeszedł do kuchni, wspomagając się pogrzebaczem jak prowizoryczną laską.

– spytał Hector, upijając pierwszy łyk.

Naprawdę dobre, Hectorze.

Hector zaśmiał się w głos.

Hector skinął głową z lekkim, ironicznym uśmiechem, po czym wznieśli toast przy trzaskającym kominku w tle.

Hector co chwilę manewrował pogrzebaczem w kominku, przerzucając oblizywane przez płomienie drewno.

Po raz kolejny Hectorowi udało się złowić na haczyk całą jego uwagę.

Piosenka całkowicie umknęła Williamu, ale nie Hectorowi, który uznał zbieg okoliczności za zabawny i zaczął chichotać, jakby brzuch szybko i rytmicznie unosił się i opadał.

Hector wiedział, że takiego człowieka nie da się spokojnie karmić łyżeczką, bo i tak w końcu sam połknie całość.

Zauważył potwierdzenie w oczach Hectora.

Hector uśmiechnął się, ale jego oczy straciły zwykły blask.

Hector zgodził się i znów pomyślał o Jules.

Hector kiwnął głową i słuchał, jak krążek grający wcześniej o przyjcie Manuelu teraz wydawał z siebie odgłosy białego szumu.

Rzucił Hector potrząsając głową i sięgając po fajkę, wskazując Williamu torebkę tytoniu, którą wysunął z kieszeni płaszcza.

Po chwili ciszy przerywanej jedynie trzaskaniem ognia i winylowego krążka, Hector wypuścił obłok dymu między zaciśniętymi zębami i odsunął fajkę od ust.

Hector Colline raz wziął fajkę do ust.

Hector kiwnął głową, ale Willy zauważył, że przyjaciel w pełni się z tym werdyktem nie zgadza.

Czemu dopiero teraz mi o tym mówisz, Hectorze?

Hector wstał z fotela i włożył fajkę do ust.

Hector, jak myślisz, co o tym wszystkim powiedziałoby teraz tamto dziecko?

Przez zaparowane okno obserwował, jak Hector ruszył w stronę ogrodzenia.

0:00
0:00