Mentionsy

O Zmierzchu
25.10.2025 06:00

S07E17 Memento mori nadal działa - O Zmierzchu

Odcinek o umieraniu, śmierci i zmarłych oraz żywych, którzy muszą nauczyć sobie radzić z tymi zjawiskami. Z dr. n. med Agatą Malendą z Instytutu Dobrej Śmierci rozmawiam o tym, czego o śmierci i umieraniu nie wiemy i czy mamy rację, że nas przeraża. Od medykalizacji śmierci, przez jej romantyzowanie, nowe koncepcje naszego przeżywania odchodzenia, aż do realnych doświadczeń osób objętych opieką paliatywną.


Moja gościni to dr n.med. Agata Malenda - specjalistka chorób wewnętrznych i hematologii, z pasji paliatywistka. Członkini Zarządu Fundacji Instytutu Dobrej Śmierci, wykładowczyni akademicka, edukatorka w zakresie opieki nad pacjentem u kresu życia i komunikacji z jego rodziną.


Książki wymienione w odcinku:

Venki Ramakrishnan, Dlaczego umieramy?

Mateusz Pakuła, Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję

Katarzyna Boni, Ganbare warsztaty umierania

Mikołaj Grynberg, Rok w którym nie umarłem


Partnerem odcinka jest BookBeat, aplikacja do słuchania audiobooków i czytania e-booków, oferujący wam z kodem: ZMIERZCH 20h odbioru za darmo przez 30 dni.


Strona do rejestracji na BB: http://bit.ly/48H38Lj


🔴Słuchajcie i podawajcie dalej! Życie się robi lepsze, o zmierzchu.

#ozmierzchu #psychologia #polskiepodkasty #podkast #podcast #psychoterapia #psychoedukacja #śmierć #umieranie #audiobook #współpracareklamowa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 66 wyników dla "Instytucie Dobrej Śmierci"

Członkini zarządu Fundacji Instytutu Dobrej Śmierci.

Dzisiaj będzie o umieraniu i śmierci.

Natomiast ten Instytut Dobrej Śmierci i twoja praca, to są dwa główne argumenty dla mnie, żeby cię pomęczyć na temat, który, nie chodzi o to, że on mnie raduje, tylko chodzi o to, że jakoś doceniam

moich słuchaczy i słuchaczki o różne rzeczy związane ze śmiercią.

No bo memento mori oznacza pamiętaj o śmierci i miało nawoływać do tego, żeby ludzie...

I teraz jak ty pytasz o to, jak można dobrze żyć pamiętając o śmierci.

I teraz, czy można dobrze żyć, nie pamiętając o śmierci?

I jeden komentarz internautów brzmiał, ta pani boi się bardziej nieśmiertelności niż inni ludzie śmierci.

Co zresztą te księgi, które uczyły w średniowieczu czy w renesansie dobrej śmierci, przypominały, że ona zabiera porówno królów, szlachciców, chłopów, księży i że jako takie doświadczenie z jednej strony ekstremalnie demokratyczne, a z drugiej strony...

Że ten limit w postaci śmierci jest nam potrzebny, żeby ten czas do zgaśnięcia wypełnić jakąś treścią, która będzie nasza.

Jedna z obaw, to jest pytanie, bo to jest moje wrażenie i chciałabym to od ciebie odbić, że jedna z obaw dotycząca śmierci, która wracała często w mojej komunikacji z odbiorcami, to było coś takiego, że my nie zdążymy zrobić tych wszystkich ważnych rzeczy albo że te ważne rzeczy nas ominą.

Że przeżywanie tej śmierci nie jako takiego limitu, takiej mety, tylko czegoś, co zabiera.

Ale generalnie im bardziej zbliżamy się do śmierci, tym więcej rzeczy powinniśmy mieć wypełnionych.

I teraz bardzo dużo się mówi w opiece paliatywnej, w ogóle w tym świecie takiej tanatoedukacji, o tym, że człowiek nie boi się śmierci, tylko boi się wszystkiego, co wokół tej śmierci jest i z czym ona jest związana.

I w tym bólu totalnym ona nie mówiła tylko o objawach fizycznych, czyli takim bólu, czyli o wymiotach, nudnościach, duszności, wszystkich takich objawach somatycznych, które mogą wiązać się z procesem umierania czy z śmiercią, ale też podkreśla istnienie bólu psychologicznego, czyli te wszystkie lęki, smutki.

Tu możemy mówić o różnych religiach, ale generalnie w części z nas jest taki strach przed tym, czy ja byłam wystarczająco dobrym człowiekiem i czy po śmierci spotka mnie kara boska.

I teraz, jeżeli my w społeczeństwie naszym o tej śmierci nie rozmawiamy, bo chcąc nie chcąc ona nadal jest tematem tabu,

I myślę, że to już jest coś, co człowiekowi troszeczkę ten poziom lęku zmniejsza, bo wie, że ten epizod śmierci, który będzie przechodził, nie będzie taki totalnie samotny.

Kiedyś mieliśmy kontakt dużo częstszy ze śmiercią, po prostu żyjąc we wspólnotach i robiąc różne rzeczy wokół procesu umierania, śmierci i potem żegnania zmarłych.

Czyli ta medykalizacja procesu umierania i śmierci, ale też takie wyobcowanie osoby umierającej i kulturowe potraktowanie tego jako takiego tematu, no...

Po trzecie z tego powodu, jak my do tej śmierci jesteśmy, czy umierania przygotowani.

Medycznie są wyodrębnione takie trzy sposoby, powiedzmy, naturalnej śmierci.

I teraz w pewnym momencie te choroby osiągają taki stan, że ten człowiek tak balansuje na granicy życia i śmierci.

On już jest w trochę gorszym stanie niż był, jak przyszedł do tego szpitala, ale czuje się super, więc znowu ani on, ani jego rodzina o tej śmierci nie myśli.

I trzeci przykład takiej bardziej naturalnej śmierci to są pacjenci, którzy umierają ze starości.

No i to są te śmierci takie powiedzmy bardziej naturalne.

Ale do tego worka jeszcze możemy dorzucić te wszystkie śmierci nagłe, wypadki samochodowe, samobójstwa.

I tutaj my już nie mamy tego naturalnego procesu umierania, o którym rozmawialiśmy, tylko mamy od razu do czynienia ze śmiercią.

No to rozmawiamy sobie o tej śmierci i możemy teraz sobie myśleć, okej, o czym ja myślałam, czy na przykład, jeżeli moje dziecko umrze, czy ja się pozbieram.

córki chorej na taką chroniczną chorobę, która doprowadzi do przedwczesnej śmierci.

I napisała takie zdanie, które mnie jakoś bardzo poruszyło, bo napisała, że zrozumiała, że myślenie o śmierci nie wywołuje śmierci.

My możemy się jakoś do tego zbliżać i trochę krążyć i że to rozmawianie o śmierci,

Rozmawianie ze sobą o śmierci.

Wiesz, ja sobie czasami leżę i pracując o śmierci, o tym myśleć, o śmierci przychodzą cały czas do głowy, nie?

W sensie, że jak zaczęłam płakać, to przez tydzień płakać nie mogłam przestać, a z tą śmiercią jestem blisko, więc błagam, serio, Agata, będziesz trzeba z tydzień płakać?

Jak myślę o śmierci bliskich osób, to jest mi strasznie smutno i myślę, że to może być wydarzenie, które gdzieś tam mi przewróci życie do góry nogami.

I tak jak z wieloma rzeczami my możemy sobie oszukiwać się, że mamy wpływ, no bo możemy wszystko, to z tą śmiercią nadal nie wierzę w to, że można aż tak się oszukiwać.

niby pewne aspekty tego naszego umierania gdzieś tam możemy kontrolować, czyli żyć dobrze do długiej starości, ale na ten moment nie jesteśmy w stanie kontrolować śmierci.

I tak samo jest z tą stratą bliskiej osoby, czy z własną śmiercią.

I teraz robiąc takie kółko do czegoś, co wcześniej rozmawiałyśmy, że istnieją jakieś ładne śmierci, no dla mnie to jest typowo ładna śmierć.

No bo w Instytucie Dobrej Śmierci my bardzo staramy się o tej śmierci rozmawiać i odtabuizowywać i też robić różnego rodzaju warsztaty o rytuałach, obrzędka, szkolić osoby, które potem przeprowadzają takie humanistyczne ceremonie pogrzebowe.

I między innymi jedna z osób z kolektywu Instytutu Dobrej Śmierci tworzy teraz taki poradnik pogrzebów domowych.

Często mówi się też to, że kiedy my zobaczymy śmierć bliskiej nam osoby, czy ciało po śmierci tej osoby, to łatwiej nam w to uwierzyć, że ta osoba naprawdę odeszła.

I kolejna rzecz jest taka, że my na przykład w Instytucie Dobrej Śmierci mówimy osobom, które pozostają po śmierci zmarłej, że mogą pożegnać się z tym ciałem.

A jeszcze cię chciałam spytać, bo samo podejście do śmierci, oczywiście mówię o swojej perspektywie, ma też taki specyficzny aspekt, w którym my troszeczkę romantyzujemy śmierć jako rozwiązanie naszych życiowych problemów.

Ty nie pracujesz z osobami, które w jakiś sposób są bliskie śmierci ze względu na przykład na wiek albo choroby.

Ale jakie ty masz obserwacje i myśli o takim zagospodarowaniu śmierci?

Ale jeżeli tych zaburzeń depresyjno-lękowych nie mamy, a za często o tej śmierci fantazjujemy, to zastanówmy się dlaczego i czy może czegoś warto w naszym życiu nie zmienić.

Na początku powiedziałyśmy, że o śmierci myślimy jako o tym, żeby mieć limit swojego życia.

No i tutaj się wkrada drugi sposób, czy drugi pomysł po to, dlaczego myśleć o tej śmierci.

Czyli myślenie o śmierci jako indykator tego, że nie jest nam za dobrze, skoro już chcemy umierać.

I też teraz mi do głowy przyszło, że trochę jest tak o tej śmierci jako puszczeniu kontroli, czyli jeżeli o niej w ogóle nie myślimy, a jak o niej myślimy bardzo cały czas, non-stop, to jesteśmy w tej kontroli.

A jak myślę o kontroli i o śmierci, to przychodzi mi do głowy temat związany z eutanazją, który jest super newralgiczny i większość krajów na razie sobie z nim...

Jak się czyta książkę Mateusza Pakuły, jak nie zabiłem swego ojca i bardzo tego żałuję, to tam pięknie z niej można zaobserwować rozpad człowieka, który towarzyszy umierającej osobie, a nie ma dostępu ani do dobrej ochrony zdrowia, ani do dobrego wsparcia duchowego.

Ale to nie jest taka część dialogu wokół śmierci, która jest witana z otwartością.

I druga rzecz jest taka, my często powtarzamy też w instytucie, że tak jak teraz zbliża nam się święto zmarłych, większość w Polsce osób chodzi na groby i zapala znicze.

I znowu wracamy do tej śmierci.

I teraz, jeżeli do śmierci naturalnej doprowadza nas naturalny proces umierania, to ten naturalny proces umierania jest trochę o tym byciu i nazywaniu tego, co już było, odczuwaniu tych emocji, które się pojawiają.

Ja myślę, że trzeba w kółko podkreślać, że o śmierci i umieraniu trzeba rozmawiać i że warto zacząć rozmawiać u siebie w domach.

Ja trochę też o moich doświadczeniach, jak ja się tą śmiercią zaczęłam zajmować, to oczywiście też myślałam, że będę brana za wariatkę, ale wszyscy zaczęli o tym wokół rozmawiać.

I nawet ostatnio moja mama do mnie zadzwoniła, że robi porządki w garażu, bo co prawda do śmierci się nie zbiera, no ale jakby ja potem miała to sprzątać, to będę na nią bardzo zła.

A w tych kawałkach o śmierci możemy się bardzo wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć.

Mam nadzieję, że z tych rozmów o umieraniu i śmierci w medycynie też coś wyniknie i tej terapii daremnej czy uporczywej będzie mniej.

Nadal nie wiemy, czy to jest dobre czy złe i na to nie ma dobrej odpowiedzi.

Więc z takiej rozmowy o śmierci możemy się po prostu dowiedzieć, czego człowiek chce tu i teraz i jak możemy mu pomóc.

Moją i waszą gościnią była Agata Malenda z Instytutu Dobrej Śmierci.