Mentionsy

OFF Czarek
OFF Czarek
18.07.2025 08:40

"Nagle, zawsze nagle już tego nie mamy" i "Bezsynność" - wiersze Bilińskiego i Wiernego [Poetycki piątek]

Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks

Wiersze wybrał i zaprezentował prof. Przemysław Czapliński - literaturoznawca z Instytutu Filologii Polskiej oraz Centrum Humanistyki Otwartej, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "CH"

Jakąż to ucztę duchową przygotował pan na dzisiaj, panie profesorze?

Synonim, nagle, zupełnie nieoczekiwanie słowo, synonim, którego kompletnie nie kojarzyliśmy ze słowem syn, bo rzeczywiście w swoim źródłosłowie nie ma ono nic wspólnego z synem, pochodzi z greki.

To znaczy, że poeta będzie szukał innych słów albo będzie opowiadał o tym, jak te słowa umarły w związku z tragicznym wydarzeniem, które się wydarzyło w jego rodzinie, to znaczy właśnie ze śmiercią syna.

To się za chwilę zacznie wyjaśniać, ponieważ, jak sądzę, ten tomik jest zapisem żegnania, w ramach którego osoba grzegnająca nie chce się pożegnać albo nie może, nie potrafi.

Zasadniczo mamy we współczesnej terapii do wyboru pomiędzy melancholią i żałobą.

Terapeuta mówi zatem nam, że melancholik to ktoś, kto nie chce rozstać się z osobą czy obiektem utraconym.

I trwa jakby w takim urojonym związku, podczas gdy życie wymaga tego, żeby przejść od melancholii do żałoby, a więc żeby uznać, iż utrata nastąpiła, żeby zdać sobie sprawę z tego, iż to coś albo ten ktoś odszedł i że teraz następuje nowa faza życia.

Od Pawła Bilińskiego bezsynność byłby właśnie bardzo konsekwentnym opowiadaniem się po stronie melancholii, to znaczy niechęcią przejścia przez żałoby.

Więc to jest chyba właśnie to.

W jednym ze swoich wierszy Grochowiak pisał o takim strasznym fenomenie związanym ze śmiercią osoby bliskiej, fenomenie polegającym na

To właśnie mam na myśli, mówiąc, kiedy powiedziałem o tym, że jest to tomik będący konsekwentną odmową przejścia przez żałobę i trzymaniem się melancholii.

Posłuchajmy wiersza, który wydaje się taki bardzo typowy, charakterystyczny dla dzisiejszych czasów.

Obecnie nie żyję, więc trochę wyszedłem z wprawy, ale może znajdzie się tu dla mnie jakieś zajęcie.

Obecnie nie żyję, więc trochę wyszedłem z wprawy.

Rzecz jest bardzo charakterystyczna.

W twoich butach, które przywiozłeś z Norwegii snuje twoje myśli, że świat jest cierpieniem i tak trudno w nim o miłość.

Do ewentualnego spotkania ze swoim synem i chwilę później następny wiersz, który uświadamia totalność owej zmiany zasygnalizowanej już na samym początku tego tomiku przez tytuł Bezsynność.

Nie będziesz miał bólów innych przede mną, nie będziesz brał istnienia swego za potrzebne.

Nie myśl, nie chciałeś dać szczęścia synowi swemu.

Autor dochodzi, dalej właściwie wszystkie skojarzenia kulturowe związane z byciem mężczyzną, ojcem zostają po prostu zakwestionowane, jak w wierszu, w którym czytamy, ściąłem drzewo, pochowałem syna, tylko dom jeszcze stoi.

Kultury wspólnej, wiary, religii, kodów kulturowych, prawda?

Posłuchajmy, jak on patrzy na świat.

Niektórzy językoznawcy, jeszcze raz podkreślam, to jest bardzo poważny spór językoznawczy, niektórzy badacze upierają się, że pisownia, że wyraz ten powinien być pisany przez CH, tak jak choinka, a niektórzy, że wyraz ten należy pisać przez samo H, tak jak powiedzmy choiny.

Razem uchylają się przed chlapiącym samochodem.

Patrzą na siebie, przez chwilę zjednoczeni w wilgotnej niewygodzie, gotowi do zemsty na mężczyźnie, który nawet nie zwolnił, więc nie znają jego twarzy i imienia.