Mentionsy
Ostatni dzień ferii
Jest 31 stycznia 1997 roku. Właśnie trwa ostatni dzień ferii. W niewielkim Kole, mieście pomiędzy Łodzią a Poznaniem, przed swój dom, jak zwykle, wychodzi pobawić Andżelika Rutkowska. Niestety, tamtego dnia dzieje się coś, czego nie sposób wytłumaczyć, bo dziewczynka nigdy nie wraca do domu, a w małej mieścinie zapada zmowa milczenia.
Reportaż o Oli i Dawidzie: https://youtu.be/28K1OxMtbc4Reportaż o Andżelice: https://youtu.be/m4Mr6lKF2rk
📩 Kontakt: [email protected]
Źródła: Reportaż własny
Pomoc: Iga Świerżewska
Szukaj w treści odcinka
W reportażu na czynniki pierwsze rozbieramy wątpliwości wokół tej sprawy, dajemy głos rodzicom Oli, przyjaciółkom, Dawidowi, a także pokazujemy niepublikowane do tej pory zdjęcia, które zszokowały bliskich.
brudny glina z najmroczniejszych policyjnych thrillerów.
A jak to się ma ze zdjęciami Oli?
A mając dostęp do Instagrama, mają portfolio, przedstawiają klientom i pytają, czy zapłaci.
To jej mama Zofia, tata Czesław i młodsza siostra Iza, którzy w trójkę dają Agacie do zrozumienia, że są tu dla niej, oferują pełne wsparcie i proszą ją o dwie rzeczy, żeby zamieszkała z nimi i pozwoliła otoczyć się opieką w tym życiowym kryzysie.
Tak też się dzieje i Agata wprowadza się do niewielkiego, zaledwie dwupokojowego mieszkania usytuowanego w leciwej, czynszowej kamienicy i pod czujnym okiem rodziców i siostry powoli nabiera sił.
Na ulicach wyspy spotkać można włóczącą się młodzież, a okoliczne place zabaw pełne są roześmianych dzieciaków, które potrafią bawić się przed oknami od rana do późnego wieczora.
Dzieci biegają po okolicy z kluczem na szyi i stosują się do prostych zasad.
Dziewczynka w okolicy znajduje mnóstwo znajomych, z którymi dorasta i beztrosko poznaje świat.
Często wspólnie odwiedzają okoliczny sklepik, gdzie Angelika może wybrać sobie jakiś drobny upominek.
Zamiast typowo dziewczęcych zabaw, woli pograć w piłkę z chłopakami, wspinać się na drzewa, interesuje się też samochodami i zna marki i modele.
Dziadek jest coraz bardziej zaniepokojony, więc wychodzi przejść się po okolicy, rusza pustymi już o tej porze uliczkami i w pewnym momencie spotyka sąsiada.
Jeszcze niedawno, bo w okolicach godziny piętnastej, widział dziewczynkę tam, gdzie kręci się zazwyczaj, na rogu ulic Skajki i Pułaskiego, czyli tuż obok domu.
Dzwonią też do okolicznych szpitali, by upewnić się, czy przypadkiem dziewczynka nie uległa wypadkowi, ale wszystko na nic.
Od razu proszą policjantów o natychmiastową reakcję.
Jednak policjanci od razu studzą zapał i gotowość do działania bliskich.
Bliscy od niemal pierwszych słów czują niechęć i irytację ze strony policjantów.
Policja wcale nie zrywa się, nie wzywa wsparcia i nie rusza w teren.
Kolejnego dnia, w niedzielę, dołączają do nich wszyscy sąsiedzi, którzy ruszają nad rzekę, a także leśnicy, którzy sprawdzają okoliczne lasy.
Policja za to nadal jakoś szczególnie nie angażuje się w poszukiwania.
Dopiero teraz z Konina sprowadzona zostaje motorówka, którą mundurowi patrolują rzekę, a do policji, która w końcu angażuje się w działania, dołącza też straż pożarna i straż miejska.
Sprawą zaczynają też interesować się zaalarmowani przez rodzinę dziennikarze, którzy proszą mundurowych o komentarz, ale kolscy policjanci są oszczędni w słowach.
Wiedzą też, że do tej pory nikt ze służb nie zrobił rozpytania wśród sąsiadów i okolicznych dzieciaków.
Policja przedstawia jednak swoje pierwsze teorie na temat tego, co stało się z dziesięciolatką i nie podziela raczej obaw rodziny, a zakłada, że Angelika uciekła.
Zaznaczają też, że to niemożliwe, żeby z własnej woli uciekła.
Dlatego też pojawia się druga teoria, którą policja uznaje teraz za najbardziej prawdopodobną.
I działania na rzece przynoszą efekt, chociaż nie taki, jakiego spodziewali się policjanci.
Obraz ten wyrył się w głowie Angeliki do tego stopnia, że z własnej woli nigdy nie zbliżała się do brzegu.
Tak, paniczna reakcja na wodę to naprawdę sporo, by podważyć wersję o utonięciu, ale policjanci, mimo tego, że w wodzie nie znajdują niczego, dalej uważają, że to jest ten najbardziej prawdopodobny scenariusz, przez co nie skupiają się na innych wersjach.
Rodzina Angeliki znowu czuje, że policja im nie pomoże.
Zresztą tak samo czują inni wyspiarze, którzy tym bardziej, wręcz niesamowicie, solidaryzują się z załamaną rodziną.
Pomagają im dzień w dzień, czasem nawet do trzeciej nad ranem i szukają Angeliki w najbliższym sąsiedztwie, czy nawet w okolicznych wioskach.
Ale tak wygląda, bo policja nie chce badać innych wątków, których przecież jest całe mnóstwo.
I niestety, ale ta tragiczna lekcja nic nie zmienia, bo przez kolejne dwa tygodnie policja tak naprawdę nie robi wiele.
Jak dla lokalnej prasy mówi jeden z kolskich policjantów.
W okolicy wsi Bielawa są takie zawirowania.
Na pewno nie rodzina Angeliki, która nie zważając na policyjne założenia robi swoje.
Inni, widzący rzekomo więcej, nawet jeżeli mają inne zdanie co do okoliczności zaginięcia, mówią jednogłośnie.
Jak udaje im się ustalić, w dniu zaginięcia Angelika była widziana w najbliższej okolicy, jak bawiła się z dziećmi.
Jednak gdy rodzina pyta okoliczne dzieciaki o piątek i o to, co razem robili, czy coś pamiętają, wszyscy jak jeden mąż mówią, że w piątek 31 stycznia w ogóle nie widzieli Angeliki.
z trzema kolegami z okolicy, Igorem, Rafałem i Marcinem.
Chłopcy wreszcie zostają zapytani o feralny dzień przez policjantów, a jeden z nich, Maciej, mówi coś wstrząsającego.
I policjanci dokładnie to przyjmują za pewnik.
Jasnowic wspomina o łańcuszku, który dziewczynka miała na szyi, a o którego istnieniu nie wiedziała nawet policja.
O swoim odkryciu powiadamiają policję, ale też na własną rękę odnajdują kobietę, o której mówiła bufetowa.
Śpią pod budynkiem w samochodzie, żeby być tu cały czas i na zmianę patrolować okolice.
Równolegle także policja bada ten trop i uznaje zeznania części świadków za bardzo wiarygodne, w związku z czym wszczęte zostaje śledztwo w sprawie pozbawienia wolności Angeliki Rutkowskiej, ale zaraz potem zapada cisza.
Okazuje się, że policjanci znowu dopytywali dzieci o feralny piątek, a te żalą się, że wręcz oczekiwano od nich, by zeznały, że widziały jak Angelika wpada do wody.
Po okolicy rozchodzi się pogłoska, że wpadnięcie do wody to zasłona dymna, bo tak naprawdę Angelika wsiadła do czerwonego samochodu.
Towarzyszyć miała jej nieznajoma kobieta i jakiś mężczyzna, który wcześniej widziany był w okolicy, jak kręcił się po mieście, jakby kogoś szukał.
Rodzice przestrzegają swoje dzieci, by nie rozmawiały z nieznajomymi, a robi się jeszcze bardziej niepokojąco, gdy na policję zgłasza się mężczyzna, który jest przekonany, że jego córka cudem uniknęła porwania i sugeruje,
Są w tym jednak osamotnieni, bo policjanci bagatelizują zgłoszenie.
Wzbywają mężczyznę mówiąc, że przecież zagadanie do kogoś to nie zbrodnia, a poza tym Angelika przecież utonęła, więc sytuacja to najpewniej działanie wyobraźni i efekt zasianej w okolicy paniki.
O tym incydencie powiadomiona zostaje policja, ale od razu, bez weryfikacji stwierdza, że człowiek ten to zwykły oszust i ostatecznie rodzina nigdy nie dowiaduje się nawet kim był.
Sądząc, że ma on złe zamiary i mając na uwadze świeże zaginięcie Angeliki, zgłasza swoje zaniepokojenie policji, która z kolei bagatelizuje jej zeznania i co więcej, sugeruje, że kobieta cierpi na zaburzenia psychiczne i wątek ten nie zostaje nawet sprawdzony.
Bo przecież, tak jak przewidywali policjanci i wręcz przedstawiali to jako pewnik, ciało wcale nie wypłynęło.
Policja jednak nie bada tego wątku, uznając go za nieistotny.
W 2012 roku sprawa poszukiwawcza Angeliki Rutkowskiej zostaje oficjalnie zakończona przez kolskich policjantów.
Jednak kilka miesięcy później z komendy głównej policji przychodzi polecenie, by przesłuchać Rafała, teraz już dorosłego mężczyznę, którego w feralny ostatni dzień ferii widziano w towarzystwie Angeliki i którego jeden z kolegów wskazał mówiąc, że to on wrzucił dziewczynkę do wody.
I gdy wydawałoby się, że ta rozmowa po latach może rzucić nowe światło na sprawę, tak się nie dzieje, ponieważ szkolscy policjanci nie przysłuchują Rafała.
i co sprawia, że bliscy Angeliki nie do końca wierzą, że ta decyzja jest słuszna i oparta o solidne podstawy.
Okazuje się, że kobieta ta trafiła do niemieckiego szpitala psychiatrycznego już jakiś czas temu i tamtejsza policja od dłuższego czasu próbuje ustalić, kim jest i co ją spotkało.
Mało tego, służby niemieckie nie pozostały obojętne i już jakiś czas temu zwróciły się do kolskiej policji z prośbą o sprawdzenie profilu DNA w celu porównania, czy kobieta ze szpitala to Angelika, ale do tej pory nie otrzymali odpowiedzi.
Natychmiast zwraca się do lokalnej policji z pytaniem o badanie genetyczne i od razu dostaje odpowiedź, że badania przeprowadzono i kobieta z niemieckiego szpitala z całą pewnością nie jest Angeliką.
Dlaczego jednak ta odpowiedź nie dotarła do niemieckiej policji?
Ostatecznie niemiecka policja kontaktuje się bezpośrednio z bliskimi zaginionej i zaprasza ich do siebie.
Policja w kole odmawia sędziemu wglądu w akta sprawy poszukiwawczej, powołując się na dobro śledztwa.
W 2022 roku niemiecka policja, która angażuje się w poruszającą sprawę zaginionej od 1997 roku dziewczynki, informuje bliskich Angeliki, że jeśli polska policja nie może przesłuchać Rafała, ponieważ ten przebywa na terenie ich kraju, to nic nie stoi na przeszkodzie, by to właśnie oni przeprowadzili taką rozmowę.
Przed wydaniem postanowienia o podjęciu lub wznowieniu prokurator może przedsięwziąć osobiście lub zlecić policji dokonanie niezbędnych czynności dowodowych w celu sprawdzenia okoliczności uzasadniających wydanie postanowienia.
Ciocia Angeliki jest w szoku, bo pierwszy raz po latach słyszy o takich zeznaniach, jednak kobieta zarzeka się, że już dawno, tuż po zaginięciu, mówiła o tym policji.
Sprawa zaginięcia Angeliki Rutkowskiej przeanalizowana zostaje przez Wydział Ochrony i Poszukiwania Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Funkcjonariusze nie doszukują się uchybień w działaniach kolskiej policji, a dziewczynka będzie figurowała w bazie osób zaginionych do 2037 roku.
Czy gdyby do zaginięcia doszło dzisiaj, to działania podjęte przez policję wyglądałyby tak samo jak niemal trzy dekady temu?
Gdybym mogła cofnąć czas, nie pozwoliłabym ci wyjść.
Ja słyszę od policjanta, że wie pani ile ginie samochodów.
Ostatnie odcinki
-
Małżeństwo z koszmaru
31.01.2026 20:00
-
Kocham Cię na zabój
14.01.2026 20:00
-
Masakra w Rakowiskach
16.12.2025 20:20
-
Gdzie jest polski król kryptowalut?
01.12.2025 19:00
-
Śmiertelny rozwód
04.11.2025 19:00
-
Ostatnie wakacje Magdy Żuk
12.10.2025 18:00
-
Zawinęliśmy go w dywan
17.09.2025 18:00
-
Czekał na nią w krzakach pod domem
21.08.2025 19:00
-
Czy prawda o Kasi wreszcie wyjdzie na światło d...
14.08.2025 15:00
-
Autobus prosto do piekła
29.07.2025 18:00