Mentionsy

PB BRIEF
17.10.2025 05:08

Finanse publiczne są w stanie ciężkim

Polskie finanse publiczne są w stanie ciężkim – dla ich ustabilizowania potrzeba 140 mld zł w ciągu kilku lat. O koniecznych reformach mówi Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

W odcinku omawiamy:
• Ekspresową podwyżkę CIT dla banków, która ma dać budżetowi 6 mld zł rocznie
• Niepokojący raport o cyberatakach – Polska na 3. miejscu w Europie, głównie z Rosji
• Plany administracji Trumpa dotyczące wykorzystania IRS przeciwko politycznym oponentom
• Wstrząsy na GPW: zarzuty wobec CCC o pompowanie wyników i bilans roku Żabki na giełdzie
• Zapowiedź zmian w deregulacji oraz sprawę aresztowania Michała Sapoty z HRE

Słuchaj PB Brief codziennie od poniedziałku do piątku, by być na bieżąco z najważniejszymi tematami dla biznesu i inwestorów.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 220 wyników dla "Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie"

Polskie finanse publiczne są w stanie ciężkim, ale jeszcze nie krytycznym.

Żeby je ustabilizować trzeba znaleźć około 140 miliardów złotych w ciągu kilku najbliższych lat.

wi Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych i kandydat do objęcia funkcji przewodniczącego Rady Fiskalnej.

W dzisiejszym odcinku rozmowa, jaką przeprowadziliśmy w czasie Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

Prosto z redakcji Pulsu Biznesu dla przedsiębiorców i inwestorów.

Codziennie od poniedziałku do piątku najciekawsze tematy i najważniejsze informacje, od których warto zacząć dzień.

Pierwszy akord szukania tych dodatkowych pieniędzy poprzez zwiększanie podatków wybrzmiewa właśnie w Sejmie.

W ekspresowym tempie posłowie pracują nad podwyżką podatku CIT dla banków.

Jeśli dobrze pójdzie, ustawę, która podwyższa stawkę podatkową do 30% w przyszłym roku, przegłosujemy już dzisiaj.

Wyższe opodatkowanie ma dać budżetowi ponad 6 miliardów złotych rocznie, ale sektor bankowy grzmi, że takie traktowanie go przez rząd jest złamaniem konstytucji.

Banki czują się bowiem pokrzywdzone wprowadzaniem specjalnej stawki podatku, który powinien być równy dla wszystkich.

Według najnowszego raportu Microsoft Digital Defense Polska jest na trzecim miejscu w Europie pod względem liczby cyberataków sponsorowanych przez obce państwa.

Przed nami znajdują się tylko Ukraina na pierwszym miejscu oraz Wielka Brytania na drugim.

Dodatkowo Polska zajęła dziesiąte miejsce na kontynencie i 27 na świecie pod względem liczby użytkowników dotkniętych tymi cyberatakami.

Według raportu to Rosja szczególnie intensywnie atakuje Polskę.

Jesteśmy dziesiątym najczęściej atakowanym krajem przez rosyjskich cyberprzestępców, którzy kierują do nas 3% swoich ataków.

Główne cele Rosji to jednak Stany Zjednoczone – 20% ataków, Wielka Brytania – 12% i Ukraina – 11%.

Warto zauważyć, że poza Ukrainą wszystkie pozostałe dziewięć najczęściej atakowanych państw należy do NATO, co wskazuje na strategiczny charakter tych działań.

Tymczasem administracja Donalda Trumpa szykuje zmiany kadrowe w Departamencie Śledczym Amerykańskich Służb Skarbowych IRS.

Według Wall Street Journal na czele tego departamentu ma stanąć osoba będąca zaufanym człowiekiem prezydenta.

Zmiany te mają doprowadzić do uruchomienia śledztw przeciwko wybranym organizacjom i osobom.

Według źródeł gazety sporządzona została nawet specjalna lista potencjalnych celów dochodzeń.

Lista ta obejmuje lewicowe organizacje oraz biznesmenów wspierających finansowo partię demokratyczną.

Administracja planuje wykorzystać aparat skarbowy do prowadzenia działań o charakterze politycznym, pisze Wall Street Journal.

A w kraju wraca temat deregulacji, tym razem za sprawą ministra Macieja Berka, szefa Komitetu Stałego w rządzie.

Według niego rząd zamierza zmienić strategię prowadzenia deregulacji.

Oprócz wielu pojedynczych modyfikacji przepisów planuje równolegle wprowadzić dwie, trzy duże reformy systemowe.

Minister Maciej Berek zapowiedział kontynuację współpracy z biznesem przy deregulacji oraz weryfikację potrzeby nowych regulacji, jakie przygotowują resorty już na etapie tworzenia tych regulacji.

Powiedział to wszystko podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

Szczegółową relację znajdziecie Państwo w Pulsie Biznesu i na stronach pb.pl.

A co jeszcze w gazecie?

Brytyjska wywiadownia Ninji Research twierdzi, że jeden z największych polskich producentów obuwia, grupa CCC, sztucznie pompowała wyniki poprzez świadome zapęchanie kanałów dystrybucji.

CCC miało sztucznie kreowwzrost poprzez fikcyjną sprzedaż setek milionów niepotrzebnych zapasów.

niewypłacalnemu franczyzobiorcy.

Sama firma stanowczo odpiera zarzuty, ale kurs jej akcji na giełdzie runął.

Szczegóły w tekście Kamila Zatońskiego.

Mija rok od giełdowego debiutu sieci Żabka.

W ramach poprzedzającego debiuta IPO sprzedano wtedy akcję o wartości 6,45 miliarda złotych.

To jedna z największych tego typu ofert w historii.

Akcje Żabka Group trafiły do inwestorów po 21,50 zł.

Ile dzisiaj kosztują akcje spółki i jakie są przed nią rynkowe perspektywy?

O tym w tekście Kamila Kosińskiego.

Sąd utrzymał w mocy decyzję o aresztowaniu Michała Sapoty, największego wspólnika grupy HRE.

Menedżer jeszcze co najmniej dwa miesiące spędzi za kratkami.

Ma to związek z zarzutami oszustwa na 190 mln zł na szkodę inwestorów i nabyww mieszkań.

a sprawę w gazecie opisuje Dawid Tokarz.

Dołącz do wyjątkowej społeczności słuchaczy i czytelników Pulsu Biznesu.

Subskrybuj nasz kanał, wyraź swoją opinię w komentarzu i udostępnij w mediach społecznościowych.

Ze studia Pulsu Biznesu i Bankier.pl wita Państwa Marek Chądzyński.

Witamy Państwa na Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie.

Jest ze mną pan Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Panie prezesie, czy to co się dzieje w finansach publicznych dzisiaj można określić mianem słowa alarm na przykład?

Zapaść jeszcze nie, bo raczej użyłbym słowa alarm.

Na pewno finanse publiczne nie są stabilne, chociażby z tego powodu, że mamy procedurę nadmiernego deficytu.

Deficyt jest nadmierny, po drugie poziomy podstawowych parametrów fiskalnych są bardzo wysokie, mamy drugi najwyższy deficyt.

w całej Unii Europejskiej, drugie najwyższe koszty obsługi, bardzo szybki przyrost wydatków przy takiej stabilizacji dochodów, bardzo szybki przyrost zadłużenia, no i te parametry wskazują, że ten stan, ja bym to medycznie określił, jest pomiędzy poważnym a ciężkim, ale jest jeszcze stan krytyczny, także nie jest stan krytyczny.

Stan krytyczny to jest taki, że tutaj za rogiem w zasadzie nie działają organy w ciele i rzeczywiście to już jest taki zagrażający życiu.

Ale nie ukrywajmy, stan jest poważny, a nawet można powiedzieć kaliber tych parametrów fiskalnych, przekroczenia ich jest bardzo duży.

To jest poważny problem, plus jeszcze jedną rzecz powiedzmy, że mamy teraz 25, plan na 26, no i jakieś plany, ścieżki pokazane w dłuższym horyzoncie, myślę tu o strategii zarządzania długiem.

I ja mam nadzieję, że to co zostało pokazane, te ścieżki w średnim terminie, że to jest tylko alarm, oszczerzenie i że nie zostaną zrealizowane.

No więc właśnie, bo chciałem przejść do tych prognoz ze strategii zarządzania długiem.

Z tych prognoz wynika, że państwowy dług publiczny, ten do którego odnoszą się procedury ostrożnościowe w ustawie o finansach publicznych, ale też limit konstytucyjny, że my otrzymamy się od tego limitu, czyli o prawie 60% PKB w 2029 roku.

Czyli to jest całkiem bliska perspektywa.

Ja traktuję, że Ministerstwo Finansów opublikowało tą strategię, znaczy włączyło syreny ostrzegawcze, zapaliło wszystkie lampki.

To na razie jest tylko taki plan, zresztą minister powiedział, że to nie zakłada żadnych działań, ale będzie się starał podejmować działania.

Że to jest takie ostrzeżenie, alarm, sygnały alarmowe włączone, żeby wszyscy zobaczyli na co zmierzamy.

To jest akurat uczciwe.

Tu muszę przyznać, że jedynym plusem tej strategii, bo ona mi się nie podoba, ta ścieżka, którą tam widzę, jest niebezpieczna, ale plusem jest to, że prosto w oczy pokazuje, w jakim kierunku zmierzamy.

I te liczby, ja uważam, że one są oszczerzeniem.

Ja uważam, że my nie możemy iść tą ścieżką, że to jest bardzo niebezpieczne, że narażamy się, wystawiamy miękkie podbrzusze na wszelkie

zawirowania światowe, że jeżeli idziemy tym scenariuszem to oznacza, że jesteśmy nieodporni na jakąś potencjalną iskrę zapalną na świecie, na rynkach finansowych.

to nie mamy żadnej przestrzeni fiskalnej, jesteśmy narażeni na poważne reperkusje.

Albo gdyby się zdarzyło tak jak w Wielkiej Brytanii, mini budżet, list tras, upadek rządu, rynki zareagowały i wtedy przypomnę, my mieliśmy solidne fundamenty, solidny wzrost.

a rentowności skoczyły do 9%, czyli bardzo jest to niebezpieczne i liczę, że to jest sygnał ostrzegawczy.

Na przykład obala kwestię, że możemy wyrosnąć z długu.

No bo przecież ta strategia zakłada solidny wzrost, 3%, który tam może trochę spada do 2,8%.

może trochę niżej, ale średnio wzrost w horyzoncie strategii to jest 3%.

Czyli mimo solidnego wzrostu, pewnie jednego z najwyższych w Unii Europejskiej i w ogóle wśród krajów zaawansowanych, do których się chcemy porównywać, solidny wzrost, mimo tego dług rośnie na 75.

To znaczy, że wyrastanie nie wystarczy, czyli musimy podjąć działania.

Tylko są dwie strony medalu.

Dochody i wydatki.

Jak my się znaleźliśmy w tym miejscu?

No bo tak jak Pan słusznie zwrócił uwagę, gospodarka nam się bardzo szybko rozwija.

W tym roku to będzie pewnie 3,5% wzrostu produktu krajowego brutto, a mimo to idziemy na deficyt rzędu prawie 7% PKB.

Taki deficyt to my mieliśmy w czasie kryzysu covidowego, gdy sytuacja była bardzo napięta wcześniej w czasie kryzysu finansowego.

Czyli nic złego się w gospodarce nie dzieje, a finanse publiczne nam się straszliwie rozchwiały.

Co jest tego przyczyną i kto za to odpowiada?

Kto odpowiada?

Powiem tak obrazowo.

Pociąg zadłużenia, muszę to skomentować jako ekonomista i powiedzieć skąd wynika.

Piąty bieg, a nawet szósty bieg wysokich wydatków socjalnych wrzuciła poprzednia koalicja.

Do tego doszło podwyższenie kwoty wolnej do 30, 300+, wiele programów sumujących się naprawdę na powyżej 100 miliardów złotych.

Ale też trzeba przyznać, że wtedy większość Sejmu, opozycji ówczesnej też głosowała za tymi programami w tej pułapce populizmu.

Powiedzmy też, że obecna ekipa kontynuuje tę funkcję.

Tak, wsiedli do tego rozpędzonego pociągu.

To trzeba przyznać uczciwie, że wsiedli do rozpędzonego pociągu, bo ten dług niezależnie od zmiany rządu, on by poszedł na 67-70%.

To było pokazane w...

Strategia zarządzania długiem opublikowana tuż przed wyborami w 2023, czyli jeszcze przez rząd premiera Morawieckiego, ona pokazywała, że dług niby ma spaść poniżej 60% i być stabilny.

Ale tam dodano gwiazdkę, że ten dług spadnie, jeżeli zrobimy dostosowanie fiskalne na 40 mld zł rocznie przez 3 lata, czyli o 120 mld zł.

To są podwyżki podatków lub cięcia wydatków.

Czyli poprzedni rząd wiedział, że nie da się zatrzymać ani wzrostem, samo nie spadnie, czyli trzeba wycofać pewne transfery albo ten.

Ten rząd wsiadł i dodał jeszcze trochę gazu, bo renty wdowie, babciowe, no i jedziemy.

A patrząc w strukturze dochodów i wydatków, no to główną przyczyną są wydatki.

W ciągu tylko dwóch lat, czyli 23 i 24, to na razie mamy twarde dane wykonanie, wydatki wzrosły w Polsce takie łączne na wszystko i całego sektora finansów o ponad 6 punktów procentowych PKB.

To jest 250 miliardów licząc.

Przecież o tyle wydatki zbrojeniowe nie wzrosły.

W tych sześciu punktach procentowych, jedna szóstka to są wydatki zbrojeniowe.

Czyli nieprawdą jest, że wydatki rosną przez wydatki zbrojeniowe.

Częściowo tak, w jednej szóstej na razie, do końca ubiegłego roku.

Transfery socjalne i wzrost wynagrodzeń w budżetówce i transfery socjalne, które są kontynuacją poprzedniej kadencji, odpowiadają za 80% tego wzrostu.

Niewiele wzrosły, no bo były częściowo podnoszone podatki, wprowadzane nowe podatki w tych dwóch latach.

I obecnie w stagnacji wynoszą 43, a wydatki łączne to jest 50%.

I co warto podkreślić, ja to często powtarzam i też w naszych rozmowach, że przegoniliśmy średnią unijną, jeżeli chodzi o łączne wydatki.

Przegoniliśmy Niemcy w pierwszym kwartale tego roku, sprawdziłem to i według prognozy Komisji Europejskiej pod koniec tego roku, na początku przyszłego przegonimy Szwecję.

Czyli mamy szwedzkie wydatki, a podatki są na 43%, a jakby dodać do tego obietnicę podwyższonej kwoty wolnej do 60, zdjąć z tej liczby 60 kwoty wolnej plus...

plus albo równolegle te propozycje prezydenta Nawrockiego, no to ja mówię, idziemy w kierunku niskich podatków irlandzkich i to jest strukturalnie nie do utrzymania.

Jeśli chodzi o tą podwyższoną kwotę wolną, to chyba temat jest zamknięty, bo jak spojrzymy sobie na listę 58 priorytetów rządu, to nie ma tam nic o kwocie wolnej.

Natomiast chciałbym wrócić do tego, o czym pan powiedział przed chwilą, czyli o tym, że właściwie są tylko dwie strony tego równania, dochody i wydatki.

Wiadomo, że bardzo trudno będzie politykom odebrać wszystkie transfery socjalne, które zostały przyznane w poprzednich latach i w zasadzie jedyną drogą jest pozwyższanie podatków.

Pan się spodziewa jakiegoś takiego radykalnego ruchu ze strony obecnej ekipy w tym obszarze?

Z jednej strony pan Męcen zaprosił do podpisania deklaracji przez prezydenta, że nie podniosę żadnych podatków.

Z drugiej strony mamy tą rywalizację na obietnicę pomiędzy Koalicją Obywatelską a PiS-em, czyli mamy pułapkę populizmu w klinczu politycznym, czyli nie podnosimy podatków.

W ogóle ta deklaracja, którą zaproponował pan Męcen,

Ona nie jest odpowiedzialna.

Punkt pod tytułem, że zaakceptuje obniżenie niektórych wydatków po to, żeby nie musieć podnosić podatków.

To jest prawdziwe rozwiązanie problemu.

Taką deklarację powinien pan Mencen, który chce bronić niepodnoszenia podatków, przedłożyć do podpisania panu prezydentowi.

No ale mamy rzeczywiście klincz.

Z jednej strony nie wiemy, ale widzimy, że już jest problem, bo to, że Ministerstwo Finansów nagle wyszło z dodatkowym CIT-em dla banków, że wyszło z dodatkowymi podwyżkami akcyzy na używki.

Codziennie się dowiadujemy o jakichś drobnych zmianach, podatek cukrowy, słychać o drobnych zmianach podatkowych.

Niestety rzeczywiście milczy się o wydatkach, a wydatki w Polsce są już szwedzkie.

Są szóste najwyższe w całej Unii Europejskiej.

Jak przegonimy Szwecję, będziemy tuż za Włochami.

Jesteśmy potęgą wydatkową, a dochody są na 19-20 miejscu w Unii.

To jest naprawdę dysproporcja bardzo różna.

No i rozwiązanie jest proste.

Jak chcemy mieć szwedzkie...

wydatki na poziomie Szwecji, to musimy mieć szwedzkie podatki.

Jak chcemy mieć irlandzkie podatki, to musimy mieć wydatki publiczne i poziom usług, być może dobrych, ale w połączeniu z wydatkami prywatnymi, w partnerskie publiczno-prywatnym, takie jak w Irlandii i widać na razie, że tylko szukamy po stronie dochodowej, ale żeby ustabilizować dynamikę długu...

to w tym planie średnioterminowym rząd się zobowiązał, że zredukuje deficyt do 120 miliardów złotych.

To nie jest redukcja do zero deficytu, to jest redukcja deficytu do 3% PKB, czyli pewnie do 200 miliardów za kilka lat, takiego poziomu.

Czyli z tych 300 miliardów, a tak naprawdę 370 jak dodamy dług,

Deficyt w BGQ musimy zejść do 200, ale w międzyczasie sytuacja się pogorszył.

Punkt wyjścia jest wyższy.

Rząd zakładał, że deficyt w poprzednim roku i w tym roku będzie niższy, czyli musimy redukować z wyższego konia.

Potrzebujemy 160 miliardów redukcji przez parę lat.

To jest kwestia jak, na ile lat to rozłożyć.

A rozwiązanie dla banków, bo to jest taki zespół rozwiązań, to jest jednocześnie wysoki CIT w jednym roku, 30, ale on później schodzi.

Ale jest w zamian to, niby też w tym projekcie jest zmiana podatku bankowego, trochę ulżenie bankom.

Czyli łącznie, tak patrząc długotrwale, bo ja patrzę na trwałe rozwiązania, nie na jednorazowe w jednym roku.

Rozwiązanie podatkowe dla banków daje trwały przyrost dochodów o 1,5 mld zł.

Mamy jeszcze podatek ten cukrowy, no to mamy już dwie setne.

Mamy akcyzę, no ona trochę więcej dokłada, o ile te skutki się zrealizują, bo tu jest problem, czy szara strefa nam nie wyskoczy i czy da się te dochody osiągnąć.

Czyli na razie mamy, nie wiem, pięć setnych tego, co potrzebujemy.

I debata polityczna o finansach publicznych stoi na głowie.

Nikt nie proponuje konkretnych liczb, konkretnych rozwiązań.

Co by pan radził rządowi?

Od czego powinien zacząć?

Powinien przedstawić jakiś kompleksowy zmian polityki podatkowej, zwiększenia i szukania dodatkowych źródeł dochodów, czy jednak wziąć się najpierw za wydatki?

Na przykład porozmawiać, przeprowadzić debatę o 800+.

Po pierwsze musimy dokładnie policzyć, ile musimy zredukować deficyt.

Ja wyliczyłem, pewnie resort jeszcze dokładniej po przecinku finansów potrafi, może to zrobić.

Ja liczę, że to jest 120 plus dodatkowe, bo jesteśmy poniżej ścieżki schodzenia 40 miliardów, czyli musimy znaleźć 160 miliardów.

No i teraz nie możemy też życia w abstrakcji i w niepoliczonych i fałszywych rekomendacjach.

Bo na przykład opozycja teraz proponuje uszczelnienie VAT-u, że jakieś mafie VAT-owskie.

To jest kompletna nieprawda.

VAT w tej chwili wynosi nieco ponad 8% PKB.

Jesteśmy blisko najwyższego poziomu w historii, bo był poziom taki 8,3.

Luka Vatoska, jeżeli jest spór, jak ją liczyć, ale naprawdę tam już nie ma dużych pieniędzy i nigdy do zera nie zredukujemy.

Jeżeli chodzi o uszczelnienie CIT-u, to też jest bardzo dyskusyjne, bo tutaj dotykamy kwestii podatek od zagranicznych korporacji, wtedy wchodzi geopolityka, Stany Zjednoczone.

Tak, jest jeszcze pomysł podatku cyfrowego.

To rozwiązanie jest trudne, ale też pewnie trzeba szukać.

Trzeba zrobić menu działań różnych po stronie wydatkowej i trzeba też je dobrze policzyć.

Podstawić tam pieczęć.

Ekonomiści niech postawią pieczęć pod różnymi rozwiązaniami.

Nawet jeżeli się na nie nie godzą, bo mamy nurt trochę bardziej liberalny, mniej liberalny, ale pewnie co do skutków tam się wszyscy zgodzą.

Pokazać te menu i na bazie tego przygotować plan konsolidacji finansów publicznych w konsensusie społecznym.

Uważam, że bez konsensusu politycznego nic się nie stanie w finansach.

Pytanie, kto wyciągnie tego czarnego Piotrusia.

To już ktoś powiedział, chyba Ludwik Kotecki.

No bo tym czarnym Piotrusiem jest takie gwałtowne, konieczność gwałtownego dostosowania finansów publicznych pod presją rynków finansowych, bo coś się, mówiłem o tej iskrze.

Przyleci czarny łabędź, jakaś iskra zapalna, nie w Polsce, gdziekolwiek na świecie.

i będzie turbulencja na rynkach finansowych i wtedy trzeba będąc pod ścianą, tak jak teraz jest w Rumunii czy we Francji, robić rozwiązania i wtedy nie będzie czasu na jakieś takie drobne rozwiązania, jedna setna, tylko trzeba będzie grubymi rozwiązaniami i wtedy ból i pot jest większy.

Także im szybciej się przygotujemy do tego i policzymy sobie te warianty, ale na pewno trzeba wyeliminować fałszywe...

fałszywe propozycje, że problem się sam rozwiąże, złapiemy mafię.

To jest nieprawda.

Potrzebujemy różnych rozwiązań.

Ja nie chcę... Uważam, że trzeba i po podatkach, i po wydatkach.

Że szukanie po podatkach tak dużej kwoty niestety by wpłynęło bardzo na naszą konkurencyjność, o którą walczymy teraz w tej geopolitycznej sytuacji.

Jesteśmy uzależnieni, na czym mamy bardzo duży udział eksportu, konkurujemy z zagranicą i takie radykalne podwyższenie podatków.

mogłoby na to wpłynąć, trzeba to przeliczyć jak to wpłynie, trzeba szukać i po tej stronie i po tej się zastanowić, szukać tak zwanych growth friendly consolidation, czyli konsolidacja sprzyjająca wzrostowi, ale nawet nie sprzyjająca, bo teraz to nie będzie pozytywnie, każda konsolidacja wywołuje pewne negatywne skutki, raczej musimy minimalizować te negatywne skutki, ale na pewno

Plan naprawy finansów w konsensusie, dobrze policzony, uzgodniony na kilka lat do przodu, to jest coś, co potrzebujemy od zaraz.

W tym roku powinna zostać powołana Rada Fiskalna, zgodnie z ustawą o Radzie Fiskalnej.

Nie jest żadną tajemnicą, że Pan jest jednym z kandydatów na przewodniczącego tej Rady.

Czy to będzie jedno z pierwszych zadań, jakie stanie przed Radą, czyli właśnie sporządzanie listy takich rekomendacji dla Ministerstwa Finansów?

Zadaniem Rady Fiskalnej, po pierwsze to jest brakujący element tzw.

ram fiskalnych, takiego szkieletu, w których działają finanse publiczne.

Finanse publiczne muszą być solidny szkielet, solidne fundamenty, takie procesowo-organizacyjne, instytucjonalne, a dopiero politycy wypełniają to treścią pod tytułem wydatki, podatki, obietnice i wypełniają to treścią i z tego wynika jakiś deficyt, jakiś dług.

Jesteśmy jedynym krajem, który nie ma rady w Unii Europejskiej, który nie ma rady fiskalnej.

Nasi sąsiedzi, wiele krajów, nawet nasi sąsiedzi, czyli Czesi, Słowacy, nowe kraje członkowskie, które razem z nami wchodziły do Unii Europejskiej, mają już od dekady radę fiskalną.

Wiele badań pokazuje.

Tam odpowiedzialność polityków za podejmowanie decyzji politycznych i pokazywanie konsekwencji jakichś decyzji.

Politycy mają prawo obiecywać.

Chodzi tylko o to, żeby dobrze policzyli jakie to wywołuje skutki i żeby pokazali, że to nie narusza reguły wydatkowe i że to nie narusza stabilności finansów publicznych.

Rada nie jest od proponowania...

tego wydatku, obcięcia, czy tego podatku.

Raczej ma pilnować, czy ten plan konsolidacji łącznie w agregacie doprowadza do stabilizacji finansów publicznych.

Ale też chciałbym podkreślić, że wiele elementów brakuje.

Na przykład nie mamy planowania wieloletniego.

Tu w rankingach Komisji Europejskiej też jesteśmy na ostatnim miejscu.

Nie mamy Rady Fiskalnej, to mamy zero punktów w takim indeksie.

rad fiskalnych, mamy tam, NIK pewne funkcje wypełnia, ale jesteśmy na ostatnim miejscu, jeżeli chodzi o ten element ram fiskalnych, ale jeżeli chodzi o wieloletnie planowanie, też, bo wieloletnie planowanie powoduje to, że nie można przerzucać niewygodnych liczb i faktów do przodu, dla kolejnej kadencji, że trzeba uczciwie pokazać, jak decyzja podjęta dzisiaj, jakie wywołuje skutki za parę lat.

I na przykład, gdyby uczciwie była zrobiona strategia zarządzania długiem przez poprzedni rząd,

ta, która ukryła, że dług idzie na 67 i że nie mamy, nie da się utrzymać transferów socjalnych przy zwiększonych wydatkach zbrojeniowych z tym poziomem podatków, jaki mamy, gdyby był wymóg do robienia planów wieloletnich i była Rada Fiskalna wtedy i ona by to zatwierdziła i jakby przeprowadziła, była takim ambasadorem uczciwej debaty o tych planach, żeby politycy grali w uczciwe karty, żeby pokazywali prawdziwe szacunki i wypełnili dobrze

to na pewno byśmy byli w nieco lepszej sytuacji fiskalnej.

No i te brakujące elementy tego szkieletu ram fiskalnych musimy krok po kroku uzupełniać, bo badania pokazują, że solidne, wiarygodne ramy fiskalne oznaczają, że kraje popadają rzadziej w problemy fiskalne, rzadziej muszą się uciekać do jakichś drastycznych działań konsolidacyjnych i generalnie finanse są bardziej stabilne.

Moim gościem był pan Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Dziękuję za rozmowę.

Codzienny przegląd najważniejszych tematów prosto z redakcji Pulsu Biznesu.

Czekamy na Twoje komentarze w mediach społecznościowych oraz pod adresem podcastmałpa.pb.pl.