Mentionsy
Tańszy kredyt, wyższa składka i ból głowy Friedricha Merza. PB BRIEF
Friedrich Merz ma powody do zmartwienia, po tym jak jego własne polityczne zaplecze dało mu wyraźne ostrzeżenie już na samym starcie w roli kanclerza Niemiec. Ale to Jerome Powell, szef amerykańskiego Fed, staje dziś przed nierozwiązywalnym dylematem. Prezydent Andrzej Duda nie musiał się natomiast długo zastanawiać nad wetem dla obniżki składki zdrowotnej. Teraz czas na ruch prezesa Adama Glapińskiego: będzie obniżka, czy kolejny piwot? Zapraszamy na nowy odcinek PB Brief.
Szukaj w treści odcinka
Panie Prezydencie, dziękuję za zaufanie i poddaję się wyborowi.
Panie Prezydencie,
I tak oto Friedrich Merz został kanclerzem Republiki Federalnej Niemiec.
Ale nie obyło się bez zaskoczenia.
Wybór nowego szafa rządu nie przebiegł tak gładko, jak wszyscy się spodziewali.
Merz dostał poważne ostrzeżenie od deputowanych z koalicji, która teoretycznie go popiera, bo przegrał pierwsze głosowanie.
To sytuacja bez precedensów powojennej niemieckiej historii.
Pięciu koalicyjnych deputowanych zagłosowało przeciwko kandydaturze Merza, a to każe postawić pytanie.
Czy plan, by niemiecką gospodarkę wspierać większymi wydatkami z budżetu, rzeczywiście ma tak mocne poparcie wśród konserwatywnej CDU-CSU, jak się wcześniej wydawało?
W Polsce dziś kluczowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.
O ile może spaść rata kredytu?
O tym porozmawiam z Waldemarem Rogowskim, głównym analitykiem Biura Informacji Kredytowej.
Na świecie inwestorzy będą wsłuchiwać się w to, co powie Jerome Powell, szef Amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
Ale w to, że Fed dokona obniżki stóp, nie wierzą.
Nowe kontrakty na rosyjski gaz w Europie jeszcze tylko w tym roku.
Unia Europejska chce się całkowicie uniezależnić od dostaw z Rosji.
Marek Chądzyński, dzień dobry.
To jest podcast PB Brief.
Prosto z redakcji Pulsu Biznesu dla przedsiębiorców i inwestorów.
Codziennie, od poniedziałku do piątku, najciekawsze tematy i najważniejsze informacje, od których warto zacząć dzień.
A omówienie najważniejszych tematów dnia zaczynamy od prezydenckiego weta przepisów obniżających składkę zdrowotną dla przedsiębiorców.
Namysł Andrzeja Dudy nie trwał długo.
Po wysłuchaniu w poniedziałek strony Społecznej Rady Dialogu Społecznego już we wtorek prezydent zdecydował nie podpisywać ustawy.
Ustawa częściowo odwracała zmiany w składce wprowadzane przez Polski Ład, bo zakładała powrót do składki ryczałtowej do pewnego poziomu dochodów przedsiębiorcy.
Rozwiązanie było korzystne dla większości osób prowadzących działalność gospodarczą i rozliczających PIT według skali podatkowej lub liniowo.
Tracili na nim jedynie ryczałtowce o bardzo wysokich przychodach.
Ale zmiany zaproponowane przez rząd i uchwalone przez parlament budziły bardzo duże kontrowersje.
Przeciwnicy zwracali uwagę, że obniżka nie miała dotyczyć osób zatrudnionych na etatach czy emerytów, a poza tym powodowała uszczerbek w finansach publicznych, który sam rząd szacował na 4,6 mld zł.
Zwolennicy obniżki nie zamierzają jednak składać broni.
Wczoraj wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał decyzję prezydenta fatalną i niezrozumiałą i zapowiedział ponowienie inicjatywy w tej sprawie.
Powrót do projektu w przypadku Weta Andrzeja Dudy obiecywał już wcześniej premier Donald Tusk.
Rząd przyjął pierwszy pakiet 9 ustaw deregulacyjnych.
Wśród nich są m.in.
zmiany w ustawie o VAT.
Tu zwiększono do 240 tys.
zł limit rocznych przychodów, poniżej którego nie trzeba będzie płacić tego podatku.
Inna propozycja to dodatkowe funkcje w M-Obywatelu.
W aplikacji mają znaleźć się nowe dokumenty np.
M-Legitymacja ucznia, czyli cyfrowy odpowiednik tradycyjnej legitymacji szkolnej.
oraz nowe funkcje jak M-stłuczka, umożliwiająca szybsze i wygodniejsze zgłoszenie kolizji drogowej.
Rząd przyjął również projekt zmian w ordynacji podatkowej autorstwa Ministerstwa Finansów.
Nowe przepisy wprowadzą obowiązkowe 6-miesięczne wakacje o legis projektów ustaw podatkowych.
Ten okres ma dotyczyć tych projektów, które zawierają niekorzystne rozwiązania dla podatników.
Komisja Europejska przedstawiła szczegółową mapę drogową, która ma doprowadzić do całkowitego uniezależnienia Unii Europejskiej od rosyjskich surowców energetycznych.
Plan zakłada zakończenie importu gazu z Rosji do 2027 roku, a także nowe działania w sektorze ropy i energii jądrowej.
Unia ma wprowadzić przepisy, które zobowiążą kupujących do ujawniania informacje o kontraktach na import rosyjskiego gazu oraz umożliwią regularną wymianę informacji między organami celnymi a odpowiednimi organami publicznymi.
Kraje członkowskie Unii mają przedstawić do końca roku harmonogramy wycofywania rosyjskiego gazu z własnego terytorium.
Komisja proponuje też, żeby z początkiem nowego roku zakazać zawierania nowych kontraktów długoterminowych na import gazu z Rosji, a w ramach istniejących kontraktów import miałby się odbywać do końca 2027 roku.
Komisja proponuje również podjęcie kolejnych działań przeciwko rosyjskiej flocie cieni, czyli przeciwko statkom wykorzystywanym przez Rosję do omijania zachodnich sankcji.
Już w szesnastym pakiecie sankcyjnym przyjętym w lutym tego roku Unia dodała do czarnej listy 74 takie statki,
próbująca obejść zachodnie ograniczenia dotyczące transportu ropy, broni i zbóż, zwiększając łączną liczbę takich jednostek do 153.
Inny filar tej mapy drogowej dotyczy sektora jądrowego.
Tutaj Unia zamierza ograniczyć nowe kontrakty na dostawy uranu, wzbogaconego uranu i innych materiałów jądrowych pochodzących z Rosji.
Na świecie najważniejszym wydarzeniem dzisiaj będzie decyzja Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, który jest takim amerykańskim odpowiednikiem Rady Polityki Pieniężnej Rezerwy Federalnej.
Chociaż bardziej istotne od samej decyzji będzie prawdopodobnie wystąpienie szefa Fed, Jeremy Powella.
bo niemal nikt nie wierzy, że Fed obniży stopy na środowym posiedzeniu.
Wczoraj po południu prawdopodobieństwo obniżki stopy funduszy federalnych o 25 punktów bazowych wyceniano na około 3%, a jeszcze miesiąc temu sięgało na 33%.
Rezerwa federalna będzie czekać tak długo, aż będzie miała jasność, jak na amerykańską gospodarkę oddziałują cła nakładane na import przez Biały Dom.
zwłaszcza na import z Chin objęty w tej chwili stawką 145%.
Rynek będzie wsłuchiwał się w słowa Powella, żeby się dowiedzieć, co teraz dla banku centralnego będzie ważniejsze, potencjalna recesja czy ryzyko wzrostu inflacji.
USA mogą bowiem stanąć w obliczu stagflacji, czyli bardzo niebezpiecznego zjawiska, w którym spadek PKB idzie w parze ze wzrostem cen.
W takiej sytuacji bankierzy centralni mają zawsze dylemat, nie do rozstrzygnięcia.
Czy obniżać stopy, by pobudzać gospodarkę, czy je raczej podnosić, żeby walczyć z inflacją?
W przypadku FED jest to szczególnie trudne, bo poza walką z inflacją celem jego działania jest też dbanie o pełne zatrudnienie.
Sygnały z FED mogą przesądzić o notowaniach amerykańskich obligacji, które w ostatnich tygodniach były pod dużą presją.
No i oczywiście akcji, które w normalnej sytuacji na sygnał o obniżkach 100% powinny drożeć.
Sezon wyników kwartalnych w pełni.
Na sesji w Stanach Zjednoczonych inwestorzy byli pod dużym wrażeniem danych o spadku sprzedaży samochodów Tesli w Europie.
Z danych zakwiecień wynika, że w samej Wielkiej Brytanii wolumen sprzedaży spadł o ponad 60%, a akcje firmy Elana Muska w połowie sesji traciły w związku z tym około 2%.
Na plusie były za to akcje firmy Mattel, produkującej zabawki, w tym lalki Barbie.
Mattel poinformował, że podniesie ceny amerykańskich zabawek z powodu ceł nałożonych przez Trumpa na import z Chin.
Firma produkuje tam około 20% swoich towarów sprzedawanych na amerykańskim rynku.
W prezentacji wyników za pierwszy kwartał przedstawiciele spółki poinformowali, że ich celem jest obniżenie tego wskaźnika do 15% do 2026 roku.
Ale jednocześnie firma zawiesiła swoje prognozy finansowe na ten rok, powołując się na niepewność dotyczącą polityki handlowej i taryfowej.
Dzisiaj swoje raporty kwartalne opublikują m.in.
BMW, czyli producent dość popularnych w Polsce samochodów, i Walt Disney, jedna z tych spółek, która nieoczekiwanie w ostatnich dniach znalazła się na pierwszej linii wojny celnej po tym, jak Donald Trump zapowiedział cła na filmy produkowane za granicą.
Na polskiej giełdzie będziemy mieli dzień ustalenia praw do dywidendy z akcji PKSA.
Przypomnijmy, że akcjonariusze banku zdecydowali o wypłacie 18 zł i 36 groszy na akcję.
Swoje wyniki za pierwszy kwartał opublikuje spółka CDA, znany niegdyś operator serwisów VOD.
Swoje dane przedstawi też Nowita, zajmująca się produkcją włókni stosowanych w branży higienicznej, medycznej, odzieżowej, obuwniczej, meblarskiej, a nawet motorizacyjnej.
O tym, na co przeznaczyć swój zysk z 2024 roku, będą decydować akcjonariusze Votum, firmy wyspecjalizowanej w dochodzeniu roszczeń frankowiczu wobec banków.
Na dziś zwołano bowiem wolne zgromadzenie spółki.
Dziś w gazecie poświęcamy bardzo dużo miejsca analizom skutków obniżek stuprocentowych, jakich najpewniej dokona w środę RPP.
Ekonomiści są niemal pewni, że cięcie będzie.
Pytanie tylko o ile?
Wszystkie warunki do obniżek, jakie w kwietniu wymieniał prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Klepiński, zostały spełnione.
Inflacja spada, presja płacowa sławnie, na dodatek dane z produkcji i budowlanki wskazują, że wzrost gospodarczy też zachodzi z oporami.
Dlatego rynek oczekuje, że cięcie może być dość głębokie, nawet o 50 punktów bazowych.
Ignacy Morawski, mój kolega z PB Bilans, zwraca jednak uwagę, że w ostatnich latach Adam Glapiński wielokrotnie zmieniał zdanie, zaskakując rynek.
I w tekście wymienia całą listę takich spektakularnych piwotów.
Zmiany stóp procentowych banku centralnego już uwzględniają banki komercyjne w cenach niektórych produktów.
Michał Kisiel pisze, że tanieją kredyty hipoteczne, a banki wyprzedzające tną także stawki proponowane na rachunkach oszczędnościowych i lokatach terminowych.
Drugim etapem cenowych ruchów będą już po zmianie stopy referencyjnej NBP dopasowania wynikające z przepisów antylichwiarskich.
stanieją najdroższe formy pożyczania pieniędzy, od kart kredytowych do pożyczek pozabankowych.
O tym, o ile mogą spaść raty i co te decyzje oznaczają dla rynku kredytowego, już za chwilę porozmawiam z Waldemarem Rogowskim, głównym analitykiem Biura Informacji Kredytowej.
A o ile w sumie mogą spaść stopy?
a to by oznaczało dość aktywne obniżki w tym roku o w sumie 175 punktów bazowych.
Krzysztof Kolany opisuje co taka perspektywa oznacza dla rynku obligacji, w tym obligacji detalicznych, ale też dla giełdy i notowań złotego.
Ale nie samym kredytem człowiek żyje.
Kolian, producent słodyczy znany m.in.
z Grześków, Goplany, Jutrzenki czy Oranżady Helena podpisał umowę o fuzji z firmą Gubor Szokoladen, która ma pięć zakładów w Niemczech i jeden w Polsce.
Polska spółka kontrolowana przez rodzinę Kolańskich nie podaje szczegółów transakcji.
Jan Kolański w rozmowie z autorami tekstu, czyli Marcelem Zatońskim i Łukaszem Rawą zdradza jedynie, że dominującą rolę w fuzji ma odgrywać właśnie Kolian.
Nowo powstała grupa ma mieć 12 zakładów i ponad 4000 pracowników oraz produkować średnio ponad 85 tysięcy ton słodycz rocznie.
Po więcej szczegółów odsyłam do Pulsu Biznesu i na stronę pb.pl.
Dołącz do wyjątkowej społeczności słuchaczy i czytelników Pulsu Biznesu.
Subskrybuj nasz kanał, wyraź swoją opinię w komentarzu i udostępnij w mediach społecznościowych.
A moim i Państwa gościem jest dzisiaj pan Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej oraz dyrektor Instytutu Finansów, Korporacji i Inwestycji Szkoły Głównej Handlowej.
Dzień dobry.
Dzień dobry Państwu, dzień dobry panu redaktorowi.
Dzisiaj Rada Polityki Pieniężnej powinna obniżyć stopy procentowe, tak przynajmniej są dziś większość ekonomistów.
Czy to jest jakaś na tyle istotna zmiana, że powinniśmy się nią zająć, jeśli chodzi o rynek kredytowy?
Fakty są takie, że stopy nie zmieniały się nam już od wielu, wielu miesięcy i zdaje się, że banki są wytęsknione takiego ruchu.
Tak, rzeczywiście poziom stóp procentowych jest takim istotnym czynnikiem wpływającym na sytuację na rynku kredytowym i to zarówno na rynku nowej akcji kredytowej, jak i na rynku już udzielonych kredytów, czyli na portfelu kredytowym.
Tu akurat mamy ten aspekt kredytów udzielonych na zmienną stopę procentową, bo w przypadku kredytów np.
mieszkaniowych, które zostały udzielone na...
czasową stałą stopę procentową, to oczywiście ich bezpośrednio zmiana w tym przypadku obniżka stóp procentowych nie będzie dotyczyć.
Ta obniżka powinna jakoś zmienić rynek kredytowy, no w tym sensie, że na przykład dostępność kredytów powinna wzrosnąć, prawda?
Tak, jeżeli chodzi o zdolność kredytową, oczywiście stopa procentowa wpływa na wysokość laty odsetkowej, a tym samym na łączną ratę i to powinien być ten impuls zwiększający dostępność do kredytu.
Pytanie, jaka będzie odpowiedź
strony popytowej, jeżeli chodzi o kredyt, dlatego że nie tylko cena kredytu wyznacza chęć zaciągania kredytu, ale ogólne nastawienie do przyszłej sytuacji zarówno gospodarczej, jak i politycznej, a niestety mamy tą bardzo wysoką niepewność geopolityczną, która się przekłada na wysoką niepewność gospodarczą.
Są pierwsze oznaki procesów recesyjnych w gospodarce amerykańskiej.
a to może bardzo negatywnie wpływać na sytuację w innych gospodarkach, no i tym samym może także wpłynąć na istotny czynnik, jakim jest poziom bezrobocia w poszczególnych krajach, także na poziom bezrobocia w Polsce.
Gdybym miał dzisiaj kupić mieszkanie, to tak szczerze mówiąc polityka Donalda Trumpa chyba jest dla mnie takim czynnikiem drugoplanowym.
Ważniejsza jest właśnie cena kredytu.
Jeśli uwzględnimy, że stopy procentowe powinny spaść o około 50 punktów bazowych, no bo taki jest teraz mniej więcej konsensus rynkowy na tą decyzję Rady,
To jak ta dostępność kredytu się zwiększy przy powiedzmy średniej krajowej płacy?
Około pewnie, jeżeli chodzi o ratę kredytową, no to będzie ona niższa jakichś 100-150 zł w związku z tym.
Ta obniżka 50 punktów bazowych da już pewien impuls, chociaż ta kontakt naprawdę, taka obniżka około 100-120 punktów bazowych, według mnie dopiero tak naprawdę rozbudzi popyt na kredyty mieszkaniowe, zwiększając istotnie tą dostępność do kredytu mieszkaniowego, ale tutaj pozwoli parę tak, że będę polemizował, bo
Jednak ta sytuacja gospodarcza ma wpływ na przyszłą, patrzenie na moje dochody, dlatego że taki odpowiedzialny kredytobiorca nie patrzy na sytuację dzisiaj, tylko patrzy na swoją sytuację dochodową w dłuższej perspektywie czasu.
Nie może być jednak zaniepokojony sytuacją gospodarczą.
Niektóre branże już w Polsce też są dotknięte takim aspektem, może nie jeszcze pełnej recesyjności, ale spowolnienia.
No więc jest taki ogólny niepokój, jeżeli chodzi o potencjalnego kredytobiorcę.
Chciałbym jeszcze zapytać o tych kredytobiorców, którzy mają kredyty na stałą stopę procentową, bo tak naprawdę ta decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która dziś powinna zapaść, nie będzie ich dotyczyć, oni nie będą beneficjentami obniżki stóp procentowych, prawda?
Tak, nie będą, dlatego że posiadają okresową stałą stopę.
czyli mają stałą stopę w okresie zazwyczaj 5 lat.
Trzeba też pamiętać, że ja też jestem zwolennikiem takiego podejścia, że gospodarstwa domowe w ogóle nie powinny być narażone na ryzyko stopy procentowej, a nie na te negatywne, czyli na rosnące stopy procentowe, ale też nie być beneficjentami w tym przypadku obniżki stóp, bo im ryzyko stopy procentowej jest niezarządzane z perspektywy gospodarstwa domowego.
Rzeczywiście, takie kredytobiorcy nie będą beneficjentami obniżki stóp procentowych, ale też trzeba pamiętać, że w momencie, kiedy te stopy zaczęły rosnąć, a przecież mamy w pamięci, że te stopy zaczęły rosnąć, wówczas też nie byliby ci kredytobiorcy narażeni na wzrost stóp procentowy, czyli mieliby pewność wysokości raty w okresie przynajmniej pięciu lat.
Zaczęliśmy od rynku kredytowego i wpływu decyzji Rady na ten rynek.
Jak to się powinno przełożyć na sprzedaż kredytów mieszkaniowych w tym roku?
No bo ja pamiętam takie prognozy Biura Informacji Kredytowej, ale one były sporządzane przy założeniu chyba, że stopy nie będą się jednak jakoś istotnie zmieniać.
Tak, oczywiście obniżka 100% będzie miała pozytywny wpływ na sytuację na rynku kredytowym przez zwiększenie dostępności i obniżenie ceny kredytu.
Z mojej perspektywy, tak jak robiłem takie pierwsze przymiarki, to obniżka 100% na poziomie około 100 punktów bazowych powinna wygenerować dodatkową akcję kredytową na poziomie około 6-8 miliardów powyżej prognozy, którą ustalałem na początku roku, czyli w styczniu bieżącego.
bieżącego roku, chociaż sam uważam, że te dwie pierwsze obniżki będą niższe po 0,25 punkta procentowego.
Później pewnie Rada Polityki Pieniężnej wejdzie w tryb pauzy, no i pewnie do jesieni będzie obserwacja, co dalej, jeżeli chodzi o poziom szczególnie inflacji bazowej w Polsce.
To jeszcze jedno pytanie.
Wiem, że to nie jest do końca może pańska dziedzina, w której się pan porusza, ale mimo wszystko jednak je zadam.
Chodzi o ceny mieszkań.
Są takie przesłuchy z rynku, eksperci rynku mieszkaniowego przynajmniej na ten temat mówią, że również czekają na obniżki stóp procentowych i odblokowanie tego kanału kredytowego.
Czy pańskim zdaniem przed nami wzrost cen mieszkań w związku z tym, że ludzie będą brali kredyty, bo one będą tańsze i szli na rynek i kupowali mieszkania?
Cena jest wypadkową popytu i podaży.
Jeżeli chodzi o stronę podażową, mamy dzisiaj w ofercie 4-5 kwartalną wartość sprzedaży, ale deweloperzy ograniczyli liczbę nowo rozpoczynanych budów i mają mniejszą liczbę pozwoleń na budowę.
W związku z tym podaż szybko nie będzie.
Jeżeli popyt zostanie pobudzony, ten popyt kredytowy, to ta oferta może bardzo szybko znaleźć swoich nabywców, a w związku z tym znowu może być taka sytuacja, że będzie popyt, a nie będzie podaży, no i wówczas ta cena wzrośnie.
Ale myślę, że to jeszcze kilka miesięcy musi upłynąć, zanim z rynku zejdzie ta podaż, która została wykreowana w oczekiwaniu na nowy rządowy program.
No i wtedy...
ten popyt, który nadal powinien być na rynku być z uwagi na stopy procentowe, może spotkać się z obniżoną podażą i wtedy pewnie będzie kolejny impuls, jeżeli chodzi o wzrost cen na rynku nieruchomości.
Skupiliśmy się na rynku mieszkaniowym i na kredycie mieszkaniowym, no bo to wszystkich w taki naturalny sposób interesuje najbardziej, no ale przecież
Rynek kredytowy to nie tylko kredyty na zakup mieszkań.
Co z inwestycjami?
Ja tylko przypomnę, że kontekst tego pytania, właściwie nie przypomnę, a powiem, że kontekst tego pytania jest taki, że premier Donald Tusk na początku roku na giełdzie papierów wartościowych zapowiadał taki przełom w gospodarce, który miał wynikać z tego, że miały ruszyć inwestycje.
Czy tańszy kredyt inwestycyjny oznacza, że te inwestycje rzeczywiście ruszą, pańskim zdaniem?
Nie ruszą aż tak, jak powinny wzrosnąć.
Trzeba jasno powiedzieć, że od ponad 10 lat mamy bardzo niekorzystną sytuację, dlatego że relacja inwestycji do PKB jest na poziomie około 16-17%, w przeciętnej unijnej 21%, a to, co może niepokoić, to jest zbyt niski udział inwestycji prywatnych, bo jednak dużą część inwestycji kreuje sektor publiczny.
Inwestycje prywatne dają mniej niż można byłoby.
tworzyć tych inwestycji, a to wszystko jest związane z ogromną niepewnością.
Dokąd będzie niepewność geopolityczna, dokąd dotąd będzie problem z inwestycjami, dlatego że dzisiaj pomimo tańszego kredytu, tak jak wspomniałem, przedsiębiorcy mają dużo środków na depozytach, jeżeli już to ruszą po te środki własne, ale to nie będzie bodziec, który będzie tak naprawdę impulsem dla nowych inwestycji.
Zwiększyć poziom inwestycyjności w Polsce to jest właśnie ograniczenie niepewności zarówno tej globalnej, makroekonomicznej, jak i regulacyjnej.
Dokąd właśnie nie będzie tego otoczenia sprzyjającego rozwojowi i wydaje mi się, żeby to był silny impuls, jeżeli chodzi akurat o rynek kredytów inwestycyjnych.
A czy tutaj banki nie mają pewnej lekcji do odrobienia również po stronie podażowej, jeśli chodzi o kredyt?
Ja myślę, że od strony banków jest duża chęć kredytowania, a szczególnie inwestycji infrastrukturalnych, więc tutaj bym nie doszukiwał się problemu od strony podażowej, bardziej od strony popytowej, bo zjawisko delewarowania w polskiej gospodarce
zarówno klienta korporacyjnego, jak i tego średniego i małego przedsiębiorcy już od kilku dobrych lat.
Czyli jest po prostu niechęć do inwestowania, w ogóle niechęć do rozwoju, bo każda firma, większości firma niestety koncentruje się na tu i teraz, czy na przetrwaniu, bardziej niż na rozwoju.
Bardzo dziękuję.
Moim i Państwa gościem był dzisiaj pan Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej, dyrektor Instytutu Finansów, Korporacji i Inwestycji Szkoły Głównej Handlowej.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo panu redaktorowi.
Dziękuję państwu.
Do usłyszenia.
To był PB Brief.
Codzienny przegląd najważniejszych tematów prosto z redakcji Pulsu Biznesu.
Czekamy na twoje komentarze w mediach społecznościowych
Ostatnie odcinki
-
RPP przed dylematem, zakaz sprzedaży alkoholu i...
04.02.2026 05:55
-
Problemy KSeF, stopy procentowe i nowa umowa US...
03.02.2026 06:02
-
Mróz ściska Europę, gaz drożeje, a Polska „goni...
02.02.2026 05:55
-
Rozejm na prąd, marzenia o UE i krach softwaru....
30.01.2026 06:33
-
Złoto – dlaczego drożeje? Fed studzi rynek, Col...
29.01.2026 05:55
-
Gotówka pod Tatrami, złoto na ATH. PB BRIEF
28.01.2026 05:55
-
Zima jak podatek. Fed pod presją Trumpa, złoto ...
27.01.2026 05:55
-
NATO się przesuwa, gaz drożeje, Fed milczy. PB ...
26.01.2026 05:55
-
Dwa przemówienia z Davos, które mówiły najwięce...
23.01.2026 05:55
-
Rynki odetchnęły po przemówieniu Trumpa. PB BRIEF
22.01.2026 06:27