Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 350 wyników dla "Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego"

Punkty widzenia.

Dzień dobry, Dorota Klusek przy mikrofonie.

Program realizuje Marek Stefaniec.

Rozpoczynamy punkty widzenia.

Od 4 października w mediach, nie tylko w tych lokalnych i społecznościowych, ale także ogólnopolskich szeroko komentowana jest instalacja Niebokielc Marka Cycuły.

Rzeźba, która znajduje się na placu przed Kielecką Katedrą i wzbudza gorące dyskusje.

I dziś w punktach widzenia będziemy rozmawiać o tym, jak patrzeć na niebo Kielc właśnie, krytykować czy doceniać, a może to jest to powód do wstydu albo do dumy.

To pytanie kierujemy także do Państwa.

Na te opinie czekamy pod numerem telefonu 4122020.

A o to czy niebo Kielc krytykować czy doceniać, czy jest to powód do wstydu czy do dumy, będę rozmawiać z moimi gośćmi, a są nimi Stanisława Zacharko-Łagowska, dyrektor i krytyk sztuki, artystka, fotografik, ale także była dyrektor Biura Wystaw Artystycznych w Kielcach.

Dzień dobry.

Dzień dobry Państwu.

Zaproszenie też przyjął Dariusz Gacek, kielecki radny z Klubu Perspektywy, który przybiegł wprost z ratusza z trwającej sesji.

Dzień dobry.

Zdradziła pani, że sesja jeszcze tak do końca się nie skończyła, ale głosowania wszystkie zaliczyłem.

I nasze zaproszenie przyjął też dr hab.

Rafał Urbański, prof. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, dyrektor Instytutu Sztuk Wizualnych na Wydziale Sztuki.

Dzień dobry.

Dzień dobry państwu.

Panie radny, właściwie to pan rozpoczął jako jeden z pierwszych dyskusje na temat Nieba Kielc, bo kilka, właściwie kilkadziesiąt minut po otwarciu tej instalacji, odsłonięciu pojawił się pana komentarz.

Co panu najbardziej przeszkadza, czy innymi słowy, co nie spełnia pana oczekiwań w tej pracy?

No właśnie, może najpierw ja wyjaśnię, że ten komentarz był dwuzdaniowy i on nie był nacechowany ani pozytywnie, ani negatywnie.

Ja w tym komentarzu dałem tylko swoje zdjęcie na tle tego lustra.

Zresztą dosyć fotogenicznie wykonane to zdjęcie, jeśli tak mogę powiedzieć, ta instalacja.

ładnie wyszło to lustro i napisałem tylko, że stoi obok, tam nie pamiętam, stoi obok instalacji, czy rzeźby, rzeźby chyba, o wartości takiej, to a takiej, co było zresztą zgodne z prawdą.

Więc to było tylko podanie ceny, rzeczywistej ceny i potem ten temat podchwycili inni, ponieważ zestawili sobie

No i zaczęło się.

Ale dużo osób sobie troszkę dośpiewało do tego dwuzdaniowego wpisu.

Potem oczywiście żartowałem sobie dalej, ale to już potem.

Ale, bo tam zabrakło takiej informacji odnośnie finansowania.

Wszyscy właściwie podchwycili, że jest to rzeźba finansowana z budżetu miasta, a kilka dni wcześniej była dyskusja na temat kredytu i to się tak ładnie złożyło w całość.

Tak, ale to nie moja wina, że dwa dni wcześniej miasto prosi radnych o 400 milionów nowej pożyczki.

a za dwa dni jest uroczyste odsłonięcie tego lustra, tej rzeźby o wartości 87 tysięcy.

To już nie moja wina, że nastąpiło takie nieszczęśliwe zestawienie.

Natomiast ja tutaj jednoznacznie nie określiłem, czy jestem za, czy przeciw.

To już zrobiło za mnie społeczeństwo, czytelnicy i tak dalej.

Poszło to w świat, stało się jak się stało i już.

Ale od początku, także w tym wpisie zabrakło takiego precyzyjnego... A, to przepraszam, to ja dopowiem, że na stronie miasta, który się ukazał przed moim wpisem jakieś dwie godziny, także nie było informacji, w jakich proporcjach to było finansowane.

W każdym razie ja podkreślałem, że całość tej kwoty pochodzi z pieniędzy publicznych, co jest prawdą.

Miasto dało 9 tysięcy, reszta ministerstwo, co jedna i druga kwota są to pieniądze stuprocentowo publiczne, czyli z naszych podatków.

Jednak diabeł tkwi w szczegółach i tutaj ten właśnie diabeł przysłowiowy jest taki, że jednak większość tej kwoty, znakomita większość, pochodzi z budżetu państwa, z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czego też trochę zabrakło w tych pierwszych informacjach i też w tym opisie.

Pani dyrektor, wyjaśnijmy.

To też pytanie zasadne, jeżeli chodzi o panią, dlatego że pani jeszcze była wtedy dyrektorem

kiedy ten projekt zdobył dofinansowanie z ministerstwa, właściwie z Centrum Sztuki, z Centrum Rzeźby w Orońsku.

Więc powiedzmy, jak wygląda finansowanie tej pracy?

Nas, czyli Biuro Wystaw Artystycznych, ciągle się utożsamiam z tą firmą.

Nigdy nie byłoby stać na wydanie takich pieniędzy i na taką realizację, bo te pieniądze są uzasadnione.

Jeżeli się rozpatrzy cały kosztorys i wszystko to, co zostało zrobione, żeby ta rzeźba czy ta instalacja wyglądała tak, jak wygląda i żeby w tym miejscu ją osadzić w sposób odpowiedni i zabezpieczony przed warunkami atmosferycznymi,

naciskiem ludzkich nóg i różnym innym.

Także nie jest to jakaś wygorowana kwota.

Natomiast istnieje projekt, właśnie program Centrum Rzeźby Polski w Orońsku i my zawsze aplikujemy do różnych programów, ponieważ tylko za pieniądze z programów ministerialnych możemy coś dodatkowego i naprawdę wyjątkowego zrobić.

nie tylko prowadzić taką normalną działalność naszą merytoryczną, na którą musimy bardzo oszczędzać.

Rzeczywiście jestem tą dyrektor, która nie tylko zdecydowała, a nawet zaproponowała Markowi Cecule,

Spróbujemy powalczyć z tego programu o pieniądze na realizację tej instalacji.

Co więcej, jestem jeszcze tą dyrektor, która osobiście napisała kolejny program, na którym Miasto Kielce dostało dotacje, znaczy nie Miasto Kielce, tylko Biuro Wystaw Artystycznych, w wysokości 221 tysięcy złotych.

I rezultat tego programu będzie wkrótce w 24 października otwierany na ulicy Warszawskiej.

A pierwsze efekty już są widoczne, bo pierwsze rzeźby już stanęły.

Pani dyrektor, postawmy trzy kropeczki.

Zadzwonił telefon, proszę o założenie słuchawek.

41 220, telefon zadzwonił.

Dzień dobry, słuchamy.

Dzień dobry.

Ja może troszeczkę pod prąd opinii publicznej.

Otóż mi się bardzo podoba ta instalacja i ten projekt promocji miasta.

Pieniądze są, fakt, publiczne, ale pieniądze pochodzą z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Są to pieniądze ściśle przeznaczone na działalność kulturalną.

Można by utyskiwać...

czy taka, a nie inna działalność kulturalna jest właściwa, ale tym sposobem można by dotykać kwestii i sportowych, i drogowych, i wszystkich innych.

Otóż to Ministerstwo zajmuje się tymi sprawami związanymi z kulturą i sztuką.

NATO przeznacza pieniądze i tak, a nie inaczej zostały wydatkowane stricte z tym, w jakim celu te pieniądze miały być wydane, czyli na kulturę i sztukę.

Nasze gusty, znajomość tematu pewnie bywa różna, natomiast zostały wydane prawidłowo,

promują miasto, są obiektem kultury, sztuki, dziedzictwa i pozostaną z nami.

I takie jest moje krótkie zdanie na ten temat.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję za tę opinię.

Nasz numer telefonu jest do państwa dyspozycji.

Można się odnieść króciutko?

Słuchacz oczywiście szanuje jego zdanie i rozumie, co powiedział.

Natomiast słuchacz wyraził się, że Kielce zyskały dzięki temu promocję.

No a ja patrząc na to, co się stało w mediach, po informacjach, które rozeszły się w bardzo dużych zasięgach na całej Polsce, to ja za taką promocję dziękuję, bo to była negatywna promocja.

Ale jak mawiał klasyk, nieważne, czy mawiają dobrze, czy źle, ważne, żeby nie przekręcali nazwiska.

No to mam nadzieję, że nas zwykli nie przekręcają, ale to jak się z nas śmieją, no to niekoniecznie jest fajne.

Jest jeszcze takie stare polskie przysłowie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo już te negatywne emocje opadły, natomiast pojawia się coraz więcej pozytywnych, tak jak głos tego pana przed chwilą.

Obyśmy przekształcili to w coś dobrego, jestem jak najbardziej za tym.

Ale to nie jest wino rzeźby.

Panie profesorze, poproszę pana o zabranie głosu, bo zgłaszał się pan.

Tak, ja grzecznie czekam na swoją kolej.

Chciałem przypomnieć tylko, że ten projekt był realizowany za czasów poprzednich rządów, więc...

Dyrektor Orońska był wybrany przez PiS i to za jego czasów było zrealizowane.

Więc wtedy był program uruchomiony.

Oczywiście on był kontynuowany przez tą panią, która teraz jest panią dyrektor.

Natomiast cały projekt był wcześniej uruchomiony.

Nabory były wcześniej, zanim się zmienił dyrektor.

Tutaj pan profesor odniósł się do też komentarzy politycznych, ponieważ i takie się też pojawiały w przestrzeni publicznej.

Natomiast, no właśnie, tutaj głos zabrał słuchacz, który powiedział, że rzeczywiście to jest też forma sztuki.

O sztuce trudno dyskutować, czy ona jest, czy nam się podoba, czy nie.

No to w takim razie, panie radny, podoba się panu lustro?

Samo w sobie może mi się podobać.

Widzę pewne wady tej rzeźby, bo tak o niej mówi sam autor, nie instalacja, tylko rzeźba.

Na przykład wadą jest to, że ona jest położona w taki sposób, że można po niej chodzić.

W związku z tym po prostu często się brudzi.

Jak jest brzydka pogoda, no jest po prostu zadeptana i brudna i nie spełnia swojej funkcji.

Natomiast gdy jest ładna pogoda, jest ładne niebo, to niebo się odbija, odbijają się budynki, ludzie się tam przyglądają.

Jest to ciekawostka miejska, taka instalacja.

Widziałem różnych, dużo różnych instalacji w różnych miastach Europy i one się ludziom i turystom podobają.

Natomiast ciągle ta instalacja, ta rzeźba, ja ją żartobliwie nazywam nawet płaskorzeźbą,

ciągle przypomina lustro i ludziom, którzy tam się pojawiają i nie wiedzą o co chodzi, to wygląda jak lustro, dwa na dwa metry, plus zestawienie z tą ceną, to dla takiego szerokiego, dla licznej grupy społeczeństwa jest po prostu nie do przyjęcia.

I cokolwiek byśmy tu nie...

Tutaj nie powiedzieli cokolwiek, nie zostałoby powiedziane.

Ludziom się to będzie kojarzyć ze zwykłym lustrem i będą z tego się trochę podśpiewywać.

Natomiast my nie staniemy, nie zrobimy tam dyżurów i nie będziemy wyjaśniać ludziom, że raz to jest sztuka, szczególnie jak to będzie takie zadeptane i brudne.

Dwa, że to wielki artysta, do którego personalnie zupełnie nic nie ma.

I że pieniądze są takie, smakiowakie.

No to sztuka, moim zdaniem, taka w miejscu publicznym powinna się bronić sama.

Czyli ktoś idzie, nie wie o co chodzi, spotyka to, o, ale to fajne.

Albo, albo, ale mi się to nie podoba, prawda?

I do tej sztuki za chwilę wrócimy.

Załóżcie Państwo słuchawki.

Nasz telefon zadzwonił.

Dzień dobry.

Ja jako kielczanin, jeżeli można wyrazić opinię, mnie się rzeźba, instalacja, czy jakby ją nie nazwać, nie podoba.

No tak w zasadzie to można by było określić ją jako taką po prostu płaską płytką bez polotu i w zasadzie od kilku dni, może już chyba tygodni, kiedy musimy dorabiać narrację, interpretację i być bardzo kreatywni w tym, żeby próbować jej bronić.

Wydaje mi się, że to nie o to chodzi.

Pozdrawiam serdecznie.

Bardzo dziękuję za ten głos.

No właśnie, obiecałam, że wrócimy do tematu sztuki, dlatego że od kilku tygodni, właściwie od 4 października, rozmawiamy o sztuce.

Rozmawiamy o sztuce współczesnej.

I to nie jest dorabianie ideologii bardzo często, bo my wreszcie zaczęliśmy chyba, pani dyrektor, mówić głośno, jaka jest sztuka współczesna, czym jest sztuka współczesna.

Rzeźba się zmienia.

Ta instalacja jest doskonałym tematem i takim jakby wyzwolicielem pewnych dyskusji.

Nie nazywajmy tego lustrem, bo lustro rzeczywiście powinno być czyste i odbijać bezkrytycznie to, na co jest skierowane.

To jest instalacja artystyczna.

Nieważne, że ona chwilowo, czy tam często będzie brudna, czy zaciapana deszczem.

Bo za każdym razem na tej tafli powstanie inny obraz i cokolwiek się tam odbije, postać człowieka czy cokolwiek innego, zrobi się z tego zupełnie nowa kompozycja, ponieważ ludzie najczęściej myślą stereotypami.

Mówią lustro i wymagają, żeby ono lśniło.

nie patrzą na to, że to jest coś zupełnie innego i może działać inaczej.

Tak jak na tej dyskusji w BWA padł przykład fontanny Duchamp'a, czyli pisuaru wystawionego i zresztą wycenionego na jakieś straszne miliony euro.

Bo nie patrzmy na to, że to jest pisuar, tylko zobaczmy formę tego przedmiotu,

którą dotknął jakiś designer i zaprojektował.

Ona jest prosta, syntetyczna i estetyczna.

Tutaj też lustro jest tylko materią tej instalacji, a działa zupełnie inaczej.

Ja zrobiłam tam przedwczoraj świetne zdjęcia właśnie na takim zapaćkanym deszczej powierzchni.

Bardzo malarsko rozmywają się wszystkie kształty i powstały naprawdę świetne obrazy.

To powinno być właśnie w posadzce, bo chodzi o to, żeby jakby spojrzeć na niebo u swoich stóp.

Dla mnie jest to integralnie powiązana ta tafla lustrzana z tym miejscem w kontekście katedry, czyli w kontekście miejsca, gdzie ciągle się nam powtarza, że mamy cierpieć, mamy być pokorni, mamy poddawać się wszystkiemu, bo taka jest wola Boża i tym sposobem zasłużymy na raj w niebie.

To lustro wskazuje, że my mamy niebo pod nogami.

I od nas zależy, czy my zrobimy sobie z życia, z otoczenia, z przestrzeni naszej, w której żyjemy, to niebo, czy zmienimy je w piekło.

Otwórzmy się i po prostu odczytajmy lekcję tej instalacji.

Dzień dobry.

Zapraszamy do udziału w dyskusji.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Pani redaktor, ja byłem ciekawy zobaczyć, jak to wygląda wczoraj rano.

No i jak wrażenia?

Całe zamazane, nic nie widać, to jest tandent.

A co będzie, pani redaktor, jak trochę deszczu spadnie i mróz w zimie, czy tam jeden orłak winie na tym.

A wczoraj to nic nie było widać, zamazane.

Mówię, w którym to miejscu jest, bo widziałem w telewizji.

Dziękuję.

Dziękuję bardzo.

Jeśli dominuje tą dyskusję, to proszę mnie korygować, ale akurat jestem na bieżąco w tym temacie, że tak powiem.

Więc nie wiem, czy pani dyrektor wie, ale pewnie tak, że pracownicy BWA codziennie rano to lustro myją.

Tak, wiem.

Oczywiście.

Także z jednej strony fajnie, jak one są ubłocone, zmoczone deszczem, bo ten obraz się zmienia, a z drugiej strony ci biedni pracownicy codziennie muszą tam biegać i je czyścić.

Mają chwilę gimnastyki na świeżym powietrzu, oni są zadowoleni, to nie jest tak.

Do wszystkiego można pozytywnie podejść.

Bardzo ciekawie się słuchało panią dyrektor.

Byłem właśnie ciekawy, jak pani to uzasadni.

Naprawdę szacunek, bo bardzo ciekawie się słuchało, ale pani tam nie stanie i nie będzie opowiadać każdemu, kto tam podejdzie.

Natomiast jeszcze rozwieje obawy słuchacza i to jest też taka ciekawostka.

Na zimę to lustro będzie nieczynne.

Ono zostanie zasłonięte.

Więc pani dyrektor, trzeba brać, moim skromnym zdaniem, trzeba brać poprawkę, że jeśli instalujemy coś w przestrzeni publicznej i to tam, gdzie chodzą ludzie bez żadnego ograniczenia dostępu, tam musi też

spełniać jakieś określone warunki, no wręcz techniczne.

No nie tylko, że się nie da słuc.

No ale przecież ono spełnia.

A jak się ktoś poślizgnie na tym?

Ale przepraszam, ludzie nie są idiotami.

Jeżeli wchodzą na powierzchnię, o której wiedzą, że jest śliska, to uważają.

Ja na chwilkę przerwę tę wymianę zdań, dlatego, że chciałam zapytać pana profesora właśnie o tą edukację, o tą edukacyjną wartość całej tej sytuacji, która się podziała, dlatego, że no właśnie, rozmawiamy o sztuce, rozmawiamy o tym, co nam się podoba, rozmawiamy co jest rzeźbą, a co tą rzeźbą nie jest.

Chyba takiej dyskusji dawno nie było, a lekcji plastyki w szkole

Trudno uświadczyć.

Nie ma.

Oczywiście plastyka została po prostu zlikwidowana po 89.

Została wycięta w pień, że tak powiem, ze szkół przez kolejne rządy.

Kolejne rządy doprowadziły do tego, że studenci, którzy do nas przychodzą, nie potrafią się posługiwać nożyczkami.

Ponieważ nie mają lekcji plastyki, ponieważ tak naprawdę tylko cztery lata mają w szkole podstawowej jakiekolwiek zajęcia.

W szkole średniej nie mają żadnych zajęć, nie ma historii sztuki.

Ludzie nie znają kontekstów.

To jest piękny kontekst tej instalacji.

W tym miejscu przy katedrze był kiedyś cmentarz.

kawałek nie ma.

Tak jak wokół większości kościołów.

Może pan nie wiedzieć, ale tam był cmentarz.

Nie wiedziałem.

No właśnie.

Wokół większości kościołów.

No właśnie, ale to jest to.

Brak edukacji artystycznej, brak jakiegokolwiek kontekstu do historii, czy to sztuki, czy to literatury.

Nie mamy tego, nie mamy bazy.

Zostaliśmy po prostu społeczeństwem

bez edukacji plastycznej.

Ja tutaj się zgadzam z panem profesorem.

Szkoda, że nie ma tej edukacji, jeśli tak faktycznie jest w szkołach.

Bardzo żałuję, bo plastyka, kultura zmienia nas w prawdziwych ludzi tak naprawdę i szkoda, że to się nie odbywa.

Natomiast mam troszkę wątpliwości, nawet bardzo dużo, czy my w przestrzeni publicznej, gdzie ma prawo przyjść każdy, każdy,

Ten niewyedukowany, ten człowiek taki też prosty, który nie wiem, może rozumie, nie rozumie, nie zna się na sztuce, każdy tam przychodzi.

Więc ja, jeśli chodzi o przestrzeń na przykład BWA, Galerii Sztuki, nie ma problemu, tam możemy ustawiać sobie, co chcemy.

Natomiast w przestrzeni publicznej musimy wziąć poprawkę, że to będzie mógł oglądać każdy, recenzować każdy i wyrażać swoją opinię.

A teraz jeszcze mamy media społecznościowe i opinie może wyrazić, no

taką, jak to zostało zrobione.

No właśnie i czas na opinię.

Dzień dobry.

Dzień dobry Państwu.

Z całym szacunkiem dla wszystkich.

Proszę Państwa, czy zawsze w Polsce musimy być do tyłu?

Wierzę, że Eiffla budowano 200 lat temu.

I nie było kontrowersji.

W Lendbel budowano operę, która kosztowała 20 razy więcej niż planowano i dzisiaj przynosi zyski czterokrotnie wyższe niż...

wiele innych zabytków, wiele innych dzieł.

I czy my musimy zawsze krytykować coś nowego?

Proszę Państwa, bądźmy pierwsi w tej Polsce.

Pierwsi, że istnijmy jakąś sztukę nową.

Czy zawsze musimy tak wszystko krytykować, proszę Państwa?

że coś powstało nowego, ciekawczego, że coś może budzić kontrowersje, dyskutować, ale czy tak krytykować Trumpu wszystko?

Dziękuję bardzo, miłego dnia.

Dziękuję bardzo, również miłego dnia.

w kontekście wypowiedzi tego pana.

Proszę pana, przeciwko wieży Eiffla w Francji działy się hejty jeszcze gorsze niż przeciwko tej instalacji.

A jeden z pisarzy powiedział, że tak ją nienawidzi, że kawę w Paryżu może pić tylko w kawiarni na dole pod wieżą Eiffla, bo stamtąd jej nie widzi.

W związku z tym i wszyscy teraz są zachwyceni, a wieża Eiffla jest symbolem Paryża.

Jest dużo mniej płaska niż...

Panie profesorze, bo pan radny powiedział, że to jest przestrzeń publiczna i musimy się liczyć z tym, że tam będą przychodzić osoby wyedukowane artystycznie i nie.

Ale może właśnie o to chodzi, żeby w przestrzeni publicznej pojawiała się sztuka, żeby właśnie ktoś, kto nie przyjdzie do galerii, mógł w tej sztuce uczestniczyć, uczestniczyć w takiej właśnie dyskusji.

Kielce są galerią rzeźby.

Oczywiście.

To jest naprawdę długa historia tego miasta i jakby tych instalacji czy rzeźb osadzonych tutaj w mieście.

Ja myślę, że ktoś, kto przychodzi w tamto miejsce, widzi taką instalację i chce się czegoś dowiedzieć, to się dowie.

Ja jeszcze chciałem powiedzieć o jednej rzeczy.

O programach, które są przez nasz rząd realizowanych.

Chciałbym powiedzieć jedną rzecz.

W Japonii w 1980 roku uruchomiono program, który się nazywa Cool Japan.

On trwa do tej pory i jeszcze będzie trwał do 35 roku.

Wpompowano ogromne pieniądze w promocję artystów i kultury japońskiej.

W tym momencie kultura japońska

jest piątą, jeśli chodzi o dochód dla gospodarki Japonii.

Odbierzmy telefon 41 220 20.

Dzień dobry, słuchamy.

Dzień dobry.

To na pewno jest tylko lustro, więc nie mówmy o sztuce.

Wyrzucono mnóstwo pieniędzy, wiemy ile.

Pan, który to zrobił, jest człowiekiem, przepraszam, ale wiekowym.

Dajmy szansę młodym, że oni by nam coś pięknego pokazali, a nie kawałek lustra, który o niczym nie świadczy, ani o naszym mieście,

a nie o nas samych.

A to, co państwo mówicie na temat tego lustra, to tylko do kabarytu się nadaje.

Dziękuję.

Bardzo dziękuję.

To może spróbujmy oddać głos samemu artyście, którego pytałam o reakcję związaną z tą rzeźbą i o to, co powiedział.

Bardzo dużo ludzi nie widzi w tym rzeźby.

Nie rozumieją, że sztuka współczesna dzisiaj nie jest taka sama jak kiedyś, że jest monumentalna, pokazuje bohaterów w postaci ludzkiej.

Teraz sztuka jest zupełnie inna.

I właśnie to lustro jest rzeźbą, oraz rzeźbą współczesną, która jest specjalnie zbudowana tutaj na tym placu, ponieważ ten plac jest pusty i nic tam nie było i był taki martwy plac.

I to była idea tworzenia czegoś, co by ożywiło ten plac.

I lustro jest naprawdę ekranem, jest żywym takim miejscem, gdzie ciągle coś się dzieje.

Ja się cieszę, że jest reakcja, bo sztuka współczesna powinna obudzić człowieka.

To jest właśnie ta idea.

I ona powinna troszeczkę zaszokować, troszeczkę dać ludziom do myślenia, więc ja się nie dziwię, że jest reakcja.

Ale to jest bardzo dobrze, bo to zrobiło świetną promocję tej pracy.

I ta praca naprawdę jest dzisiaj dobrze widziana.

Bardzo dużo ludzi przychodzi, fotografuje, cieszą się, oglądają się.

No i cały czas będzie akcja w tym miejscu.

To jest po prostu praca interaktywna.

I to mówił Marek Cezuła.

Chciałam się odnieść do pytania pana radnego o funkcjonowanie sztuki w przestrzeni publicznej, że tam przychodzą ludzie wykształceni, niewykształceni, wrażliwi, mniej wrażliwi.

Właśnie ta instalacja jest dla wszystkich.

Bo jedna osoba zrobi tam sobie po prostu fajne zdjęcie i wrzuci na media społecznościowe, albo wyśle komuś, albo sfotografuje na tle katedry odbicie swojego dzieciaka czy rodziny i będzie się cieszyć taką właśnie fotografią.

A kolejna osoba, tak jak na tym spotkaniu Michał Płoski, potraktuje to jako transcendencję wręcz.

i przeżyje tam o wiele bardziej głębsze uczucia i wrażenia.

Jeszcze inna zapozna się po prostu i wykorzysta to tak jak ja, jako rodzaj ekranu odbijającego świat, z którego można zrobić świetne artystycznie i świetnie skomponowane zdjęcia.

Ta sztuka jest dla wszystkich.

Tak, ale panie radny, bo też chciałam zapytać, czy pan widzi szansę, bo powiedział pan, że dziękuję za taką promocję, ale czy pan widzi szansę, żeby to lustro, jak pan je nazywa, instalacja Niebokielc, stała się jednak, można byłoby ten potencjał jakoś wykorzystać?

Ja jestem dosyć kreatywny, ale na ten moment nie widzę takiego pozytywnego przekształcenia wizerunku tego lustra, bo to już za daleko zaszło.

W tej chwili jest to symbolem marnotrawstwa publicznych pieniędzy, bo dla 99% osób jest to po prostu kawałek lustra.

Ja tam poszedłem kiedyś ze znajomą, która bardzo mnie osobiście krytykowała, że ja tu odnoszę się negatywnie i mówi, no chciałabym to zobaczyć.

To poszliśmy sobie, ja nie mówiłem nic.

I jak nadeszliśmy nad, już zbliżyliśmy się do tego lustra, no to śmiała się do rozpuku po prostu, bo ona się nie spodziewała, że to jest, tak marnie to wygląda.

Ale z kolei ciągle nazywa pan to lustrem.

Instalacją.

Pani dyrektor, autor nazywa to nawet rzeźbą.

Natomiast możemy to nazwać jak chcemy.

Każdy, kto nie wie, o co chodzi, przyjdzie, to będzie dla niego lustro.

Najwyżej się przejdzie.

Powiedzmy, jaka jest współczesna rzeźba, bo ta współczesna rzeźba to nie jest to, do czego się przyzwyczailiśmy.

To jest ta sztuka, z którą trzeba, musi stać profesor na Akademii Sztuk Pięknych i wyjaśniać każdemu, jaka to jest transcedencja.

Nie możemy mówić co chcemy.

To jest policzek dla ludzi, którzy są na emeryturach, albo zarabiają grosze.

Miasto nie ma pieniędzy na dziury, a my wydajemy prawie 90 tysięcy.

To jest nieistotne.

Pieniądze zanim się znajdą w Ministerstwie Kultury są w budżecie, w worku budżetowym.

To na służbę zdrowia można przeznaczyć.

Panie radny, prawda jest też taka, że te pieniądze były przeznaczone na kulturę i czy one by trafiły do Kielc, czy do innego miasta?

Trafiłyby też na kulturę.

Ale odbierzmy telefon, bo zadzwonił 41 220 20.

Z panem Gatkiem w ogóle się nie zgadzam.

To jest piękna promocja Kielc.

Będzie coraz więcej turystów przyjeżdżać do miasta.

I po prostu trzeba myśleć pozytywnie, a nie bez przerwy tylko cały czas negatywnie.

Nie możemy być za ściankiem klerykowym, gdzie tylko radni i w ogóle wszyscy, tylko najlepiej, żeby nic nie robić dla tych Kielc.

Właśnie trzeba, żeby Kielce właśnie promować i to jest piękna promocja.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękujemy.

Spotkałem wycieczkę z Poznania, która też no niestety śmiała się.

Nawet Lidia Cichocka na spotkaniu BWA też opowiadała, że spotkała wycieczkę z przewodnikiem świętokrzyskim, gdzie ludzie się z tego śmiali.

Dopiero ona im wyjaśniała, co to jest.

No to trzeba wyjaśniać.

Panie radny.

Dyżury zróbmy i wyjaśniamy.

Ponieważ powoli zbliżamy się, to króciutko ad vocem.

że to dzięki polskiej kulturze i sztuce jesteśmy Polakami, że przez 150 lat zaborów tożsamość Polska chowała się w polskiej kulturze i w polskiej sztuce.

I wtedy mieliśmy do artystów głębokie zaufanie, bo oni kultywowali polskość, polski język, polską sztukę.

W tej chwili, proszę pana, należymy do Unii Europejskiej i...

jesteśmy znani z naszej sztuki współczesnej.

I nasza sztuka, bo nie możemy się pochwalić wielkim przemysłem, wielkimi osiągnięciami, wielkimi wynalazkami, możemy się ciągle chwalić naszą wielką sztuką.

I ta sztuka znajduje zrozumienie na Zachodzie.

I nasi artyści też są bardzo cenieni.

Jest ceniony na Zachodzie Marek Cecuła, Maurycy Gomulicki, który teraz hejt się wylewa na jego gaje w Busku Zdroju.

Naprawdę, naprawdę mamy się czym chwalić.

Ufajmy naszym artystom, bo są świetni.

Oni budują naszą markę jako nowoczesnego, otwartego kraju i oni w końcu zaszczepią, to jest taka szczepionka na ludzki brak wrażliwości, na ludzkie myślenie stereotypami, na ludzkie nieotwieranie się na pięć.

Zgadzam się z panią dyrektorem, ale w przypadku lustra się to nie udało.

To nie lustro, tylko instalacja.

Oczywiście, myślę, że tak, zwłaszcza, że no niestety artyści walczą od ponad 100 lat, żeby uznać ich jakiekolwiek prawa.

Nie mają ubezpieczeń, nie mają przyznanych chorób zawodowych, chociażby rzeźbiarze.

są wykluczeni.

Ja uważam, że żadne... Nie ma usprawiedliwienia dla tego, że po prostu wykluczamy artystów ze społeczeństwa.

I tutaj chciałbym, żeby pan sprawdził, czy coś się posuwa w ogóle, bo od stu lat się nie posuwa, jeśli chodzi o przepisy, które dotyczą właśnie artystów zawodowych.

Nie ma czegoś takiego w Polsce, jak artysta zawodowy.

Nie ma takiej grupy społecznej.

Ale to już jest rozmowa na inne spotkanie.

Natomiast dzisiaj już czas naszego spotkania dobiegł końca.

Gośćmi punktów widzenia byli Stanisława Zacharko-Łagowska, historyk i krytyk sztuki, była dyrektor Biura Wystaw Artystycznych w Kielcach.

Dziękuję państwu bardzo.

Kielecki radny z Klubu Perspektywy Dariusz Gacek.

Dziękuję bardzo.

Cieszę się, że dyskutujemy o sztuce.

Profesor Rafał Urbański, Uniwersytet Jana Kochanowskiego.

Dziękuję za spotkanie.

Dziękuję.

Punkty widzenia.