Mentionsy
Uzależnienie od Internetu
Szukaj w treści odcinka
Punkty widzenia.
Minęła 16.30, więc czas rozpocząć punkty widzenia.
Dzień dobry, przed mikrofonem Iwona Murawska-Bójnowicz, nasz program zrealizuje Wojciech Bolewski.
A dziś o tym, że coraz większa liczba dzieci i młodzieży jest uzależniona od internetu.
Wśród tej grupy osób codziennie ze smartfona korzysta już 82% dzieci w wieku od 9 do 17 roku życia.
Niestety, ale zwiększa się również skala przemocy wśród młodych osób w świecie wirtualnym i będziemy pytać, z czego to wynika, rozmawiać na ten temat.
Anna Hajdukiewicz, dyrektor Miejskiego Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Kielcach.
Dzień dobry, witam serdecznie.
Oraz Paweł Szymoniak, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Kielcach.
Witam pani dyrektorze.
Dzień dobry, witam.
412 00 20 20 to numer telefonu do naszego studia.
Przypomnę, że dzisiaj pytamy, z czego wynika fakt, że coraz więcej dzieci, coraz więcej młodzieży właśnie w internecie, w wirtualnym świecie stosuje przemoc wobec innych, zazwyczaj swoich rówieśników.
412 00 20 20.
I może to pytanie skieruje najpierw pani dyrektor Anny Hajdukiewicz.
Witam Państwa bardzo serdecznie.
Bardzo ciekawy temat.
Myślę, że warty poruszenia, dlatego że tak jak pani redaktor wspomniała, faktycznie coraz więcej młodych ludzi korzysta z internetu, co jest normalną rzeczą.
Ale nienormalną rzeczą jest ten tak zwany hejt, tak zwana mowa nienawiści.
Chciałam zacząć może od tego, iż prowadząc zajęcia u nas w poradni, to są zajęcia stusów, czyli trening umiejętności społecznych, rozmawiałam z dzieciakami, to były dzieci w wieku 6-7 klasa szkoły podstawowej.
Były to zajęcia dotyczące przyjaźni i rozmawialiśmy o tym, gdzie mają przyjaciół.
Okazało się, że większość dzieciaków ma tych przyjaciół znajomych, może nawet nie przyjaciół, znajomych w sieci.
Nie ma takich w świecie rzeczywistych osób, których mogliby nazwać właśnie mianem przyjaciela albo dobrego znajomego.
I mówili, że doświadczają w tej przestrzeni wirtualnej tak zwanego hejtu.
W związku z tym zapytałam się, czym dla was jest hejt?
Absolutnie nie rozumieją, że hejt to jest z angielskiego nienawiść, czyli ta mowa nienawiści.
Czyli jak gdyby nie widzą, jakie to jest niebezpieczne zjawisko, jak ono jest mocno osadzone w emocjach.
A w tej chwili dzieje się nie najlepiej.
My o tym będziemy mówili, będziemy prowadzili u nas poradnie, warsztaty 30 września skierowane właśnie do rodziców, bo tak naprawdę
że dzieci wchodzą w ten świat, że funkcjonują w tej przestrzeni i nie do końca sobie zdają sprawę z niebezpieczeństw, to tak naprawdę naszym zdaniem powinni się najpierw wyedukować rodzice, żeby wiedzieć po pierwsze, na co zwracać uwagę, jak reagować i następny aspekt też odpowiedź na pytanie, dlaczego te dzieci tak dużo czasu spędzają w tym świecie wirtualnym.
I odpowiedź jest no niestety taka, że nie potrafią sobie tego czasu zorganizować w tej przestrzeni prywatnej, społecznej.
Nie potrafią zorganizować się gdzieś na zewnątrz, zorganizować sobie jakieś zajęcia, ponieważ łatwiej wszyscy funkcjonujemy w tej przestrzeni wirtualnej.
I myślę, że tutaj są te aspekty, o których trzeba mówić.
I my, zapraszam bardzo serdecznie do poradni 30 września, będziemy o tym mówić.
Bo wchodzą bez przerwy nowe zjawiska.
Szarenting, Sean Patrol, to jest myślę taka chyba ostatnia rzecz, która się bardzo niepokojąca pojawiła.
Także tych zjawisk, efekt FOMO, ja już o tym niejednokrotnie na antenie mówiłam, czyli takich dużo zjawisk, które są związane z tym nadmiernym przebywaniem w sieci.
I myślę, że tutaj musimy dotrzeć do rodziców i to jest bardzo istotne moim zdaniem.
ale jak pani dyrektor myśli właśnie z czego wynika to, że można oczywiście korzystać z internetu, to nie jest zabronione, ale w tym internecie jest coraz właśnie więcej tego hejtu, tej mowy nienawiści, z czego to wynika, jeżeli chodzi o młode osoby?
Myślę, że wynika to głównie z tego, że nie potrafią funkcjonować i
Dla nich to jest pójście za jakimś zjawiskiem, za czymś, to zjawisko, które mnie przeraża, Sean Patrol, jest to szukanie osób, które zdaniem innych w ogóle nie mają prawa tak się zachowywać, inne dzieci i prześladują osoby, które ich zdaniem nie pasują do tego mainstreamu facebookowego czy jakiegoś i po prostu to jest jak gdyby sposób na zajęcie czasu.
Ostatnio zaczęłam z ciekawości, powiem szczerze, oglądać różnego rodzaju tak zwanych w cudzysłowie ogromnych twórców, ponieważ wszyscy teraz są twórcami twórców, którzy działają na TikToku na przykład i treści, które przekazują są tak...
no żeby nie powiedzieć dosadnie, tak niemądre i tak pozbawione jakiegokolwiek sensu, że nie wiadomo skąd się to bierze.
No bierze się z tego braku alternatywy, braku alternatywy do spędzania czasu wolnego, braku alternatywy, żeby w jakiś sposób ciekawie sobie zorganizować czas.
Dzieci mają coraz mniej zainteresowań, takich, które mogą na świeżym powietrzu robić, czy zainteresowanie sportem spada.
Także to wszystko się...
W ten sposób jest to łatwy sposób na spędzanie czasu wolnego i co najważniejsze uzależniający.
I myślę, że tak naprawdę to tutaj tkwi istota sprawy, że nasz mózg się od takiego sposobu spędzania czasu uzależnia.
A co więcej, jeżeli wszyscy tak robią, to ja też tak robię, bo nie widzę innej możliwości.
Panie dyrektorze, pana zdaniem skąd właśnie ta mowa nienawiści, hejt w internecie, zwłaszcza wśród osób młodych?
Dzieci uczą się przede wszystkim przez naśladownictwo.
Tak naprawdę młody człowiek wykonuje, zachowuje się, przyjmuje postawy od najmłodszych lat takie, jakie widzi i obserwuje.
Zastanówmy się przez chwilę, oddzielmy świat dzieciaków i to, jak one się zachowują i spójrzmy na nas.
Zastanówmy się, ile wokół nas, wokół dorosłych, poprzez różnicę zdań, poprzez politykę czasem,
poprzez wszelkiego rodzaju zachowania, jak dużo jest zachowań negatywnych i nienawiści, a potem naprawdę dziwimy się, że dzieciaki się zachowują tak, a nie inaczej.
One mają formę przekazu sieciową, więc to wszystko, co dzieje się w świecie dorosłych,
Niejednokrotnie brak szacunku między nami dorosłymi okazywany w przeróżnych sytuacjach odzwierciedla potem zachowania dzieci.
A to, że dzieje się to w sieci, myślę, że po kilku, kilkunastu latach, w których dyskutujemy o tym, że za dużo jest telefonów, że za dużo jest...
komputerów i tak dalej, powinniśmy w końcu dojść do wniosku, że czasy, w jakich myśmy dorastali, żyli, nasze pokolenie, było zgoła inne niż to, które jest w tym momencie.
I nie wymagajmy od dzieci tego, aby one zachowywały się tak, jak my zachowywaliśmy się 25-30 lat temu, kiedy był zupełnie inny świat.
Zadaniem szkoły, z mojego punktu widzenia,
jest przystosować dzieci do funkcjonowania w społeczeństwie.
Nie da się funkcjonować we współczesnym społeczeństwie bez telefonu komórkowego, bo nawet receptę realizuje przez telefon komórkowy.
Tak naprawdę jak rejestruje się do lekarza, to dostaje powiadomienie na telefon komórkowy, więc...
Snucie marzeń, aby odłożyć telefon komórkowy i zamknąć na godzinę czy dwa dla dzieciaka jest troszeczkę taką naszą modlitwą osób, które zbliżają się pewnie niejednokrotnie do emerytury.
Problem tkwi w czymś innym.
Problem jest taki, żeby nauczyć tych dzieci rozsądku i żeby te dzieci, spoglądając na nas dorosłych, potrafiły szanować drugą osobę.
I miały świadomość tego, jak wiele krzywdy i niedobrego mogą zrobić poprzez...
Poprzez tę mowę nienawiści, poprzez ten hejt w sieci, gdzie wydaje im się, że siedząc przed monitorem i mając setki kilometrów przewodów, właściwie są zupełnie anonimowe.
I to jest głównie problemem.
Pani doktor, pani zdanie, właśnie z czego wynika to, co pan dyrektor mówił?
No i tych telefonów nie wyrzucimy do kosza, tak?
Ale dlaczego tak dużo jest tej mowy nienawiści w internecie?
To połączyłabym zarówno to, co pan powiedział, jak i to, co pani Anna powiedziała.
Ta przemoc wobec dzieci w internecie to jest taki rzeczywiście kluczowy dzisiaj problem, dlatego że sieć, internet stała się takim naturalnym środowiskiem po prostu naszego życia i to co dzieje się, o czym pan powiedział, w tym świecie realnym, w tym świecie rzeczywistym, to jak rodzice modulują zachowania swoich dzieci.
To jak się ze sobą rozmawiają albo w ogóle nie potrafią rozmawiać i się kłócą.
To jak wygląda spolaryzowana scena polityczna.
To wszystko normalizuje przemoc, tą przemoc przede wszystkim werbalną, która przenosi się również do tego świata cyfrowego.
Oczywiście tych czynników, które decydują o tym, że rzeczywiście ta przemoc w internecie ma jednak nieco inny charakter niż ta przemoc w świecie realnym, jest dużo.
Bo z jednej strony jest anonimowość i poczucie bezkarności.
Internet znacznie zwiększa poczucie anonimowości.
Znacznie trudniej jest komuś powiedzieć coś okropnego, patrząc mu prosto w twarz, a znacznie łatwiej jest to zrobić, kiedy mamy poczucie, że nie widzimy tej drugiej osoby.
Już kierowcy w samochodzie mają znacznie większą łatwość, zdecydowanie łatwiejszą tendencję do agresywnych zachowań, a internet tym bardziej daje takie przyzwolenie i buduje nam taki świat, który właśnie zwiększa to poczucie anonimowości.
Dzieci też nie mają wykształconych takich kompetencji cyfrowych i społecznych, nie zawsze wiedzą jak chronić swoją prywatność.
Wreszcie dzisiaj to z czym mamy do czynienia to jest ciągła presja na popularność i rywalizacja o uwagę.
Pani Anna zwróciła na to uwagę na treści, które są na przykład na TikToku prezentowane.
To znaczy media społecznościowe niestety nagradzają kontrowersje, nagradzają skrajne emocje, nagradzają głupotę bardzo często.
Tak jak powiedziałam, przenosimy te wzorce agresji z tego świata realnego do świata wirtualnego, również w szkole, w środowiskach rówieśniczych.
I wreszcie, oczywiście z jednej strony dorośli modelują, tak jak pan dyrektor zwrócił uwagę, te zachowania dzieci, często agresywne, ale z drugiej strony bardzo często dzieciaki są dużo bardziej ogarnięte w tym świecie cyfrowym.
I tak naprawdę dorośli po pierwsze często nie wiedzą, co się dzieje z dzieckiem w tym świecie cyfrowym.
A na przykład szkoła głównie się skupia na tej edukacji offline, a nie skupia się na tym, jakie zagrożenia na przykład mogą spotkać dzieci w sieci.
Dopiero od niedawna zwracamy na to uwagę, dopiero od niedawna są instytuty, które realizują cały szereg badań, takie jak NASK i które pokazują, jak bardzo dzieci są zakorzenione.
w tym świecie cyfrowym i jak bardzo im to szkodzi, szczególnie małym dzieciakom.
Jak sobie myślę na przykład o Elonie Masku, który jest znany z tego, że ma to zamiłowanie do technologii, ale jednocześnie jego małe dzieci, które chodzą do szkoły, chodzą do szkół analogowych.
W świecie, w szkołach, w których kształcą się dzieci Elona Muska,
Nie ma nowoczesnych technologii właśnie dlatego, że Elon Musk ma świadomość, bo dzisiaj mamy świadomość, jak wygląda ewolucja, jak wygląda nasz mózg i wie, że tak naprawdę to, co jest najważniejsze dla dziecka na tym pierwszym etapie życia, to jest to, żeby nauczyć dziecko funkcjonowania w świecie realnym i uodpornić dzieci na właśnie działanie technologii, działanie świata cyfrowego, bo jak dzieci się nauczą krytycznego myślenia w świecie realnym, to będą miały większą odporność na ten świat cyfrowy.
Tak naprawdę spotkałem się już z informatykami, którzy pracują przy współtworzeniu, przy administrowaniu mediów społecznościowych i oni swoim dzieciakom potrafią wyłączać kolor w telefonie na przykład, kiedy ekrany są czarno-białe, tylko i wyłącznie dlatego, żeby nie pobudzać tej nagrody za to, co przychodzi.
Ale z własnego doświadczenia, proszę państwa...
Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacją w szkole, kiedy organizujemy np.
Jest to rzecz normalna w systemie edukacyjnym.
Dziecko wyjeżdża pod opieką nauczycieli na 4-5 dni, czasem 6.
I w tym momencie wprowadzamy jakieś zasady i mówimy dzieciakom, ok, macie dostęp do telefonu komórkowego przez 2 godziny dziennie, powiedzmy, żeby się skontaktować z rodzicami.
Przerażają mnie rodzice, którzy przychodzą i mówią super, wie pan, bo ja sobie nie radzę w domu, ja nie jestem w stanie w domu wprowadzić takich zasad.
Dobrze, że wy to robicie, bo i tak sobie myślę, okej, tylko czy naprawdę naszymi rękami, rękami nauczycieli, my to zrobimy.
Tylko jakie my też mamy przełożenie i jak bardzo potrafimy wpłynąć na te dzieci przez sześć dni, kiedy on wraca i rodzic rozkłada ręce, bo no tu nie wiem, socjolog bardziej się wypowie, bo nie chce konfliktu z tym dzieciakiem, bo nie potrafi wykazać sprawczości w domu.
Tak, bo sobie nie radzi z własnym dzieckiem, tak?
Bo tak naprawdę nie znajduje argumentów, aby trafić do swojego dziecka, bo nie potrafią rodzice często postawić granic.
Bo nie chce być tym złym, ale tak sobie myślę, że to, co pan powiedział, to nie jest też tak.
Fajnie, że to robicie właśnie i dobrze, że to się dzieje.
To powinno się dziać systemowo i na wielu poziomach, bo tylko wówczas może być to skuteczne.
Ale to jest też taki początek, że zaczynamy naprawdę poważnie o tym dyskutować.
Wiemy, że to szkodzi dzieciom.
Ja myślę, że to jest taka kolejna kropelka, która drąży skałę, że to, co wy robicie, jest bardzo ważne.
To, co robią nauczyciele, jest po prostu bardzo ważne.
I coraz więcej rodziców, tak jak pan odwołał się do tego przykładu informatyka, mając świadomość, jak szkodliwy jest też ten świat wirtualny,
znajduje narzędzia, aby po prostu unieszkodliwiać nieco te narzędzia, które, no właśnie, internet oczywiście jest tylko narzędziem, tak?
On przyspiesza pewne rzeczy, on przyspiesza agresję albo ją nasila na przykład, ale ta agresja, ona jest i tak w tym świecie realnym, tylko internet sprawia, że ona jest silniej obecna albo uderza ze zdwojoną, strojoną często siłą.
Przypomnę, że również państwo możecie się włączyć w naszą audycję.
Dzisiaj mówimy o tym, że coraz więcej dzieci, coraz więcej młodzieży właśnie w internecie, w takim wirtualnym świecie stosuje przemoc wobec innych, też zwłaszcza swoich rówieśników.
41-2-0-0-20-20.
Przepraszam pani dyrektora, to nie jest tak właśnie, że młode osoby hejtują się w internecie, w różnych mediach społecznościowych, bo nie mają wzorców.
To o czym mówił pan dyrektor, że nawet my dorośli potrafimy się kłócić, dzieci to widzą.
Ja chciałabym się tutaj odnieść do tego, o czym Państwo przed chwileczką mówili, ponieważ my, jak gdyby widzę, obserwujemy to, że te kompetencje rodzicielskie u osób, które mają dzieci, nie są tak efektywne i tak dobre, jak powinny być.
Ja sama miałam taką sytuację w poradnik, gdzie musiałam wzywać służby, ponieważ matka nie mogła opanować swojego dzieciaka.
Nie była w stanie dziecko...
Dziecko zaczęło demolować gabinet, łącznie z tym, że zaczęło mamę szarpać.
Ja nie potrafię wyznaczyć granic, ja nie potrafię powiedzieć, jak to dziecko ma funkcjonować.
Więc ta nasza trochę nieumiejętność wychowawcza wychodzi tutaj.
I z drugiej strony, może to będzie niepopularne, co ja w tej chwili powiem, ale...
Pamiętajmy, że pewnych etapów rozwojowych my nie przeskoczymy.
Jak patrzymy na rozwój dziecka, rozwój na przykład wychowania moralnego, to my mamy dzieciom powiedzieć, co jest dobre, co jest złe.
To my mamy stawiać pewne granice dzieciom po to, żeby dzieci wiedziały, co jest akceptowalne, a co jest nieakceptowalne społecznie.
Co więcej, pamiętajmy, że to my jesteśmy rodzicami, którzy no skąd się ten osiemnasty rok życia wziął, że dopiero wtedy jesteśmy pełnoletni, co jest związane oczywiście z rozwojem mózgu.
Jako ostatnie w płacie czołowym kształtują nam się mechanizmy związane z przewidywaniem i z hamowaniem.
Taki szesnastolatek nie ma wykształconych jeszcze umiejętności przewidywania konsekwencji oraz wyhamowania, więc od tego jesteśmy my, a jeżeli my nie jesteśmy oparciem dla takich dzieci, to
No tak to wygląda, jak wygląda.
Jeszcze jedna rzecz, która ja też obserwuję bardzo, to jest to, że rodzice oddają decyzyjność w ręce dzieci, co moim zdaniem nie powinno być oraz nie słuchają się, nie podążają za radą osób, które są specjalistami.
I też z tych obowiązków.
Ale my nawet pisząc w powiedzmy w orzeczeniu dając wskazówkę rodzicom jaka forma edukacji jest najbardziej dobra dla dziecka najbardziej adekwatna do jego możliwości w sposobu funkcjonowania.
Rodzici odwołuje do kuratorium i my wtedy musimy uchylić na przykład orzeczenie, żeby rodzic mógł posłać dziecko tam, gdzie chce, mimo że to wcale tak dobrze dla funkcjonowania tego dziecka nie będzie wyglądało.
Także mnie się wydaje, że raz tutaj edukacja rodziców, to od czego zaczęłam, stąd my będziemy te warsztaty dla rodziców robić, żeby im pewne rzeczy uświadomić, bo myślę, że jest oczywiście bardzo dużo rodziców mądrych,
świadomych pewnych rzeczy ale niektórzy rodzice potrzebują wsparcia trzeba im to po prostu powiedzieć.
I myślę, że żebyśmy nie wpadli w taki mechanizm, nie zapętli się w tym wszystkim, trzeba rodzicom powiedzieć, co jest istotne.
I tak jak mówiliśmy, wyznaczanie granic, posiadanie takiej świadomości, że to my jesteśmy tymi znaczącymi innymi dla dzieci i oni na nas patrzą.
Oni identyfikują się z tymi zachowaniami, które my prezentujemy i na rodzicach naprawdę ciąży ogromna odpowiedzialność wychowawcza.
I to, jak dziecko będzie funkcjonowało w przyszłości, zależy od tego, jak jest wychowywane, jakie rodzice stosują metody wychowawcze.
A dużo rodziców zgłasza się do państwa, do poradni, do Miejskiego Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Kielcach właśnie z takim problemem, że moje dziecko jest uzależnione od internetu, od telefonu, od smartfona.
Od paru lat prowadzę trening umiejętności społecznych i te dzieciaki okazuje się, że jak się już otwierają po powiedzmy dwóch czy trzech miesiącach uczęszczenia na zajęcia, oni mówią o takich rzeczach, o których rodzice nie mają pojęcia.
Potem gdzieś tam próbujemy rozmawiać z rodzicami.
A co więcej,
Tak jak powiedziałam, prowadzę też szkołę dla rodziców i rodzice na początku są tacy troszeczkę wycofani.
Wiadomo, że nie o wszystkim mówią, ale tak powiedzmy, jak dochodzimy trzecie, czwarte spotkanie, okazuje się, że wiele rodziców, dlatego przychodzi wielu rodziców, przepraszam, do nas do poradni po to, aby się dowiedzieć w jaki sposób
stosować pewne metody wychowawcze, w jakiś sposób kontrolować, bo tak naprawdę rozwojowo my potrzebujemy osoby, która nas kontroluje, osoby, która nam wskazuje, w którą stronę iść, co mamy robić.
Także świat jest bardzo skomplikowany i musimy się nauczyć funkcjonować w rzeczywistości, w której jesteśmy.
No innej rzeczywistości nie mamy, więc musimy zrobić wszystko, żeby te realia życia, w których funkcjonujemy, były jak najbardziej optymalne dla rozwoju naszych dzieci.
Więcej uzależnionych od internetu i mediów społecznościowych jest dziewcząt, które najczęściej lajkują i komentują treści zawarte w mediach społecznościowych.
Jest coś takiego jak pętla dopaminowa, to jest wzrost i przesunięcie granicy tego lajkowania czy komentowania w sieci, że im więcej, tym lepiej.
Tak, to uzależnia, to jest to wszystko, o czym pani powiedziała, pani Anna, ale tak sobie myślę, ci rodzice, którzy do pani przychodzą, to już jesteśmy w połowie sukcesu.
Dla mnie cały problem jest tak, dla mnie matka, która przychodzi, która mówi, że ma problem z agresją córki,
No to to już jest, jesteśmy w połowie sukcesu, natomiast większość rodziców, z którymi tutaj, bo najpierw z rodzicami często są problemy, potem z dziećmi, po prostu często właśnie rodzice nie mają kompetencji, by być rodzicami, a to jest strasznie trudna rola.
I też może nie kontrolują tego czasu, ile dziecko spędza w internecie, w sieci.
Albo po prostu pozwalają, bo mają wtedy święty spokój, mogą się zająć swoimi sprawami, a dziecko sobie siedzi grzecznie w pokoju.
Dokładnie, czyli ten brak kompetencji, brak tej świadomości rodziciela, tak jak pani doktor powiedziała, to jest bardzo ważne, żebyśmy byli świadomymi rodzicami.
I pamiętajmy, że to jest nasza odpowiedzialność.
Myśmy się zdecydowali na dziecko i my musimy zrobić wszystko, żeby to dziecko było...
I umiało funkcjonować w realiach świata dorosłych.
A ja mam takie wrażenie, że tak rodzice trochę myślą, że jakoś to będzie.
Albo wyrośnie.
Albo wyrośnie.
Panie dyrektorze, pamiętam swoje dzieciństwo, lata szkolne, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, liceum.
U nas na przerwach, jeżeli były oczywiście przerwy, bo były, to rozmawialiśmy ze sobą, z koleżankami, z kolegami, omawialiśmy, co będziemy robić po lekcjach, potem po lekcjach odrobiło się lekcje, zjadło się obiad, wychodziło się na podwórko, bawiło się.
Teraz takich zjawisk nie ma.
Przez ostatni rok realizowaliśmy taki projekt w temacie właśnie dzisiejszej rozmowy Uczymy, Wspieramy, Pomagamy i tam dość dużo godzin, ponad 370 uczniów wzięło udział w zajęciach cyberbezpieczeństwa.
One miały swój finał.
Finałem była akcja Stop Hate, taka dość znana w Polsce, odbywająca się w każdym województwie.
To pani Kinga Zawodnik organizowała.
W Kielcach zrobiliśmy finał.
Natomiast w ramach tego wycofaliśmy na przykład dzwonki, w ogóle wszystkie i stworzyliśmy strefy, gdzie można, ale tylko i wyłącznie pogadać.
Jedna rzecz, im dalej brnęliśmy z tymi dzieciakami w rozmowy i w uświadamianie niebezpieczeństw, cyberzagrożeń, tym bardziej do nas docierało, że to, czego tym dzieciom brakuje ze strony nas dorosłych, to czas.
Te dzieciaki cierpią chronicznie na to, że my nie poświęcamy im czasu.
My często mówimy o tym, że one nie mają zainteresowań, że najchętniej by siedziały przed telefonem, uruchamiały jedno, drugi portal, ale tak naprawdę jaką mają alternatywę?
My już od dzieciaka obserwujemy 6-7-letnie dzieci, których rodzice wożą z jednych zajęć na drugą, odbierają ich ze szkoły, wiozą na angielski, potem wsadzają w samochód, wiozą na... Danie, spływanie... I tak dalej, i tak dalej.
Proszę powiedzieć, gdzie to dziecko ma kształcić kreatywność?
Gdzie to dziecko ma wiedzieć, jak się sobą zająć?
I gdzie jesteśmy w tym my rodzice?
Gdzie jest ten nasz czas, który poświęcamy, gdzie mówimy stop, dobra, nie zarobię kolejnego tysiąca złotych, tylko siądę z moją córką i poświęcę i po dwie godziny dziennie, czy z moim synem.
Dzieciaki to mówią.
Może nam się to wydaje dziwne.
Potem przestają mówić i zapadają w telefon.
Zapadają w komputer.
Potem są te reakcje, o których mówi pani doktor, zgłaszają się rodzice do niej do poradni i mówią, że dzieci mają uzależnione.
Ale to się nie stało w jeden dzień.
To się nawet nie stało w jeden miesiąc.
Zdarza się czasami tak, że nawet dziecko na przerwie siedzi obok drugiego dziecka i nie rozmawiają ze sobą, tylko porozumiewają się np.
Oczywiście, że tak.
Ale proszę państwa, proszę iść o godzinie 17, 19 do kawiarni i zobaczyć dorosłych, jak potrafią siedzieć.
Uwaga, para, która teoretycznie wygląda na taki etap w życiu, gdzie powinni być zakochani i patrzeć sobie głęboko w oczy.
Oni patrzą na siebie, oni patrzą w swoje telefony.
Być może piszą ze sobą, ja tego nie wiem, naprawdę.
Ale naprawdę, proszę zaobserwować taką sytuację.
Dla naszego pokolenia coś nieprawdopodobnego.
Być może ten młody człowiek tej młodej damie wysyła nawet kwiaty jako MSA.
Tak to wygląda.
Panie doktor, takim niebezpiecznym zjawiskiem, jeżeli chodzi o Internet, to jest elektroniczny hazard.
Dzieci potrafią wydać wszystkie swoje pieniądze, wszystkie kieszonkowe, aby właśnie kupić sobie kolejne etapy gry, kolejne gry.
Czy cały internet, który jest pozostawiony trochę poza kontrolą dorosłych jest niebezpieczny, ale z drugiej strony, trochę nawiązując do tego, co Państwo mówili i do tego, co Pan przed chwileczką powiedział, bo oczywiście my mamy tendencję, by mówić, rodzice powinni kontrolować i to się często pojawia i w wypowiedzi Pani Anne też się pojawiło.
Ale ja mam też takie poczucie, trochę w nawiązaniu do pana, że to, co dzieciom jest potrzebne, to niekoniecznie na pierwszym miejscu kontrowla, tylko dobry przykład, ale taka uważna obecność dorosłego.
Dorosłego, który będzie dla dziecka wsparciem, którego będzie dziecko darzyło zaufaniem, a nie mama czy tata, którzy jak nadchodzą, to szybciutko coś kliknę i przełączę, bo zaraz się wkurzą, bo ja znowu siedzę i jestem zanurzony w tą wirtualną rzeczywistość.
Więc jeśli dziecko będzie miało zaufanie do swojego rodzica, jeżeli będzie się czuło kochane, akceptowane, jeżeli będzie się czuło ważne po prostu, a nie przerzucane z jednych zajęć na drugie, to wtedy jest po prostu, to jest właśnie ta waluta, to jest ta waluta, której się nie da kupić czasu dziecku.
Bo jeżeli ja mam ten czas, mam te kompetencje, mam tą miłość i zachwyt nad swoim dzieckiem, to jest dużo mniejsza szansa, że ono po prostu popadnie w takie niekontrolowane relacje w tej wirtualnej rzeczywistości.
A jeśli coś się pojawi niebezpiecznego, to ono po prostu nam o tym powie.
Ale żeby nam o tym powiedzieć, musi mieć do nas zaufanie.
Musi mieć kiedy tak i musi i my musimy mieć wiedzieć, że ten ojciec czy matka po prostu gdzieś tam.
Także, że mają tą przestrzeń dla mnie tak pani dyrektor pani mówi o tym, że właśnie do poradni do miejskiego zespołu poradni psychologiczno-pedagogicznych w Kielcach bardzo dużo zgłasza się rodziców, którzy mają problem ze swoimi dziećmi, jeżeli chodzi właśnie o internet, a co jeżeli chodzi o ten elektroniczny hazard podobnie ja.
Sama spotkałam się z jednym z uczestników zajęć, które prowadziłam i on właśnie gdzieś tam kupował jakieś nowe poziomy.
Ja się na tym nie znam, w związku z tym tutaj nie powiem, ale to jest dosyć znamienite.
Mama o tym w ogóle nie wiedziała.
Mama bardzo zaangażowana.
Trochę trudna sytuacja w domu.
Zwykle tak to jest, że gdzieś tam te inne aspekty życia prywatnego również na to wpływają.
Odciąć się od tej sytuacji w domu, wchodził w ten świat wirtualny, no i mniej więcej właśnie w te działania hazardowe.
Zaczęliśmy tutaj również pracę z rodzicami.
Tak jak rozmawialiśmy, tutaj rodzice muszą być świadomi pewnych rzeczy, no i być obecni w życiu dziecka.
Oni o tych rzeczach w ogóle nie wiedzieli.
Ja pamiętam, jak kiedyś takiego mema widziałam, idzie ulicą dzieciach z takim dorosłym, z tatą, obydwaj dorosły i dzieciak ubrani w taki strój kowboja i podpis być dobrym rodzicem to dawać dziecku dwa razy mniej pieniędzy, ale dwa razy więcej czasu.
My czasami kupujemy finansowo pewne, ja też mam takiego...
taką sytuację, kiedy dziecko źle zachowujące się, gdzieś tam zbuntowane i tak dalej, nawet trochę tak w sposób bardzo mocny szantażujące rodziców, że w takim razie to sobie coś zrobi, czy ten.
No i reakcja rodziców, dobrze to ci kupię lepszego iPhona.
No i dlatego my tutaj uważamy, że to współpraca z rodzicami i uświadamianie pewnych rzeczy rodzicom jest bardzo istotne.
A apelowała o to Anna Hajdukiewicz, dyrektor Miejskiego Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Kielcach.
Oraz Paweł Szymoniak, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Kielcach.
Również dziękuję, panie dyrektorze.
A za uwagę dziękuję również Iwona Murawska-Bujnowicz, Wojciech Bolewski oraz Marcin Marszałek.
Ostatnie odcinki
-
Obowiązkowe czipowanie psów – czy to skuteczny ...
03.02.2026 16:02
-
Media społecznościowe od 15. roku życia. Czy og...
02.02.2026 16:02
-
Rośnie liczba zachorowań na nowotwory. Jaka jes...
30.01.2026 16:55
-
Czy kolejne zmiany w przepisach poprawią bezpie...
29.01.2026 16:37
-
Czy składanie interpelacji przez radnych ma sens?
27.01.2026 16:00
-
Młodzi w Kielcach – da się ich zatrzymać czy cz...
26.01.2026 16:07
-
Czy jako społeczeństwo pomagamy tylko akcyjnie,...
23.01.2026 16:03
-
Czy dziś łatwiej jest być babcią i dziadkiem ni...
22.01.2026 16:02
-
Pseudohodowle psów
20.01.2026 17:18
-
Czy radnym zależy na mieście, czy realizują par...
19.01.2026 16:03