Mentionsy
Zajęcia dodatkowe dla dzieci – realna potrzeba czy wyścig szczurów?
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry, witamy Państwa.
Magdalena Sitek przed mikrofonem, Arkadiusz Miller za konsoletą realizatorską.
Jest piątek, godzina 16.30.
Zatem czas na punkty widzenia.
A dzisiaj taki temat Państwu proponujemy przed długim weekendem, bo będzie dużo czasu, żeby się zastanowić, czy...
Właściwie postępujemy.
Zajęcia dodatkowe dla dzieci i młodzieży.
To jest realna potrzeba, czy jest to wyścig szczurów?
Takie właśnie pytanie kierujemy do państwa 41200 2020, a także do naszych gości.
A są nimi pani Barbara Scendo, psycholog z Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży, psychomediko, witam panią.
Dzień dobry.
Oraz nasz świętokrzyski kurator oświaty, pan Piotr Łojek, witam pana, panie kuratorze.
Witam serdecznie.
Polacy chyba zwariowali, tak donoszą media.
Po badaniach, które zostały przeprowadzone w październiku tego roku, wynika, że aż 80%, panie kuratorze, rodziców zapisuje dzieci na zajęcia dodatkowe.
To są różne zajęcia, bo to są korepetycje z różnych przedmiotów, żeby dzieci były lepsze, ale to są także zajęcia takie jak chociażby ceramika, taniec, jazda konna.
Tak, stało się to dość modne.
Szkoły również oferują zajęcia pozalekcyjne, kółka zainteresowań, zajęcia sportowe.
Jest sporo programów teraz ministerialnych, rządowych, które dają dużo projektów unijnych, które oferują nawet w soboty zajęcia pozalekcyjne dla uczniów.
Ta oferta jest bardzo bogata i ta bezpłatna, jak i również ta komercyjna.
Czy każde dziecko w czymś powinno uczestniczyć?
Jesteśmy rodzicami, chcielibyśmy, aby nasze dzieci były zdrowe, szczęśliwe, mądre, wykształcone, zaopiekowane.
Świat pędzi do przodu, pracujemy dużo, pracujemy długo, więc pewnie jest to jakaś forma zagospodarowania czasu wolnego naszych dzieci.
Bo sami nie możemy dzieciom tego czasu poświęcić.
Gdybym miał panu odpowiedzieć na pytanie, które dzisiaj kierujemy do naszych słuchaczy...
To te zajęcia dodatkowe dla dzieci i młodzieży to jest realna potrzeba, czy raczej wyścig szczurów?
Nie, ja nie nazywam tego wyścigiem szczurów.
Myślę, że jest to realna potrzeba, jeżeli coś jest zrobione z rozsądkiem, z rozwagą i wpisuje się w zainteresowania dziecka, bo...
Od sportu, przez śpiew, do ceramiki, muzyki są bardzo dalekie drogi.
Naprawdę nie znam takiego dziecka, które by było zdolne i aktywne we wszystkim.
Więc dlatego uważam, że dobór form pozalekcyjnych dla dzieci powinien być przemyślany, a przede wszystkim uzgodniony z dzieckiem.
No właśnie, uzgodniony z dzieckiem 4-1-2-0-0-20-20 tych zajęć dodatkowych jest tak dużo, że same dzieci już nie wyrabiają.
No ale niech się wypowie specjalista pani Agnieszka Scendo, która jest psychologiem.
Gdyby pani miała odpowiedzieć, pani Agnieszko, na to pytanie, to jest to realna potrzeba?
Tak duża liczba zajęć dodatkowych dla dzieci?
Czy gdzieś się ścigamy?
Wyścig szczurów, mówiąc wprost.
Jest potrzeba tak jak pan powiedział myślę mamy większą świadomość niż było to, dużo dużo wcześniej jak my gdzieś byliśmy mali, ja też czytałam różnego rodzaju artykuły, że właśnie tam było napisane, że 80% Polaków, przedkłada swoje potrzeby i swoje pragnienia nad zaspokajeniem potrzeb dzieci tak.
I dotyczyło to też kwestii finansowej, że na przykład... Posłono za to płacą, trzeba przyznać.
Tak, że na przykład nie jeżdżą na wakacje, nie wychodzą, nie robią żadnych przyjemności dla siebie, tylko zaspokajając te potrzeby dzieci.
I myślę, że w tym wszystkim trzeba znaleźć jakąś rozwagę.
Natomiast myślę, że jest presja.
Myślę, że szkoły też bardzo dużo proponują zajęć i czy to jest dobrze, czy źle.
Ja uważam też, że wcale nie jest tak źle całkowicie, dlatego, że pytanie, co my w tym czasie wolnym temu dziecku będziemy oferować.
I teraz jest tak, rzeczywiście te małe dzieci potrzebują mieć ruch, spokój, odpoczynek.
Ale też wiemy, że najłatwiejszą formą zaspokajania takiego czasu wolnego dla dzieci jest telefon, komputer, media, wszelkiego rodzaju.
I słyszymy się o tym, że ta forma zajęć dodatkowych nie tylko jest związana z wyścigiem szczurów, tylko ja uważam, że trochę odciągnięciem tych dzieci od tej całej techniki.
Czyli ja ci coś wymyślę, żebyś nie siedziała, nie siedział ciągle w telefonie, tak?
Na tej zasadzie?
Myślę, że tak, ale to też jest związane z czymś takim, że oczywiście, że rodzice powinni ten czas wtedy spędzać z tymi dziećmi, tylko zwróćmy uwagę, czas teraz biegnie bardzo szybko, mamy bardzo wymagające prace, jest tego bardzo dużo, w związku z tym jakby nie mamy też na tyle cierpliwości często, prawda?
Łatwiej jest być może zorganizować taki sposób czasów spędzania wolnego dla dziecka, czyli zorganizować mu zajęcia.
Bardzo gorąco zachęcamy, by państwo włączyli się do tej dyskusji i wyrazili swoje zdanie.
80% uczniów jest na płatnych...
zajęciach dodatkowych, tak decydują rodzice, czy robią to dlatego, bo inni robią i wzajemnie się napędzają, czy jest taka potrzeba, panie kuratorze, bo gros tych zajęć dodatkowych, to nie są takie bardzo przyjemne zajęcia, jak na przykład pływanie, gra w piłkę nożną, choć o sporcie też porozmawiamy, tylko to są płatne korepetycje.
Tak, jest taki trend korepetycji.
Nie wiem.
Samorządy w tej chwili, nawet w Kielcach, były korepetycje miejskie, żeby odciążyć rodziców, żeby nie musieli płacić.
Przed maturami też były takie, tak?
Tak, przed maturami były kompetencje miejskie, w ósmych klasach nauczyciele sami wybierali, jakie przedmioty, czy to będą przedmioty przeważnie maturalne, te, które są wymagane, matematyka, język polski, chociaż języki obce jakby schodziły troszeczkę dalej na dalszy plan, dlatego że młodzież zdaje język angielski lepiej niż język polski.
Tak, często tak się zdarza.
Taki jest trend od wielu, wielu lat na maturach, że...
Wiadomo, czy się martwi, czy się cieszyć, bo jesteśmy... Cieszymy się, że młodzież umie języki.
Ja jestem z pokolenia, gdzie był tylko rosyjski w szkole.
Potem gdzieś się pojawiał niemiecki.
Że tak powiem, marzenia wyjazdu za granicę były bardzo odległe.
Dzisiaj to świat się zmienia praktycznie.
Dzieci wyjeżdżają z rodzicami.
Świat jest globalny, otwarty, więc ten język jest potrzebny.
Stał się po prostu drugim językiem urzędowym w kraju.
Natomiast czasami też bywa tak, jak rozmawiam z rodzicami, że jest presja koleżanki, kolegi.
Ja wiele lat prowadziłem... Otoczenia, tak.
Otoczenia.
Ja wiele lat prowadziłem zajęcia z dziećmi z siatkówki, gdzie na pierwszych zajęciach to są dziesiątki dzieci, pięćdziesiąt, sześćdziesiąt.
I tłumy.
Ta trzecia, żeby nie być, nie tak pewien, może trochę wykluczona, gorsza, zapisują rodzice.
Potem ten zapał do czerwca mija, zostaje tych dzieci...
Zostaje tych dzieci niedużo.
Naprawdę wykruszały się te dzieci z każdym miesiącem.
Albo przychodzi zima, albo potem są inne zajęcia, albo mamy jakieś egzaminy.
Więc czasami same dzieci chcą, bo jest koleżanki, koledzy idą na takie zajęcia.
Więc myślę, że troszeczkę to jest presja i rodziców, ale też presja dzieci, bo chcemy im... No co, nie wyślę swojego dziecka, skoro chcę chodzić na... Skoro tak prosi.
Tak prosi, tak chcę chodzić na zajęcia dodatkowe.
Mówię, potem ten zapał naprawdę czasami mija.
4-1-2-0-0-20-20, jak to jest z tymi zajęciami dodatkowymi, o tym, że one mogą być stresujące dla dzieci, powiemy pani Agnieszko za chwilę, ale pan kurator, który powiedział, jak wybieramy zajęcia, no to może przedyskutujmy to z dziećmi, ale wiadomo, że dziecko to by chciało i to, i to, i tamto, albo nic by w ogóle nie chciało, no więc jakim kluczem dobierać te zajęcia?
Ja sobie myślę tak, że oczywiście, że wybierać je zgodnie z predyspozycjami dzieci, no ale skąd wiedzieć, jakie są te predyspozycje dzieci i jak czasami ktoś pyta, czy siedmioletnie dziecko, ono to lubi, czy lubi te zajęcia, no to sobie myślę o tym, że to jest chyba trochę za młody wiek.
żeby sprecyzować to, czy faktycznie to jest, to idzie w tą stronę, czy nie.
Ja stwierdzam się o tym, że na tym młodszym etapie chyba zadaniem rodzica jest po prostu pokazanie dziecku i obserwowanie, tak, gdzie dobrze się czuje, w czym jest dobre.
I to gdzieś po kolei będzie się u tych dzieci też samo klaryfikowało tak naprawdę.
Bo te dzieci już w takich klasach, no już tej podstawówki, tak jakbym powiedziała, środkowej, one już same potrafią wybrać i powiedzieć, co chcą robić.
Czy właśnie chcą uczestniczyć dalej w siatce, czy chcą grać na instrumencie, czy iść jeszcze w jakaś...
I słuchać dzieci, bo taki dzieciak, który chodzi załóżmy do szkoły na, niech będzie pianino, bo taka była moda i marzenie mamy i taty, żeby dziecko grało na pianinie, chodzi dwa lata, trzeci rok ma już praktycznie za sobą, mówi nie podoba mi się to słuchać dziecka, odpuścić po trzech latach.
Ja myślę, że dać jakiś czas na to, żeby zaobserwować, nie ulegać od razu.
tylko popatrzeć, tak, okej, chcesz zrezygnować, na przykład umówmy się, że zrobimy to za pół roku.
Zobaczymy, czy nadal przez ten okres półroczny będziesz chciał zrezygnować.
Ale też ja bym powiedziała, że to wszystko zależne jest, no bo to też są fazy, prawda?
Te dzieci bardziej czasami lubią, czasami nie, czasami coś się wydarzy na takich zajęciach.
Tak, kogoś polubią, kogoś nie polubią.
Tak, czasami w grupie dobrze się czują, czasami nie, czasami coś piją.
pani na zajęciach powie, co nie jest koniecznie miłe i przyjemne.
Więc ja bym może nie radziła tego, żeby od razu absolutnie rezygnować, no ale dać sobie jakiś czas.
Jeżeli za ten czas rzeczywiście to dziecko będzie chciało zrezygnować, to myślę, że tak.
Panie kuratorze, największą popularnością i taką największą atencją mają zajęcia sportowe jako zajęcia dodatkowe.
Rodzice są w stanie wydać na takie zajęcia miesięcznie, to są wyniki tych badań z października, o których mówiłam, 944 zł miesięcznie i deklaruje aż 57% rodziców, że na zajęcia związane ze sportem, to bardzo proszę, oni dzieci puszczą.
I zaraz pan odpowie, bo mamy pierwszy telefon.
Bardzo proszę o założenie słuchawek.
Dobry wieczór, witamy.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór, słuchamy pana.
Ja mam trójeczkę dzieci w różnym wieku nastoletnim przeważnie i rzeczywiście troszkę tych zajęć za sobą mamy i może kluczem jest to żeby jednak po rozpoczęciu danych zajęć nie odpuścić dziecku aż do osiągnięcia pewnego etapu niech to będzie rok szkolny niech to będzie jakiś dyplom szkoły muzycznej sześcioletniej niech to będzie jakiś certyfikat czy pas w karate ważne jest żeby jeśli już posyłamy na te zajęcia to przy okazji uczyć odpowiedzialności wytrwałości.
Odpuszczenie po kilku zajęciach rzeczywiście raczej przyniesie więcej chyba złego niż dobrego.
No i oczywiście wybierać kluczem tym najwartościowszym proponuję i tutaj zawsze sport będzie tym, że to jeden z priorytetów, bo to i dyscyplina i zdrowie ciała i presja, no bo nie oszukujmy się, to jest system wychowawczy w szkole, bo też jestem w prokazji nauczycielem.
Który zakazuje nam czasami wybierania presji i stresowania dziecka jest przesadnie skierowane, że tak powiem w dół.
W naszym życiu dorosłym nie będziemy mieli decyzji szybko trzeba podejmować, nie będziemy mieli presji, nie będziemy w pracy mieli...
konieczności dyscypliny, pracy pod presją czasu, w jakimś stopniu nie możemy dzieci tego pozbawiać i tego te zajęcia powinny uczyć, bo rzeczywiście zbytnio odpuszczamy i przesadzamy z tym.
Troszkę nam ucięło już tą ostatnią wypowiedź.
Ja chciałam jeszcze pana dopytać, o ile pan nas słyszy, czy na te zajęcia, o już nie mamy pana, na zajęcia dodatkowe dzieci są puszczone, bo jest taka realna potrzeba, czy rzeczywiście robi się to, bo inni taki świat, bo inni też to robią.
Pan to potwierdził.
Na zajęcia sportowe proszę bardzo o wszystkie pieniądze.
Wszystkie pieniądze świata.
To jest też troszeczkę taki trend dyscyplin sportowych.
Piłka nożna.
Wszyscy chcą być Lewandowskim.
Wszyscy chcieli grać w Barcelonie czy w Ralu.
No nie chcę tutaj się, tak powiem, za jednym punktem.
Zacznijmy od Korony Kielce.
Dobrze, niech będzie.
Ale mówiąc poważnie, tak.
To jest troszeczkę niespełnione marzenia też rodziców.
Każdy z nas kiedyś, mężczyzn, chciał być piłkarzem, pewnie kobiety też miały swoje marzenia, więc tych zajęć nie było tak dużo, jak jest dzisiaj, więc...
Jako rodzice to, co pani psycholog powiedziała, to jest tak, że rzucamy wszystko, żeby dać mojemu dziecku to, czego ja ewentualnie w młodych latach nie miałem.
Natomiast tu mi się podoba to, co powiedział pan słuchacz.
Znam przykłady zmiany...
W Akademii Piłkarskiej w ciągu roku pięciu czy sześciu.
Nie dlatego, że mój syn jest słaby, tylko dlatego, że nie podoba mi się pan trener, bo mój syn grał tylko trzy minuty, a inny gra dziesięć minut, a jeszcze inny gra cały miesiąc.
Czyli płacę i wymagam, tak?
Płacę i wymagam.
I to, o co zawsze apeluję do rodziców.
Nie traktujmy, proszę państwa, tego jako punktu usługowego.
Ani szkoły, ani wszelkich zajęć dodatkowych.
Taki jest świat.
Dzisiaj za darmo praktycznie nie ma nic.
Ale to nie jest tak, że ja płacę i wymagam, żeby z mojego syna stworzono Lewandowskiego.
Nikt tak nie zrobi na świecie.
Nawet najlepsza Akademia Barcelony tego też nie zrobi.
Uczeń, dziecko musi też trenować w domu.
Ja mówię, wiele lat trenowałem.
Pytali nieraz chłopaki, co mam zrobić?
Ćwićłeś w domu?
Trenujemy dwa razy w tygodniu po półtorej godziny.
Zamiast siedzieć na telefonie, weź piłkę i odbijaj.
Idź za dom, idź na podwórko, weź piłę i odbijaj.
No tak, no tak to nie bardzo.
Więc to nie jest na takiej zasadzie, że dajemy na trening dziecko i za pięć lat wyjmujemy z tego treningu Lewandowskiego, który będzie teraz zarabiał dla nas wielkie pieniądze i będzie sławny.
Tak nigdy nie będzie.
A tak byśmy chcieli.
Tak byśmy chcieli, tak by było najprościej, więc jeżeli potraktujemy poważnie to, co mówił pan słuchacz, konsekwencja, zapisałeś się, trenuj, przynajmniej przez rok szkolny, a nie, że po trzech treningach, nie, bo mi się nie chce, bo nie wychodzi, to już zmieniamy albo klub, albo dyscyplinę.
To też o tym mówiła pani Agnieszka.
Nasz numer, przypomnę, 41 200 20 20, zajęcia dodatkowe.
No bijemy rekordy, jeśli chodzi o zapisywanie dzieci na te dodatkowe zajęcia.
I pani Agnieszko, mamy takie najnowsze badania, które rzucają trochę na te strategie takie inne światło, na strategię zapisywania na wszystko, na co się da, bo jak dziecko chce...
No i te badania sugerują, że możemy nieświadomie szkodzić naszym dzieciom.
Taką mam tu przed sobą analizę amerykańskich ekonomistów, której wyniki opublikowane były w ubiegłym roku i ona wykazała, że nadmiar zajęć pozalekcyjnych i takiej nauki zwiększał dzieciaków ryzyko lęku, depresji, problemów z gniewem.
W pewnym momencie dodatkowe godziny przestają przynosić korzyści edukacyjne, a stają się powodem głównie stresu i takiego przebodźcowania dla dzieci.
Myślę, ja się zgadzam z tym.
Myślę, że rzeczywiście tak jest, dlatego że zajęcia dodatkowe to też, tak jak tutaj pan powiedział, to też jest trening.
To będzie trening sportowy, to będzie trening muzyczny, to będzie rysunek, to będzie cokolwiek, prawda?
Czyli duża konsekwencja też, żeby być czymś dobrym, trzeba wsadzić tą swoją energię dodatkową, dodatkową, dodatkową.
A gdzie jest ten czas na to, żeby odsapnąć, odpocząć?
Ponudzić się trochę.
Ponudzić się trochę.
Więc ja myślę, że rzeczywiście tak jest.
I ja też jakby przez ten temat zaczęłam się zastanawiać, że z jednej strony my wszyscy chyba tak dążymy do czegoś takiego, że mówimy tak, dobrze, to niech te nasze dzieci tak chodzą, niech się tak uczą, niech będą takie konsekwentne, bo trzeba tak zdobywać te cele, bo takie życie jest trudne.
I właściwie mówimy o tym, że dlatego, że trzeba być w czymś dobrym.
A ja sobie myślę, no właściwie okej, dobrym, ale niekoniecznie perfekcyjnym.
A tekstujemy się o tym, że te zajęcia dodatkowe, żeby być w czymś naprawdę dobrym, rzeczywiście to trzeba bardzo, bardzo dużo w to pracę włożyć.
I w tę konsekwencję.
I w tej konsekwencji, co oczywiście może być właśnie związane później z tym, że jesteśmy po prostu przeciążeni.
No właśnie i o tym trzeba pamiętać.
Mamy listopad, a wciąż rodzice zapisują dzieciaki na różne zajęcia dodatkowe i to jest też ten moment, panie kuratorze, kiedy ten entuzjazm zaczyna słabnąć, bo we wrześniu na piłkę nożną, na siatkówkę, koszykówkę chodzą tłumy, a tak już koło listopada.
Tak, zaczyna się robić trochę inna pogoda.
Już nie świeci słonko, nie jest ciepło.
Większość treningów dzisiaj mamy świetną bazę sportową na zewnątrz.
Wielofunkcyjne boiska.
I przy szkołach też to jest fajne.
Dużo projektów obywatelskich było zrobionych, tak jak mówię, w Kielcach.
Ale naprawdę, nie ma dzisiaj praktycznie szkoły bez hali sportowej.
Są baseny, bez boiska.
Nie ma chyba miasta powiatowego
w Świętokrzyskim, które by nie miało basenu takiego dopływania, tak?
Nie rekreacyjnego, tylko dopływania.
Więc tych szkółek, tego wszystkiego jest bardzo dużo, tak.
Zaczyna się okres zachorowalności, ale powiem szczerze, my rodzice też tracimy troszeczkę, że tak powiem, zapał dowodzenia tego dziecka, tak?
Bo ja pamiętam, jak były zajęcia w szkołach z projektów,
To sami uczniowie nieraz mówili w szkołach ponadpodstawowych, że znowu w sobotę, kolejna sobota, kolejne zajęcia, nie mam czym dojechać.
Po prostu byli zmęczeni.
Szkoła oferuje bardzo dużo zajęć, przeróżnych, z wyjazdami zagranicznymi, mamy Erasmusy.
Natomiast ten zapał gdzieś troszeczkę gaśnie we wszystkich.
I w nas, i w dzieciach.
Mówimy o braku konsekwencji, my też jej w pewnym momencie nie mamy tej konsekwencji.
A dobra, nieładna pogoda, pada, to nie pojedziemy, albo może się przeziębi.
Takie tłumacze, sami się usprawiedliwiamy.
Ja miałem tak na basenie, że no zima jest, to nie będziemy dawać, bo się rozchoruje.
Trochę sami się usprawiedliwiamy.
Pływanie jest bardzo... Tak, jak tam raz nie pójdzie, to nie się nie stanie.
Jak raz nie pójdzie, drugi raz nie pójdzie, potem grupa ucieka.
idą level wyżej i to dziecko zaczyna tracić samo, że tak powiem, zapał do tego, bo widzi, że odstaje, że nie nadąża za grupą.
No bo raz, drugi, piąty, dziesiąty nie było na zajęciach.
Nudzi go to, ale również stresuje, denerwuje, powoduje w nim to, że to jest taki odruch.
Nie idę z przyjemnością.
Idę, bo chcą rodzice, bo płacą.
Jeszcze wyrzucają rodzice często.
To ja płacę takie pieniądze.
Kiedyś mówię, jak były zajęcia darmowe, to się dzieci wykruszały.
Ale jak rodzice płacą, to jakby troszeczkę jest...
Inne podejście do tego, no płacę, to musisz jechać, no przecież w końcu płacimy, tak?
Więc, no naprawdę, konsekwencja musi być po obu stronach.
Rodzice powinni mieć ją większą, powinni być, bo to jesteśmy rodzicami, dość żalsi, niż 7-8-latek, którego wysyłamy na szereg tego.
Korypetycy też nie załatwią.
Trzeba ćwiczyć w domu, trzeba się uczyć.
To nie jest tak, że...
A ona nie denerwuje, jako osoba, która nadzoruje tę naszą świętokrzyską oświatę, że ten problem korepetycji jest wciąż nierozwiązany.
Wydawałoby się, że szkoła jest od tego, żeby już nie trzeba było płacić za dodatkowe zajęcia.
Nigdy nie będzie rozwiązany.
Tak nauczyć matematyki.
Są kraje w Europie, które zakazują czegoś takiego.
Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, w której wychodzi pani minister i mówi, że... Koniec korepetycji.
Koniec z korepetycjami, zakazujemy korepetycji.
No proszę państwa, ja sobie wyobrażam, jaka by była burza.
Ale wie pan, jakby było pięknie, jakby do pracy zaraz wrócimy, jakby szkoła tak uczyła, że no nie trzeba by było korepetycji.
A skąd wiemy, że szkoła tak nie uczy, skoro zakładamy od razu na dzień dobry, że szkoła nie nauczy?
No bo jak dzieci mają jedynki, już nie dwójki, to nie to pokolenie, jedynka, jedynka, jedynka, no to ci rodzice w rozpaczy szukają jakiegoś ratunku.
Jeżeli jest jedynka, jedynka, to skądś się ta jedynka bierze.
Ja nie będę bronił tutaj 100% nauczycieli, tak?
Tylko skądś się bierze.
Trzeba rozmawiać ze szkołą, zrobić jakąś informację zwrotną, dostać od nauczycieli.
Przeanalizować, dlaczego tak jest.
Wina może być po stronie szkoły, ale może też być po stronie dziecka i rodziców.
Może przekaz do tego dziecka jest nie taki, jak trzeba.
Więc to nie jest tak, że
Dobrze, miał trzy jedynki z matematyki, zapisujemy na korepetycje i nagle się okazuje, że... Będzie miał szóstki.
Prawdopodobnie nie będzie miał tych szóstek, więc... A już tutaj przed egzaminami czy przed maturą, no to te korepetycje są nagminne.
Mówię, gdybyśmy to zakazali, mamy problem telefonów komórkowych.
Jedni twierdzą, że powinien być od górnej zakazany, drudzy, że nie.
Naprawdę, wyobrażam sobie wojnę, burzę, jakby ktoś powiedział, że zakazujemy korepetycje.
O tym decyduje rodzić w czasie wolnym od zajęć.
Więc zakaz korepetycji, jak ktoś powie, ale dlaczego?
Jest wolność, ja decyduję, ja mam pieniądze, to są moje.
A jakaś pani minister wychodzi, czy jakiś kurator i mówi, że zakazujemy korepetycji.
Nieralne?
Moim zdaniem nieralne.
412002020, wciąż jest czas, by do nas zadzwonić i wyrazić swoje zdanie.
Panie Agnieszko, czy jest taki algorytm, według którego możemy wyliczyć, że dziecko może chodzić na...
Tyle, a nie więcej zajęć dodatkowych, w zależności może od wieku, bo są dzieci, które by chciały wszystko robić.
Fajnie, że są tak ciekawe świata, prawda?
Że są tak ciekawe świata i że jednak być może rodzic wcale też źle nie robi do końca, pokazując im to.
Natomiast ja sobie pomyślałam jeszcze o czymś takim, że mówimy tutaj o tych zajęciach dodatkowych, później co wybrać, jak wybrać, jak dopasować, żeby to się stało pasją.
Ciężko mi jest powiedzieć, że będzie to pasja od razu.
Bo niech sobie Państwo wyobrażą teraz jakiegoś wędkarza, który po prostu przez 365 dni ma chodzić i łowić te ryby.
Nie wiem, czy byłby taki szczęśliwy.
Myślę, że byłby nieszczęśliwy, bo to jeszcze nie wolno nic mówić, czyli cicho.
Ale chodzi o coś takiego, że wiecie, że jakbyśmy mieli coś robić codziennie i z przymusem, no to ciężko jest mówić o tym, że będzie to pasja, prawda?
I dlatego tutaj mówimy też o tej konsekwencji, czy tej konsekwencji rodziców w tym, że na przykład rzeczywiście to dziecko być może stanie się tą pasją tego dziecka, czy być może z tego coś wyjdzie, tak?
Ale taki komunikat powinniśmy przekazać dziecku, słuchaj, fajnie by było, gdybyś grała, grał na pianinie, to nie będzie łatwe, będziemy się przyglądać, jak się nie uda, to nic się nie stanie?
Ja myślę, że jak najbardziej.
Myślę, że też rodzice, jeżeli nie wzbudzają strasznej presji wobec tego dziecka, no to też myślę, chociaż z pianinem jest o tyle trudno, że rzeczywiście trzeba codziennie.
I tu nie ma miękkiej gry.
Generalnie to wszystko tak jest.
Chcąc być dobrym piłkarzem, to mówię, trening to jest tylko forma z trenerem, to jest tylko jedna część, to bardzo niewielka część składowa całego systemu treningowego.
Żeby mieć kondycję, trzeba biegać, nie tylko na treningu, więc jeżeli ktoś chce być sportowcem, to cały tryb życia musi być podporządkowany.
Bardzo trudne jest pływanie.
Podziwiam naprawdę dzieci,
67-letnie, które o godzinie 5.30 w zimą, rano idą na basen.
I mają jeszcze po szkole trening.
I potem po szkole.
To jest ogromne wyrzeczenie.
Bardzo trudny trening.
A ile sportowców jest osiągających wyniki, prawda?
Dokładnie.
Do tych dzieci bardzo dużo wpływa.
A ile jest naprawdę, tak naprawdę medalistów i osób, które ze sportu mogą, że tak powiem, godnie żyć.
Bo to też jest istotne.
Widzimy tylko Roberta Lewandowskiego na boisku.
I Ewe Pajor teraz.
Ewe Pajor na boisku.
Widzimy sportowców.
Liczymy ich pieniądze.
I też tak chcemy.
I też byśmy tak chcieli.
Natomiast fajnie by było, żeby...
Powstał program, film dokumentalny.
Ile godzin z doby Robert Lewandowski poświęca na przykład na urlopie.
Nie tylko pewnie leży na plaży.
Widzimy zdjęcia na Facebooku, gdzieś tam w gazecie, jak maszeruje po plaży, jest pięknie opalony.
Ale jest wszystko to, co pan powiedział.
Jedzenie, dieta.
Ja widziałam rozkład śmia Ronaldo.
To jest coś nie do przejścia absolutnie dla takiego śmiertelnika, który normalnie żyje.
Przede wszystkim nam się to szybko znudzi, bo to jest ogrom wyrzeczeń.
Ale wracając właśnie do tego, co pani powiedziała, kiedy zwolnić z tymi zajęciami.
Ja myślę, że w tym młodszym etapie jest dużo zajęć pozalekcyjnych, a rzeczywiście później one trochę przechodzą na poczet, albo korzyść, albo koszt, w zależności od tego, jak będziemy w danym momencie to odbierać, ko repetycji.
Że przychodzi taka siódma, ósma klasa, kiedy faktycznie już trzeba się więcej...
więc będzie już w tym kierunku szło, ktoś chce na matfiz, więc w tym kierunku.
Tak, niekoniecznie jest tak, że ja z wieloma rodzicami rozmawiam i niektórzy rodzice mówią, że nie dają dzieci na korepetycję, że właśnie dają tym dzieciom taką...
wolną jakby drogę, ale też takie poczucie sprawstwa, żeby ono samo miało poczucie, że właśnie potrafi się też przygotować, tak?
Ale ja rozumiem, dlaczego te korepetycje są, bo to jest trochę taka przezorność, że zrobiłem wszystko, co mogłem, umożliwiłem, dałem.
Uspokojenie, trochę też sumienia?
Myślę, że tak, że to jest też tak, że zrobiliśmy wszystko, żeby... Ma wszystko.
Mój syn, moja córka ma wszystko, wszystko, żeśmy zrobili, dołożyliśmy wszelkich starań.
Mamy czyste sumienie, że tak powiem, że nie popełniliśmy, tak nam się wydaje, dorosłym rodzicom, że nie popełniliśmy żadnego błędu.
Bo chyliliśmy, że tak powiem, nie ma i jesteśmy jakby usprawiedliwieni, gdyby się coś w życiu nie udało, albo nie było tak, jak sobie to wymarzyliśmy.
Ale rzeczywiście jesteśmy teraz taką trochę kulturą, żeby zadbać o tą sferę poznawczą, prawda?
Że to dziecko ma umyć język i jeździć konno.
Najlepiej mandaryński, bo to też modne bardzo.
Bo wszystko mamy z Chin.
Ale jakby zapominamy trochę, że to, co najważniejsze do nas jako rodziców, ale też po drodze do szkoły i oczywiście całego też otoczenia społecznego, które spotykają te dzieci, no to jest jednak wychowywanie.
I że to jest coś, co jest najważniejsze.
Tak, rodzice decydują, powinni rozmawiać z dziećmi.
Nie mamy dużo czasu, ale panie kuratorze, dużą rolą też jest podpowiedź ze strony nauczycieli, bo oni widzą te dzieciaki na lekcjach WF-u, na lekcjach śpiewu, na lekcjach matematyki.
Mogą sugerować, podpowiadać rodzicom.
No wasz syn, wasza córka, no naprawdę to jest ścisły umysł.
Może idźcie w tym kierunku.
Mogą i pewnie tak się w wielu przypadkach dzieje, pod warunkiem, że rodzice chcą się kontaktować ze szkołą, chcą słuchać.
W dobie dzienników elektronicznych... Powiem, to jest przekleństwo, panie kuratorze.
To wymóg czasu po prostu, ale kontakt dzisiaj taki bezpośredni już na poziomie, jeszcze może na poziomie 1, 3, 4, 6...
im starsze dzieci, a już szkoła ponadpodstawowa... Do tego kontaktu po prostu nie ma.
Kontakt rodzica taki na żywo ze szkołą jest sporadyczny od tych, że tak powiem, słynnych wywiadówek gdzieś tam we wrześniu.
Mamy dziennik elektroniczny, wszystkim się możemy komunikować, podglądać, że tak powiem, oceny, usprawiedliwiać, komunikować się ze szkołą.
Ale mam też taki jakby taką obserwację, że nie do końca jako rodzice wierzymy systemowi.
Od razu z założenia, że jakby system, jeżeli my coś podpowiadamy jako nauczyciele, to znaczy, że coś może być nie tak, coś może być złego.
No chciałbym, żeby rodzice zaufali bardziej, że naprawdę szkoła nie jest po to, żeby szkodzić dziecku, tylko żeby mu pomagać, ale to, co powiedziała pani, we współpracy.
Rodzic ma być partnerem do szkoły.
Proszę słuchać, tak, nauczycieli, no do dziennika oczywiście elektronicznego zaglądać i na bieżąco Państwo wiedzą, co się dzieje, ale jednak szukać tego kontaktu z nauczycielami i rozmawiać z nimi.
Bardzo dziękuję za spotkanie.
Pani Agnieszka Scendo, psycholog Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży, psychomedico oraz Piotr Łojek, świętokrzyski kurator oświaty, byli gośćmi naszej audycji.
Arkadiusz Miler program zrealizował, poprowadziłam go ja, Magdalena Sitek.
Dobrego weekendu, to będzie długi weekend.
Ostatnie odcinki
-
Obowiązkowe czipowanie psów – czy to skuteczny ...
03.02.2026 16:02
-
Media społecznościowe od 15. roku życia. Czy og...
02.02.2026 16:02
-
Rośnie liczba zachorowań na nowotwory. Jaka jes...
30.01.2026 16:55
-
Czy kolejne zmiany w przepisach poprawią bezpie...
29.01.2026 16:37
-
Czy składanie interpelacji przez radnych ma sens?
27.01.2026 16:00
-
Młodzi w Kielcach – da się ich zatrzymać czy cz...
26.01.2026 16:07
-
Czy jako społeczeństwo pomagamy tylko akcyjnie,...
23.01.2026 16:03
-
Czy dziś łatwiej jest być babcią i dziadkiem ni...
22.01.2026 16:02
-
Pseudohodowle psów
20.01.2026 17:18
-
Czy radnym zależy na mieście, czy realizują par...
19.01.2026 16:03