Mentionsy

Piąte: Nie zabijaj
14.12.2025 17:55

214. A ja sobie będę dalej żył | Robert Banach | Biadaszki

Ośmioletnia Ola znika w biały dzień w niewielkiej miejscowości Biadaszki. Niemal wszyscy mieszkańcy wsi pomagają rodzinie w poszukiwaniach dziewczynki. Do dzisiaj nie jest jasne co się z nią stało. Czy kiedyś poznamy prawdę?

Ten materiał ma charakter edukacyjny i kryminologiczny. Nie promuje przemocy, nie gloryfikuje jej i nie przedstawia szczegółów w sposób drastyczny. Ten film omawia zdarzenia kryminalne, w tym krzywdę wobec małoletnich, którego celem jest analiza społeczna i psychologiczna. W związku z tym, materiał przeznaczony jest wyłącznie dla odbiorców powyżej 18 roku życia.

#niewyjaśnione

Research

Justyna Mazur-Kudelska, Judyta Gołębiowska

Montaż

podcasteditor.pl


LINK DO PRENUMERATY: https://literia.pl/prenumerata-newsweek-magazyn-kryminalny-voucher?utm_source=social&utm_medium=banner&utm_campaign=kod_justyna&utm_id=nwk

KOD: JUSTYNA20

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 62 wyników dla "Waldemarowi Robert Banach"

Po lekcjach odwiedza dawnych sąsiadów, rodzinę Banachów.

Po zakończeniu zajęć, zgodnie z ustalonym wcześniej planem, idzie do rodziny Banachów.

Kiedy wraca do Banachów, mówi im, że chce jeszcze odwiedzić koleżankę.

Teraz chodzi o to, żeby dotarła do domu Banachów, skąd zostanie odprowadzona na PKS.

Oboje wracają do domu Banachów.

Około 15.30 do domu wraca pani Banachowa razem z córkami i wnuczkami.

Od razu zauważa przewieszony przez płot plecak Oli, ale samej Oli nigdzie nie widać, co powoduje, że pani Janina Banach zaczyna czuć niepokój, bo pamięta przecież, że się zobowiązała do tego, że ma jej pilnować, więc nawołuje.

Ola jest takim jego oczkiem w głowie, ukochaną córeczką, więc jedzie od razu do rodziny Banachów.

Bielewscy wraz z Banachami kontynuują poszukiwania na własną rękę, więc pytają kierowców autobusów, czy Ola mogła wsiąść do jednego z nich.

Więc kolejnym pomysłem, tym razem rzuconym przez pana Teodora, znajomego Banachów, który był tam, kiedy Ola wróciła ze sklepu, jest sugestia, że może po prostu poszła do ich starego domu.

Jeden z synów Banachów, 24-letni Robert, sugeruje, że może Ola poszła do lasu, bo w końcu jest sezon jagodowy.

Najpierw kierują się na posesję Banachów, no bo to tam była widziana ostatnia.

Wyszkolony do poszukiwań pies podejmuje trop, no ale gubi go w centralnej części podwórka Banachów.

I te tezy miały potwierdzać również słowa Roberta Banacha, który powiedział policjantom.

Robert nawet podał imię tego mężczyzny i jego nazwisko.

Został natychmiast sprawdzony przez funkcjonariusza, ale po krótkim czasie jego udział w zaginięciu dziewczynki został wykluczony, więc uznano, że ta informacja od Roberta jest niewiarygodna i nieprawdopodobna.

Z kolei też nie pomaga Waldemarowi Robert Banach, który od początku bardzo angażuje się w poszukiwania Oli.

Tym bardziej chcą wykorzystać sytuację niecodzienną, że na ich komendzie znajduje się sprzęt do badania wariografem, więc rozważają, czy nie wykorzystać go w przypadku Roberta Banacha.

Robert stawia się na komendzie, bez żadnego problemu i protestu zgadza się na wzięcie udziału w badaniu.

Otóż, kiedy podczas badania pojawia się pytanie dotyczące możliwości zobaczenia miejsca, gdzie mogła znajdować się Ola, reakcja Roberta staje się wyraźnie silniejsza.

Reakcji nie było, natomiast teren otwarty, jak pole lub łąka, to tam Robert Banach zareagował.

Aby upewnić się, że zapis nie jest błędny, Robert zostaje poproszony o udział w kolejnym badaniu.

No i w związku z tym Robert zostaje zatrzymany, a funkcjonariusze przechodzą do dalszych działań.

Niedługo później, bo około godziny po zakończeniu badania, Robert informuje śledczych, że chce złożyć pełne wyjaśnienia.

Robert twierdzi, że w pierwszych chwilach był w szoku, nie wiedział, co powinien zrobić i zamiast głosić ten wypadek, jak relacjonuje, zaczął zastanawiać się, jak ukryć to, co się stało.

Śledczy zwracają uwagę, że Robert bardzo szczegółowo opisuje stan dziewczynki po zaginięciu.

Robert twierdzi, że po kilku dniach od tego zdarzenia zaczął się obawiać, że ktoś może przypadkowo natrafić na miejsce, w którym według jego relacji pozostawił ciało.

Robert opowiada, jak mijają kolejne tygodnie od momentu zaginięcia.

Robert twierdzi, że ukrywał ją w parniku.

W aktach sprawy znajduje się bardzo szczegółowy zapis zeznań Roberta dotyczących przenoszenia ciała po śmierci, ale ze względów etycznych i prawnych nie jest odczytywany publicznie w pełnej formie.

Natomiast kluczowa informacja jest taka, że jego relacja zawiera elementy wskazujące na to, że faktycznie miał kontakt z ciałem i to z kolei dla śledczych stanowi potwierdzenie, że Robert ma wiedzę.

Robert stwierdzi, że kiedy wrócił na miejsce, w którym według jego słów pozostawił Olę, ta sytuacja była dla niego trudna emocjonalnie, opisywał, że wykonanie tej czynności było dla niego obciążające fizycznie i psychicznie.

Robert, chcąc jakby odsuwać od siebie podejrzenia, na początku, zanim w ogóle złożył te wyjaśnienia, to on cały czas był tym informatorem, który bardzo pomagał śledczym rozwiązać tę zagadkę.

Sędzia zwraca się do Roberta z pytaniem, czy potwierdza wcześniej przedstawioną wersję wydarzeń.

Robert wtedy odpowiada twierdząco.

Więc po wznowieniu posiedzenia i ponownym zadaniu pytania przez sędziego, Robert zmienia stanowisko i odpowiada, że tej wersji nie potwierdza.

I Robert wtedy odpowiada, że według niego wcześniejsze zeznania nie były dobrowolne i znalazł się pod presją sytuacji.

Podczas kolejnych przesłuchań Robert po raz kolejny zmienia swoją relację.

Robert zostaje przewieziony do Biadaszek.

W jej trakcie Robert po raz kolejny wycofuje wcześniejsze wyjaśnienia, oświadcza, że to właśnie teraz chce wreszcie przedstawić prawdziwą wersję wydarzeń,

Jednocześnie wszyscy mają poczucie, że Robert posiada kluczową wiedzę na ten temat.

I wtedy Robert zaczyna przypominać sobie szczegóły.

Na wskazany teren przez Roberta zostaje wysłany przewodnik z psem tropiącym i w krótkim czasie pies sygnalizuje miejsce, w którym pod warstwą ziemi znajduje się materiał biologiczny i jest to fragment z włosami związanymi w charakterystyczny sposób, podobny do tego, który widać na zdjęciach Oli.

No i właściwie więcej nie potrzeba, żeby prokuratura zdecydowała się przedstawić Robertowi zarzut zabójstwa.

No i kiedy Robert staje już przed sądem, całkowicie wycofuje swoje wszystkie zeznania i twierdzi, że jest niewinny.

I po tym etapie Robert odmawia dalszych wyjaśnień, znaczy składania dalszych wyjaśnień.

W trakcie postępowania do sprawy zostaje powołany biegły psychiatra, który analizuje stan psychiczny Roberta w chwili zdarzenia.

W swojej opinii wskazuje, że Robert miał zachowaną zdolność rozpoznania znaczenia swojego działania oraz skierowania swoim postępowaniem.

W procesie pojawia się też opinia psychologiczna, której autorka wskazuje, że Robert próbował budować wizerunek osoby obdarzonej ponadprzeciętnymi umiejętnościami czy intuicją.

Reakcja Roberta na te słowa jest jasna, bo w filmie dokumentalnym przyszedł człowiek i wziął, mówi, że jego zdaniem prokuratura interpretowała jego wcześniejsze wyjaśnienia w sposób, który potwierdzał ich założenia.

W pierwszym postępowaniu sąd przyjmuje, że Robert nie działał z zamiarem pozbawienia życia i uznaje za prawdopodobną wersję mówiącą o tragicznym wypadku.

W uzasadnieniu sądu pojawia się ocena zachowania Roberta jako nacechowanego świadomością skutków jego działań,

Robert opuszcza zakład karny po odbyciu części kary zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Robert odpowiada krótko i bez szerszego wyjaśnienia, że na jej miejscu szukałby dalej, ale nie rozwija tej myśli i nie udziela jej żadnych dodatkowych informacji.

Natomiast w samych biadaszkach narastają podziały, bo część mieszkańców uważa, że Robert ponosi odpowiedzialność za tragedię, a inni, że został niesłusznie oskarżony albo, że śledztwo było prowadzone w sposób budzący wątpliwości.

Natomiast wszyscy zgadzają się do jednego, że tylko Robert zna pełną wersję wydarzeń,

Nieoficjalnie część śledczych przyznaje, że w ich ocenie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest śmierć dziewczynki z rąk Roberta.

W trakcie analizy materiałów dowodowych pojawia się też pytanie, czy Robert w ogóle mógł działać sam, ponieważ niektóre fragmenty zeznań sugerują możliwość udziału osób trzecich, ale to jednak nigdy nie zostaje potwierdzone.

Tutaj chyba chodzi o poddanie obróbce termicznej, bo zwracano uwagę na fakt, że niedługo po zaginięciu Oli rodzina Roberta zrezygnowała z prowadzenia hodowli.

Pojawiają się też pytania dotyczące pana znajomego Banachów, który w dniu zaginięcia przebywał w domu właśnie Banachów.

Po odbyciu kary Robert już nie wróci nigdy do swojej rodzinnej wsi.

A jeżeli cokolwiek wiecie w tej sprawie, może wy znacie Roberta i Robert wam coś powiedział, to dajcie znać.

0:00
0:00