Mentionsy

Po pierwsze Pacjent
04.12.2025 08:00

Szarlatani zapełniają sale, a lekarze walczą w sieci. Kto wygrywa walkę o zdrowie? #118

Dlaczego tysiące osób wierzą szarlatanom bardziej niż lekarzom? Czemu konferencje z „ukrytymi terapiami” zapełniają sale, a wydarzenia z ekspertami medycznymi muszą udowadniać swoją wartość?

W tym odcinku „Po pierwsze Pacjent” Monika Rachtan rozmawia z prof. Łukaszem Rypiczem z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu o kulisach konferencji InfluenceMed, roli influencerów medycznych, hejcie na lekarzy oraz o tym, jak brak edukacji zdrowotnej w szkołach napędza dezinformację, otyłość u dzieci i nieufność wobec systemu. To rozmowa o zdrowiu publicznym, ale też o odpowiedzialności – twórców, mediów, nauczycieli i każdego z nas.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 50 wyników dla "Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu"

A dziś wyjątkowo witam się z Wami ze studia we Wrocławiu, z mojego rodzinnego miasta i jest mi bardzo miło i bardzo się cieszę, że mogę Was tutaj do Wrocławia...

Nie wiem, czy pamiętacie, ale pierwsze odcinki programu Po pierwsze pacjent, a to było jakieś 119, 118, 117 odcinków temu, były właśnie we Wrocławiu realizowane.

I ja się załamałam, bo tam było 1200 osób i ci ludzie się bili o bilety, jeszcze trzeba było płacić, bo na influenzmedzie można było przyjść za darmo u nas we Wrocławiu.

Dlaczego tak jest, że tak chętnie bierzemy udział w czymś, co jest dla nas kontrowersyjne, co kompletnie nie ma związku z nauką, ale z jakiegoś powodu to nas fascynuje, interesuje?

Ale jest już w nich taka misja, że odczytują swoje zobowiązanie zawodowe, które mają nie tylko do ratowania życia ludzi, nie tylko do leczenia.

Nawet w moim programie właśnie profesorów, czy oni chodzą do Biedronki na zakupy.

24 godziny na dobę ma być dostępny i w sumie to on się zajmuje leczeniem, a te media społecznościowe no trochę jednak pokazują, że... Przełamujemy stereotypy, gdzieś ten zawód etos lekarza, prawda, zawód zaufania publicznego, niedostępny, dający zalecenia, do których trzeba się stosować, gdzieś ten dystans,

Na rzecz czegoś, co nazywamy szarlataństwem, czyli nie wiem, nowotwór piersi i ktoś sugeruje, żeby pocierać te piersi olejem rycynowym, że to pomogło i pomoże na pewno i tobie.

Pytanie, czy te treści, które my przyswajamy, w których tak łatwo się poruszamy, one są rzeczywiście prawdziwe, sprawdzone, oparte na faktach.

Być może dlatego, że dzisiaj szybko jesteśmy w stanie zweryfikować różne rzeczy w internecie, podważyć jakąś opinię, decyzję, sprawić, że ktoś, kto miał ten autorytet, jutro już go nie ma.

To są trudne tematy związane choćby z dojrzewaniem, z edukacją seksualną, która wzbudziła takie kontrowersje.

I my rzeczywiście w Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu uruchomiliśmy takie studia podyplomowe dla nauczycieli, w ramach których przyjęliśmy na studia i ich uczymy tej edukacji zdrowotnej, ale to jest kropla w morzu potrzeb.

Ale z drugiej strony, kiedy myślę sobie o tym przygotowaniu i wiesz, weźmy sobie takiego włafistę, który kończy studia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.

Kiedy dziecko mu zadaje jakieś takie bardziej zawiłe pytanie dotyczące profilaktyki właśnie kardiologicznej czy onkologicznej, wydaje mi się, że ten człowiek nawet sam nie będzie wiedział, gdzie szukać informacji, żeby temu dziecku udzielić odpowiedzi.

Co chwilę pojawiają się nowe zalecenia, czy to dotyczące aktywności fizycznej, czy żywienia, choćby ta słynna piramida żywienia, która się zmieniała na przestrzeni ostatnich lat.

to trzeba aktualizować, trzeba być na bieżąco, trzeba wiedzieć, gdzie tych informacji szukać, żeby podać te informacje prawdziwe, bo dzisiaj, jeżeli zaczniemy na zajęciach mówić coś, co jest nieprawdą, za chwilę może nas ktoś nagrać i zrobić z tego śmieszny filmik i nasz autorytet za chwilę upadnie, więc to jest też, co nas przestrzega, że dzisiaj bardzo łatwo jest to wszystko zweryfikować, podważyć.

Czyli wspaniałe miejsce, w którym spotykamy się ze specjalistami, z medykami, z lekarzami, żeby porozmawiać o tym, co jest zdrowe, a co niezdrowe, co należy robić, a czego nie należy, jak się leczyć, jak żyć.

Dzisiaj każdy może stanąć przed kamerą, przed aparatem, zacząć tworzyć treści, publikować, próbować siebie na eksperta i powiedzieć, że to wszystko jest prawdziwe.

To jest niezwykle trudne, no bo musielibyśmy wtedy założyć, że wszystko, co jest mówione, trzeba zweryfikować gdzieś w PubMedzie, w innych różnych źródłach baz danych.

No rozumiem, że dziennikarz zweryfikował to, zaprasza eksperta po to, żebym ja się czegoś dowiedział i nauczył.

Właśnie wydaje mi się, że autorytety, które my powinniśmy mieć w zdrowiu, ale też rozpoznawanie i weryfikowanie źródeł, z których czerpiemy swoje informacje.

A tak nie jest i to warto podkreślać, warto o tym mówić, że na przykład doktor biologii, no nie ma uprawnień do tego, żeby mówić, w jaki sposób należy leczyć zespół jelita nadwrażliwego tudzież nieswoiste choroby zapalne jelit, no bo od tego jest lekarz, specjalista gastroenterologii, a nie mikrobiolog, doktor, profesor mikrobiologii.

Tak samo redaktor, no to też może być redaktor, ale trzeba sprawdzić, jakie tematy porusza i czy jeżeli nagle do redaktora sportowego przyjdzie profesor od zdrowia, to temu redaktorowi też będzie ciężko wyłapać te informacje, które nie są prawdziwe.

Ale to też trochę na słuchaczach jest odpowiedzialność, żeby mądrze weryfikować źródła i autorytety.

Wprowadzono coś takiego jak weryfikacja profilu, która ma potwierdzać rzeczywiście, czy ta osoba jest tą osobą, za którą się podaje, czy też nie.

Ale też czytałem ostatnio, że Chiny miały olbrzymi problem z tym i wprowadziły weryfikację takich profili.

Oczywiście pojawia się kolejny temat, że te dyplomy mogą być sfabrykowane i tak dalej, że to za chwilę zostanie obalone, ale jest to jakiś element weryfikacji.

Przy tej wolności słowa jest to chyba dzisiaj trudne do takiego kompletnego zweryfikowania, kto jest kim.

kompleksowo jest na pewno trudna, a ta informacja o tych dyplomach właśnie, które były weryfikowane, czy są weryfikowane w Chinach, to chyba w newsletterze Umedu się pojawiła, bo po prostu ja od tylu profesorów dostałam screena, artykuł, że coś takiego wprowadzono i że to jest super, że to jest potrzebne, że w ogóle też byśmy tak chcieli w Polsce.

Ja się przez wiele lat zastanawiałam z rzecznikiem praw pacjenta w ogóle, co byśmy mogli zrobić, żeby lepiej weryfikować właśnie te informacje, żeby jakoś je oznaczać, żeby stworzyć coś bezpiecznego dla pacjentów, przystań bezpieczną od fake newsów zdrowotnych, ale tak jak powiedziałaś, tego się nie da dziś zrobić, no bo tych treści jest tak dużo i kontrolowanie ich wszystkich, więc ta odpowiedzialność, no jest nastroje, jesteś ty, który mówi, jestem ja, która słucha i jakby produkuje daną treść,

Okazuje się, że po pierwsze edukować społeczeństwo, po drugie uczyć krytycznego myślenia, a po trzecie produkować prawdziwe informacje.

że współczynnik prawdziwych do nieprawdziwych powinien wynosić 60 do 40, wtedy mamy szansę, że rzeczywiście te prawdziwe informacje dotrą do szerokiego grona odbiorców.

To jest niezwykle trudne, bo dzisiaj bardzo dużo autorytetów nie chce zabierać głosu w internecie, nie chce być twarzą jakiejś kampanii, promować różne zdrowe rzeczy, boją się hejtu, boją się tego wszystkiego, z czym mogą się spotkać.

Jeżeli ktoś zniszczy mój samochód, obrazi mnie albo napadnie, no to jaki jest sens, żebym ja w ogóle mówił w internecie, co jest zdrowe, co jest niezdrowe, skoro i tak być może nikt nie uwierzy, albo ktoś przypisze mi jakiś spisek.

No i ktoś złośliwy z internetu założył mnóstwo kont i po prostu dawał mu jedynki za to, co on mówi, jeżeli chodzi o media społecznościowe.

I że to jest też takie duże ryzyko dla lekarza, bo to nie tylko kwestia jakby tego, że ktoś powie, o, głupi doktor, tak, z internetu, tylko, że faktycznie to wpłynie na jego życie zawodowe i na jego reputację.

I słyszałem też, że bardzo trudno jest usuwać, czy po zgłoszeniu przez lekarza takie komentarze, które są kompletnie nieprawdziwe, które mogą być skąd fejkowych.

Nawet kilka miesięcy.

To też a propos właśnie tego, co mówiliśmy, że różne osoby są w internecie i mówią różne treści, że mimo tego, że znałam prelegentów, że głównie zapraszałam osób, z którymi miałam styczność dotychczas, znałam właśnie materiały naukowe, doniesienia, które o nich publikowałam, to bałam się, że jednak ktoś powie coś takiego...

Też kampania Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, nabieramy odwagi.

I powiem ci, że to jest takie przerażające i takie... Ja nie mam świadomości jako matka, że w ogóle takie rzeczy mają miejsce, że takie rzeczy się dzieją, że idę tą ulicą w Wrocławiu, patrzę na te dzieci, patrzę, niektóre mają nadwagę, niektóre nie mają.

Chyba nie zdajemy sobie sprawy, bo w dalszym ciągu ta kwestia nadwagi, otyłości jest traktowana jako defekt estetyczny, a nie jako choroba.

I ta kampania Uniwersytetu Medycznego też o tym mówi, że otyłość, nadwaga to nie jest defekt kosmetyczny, tylko to jest choroba, z którą trzeba walczyć, żeby nie mieć tych różnych konsekwencji i powikłań w przyszłości.

Więc to jest takie dbanie, inwestowanie w swoje zdrowie.

Oddzielamy to, co było i zaczynamy budować coś nowego.

Za chwilę dołożymy jakieś rozwiązania prawne, być może zakażemy reklam niezdrowej żywności, która kusi dzieci.

Zróbmy coś podstawowego.

I rzeczywiście, tak jak mówisz, gdyby każdy przeniósł pewne zdrowe rozwiązania do swojej małej społeczności, to ten efekt globalnie byłby całkiem spory.

W przyszłym roku we Wrocławiu, w roku 2026, ale my jesteśmy już w grudniu w naszym programie, więc już w tym przyszłym roku wypada rozmawiać i snuć plany.

Szanowni Państwo, to był program Po pierwsze pacjent, a moim, ale przede wszystkim Waszym gościem był dziś profesor Łukasz Rypicz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.