Mentionsy

Tomasz Szczepański Podcast
Tomasz Szczepański Podcast
03.07.2024 04:00

Bandyta czy biznesmen i darczyńca? – Wiesław P. ps. Wicek

Dzisiaj znowu cofniemy się do kolorowych lat 90. , kiedy to naszym krajem rządzili na przemian ludzie z Wołomina i Pruszkowa, a w lokalnych społecznościach szefowali watażkowie z mniejszych, choć wcale nie mniej bezwzględnych grup przestępczych.

Poznamy mężczyznę, o którym chyba niewiele się mówi, choć jego nazwisko przewijało się w prasie obok takich osób jak Andrzej Pershing Kolikowski, Bogusław Bagsik z Art.-B., a ostatnio także arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. Nieobcy był Wickowi też Gang Karateków z Radomia, bo to on – nawet jeśli nie bezpośrednio – prowadził z nimi specyficzne negocjacje za pomocą wiertarki, którą borował swoim interlokutorom kolana.

Jeden z karateków z Radomia wypowiadał się o naszym dzisiejszym protagoniście oraz jego kompanach następująco: – Ćwiczyłem karate osiemnaście lat. Ale jak zobaczyłem [tych] osobników […], zacząłem się bać. Wszyscy się baliśmy. Oni mieli broń, kije bejsbolowe. Byli dobrze zorganizowani. W razie konfrontacji powybijaliby nas.

Z drugiej zaś strony w 2002 roku media rozpisywały się o nim, bo za 70 tys. zł wylicytował serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, stajać się wówczas posiadaczem najdroższego w kraju złotego serduszka WOŚPu.

Zatem bandyta, czy biznesmen i darczyńca?

Poznajcie Państwo Wiesława P., ps. Wicek.


Rozdziały (8)

1. Wprowadzenie i przedstawienie Wiesława P.

Podróz do kolorowych lat 90. i przedstawienie Wiesława P., znanej jako Wicek.

2. Statystyki i prośba o interakcję

Statystyki subskrypcji, prośba o interakcję z audytorią i wyjaśnienie celu podcastu.

3. Biografia i początki Wiesława P.

Opis biografii Wiesława P., jego początki w biznesie i relacje z Bogusławem Baksikiem.

4. Napad na Wiesława P.

W Radomiu karatecy planują włamania do bogatych domów. W 1994 roku okradają Wiesława P. (Wicka) na 3 miliardy starych złotych.

5. Historia zakłady futrzarskiej w Kurowie i przejęcie przez Wiesława P.

Opisane są początki i przebieg funkcjonowania zakładów futrzarskich w Kurowie, a następnie opisane są okoliczności przejęcia ich przez Wiesława P., znane jako Wicek.

6. Reklama Idź na Całość

zakłady były też jednym ze sponsorów programu Idź na Całość, któremu prowadził Zygmunt Hajzer

7. Reklama Powszechny Bank Kredytowy

Powszechny Bank Kredytowy, posiadający nieco ponad 50% akcji

8. Reklama Miss Polonia

W 2003 roku sponsorował wybory Miss Polonia

Sponsorzy odcinka (3)

Idź na Całość post-roll

"zakłady były też jednym ze sponsorów programu Idź na Całość, któremu prowadził Zygmunt Hajzer"

Powszechny Bank Kredytowy post-roll

"Powszechny Bank Kredytowy, posiadający nieco ponad 50% akcji"

Miss Polonia post-roll

"W 2003 roku sponsorował wybory Miss Polonia"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Wicek"

Poznajcie państwo Wiesława P., pseudonim Wicek.

Ale też z niektórymi policjantami Wicek potrafił się ułożyć.

Podczas śledztwa dotyczącego obrotu kradzionymi samochodami wyszło na jaw, że Wicek otrzymał poufne informacje od niejakiego Jana A., wówczas zastępcy komendanta powiatowego policji w Puławach.

Z innych artykułów możemy się jeszcze dowiedzieć, że pan Wicek już we wczesnych latach 90. był na bakier z prawem i zanim przypierdzielił z grubej rury w karateków z Radomia, dwa razy był zatrzymywany za jakieś przestępstwa.

Pomimo problemów z prawem, pan Wicek był np. w sezonie 95-96 prezesem piłkarskiej drużyny LKS Garbarnia, która wraz z nim awansowała do czwartej ligi.

Było tam pełnomocnictwo, z którego wynikało, że Wicek jest reprezentantem Baksika i Gąsiorowskiego, właścicieli Art B. Opowiadał Robert S., pseudonim Suchy, jeden z karateków.

Myślę, że w tym momencie może warto wspomnieć, w jaki sposób pan Wicek poznał się z Kolikowskim.

Wicek był już bliski załamania i wtedy policjant wykazał się pewną bystrością.

Wicek był dozgonnie wdzięczny za pomoc.

Być może gdyby Wicek był zwykłym przedsiębiorcą z Puław lub spod Puław, któremu ukradziono Mrola, Pershing by się nim nie zainteresował.

Ale jak się okazało, Wicek był wieloletnim kolegą Bogusława Baksika, który wcześniej okradł polskie banki na sumę 4,2 biliona starych złotych, które dzisiaj dla porównania to wartość jakichś 2 miliardów, miliardów, nie milionów złotych, biorąc pod uwagę inflację i inne czynniki.

Gdyż pan Wicek nie był takim zwykłym przedsiębiorcą, który czuł o swoje i płacił uczciwe podatki.

Zadzwonił więc Wicek do Pershinga i poprosił o pomoc, a wszystkie źródła mówią, że Pershing zlecenie to przyjął i pomógł Wickowi w uprowadzeniu karateków, a następnie przekonaniu ich drogą fizycznej perswazji, aby skradzione pieniądze oddali.

Jeszcze podczas śledztwa pokrzywdzeni karatecy zeznawali, że bili ich Wicek i Pershing, ale w sądzie zeznania zostały zmienione.

Zaraz po tym jak Wicek został napadnięty i okradziony przez karateków zawiadomił on policję.

Policja wraz z prokuraturą poszukiwała sprawców, a równolegle do tego wicek ze wspomnianym Andrzejem H. poprosili o pomoc Pershinga.

Jedne źródła mówią o tym, że robił to Perszynk osobiście, inne podają, że Wicek, a jeszcze inne, że był to Zbigniew K., zwany Chudym, którego brata poznaliśmy w ostatnim odcinku.

I najprawdopodobniej temat ten mógł zostać w tym miejscu zamknięty i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie, gdyby nie to, że przecież Wicek i Andrzej H. zgłosili włamanie na policję.

Na szczęście żal pana Waldemara, że Wicek siedzi w areszcie, podzielał też sąd wojewódzki w Lublinie, bo już 29 maja uchylił wobec Wicka areszt.

Wicek mógł opuścić areszt jedynie za poręczeniem majątkowym w wysokości, mam nadzieję, że państwo siedzicie, 200 milionów złotych.

Jeszcze tego samego dnia Wicek zapłacił i wyszedł z aresztu.

Ale jakie plecy musiał mieć Wicek, oprezuje jeszcze lepiej fragment z artykułu Rzeczpospolitej z 13 września 1996 roku.

Tego samego dnia Wicek w asyście policjantów został odtransportowany z sali sądowej do aresztu w Lublinie, skąd jednak lekarz więzienny odesłał go wraz z policjantami i adwokatem na badania neurologiczne do jednego z lubelskich szpitali.

Tam lekarz orzegł, że Wicek może wprawdzie przebywać w areszcie, lecz wyłącznie pod stałą opieką lekarską, co było niewykonalne.

Wreszcie 5 grudnia 1996 roku Wicek oraz inni sprawcy pastwienia się na karatekach zostali przez Sąd Wojewódzki w Lublinie skazani.