Mentionsy

Podcast Muzeum Historii Polski
06.08.2023 15:00

Jan Karski - świadek, którego nie posłuchał świat

Jego słowa usłyszał cały świat! A były to słowa straszne – o zagładzie Żydów, o niemieckich zbrodniach. Był świadkiem, który wszedł do warszawskiego getta i na własne oczy widział potworność Holokaustu. Tyle, że świat mu nie uwierzył, lub raczej uwierzyć nie chciał. Kim był Jan Karski, a właściwie Jan Kozielewski? W jaki sposób związał się z Polskim Państwem Podziemnym i dlaczego wysłano go na tak niebezpieczną misję? Dlaczego był tak ważny i niebezpieczny dla konspiracji? Opowiemy o wpadce, która doprowadziła do aresztowania naszego bohatera przez Gestapo. Brutalne śledztwo, któremu został poddany pozostawiło ślady do końca jego życia. Kto i dlaczego zorganizował jego ucieczkę? W jaki sposób Karski przedostał się na Zachód? Dlaczego jego spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii zakończyło się dyplomatycznym zgrzytem i czy rzeczywiście prezydent Roosevelt był roztrzęsiony po rozmowie z nim? Wspomnimy o pomyśle Jana Karskiego na hollywoodzki film o Polskim Państwie Podziemnym. Przypomnimy książkę jego autorstwa pt. "Tajne państwo. Opowieść o polskim Podziemiu", która okazała się wielkim wydawniczym sukcesem i sprzedała się w setkach tysięcy egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych. Wreszcie, rzucimy światło na jego pełne tragizmu życie prywatne. O niezwykle burzliwym życiu Jana Karskiego w podcaście z serii „1000 lat. Prześwietlenie” opowie Łukasz Starowieyski. Jego gościem jest Grzegorz Dumała z Muzeum Historii Polski. Zdjęcie dzięki uprzejmości Archiwum Instytutu Hoovera w Kalifornii. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 27 wyników dla "Kozielewski"

Tym razem promień historycznego rentgena skierujemy na postać Jana Karskiego, a właściwie Jana Kozielewskiego, jednego z polskich bohaterów II wojny światowej.

Mama wychowuje Kozielewskiego inaczej.

W ramach praktyk Kozielewski był też w Niemczech, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Pierwsze dni kampanii Kozielewski zapamiętał na długo.

Wówczas Kozielewski podjął decyzję, która zapewne uratowała mu życie.

To on przyjął Jana do konspiracji Nigdy w życiu nie odczuwałem podobnych emocji Krew pulsowała mi w uszach i skroniach Myślałem, że zaraz zemdleję Marian, widząc moje przejęcie Szybko stwierdził, że przysięga została przyjęta I że wstąpiłem w szeregi organizacji Która powiedzie mnie do zwycięstwa Niemal tuż po przyjęciu do organizacji Kozielewski zaczął podróżować

Kozielewski, wychowany w kulcie marszałka, musiał zmierzyć się z zupełnie innymi poglądami.

Zapewne dlatego Kozielewski otrzymał kolejną misję, znacznie poważniejszą niż zwykłego kuriera.

Kozielewski nie marnuje czasu.

Kozielewski przekazał dwa najważniejsze dezyderaty Sikorskiego, który oczekiwał wspólnego wyłonienia delegata rządu na kraj oraz, wbrew nadzieям Roweckiego, który chciał kierować całym podziemiem, wyraźnego oddzielenia organizacji wojskowej od cywilnej.

Kozielewski zbiera też odpowiedzi działaczy, by przedstawić je na emigracji.

Kozielewskiemu dokuczała mocno stara rana nogi, wymusił więc na przewodniku znalezienie noclegu.

Dla Kozielewskiego rozpoczęła się Gehenna.

Kozielewski zastosował się do rady.

Kozielewski zapalił papierosa, na chwilę się zamyślił.

Kozielewski wówczas już znajdował się w Stanach Zjednoczonych, a wojna zmierzała ku końcowi.

Dla Kozielewskiego była to już trzecia wyprawa do piekła.

Była ósma rano ostatniego dnia sierpnia, gdy Kozielewski stanął przed wejściem do kamienicy na ulicy Muranowskiej.

Kozielewski naliczył 46 wagonów.

Kozielewski mówił po francusku, ale udawać Francuza nie mógł.

W pobliżu granicy Kozielewski, który porzucił już tożsamość Belota, dwa i pół dnia spędził ukryty w niewielkiej rybackiej łodzi.

Za to z wystawieniem na świecznik Kozielewskiego postanowiono się wstrzymać.

Kozielewski sam na wojnę polsko-polską wybierać się nie zamierzał, tym bardziej, że zaczął realizować kolejne punkty swojej misji.

Kozielewski miał dać kolejne świadectwo, które przełamie niewiarę.

W tym czasie Kozielewski kończył dyktować, a zaczynał zakuwać.

Referat miał mieć sztywne ramy, trwać około pół godziny, posiadać dramaturgię, by nie zanudzić słuchaczy, no i być po angielsku, języku, w którym Kozielewski nie czuł się zbyt dobrze.

Przy okazji tego właśnie spotkania w miejsce Jana Kozielewskiego pojawił się Jan Karski.