Mentionsy
Kiedy w Polsce skończył się komunizm? Wybory 4 VI 1989 roku
Czy Joanna Szczepkowska miała rację wypowiadając w Dzienniku Telewizyjnym słynne słowa – „4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”? Dlaczego do nich doszło i jak przebiegały pierwsze od dziesięcioleci częściowo wolne wybory parlamentarne? Dlaczego przedstawiciele Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej okazali się tak nieskuteczni w kampanii wyborczej? O tym wszystkim rozmawiamy w najnowszym odcinku podcastu Muzeum Historii Polski. Gościem dr. Michała Przeperskiego jest prof. Antoni Dudek, historyk, badacz dziejów najnowszych, a także świadek tych przełomowych wydarzeń. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Szukaj w treści odcinka
zakładanie stowarzyszeń i na którymś tam plenum Komitetu Centralnego PZPR powiedział, że proponuje negocjacje na temat właśnie tego nowych przepisów prawa o stowarzyszeniach w formule okrągłego stołu.
I teraz strona rządząca, władze komunistyczne, chcą, żeby opozycja i Kościół pobłogosławiły zmianę konstytucji, która sprawi, że się przeniesie centrum władzy z Komitetu Centralnego PZPR do nowo powstałego Urzędu Prezydenta, który otrzyma olbrzymie uprawnienia.
Otóż partia komunistyczna rządziła w oparciu o artykuł trzeci Konstytucji, który mówił, że PZPR jest przewodnią siłą społeczeństwa w budowie socjalizmu.
Sama PZPR wystawiła 180, ZSL i ISD także odpowiednio wielu, łącznie ponad 300 kandydatów z ramienia obozu władzy ubiegało się o miejsca w Senacie,
Jak wiemy ostatecznie, to było 99 do 0, dlatego że ten jeden, jedyny senator z województwa pilskiego, słynny Henryk Stockwossa, tak naprawdę ciężko go zakwalifikować do obozu władzy, bo został z PZPR za nadużycia usunięty już na początku lat 80. i był takim symbolem nowej epoki, takiego szemranego biznesmena, który oczywiście
W Sejmu posłów było 460, senatorów 100, więc było jasne, że najważniejsi będą posłowie i tutaj oczywiście PZPR sobie zagwarantowała dla siebie i swoich sojuszników 65% mandatów w Sejmie, czyli dokładnie 299, co pozwalało spokojnie, przy założeniu, że oni wszyscy będą działać w sposób jednolity, wybór prezydenta.
Znaczy mieliśmy mandat na przykład przeznaczony dla PZPR i o ten mandat przeznaczony na PZPR mogli ubiegać się tylko członkowie PZPR.
I tutaj oczywiście symbolem tych, jak ich złośliwie nazywano po stronie Solidarności, bezpartyjnych bolszewików był oczywiście Jerzy Urban, jeden z najbliższych współpracowników generała Jaruzelskiego, który nie był członkiem PZPR aż do jesieni 89, czyli mógł kandydować i kandydował z okręgu w Warszawie
Czyli tak naprawdę PZPR i sojusznicy mieli zagwarantowane, że ich członkowie będą mieli 65% mandatów w Sejmie, ale mogli jeszcze coś urwać z tej puli 35%, gdyby któryś z ich kandydatów przeszedł.
wydała dekret z mocą ustawy o zmianie ordynacji i te 33 nieobsadzone mandaty miały zostać obsadzone już w okręgach z innymi kandydatami, ale miały pozostać przy stronie partyjno-rządowej, tej PZPR-owsko-ZSL-owsko-ezdowskiej w drugiej turze.
dwoma kandydatami PZPR, dwoma kandydatami ZSL, które będą 18 czerwca.
Jeden z niesławnej pamięci działaczy PZPR, bodajże Zygmunt Czarzasty, o ile pamiętam, obawiał się, że zwycięstwo PZPR będzie zbyt duże, będzie na tyle duże, że będzie niewiarygodne międzynarodowo.
Część działaczy PZPR była przytomniejsza i zdawała sobie sprawę, że tak lekko nie będzie i był pewien opór w ogóle przeciwko tym demokratycznym wyborom do Senatu i że to wszystko poszło za daleko.
Gdyby był proporcjonalny, PZPR miałaby jej sojusznicy kilkanaście, może nawet dwadzieścia mandatów senatorskich.
Oto dosłownie w kilka dni po drugiej turze, pod koniec czerwca 1989 roku minister finansów w rządzie Rakowskiego, członek PZPR oczywiście, pan Andrzej Wróblewski, pisze list do Komitetu Centralnego, w którym kategorycznie odmawia dalszych środków przelewania z budżetu państwa na konta PZPR, ponieważ wszystko co PZPR mogła dostać w
Dlatego, że to jest tak naprawdę wyrok śmierci z odroczoną egzekucją dla PZPR, która nagle zostaje odcięta od finansowania, a wszystkie pieniądze rzuciła na kampanię wyborczą.
Trzeba pamiętać, że w PZPR wtedy pracowało plus minus zawodowo kilkanaście tysięcy ludzi.
I PZPR, czyli ten rdzeń systemu, zaczyna się rozpadać.
Mam na myśli to, że Polacy zobaczyli, że tak wielu ich sprzeciwia się rzeczywistości, sprzeciwia się władzy PZPR i tak sobie próbuję to tłumaczyć.
Ostatnie odcinki
-
Czy bitwa pod Wiedniem była błędem? Jan III Sob...
29.01.2026 15:00
-
Niekorzystne sojusze i zdrada magnatów? Sobiesk...
22.01.2026 18:00
-
Pierwszy kryzys klimatyczny? Mała epoka lodowco...
15.01.2026 18:00
-
Czy Jan Sobieski był ratunkiem dla Rzeczpospoli...
08.01.2026 18:00
-
Jan Sobieski. Cienie młodości — ambicja i klęsk...
01.01.2026 18:00
-
Wojsko na ulicach. Polska 1981 między strachem ...
18.12.2025 18:00
-
Jak komunistyczna partia zniewoliła Polskę?
11.12.2025 18:00
-
Koniec węgla? Jego polska historia
04.12.2025 18:00
-
Rosyjski kolonializm, czyli podbój bez mapy?
27.11.2025 18:00
-
Krzyżacy przejmują Gdańsk. Nowe rozdanie
20.11.2025 18:00